Dodaj do ulubionych

Praca a związek

16.05.22, 07:26
Tytuł bardzo pojemny, ale generalnie chodzi mi o to, czy uważacie, że decyzja o podjęciu pracy w konkretnej firmie/zmianie pracy jest autonomiczną decyzją meza/zony/... , czy też takie decyzje powinno podejmować się wspólnie, biorąc pod uwagę sytuację całej rodziny?

Czy w jakikolwiek sposób ingerujecie w życie zawodowe swoich partnerów, np. współdecydują o jego miejscu zatrudnienia?

Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: Praca a związek 16.05.22, 07:38
      Do tej pory nie było takiej potrzeby, pracujemy raczej stabilnie i bez niespodzianek.
      Natomiast gdyby mi mąż oświadczył, że oto zdecydował się na pracę 200 km od domu i będziemy się widywać w weekendy, to, cóż, odczułabym bardzo silną potrzebę ingerencji i współdecydowania.
    • anilorak174 Re: Praca a związek 16.05.22, 07:39
      To zależy. Jeżeli nowa praca ma wplyw na dotychczasowe życie rodzinne (czyli wiąże się z czestymi wyjazdami, dyżurami w dni wolne itp) to tak, omawiamy temat.)jesli to zmiana 8h etatu w firmie A na analogiczny w firmie B to nie jest to tak istotne.
      My akurat onawiamy sobie takie kwestie, ake nie ba zasadzie zgody lub jej braku tylko konsultacji. Ostatnio mój mąż spytał co myślę o jego ewentualnym dodatkowym zajęciu, bo pojawiła się pewna opcja na horyzoncie. Jedyne co to poświęci trochę czasu na to, ake dramatycznych zmian nie będzie.
    • jkl13 Re: Praca a związek 16.05.22, 07:45
      Nie wyobrażam sobie nie omówić takiej kwestii z mężem. Przecież zmiana pracy to decyzja wpływającą na całą rodzinę, nie tylko na pracownika. I nie mowa tu tylko o aspekcie finansowym, ale też o codziennej logistyce i zmianie dotychczasowego sposobu funkcjonowania całej rodziny.
    • extereso Re: Praca a związek 16.05.22, 07:47
      To samo co dziewczyny. Gdyby powiedział że rzuca robotę i będzie pracował w Zakopanem - o nie, ja się na weekendowa żonę nie nadaję. Gdyby- rzuca i idzie pracować za kasę o połowę mniejsza- do przegadania. Gdyby- zmienia, ale dla mnie niewiele innego- no godzinę dłużej - jasne, zakładam, że on zna lepiej swoją branżę.
      • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 07:54
        Extereso poruszyła ciekawą kwestię tzn. zmianę pracy na gorszą finansowo.

        Powiedzmy, że nic się nie zmienia logistyczne, ale kasa mniejsza. Czy taka sytuacja wymaga już "zgody" partnera?
        • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 07:57
          grey_delphinum napisał(a):

          > Powiedzmy, że nic się nie zmienia logistyczne, ale kasa mniejsza. Czy taka sytu
          > acja wymaga już "zgody" partnera?

          Nie. Partner nie jest niewolnikiem ani chłopem pańszczyźnianym, zobowiązanym do oddawania daniny konkretnej wysokości. Natomiast jeśli jest odpowiedzialny za rodzine, to podejmuje decyzje w jej najlepszym interesie. Finanse to nie wszystko.
        • triss_merigold6 Re: Praca a związek 16.05.22, 07:58
          Zależy od całości dochodów rodziny.
          Jeśli ta za mniejszą kasę będzie np. mniej obciążająca zdrowotnie czy tuż koło domu, to można dyskutować, ale jeśli argument brzmi "ciekawsza" albo "będę się tam spełniał", to chyba wolne żarty i proszę poczekać aż dzieci zejdą z utrzymania.
          • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 08:03
            triss_merigold6 napisała:

            > Zależy od całości dochodów rodziny.
            > Jeśli ta za mniejszą kasę będzie np. mniej obciążająca zdrowotnie czy tuż koło
            > domu, to można dyskutować, ale jeśli argument brzmi "ciekawsza" albo "będę się
            > tam spełniał", to chyba wolne żarty i proszę poczekać aż dzieci zejdą z utrzyma
            > nia.

