masakra_31
16.12.21, 11:13
Znowu jestem na myjni. A jak. Mam półtorej godziny czasu, ale chciałam jeszcze zajechać po sushi. Kolejka do myjni jest, wyliczyłam ją w czas który mam, ale szybko jestem już następna. I typ przede mną wjechał do środka, wysiada i co robi? Nie, nie idzie włączać przycisku START, tylko zaczyna wyciągać chodniki ze swojego faktycznego grata. Wysiadłam więc i mówię, proszę pana, ale takie rzeczy robi się na zewnątrz!!! Po wyjeździe z myjni są dwa stanowiska z trzepaczką chodników, odkurzacz itd. I co mi typ odpowiada? Zaczyna mnie przedrzeźniać. Wiecie co chciałam zrobić… Wcisnąć ten przycisk, żeby uciekał przed wielką gąbką.
Nie znoszę takich ludzi, ślamazarnych, zastanawiających się. W punkcie sushi też miałam raz taką sytuację. Przede mną tylko jedna osoba, młoda, wydawałoby się konkretna, no ale ona nie wie.. a z czym to, a z czym to. To może jeszcze.. Dramat. Trzymajcie kciuki, żebym już dzisiaj żadnej mimozy na swojej drodze nie spotkała. I tego samego życzę wszystkim emamom.