Dodaj do ulubionych

Jechać, nie jechać

28.07.22, 21:47
W sobotę za tydzień mieliśmy jechać na wakacje, z Synusiem.
Dzisiaj zmarł mąż mojej siostry. Nagle, tragicznie.
Nie rozmawiałam z nią jeszcze, ona nie ma teraz głowy do rozmów. Kontaktuje się z drugą siostrą, swoją bliźniaczką, a ona nam przekazuje.
Wiem, że teraz jest z siostrą rodzina męża (rodzice, brat), pewnie przyjedzie też moja matka.
A ja się biję z myślami, odwoływać wszystko, być tu na miejscu - przecież może mnie potrzebować, czy jechać, ze względu na dziecko I w ogóle. Może nikomu tu nie pomogę, może spędzę urlop siedząc w domu i patrząc w ścianę. I płacząc.
Wiem, że nikt mi nie pomoże, sama muszę podjąć decyzję.
Jestem rozstrzęsiona, rozbita, skołowana, nie wiem, co mam myśleć i czuć. Wygadać się chciałam.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 21:53
      Od strony czysto praktycznej - jutro załatwią formalności w usc i zakładzie pogrzebowy, pogrzeb w przyszłym tygodniu, więc będziesz obecna. Jechać.
      • 3-mamuska Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:13
        triss_merigold6 napisała:

        > Od strony czysto praktycznej - jutro załatwią formalności w usc i zakładzie pog
        > rzebowy, pogrzeb w przyszłym tygodniu, więc będziesz obecna. Jechać.

        Zgadzam się. Załatwić pogrzeb tak szybko jak to możliwe i jechać.
        Nie ekscytować się przy rodzinie wyjazdem ,za mocno nie wrzucać szczęśliwych zdjęć.
        Siostra może potrzebować ciebie długotrwałe jak już wszyscy inni wyjadą/zajmą się swoimi sprawami.
        Żałoba to długi proces wiec możesz mieć jeszcze możliwość wsparcia siostry.
        Wyrazy współczucia.
    • ga-ti Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 21:54
      Twój wyjazd jak rozumiem po pogrzebie, tak? Siostra ma wsparcie licznej rodziny. Rozważyłabym wyjazd. No chyba że siostra wyraźnie potrzebowałaby mojej obecności albo ja sama nie byłabym w stanie urlopować.

      Wyrazy współczucia.
      • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:02
        Dziękuję.
        Ma wsparcie, jest nas dużo.
        Ale tu, na miejscu, w tym samym mieście, jestem tylko ja. Z naszej rodziny, bo szwagra rodzina jest stąd.
        Poza tym, wstyd się przyznać, ja jestem takim typem, który zadręcza się w temacie: co sobie rodzina o mnie pomyśli, jak sobie po prostu pojadę. Że ostatnia suka ze mnie, z empatią taboretu.
        • jednoraz0w0 Re: Jechać, nie jechać 29.07.22, 01:03
          7katipo napisała:

          > Dziękuję.
          > Ma wsparcie, jest nas dużo.
          > Ale tu, na miejscu, w tym samym mieście, jestem tylko ja. Z naszej rodziny, bo
          > szwagra rodzina jest stąd.

          No to akurat, teraz siostra jest w szoku, będzie działać na autopilocie, a jak rodzina wyjedzie i adrenalina opadnie a ona się rozsypie to przejmiesz pałeczkę.

          > Poza tym, wstyd się przyznać, ja jestem takim typem, który zadręcza się w temac
          > ie: co sobie rodzina o mnie pomyśli, jak sobie po prostu pojadę. Że ostatnia su
          > ka ze mnie, z empatią taboretu.

          Ale masz tez dziecko i wakacje są tez dla niego.
    • zwyczajnamatka Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 21:57
      Twój wyjazd nastąpi po pogrzebie. I tak nic nie pomożesz, jedź.
      Wyrazy współczucia.
      • silenta Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:52
        Jak umarł nagle i tragicznie to może się nie udać z pogrzebem do przyszłej soboty. Wszystko zależy czy będzie sekcja szpitalna lub sekcja sądowa (dłuższe terminy) czy też nie będzie wcale sekcji.
    • primula.alpicola Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 21:59
      Przyjmij wyrazy współczucia.
      Bedziesz na pogrzebie, tak? Myślę że możesz jechać. Siostra ma wsparcie w bliźniaczce.
      Odwołałam swój urlop, bo moja mama była ciężo chora i wymagała opieki. Umarła 15 dni przed planowanym wyjazdem. Pojechaliśmy, jestem pewna że tego właśnie by sobie życzyła.
      • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:04
        Bliźniaczka jest za granicą. Na pewno przyjedzie; nie wiem, na jak długo - dopiero zaczęła tam pracę.
    • kotejka Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 21:59
      Sobota za tydzień to jeszcze wiele dni, nie musisz podejmować decyzji dzisiaj przecież
      Będzie już po pogrzebie, odwołaj tylko w razie wyjątkowej konieczności
      Ale z tego co mówisz siostra ma liczne wsparcie, w tej chwili nie ukoisz jej bólu, czy będzie ty czy nie, a swoja troskę możesz okazywać na wiele sposobów, również na wakacjach i później będziesz potrzebna
      Bardzo Wam współczuję, trzymaj się,.trudna sytuacja
    • woman_in_love Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:42
      Gdyby to umarł mąż tej flądry, siostry twego męża, to wiadomo, można by jechać.