            Nawet jeśli mniej nadal oznacza więcej, niż przynosi druga strona?
            Jak raz zaczął zarabiać więcej, to już nie ma dla niego ratunku, musi się zaharowywac do emerytury?
              • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 08:23
                grey_delphinum napisał(a):

                > A jeśli mniejsza kasa wcale nie oznacza zmniejszenia obciążenia?
                >

                No ale z jakiegoś powodu jednak decydują, ze nowa propozycja jest lepsza. Coś musi wiec być w niej bardziej korzystnego.
                • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 08:29
                  A to na pewno.

                  Ale załóżmy, że jest to korzyść tylko dla osoby zmieniającej pracę, np. fajny widok z okna (autentyczne! ), praca ze znajomą osobą, nowe wyzwanie.

                  Nie chodzi o jakąś wymierną korzyść dla rodziny typu lepszy dojazd (a więc szybszy powrót do domu), więcej benefitów, elastyczny czas pracy... (wstaw dowolne).
                  • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 08:43
                    grey_delphinum napisał(a):

                    > A to na pewno.
                    >
                    > Ale załóżmy, że jest to korzyść tylko dla osoby zmieniającej pracę, np. fajny w
                    > idok z okna (autentyczne! ), praca ze znajomą osobą, nowe wyzwanie.
                    >
                    >

                    Posiadanie męża szczęśliwego, bo ma fajna prace tez jest ogromna wartością, zapewniam. Wypalenie zawodowe i depresja nie są warte żadnych pieniędzy.
                    • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 08:50
                      A gdyby ów "mąż" miał świetną pracę, był doceniany prestiżowo i finansowo, a o żadnym wypaleniu zawodowym czy też depresji nie byłoby absolutnie mowy, tylko miałby fantazję ułańską zmienić pracę na gorszą pod każdym względem, to uważałybyście, że nadal jest to jego i tylko jego decyzja, bo nie powinnyście ograniczać wolności drugiej osoby?
                      • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 08:54
                        Jeśli jego różnica w zarobkach nie oznaczałaby przymierania głodem / niemożność spłacania kredytu, to tak, jest to jego decyzja.

                        No i jeszcze kwestia tego ile ja zarabiam. Jeśli nagle zapragnąłby realizować się artystycznie i przynosić do domu 1/5 mojego wynagrodzenia nieregularnie, to pewnie mielibyśmy powazna rozmowę. Ale jeśli ja jestem nauczycielka i zarabiam 3k miesięcznie, a on chce zmienić z 30 na 18k, to nie czuje się w prawie na niego wpływać. Wtedy ruch po mojej stronie.
                      • tt-tka Re: Praca a związek 16.05.22, 09:11
                        grey_delphinum napisał(a):

                        > A gdyby ów "mąż" miał świetną pracę, był doceniany prestiżowo i finansowo, a o
                        > żadnym wypaleniu zawodowym czy też depresji nie byłoby absolutnie mowy, tylko m
                        > iałby fantazję ułańską zmienić pracę na gorszą pod każdym względem, to uważałyb
                        > yście, że nadal jest to jego i tylko jego decyzja, bo nie powinnyście ogranicza
                        > ć wolności drugiej osoby?

