jozefrobotnik
22.04.23, 16:03
Może jestem złośliwa, nie wiem, więc spytam. Trafiłam na ciekawą dyskusję na Facebooku, na temat matematyki w liceum.
Mamusia żali się, że jej bez przerwy ucząca się bombelka po raz trzeci jest w klasie maturalnej, zagrożona jedynką z matematyki.
Dziewczyna cały rok szkolny chodzi na korepetycje, podobno 24/24 w książkach, ale nie zdaje, bo na sprawdzianach dostaje zadania z poziomu studiów, a nie klasy maturalnej ( ona jedna podobno dostaje inne zadania niż cała klasa, mimo że nauczycielka matce dziewczyny pokazała sprawdziany, wszystkie są identyczne). No i mamusia nagle zaczęła wykrzywkiwac, że dziewczyna ma dyskalkulię a nauczycielka się uwzięła.
I pytanie do Was, czy dyskalkulia aż tak utrudnia życie, żeby kolejny rok być w tej samej klasie, i nie być w stanie nauczyć się nawet na dopuszczający?