      Ale jechać gdy umarł mąż własnej siostry? Niepojęte. Jasne, że nie jechać.
      • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:48
        Mój mąż nie ma flądry. Znaczy siostry.
      • ginger.ale Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:56
        Forumki Ci się pomyliły.
    • hrabina_niczyja Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 22:54
      Niestety decyzję musisz podjąć sama. W takich tematach nie da się ani nic przewidzieć ani doradzić. Dziś siostra ma wsparcie, po pogrzebie może zostać sama jak palec. Ja bym na razie nie decydowała, poczekalabym na pogrzeb i rozmowę z siostrą. Zawsze może jechać mąż z synem, ty zostaniesz.
      • mamaafg Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 23:06
        Zgadzam sie. Zalezy tez jak blisko jestes z siostra i jakie zwyczaje panuja w rodzinie. Ja wiem, ze bym nie pojechala. I tak nie umialabym sie dobrze bawic. U mnie w rodzinie w kazdej kryzysowej sytuacji (szpital, rozwod,smierc itd) wszyscy sa razem, nie wiem czy to dobrze czy zle, czasem to meczy. ale wyjazd na wakacje po smierci meza siostry bylby zle widziany. Tzn oczywiscie wszyscy jestesmy dorosli i nikt niczego nikomu nie zabroni ale taki juz chyvba mamy wdrukowany schemat. Wyrazy wspolczucia.
    • bi_scotti Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 23:04
      Wyrazy wspolczucia dla siostry i dla calej rodziny.
      Sprawdz do kiedy najpozniej mozesz cancel co tam masz reserved/booked, przedyskutujcie z mezem versions/options B & C & D ... just in case. Narazie nic nie odwoluj, po prostu badz przygotowana na zmiany scenariuszy w zaleznosci od daty pogrzebu, stanu/potrzeb siostry etc. Bardzo wspolczuje. Peace.
      • alicjak-2 Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 23:07
        Jechać, nabrać sił, po powrocie poświęcić czas i dać wsparcie siostrze
    • panna.nasturcja Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 23:20
      Jeśli nie jesteś dla siostry osobą na tyle bliską, że jedziesz do niej, pomagasz załatwić pogrzeb, stypę, wszelkie inne sprawy, to jedź na urlop. Siedzenie w domu i martwienie się nikomu jeszcze nie pomogło. A dziecko potrzebuje wakacji,
      • korniz Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 23:41
        Ty sama potrzebujesz wyciszenia ,odreagowania . Masz dziecko ,które też potrzebuje oddechu od codziennych problemów wokol. Urlop nie trwa długo a odpoczynek się nalezy.
    • majenkir Re: Jechać, nie jechać 28.07.22, 23:48
      Ja bym nie pojechała, bo normalnie byloby mi głupio, że siostra tam w domu płacze, a ja się dobrze bawię.
      • boremloska Re: Jechać, nie jechać 29.07.22, 00:16
        Ja tym bardziej bym pojechała żeby wrócić na newsy
      • wolny.dzien Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 19:28
        majenkir napisała:

        > Ja bym nie pojechała, bo normalnie byloby mi głupio, że siostra tam w domu płac
        > ze, a ja się dobrze bawię.

        Ale tam jest jeszcze syn autorki wątku, a dziecku należą się wakacje.
        • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 19:48

          Myślisz, że po chłopaku śmierć wujka spłynęła, jak po kaczce? Nic, a nic nie czuje? Nawet w związku z tym, że mali kuzyni stracili tatę i rodzona siostra mamy cierpi?
          Chyba nie masz racji, na szczęście.
          • jednoraz0w0 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 20:09
            Pewnie nie spłynęła, ale w związku z tym co? Ma się plątać ciotce pod nogami czy siedzieć sam w domu gdy matka siedzi u ciotki? Bo pomóc na miejscu to niewiele pomoże.
            • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 20:41
              jednoraz0w0 napisał(a):

              > Pewnie nie spłynęła, ale w związku z tym co?

              W związku z tym, jest na tyle mądry, że rozumie, iż wakacje nie "należą mu się bez w względu na wszystko".
              • jednoraz0w0 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 21:13
                Oczywiście ze nie, ale kto jaką korzyść będzie mieć z tego, ze on zostanie w domu? Przecież cioci nie pomoże.
                • przepio Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 21:26
                  jednoraz0w0 napisał(a):

                  > Oczywiście ze nie, ale kto jaką korzyść będzie mieć z tego, ze on zostanie w do
                  > mu? Przecież cioci nie pomoże.