                        Ale co znaczy gorsza pod kazdym wzgledem i dla kogo gorsza ?
                        Gdyby moj mial znienacka taka ulanska fantazje na zmiane, w ktorej robi to samo (bo zmiana na bardziej satysfakcjonujaca czy mniej meczaca juz nie jest na gorsze pod kazdym wzgledem), ale dalej, dluzej go nie ma i za mniejsza pieniadze, to podejrzewalabym niestety, ze powod zmiany ma konkretne imie i nazwisko...
                        • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 09:29
                          Niezależnie od tego, czy byłaby to wada postawy 😉, czy inny powód istotny tylko dla osoby zmieniającej pracę (np. żona rzuca pracę na poczcie, by razem z psiapsiółą lepić gliniane miski) , dobrze czulybyscie się, ingerując w "pracowe" wybory Waszych partnerów? Uznalybyscie, że jesteście do tego upoważnione?
                          • tt-tka Re: Praca a związek 16.05.22, 09:56
                            grey_delphinum napisał(a):

                            > Niezależnie od tego, czy byłaby to wada postawy 😉, czy inny powód istotny tylk
                            > o dla osoby zmieniającej pracę (np. żona rzuca pracę na poczcie, by razem z psi
                            > apsiółą lepić gliniane miski) , dobrze czulybyscie się, ingerując w "pracowe" w
                            > ybory Waszych partnerów? Uznalybyscie, że jesteście do tego upoważnione?

                            Ale co nazywasz ingerencja ? zabronic przeciez nie da sie, a uzgadnianie jest normalnym elementem zwiazku.
                            Natomiast decyzja jednostronna i niezrozumiala dla drugiej strony (bo argument typu mam dosc tego stemplowania listow, chce sobie polepic zrozumialabym, nawet jesli jest niekorzystny finansowo czy czasowo dla mnie lub dla rodziny)... coz, wtedy nie praca/jej zmiana jest problemem.
                • nanuk24.0 Re: Praca a związek 17.05.22, 02:40
                  mamkotanagoracymdachu napisała:

                  > grey_delphinum napisał(a):
                  >

                  > No ale z jakiegoś powodu jednak decydują, ze nowa propozycja jest lepsza. Coś m
                  > usi wiec być w niej bardziej korzystnego.

                  Mam wśród znajomych jednego pana, który rzucił dobrze płatna pracę, by spełniać swoje marzenia, czyli podróże i zwiedzanie. Zatrudnił się w agencji turystycznej jako przewodnik. I nie dość, ze zarabia 1/3 tego, co zarabiał i nie ma go w domu tygodniami, bo na wycieczce. A żona sama zapiernicza w pracy i przy dzieciach.
        • chococaffe Re: Praca a związek 16.05.22, 08:05
          Ważna jest równowaga pomiędzy zadowoleniem z pracy i wynagrodzeniem. Nie można nikogo zmuszać (nawet miękkimi metodami) do podejmowania pracy, która naraża zdrowie fizyczne i psychiczne. Odpowiedzialność za rodzinę to także odpowiedzialność za samego siebie.

          Nie widzę jednak sztywnych zasad związanych z ambicjami merytorycznymi/pasją a wyborem pracy. To jest bardziej elastyczne. Trudno mi sobie wyobrazić, że rodzic, jedyny lub głowny żywiciel wielodzietnej rodziny wybiera pracę za wynagrodzenie minimalne bo "lubi" jesli ma inne możliwości ( z zastrzeżeniem akapitu pierwszego) i z powodu jego pasji dzieci nie mogą jeździć na zieloną szkołę itd.
    • chococaffe Re: Praca a związek 16.05.22, 07:52
      Moim zdaniem jeżeli zakłada się rodzinę to bierze się za nią odpowiedzialność (współodpowiedzialność) - za jej podstawowy dobrostan fizyczny i psychiczny. I fajnie jest kiedy człowiek samodzielnie i autonomicznie podejmuje decyzje, które nie naruszają dobra tej rodziny, szuka kompromisu jeżeli trzeba i nie trzeba tego na nim wymuszać/negocjować itd.

      Oczywiście w praktyce bywa to trudne bo trudno jest zdecydować czy ważniejsze buty na zimę dla dziecka czy kilkanaście godzin w tygodniu więcej czasu z tym dzieckiem, a ludzie przed takimi wyborami czasami stają.

      Jeszcze inną sprawą jest bezpieczeństwo danego zajęcia.. w sumie ktoś musi te zawody wykonywać.
      • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 08:00
        Choco, bardzo interesujący problem - bezpieczeństwo, np. facet nagle wpada na pomysł zostania saperem (wiem wiem 😉).

        Czy żona /partnerka mogą mu tego "zabronić", stawiając ultimatum (malzenstwi albo taka praca)?
    • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 07:55
      To był jeden z głównych powodów, dla których skończyło się moje pierwsze małżeństwo - rozmawialiśmy, owszem, ale starałam się nie stawiać sprawy na ostrzu noża, a mężowi wydawało się ok, ze pracuje na drugim końcu Polski i nie ma go w domu przez pół tygodnia. Nie było.

      Nie uważam, ze można czegoś zabronić dorosłej osobie, ale konsekwencje ponosicie razem, wiec warto o tym rozmawiać.
    • aurinko Re: Praca a związek 16.05.22, 08:07
      Jeśli jest rodzina, to nie ma czegoś takiego jak autonomiczna decyzja. Decyzje odnośnie pracy podejmujemy wspólnie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy jedno z nas oznajmia, że zmienia pracę z 8h na 12h, albo 300km od domu, czy za 2tys mniej. Takie decyzje trzeba podejmować wspólnie, bo.maja wpływ na całą rodzinę.
    • marinella Re: Praca a związek 16.05.22, 08:39
      Odkąd są dzieci - wyłącznie wspólnie. Wcześniej całkowita autonomia.

      Już zdarzyło mi się wpłynąć na mężowskie ambicje w kwestii wieczornych wykładów, kiedy to ja miałabym użerać się z kolacją+kąpielą+kładzeniem spać hajnida po całym dniu orki na ugorze.
    • ritual2019 Re: Praca a związek 16.05.22, 09:32
      To zalezy od okolicznosci. Jak wiadomo pieniadze sa czynnikiem decydujacym. Doroslej osobie nie mozna zabronic, nakazac itp jednak kazdy dorosly bedacy w zwiazku powinien brac zdanie partnera pod uwage w jakims stopniu i probowac wspolnie podjac decyzje najlepsza dla rodziny czy zwiazku.
    • alpepe Re: Praca a związek 16.05.22, 09:39
      Mój były mąż lata temu ot, tak przeprowadził się do Berlina. Nie uzgodnił ze mną. Potem wymogłam na nim, bym i ja i córki dołączyły, ale to był początek końca. Nie ma tego złego, ja sobie poradzę wszędzie, ale pewnych rzeczy się nie robi w oderwaniu, jeśli się ma rodzinę.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 09:46
        alpepe napisała:

        > Mój były mąż lata temu ot, tak przeprowadził się do Berlina. Nie uzgodnił ze mn
        > ą. Potem wymogłam na nim, bym i ja i córki dołączyły, ale to był początek końca
        > . Nie ma tego złego, ja sobie poradzę wszędzie, ale pewnych rzeczy się nie robi
        > w oderwaniu, jeśli się ma rodzinę.
        >

        Mogę się podpisać (poza lokalizacja, ale to be znaczenia). Tez dojechałam, ale to już niewiele pomogło, bo problemem było podejście do pracy i rodziny, którego ta konkretna decyzja była tylko jednym z przejawów.
        • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 09:52
          triss_merigold6 napisała:

          > W wątku jest mowa o zmianie pracy na gorszą, a nie szukaniu lepszej.

          No wiem. Ale co to za różnica?
          Jak ktoś raz pokazał, ze potrafi, to już do końca życia musi się zarzynać?
          A jak ktoś był leniem od początku, to może leniem pozostać?
            • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 10:10
              grey_delphinum napisał(a):

              > A gdyby "zarzynal(a)" się tak samo w pracy za 5,10, 25 czy 50 koła, to czułabyś
              > się w prawie powiedzieć mu/jej, że lepiej zarzynać się w pracy za 50 niż za 5?

