agdzieztam
16.04.23, 12:08
Dziewczyny. Wiem, że to będzie pieprzenie bez sensu i wiele mi nie pomożecie. Chcę sobie pojęczec. Jadę do Polski na 4 dni, bo muszę pozałatwiać różne dokumenty. Będzie świetnie, mam cudownych dawnych przyjaciół i wszyscy są ze mną, do dyspozycji, szczęśliwi, że się zobaczymy po kilku latach (rzadko wracam do Polski), moje dziecko przeszczęśliwe, bo przygoda, spotkania z dziećmi przyjaciół, zabawy, park wodny i inne. A ja nienawidzę podróżować. Nie, że się boję, po prostu kocham być w domu, przede wszystkim dlatego, że mam stare psy. Mąż oczywiście zostaje, ale pracuje naprawdę dużo. Dlatego w dni, kiedy pracuje, będzie przychodzić koleżanka, będzie siedziała z psami, wpuści do domu, gdyby była burza (jedna psica się boi bardzo), da jeść, wody świeżej naleje, popieści, nogi stare i słabe wymasuje, psy od gorąca odpoczną w chłodnym domu (jest ogród) itd. A potem weekend to mąż będzie. A ja i tak się zamartwiam, że któryś pies osłabnie i mi zemrze, beze mnie. Niestety, ponieważ zawsze adoptuje stare psy, to wiem, że zejście może nastąpić w dwa dni. Miałam takie przypadki.
Posyłam ten strach w przestrzeń i trochę mi lżej.