bezsil
19.03.23, 13:25
Założę nowy wątek bo tamten się rozrósł.
Znalazłam terapeutów polecanych w moim mieście, z dobrymi opiniami.
Jednego poleciła terapeutka młodszego dziecka.
Pytanie brzmi: czy płeć terapeuty ma znaczenie?
Do poleconego mężczyzny mogę się zapisać w najbliższym tygodniu, do kobiety muszę poczekać, może ok miesiąca. Czekam na odpowiedź o wolne terminy.
Wczoraj, w sumie prawie w nocy, córka znowu wpadła w szał.
Powód naprawdę błahy. Jest przed okresem więc oprócz zaburzeń chwiejnej osobowości dochodzi PMS.
Nie wytrzymałam i wyszłam z domu.
Młodsze dziecko też wyszło.
Kiedy wróciliśmy mąż z córką wnnę pomyj wylali na mnie głównie.
Młodszemu dziecku też trochę się na słuchało.
Ale on szybko przywołał siostrę do porządku. Mąż się wtedy nie odzywał.
Kiedy córka zaczęła mnie ranić słowami i mówić rzeczy typu: nie poświęcasz mi czasu ( codziennie wieczorem spędzam z nią chociaż trochę czasu, wychodzimy na miasto na kawę i ciasto, razem chodzimy na siłownię kilka razy w tygodniu) mąż ją poparł.
Cały czas starałam się mówić spokojnie. Niestety, po kolejnym absurdalnym zarzucie podniosłam głos i mąż rzucił teskt: ile ty masz w sobie nienawiści do dziecka.
Córka się nakręciłaś i dalej ciągnęła monolog.
Włączyłam muzykę na słuchawkach bo dalsza rozmowa nie miała sensu. I dalej były ataki ze strony córki i męża, że ona coś do mnie mówi a ja mam ją w nosie.
Teksty córki były w stylu: dobrze, że zamknęłaś mordę, bo nie dało się ciebie słuchać..
Dzisiaj mąż wstał i widzę, że męczy go wczorajszą sytuacją i jego zachowanie. Wie, że jego zachowanie wianie było nie fair i nieudolnie próbował to naprawić.
Nie mam siły z nim rozmawiać.
Córka jeszcze śpi.
Syn powiedział, że jestem altruistką jeśli chodzi o naszą rodzinę i muszę to zmienić.
Tylko jak? Mąż dzieciom lekarza nie załatwi, nie dopilnuje leków. Zresztą wczoraj córka powiedziała coś co podejrzewałam od pewnego czasu, czyli przestała brać leki, bo nie są jej potrzebne.
Mąż stwierdził, że skoro ona tak mówi, tak chyba wie lepiej i mam jej do niczego nie zmuszać.
Leki pomagały jej wyhamować emocje i była dużo spokojniejsza.
Nie mam siły.
Muszę pójść do kogoś kto mnie nauczy rozmawiać z córką i mężem, odpowiednio reagować.
Bije się z myślami czy wybór faceta terapeuty to dobry pomysł.
Ale nie mam też doświadczenia i stąd d kolejny mętlik w mojej głowie...
Ja naprawdę kocham córkę i staram się jej to mówić i pokazywać. Zarzuciła mi że nie mówię jej o tym ani nie pisze.
Pokazała jej wiadomość, którą napisałam w piątek.
Miała ważny sprawdzian. Poszło jej bardzo do rze, napisała mi wiadomość, że jest z siebie zadowolona.
Odpisałam, że jestem z jej bardzo bardzo i bardzo ją kocham.
Córka zmieniła szybko temat i zaczęła wyszukiwać inne "argumenty", że jej nie kocham.
Robi tak zawsze jak brakuje jej argumentów.
Nie wiem jak z nią rozmawiać, jak reagować, co zrobić 😟