              Jeśli by się tak czuł, to wspierałaby go bardzo w znalezieniu innej pracy jak najszybciej. Niezależnie czy ta byłaby za 5, czy za 50. Nie trzeba się zarzynać w pracy, żadnej.
              • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 10:16
                No ale załóżmy, że on/ona lubi się zarzynać w robocie (taki typ) i ma aktualnie ochotę robić to w pracy za 5 tysi, to druga osoba ma moralne prawo, by go od tego odwodzić, czy decyzja w kwestii pracy jest wg Ciebie decyzją tylko tej pierwszej?
                • tt-tka Re: Praca a związek 16.05.22, 10:35
                  grey_delphinum napisał(a):

                  > No ale załóżmy, że on/ona lubi się zarzynać w robocie (taki typ) i ma aktualnie
                  > ochotę robić to w pracy za 5 tysi, to druga osoba ma moralne prawo, by go od t
                  > ego odwodzić, czy decyzja w kwestii pracy jest wg Ciebie decyzją tylko tej pier
                  > wszej?

                  Ale co znaczy "odwodzic" ? w takiej sytuacji pytam, z jakich wydatkow on proponuje zrezygnowac
                  - jesli tylko ze swoich, nie ma sprawy. Jesli by to skutkowalo obnizeniem poziomu zycia calej rodziny, niech on to powie i uzasadni dzieciom. Jesli nie zamierza uzasadniac - coz, jak wyzej, nie pieniadze sa tu problemem.
                  • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 10:37
                    tt-tka napisała:

                    > grey_delphinum napisał(a):
                    >
                    > > No ale załóżmy, że on/ona lubi się zarzynać w robocie (taki typ) i ma akt
                    > ualnie
                    > > ochotę robić to w pracy za 5 tysi, to druga osoba ma moralne prawo, by g
                    > o od t
                    > > ego odwodzić, czy decyzja w kwestii pracy jest wg Ciebie decyzją tylko te
                    > j pier
                    > > wszej?
                    >
                    > Ale co znaczy "odwodzic" ? w takiej sytuacji pytam, z jakich wydatkow on propon
                    > uje zrezygnowac
                    > - jesli tylko ze swoich, nie ma sprawy. Jesli by to skutkowalo obnizeniem pozio
                    > mu zycia calej rodziny, niech on to powie i uzasadni dzieciom. Jesli nie zamier
                    > za uzasadniac - coz, jak wyzej, nie pieniadze sa tu problemem.
                    >

                    Tak, ale zakładając, ze ja tez się do utrzymania tej rodziny przyczyniam w takim samym stopniu. Bo jeśli on będzie w tej mniej płatnej pracy zarabiał nadal więcej niż ja, to nie bardzo mam prawo miec pretensje. Mogę wtedy ewentualnie sama zacząć się „zarzynać”, żeby na te potrzeby zarobić, w końcu mamy taki sam obowiązek zabezpieczenia potrzeb rodziny.
                    • tt-tka Re: Praca a związek 16.05.22, 10:50
                      Uwazasz, ze mam prawo pytac dopiero wtedy, gdy zarabiam tyle samo lub wiecej ? a niezarabiajace dzieci wcale nie moga pytac ?

                      rozumiem argumentacje "bo bardziej mi zespol pasuje, bo praca bardziej satysfakcjonujaca", ale tu to nie zachodzi, po prostu tak, bo tak.

                      I przy takim postawieniu sprawy ustalmy, czy nadal tworzymy zwiazek/rodzine, czy partner jednak sie zaczyna ze zwiazku, albo zgola z rodziny wymiksowywac. Powtarzam - nie dlatego, ze bedzie zarabial mniej. Tylko dlatego, ze staje na stanowisku "a gie wam do tego"
                      • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 11:46
                        Nie, pytać, rozmawiać masz prawo zawsze. Na tym chyba polega związek.

                        Ale uważam, ze nie masz prawa wymuszać na partnerze, żeby wbrew swojej woli został w pracy, w której zarabia więcej, jeśli Ty nie przyczyniasz się w tym samym stopniu do utrzymania rodziny. Jeśli będzie Ci przez jego zmianę brakować pieniędzy, to może sama je zarób?

                        No wiec właśnie - czy nadal tworzycie rodzine, jeśli Ty NIE CHCESZ znaleźć lepiej płatnej pracy?
                        • grey_delphinum Re: Praca a związek 16.05.22, 12:10
                          😁😁😁

                          Spokojnie, bo Ci żyłka pęknie!

                          Specjalnie przedstawiałam sytuację z obu stron, by uniknąć takich bezpośrednich przytyków, ale najwyraźniej na forum to nic nie daje.

                          Nie, to akurat ja jestem stroną która myślała o zmianie pracy "na gorszą", bo obecnie wprawdzie zarabiam mało, ale mam "ciepłą" państwową posadkę, prawdopodobnie z gwarancją zatrudnienia aż do emerytury, a myślę o czymś jeszcze gorzej płatnym, bardzo niepewnym i w zasadzie jest to moja fanaberia.

                          Mój mąż odmówił wyrażenia opinii na temat mojej ewentualnej zmiany pracy, twierdząc, że to tylko moja decyzja i on nie czuje się w prawie, by mi cokolwiek sugerować, bo to ograniczałoby moja wolność.

                          Zaszachował mnie tym kompletnie. Nie byłam w stanie zrozumieć takiego podejścia, wolałabym, by jasno się określił, czy akceptuje taki pomysł, czy nie. A tu taki xonk 😉

                          I to nie jest tak, że mu było wszystko jedno, co zrobię - swoje zdanie mial (tak mi powiedział), ale w ramach pielęgnowania mojej osobistej wolności nie zamierzal mi go zdradzić.

                          A cała sytuacja natchnęła mnie do napisania wątku na forum. Dziękuję za wszystkie Wasze opinie 😊
                          • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 13:19
                            Może skoro zarabiasz mało, to zarabianie jeszcze mniej nie zrobi mu większej różnicy? Jaki % domowego budżetu pochodzi z Twoich przychodów teraz, a jaki będzie po zmianie?

                            Nie wiem, może zbyt personalnie sformułowałem swoją opinie, nie miałam takiego zamiaru. Ja, Ty, wszystko jedno wink uważam, ze obie osoby w związku maja taki sam obowiązek zabezpieczania potrzeb rodziny, jednocześnie mogą się dowolnie umówić, ze podziela się jakoś inaczej. Ale tak samo jak nie bedzie w porządku jeśli partner bedzie naciskał, żeby rzucić prace w szkole na rzecz korpo, tak samo niefajnie jest mieć focha, bo ktoś nie chce wziąć siedemnastego dyżuru w miesiącu. Każdy ma prawo do własnych decyzji, nawet jeśli one będą wpływały na dobrostan rodziny. A jednocześnie zakładam, ze w zdrowym związku te decyzje podejmuje się wspólnie.
      • chococaffe Re: Praca a związek 16.05.22, 09:58
        Teoretycznie dorosły człowiek nie potrzebyje zgody na takie wybory. Praktycznie ponosi konsekwencje tych wyborów.

        I działa to w obie strony.

        p.s. przy założeniu, że mówimy o rzeczach możliwych, bo nie wystarczy tylko chcieć mieć super hiper płatną pracę
    • princy-mincy Re: Praca a związek 16.05.22, 10:01
      Zakladasz rodzine, jestes za nia odpowiedzialna/y.
      Nie ma ze nagle jedno z malzonkow rzuca prace 'bo tak', gdy maja okreslony budzet i nie wiadomo, czy pensja jednej osoby wystarczy. Albo malzonek oswiadcza, ze od 1 czerwca zaczyna prace 200 km od domu i wynajmie sobie mieszkanie na miejscu i zwiazek weekendowy.
    • znana.jako.ggigus Re: Praca a związek 16.05.22, 10:06
      Ja zakladam (moze optymistycznie) - w zdrowym ukladzie nikt nie wyskoczy nagle z praca 400 km od domu. A jak moj partner by mnie poinformowal, ze tak erobi i wyprowadza sie do innego panstwa czy miasta, to znaczy ze sie powoli wszystko rozpada.
    • turbinkamalinka Re: Praca a związek 16.05.22, 10:13
      To zależy. Jeżeli partner chce zmienić pracę z firmy A do firmy B w tej samej lub podobnej branży, to bym się nie wtrącała. Ale jakby zechciał nagle być hodowcą alpak, to jednak chciałabym móc zaprotestować tongue_out
    • podaje_haslo_okon Re: Praca a związek 16.05.22, 11:56
      Raz konsultowałam, jak partner dostal ofertę z firmy, w której pracuję. Ale to był szczególny przypadek, bo nie powinniśmy pracować na tych samych projektach będąc w związku, więc trzeba się było naradzić. Poza tym przypadkiem nie czuję się upoważniona do wtrącania się w życie zawodowe partnera.
    • mamkotanagoracymdachu Re: Praca a związek 16.05.22, 13:24
      Wiesz, skrajna wersja to będzie małżonek niepracujący w ogóle. Bo uważa, ze lepiej przysłuży się rodzinie będąc w domu i zajmując się praniem, gotowaniem i ogólna logistyka. Czy współmałżonek ma prawo do veta?
    • kaki11 Re: Praca a związek 16.05.22, 15:13
      To jest decyzja męża/żony ale o ile ma wpływ na resztę rodziny to dobrze byłoby ją przedyskutować.
      Życie rodzinne zwykle jest ułożone pod jakieś istniejące warunki (w jakich godzinach pracujemy i jak daleko od domu, i kiedy w takim razie przychodzi niania, kto wyprowadza psa na spacer a kto odbiera dziecko z przedszkola, i jakim budżetem miesięcznie dysponujemy itd). I jak te warunki się zmieniają, bo nagle kogoś nie będzie dłużej, albo zacznie/skończy pracować na zmiany, brygadowo albo zacznie zarabiać 30% mniej to warto aby jednak rodzina to przedyskutowała. Jak nie zmieniają, albo to tylko kwestia, że zacznie wracać o 17 zamiast 16 ale nie ma to wpływu na organizację życia to spoko.
      I nie wyobrażam sobie zabraniania mężowi czy on mnie zmiany, ale o ile ta zmiana ma jakiś wpływ na nasze życie, to przed ostateczną decyzją jednak trzeba by usiąść i pogadać o tym jak sobie to zorganizujemy żeby nam się wszystko spinało. A też jeśli to tylko zmiana firmy bez większego znaczenia dla naszego codziennego życie, nie widzę problemu, mąż może przyjść i powiedzieć mi "od poniedziałku idę do firmy Z, cieszę się" a ja odpowiem "to ja też się cieszę"
    • volta2 Re: Praca a związek 16.05.22, 16:14
      tak, doradzamy, mamy wpływ, nawet niekiedy go wywieramy, z sukcesem a czasem bez (bardzo wywierałam wpływ na podjęcie pracy w szwajcarii - kocham narty, mąż góry - ale nie udało mi się chłopa przekonać, zaparł się jak dzik)

      to tak jak z tymi spadkami, z któregoś wątku, jedno sobie nie wyobraża, by odrębnie nabyty spadek miał współmałżonka obchodzić, tak i z pracą, pewnie są takie egzemplarze, które nie życzą sobie obchodzienia pracy partnera. no ale to nie u mnie.
    • maly_fiolek Re: Praca a związek 17.05.22, 08:40
      I tak i nie, zwłaszcza jeśli są dzieci.
      Jeśli zmiana pracy nie pociąga znaczących zmian w czasie poza pracą i zarobków (w dół) to jest to autonomiczna decyzja człowieka.
      Niestety często tak nie jest i zmiana pracy może wiązać się z dłuższym dojazdem bądź delegacjami.
      A ktoś dzieci musi odwieźć do szkoły, na zajęcia dodatkowe, i ten obowiązek spadnie na współmałżonka.
      I wtedy decyzja powinna być podjęta wspólnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka