rosapulchra-0
20.02.24, 10:06
Po przeczytaniu wątku rickiego postanowiłam się zebrać na odwagę i poprosić was o rady. Wiem, ofkors, że zaraz wpiszą się tu moje "fanki" i będą próbowały zrobić jatkę w moim wątku, no ale cóż.. Nicka nie ma sensu zmieniać, a problem mam.
Intymny.
Przez prawie dwa lata nie uprawiałam seksu. Miałam zwyrodnienie prawego stawu biodrowego - nie mogłam praktycznie nic robić, ponieważ ból biodra mnie unieruchomił na wiele miesięcy. W czasie oczekiwania na operację biodra złamałam sobie prawy bark. Zalecenia lekarza z pogotowia nie przyniosły pożądanych skutków i do dziś ręka wisi, bo nie mogę jej podnieść wyżej niż 20 cm.
Jestem już po wymianie stawu biodrowego, czekam na operację stawu barkowego, która - mam nadzieję - będzie w ciągu dwóch najbliższych miesięcy.
Czy są na forum osoby, które miały ze swoimi partnerami dłuższe okresy posuchy łóżkowej z powodów zdrowotnych, ale powróciły do alkowy i czy ten powrót był okupiony cierpieniem (np. nieużywanych mięśni?) Fizycznym cierpieniem. Jak sobie poradziły? I co możecie poradzić mi w takiej sytuacji?
Po operacji biodra czuję się dobrze, samodzielnie chodzę, po schodach również. Codziennie jestem z psem na spacerze, bez większych problemów wsiadam i wysiadam z auta. Ale bolą mnie plecy, czasem mam wrażenie, że one się palą, ponieważ to jest piekący i silny ból.
Na prawej ręce nawet nie mogę się oprzeć, mam w stawie dwie złamane i niezrośnięte kości, ręka w zasadzie robi za atrapę. Przypomina mi o sobie nieustającym i silnym bólem, na który nie pomagają żadne diklofenaki strong, gabapentiny, oksykodony czy morfina. Ja po prostu żyję w ciągłym bólu.
Było kilka prób (ach! cóż to za wielkie słowo!) powrotu do alkowy. Wszystkie kompletnie nieudane. Wydaje mi się, że strach przed jeszcze większym bólem całkowicie zamyka mnie na temat seksu.
Współczuję mojemu mężowi, współczuję sobie i szczerze mówiąc nie wiem, co robić? Przemóc się i próbować aż do skutku? Czy może odłożyć temat na czas po wyzdrowieniu stawu barkowego?
Dwa lata to naprawdę długo, z jednej strony moje libido jest niezaspokojone, z drugiej strony paniczny strach przed bólem powoduje, że myślę sobie, a co tam! To tylko seks, nie jedzenie czy woda lub dach nad głową. Da się bez niego żyć przecież. A z trzeciej strony.. ja tego seksu też potrzebuję. Mąż to cierpliwy człowiek, tylko jak długo jeszcze?
Od razu dziękuję za merytoryczne odpowiedzi. Trollowanie pozostawcie trollom.