                  Może ważne jest, że będą razem? Dla niektórych to wystarczy, uwierz.
                  • 3-mamuska Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 21:32
                    przepio napisała:

                    > jednoraz0w0 napisał(a):
                    >
                    > > Oczywiście ze nie, ale kto jaką korzyść będzie mieć z tego, ze on zostani
                    > e w do
                    > > mu? Przecież cioci nie pomoże.
                    >
                    > Może ważne jest, że będą razem? Dla niektórych to wystarczy, uwierz.


                    Razem? Narazie jego mama nawet nie ma kontraktu z jego ciocią co jest dziwnie bo jest na miejscu a przyjechała inna siostra z daleka i zaraz dojedzie mama.
                    • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 22:28
                      Siostra do dzisiaj była w domku letniskowym u przyjaciół, tam, gdzie się zdarzył wypadek.
                      Siostra przyjeżdża jutro, mama we wtorek, na pogrzeb.
                      Nie rozmawiałyśmy w dzień, gdy zmarł jej mąż, w szpitalu. Potem tak.
                  • jednoraz0w0 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 21:51
                    Ale co rozumiesz przez „razem”? Że przez tydzień siostrzeniec jej będzie na głowie siedział czy jak? Przez pierwsze dni to w ogóle nie za bardzo jej się przyda bo przecież jest masa formalności do pozałatwiania No to w czym on tam, przepraszam, pomoże?
                    • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 21:58
                      jednoraz0w0 napisał(a):

                      > Ale co rozumiesz przez „razem”? Że przez tydzień siostrzeniec jej będzie na gło
                      > wie siedział czy jak?


                      To znaczy, żeby NIE była sama.
                      O rany. Może nie wypowiadaj się za innych?
                      Dziewczyna podjęła decyzję, syn ją wspiera, a ty mącisz i mącisz.
                      • 3-mamuska Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 22:06
                        Nikt nie mąci rozmawiamy o sytuacji ogólnie.
                        Po prostu matka chłopca nawet z siostrą jeszcze nie rozmawiała, o odwiedzinach może nie być mowy przed kolejny miesiąc.
                        Wiec żadne razem.
                        A skoro jako jedna mieszka blisko to dość dziwnie ze jeszcze u niej nie była. A jeśli wdowa przez jakiś czas ma zapewniona, opiekę innych osób przyjezdnych które w pewnym monecie będą musiały wrócić i wtedy dobrze by było gdyby ona miała siły na pomoc.
                        Odwołanie wyjazdu siedzenie w domu i umartwianie się nikomu nie pomogły.
                        Nie trzeba przecież jechać i balować. Zmienić otoczenie odsapnąć nabrać siły.
                        • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 22:22

                          A SKĄD ty wiesz, jak będą wyglądały najbliższe dni i tygodnie?
                          Bo sobie tak zaprojektowalas?
                      • jednoraz0w0 Re: Jechać, nie jechać 01.08.22, 00:54
                        Skoro podjęła to przecież jej nie zmieni ze względu na czyjeś pisanie, zwłaszcza ze ona zna sytuację lepiej więc wszyscy inni tylko odnoszą do siebie. No to ja będąc w sytuacji podobnej do watkodajki pamietam ze w tych pierwszych dniach po śmierci było mnóstwo latania i załatwiania, od aktu zgonu przez organistę po ciuchy na pogrzeb i dziecko w tym wszystkim byłoby potrzebne jak dziura w moście, przecuez nie będzie towarzyszyć w tych sprawach. Potem jak najbardziej.
                    • przepio Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 22:11
                      A musi pomagać w czymkolwiek ? Zresztą wątkodajka zadecydowala, zrobiłabym tak samo, więc ją rozumiem. Nie wiem co tu roztrząsać, każdy robi co uważa za stosowne.
                • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 22:24
                  Pomoże. Kuzynce pomoże, są w tym samym wieku.
                  Przede wszystkim - mnie pomoże.
        • angazetka Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 20:48
          Nastolatek już chyba jest w stanie zrozumieć, że nie zawsze mamy co, czego chcemy, bo czasem są rzeczy ważniejsze od naszej przyjemności.
      • hanusinamama Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 21:32
        Przeciez ona jedzie z dzieckiem na wakacje. NIe jedzie sama do spa tylko dzieciaka na wakacje zabiera. Co to siostrze da ze ona bedzie tu siedzieć? A siostra wsparcia moze potrzebować długo
    • koronka2012 Re: Jechać, nie jechać 29.07.22, 00:38
      Weź pod uwagę że twoja pomoc będzie długofalowa skoro tylko ty jesteś na miejscu, wiec nie podchodź do tego tak jakbyś się odwracała plecami. Pogadaj z mamą i drugą siostrą, ustalcie kto i na jak długo może zostać i wesprzeć ją w tym pierwszym, najgorszym okresie… mają dzieci?

      Jeśli któraś z nich będzie mogła zostać na czas twojej nieobecności to bym pojechała, jeśli siostra miałaby zostać sama to pewnie darowała bym sobie wyjazd i wysłała tylko męża z dzieciakiem.
    • aguar Re: Jechać, nie jechać 29.07.22, 11:39
      Jedź, widać, że jesteś dla niej gorszą siostrą. Zadbaj o Synusia.
      • joana012 Re: Jechać, nie jechać 29.07.22, 13:50
        Zależy od terminu pogrzebu, gdyby wypadł w dniu wyjazdu to tylko przesunęłabym wyjazd a jeśli byłby przed wyjazdem to po prostu pojechałabym zgodnie z planami.
        Nie oczekiwałam od rodzeństwa umartwiania się w takiej sytuacji
      • nocnamagia Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:15
        aguar napisała:

        > Jedź, widać, że jesteś dla niej gorszą siostrą. Zadbaj o Synusia.
        >

        Jaką gorszą? Przestań jątrzyć
    • nenia1 Re: Jechać, nie jechać 29.07.22, 16:32
      zależy jak blisko jesteś z siostrą. Ja z moją blisko, podobnie ze szwagrem. Nie widzę siebie na urlopie. Dziecko by pojechało z tatą w takiej sytuacji. Ale jeśli jest was więcej, siostra bliżej jest ze swoją bliźniaczką, a tu miałabyś w domu siedzieć i czekać nie wiadomo na co, wtedy jedź.
    • areyoubetter Re: Jechać, nie jechać 30.07.22, 19:01
      Jeżeli siostra nie ma nikogo z Twojej rodziny w tym samym mieście, to chyba wypada zostać. Odwiedzać, pogadać, po prostu być obok.
    • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 00:04
      Odwołałam.
      Siostra jest w bardzo złym stanie, nie ma z nią kontaktu, nie odzywa się, z nikim nie rozmawia.
      Pogrzeb we wtorek, potem przez parę dni będzie z nią bliźniaczka, potem pewnie mama przyjedzie.
      A ja czuję, że powinnam tu być; żeby wesprzeć siostrę, ale i tych, co z nią będą - drugą siostrę, matkę. Nigdy żadne z nas nie przeszło takiej sytuacji, traumy. Nie wiem, jak będziemy reagować, jak będzie z siostrą. Może mojego wsparcia, pomocy, będzie potrzebować matka - nie wiem, różne scenariusze sobie wyobrażam - że siostra każe jej się wynosić, bo chce być sama z dziećmi; muszę wtedy być blisko, żeby pomóc matce. Czy zabrać dzieci na spacer. Czy ugotować, zrobić zakupy. Cokolwiek.
      I czuję też, że ja bym tego emocjonalnie nie dźwignęła. To moja młodsza, mała siostrzyczka. Która cierpi, w niewyobrażalny dla mnie sposób.
      Biorę pod uwagę, że może przesadzam, histeryzuję, wymyślam. Ale chyba wolę żałować zmarnowanego niepotrzebnie urlopu, niż wyrzucać sobie, że nie było mnie, gdy byłam potrzebna.

      Kraków stał tyle wieków, to postoi jeszcze rok, poczeka na nas. A Synulek w przyszłym roku będzie taki nie całkiem jeszcze dorosły, to może zechce z matką jeszcze pojechać. W tym - jakoś mu to wynagrodzę.

      No i odwołałam rezerwację, zwróciłam bilety na pociąg. Tylko te "niezwracalne" mi przepadną, trudno.
      I jest mi teraz - egoistycznie, parszywie - bardzo smutno. Ale czuję, że tak trzeba.

      Dziękuję Wam za słowa wsparcia i współczucia, to pomaga.
      -
      • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 00:38

        Zrobiłaś bardzo dobrze. Moja siostra, w podobnej sytuacji, była blisko mnie, pomagała w najbardziej prozaicznych czynnościach, na które ja nie kiakam siły: zakupy, zajmowanie się dzieckiem.
        Od psychicznego wspierania miałam najbliższe przyjaciółki.
        Ale najważniejsze dla mnie było to, że wszyscy byli gotowi w każdej chwili, w pobliżu, czekali tylko, kiedy będę ich potrzebować.
        Bardzo, bardzo współczuję twojej siostrze. Być może będzie też potrzebowała pomocy specjalisty, psychologa, czy psychiatry i leków.
        • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 00:45
          Dziękuję.
          O to mi właśnie chodzi; chcę być blisko. To pomaga MNIE. I wierzę, że siostrze też - ta świadomość, że JESTEM. W razie, jakby co.
          • 3-mamuska Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 04:52
            Ok twoje decyzja faktem jest ze siostra będzie potrzebować długotrwałej pomocy.
            Teraz dopóki jest mama siostra ty mogłaś naładować baterie.
            Ale skoro tobie pomaga i tak czujesz to wiadomo to jest najważniejsze.
            Mam nadzieje ze siostra dojdę do siebie z waszą pomocą.
      • agusia.gerek [...] 31.07.22, 07:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • panna_lila Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 07:13
          Nie, syn dostał przekaz że w trudnych sytuacjach życiowych trzeba być z tym komu świat się przewrócił do góry nogami.
          Skąd wiesz jak te miliony reagują na tragiczną śmierć. Gra?, Manipulacja? agusia_gerek jej wczoraj tragicznie zmarł mąż o jakiej manipulacji piszesz?
          • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:00
            No siostra nawet nie raczy z autorką porozmawiać. Dla mnie to trochę taka klasyczna "sfochowana żałobniczka" - bez kija nie podchodź, dość częste zjawisko, że takiej osobie wydaje się, że nie musi kulturalnie zachowywać się wobec innych, może sobie na więcej pozwalać, mieć pretensje, że ten nie tak się odezwał, ten nie tak postąpił...A wszyscy będą teraz wokół niej skakać, bo taka biedna. Zauważy w ogóle poświęcenie autorki? A siostrzeniec się dla niej nie liczy? W dobrej rodzinie, to ona powinna wyjść z inicjatywą i zapewnić siostrę, że może jechać. Ale ona nawet z nią nie gada...
            • gama2003 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:16
              Nie wierzę w to co czytam.
              • lilia.z.doliny Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:36
                Jprdl, gama, ja też
                To jest jakiś obłęd.
                Sfochowana żałobniczka.
                • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:41
                  Ale to jest częste, również na ematce. Że potem ludzie się głowią, jak się zachować wobec takiej osoby: podejść-nie podejść, powiedzieć coś-nie powiedzieć, proponować-nie proponować itd., bo wszystko może być odebrane na ich niekorzyść.
                  • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:43
                    aguar napisała:

                    > bo wszystko może być odebrane na ich niekorzyść.
                    >


                    Naprawdę TO jest najważniejsze???
                    • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:50
                      Wbrew pozorom bywa to dość dużym problemem, powtarzającym się. Może warto przemyśleć to zanim się znajdzie w takiej sytuacji. Bo niektórym udaje się zachować klasę w nieszczęściu.
                      • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:54
                        aguar napisała:

                        > Może warto przem
                        > yśleć to zanim się znajdzie w takiej sytuacji. Bo niektórym udaje się zachować
                        > klasę w nieszczęściu.
                        >


                        Może lepiej zniknij stąd, bo jak ciebie czytam, to budzą się we mnie najgorsze instynkty.
                      • little_fish Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 10:34
                        "Bo niektórym udaje się zachować klasę w nieszczęściu." - a niektórzy i bez nieszczęścia jej nie mają 😐
                        • lily_evans011 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:03
                          Little_fish, 1000/10!!!
                      • chloe30 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:10
                        aguar napisała:

                        > Bo niektórym udaje się zachować
                        > klasę w nieszczęściu.
                        >

                        A niektórzy nie mają klasy nawet bez nieszczęścia.
                        Np. ty.
                      • angazetka Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 16:23
                        Klasa w nieszczęściu, jjb.
                      • nangaparbat3 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:52
                        aguar napisała:

                        > Może warto przem
                        > yśleć to zanim się znajdzie w takiej sytuacji. Bo niektórym udaje się zachować
                        > klasę w nieszczęściu.
                        >
                        Chcesz powiedzieć, że mam się mentalnie przygotować do przeżywania jakiejś wielkiej tragedii, bo Aguar będzie mnie rozliczać ze sposobu przeżywania? Opętało Cię.
            • panna_lila Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:16
              Nie wiem jakie są relacje w tej rodzinie, autorka pisze w poście startowym że ona nie rozmawiała z siostrą co już jest dziwne,. chociaż jako jedyna mieszka w tej samej miejscowości.

              Nie wiem kto się dla tej owdowiałej kobiety teraz liczy bardziej (?!), ale pewnie są to jej własne dzieci i ich przyszłość bez ojca niż siostrzeniec.

              Umarł Ci kiedyś ktoś bardzo bliski?
              • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:29
                No właśnie dla mnie dziwne jest to, że nie można z tą siostrą porozmawiać, zapytać czy jest się jej potrzebnym, ew. zaproponować, że się zostanie i zobaczyć jak zareaguje - jak powie: fajnie, dzięki - to zostać, a jak będzie zapewniała, że sobie poradzi, żeby jechać - to jechać. A tak to autorka zostaje na takim jakby dyżurze, że może będzie potrzebna, a może nie. I obawiam się, że to jej poświęcenie nie zostanie docenione przez siostrę czy resztę rodziny. Zostanie to uznane za kompletnie nieważne w tej sytuacji.
                • nangaparbat3 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:54
                  Umknęło Wam takie małe słówko DZISIAJ.
                  • silenta Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:29
                    To "dzisiaj" to ma inną datę.
            • nenia1 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:23
              aguar napisała:

              > No siostra nawet nie raczy z autorką porozmawiać. Dla mnie to trochę taka klas
              > yczna "sfochowana żałobniczka" - bez kija nie podchodź

              empatię to ty masz chyba na poziomie ameby.
              • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:31
                Czyli, jak spotka mnie nieszczęście, to nie rozmawiam za karę z siostrą? (Życzliwą, która nic mi złego nie zrobiła)
                • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:35

                  Czyli jak spotka cie coś złego, amebo-aquar, to NIE MASZ głowy na konwenanse, ani na myślenie o nikim i niczym, bo NIE MASZ do tego głowy.
                • nanuk24.0 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 15:36
                  aguar napisała:

                  > Czyli, jak spotka mnie nieszczęście, to nie rozmawiam za karę z siostrą? (Życzl
                  > iwą, która nic mi złego nie zrobiła)
                  >

                  Jak cię spotka nieszczęście, to nie wiesz co się wokół ciebie dzieje.
            • geoardzica_z_mlodymi Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:37
              Coś tu projektujesz😞
              • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:43
                Może tak. Odbieram tę sytuację, że autorka realizuje jakąś wdrukowaną powinność wobec rodziny pochodzenia, kosztem siebie i własnego dziecka, a ta rodzina ją olewa.
                • gama2003 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 13:30
                  Śmiem twierdzić z niezachwianą wrecz pewnością, że owdowiała siostra nie bardzo wie, gdzie sufit a podloga. Wczoraj i przedwczoraj pewnie wiedziała jeszcze mniej.

                  Może mylę nicki, może ktoś się podszywa, normalnie sama w stupor wpadam czytając takie wpisy. Zażenowana i zgorszona.


                  Osoba w żałobie, zwłaszcza w silnym szoku może mieć kłopoty z ,, pamiętaniem o oddychaniu,, a tu ma pamiętać o wakacjach siostry, siostrzeńca i koniecznie ich zapewnić, że mają jechać i nie oglądać się na nią.
                  Plus uspokoić, że już już, szybciutko się ogarnie, męża pochowa, znajdzie nowego i kłopotu nie będzie z ubytkiem w rodzinie.
                  Do końca wakacji postara się uwinąć !
                  Siostra w stołowym jak zawsze tyle samo krzeseł rozstawi i nikt dyskomfortu nie poczuje.

                  Gardło ściska czytanie takich wpisów. Żałobnica atencjuszka ? Ematko ! Dawno na ematce takiego podłego komentarza nie było.
                  Mówimy o dwudniowej wdowie, która słowa skargi, czy żądania nie wyartykuowała. Nie dzieje się to po 15 latach zmuszania rodziny do utulania tragicznie osieroconej.

                  Mam nadzieję, że nikt w otoczeniu tej rodziny podobnie nie myśli i zgodnie pomogą dziewczynie i dzieciom przetrwać żałobę. Zaopiekują się nie oceniając klasy, twardości psychiki i nie krytykując nawet niekonwencjonalnych zachowań. Oczywiście mam na myśli zachowania inne niż pełne bólu milczenie i brak kontaktu z rodziną.
                  • aguar Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:56
                    No ok, odpuszczamy żałobniczce. Ale jest tam jeszcze matka, druga siostra, mogłyby powiedzieć autorce: jedź,my się teraz nią zajmiemy, jakby co, to Cię wytłumaczymy, że nie chciałaś, ale Ci kazałyśmy itd. A mam wrażenie, że autorka jest w tej rodzinie traktowana, jak powietrze. I jej dziecko przy okazji też. Ale może coś projektuję...
            • ren.s Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 10:50
              Aguar, Ty jakaś dysfunkcyjna jesteś? Szokujące są Twoje wpisy.

              • astomi25 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 13:36
                Mnie az w gardle scisnelo czytajac jej wpisy...
                Nie do wiary, ze ktos bez zaburzen moze w ogole miec taki poglad...🤦🏻‍♀️
                • lilia.z.doliny Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 13:53
                  Jedyne, co.przychodzi mi do skołowanego łba, to to że ktoś jej zhakowal konto. Nic innego. Bo to niemożliwe, żeby świadomie być taka larwą i się tego nie wstydzić upubliczniac
                  • lily_evans011 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:08
                    Ona zawsze miała zerową empatię i takie kurczowe rwanie wszystkiego dla siebie i zaspokojenia własnego komfortu, co było widać w wątkach o Ukrainkach w Polsce.
                    O ile pragmatyzm i zdrowa dawka egoizmu pozwalająca opędzić się od różnych wampirów energetycznych są pożądane, o tyle aguar ma naprawdę jakieś grube deficyty emocjonalne, zaspokajania jej potrzeb w dzieciństwie czy co, bo tylko tym można sobie wytłumaczyć te farmazony.
                  • nocnamagia Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:10
                    Nikt jej konta nie żałował. Od zawsze była skupioną wyłącznie na sobie i swoich potrzebach atencjuszką
                    • nocnamagia Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:14
                      *zhakował
            • lily_evans011 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:02
              OJP aguar teraz to już przekroczylas swój standardowy poziom głupoty big_grin.
        • mayaalex Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 07:21
          No bez przesady - mieli jechac do Krakowa, dalo sie odwolac wiekszosc rezerwacji, napisala ze pojada w przyszlym roku a w tym synowi to wynagrodzi. To jednak cos innego niz przekaz, ze syn jest mniej wazny. Argument o milionach w ogole nietrafiony, miliony jedza miske ryzu dziennie i co z tego?
          Ja sama pewnie bym niczego nie odwolywala ale nie wyglada na to, zeby dziecko mialo z powodu przelozonej o rok wycieczki doznac traumy na cale zycie, wiec mysle, ze dobrze zrobila (lepiej, niz gdyby mieli cale te wakacje miec zepsute zamartwianiem sie).
          • little_fish Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 10:43
            To dziecko ma 15 lat, powinno już rozumieć, że zdarzają się w życiu sytuacje ważniejsze od wakacyjnego wyjazdu. I że wcale to nie oznacza, że ono jest mniej ważne dla matki.
            • 7katipo Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:17
              Rozumie. Teraz to on mnie bardziej wspiera, niż ja jego.
              Widzi, że mi ciężko - I z powodu siostry i szwagra, i odwołanych wakacji.
              Kochany jest.
              • nocnamagia Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:32
                Wspaniałego masz syna Kalipto. Przytulam i trzymajcie się dzielnie
              • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:27

                Masz bardzo mądrego i empatycznego syna. To skarb.
              • little_fish Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:41
                No właśnie! Takie sytuacje pokazują, że dzieci są bardziej dorosłe niż nam się wydaje.
                Oczywiście smutek z powodu odwołanych wakacji jest całkowicie normalny i nie wyklucza empatii i rozumienia sytuacji.
                Trzymajcie się.
        • astomi25 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 10:12
          agusia.gerek napisała:

          > No cóż. Syn dostał przekaz, że są osoby ważniejsze od niego.
          > Mąż siostry nie zmartwychwstanie od twojego poświęcenia.
          > A siostra gra i manipuluje. Milionom ludzi umierają najbliżsi i miliony ludzi t
          > o przechodzi bez takich dram.


          Ty jestes nienormalna...
        • angazetka Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:08
          Nie, syn dostał przekaz, że są rzeczy ważniejsze od wakacji, na przykład śmierć w bliskiej rodzinie i potrzeba pomocy siostrze.
        • joyce_byers Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:35
          Syn forumki dostał przekaz, że nie jest pępkiem świata i ludzie wokół najlbizszej rodziny jego matki np umierają nagle i tragicznie więc w takiej sytuacji nie wypina się pupy odwracając plecami tylko jest się gotowym pomóc- a generalnie jego matka gotową jest pomóc swojej siostrze.
          Ale faktycznie ,mógł jechać dostając przekaz: obojętnie co by się nie działo, ktokolwiek by nie umarł ja syneczek jestem pępulem. Jak umrze moja matka nagle i tragicznie to w ramach naładowania baterii wyjeżdżam na urlop bo przecież tatko i moje rodzeństwo se poradzą . Bo jaaa ,jaaaa ,jaaa muszę jechać gdyż żaden urlop nigdy się już nie powtórzy ( nie to co śmierć prawda?).

          Droga forumko: dobrze zrobiłaś. I bardzo dobrze, że pomyślałaś o swojej matce i drugiej siostrze. Może ty aktualnie nie będziesz na cito potrzebna siostrze ,której zmarł mąż. Ale osoby pomagające w takiej sytuacji na pierwszej linii czyli twoja siostra i mama także potrzebują wygadania i odreagowania więc będziesz pod ręką.
          Z własnego doświadczenia wiem,że bycie wtedy razem jako rodzina - ty, siostry, mama są na wagę złota.


          Do ogółu: I owszem pomóc długofalowa będzie potrzebna. Ale naprawdę mnóstwo osób z boku sądzi, że w tych pierwszych dniach tuż po samej śmierci jest mnóstwo osób dookoła. A potem już gorzej. Niestety często jest odwrotnie bo... myśli tak 90% osób. I tym samym przeważnie unika się bycia z żałobnikiem bo przecież tyleeee osób na pewno jest przy tej osobie na tzw już i teraz. Niekoniecznie. Dlatego warto pytać i być.
          • nanuk24.0 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:43
            joyce_byers napisał(a):

            > Syn forumki dostał przekaz, że nie jest pępkiem świata i ludzie wokół najlbizsz
            > ej rodziny jego matki np umierają nagle i tragicznie więc w takiej sytuacji nie
            > wypina się pupy odwracając plecami tylko jest się gotowym pomóc- a generalnie
            > jego matka gotową jest pomóc swojej siostrze.
            > Ale faktycznie ,mógł jechać dostając przekaz: obojętnie co by się nie działo, k
            > tokolwiek by nie umarł ja syneczek jestem pępulem.


            Nie mówiąc już o tym, że on był jego najbliższym wujkiem.
        • dorota_g1972 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:52
          Nie! Syn dostał przekaz, że są różne sytuacje, że czasem trzeba z czegos zrezygnować.
      • forumologin Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 07:17
        . Ale chyba wolę żało
        > wać zmarnowanego niepotrzebnie urlopu, niż wyrzucać sobie, że nie było mnie, gd
        > y byłam potrzebna.

        otoz to, dobrze zrobilas!


        trzymaj sie.
      • em_ka_krk Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:06
        Kraków stoi i poczeka na Was.
        Dobrze zrobiłaś.
        Wyrazy współczucia!
      • extereso Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:19
        Myślę, że dobra decyzja. W jednej z najtrudniejszych chwilach mojego życia był przy mnie mój brat i nigdy tego nie zapomnę( chyba, że przyjdzie demencja).
      • lily_evans011 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 14:00
        Nie, nie wymyślasz. Wszystko zależy od tego, jak sobie ta druga strona radzi, a tu najwyraźniej jest źle.
        Siostra nie będzie miała ochoty na rozmowy, ale faktycznie fajnie, jakby ktoś mógł zabierać jej dzieci z tej ciężkiej i smutnej atmosfery.
      • nangaparbat3 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:48
        Dobra z Ciebie osoba, pięknie postąpiłaś. Żal po straconych wakacjach jest normalny, nie ma w nim nic złego ani egoistycznego.
        Kiedy rodzina jest z sobą blisko, kocha się i wspiera, jak u Was, czas żałoby może okazać się dobrym, zbliżającym ludzi do siebie czasem. Tego Ci z całego serca życzę, a kiedy tylko będzie możliwość - cudownych wakacji z Synkiem.
      • dorota_g1972 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:51
        Dobrze zrobiłaś.
      • angazetka Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:54
        Dobrze zrobiłaś. Słusznie.
        Przytulam cię, to będzie niełatwy czas, ale dasz radę.
        Kraków jeszcze postoi smile
      • koronka2012 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:18
        Pewnie to była słuszna decyzja choć ja bym po prostu wysłała rodzinę, wolałabym żeby moje dziecko nie uczestniczyło w tej rozpaczy… A przede wszystkim spytała bym czy nie zabrać gdzieś dzieci siostry. Skoro ona funkcjonuje na autopilocie to potrzebuje chwili dla siebie… A dzieci chyba też nie powinny oglądać matki w takiej rozsypce…
      • bywalczyni.hosteli Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 23:15
        Jeśli tak zadecydowałaś, to oznacza, że postąpilaś słusznie. Tak czujesz i taką masz potrzebę. Współczuję z powodu śmierci szwagra, siostra ma szczęście, ze ma Ciebie i resztę rodziny.
      • anorektycznazdzira Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 23:40
        Masz rację, dobrze moim zdaniem wybrałaś, dobrze zrobiłaś.
        Trzymaj się!
    • nuka_2 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 09:24
      Też myślę, że dobrze zrobiłaś . Na wyjezdzie pewnie i tak byś nie odpoczęła. Trzymajcie się w tych trudnych dniach
      • karme-lowa Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 15:54
        Autorko, bardzo mi przykro. Przytulam Was.
        Jesteś super siostrą. Moja siostra nigdy nie odwołałaby wyjazdu dla mnie.
        • joana012 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:16
          No skoro pogrzeb jest w trakcie urlopu to też odwołałabym
    • przepio Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 17:38
      Nie wyobrażam sobie wyjazdu w takim wypadku, nie wypoczęłabym, nie potrafiłabym o niczym innym myśleć. No, ale ja mam normalne stosunki rodzinne.
      To jak ktoś tu napisał, że rezygnując z wyjazdu przedłożyłabym dobro siostry nad dobro własnego dziecka jest dla mnie niewyobrażalne.
    • wapaha Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:42
      Może zabrzmi okrutnie ale "show must go on"
      Jeśli nie ma dla ciebie nic do roboty- w sensie praktycznym- a po prostu siedzenie i myślenie- to nie zastanawiaj się nad tym
      Mamy obowiązki przede wszystkim wobec żywych ( syn) -
      • angazetka Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:46
        Siostra i reszta rodziny też jest żywa.
      • iwles Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:46

        Toteż nikt nie mówi o obowiązku wobec zmarłego, ale wobec żywych- siostry i jej dzieci. A nawet nie obowiązku, tylko wewnętrznej potrzebie.
        • wapaha Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 19:09
          odpisywałam na post pierwszy - wyjazd za tydzien/ brak rozmowy z siostra (?)/ogarnianie przez rodzinę zmarłego wszelkich praktycznych kwestii

          widzę, ze autorka podjęła już decyzję
    • nena20 Re: Jechać, nie jechać 31.07.22, 18:57
      Ja bym nie pojechała. Siostra w rozpaczy a ja na urlop, nie czułabym się z tym dobrze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka