25.02.24, 20:46
Rozsypałam się. Na kawałki się rozsypałam. Przez dwa miesiące czytałam tu, jaki stosunek ma się w społeczeństwie do alkoholików i narkomanów, szlag mnie trafiał. Teraz posłuchałam podcastu domorosłej psychoterapeutki - socjolożki o borderline i zrozumiałam, że odpuściła mnie wszelka adrenalina, która mnie dotychczas trzymała i wyszłam z leczenia stacjonarnego syna, podczas którego byliśmy w bańce, byliśmy bezpieczni. Pojęłam, że jesteśmy dalej, on jest na zewnątrz, a to "zewnątrz" mu nigdy nie wyjdzie naprzeciw. Popatrzyłam na swojego syna z podziwem i zadziwieniem: po co on to wszystko robi? Przecież przez stygmaty on strasznie dostanie od życia, jego nic nie czeka, bo stereotyp zrobi swoje, zanim on zdąży coś komukolwiek i sobie udowodnić. Sama się wstydzę tej myśli, ale te trzy łatki, które ma na sobie i to w tak młodym wieku, zabierają wszelaki sens. Opuściła mnie wszelka wiara w powodzenie, on się rozsypie setki razy, nie wiem, czy bardziej przez siebie, czy przez to, co się za nim ciągnie. Przepraszam, muszę mówić, muszę, werbalizacja mi jest potrzebna, ale nie mogę, po prostu nie mogę uwierzyć, że można tak mówić o uzależnieniach i zaburzeniach osobowości, nie wierzę.
Obserwuj wątek
    • berdebul Re: Stygmaty 25.02.24, 21:01
      Jesteś zdziwiona, ze ludzie są bardzo ostrożni, czy wręcz unikają kontaktu z osobami uzależnionymi, nawet będącymi w abstynencji od lat?
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:03
        Zupełnie nie o ostrożność mi chodzi, ostrożność rozumiem. Obrzydzenie, pogardę - już nie.
        • abecadlowa1 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:15
          Kilka osób na tym forum ujawniło, że są DDA, czyli że uzależnieni rodzice wyrządzili im w dzieciństwie olbrzymią krzywdę. W tym kontekście w ogóle nie dziwi mnie negatywny stosunek ofiar alkoholików, do alkoholizmu. Łącznie z obrzydzeniem i pogardą. A pamiętaj, że DDA jest mnóstwo
          • akseinga1975 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:20
            Nie czytaj internetow, nie pisz na ematce tylko idz na terapie.
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:27
              Jestem w terapii, wszyscy jesteśmy, ale to jest rollercoaster. Straszny rollercoaster.
            • igge Re: Stygmaty 26.02.24, 23:26
              Dokładnie.
              • igge Re: Stygmaty 26.02.24, 23:32
                Nawet jeśli straszny rollercoaster no to...owszem jest i so what?
                Chodzi Ci autorko o wysłuchanie?
                To pisz tutaj na zdrowie.
                Chodzi Ci autorko o jakąkolwiek formę wsparcia i nie daj Boże jesteś wrażliwa?
                To zdecydowanie tutaj na forum nie pisz.
                A może sama nie wiesz czego chcesz?
                To cóż, może z vzasem poukłafsz sobie w głowie czego tak naprawdę chcesz. I wtedy realizuj.
                Nawet takich rzadkich obiektywnie jak Twoja trudnych bardzo sytuacji życiowych.jest cała mada na świecie i jest mnóstwo ludzi, którzy mają albo podobne albo równie ciężkie tylko inne sytuację losowo zdrowotne życiowe i wyzwane goni za wyzwaniem. Ciesz się z tego co masz, na pewno masz jakieś zasoby i trzymam kciuki by los/ życie nie dowaliło Tobie nowych problemów.
                Nie jesteś sama.
                Serio. Nie jesteś sama.
                Pozdrawiam.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 00:43
                  Dziękuję.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 00:47
                  Wydaję mi się, że chcę wygadać, zwerbalizować, skonfrontować. Chciałabym, aby terapie wystarczały, ale czuję, że nie wystarczają. Za mało czasu, zbyt dużo obowiązków obok. Więc czasem potrzebuję na bieżąco. Dużo rozmawiamy rodzinnie, ale czuję jednocześnie, że my wszyscy jesteśmy w jednej matni, czasem potrzebuję tego, co na zewnątrz. Brakuje mi powietrza.
          • beataj1 Re: Stygmaty 26.02.24, 10:26
            Jestem DDA. Rozumiem swoją krzywdę i nie umniejszam jej.
            Ale. Jestem po terapii i wiem, że podstawą pójścia dalej jest zrozumienie tej choroby.
            Tego że nikt sobie takiego losu nie wybierał i że uzależnieni są bardzo nieszczęśliwi. Nikt pijąc 1-7-148 kieliszek alkoholu nie myśli - o zostanę alkoholikiem, idę w to.
            I mam niezmierzony szacunek do osób, które z tym walczą i pracują nad sobą. To jest trudny, trwający całe życie proces wymagający naprawdę solidnej pracy.
            Do leczących się pijaków mam znacznie większy szacunek niż do osób, które czują się lepsze, same twierdząc, że alkohol jest dla ludzi i pić trzeba umieć.
            Miały farta w życiu, nie podjęły samodzielnie jakiekolwiek decyzji dotyczące używania alkoholu. Ale wszystko jeszcze przedni nimi.
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:12
              Świetnie powiedziane.
            • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:19
              Nikt pijąc 1-7-148 kieliszek alkoholu nie myśli - o zostanę alkoholikiem, idę w to.

              No ja myślę. Mieliśmy wujka alkoholika w rodzinie pamietam jakie burdy robił po alko, a potem rodzeństwo udawało ze nie wyprawia imienim czy innych imprez ,zeby tylko on nie wiedził, zawozili mu potem ciasto czy jedzenie.
              Już jako nastolatka pamietam sytuację ze rodzina w ostatniej chwili zmieniła miejsce imprezy imieninowej jednego z braci, bo tamten się dwiedził. Na szczescie nie miał zony ani dzieci. Zmarł w wieku 50 lat na raka w 6 tygodni od dignozy. Nigdy nie chodził do lekarza.

              Kuzynka od stony matki ,miała matkę alkoholiczkę i wujka alkoholika, ktorego tak mamusia niańczyła do samej śmierci, dorosły facet a nie umiał prania wstawić ani nic ugotować, ale chlać to umiał i kraść matki emeryturę. Nawet mamusia szukała kogoś komu przepisze swoje mieszkanie w centrum miasteczka duze 4 pokoje za dożywotnią opiekę nad synalkiem. Oboje juz nie zyją corka zmarła jeszcze przed matka ,syn 2 lata po niej.

              I tak jako późna nastolateka miałam już świdomość ze alkohol to zło i zawsze mam z tylu glowy nie celebrować wszystkiego piciem alkoholu. Nie siegałam po alkohol jak inni znajomi. Był moment ze kilka lat nie piłam ,a to ciąza jedna druga a to dzieci małe a to coś innego , urodziny imieniny spędzaliśmy przy "kawie"
              Nie stawiam na stole alkoholu przy byle okazji ,czy spotkanie czy wizyta czy gril czy niedzielny obiad i juz okazja do napicia się. Jeśli a jak już jest to symboliczna ilosci, bo goście też zawsze coś przyniosą. Wypije ze smakiem jakiegoś kolorowego drinka ,ale nie zawsze muszę pić nawet na imprezach. Często nawet nie mam ochoty, kiedyś się bałam ze mogę być jak oni coś okolo 20 r.z, nienawidziłam pijanych osób. . I jakoś juz tak inaczej celebruje różne rzeczy.
              Zresztą kuzynka i jej rodzeństwo też sporadycznie siegą po alkohol.
              Doświadczenie w ich domu i obraz pijanej matki skutecznie pomaga zminić podejscie do alkoholu. I nie podchodzić lekko do picia. Zresztą chyba też czasy się zmieniły, kiedyś ludzie czesto załatwiali coś za flaszkę teraz już jest inaczej.
              • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 17:13
                Wbrew pozorom chwalę sobie oazę w wieku nastoletnim i propagowanie tam abstynencji. Byłam na wielu weselach bezalkoholowych, na alkoholowych nie piłam. Śmiać mi się chciało jak na moim obiedzie poślubnym goście byli niezadowoleni, bo tylko jedna lampka wina do dania. Alkohol przez ponad 30 lat dorosłego życia piłam w śladowych ilościach niewiele razy. I w takim środowisku się obracam. Dorosłe dzieciaki też niealkoholowe albo od wielkiego dzwonu (dwa razy w roku) szklanka piwa- jeden, bo drugi z powidu choroby nie może. Brzydzi ich towarzystwo pijące, ćpające a nawet towarzystwo palaczy. Wiadomo, nie ochroni to mnie ani ich przed wszelkimi możliwymi dramami ale życie bez alkoholu jest spoko. Teraz zrobiło się fajniej - kiedyś było się dziwolągiem w niektórych środowiskach, obecnie coraz rzadziej .
            • konsta-is-me Re: Stygmaty 28.02.24, 11:23
              "Nikt pijąc 1-7-148 kieliszek alkoholu nie myśli - o zostanę alkoholikiem, idę w to."
              Ze co ?
              Tyle jest alkoholizmu, absolutnie KAŻDY się, że łatwo prowadzi do uzależnienia a ty usprawiedliwiasz biednych alkoholików "oj, nie wiedzieli że alkohol uzależnia, cóż mogli zrobić..."?
              No chyba żart ?
              Ciekawe że nikt np.palaczy albo nawet narkomanów tak nie usprawiedliwia , dlaczego tylko alkoholicy są świętymi krowami I należy im współczuć ??
              • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 28.02.24, 12:00
                Ja na przykład nie usprawiedliwiam alkoholików. Stare polskie przysłowie mówi: "widziały gały co chlały"!
        • ichi51e Re: Stygmaty 26.02.24, 00:55
          Dziwi cię że ludzie brzydzą się i gardzą pijakami?
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:51
            Tak.
            • helka.na.zakrecie Re: Stygmaty 27.02.24, 07:17
              ... Zadziwiające.. To przypomnij sobie, jak sama pisałaś o swoim synu- pierwsze wąteki nt Waszej sytuacji rodzinnej
    • kk345 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:23
      > Popatrzyłam na swojego syna z podziwem i zadziwieniem: po co on to wszystko robi?

      Bardzo to wszystko emocjonalne, egzaltacja aż kipi- może najpierw niech syn wyjdzie z uzależnienia, ogarnie opiekę nad synem i kontrolę nad swoim życiem, a dopiero potem zacznij go podziwiać? Bo na razie jako przeciwwaga dla "okrutnego społeczeństwa" zagłaskujesz go na śmierć na kredyt, a jest dopiero na samym początku drogi.

      Zachowaj ten podziw na kolejne lata, na razie go schowaj, bo nie ujedziesz na takiej emocjonalnej huśtawce.
      • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:31
        Dokładnie narazie to nie ma za co go podziwiać.
        Mamusia zagłaska i przejmie wszystkie konsekewcje.
        Będzie mu wmawiać ze jest taki super i biedny i muszą go wszyscy podziwiać i ratować ,nawet mały chłopiec.
        Niestety nie widzi że przez takie zachowania przyczynia się do nałogu.

        Wiesz dlaczego ludzie mają dużo pogardy dla cpunów/alkoholików? Bo niszczą siebie i wszystkich do okoła. A na końcu robią z siebie bidnych chorych... których trzeba ratować i rozumieć.
        • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:04
          I dokładnie tak samo jest z borderami, oni mają w życiu ciężko, inni się czepiają i ogólnie to nie ich wina. Sama mam problemy z psychiką, miałam okazję poznać sporo osób z takimi problemami, wiem jakie to obciążające dla rodziny i zawsze mówię, że z ludźmi chorymi można się przyjaźnić, można tworzyć związki, ale są dwa wyjątki: samowolnie przerywający leczenie i borderzy. Z pierwszymi nigdy nie będzie spokoju, drudzy tak Cię zmanipulują, że jeszcze będziesz ich przepraszać, że przez Ciebie zniszczyli telewizor/uderzyli/kłamali (wstaw dowolne).
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:31
        Syn nie ogarnie całościowej opieki nad synem, bo mu nie wolno. I już. Na to musi właśnie popracować latami. Na razie to zbyt groźne, niebezpieczne. Więc nie, nie będzie tego ogarniał. I nic nie robię na kredyt, wciąż są zasady, wymagania. Chciałabym, żeby ludzie mieli właśnie to - zasady, wymagania, a nie pogardę, bo podobno - nikt nikomu nie każe sięgać po alko i dragi. Sam się prosił o uzależnienie, a jak jest border, uciekaj, gdzie pieprz rośnie, nawet nie podchodź.
        • kk345 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:38
          Zobacz sama, jak reagujesz, to nie jest stabilna, dorosła reakcja.
          Użalasz się nad synkiem, złorzeczysz na świat i żadasz, by ten świat się nad synkiem pochylił- kiedy na razie jedyne, co syn zrobił, to nie wypisał się ze szpitala.
          Do momentu, kiedy faktycznie będzie co chwalić i rodzina/społeczeństwo nie będzie czuło zagrożenia z jego strony daleka droga, a ty unosisz się już na endorfinowym haju,, podziwiając jego pracę. Jaką pracę?
          Przeżył trzy lata bez dragów? Zarobił na utrzymanie własnego syna? Zrekompensował wam moralnie wyrządzone krzywdy? Co konkretnie zrobił, ze go podziwiasz a psioczysz na niepodziwiający go świat?

          Ballada o Januszku tu się zapowiada, a nie mądra miłość, stawiająca granice i wymagania.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:47
            Uprawiasz głęboką erystykę - nie żądam pochyleń, żądam tego, żeby nim nie pogardzano, nie skreślano z miejsca, to co innego niż pochylanie. Posłuchaj, co niby terapeuci mówi o borderach na YT, nóż się w kieszeni otwiera. Polecam, żeby się wczytać i zyskać trochę wiedzy o uzależnieniach - DDA to szczególnie polecam, im samym będzie z tym lepiej. I piszę to jako DDA. I tak, syn, zarabiał na utrzymanie syna. Najmniejszej zaległości nie miał i nie ma do dziś, a płacił wcale nieszczątkowe alimenty (dlaczego to inna sprawa, sprytna z jego strony, to wiem). Podziwiam go, bo widzę, jak walczy, jak dba o nasze relacje i samego siebie, cieszę się z każdego jego dnia abstynencji, z każdego otwarcia, każdej dojrzałej rozmowy, każdej jego świadomości, co w danej chwili powinien zrobić, jak reagować. Tak, jest to dla mnie ważne i może nie tyle podziwiam, co doceniam. Podziwiam wtedy, gdy czytam innych, bo jakbym sama usłyszała i przeczytała takie rzeczy o sobie, jakie były tutaj i posłuchała o borderach od "terapeutów", nie byłabym tak silna jak on. Takie mam spostrzeżenia.
            • ichi51e Re: Stygmaty 25.02.24, 21:56
              Terapeuci mówią zapewne z własnego obiektywnego doświadczenia i po latach pracy w środowisku.
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:59
                Terapeutów wzięłam powyżej w cudzysłów, bo z takimi jak na YT to się realnie nie spotkałam, na szczęście. Przypuszczam, że mają większe doświadczenie niż ci zakładający kanały. Choć ci na YT niestety miewają duże zasięgi.
            • berdebul Re: Stygmaty 25.02.24, 23:15
              Każdej kobiecie powiem „border/trzech alkoholik/narkoman? Wiej.” Niezależnie od terapii, wysiłku, pracy nad sobą itd to niestety osoba z która należy wiązać przyszłość. Możemy być niezobowiązującymi znajomymi, ale nic więcej. Bo jeżeli pojawi się związek i rodzina, to już jest ogromne ryzyko toksyczności i rycia bani ewentualnych dzieci.
              • berdebul Re: Stygmaty 25.02.24, 23:19
                Trzeźwy alkoholik*
            • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:29
              Jeszcze jedno.
              Ale takie osoby uzależnione czy w wiezieniu , potrafią pięknie mówić, pisać cudowne listy ,prowadzić dojrzałe głebokie rozmowy. Jednak nie przekłada się to na realne życie/decyzje i czyny.
              I napisałam ci to po to zebyś była ostożna i chroniła swoje uczucia i powstrzymała zachwyty, bo potem możesz się bardzo mocno zderzyć , z emocjonalną ścianą jak mu się noga powinie. A statystycznie to wysoce-prawdopodobne.
              Z korzyścią dla ciebie lepiej bądź ostrożna , bo masz pod opieką małe dziecko które cię potrzebuje stabilną.
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:35
                To akurat cenna rada, niemniej wiemy już o tym. Przeczulono nas na to. Na razie pięknie nie mówi, mówi z sensem, może dlatego, że ma wyciszony border lekami.
            • nini6 Re: Stygmaty 26.02.24, 13:33
              ikoniecikropka napisał(a):

              > Uprawiasz głęboką erystykę - nie żądam pochyleń, żądam tego, żeby nim nie pogar
              > dzano, nie skreślano z miejsca, to co innego niż pochylanie. Posłuchaj, co niby
              > terapeuci mówi o borderach na YT, nóż się w kieszeni otwiera. Polecam, żeby si
              > ę wczytać i zyskać trochę wiedzy o uzależnieniach - DDA to szczególnie polecam,
              > im samym będzie z tym lepiej. I piszę to jako DDA. I tak, syn, zarabiał na utr
              > zymanie syna. Najmniejszej zaległości nie miał i nie ma do dziś, a płacił wcale
              > nieszczątkowe alimenty (dlaczego to inna sprawa, sprytna z jego strony, to wie
              > m). Podziwiam go, bo widzę, jak walczy, jak dba o nasze relacje i samego siebie
              > , cieszę się z każdego jego dnia abstynencji, z każdego otwarcia, każdej dojrza
              > łej rozmowy, każdej jego świadomości, co w danej chwili powinien zrobić, jak re
              > agować. Tak, jest to dla mnie ważne i może nie tyle podziwiam, co doceniam. Pod
              > ziwiam wtedy, gdy czytam innych, bo jakbym sama usłyszała i przeczytała takie r
              > zeczy o sobie, jakie były tutaj i posłuchała o borderach od "terapeutów", nie b
              > yłabym tak silna jak on. Takie mam spostrzeżenia.


              W tym byciu zakochaną w synku mamusią przypominasz mi moją babcię.
              Była przeszczęsliwa, ze jej syn (a mój ojciec) alkoholik PRZYSZEDŁ na jej urodziny i DAŁ JEJ bombonierkę ...
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 15:12
                Cóż, myślę, że jednak mój, przynajmniej na razie robi jednak nieco więcej.
            • kobietazpolnocy Re: Stygmaty 26.02.24, 21:22
              ikoniecikropka napisał(a):

              Podziwiam go, bo widzę, jak walczy, jak dba o nasze relacje i samego siebie
              > , cieszę się z każdego jego dnia abstynencji, z każdego otwarcia, każdej dojrza
              > łej rozmowy, każdej jego świadomości, co w danej chwili powinien zrobić, jak re
              > agować. Tak, jest to dla mnie ważne i może nie tyle podziwiam, co doceniam. Pod
              > ziwiam wtedy, gdy czytam innych, bo jakbym sama usłyszała i przeczytała takie r
              > zeczy o sobie, jakie były tutaj i posłuchała o borderach od "terapeutów", nie b
              > yłabym tak silna jak on. Takie mam spostrzeżenia.

              Ależ on dużo energii z ciebie wysysa. Doceniasz każdy krok naprzód, nawet minimalny, nazywasz go silnym, choć tak naprawdę koleś zawala na każdej linii.

              Ale tobie ten układ chyba sprawia przyjemność. On taki bezbronny, znowu, jak mały chłopiec, możesz matkować i kontrolować (pozornie), co nie? Uważaj, bo on się wyrwie prędzej niż tobie się wydaje. Nie masz nad nim żadnej kontroli.
        • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:21
          nikt nikomu nie każe sięgać po alko i dragi. Sam się prosił o uzależnienie, a jak jest border, uciekaj, gdzie pieprz rośnie, nawet nie podchodź.

          Tak właśnie tak.
          Nikt nie staje się uzależniony po jednym razie, dorosly był i wiedział do czego doprowadzają uzywki, to nie jest jakaś tajemna wiedza. Jak się samemu ze sobą nie radzi to idzie się do lekarza, a nie ćpa.
          Tak jakby moje dzieci spotkały taką osobę to bym je chyba na "strychu zamknęła".
          Sorry ale nikt nie będzie użalał się nad facetem , który niszczy życie innym. Ja jako matka musze dbać o dobro własnych dzieci a nie pozawalać zeby osoba zaburzona robiła sobie z nich "worek treningowy"

          I tak, syn, zarabiał na utrzymanie syna. Najmniejszej zaległości nie miał i nie ma do dziś, a płacił wcale nieszczątkowe alimenty

          Tak tak ludzki pan, płacił.
          Sama napisałaś ze płacił tylko dlatego , żeby nie poszło do komornika i nie doszło w ten sposób do was. A nie z dobroci serca czy poczucia obowiązku ,poza tym miał syna w dupie. Nie no serio tatuś roku.
          Ty nawet nie masz synowi za złe ze przez kilka lat pozbawil cie kontaktów z wnukiem ,ze zostawil dziecko z taka matką. Uzalasz sie nad dorosłych chłopem , ale juz nad jego małym synkiem nic a nic i jego matką którą twoj syn porzucił. I jeszcze jesteś z niego dumna.
          Wiesz twoj syn to po prosty rozpieszczony gowniarz i niestety to ty masz duzo w tym udziału.
          Pokaz terapeucie twoje wywody z forum tego i tego drugiego, bo myślę ze inaczej twoja terpia nic wam nie da. Bo zaklinsz rzeczywistość i terapia będzie nieskuteczna. Taka rada naprawdę nie przytyk otworz oczy.

          Poza tym nie dziw się bo na takie poświecenie może zdobyć się tylko matka, ojciec, a nie obcy ludzie.

          a ty unosisz się już na endorfinowym haju,, podziwiając jego pracę. Jaką pracę?

          Dokładnie... no serio niecałe 2 miesiące i już wielki podziw... Będąc w ośrodku to jest pikuś.
          Jak wróci do realnego życia ,pracy i nie popłynie, wtedy będzie można go zacząć ostrożnie chwalić.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:32
            Mój terapeuta już widział tutejsze rozmowy, nasz wspólny rodzinny też - uspokajam. Nie masz pojęcia, co mam za złe swojemu synowi. Słabo czytasz, jeśli nie wiesz co, ale to nie mój problem. Mam w tym udział, ale to nie tylko kwestia rozpieszczonego gówniarza, bo dwójka dzieci żyła w podobnych warunkach, a jednak jakoś inaczej. I terapeuta nam mówił - doceniamy każdy dzień, każdy. Nie poluźniamy zasad, ale doceniamy każdy dzień. A on nie się nie smędzi po domu (no dobra czasem), działa, intensywnie działa, mimo że są trudne momenty, więc, tak, doceniam.
            • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 27.02.24, 17:10
              Nie masz pojęcia, co mam za złe swojemu synowi. Słabo czytasz, jeśli nie wiesz co, ale to nie mój problem. Mam w tym udział, ale to nie tylko kwestia rozpieszczonego gówniarza, bo dwójka dzieci żyła w podobnych warunkach, a jednak jakoś inaczej.

              Cieżko sie przebić i przeczytać wszystko.
              To co udalo się przeczytać to tylko zachwyty.


              terapeuta nam mówił - doceniamy każdy dzień, każdy. Nie poluźniamy zasad, ale doceniamy każdy dzień. A on nie się nie smędzi po domu (no dobra czasem), działa, intensywnie działa, mimo że są trudne momenty, więc, tak, doceniam.

              Doceniać ok, ale nie żałować jak to cały swiat jest zły przykleja mu wszyscy łatki, a on taki biedniutki , sie stara , no tak się stara ze wbrew zaleceniom ma dziewczynę.
              A wychwalasz go tak jakby 10 lat conajmiej wytrwał w trzeźwości.

          • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 00:41
            Przecież trzeba się cieszyć, a nie atmosfera stypy. Jest cudownie. C-U-D-O-W-N-I-E.
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:44
              Oczywiście, gdy jest cudownie, warto to tak nazwać. Dlaczego nie? Tak, mogą być dobre chwilę i trzeba je bardzo doceniać i bardzo się z nich cieszyć. Jeśli tego nie wiesz, to o jakichkolwiek terapiach masz słabe pojęcie. Żadne. Bo zobacz, o tych chwilach, momentach pisze eagle, a zna temat.
              • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 26.02.24, 00:53
                ikoniecikropka napisał(a):

                > Oczywiście, gdy jest cudownie, warto to tak nazwać. Dlaczego nie? Tak, mogą być
                > dobre chwilę i trzeba je bardzo doceniać i bardzo się z nich cieszyć. Jeśli te
                > go nie wiesz, to o jakichkolwiek terapiach masz słabe pojęcie. Żadne.

                Bardzo jesteś skrajna i łatwo osądzasz.
              • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 00:55
                Twój wnuk potrzebuje stabilności, a nie latania na różowej chmurce, a później łkania o łatkach i tym jaki świat jest (chlip chlip) uprzedzony do biednych dziubdziusiów, które nie chciały ale używki się rzuciły. 🙄

                Zaliczenie X terapii nie czyni Cię ekspertem, a nawet zaryzykuję stwierdzenie ze czyni Cię mało obiektywną.
                Statystyki są jakie są, max. 60% osób uzależnionych pozostaje w dłuższej trzeźwości, najczęściej po wielokrotnych powrotach do nałogu. Tu masz więcej niż jedną substancje, w pakiecie z borderline, co szanse znacząco obniża.
                Pomijając, ze przejście detoksu i spędzenia 6 tygodni na odwyku to jeszcze nie jest trzeźwość. On nie miał jak tam używać. Dopiero zbliżajcie się do linii startu, kiedy syn wróci do normalnego życia - pracy, spotkan towarzyskich itd i pozostanie trzeźwy wtedy będzie można zacząć ostrożnie liczyć dni.
                • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 26.02.24, 00:56
                  max. 60% osób uzależnionych

                  E, to i tak sporo, myślałam, że jest gorzej.
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 01:01
                    No ja słyszałam, że gorzej, 15 proc. po pierwszym leczeniu - tak słyszałam, ale może bardebul chodzi o wielokrotne leczenie.
                  • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 01:13
                    85% osób wraca do nałogu po pierwszym odwyku w ciągu roku. 11% już w pierwszym miesiącu.
                    Po wielokrotnych 40-60% żyje w trzeźwości o różnej długości. Sprawa komplikuje się przy uzależnieniach od więcej niż jednej substancji i przy występujących zaburzeniach/chorobach psychicznych.
                    Co ciekawe, bardzo optymistyczne statyki ma ruch AA.
                • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 26.02.24, 00:57
                  Pomijając, ze przejście detoksu i spędzenia 6 tygodni na odwyku to jeszcze nie jest trzeźwość. On nie miał jak tam używać. Dopiero zbliżajcie się do linii startu, kiedy syn wróci do normalnego życia - pracy, spotkan towarzyskich itd i pozostanie trzeźwy wtedy będzie można zacząć ostrożnie liczyć dni.

                  Celne.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 01:00
                  Wiem, jakie wyzwania stoją w kwestii wnuka i na wnuka mam ogromny wpływ, mam wsparcie, opiekę, tu nie mam wątpliwości, co i jak robić, bo też realnie bardziej skupiam się na nim niż na synu - na nim często wirtualnie, choć też nie tylko w tej formie. Co do tego, że nie miał jak używać - stamtąd można wyjść w każdej chwili, w gruncie rzeczy nawet na spacerze można zwiać. Choć zgadzam się, że to początek początków.
                  • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:33
                    Dziwne, bo tu tego nie widać. Tego skupienia na wnuku a nie na synu. MIałam pytać gdzie w tym jest ten skrzywdzony wnuk...bo w twoich wypowiedziach go praktycznie nie ma. Ale biorąc pod uwagę jakie masz podejście do syna...lepiej jakby wnuk z tobą tez mało miał do czynienia...
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 01:08
                  A na marginesie - w środę idzie popracować na cztery, pięć godzin. To na razie, bo jemu by się przebranżowienie przydało, ale to wymaga czasu, więc w międzyczasie chce coś robić.
        • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:30
          Piszesz o nim jak o 16latku....
          • ichi51e Re: Stygmaty 26.02.24, 10:31
            No przecież już padło że w sumie ma 18 bo wtedy popadł w uzaleznienie
            • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:33
              To jest chore. Bardzo
            • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 10:36
              Ale to było pare lat temu, teraz to dorosły kon, samotny ojciec.
              • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:46
                Tak wiemy. Tzn ja wiem bo znam jej posty...ale ktoś czytający ją pierwszy raz uzna, ze ona ma nastolatka.
                A niżej sama napisała ze mozna uznać, ze on m 17-18 lat...bo w tym wieku zaczął ćpać!
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:14
                  Nie napisałam czegoś takiego. Napisałam, że najpewniej uzależnił się, mając ok. 18 - 19 lat.
        • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 27.02.24, 21:21
          ikoniecikropka napisał(a):

          > Syn nie ogarnie całościowej opieki nad synem, bo mu nie wolno. I już. Na to mus
          > i właśnie popracować latami.

          Fajna rodzinka. A ciebie syn wciąga w swoje dramy i nadajesz o nim bez końca.
    • ekstereso Re: Stygmaty 25.02.24, 21:32
      Ale jakie trzylatki? Wyjaśnij, bo nie zrozumiałam.
      • silenta Re: Stygmaty 25.02.24, 21:33
        Trzy łatki.
        • ekstereso Re: Stygmaty 25.02.24, 21:48
          A!
    • angazetka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:33
      > Popatrzyłam na swojego syna z podziwem i zadziwieniem: po co on to wszystko robi

      Może popatrz z podziwem i zadziwieniem na jego dziecko? Które nic nie zrobiło, a dostało xujowe karty od życia.
      Pozdrawiam, DDA
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:35
        Patrzę na obie, i na obie pracuję. Również pozdrawiam, również DDA, opuszczone przez ojca DDA, niepamiętające nawet pana.
        • kk345 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:39
          > niepamiętające nawet pana.
          I to być może była najlepsza wersja bycia DDA...
        • angazetka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:40
          Na obie?
          Nie będę się licytować, kto jest bardziej DDA, sorry.
          • kk345 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:48
            Swoją drogą jakie DDA, skoro ojca sie nawet nie pamięta?
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:53
              Takie, że całe życie jest mówione, jak to tatuś pił i się zawinął cudownie sobie żyć, a mama wszystko musi, a potem dowiadujesz się, że tatuś z tego picia zmarł, wcale mu cudownie nie było. Tak, to też DDA.
              • angazetka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:59
                A, czyli wina matki big_grin
                Mam nadzieję, że chodzisz na dobrą terapię.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:00
                  To już przerobiłam i wiem, tak wiem, że matka źle robiła, obarczała mnie odpowiedzialnością.
                  • angazetka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:07
                    Ale czy wiesz, że to jednak ojciec się zawinął z twego życia?
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:15
                      Jasne, że wiem. I wiem, że i matka, i ojciec mieli swoje problemy. Jedno i drugie.
              • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:03
                ikoniecikropka napisał(a):

                > Takie, że całe życie jest mówione, jak to tatuś pił i się zawinął cudownie sobi
                > e żyć, a mama wszystko musi, a potem dowiadujesz się, że tatuś z tego picia zma
                > rł, wcale mu cudownie nie było. Tak, to też DDA.

                Oj, bidulek, wstrętna matka go bezpodstawnie oczerniała, a on się tak męczył z tym swoim piciem, ze aż musiał dziecko porzucić i zmarł, ojojoj, wszyscy go żałują... Jesteś ostro pokręcona, ale nie ma to związku z DDA.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:13
                  Jesteś terapeutką? Gdyż ja od terapeutów wiem, że ma związek głęboki z DDA, ale Wy oczywiście z tego grona wykluczycie, domorosłe terapeutki. Tak, moja matka była narcystyczna, była wstrętna, nie wiem, jaki był ojciec, nie wiem, co lepsze co gorsze, co daje miks. Fajnie, że Ty wiesz. Ja wiem, że choć jedno mnie opuściło, drugie nie, każde miało swój problem. Bytność matki mogła mi zrobić taką samą krzywdę jak brak obecności ojca i odwrotnie - to wyniosłam z bardzo dobrej terapii. To, że nie wiem, z czego wynikły ich postawy, zamiast ich winić i to roztrząsać, wchodzić w rolę ofiary, muszę ogarniać własne życie i przestać ich oskarżać.
                  • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:25
                    Dziwna ta terapia. I nie wiem czemu masz fiksację na tym dda. Wiadomo rodzina dysfunkcyjna, jakieś traumy międzypokoleniowe ale te terapie jakie opisujesz są jakieś zawężone, nie widać po nich, żeby prowadziły do dojrzałości. Jakoś kojarzą mi się z boomem początku lat 90- tych i książką "Toksyczni rodzice".
                    • pade Re: Stygmaty 26.02.24, 10:08
                      szeptucha.z.malucha napisała:

                      > Dziwna ta terapia. I nie wiem czemu masz fiksację na tym dda. Wiadomo rodzina d
                      > ysfunkcyjna, jakieś traumy międzypokoleniowe ale te terapie jakie opisujesz są
                      > jakieś zawężone, nie widać po nich, żeby prowadziły do dojrzałości. Jakoś kojar
                      > zą mi się z boomem początku lat 90- tych i książką "Toksyczni rodzice".

                      Mnie się tak samo kojarzą.
                      Jak dla mnie autorka przedawkowała youtuba i poradniki, ale na pewno nie terapię. Egzaltacja i intelektualizowanie wskazują na totalnego nowicjusza w kwestiach terapeutycznych. Wszystko przeanalizowane i ubrane w piękne, okrągłe zdania. Ale właśnie tej dojrzałości brak.
                      Strasznie mi to zajeżdża kreacją internetową. Może kogoś najęto do rozruszania forum?
                  • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:34
                    Jesteś terapeutką? Gdyż ja od terapeutów wiem, że ma związek głęboki z DDA, ale Wy oczywiście z tego grona wykluczycie, domorosłe terapeutki.

                    Wyzej ci juz pisałam pokaż te wątki terapeucie, bo on prowadz terapie na podstawie tego co usłyszy i jak uslyszy od ciebie.
                    Usłyszał ze obwiniasz matke o to ,ze tatuś pil i nawiał?
                    Czy tylko suche fakty ? Czy to co naprawdę myślisz.
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:35
                      Pokazywałam, pokażę również ten.
              • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:26
                Ale tego nie widziałaś codziennie. Nie czułaś ze wraca nawalony jak szpadel? Nie widziałaś zarzyganego/zaszczanego tatusia w holu co?
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:17
                  Nie, ponieważ - ku Twojej wiedzy - alkoholik/narkoman nie musi chodzić nawalony jak szpadel. Syn podobno się nawalał rzadko, a jeśli, to w ostatnich latach w samotności, w swoich czterech ścianach, nie wśród ludzi, nie przy rodzinie.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 15:20
                  Ach, o ojca pytałaś. Nie, nie widziałam, w związku z tym nie mogę mówić, że mój ojciec był alkoholikiem, a ja jestem DDA? Doprawdy zabawne. W ten sposób, mimo że niby tak dbacie o mojego wnuka, sugerujecie, że on jednak żadnej traumy nie ma, bo nie widział zachlanego, zaćpanego ojca. Doprawdy, bardzo zabawne.
                  • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:15
                    ikoniecikropka napisał(a):

                    > W ten sposób, mimo
                    > że niby tak dbacie o mojego wnuka, sugerujecie, że on jednak żadnej traumy nie
                    > ma, bo nie widział zachlanego, zaćpanego ojca. Doprawdy, bardzo zabawne.

                    Twój wnuk ma przerąbane na starcie na kilku poziomach: z jego życia zniknęła z dnia na dzień mama (a nie wiadomo, jak jego życie z tą mamą wyglądało), pojawił się nieobecny wcześniej ojciec, portem znowu gdzieś zniknął a nim zajmuje się teraz obca pani z obcym panem, w obcym domu.
                    Nie wyobrażam sobie, co to małe dziecko przeżywa, to, czy dodatkowo wspominałoby jeszcze zachlanego, zaćpanego ojca nie zmieniałoby na dziś jego traumy w sposób istotny...
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:18
                      Dziękuję, że przypomniałaś, jak jego sytuacja wygląda. Amnezja mnie dopadła i zupełnie zapomniałam, gdyby nie Ty...
                      • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 16:34
                        NO tak sie troche zachowujesz...jakbyś amnezji dostała.
                    • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 16:42
                      Ale był na basenie, bo obcy pan, którego znał z instagrama jako ojca, zaraz po odwyku, zabrał go na basen. Oklaski.
                  • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 16:34
                    Mówić mozesz ale różnica jest znaczna. To tak jakby twój ojciec był przemocowcem i tłukł ludzi...ale z twojego życia sie wypisał zanim sie urodziłaś. Ciebie ani twojej matki nie tłukł...robi różnice co?
                    • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 17:01
                      W ogóle po przerobieniu tematu przy dobrej terapii wbudowuje się tę wiedzę w swoje ja i nie roztrząsa jakim dzieckiem się było, tylko podejmuje się rolę dorosłego dojrzałego człowieka. Strasznie mnie to dziwi, że stara baba po terapii mówi o sobie DDA.
    • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:44
      Pogardy też nie rozumiem. Mam znajoma, to już 60 letnia kobieta. Nie pije od 2004 roku. Nic. Jest niepijącą alkoholiczką, wcześniej piła dużo. Ale poszła na terapię, mityngi i trwa w trzeźwości od 20 lat. Ułożyła sobie życie i zawodowe i osobiste.
      I ktoś miałaby ją nadal traktować jako człowieka drugiej kategorii, bo kiedyś piła i przecież alkoholiczka będzie zawsze (choć niepijącą)?
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:49
        Oj tak, spotykam się z tym choćby tu - że alkoholik prędzej czy później sięgnie, nie łudź się. Poza tym nikt nikogo nie musza do picia, tym bardziej nadużywania.
        • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 21:52
          Ta znajoma do teraz chodzi na mityngi, żeby pielęgnować trzeźwość, a kiedyś powiedziała tak: niczego nie jestem tak pewna jak tego, że chce być trzeźwa.


          To więc chyba nie tak, że każdy alkoholik niepijący zapije.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:54
            Chciałabym, żeby mój syn coś takiego powiedział, ale to pewnie kupa czasu. Dzisiaj przy mężu miał pierwszy raz od wyjścia ze szpitala kontakt z alkoholem.
            • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 22:07
              Na początku drogi uzależniony powinien zdecydowanie unikać kontaktu z alkoholem/narkotykami, bo to wyzwalcze. Ba, kukulek (cukierków) nie powinien jeść, bo mają śladowe ilości alko.
              • eagle.eagle Re: Stygmaty 25.02.24, 22:13
                Kulek ... Mój syn szuka kremu do rąk bez alkoholu - praktycznie każdy jeden go ma. Nie wiem czy taki krem może wzbudzić większy głód alkoholowy ... Ale widocznie i przed tym przestrzegają na terapiach.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:14
                  Tak, mojego przestrzegali - wchłanianie przez skórę.
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:13
                O cuksach, lekach, kosmetykach wie. Był po prostu dzisiaj z ojcem w sklepie.
                • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 22:20
                  Dokładnie, nawet płyny do płukania jamy ustnej muszą być bez alko.

                  Ikoniec, twój syn na krzyżowe uzależnienie, tak?
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:22
                    Mieszane i krzyżowe.
        • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:23
          "Oj tak, spotykam się z tym choćby tu - że alkoholik prędzej czy później sięgnie, nie łudź się." bo takie są statystyki. Tak! Nie łudź się.
      • arthwen Re: Stygmaty 25.02.24, 21:57
        Jest pewna różnica między kimś niepijącym od 20 lat, a kimś kto dopiero zaczyna walkę z uzależnieniem. To raz.
        Dwa, jest różnica między traktowaniem kogoś jak człowieka drugiej kategorii, w kwestiach że tak powiem ogólnospołecznych, a osobistych. Nikt tej pani zapewne nie wyrzuca ze sklepu, bo była alkoholiczką, nie odmawia jej praw obywatelskich, nie milczy wymownie w odpowiedzi na jej "dzień dobry". Ale czy jej dzieci, jeśli jakieś miała, powierzyłyby jej swoje dziecko? No to już zależy, jak bardzo ich zaufanie w okresie czynnego alkoholizmu zrujnowała i na ile przez te lata niepicia zdołała je odbudować, nieprawdaż?
        • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 22:03
          Dzieci nie miała, bo nie chciała. Ale było wiele innych nieprzyjemnych sytuacji i zdarzeń. A mimo to potrafiła się podnieść. Mało tego, później znalazła męża (!, który, zgodnie z narracją ematek powinien ją bodnąć w tyłek) i pracę i osiągała w niej niemałe sukcesy. To, że jest niepijącą alkoholiczka na twarzy wypisane nie ma.
          • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 22:04
            To ostatnie zdanie w odniesiu do twoich poniższych słów, gdzie taka pewna jesteś, że żadnego niepijącego alkoholika nie znasz.
            • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 22:07
              A poznając kogoś nie mówi na wstępie: jestem niepijącą alkoholiczką.
            • arthwen Re: Stygmaty 25.02.24, 22:09
              Mówiłam o _bliskich_ znajomych i rodzinie.
              To, że jakaś pani mijana w sklepie czy kontrahent w pracy może być niepijącym alkoholikiem - jasne, przecież tych ludzi po prostu nie znam.
            • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:10
              Ja znam niepijącego alkoholika, to przyjaciel, nie pije od 15 lat. Bardzo go szanuję i nie uprzedzam się do niego, ale on na ten szacunek i brak uprzedzeń ciężko zapracował.
              Nie zdecydowała o tym szacunku histeryczna reakcja jego ewentualnej, współuzależnionej matki, a z takim właśnie mechanizmem mamy w tym wątku do czynienia.
              W dodatku matki, której syn jest dopiero na początku bardzo długiej drogi, a ona już odtrąbiła fanfary na temat jego zwycięstwa nad nałogiem i chorobą.
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:14
                No następna forumowa diagnoza. Otóż nie, stwierdzono, że nie jesteśmy współuzależnieni, nie mamy takich objawów.
                • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:15
                  To zachowaj się do cholery jak matka i babcia i przestań dziubdziusia usprawiedliwiać i tulić do piersi na każdym kroku.
                • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:46
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > No następna forumowa diagnoza. Otóż nie, stwierdzono, że nie jesteśmy współuzal
                  > eżnieni, nie mamy takich objawów.

                  Hahahaha zmień terapeutę bo tu wypisujesz to klasyczne współuzależnienie.
                  Serio zacznij moiwć im ci tu wypisujesz. Bo jak widać twój syn ma po tobie, lanie wody i piękne słówka tam gdzie chcą je usłyszeć.
                  I na boga kto zabiera nałogowca zaraz po wyjsciu z terapii tam gdzie jest alkohol.
                  • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:48
                    Zrozumiałam, że to był sklep spożywczy.
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:50
                      No, sklep spożywczy, przecież nie nocny klub. Ale niektóre lubią sobie roić albo udają, nie wiedzą, że w Żabkach są witryny alkoholowe przy kasach.
                    • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 12:18
                      szeptucha.z.malucha napisała:

                      > Zrozumiałam, że to był sklep spożywczy.

                      Tak wiem jaki to byl sklep , ale trzeba mysleć powienin zostać w domu czy samochodzie.
                      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:24
                        To Ty lepiej pomyśl. To nie jest człowiek zamknięty i nie po to dostał wypis, żeby nie funkcjonować w społeczeństwie. Zaraz ma zacząć pracę, mógłby mieszkać samodzielnie, tak, musiałby wtedy samodzielnie robić zakupy. A że wszędzie jest dostępny alkohol... Stopniowo, powoli, ale musi się uczyć funkcjonować, tu odbyło się to nie w odosobnieniu, tylko przy mężu. I uważa, że było to dobre, bo właśnie pojutrze na ulicy znajdzie się sam i ten pierwszy raz celowo chciał mieć już za sobą, najpierw w bezpiecznych okolicznościach. Pokus nie ominie, może je jedynie zmniejszać do minimum, ale one będą, on nie był na terapii po to, żeby być od wszystkiego odgradzany, a po to, żeby nauczyć się sobie powiedzieć - nie.
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:51
                    A Ty jesteś terapeutką? Bo my przeszliśmy przez kilku psychiatrów, psychologów, terapuetów i wyobraź sobie, nie tacy specjaliści jak Ty. Szokujące, prawda?
                    • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:13
                      Patrząc na efekty, to jeśli mówisz prawdę, owszem, szokujące, że całe stada "wybitnych specjalistów" mogą być tak niekompetentne.
                • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:24
                  A piszesz jakbyś była...
              • arthwen Re: Stygmaty 26.02.24, 10:07
                O i tu się zgadzam z każdym słowem.
    • eagle.eagle Re: Stygmaty 25.02.24, 21:45
      Żyj najlepiej jak umiesz i możesz. Nic więcej nie możesz zrobić .
      Terapia, spokój i nie patrzenie na innych to chyba najlepsze co można zrobić. Dać sobie pozwolenie na popełnianie błędów, na odpoczynek, na wyluzowanie.
      Przynajmniej dla mnie. Ja jestem DDA od strony ojca plus 20-letnia depresja u mamy.
      I jeszcze melisę polecam. Sen i przeczekanie złych myśli i chwil. To wszystko minie. Trzeba zakasac rękawy i paprać się w tym co się ma, co się dostało. Chwilami też może być przyjemnie i fajnie. I na te chwile czekać.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:51
        Dziękuję. Piątek taki mieliśmy, był cudowny. Melisę uskuteczniam od początku całej tej akcji. Bardzo Ci dziękuję. Coś po prostu we mnie pękło.
    • arthwen Re: Stygmaty 25.02.24, 21:49
      Ale co cię dziwi?
      Że ludzie skrzywdzeni przez osoby uzależnione pogardzają tymi osobami? To wręcz naturalna reakcja.
      Że uzależnienie, czy to alkohol czy narkotyki niszczy nie tylko osobę uzależnioną a często również całe jej otoczenie, a zwłaszcza dzieci?
      Niby czemu ktokolwiek miałby się pochylać nad twoim synem-narkomanem, który zaniedbał i praktycznie porzucił własne dziecko? Bo _na_razie_ się leczy? O ile dobrze kojarzę twoje wątki, to nawet pół roku nie minęło, więc tu nawet nie ma co mówić o wyjściu z nałogu. I tak, to są konsekwencje spieprzenia sobie i innym życia - to że potem ludzie ci nie ufają, nie szanują cię, że musisz na odbudowę tego szacunku i chociażby śladowego zaufania zasłużyć. I nikt nie będzie ci tego ułatwiał, zwłaszcza swoim kosztem.
      I tak, ja nigdy nie zaufałabym w pełni alkoholikowi, czy narkomanowi. Nigdy. Na szczęście, dla mnie i zapewne dla tego alkoholika czy narkomana również, nie mam takich osób w bliskim otoczeniu.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 21:56
        Z całą pewnością nie znasz, to właśnie ta wyższość. Znasz, na pewno znasz. I może nawet oni same nie wiedzą, zwłaszcza tych wysokofunkcjonujących, a jednak chorych, jest teraz mnóstwo.
        • arthwen Re: Stygmaty 25.02.24, 21:59
          Nie, nie znam. Zwyczajnie, po prostu nie znam, jeśli mówimy o bliskiej znajomości, a nie typu: ten sąsiad dwie klatki dalej z parteru. Nie mam w rodzinie, ani wśród bliskich znajomych żadnych alkoholików, ani narkomanów.
        • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:21
          Ale twój nie ejst wysokofuncjonujący a jednak chory...poza tym serio wysokofunkcjonujący alkoholik to takie złoto? Bo przynosi do domu wypłatę, a zasikany leży w garażu obok swojego nowego BMW?
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:25
            Nie, nie ma żadnej różnicy. Chodzi o to, że Wy raczej możecie się kiedyś zdziwić, bo wciąż pojmujecie alko jako tych zasikanych.
            • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 18:33
              Bo oni są zasikani prędzej czy później. Wysoko funcjonujący lezy zasikany w swoim garażu, nisko - pod płotem
            • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 10:47
              Bo każdy w końcu skończy jako zasikany. Możesz funkcjonować latami wysoko, ale organizm i psychika w końcu siada.
              • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:00
                Poza tym alkoholik nie szkodzi rodzinie tylko jak zasikany leży gdzieś...
    • ga-ti Re: Stygmaty 25.02.24, 22:02
      Trzymam kciuki za Twojego syna!

      Niestety mój znajomy dobrze nie skończył, alko, próby z narkotykami, młodość, wypadek, długie leczenie, walka najbliższych, bardzo długa droga i co? i guzik, wrócił do alko, życia sobie nie ułożył, buja się od odwyku do odwyku, od leczenia do leczenia...
      Ci, którzy mieli styczność z alkoholikami i narkomanami mogą mieć takich kiepskich historii sporo do opowiedzenia. Trudno mówić o łatkach, no takie mamy doświadczenia, niestety.

      Jest to choroba, uzależniony jest chory, ale to choroba zaraźliwa, która dotyka rodzinę, bliskich.

      Bardzo długa droga przed Wami i chyba niepewność trwająca całe życie uncertain
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:11
        Doświadczenia rozumiem, sama je mam, ale znowuż - skupienie na alko i dragach, a to, co mówią o zaburzeniach osobowości? No to już bez jaj! I to poruszyłam w wątku i jakaś dziwna cisza, tylko ten alko i narko są ruszane, a o stygmacie nt. zaburzeń osobowości, na których zasadzone są często nałogi, to cisza. Tak łatwiej.
        • memphis90 Re: Stygmaty 25.02.24, 23:36
          >to poruszyłam w wątku i jakaś dziwna cisza, tylko ten alko i narko są ruszane
          Myśle, ze wynika to z delikatności, bo wejście w temat przyczyn borderline wiązałoby sie z czynieniem bolesnych dla Ciebie założeń i zarzutów.

          Natomiast to, ze ludzie niekoniecznie chcą wchodzić w relacje z osobami o zaburzonej osobowości (rożnego typu) nie powinno chyba dziwić - bo z reguły te zaburzenia są związane z zachowaniami nieakceptowalnymi, godzącymi w dobrostan osób pozostających w tej relacji, w najlepszym razie - silnie męczące dla bliskich. I nie są to ani „latki” ani „stereotypy”, tylko - niestety - objawy. Z reguły stereotypowe i powtarzalne, skoro stanowią kryteria diagnostyczne dla różnych typów zaburzeń.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:41
            A panie tu takie delikatne, że celowo to pominęły. Tymczasem my już wiemy, z czego to wyniknęło, o ile syn się nie myli. I ja się nie dziwię, że nie chcą wchodzić w relacje, tym bardziej jak słyszę pseudoterapeutki, mówiące o border samych prostytutkach i wyzywających kobietach. Taka właśnie świadomość.
            • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 25.02.24, 23:47
              Sorki ale dla mnie ta wypowiedź jest niezrozumiała.
              Można mieć współczucie dla ciężkich przeżyć osoby z zaburzeniami ale nikt nie ma prawa zmuszać kogokolwiek do bliskich relacji z kimś, kto ma zachowania kwalifikujące do danej diagnozy. I co ważniejsze nie ma prawa wyzywać osób chroniących swój dobrostan, często osiągnięty z wysiłkiem po kontakcie z ludźmi o takich problemach.
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:49
                Nie rozumiesz, wróć do postu startowego, mówię o tym, że nawet pseudoterapeuci wypuszczają takie rzeczy, że aj się w sumie ludziom nie dziwię. Mnie oczy wyszły dziś na wierzch. I to było z tutejszego polecenia.
                • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 25.02.24, 23:53
                  Rozumiem, wbrew temu, co sądzisz. I co w tym dziwnego? Terapeuta nie jestem ale w pomocy ludziom pracowałam i pomagałam wydostać się z toksycznych związków z osobami, które nie radziły sobie ze sobą.
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:56
                    To mnie wkurza. Nie to, że ludzie się boją, ale to z czego wynika strach i niezrozumienie, a dowiedziałam się, jak posłuchałam podcastu. Włosy mi dęba stanęły, jak pani potraktowała kobiety border. Może wyszła nadwrażliwość, bo jak mój syn mówi, mama małego też najpewniej była border, ale straszne to było. Straszne!
                    • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 25.02.24, 23:58
                      ikoniecikropka napisał(a):

                      > To mnie wkurza. Nie to, że ludzie się boją, ale to z czego wynika strach i niez
                      > rozumienie, a dowiedziałam się, jak posłuchałam podcastu.

                      Ale wiele osób nie słuchało tego podcastu i nie z niego wynika ich postawa.
                    • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:08
                      Bo to straszne zaburzenie. Natomiast jeśli występuje i nie jest strasznie, to znaczy, że w niewielkim nasileniu i wtedy w jakieś koleżeństwo da się wejść. Ale nic ponadto, bo wystarczy jakiś stres, choroba i wszystko się sypie. Natomiast sama wiesz, jak wyglądają związki osób z tym problemem i wypełnianie ról typu rodzicielstwo. Gdyby nie było żle Twój wnuk nie znalazłby się w takiej sytuacji.
                      Mnie osobiście łatwiej jest w spotkaniach z osobami chorymi na schizofrenię i mam dla nich więcej zrozumienia, gotowości pomocy (w czasie ostrym, bo w remisji w ogóle nie ma problemu - przyjaźniłam się z dwoma osobami ale też w relację partnerską bym nie weszła, dzieci nie chciałabym mieć) niż właśnie z zaburzeniami, zwłaszcza, jeżeli te osoby niewiele z tym robią albo próbują ale ciągle jest jakaś drama.
                      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:15
                        Nadzieja w tym, że on podobno wysokofunkcjonujący border i dobrze rokuje.
                        • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:21
                          "Wysokofunkcjonujący" border właśnie wyszedł z odwyku, ma dziecko, które zaniedbywał i pewnie inne "kwiatki" i Ty się dziwisz, że ludzie borderów unikają? Jeśli on jest wysokofunkcjonujący, to wyobraź sobie mniej funkcjonującego, cudowny człowiek, prawda?
                          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 15:37
                            Mam wątpliwości, czy po terapii i po paru latach trzeźwości i pracy na hasło "border" i tak by nie uciekano, skoro w internecie można znaleźć terapeutów, mówiących, że nie ma co się łudzić, przy border żadna terapia nie pomoże. Później pani w komentarzach się odżegnuje, bo dostała baty, i pisze, że żadnych szans nie ma przy objawach klinicznych, a nie przy rysie, no ale i tak, to kpina.
                            • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:47
                              Nawet bez nałogów, co się nieczęsto zdarza, polecam uciekać jak najdalej i jak najszybciej. Z narcyzami żyć się nie da, ale przynajmniej są przewidywalni, z borderem nigdy nie wiesz, co tym razem odwali.
                            • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:11
                              ikoniecikropka napisał(a):

                              > Mam wątpliwości, czy po terapii i po paru latach trzeźwości i pracy na hasło "b
                              > order" i tak by nie uciekano, skoro w internecie można znaleźć terapeutów, mówi
                              > ących, że nie ma co się łudzić, przy border żadna terapia nie pomoże. Później p
                              > ani w komentarzach się odżegnuje, bo dostała baty, i pisze, że żadnych szans ni
                              > e ma przy objawach klinicznych, a nie przy rysie, no ale i tak, to kpina.

                              Ustawiłaś sobie chochoła i z zapałem z nim walczysz. Jedynie ty powołujesz się na jakąś internetową pseudoterapeutkę, tylko ty dyskutujesz z jej opiniami i się na nie powołujesz, żeby pożałować oczernianego syneczka.
                              To nie pani jest twoim problemem, problemem jest syn i jego nałóg i zaburzenie. Skup się na tym, co ważne, bo na razie cała para idzie w gwizdek.
                            • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:38
                              On nie ejst po paru latach trzeźwości!!! Za 5 lat mozesz tak mowić, za 10 brawo.Ale nie teraz
                            • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 27.02.24, 00:58
                              ikoniecikropka napisał(a):

                              > Mam wątpliwości, czy po terapii i po paru latach trzeźwości i pracy na hasło "b
                              > order" i tak by nie uciekano

                              Ja uciekam od razu, i to bez żadnych pseudoterapeutów, wystarczy, co w necie da się przeczytać na temat borderline.
                              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 01:00
                                Ano właśnie.
                                • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 27.02.24, 13:13
                                  Ale co "no właśnie"? Opis zachowań, na podstawie których diagnozuje się border jest bardzo konkretny i są to w większości zachowania destrukcyjne. Gdyby był inny niż wszyscy inni, co próbujesz tu wmawiać, to nie byłby borderem.
                                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 14:44
                                    Akurat to, co już wiem to, że border to spektrum. Poza przypadkami klinicznymi, spełniającymi wszystkie kryteria diagnostyczne, rysy border potrafią się bardzo różnorodnie układać i ci z rysami - każdy jest nieco inny, każdy destrukcyjny, ale na rozmaite sposoby. W rozmaite sposoby też manifestują zaburzenie. W czwartek dowiem się pewnie więcej.
                                    • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 27.02.24, 15:01
                                      ikoniecikropka napisał(a):

                                      > każdy jest nieco inny, każdy destrukcyjny
                                      I to ludziom wystarcza. To, że jest destrukcyjny "trochę inaczej" nie ma znaczenia. I zanim zaczniesz wywijać fikołki logiczne: autodestrukcja niszczy "przy okazji" bliskich, więc jest też destrukcją. i tyle.
                                    • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 20:37
                                      Każdy jest destrukcyjny na rozmaite sposoby, powiadasz?
                                      A mój freak radar mówi jasno "poeb to poeb, uciekamy!".
                        • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:37
                          Mhm...dobrze roku border narkoman? Gdzieś ty się takich bajek naczytała???
                          On będąc tylko narkowamen nie rokuje dobrze. A jak dołożysz do tego border?
                          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 01:07
                            I znowu mądrzejsza niż terapeuci. Pod kątem borderline rokuje dobrze, praca, czas, ale ponoć jest szansa, że nad tym zapanuje. Pod kątem nałogu - słabo, bo uzależnienia zasadzone na autoagresji border, ale i tak trzeba działać na dwóch obszarach. Dlatego farmakologia - żeby border wyciszyć i w ten sposób spróbować uniknąć powrotu do narko i alko.
                            • waleria_bb Re: Stygmaty 27.02.24, 07:26
                              Nie możesz zrozumieć jednego. Syn ma dobrze funkcjonować dla SIEBIE, po co Ty już wybiegasz w przyszłość i zastanawiasz się nad jego relacjami, czy ludzie go odrzucą? On musi dojść do ładu sam ze sobą i dopiero myśleć o tym, czy wchodzić w bliższe relacje itp.
                              Jak brutalnie to nie zabrzmi, chcemy otaczać się też ludźmi, którzy dają nam coś pozytywnego. Piszę to już całkowicie w oderwaniu od jego borderline, bo sama pomyśl. Gdyby nie ta diagnoza, syn byłby oceniany pozytywnie, chciałabyś mieć podobnego przyjaciela? Bądź uczciwa w ocenach i popatrz na całokształt jego zachowań. Ludzie nie oceniają etykietki borderline i innych, biorą pod uwagę czyny i generalnie to, co człowiek sobą reprezentuje.
                              • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:02
                                BO on juz ma nowy związek. ledwo wyszedł po 6 tygodniach i już jest w związku.
                            • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:01
                              Mhm. Rokuje dobrze a już teraz nie przestrzega zaleceń terapeutów i włazi w związek? Na pewno..
                    • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:35
                      Niezrozumienie? KOchana ten strach i niechęc do bliższych związków zz takimi osobami wynika własnie ze ZROZUMIENIA. Ty nie chcesz chyba rozumieć kim jest twój syn.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:43
            I dziwnym trafem co chwilę tu wątki o osobach, które weszły w takie relacje, miały nieszczęście, ups, nie wiedzieć. Ale jak chłop powie, jak było o tym AA, to już zwiewam.
            • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 25.02.24, 23:48
              Pewnie, że bym zwiała. I mam do tego prawo. Tak samo bym zwiała od palacza, czy seksoholika.
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:50
                Ale na podstawie czego? YouTube'a czy spotkania z terapeutą z prawdziwego zdarzenia? Bo jeśli to pierwsze to uprzedzenie. Potem zaburzeni nic nie mówią, wychodzi w praniu i tragedia jest większa.
                • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 25.02.24, 23:55
                  Jeśli do mnie to z doświadczenia ze spotkań z różnymi ludźmi. Tak, taki rys w zachowaniu a mam do tego oko sprawia, że nie wchodzę w bliski kontakt. Zmusisz mnie?
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:57
                    Nie, o ile rozumiesz zagadnienie, nie, nie zmuszę, ale jeśli nie, zachęcę do zrozumienia z fachowych źródeł.
                    • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:09
                      Fachowe źródła znam i jakoś nie przekłada się na moje chęci wchodzenia w bliskie relacje.
                      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:16
                        Wciąż nie rozumiesz. Ty to wiesz, ale strasznie dużo ludzi słucha takich idiotów i stąd tytułowe stygmaty, często przesadzone. Jak choćby to, że panią border poznasz po wyzywającym stroju, chodzi w kaberetkach.
                        • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:19
                          O takiej osobie prędzej bym pomyślała, że jest w manii, w ramach dwubiegunówki ale bez bliższego poznania to tylko hipoteza. I owszem uczono mnie by stany psychiczne szacować po wyglądzie zewnętrznym.
                          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:36
                            Ograniczania border do kobiet również?
                            • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:47
                              Sto lat temu była inna klasyfikacjawink
                        • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:57
                          ikoniecikropka napisał(a):

                          > Wciąż nie rozumiesz. Ty to wiesz, ale strasznie dużo ludzi słucha takich idiotó
                          > w i stąd tytułowe stygmaty, często przesadzone. Jak choćby to, że panią border
                          > poznasz po wyzywającym stroju, chodzi w kaberetkach.

                          Ale ty wciaż nie rozumiesz nieważne kto co mowi o osobach zaburzonych.
                          Osoby zaburzone nie nadają się do zycia w parterstwie i tyle. Cokolwiek mowia o nich inni.
                          To nie ich slowa powodują ze twój syn nigdy nie powinin byc w związku , a jego zaburznie.
                          To nie winna innych.
                        • melisananosferatu Re: Stygmaty 26.02.24, 23:10
                          20 lat zylam z osoba uzalezniona (relacja rodzic-corka). Wybacz ale mysle, ze nie musze sluchac osob z yt (po co to robisz?) zeby wiedziec jakim pieklem jest przebywanie z taka osoba. Bardzo mi szkoda twojego wnuka. Bardzo.
                • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 06:43
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Ale na podstawie czego? YouTube'a czy spotkania z terapeutą z prawdziwego zdarz
                  > enia? Bo jeśli to pierwsze to uprzedzenie. Potem zaburzeni nic nie mówią, wycho
                  > dzi w praniu i tragedia jest większa.

                  Wszystko jedno na podstawie czego. Uświadom sobie, że zdrowi ludzie mają freak radary, które świecą się przy takich ludziach na czerwono i każą im uciekać jak najdalej. I bardzo dobrze! Znałam osoby z tej kategorii, nie obchodzi mnie czy miały tylko rys czy pełne objawy, mój radar wył i kazał mi się ewakuować, co na szczęście uczyniłam. Bo zdrowy człowiek będzie przede wszystkim chronił siebie, dlatego przy borderach zostają często ludzie, którzy też są zaburzeni.

                  W rodzinie, tej dalszej, miałam też alkoholików i obserwowałam jak ich zakochane mamusie karmią w nich uzależnienie i jak obrażają się na cały świat, że ich kochanych, mądrych synków nie poważa, zupełnie jak ty.
                • aandzia43 Re: Stygmaty 27.02.24, 12:48
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Ale na podstawie czego? YouTube'a czy spotkania z terapeutą z prawdziwego zdarz
                  > enia? Bo jeśli to pierwsze to uprzedzenie. Potem zaburzeni nic nie mówią, wycho
                  > dzi w praniu i tragedia jest większa.

                  Sraty-stygmaty. Kobieto, jaka większa tragedia bo border nie powiedział na początku znajomości o swoim zaburzeniu? Zaburzenie WIDAĆ. Może nie na pierwszej randce w kawiarni, ale po kilku spotkaniach już tak. Wystarczy pierwsza trudna emocjonalnie sytuacja, pierwszy mały konflikt i lampka się zapala. Normalny człowiek wymiksowuje się z takiego układu. Nie ma znaczenia czy zna termin border czy nie zna. Termin jest nowy, skrzywienie stare jak świat. A jak człowiek też wewnętrznie pogięty to zostaje przy borderze nawet jeśli zna termin a border wyłoży mu wszystko na początku.
                  Albo jesteś wyjątkowo tępą dzidą, albo projektem. Dla dobra narodu mam nadzieję że tym drugim.
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 12:55
                    Gratuluję kultury.
                    • aandzia43 Re: Stygmaty 27.02.24, 13:05
                      ikoniecikropka napisał(a):

                      > Gratuluję kultury.

                      A dziękuję uprzejmie. Gratuluję bezdennej, szkodliwej społecznie, głupoty. A teraz odnieś się do meritum czyli do zarzutu że uparcie bredzisz o stygmatach nie przyjmując do wiadomości że zaburzony wykrzacza się sam na pierwszej przeszkodzie i wiedza otoczenia na temat nazwy jego przypadłości nie jest potrzebna by trzymać się od niego z daleka. Jak nie chcesz pod moim postem bo ci nie odpowiada moja kultura osobista to sobie znajdź jeden z kilkunastu w tym wątku na rzeczony temat. No więc?
                    • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 20:39
                      Kulturalnie już było, ale nie dociera, to niektórzy próbują bardziej wprost.
            • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:36
              Tak zwiewam.
        • ga-ti Re: Stygmaty 25.02.24, 23:54
          Nie znam się aż tak na zaburzeniach osobowości, nie doświadczyłam w osobistych relacjach, więc się nie odnoszę.
          Często boimy się tego, czego nie znamy, a zaburzenia psychiczne są tak różnorodne i do końca nie poznane nie skwalifikowane, że trudno od laików oczekiwać zrozumienia, akceptacji, jeśli nawet rzekomi specjaliści jej nie mają.
          Nie dziw się ludziom.
          Jeszcze nie tak dawno osoby z upośledzeniem umysłowym były zamykane w domach, bo wstyd było się z nimi na ulicy pokazać, ale spiro się zmieniło na przestrzeni powiedzmy 30 kilku lat mego świadomego życia, idziemy ku lepszemu z postrzeganiem osób z zaburzeniami. Potrzeba czasu.
          A Tobie trzeba sił!
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:58
            Prawda, z depresją już lepiej, z chadem też.
            • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:12
              Wiesz, CHAD bywa przerażający i wyniszcza rodzinę, w pracy zaś powoduje poważne komplikacje. Ileż kumpela się wycierpiała od gościa z chadem właśnie.
          • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 01:02
            Często boimy się tego, czego nie znamy, a zaburzenia psychiczne są tak różnorodne i do końca nie poznane nie skwalifikowane, że trudno od laików oczekiwać zrozumienia, akceptacji, jeśli nawet rzekomi specjaliści jej nie mają.

            Nieprawda nie trzeba wiedzieć czy się znać, zeby unikać związków z osobami zaburzonymi, ktore zniszczą nam życie.
            Bo nawet fachowa wiedza nie uchroni przed konsekwecjami zaburzenia partnera z którm wiążą nas uczucia.
            • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 06:45
              10/10

        • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 26.02.24, 00:55
          ikoniecikropka napisał(a):

          > Doświadczenia rozumiem, sama je mam, ale znowuż - skupienie na alko i dragach,
          > a to, co mówią o zaburzeniach osobowości? No to już bez jaj! I to poruszyłam w
          > wątku i jakaś dziwna cisza, tylko ten alko i narko są ruszane, a o stygmacie nt
          > . zaburzeń osobowości, na których zasadzone są często nałogi, to cisza. Tak łat
          > wiej.

          Ależ szafujesz ocenami... Nie - po prostu większość osób nie ma o tym pojęcia.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:12
        Dziękuję za wsparcie, nie spodziewałam się swojej reakcji, ale dokładnie ten border, ten border i to, czego się dowiedziałam, mnie rozwaliło bardziej niż alko i narkotyki. Bo za to już nie można człowieka obwinić.
        • agniecha80 Re: Stygmaty 25.02.24, 22:18
          Ikoniecikropka, trzymaj się. I czasami nie bierz do serca wszystkiego, co tutaj przeczytasz..niektorzy mają bardzo proste myślenie.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 22:23
            Dziękuję. Może ten upust był/jest mimo wszystko potrzebny.
          • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:20
            Ale co mamy jej pisać? Głaskać?
            Oszukiwać? Jej syn jest narkomanem, ma dziecko, które duzo przeszło przez jego uzależnienie. To nie ejst 16latek.
        • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 25.02.24, 23:24
          No, nigdy nie weszłabym świadomie w bliską relacje z osobą o zachowaniach świadczących o osobowości z pogranicza (bliskie równa się partnerstwo i przyjaźń). A gdybym weszła i dopiero wtedy takie zachowania by wyszły, to wycofałabym się. Nie widzę nic zdrożnego w chronieniu siebie przed skrajnymi sytuacjami, huśtawką emocjonalną i innymi zagrożeniami jak np. nałogi i niezrozumiałe zachowania.
          • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 25.02.24, 23:26
            A i za swoją osobowość, jej kształtowanie człowiek jest odpowiedzialny. Za pracę nad zaburzeniami też. To nie choroba.
          • arthwen Re: Stygmaty 26.02.24, 10:22
            Moja szwagierka (żona brata, nie siostra męża) ma CHAD. I on o tym wiedział jak brał z nią ślub, wszyscy zresztą wiedzieliśmy, bo byli ze sobą 10 lat zanim ślub wzięli. Ale ona jest bardzo zdeterminowana, żeby się leczyć, bo jej matka też prawdopodobnie ma CHAD, nieleczony, bo odmawia w ogóle nawet diagnozy. I ona doskonale wie, jakie to fajne dla otoczenia. Owszem, kładzie się to trochę na ich relacji, ale są tego świadomi, bo brat musi brać to pod uwagę, musi ją w pewnym stopniu kontrolować. Ale właśnie - ona współpracuje, chce tej kontroli, bo wie, że jej ocena (np w kwestii odstawienia leków, bo przecież jest super) nie zawsze jest wiarygodna.
            I przy tym - dzieci nie planują mieć.
        • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 27.02.24, 00:59
          Ależ nikt go nie obwinia za border, tylko obawia się konsenwencji.
          • briar_rose Re: Stygmaty 27.02.24, 16:00
            W życiu nie związałabym się z osobą z borderline. Zaburzenie osobowości z pogranicza rzeczywiście bardzo utrudnia zawiązywanie i utrzymywanie bliskich intymnych relacji z ludźmi. Nie zdecydowałabym się, po co z własnej woli rzucać się w takie bagno. Nie ma co uszczęśliwiać kogoś całkowitym pognębieniem samej siebie, przypłacać to własnym zdrowiem psychicznym.
    • memphis90 Re: Stygmaty 25.02.24, 23:23
      >Przecież przez stygmaty on strasznie dostanie od życia, jego nic nie czeka, bo stereotyp zrobi swoje,
      Nie, nie przez „stygmaty”, ani nie przez „stereotyp”, tylko przez to, ze jest alkoholikiem czy narkomanem. Nie zrzucaj „winy” na otoczenie, bo to nie otoczenie, nie stereotyp, nie żaden wymyślony stygmat ładowały w faceta wódę czy narkotyki. Sam to robił. I to zanim dostał jakakolwiek „łatkę”.

      >te trzy łatki, które ma na sobie i to w tak młodym wieku,
      Ale w jakim „młodym wieku”? To nie 16 latek, który przesadził na imprezie, bo kumple namówili na wódkę czy dopalacze, tylko dorosły mężczyzna z dzieckiem.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:44
        Tak, dokładnie to 18, 19-latek, tak szacują jego wiek przekroczenia granicy uzależnienia. I jak to mówią - norma, podatny grunt i wystarczą osiemnastki. Wiedza, nie przypuszczenia - to ma znaczenie.
        • kk345 Re: Stygmaty 25.02.24, 23:58
          Ile lat ma dziś? I co ma do rzeczy granica uzależnienia?
          Starannie skupiasz się nad biedulkiem, jakoś nie pisząc o krzywdach, jakie wyrządził wam, a przede wszystkim swojemu własnemu dziecku. Niech udowodni najpierw przez rok, dwa, trzy, że możesz mu z powrotem ufać, bo z taką twoją niedojrzałą egzaltacją wylądujecie z powrotem w piekle szybciej, niz się spodziewacie. I winny oczywiście będzie cały okrutny świat, a nie syn czy ty.
        • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 10:17
          A dzisiaj ma ile lat?
          Moze i wystarczą 18nastki...jednak wiekszość po 18tkach nie wpada w narkotyki.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:27
            28. Większość nie wpada, mający predyspozycje - łatwo, niestety.
            • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 06:48
              Serio, o tym 28 latku piszesz cały czas takim językiem jakby to był chłopiec z liceum??

              Noo taaak. I robi to ta sama osoba, która poucza inne mamy, że zdrobnienia robią dzieciom krzywdę 😂🤦
            • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 27.02.24, 13:21
              On ma 28? Myślałam, że max. 21 po tych opisach. Cóż, koleś ma 28 lat i za sobą przynajmniej 10 chlania i ćpania, czyli już zdecydowanie widać, do tego dziecko, które długo miał w pompce, a matka się dziwi, dlaczego on dla normalnych kobiet on nie rokuje i że to na pewno "uprzedzenia do borderów". No z pewnością uprzedzenia, bo z takim to nic, tylko szybki ślub i gromadkę dzieciątek zrobić.
              • is-laura Re: Stygmaty 27.02.24, 15:17
                Kto wie, czy "tylko" chlania i ćpania. Taki punkt tatuażu to dobre miejsce dla dilerki
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 15:29
                  Może i tak, nie wiem. Wiem na pewno, że sam tatuażysta na tyle dobrze zarabia, że ciężko byłoby zrozumieć, dlaczego miałby dodatkowo dilować, ale choćby u mojego syna - jego działania nie były logiczne, więc można się wszystkiego spodziewać, a trzymając się kryteriów jego zaburzenia, to adrenalinę musiał ćpać na potęgę, więc absolutnie wszystko możliwe. W sumie nieco mnie zmroziłaś, bo on jutro do pracy idzie.
                  • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 17:51
                    Ale to on jest zawodowym tatuażystą?
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 18:06
                      Tak. Nie tylko to robi, ale to takie jego najbardziej stałe źródło dochodu.
                      • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 27.02.24, 18:44
                        Mam nadzieję, że dorabia w jakimś salonie, a nie w "pracowni" w piwnicy, rozsiewając HIV, WZW i Bóg wie, co jeszcze, ale po taniości.
                        • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 18:52
                          Oczywiście, że w piwnicy. wink Utrzymywał się z tego samodzielnie za granicą, wynajmował tam mieszkania, robiąc tatuaże po piwnicach, po taniości, ale, ale za to z HIV-em w gratisie. Niebieskie różyczki wyłącznie, tygrysy i trupie czachy - umie w te trzy wzory więzienne i je wyłącznie wykonuje.
                          • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 28.02.24, 08:19
                            No wiesz, ćpanie to dość drogie hobby, chlanie zresztą też. I czasu sporo zabiera. Ale na pewno jak zachlał i zaćpał, to renomowany salon dzwonił do klienta z tą informacją i klient z radością przekładał termin.
                            • ichi51e Re: Stygmaty 28.02.24, 08:44
                              Jak jest dobry to dzwonił i przekładał ale to musiałby być naprawdę dobry. Kiedyś robiłam wywiad z japońskim tatuażysta jego mistrz był regularnym pijakiem jego żona dała temu mojemu złoty zegarek w prezencie jak został uczniem potem się okazało że miał go dawać w zastaw za właściciela jak szedł go pozbierać.
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 18:10
                      I ten zawód jest do zmiany, to wie i on sam i my.
                      • eagle.eagle Re: Stygmaty 27.02.24, 18:15
                        ikoniecikropka napisał(a):

                        > I ten zawód jest do zmiany, to wie i on sam i my.


                        Wcale nie musi być do zmiany. Akurat u Siekielskiego jest wywiad z dziewczyną która tatuuje i jej to nie przeszkadza w jej nałogach ani chorobie. Coś bardzo podobnie jak twój syn.

                        youtu.be/WabJsrCg-JM?si=U63_QY0nilrhKBjT
                        • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 18:24
                          Bardziej kwestia borderline'u w tej kwestii, on oczywiście się nieco wzbrania, choć już spuszcza z tonu, ale u niego to ponoć przejaw autoagresji. Im bliżej tego będzie, tym większa obawa, że będzie się "dziarał" bez opamiętania.
                      • bazia_morska Re: Stygmaty 27.02.24, 18:19
                        Twoj syn ma dziewczynę, najwyraźniej porzucenie własnego dziecka jej nie odstraszyło. Po co zatem ten cały idiotyczny wątek?
    • szara.myszka.555 Re: Stygmaty 25.02.24, 23:35
      "Sama się wstydzę tej myśli, ale te trzy łatki, które ma na sobie i to w tak młodym wieku, zabierają wszelaki sens."

      Wybacz, ale ofiary borderline'owców / osób z innymi zaburzeniami osobowości / hazardzistów czy też uzależnionych od alko (czy innych substancji) mają pełne prawo się bać - i odmawiać wszelkich relacji z takowymi.

      Ja wiem: często takie zaburzenia nie są ich winą - po części wynikają z genetyki, a po części z chaosu domu rodzinnego.

      Ale, szczerze - głęboko gdzieś mam te "powody", podczas gdy ja miałam swoją koszmarną rzeczywistość. I jeśli w dorosłym życiu mogę uniknąć kolejnej takiej dramy, to jak najbardziej - unikam. Dyskryminacja? Być może. Dla mnie to po prostu dbałość o własne zdrowie psychiczne.

      Pozdrawiam, DDD
      (dziecko ojca z borderline, współuzależnionej od ojca matki, wnuczka narcyzów - od lat w terapii)
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:46
        Ja również, DDA i córka narcystycznej matki. To, co pozwoliła mi zrozumieć terapia i z czym żyje mi się lepiej - moi rodzice mieli straszne problemy ze sobą, być może chcieli, ale nie umieli. Z konsekwencjami muszę sobie poradzić sama.
        • szara.myszka.555 Re: Stygmaty 25.02.24, 23:55
          "Ja również, DDA i córka narcystycznej matki. To, co pozwoliła mi zrozumieć terapia i z czym żyje mi się lepiej - moi rodzice mieli straszne problemy ze sobą, być może chcieli, ale nie umieli. Z konsekwencjami muszę sobie poradzić sama."

          Tym bardziej powinnaś rozumieć czemu "nie dajemy szansy" osobom z zaburzeniami, czy uzależnieniami.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 25.02.24, 23:59
            To zależy. Nie dawać szansy, a pisać, że alkoholik jest alkoholikiem, bo marzył by nim być to dwie różne rzeczy, a takie tu głosy były. Tymczasem od terapeutów słyszałam, że większość tych uzależnień powstaje w wieku młodym, gdzie trudno o kontrolę, a ktoś nie wie, jak podatnym jest gruntem.
      • berdebul Re: Stygmaty 25.02.24, 23:47
        Nie ma nic złego w unikaniu dram i niestabilnych ludzi. Niezależnie od tego czy i jaka diagnozę maja.
        • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:16
          Amen.
      • waleria_bb Re: Stygmaty 26.02.24, 07:52
        Dyskryminacja? Być może. Dla mnie to po prostu dbałość o własne zdrowie psychiczne.

        Też widzę to jako dbałość o własne zdrowie psychiczne. Nie skreślam przy tym byłego nałogowca/osoby z borderline jako człowieka, ale nie chcę z nim wchodzić w bliższą relację, trzymam raczej na dystans.
        • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:28
          Takie podejście rozumiem. Pogardy nie zrozumiem.
          • bazia_morska Re: Stygmaty 26.02.24, 17:34
            Uczepiłaś się tej pogardy, podczas, gdy 99% ematek pisze o szanowaniu swoich granic. Czy syn też tak rozpacza z tego powodu?
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 17:45
              O pogardzie było w innych wątkach - alkoholowych, gdzie 99 proc ematek wykazało się brakiem pojęcia o mechanizmach uzależnień. Syn, cóż syn wie, że ma trzy wyroki na sobie, uważa, że z dwoma mógł sobie poradzić lepiej, szybciej. Wie, że nie zapanował nad tym, ale jednocześnie wie, że miał bardzo słabe narzędzia do tego, a o ich uszczuplenie się dodatkowo postarał, na przykład wyjeżdżając za granicę. Tak, jest w nim dużo rozpaczy, dużo smutku, strachu, to na pewno, pytanie czy realnego czy borderowego. Jednocześnie jest chyba bardziej optymistyczny niż my, zawzięty, dam radę, pokażę, udowodnię, potrafię. Zależy w sumie od fazy, u niego mimo leków labilność emocjonalna dobrze się ma. Wprawdzie nie zapada na długo na te negatywne stany, ale zdarza się, idzie to zauważyć.
              • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:19
                Mechanizm uzależnienia interesuje uzależnionego. Dla postronnych liczą się efekty, a efektem uzależnienia jest niszczenie ludziom życia.
            • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:41
              Przede wszystkim. On jest na wczesnym etapie odwyku. Nie mozna mowić ze jest trzeźwy, bo na to grubo za wcześnie.
              Rozwalił życie swojemu dziecku...a ta już rozpacza gdzie on sobie babę znajdzie?
              Tej baby to przez lata miec nie powinien...
              • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 06:54
                Jak border szuka kobiety to mój radar mówi, że szuka ofiary, na której mogły dać ulżyć swoim tłumionym potrzebom.
                • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 11:59
                  Dokładnie. Predator.
    • panirobak82 Re: Stygmaty 25.02.24, 23:57
      Zastanawiam się nad tym co napisałaś i ja ostatnio spotykam się z pozytywnym odbiorem ludzi uzależnionych, którzy wyszli z uzależnienia. Nigdy mi nie przyszło do głowy kimś takim gardzić tym bardziej o tym nie słyszałam. Rozumiem, że to ciężkie ale chyba nie jesteście nikim publicznym i o takiej ewentualnej łatce myślisz tylko Ty?
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:01
        Myślę o tym, co będą myśleć inni, którym syn się przyzna. A w zasadzie w bliższych relacjach przyznawać się powinien. Inaczej byłoby nie fair.
        • panirobak82 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:09
          To pewnie będą dziewczyny, jakieś bliższe relacje bo każdej chyba nie musi o tym informować. Jeśli ktoś go pokocha to chyba „całego” a powód wyjścia z uzależnienia to wydaje mi się powód do dumy a nie stygmatyzowania. Koterski, Peja tak na szybko dla przykładu mówią o tym głośno. Kiedyś czyjeś „niepicie” na imprezach mogło budzić zdziwienie, teraz to raczej norma. Dużo mlodych ludzi odchodzi od alko z wyboru i bawia się na trzeźwo na imprezach.
          • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 00:16
            No, ale cóż o wyobrażenia konsekwencją może być, że nikt nie wejdzie z nim w partnerski związek. I za to obwiniać cały świat? I to miałby być powód do rezygnacji z trzeźwości?
          • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 09:28
            Koterski jest trzeźwy prawie dekadę, a Peja 14 lat. Zupełnie inne miejsce w życiu i porządek w głowie niż od razu po wyjściu z odwyku.
          • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 09:51
            Ale jednak co innego jak ktoś jest trzeżwy od 10 lat...a od pół roku
        • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 00:19
          >Myślę o tym, co będą myśleć inni, którym syn się przyzna. A w zasadzie w bliższych relacjach przyznawać się powinien. Inaczej byłoby nie fair.

          W bliższe relacje nie powinien wchodzić jeszcze długo. Potem, jeżeli będzie czysty i przyzna się, że od 5 czy 10 lat nie ćpa, to będzie miało swoją wagę. Na razie nie ma o czym ludziom opowiadać.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 15:32
            On niestety już jest w nowej relacji, to mnie przeraża, ale szczęście, że na lekach, więc może nie zrobi piekła.
            • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:54
              No to czekamy do pierwszej kłótni i dawaj w tango...
              • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 20:26
                nick_z_desperacji2 napisała:

                > No to czekamy do pierwszej kłótni i dawaj w tango...


                I ona jeszcze wierzy ze synuś to taki cudowny jest...
                To jest właśnie przykład pięknego gadania o wyjściu z nałogu a czyny mowią coś przeciwnego.

                Niechciny syn co tam mamusia/babcia się zajmie on ma lepsze zajęcia jak nowa panienka. Co tam praca, wyjście z nałogu... i dziwić się ze wychodzi z ludzi pogarda dla takich, co bagno przykryją perskim dywanem i dawaj niszczysz życie kolejnej osobie.
                • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 22:23
                  Do pracy idzie w środę.
            • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:18
              I terapeuta o tym wie???
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:24
                Tak, wiedzą, odradzali mu to zresztą od samego początku, mówiąc, że to jest bardzo zły moment na budowanie relacji i to jeszcze przed diagnozą border, ale nie zrezygnował. Dzisiaj zresztą pierwszy raz widzieli po tym, jak wyszedł, była u nas. Cóż, nie zakażę mu przecież, ale nie daje temu dużych szans. Nie sądzę, by on umiał teraz coś sensownego zbudować. Mam tylko nadzieję, że nie skrzywdzi dziewczyny.
                • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:28
                  Skrzywdzi. Zapewniam, tylko tego nie zauważysz, zajęta ojojaniem nad syneczkiem. Myślisz, że pewna siebie, stabilna emocjonalnie dziewczyna zwiąże się z chłopakiem, który ledwo nos za odwyk wychylił? Znalazł sobie pewnie zahukaną misjonarkę, która zbawianie świata zaczęła od niego.
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:44
                    Dokładnie tak podejrzewam, że albo dziewczyna nie wie, w co się pakuje albo jest misjonarką. Uważam, że za wcześnie u niego na związki, że za rok może, nie wcześniej. No i a propos wątku i opinii - że w ogóle bardzo trudno będzie mu znaleźć kogoś stabilnego, skoro sam stabilny nie jest, a na jego diagnozy stabilni ludzie uciekają. Ja mam w sumie nadzieję, że ona go rzuci. Ogromną. Tak byłoby lepiej dla obojga, ale cóż.
                    • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:52
                      No i a propos wątku i opinii - że w ogóle bardzo trudno będzie mu znal
                      > eźć kogoś stabilnego, skoro sam stabilny nie jest, a na jego diagnozy stabilni
                      > ludzie uciekają.

                      Przestań w końcu bredzić, ludzie nie uciekają na diagnozy tylko z powodu zachowań człowieka zaburzonego.
                • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 16:47
                  Dopiero wyszedł z odwyku, już jest nowa pani, która odwiedza Was w domu. Tym samym domu, w którym przebywa wnuk, który dopiero co stracił matkę i Was poznał? Serio, nie widzicie ze to słaby pomysł?
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:49
                    Wnuka przy tym nie było. Był w przedszkolu. Syn ma całkowity zakaz spotykania się z dziewczyną w obecności małego i jest to dla niego zakaz całkowicie zrozumiały.
                    • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:44
                      A syn nie rozumie, ze musi najpirw uporać sie ze swoimi problemami i odbudować zaufanie i realcje ze swoim dzieckiem?
                      Chłop ma tyle na głowie i się w randki bawi? A ty go bronisz?
                      Zjebie wam życie, tobie, męzowi i swojemu dzieciakowi a ty bedziesz mu bić brawo
                      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 01:15
                        Też wolałabym, żeby tego nie było, żeby związku nie było. Ale randkami bym tego nie nazwała. Przynajmniej na razie działa tak, jak mu zalecono, żeby działał, jeśli już się upiera przy zachowaniu związku. Zobaczymy co dalej. Relacje z dzieckiem buduje sensownie, wedle wyznaczonych granic. On nie jest w tej relacji opiekunem, on jest że tak powiem, osobą towarzyszącą. Nie wolno mu wchodzić dalej. Nie wolno mu wejść w bycie ojcem z prawdziwego zdarzenia. Bardziej to w tej chwili ktoś jak wujek niż ojciec.
                        • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 08:29
                          Nie randkami a czym byś nazwała? Serio nazewnictwo cokolwiek zmianie?
                          Pan kręci wami jak marionetkami. Powinien się leczyć, w tym słuchać terapeutów i wchdozić w żaden związek...wychdozi z odwyku i bach w objęcia naiwnej dziewczyny. I ty go bronisz?
                          • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 08:47
                            Ona nie nazywa tego randkami, bo wypiera fakt, że to SĄ RANDKI. W wątku obok mądrzyła się jak to słowa kształtują rzeczywistość. No to próbuje słowami zmieniać fakty 😂
                          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 13:01
                            Długa rozmowa, o tym jak wyglądają jego sprawy i na co dziewczyna się decyduje, w domu z obecnością matki, no nie nazwałabym tego randką. I w tym przypadku go nie bronię, na to jestem bardzo, ale to bardzo zła i uważam, że nie powinien w to wchodzić.
                            • ichi51e Re: Stygmaty 27.02.24, 13:04
                              On ma 28 lat. No jak nie patrzeć życia za niego nie przezyjesz
                            • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 13:07
                              Nie nazwiesz tego randką bo tak ci pasuje. Z przyzwoitką czy bez to wciąż SĄ RANDKI.
                            • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 27.02.24, 13:27
                              Jeśli rozmawiałaś z nią taki, jak tutaj, to tylko nawciskałaś jej kitu.
                              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 13:35
                                To on z nią rozmawiał, ja tylko byłam w domu i może przez kwadrans miałyśmy okazję zamienić ze sobą kilka słów.
                            • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:08
                              Przecież nie chodzi o same randki. Chodzi o to, ze on wie ze nie powinien wchodzić w związek a wchodzi. Ma w dupie ciebie, was i terapeutów.
                              Ciebie mi nie szkoda, szkoda mi tego dzieciaka...
                • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:50
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Tak, wiedzą, odradzali mu to zresztą od samego początku, mówiąc, że to jest bar
                  > dzo zły moment na budowanie relacji i to jeszcze przed diagnozą border, ale nie
                  > zrezygnował.

                  Taaaaak... to doskonale rokuje i potwierdza wszystkie twoje zachwyty, jak to się synek stara. Tak się stara, ze olał wszystkie rady terapeutów w tej kwestii, bo on wie lepiej. Jakie jeszcze oleje i kiedy?
                  • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:52
                    On jest dzielny, walczy i się poświęca, a te terapeuty to gupie som, nie sznaujom takich jak on!
                    • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 17:01
                      Gdyby był tak radykalny to by się wypisał z leczenia i prosił dziewczyny o to, żeby również razem odwiedzili terapeutę. Ale co do meritum - ten związek mnie wkurza niemożebnie.
                      • is-laura Re: Stygmaty 26.02.24, 17:04
                        Nie jest radykalny, bo mu się to opłaca
                        • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 17:17
                          Bardzo prawdopodobne, ale jak już się osioł uparł, to lepiej, że w taki sposób, bo też dziewczyna będzie bardziej świadoma w co się pakuje i... może go rzuci.
                          • danaide2.0 Re: Stygmaty 26.02.24, 22:05
                            Aha, czyli wątek na kilkaset wpisów o stygmatach - co najwyżej stygmatyzowaniu, już ty ojca Pio z niego nie rób - a twój syn jak najbardziej ma dziewczynę, której nie wadzi żadna z jego przypadłości. Umówmy się, diagnoza to diagnoza, koń jaki jest każdy widzi, tylko jednemu to przeszkadza bardziej, a innemu mniej.
                            • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 00:45
                              Kon z taka diagnozą będzie bardzo atrakcyjny, bedzie można przeżyć z nim przygodę życia, aż się nie rypnie i będzie płacz.
                              • danaide2.0 Re: Stygmaty 27.02.24, 09:38
                                Cóż poradzić, jedni jeżdżą na koniach, drudzy wyprowadzają psy, inni jeszcze miziają kota.
                                Dla każdego coś dobrego. To musi mieć jakieś podstawy biologiczne służące przetrwaniu gatunku.
                      • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 17:21
                        W leczeniu nałogów nie ma "trochę". Albo się leczy i słucha terapeutów, albo się lawiruje i szybko wraca do nałogu.
                        • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 17:27
                          Więc terapeuci powiedzieli, że jego decyzja, choć to będzie dodatkowe utrudnienie. Terapeuci nie każą, oni zalecają, ewentualnie stawiają warunki do spełnienia do dalszej terapii.
                          • ferra Re: Stygmaty 26.02.24, 17:34
                            On musi chcieć i widzieć w tym sens/korzyść, ponieważ tylko on jest za to odpowiedzialny.
                            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 17:48
                              I widzi. To widzi, bo sam mówi, że w gruncie rzeczy nawet w najgorszych chwilach on się czuje w sumie teraz lepiej niż jak brał i pił.
                          • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 17:49
                            On nie ma 2 lat, żeby mu kazać, ale zalecenia powinny być święte. Ledwo wyszedł a już złamał te zalecenia, a Ty go jeszcze bronisz i jesteś dumna z jego heroicznego wysiłku. Tak trzymajcie, daleko zajdziecie.
                          • kk345 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:27
                            ikoniecikropka napisał(a):

                            > Więc terapeuci powiedzieli, że jego decyzja, choć to będzie dodatkowe utrudnien
                            > ie. Terapeuci nie każą, oni zalecają, ewentualnie stawiają warunki do spełnieni
                            > a do dalszej terapii.
                            No terapeuci nie każą, zakładają, ze nikogo na siłę nie naprawią, pacjent musi sam chcieć. Ten konkretny pacjent wie lepiej, poradzi sobie sam, mimo złamania zaleceń, a dumna mama będzie go głaskać po głowie...
                            • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:47
                              Ten zapewne jest wyjątkowo odpowiedzialny i samoświadomy, więc wie, co robi i sobie poradzi (jak każdy...)
                              • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:46
                                Tam w tym domu nie powinno być tego małego dziecka!!!
                    • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:45
                      Nie jest dzielny. Ma w dupie was, swoje dziecko. Interesują go tylko jego potrzeby.
                      Dla dobra tego małego dzieciaka powinnaś pozbyć sie syna z domu
                      • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 07:03
                        No otóż. Ja bym się w tej sytuacji skupiła wyłącznie na wnuku, bo to on ma tutaj jakieś realne szanse. A syn niech sobie radzi albo nie radzi, jest dorosły.
        • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 11:52
          ikoniecikropka napisał(a):

          > Myślę o tym, co będą myśleć inni, którym syn się przyzna. A w zasadzie w bliższ
          > ych relacjach przyznawać się powinien. Inaczej byłoby nie fair.

          Zanim się człowiek przyzna do zaburzeń osobowości są one zauważone przez obcujących z nim ludzi. Więc nie przyznanie się odstrasza tylko przejawy.
          Jak napisał ktoś poniżej: nie egzaltuj się i nie piętrz wyimaginowanych przeszkód tylko rób swoje. M.in. zajmij się swoją psychiką.
          Co do uzależnień. Trwała wieloletnia trzeźwość od substancji i uwaga! ustabilizowana psychiką i uporządkowane życie, nie odstraszają już. Takim ludziom daje się mandat zaufania. Ale żeby osiągnąć ten etap trzeba lat pracy nad sobą.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 15:34
            Chciałabym, żeby tak było. Co do zauważania - u niego ponoć nieoczywiste, jeden miał związek, w którym sam teraz przyznaje, wylazł z niego border, ale pewnie dlatego, że dziewczyna też miała zaburzenia. I była to - matka naszego wnuka.
            • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:54
              Typowy border i jego mamusia: z niego szlam wylazł "przez dziewczynę", gdyby tak znalazł idealną, to sam byłby idealny, ale ponieważ rodzice, zgodnie z umową rodową, wybrali mu zaburzoną, to przecież "sama go sprowokowała".
              • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:13
                Nie zrozumiałaś, bo właśnie nie tak całkiem typowy, bo to border cichy i o ile bordery zazwyczaj są chorobliwie zazdrosne, bardzo mocno się angażują w relacje i boją się kogokolwiek stracić, rozpaczliwie walczą do końca o swój związek, posługując się manipulacjami i nieczystą grą, szantażem emocjonalnym, żeby tylko nie być samym, tak mój syn związkowo, poza matką małego, postępował zupełnie inaczej. Uwielbia rozkochiwać w sobie dziewczyny, ale je porzuca, gdyby tylko mogło się zrobić poważnie. Miał jedną relację, w której dopuścił do czegoś poważnego, bo wprawdzie gdy dziewczyna zaczęła coś czuć, to zaczął ją odtrącać, ale gdy było mu wygodnie, gdy chciał sobie podreperować ego, to wracał i znowu rujnował jej status quo. I była to właśnie mama małego. I nie, nie jest to moje zdanie, tak oznajmił nam terapeuta syna i on to potwierdził - że ten rys border z agresją do zewnątrz wyszedł w tym związku, ale poza nim syn był przede wszystkim autoagresywny. Tu, jak mówi, najpewniej było tak, że oni się wzajemnie od siebie uzależnili, od zadawania sobie wzajemnie bólu, mieli przy tym adrenalinę. Pasuje mi ten opis do tego, co widziałam. Raz, ale wystarczyło.
                • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:26
                  Boże...to taki border-nieborder, alkoholik-niealkoholik, cudowne dziecko, skrzywdzone przez los, społeczeństwo, dziewczynę, no wszystkich, wszystkich. Czaisz, że rozkochiwanie, rzucanie, wracanie i rzucanie dla podreperowania ego to też jest manipulacja? Zwłaszcza, że pewnie łapał na to dziewczyny niepewne siebie, którym zatruwał życie i psychikę? Czy to takie niewinne flirty wg Ciebie?
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:40
                    Oczywiście, że wiem, że to manipulacja, wiem, że wzajemnie manipulowali - jak cholera, strasznie. Przypuszczam, że ich zaburzania do siebie przyciągały i oddalały. Co do innych - nie wiem, wątpię, z moich wniosków ze szczątków jego życia i jego wypowiedzi wynika, że to raczej super imprezy z koksem i extasy, kochamy się i w ogóle, dobry seks, poranna zwała i pa pa, już nie mam ochoty. On nie miał żadnych związków poza tym z matką małego. Same jednorazowe przygody. Tym mocniej dziwi mnie to, że teraz nagle mu zależy, właściwie to w ogóle w to nie wierzę.
                    • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:50
                      Ja nie mówię, a matce jego dziecka, tej rzekomo "współwinnej", ja mówię o dziewczynach, które skrzywdził po drodze, jak sama napisałaś, rozkochując je dla podbudowania ego. Ot, zdobył, zaliczył, ucieka jak się jakieś zobowiązania pojawiają. Bo dla mnie "rozkochać" to nie "znaleźć w klubie chętną na szybki numerek". A Ty uparcie widzisz tę jedną, jedyną, z którą krzywdzili się na wzajem.
                    • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 20:38
                      Tym mocniej dziwi mnie to, że teraz nagle mu zależy, właściwie to w ogóle w to nie wierzę.

                      Nie no co ty ,przecież on jest taki cudowny i tak się stara ,przecież nie można od niego ucikać i go stygmatyzować A łatki to mu przyczepili zli ludzie. A ty tu takie rzeczy wypisujesz.
                • johana7419 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:51
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Nie zrozumiałaś, bo właśnie nie tak całkiem typowy, bo to border cichy i o ile
                  > bordery zazwyczaj są chorobliwie zazdrosne, bardzo mocno się angażują w relacje
                  > i boją się kogokolwiek stracić, rozpaczliwie walczą do końca o swój związek, p
                  > osługując się manipulacjami i nieczystą grą, szantażem emocjonalnym, żeby tylko
                  > nie być samym, tak mój syn związkowo, poza matką małego, postępował zupełnie i
                  > naczej. Uwielbia rozkochiwać w sobie dziewczyny, ale je porzuca, gdyby tylko mo
                  > gło się zrobić poważnie. Miał jedną relację, w której dopuścił do czegoś poważn
                  > ego, bo wprawdzie gdy dziewczyna zaczęła coś czuć, to zaczął ją odtrącać, ale g
                  > dy było mu wygodnie, gdy chciał sobie podreperować ego, to wracał i znowu rujno
                  > wał jej status quo. I była to właśnie mama małego. I nie, nie jest to moje zdan
                  > ie, tak oznajmił nam terapeuta syna i on to potwierdził - że ten rys border z a
                  > gresją do zewnątrz wyszedł w tym związku, ale poza nim syn był przede wszystkim
                  > autoagresywny. Tu, jak mówi, najpewniej było tak, że oni się wzajemnie od sieb
                  > ie uzależnili, od zadawania sobie wzajemnie bólu, mieli przy tym adrenalinę. Pa
                  > suje mi ten opis do tego, co widziałam. Raz, ale wystarczyło.

                  Ale horror. Z pewnością taki model zastosował nie tylko na matce swojego dziecka tylko nie musi o tym mówić, inne po prostu zniknęły z horyzontu bez konsekwencji dla niego. Oby ten syn był wystarczająco zaopiekowany, aby nie nabawić się zaburzeń osobowości. Na razie jesteś nadmiernie skupiona na synku. Może zamiast napierniczać o nim cały weekend należałoby poświęcić czas dziecku. Już jest skrzywdzone przez los i porzucone przez nieudolnych życiowo rodziców. Namówiłabym też syna na wazektomię
                  • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 17:02
                    Z wazektomią to jest bardzo dobry pomysł. Poddam mu go.
                    • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:49
                      Mam nadzieje ze zmyślasz. Bo jeżeli nie to wielka krzywda dzieje się temu dziecku. Nie twojemu synowi...ale twojemu wnukowi. To dziecko powinno być od was oddzielone. Jestes ostatnią osobą, któa się powinna zajmować tym dzieckiem
                  • arthwen Re: Stygmaty 26.02.24, 19:52
                    johana7419 napisała:

                    > ikoniecikropka napisał(a):

                    > Oby ten syn był wystarczająco zaopiekowany, aby nie nabawić się
                    > zaburzeń osobowości. Na razie jesteś nadmiernie skupiona na synku. Może zamiast
                    > napierniczać o nim cały weekend należałoby poświęcić czas dziecku. Już jest sk
                    > rzywdzone przez los i porzucone przez nieudolnych życiowo rodziców.

                    Przecież to dziecko jest w patologicznej rodzinie ikoniecikropki, z tatusiem narkomanem świeżo po pierwszym odwyku i babcią, która przejmuje się tylko tymże narkomanem. Do tego świeżo straciło matkę i trafiło do dziadków, których prawie nie zna. Nooooo... zaopiekowanie jak nic.
                    • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 20:24
                      Dadaj jeszcze, że babcia twierdzi, że ono wcale nie ma traumy. No wcale.
                    • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 07:11
                      Ci dziadkowie też mają za sobą piękną historię miłości, przypominam.
                      Ten chłopiec trafił z deszczu pod rynnę.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 00:02
        Od 10:43, warto. tzn. nie warto, ale mnie to totalnie wzburzyło. www.youtube.com/watch?v=bOfOpVtxxik&t=2s
      • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 09:52
        Kto mowi o gardzeniu? Nie gardzę...ale nie chciałabym moje dziecko związało się z narkomanem. Dziwisz się?
    • waleria_bb Re: Stygmaty 26.02.24, 07:46
      To nie stygmaty, to konsekwencje nałogów i zachowań wynikających z zaburzenia osobowości.
    • jeste_m_sobie Re: Stygmaty 26.02.24, 08:08
      Droga Autorko, Twoja sytuacja jest trudna i dużo przeszłaś. Jednocześnie Twoja wypowiedź jest w szczególny sposób specyficzna. Wszyscy wiemy, czym są stygmaty - to NIE JEST dobry symbol na łatkę uzależnienia i borderline. Rozumiem ludzi, którzy unikają potencjalnych niebezpieczeństw w bliskich relacjach - życie ma dla nas wiele trudności, mamy prawo ich sobie nie dokładać, choć oczywiście nie ma to nic wspólnego z szacunkiem do drugiego człowieka. Wiem, jak taka ostrożność może boleć, wierz mi, wiem.
      Ale Twój post jest pełen egzaltacji, a Twoje reakcje (nie tylko w tym poście) znamionuje popadanie w skrajności. To częsty rys rodziców osób z borderline, choć oczywiście nie jedyna przyczyna tego zaburzenia. Myślę, że teraz Twojemu synowi potrzebna jest stablina matka, która ocenia sytuację, nomen omen, na trzeźwo - a fakty są takie, że w życiu musimy grać kartami, które mamy, jak najlepiej, zamiast złościć się na ich "rozdawacza". Trzymaj się.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:31
        Gramy tym, co mamy. Boli jedynie, że jacyś pseudoterapeuci od ustawień hellingerowskich rozpuszczają idiotyzmy.
        • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 07:17
          Skupiasz się na tym "co ludzie powiedzą" o twoim doskonałym synku, zamiast skupiać się na wnuku. Wtf?
    • la_mujer75 Re: Stygmaty 26.02.24, 09:04
      Mam syna w spektrum. Nigdy przed nikim tego nie ukrywaliśmy. I wszyscy, poznając go, dziwili się, że w ogóle po nim tego "nie widać". I w ogóle- to chyba sobie tę diagnozę "kupiliśmy".
      Po pierwsze- widac, tylko trzeba się znać na tym. W tej chwili- w tym roku kończy 20 lat i od 14 lat mamy diagnozę, a więc jest mocno "skorygowany"- cięzko pracowalismy nad nim i on sam odwalił kawał roboty.
      Po drugie- od początku był wysokofunkcjonujący. I gdyby nie to, że mnie pewne rzeczy gnębiły ( widziałam, że jego rozwój jest nieharmonijny, plus głeboka dysleksja, której nie rozpoznałam, ale wiedziałam, że cos jest na rzeczy) i uparłam się, to pewno byśmy nie wiedzieli.

      I wielokrotnie musiałam tu (na forum) wdawać się w bolesne dyskusje na temat autystów z innymi forumkami, które jechały równo po moim synu, nawet w życiu go nie widząc.
      Leciały stereotypami. Że autyści są agresywni, że bywają niebezpieczni dla innych dzieci, że one nie chcą, aby ich dzieci były "workami treningwymi" dla takich dzieciakó, jak mój syn. I że jestem roszczeniową mamuśką, etc.
      Stereotypy skąś się biorą. i nie do końca nie są prawdziwe. Te, które jechały po mnie, miały takie, a nie inne doświadczenia.
      Sama widziałm "trochę" zaburzonych dzieciaków i wiem, dlaczego większośc osób nie chce, aby ich dzieci miały do czynienia z osobami w spektrum.
      Ba! W bardzo dalekiej rodzinie mojej teściowej jest chłopiec w spektrum. Tak "trudnego" dziecka nie widziałam!
      I gdy ta rodzina przyjeżdzała do nas, sama robiłam wszystko, aby moi synowie nie mieli kontaktu z tym dzieciakiem.
      Nie jest to wina tego dzieciaka, tylko otoczenia. Kardynalne błędy popełniają w procesie jego wychowania.

      Jestem ostatnią osobą, która by dawała "łatki", bo wiem, jak bywają krzywdzące, ale wcale nie dziwię się ludziom.
      I nie powinnas się dziwić, że ludzie nie chca miec do czynienia z osobami, ktore są zaburzone lub uzależnione.
      U Twjego syna jest kombo. Bardzo, ale to bardzo trudna sytuacja.
      Wiem, że cierpisz.
      Ja też cierpię, że mój syn jest "inny". To nie jego wina. Taki dostał zestaw genów.
      Też się martwię o jego przyszłość.
      I też zastanawiam się, czy jemu w ogole uda się dobrze funkcjonować w społeczeństwie.
      Widzimy, że chciałby miec dziewczynę. Chciałby być w związku.
      A jest uczciwy. I nie ma zamiaru ukrywać, że jest w spektrum.
      No, nie wiem, czy spotka dziewczynę, która nie odrzuci go na "dzień dobry" po tym wyznaniu.
      On sam deklaruje, że nie chce miec dzieci, bo nie chce swoim dzieciakom fundować bycia "innym" na dzień dobry.
      I sam wie, że jak zwiąże się z dziewczyną neurotypową, to ona może miec problem z nim życ.
      Mój ma dopiero 20 lat. Nie wiem, czy za te 8-9 lat np. nie wpadnie w jakieś nałogi.
      Bo może tak być. Jest na pewno w grupie ryzyka.
      Ludzie, którzy mają problemy łatwiej wpadają w nałogi.

      Naprawdę- ja rozumiem, że ludzie boją się wiązać z osobami, o ktorych wiedzą, że mają poważne problemy.
      To w zasadzie świadczy o ich dojrzałości. Nawet, gdy leca stereotypami.

      Twój syn jest dopiero na początku drogi wychodzenia z nałogów.
      To że od kilku miesięcy nie bierze, niestety- ale o niczym nie przesądza.
      Może i kolejne miesiące nie brać, a to też nie będzie o niczym świadczyć . Jeszcze.
      Takim testem, czy udało mu się wyjśc są trudne momenty- czyli nie sięgnie po alkohol, jak go zwolnia z pracy, nie wciagnie kreski, jak go dziewczyna rzuci, etc.
      Pisałam (w którymś z Twoich wątków). Mój wujek był alkoholikiem. W wieku 30 lat poszedł na terapię. Ma teraz 69 lat, czyli od prawie 40 lat nie pije. Gdy 20 lat temu umarła jego żona, bardzo się wszyscy martwili, czy nie wróci do nałogu. A już wtedy miał prawie 20 lat za sobą abstynencji, a jednak baliśmy się tego.
      Mam kuzyna, który w wieku 20 lat zaczął brac narkotyki. Gdy urodziła mu się córka.
      Bardzo kochał jej matke, usiłował wyjśc z tego. Nie udało mu się. Wtedy. Jego małżeństwo się rozpadło, poszedł w ciąg. Nawet trafił do więzienia. I po wyjściu z więzienia zaprzestał brać.
      Ma teraz drugą żonę, ma syna, pracuje, etc. Jakoś mu się udało. CHociaż pomocy ze strony swoich najbliższych w góle nie miał.
      Twój syn ma szansę wyjść, ale to będzie długa i ciężka przeprawa.
      Musisz mądrze go wspierać, ale nie użalac się nad nim jaki jest biedny i jakiego ma pecha w życiu.
      Takie podejście mu nie pomoże.
      Ja swojemu nie odpuszczałam.
      Zawsze przed oczami tkwiła mi taka scena, której świadkiem byłam, gdy jeżdziłam z nim na Trening Tomatisa.
      W tym ośrodku rehabilitacyjnym było sporo dzieciaków z PM. Oni ćwiczyli w takich specjalnym kostiumach. Mieli przerwy między kolejnymi zajęciami.
      I pamiętam matke, która w czasie tej przerwy ćwiczyła ze swoją córką prawidłowy chód.
      Wręcz krzyczała na małą :"Pięta, palce, pięta, palce, pięta...żle jeszcze raz pięta, palce, pięta, palce".
      Jej córka miały łży w oczach, ale matka nie odpuszczała. Nie było żadnej taryfy ulgowej. Rehabilitant kazał tak ćwiczyć, więc ona ćwiczyła ze swoja córką. Gdy mała wrociła na zajęcia, jej matka się popłakała. Że ona nienawidzi tak "katować" swoojej córki, ale wie, że to dla jej dobra.
      Nie możesz się nad nim użalać, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie.
      Płacz w samotności. Przy nim bądź twarda i wymagająca. Pamiętaj- to dla jego dobra.
      • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 10:17
        Pochwalasz ćwiczenie w czasie przerwy? Przerwy są po to, żeby dziecko na kolejnych zajęciach pracowało, zwłaszcza jeżeli to turnus i zajęć jest po kokardkę w jednym dniu.
        • la_mujer75 Re: Stygmaty 26.02.24, 10:26
          To były zalecenia rehabilitanta.
          Nie mnie było podważać.
      • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 12:27
        Wręcz krzyczała na małą :"Pięta, palce, pięta, palce, pięta...żle jeszcze raz pięta, palce, pięta, palce".
        Jej córka miały łży w oczach, ale matka nie odpuszczała. Nie było żadnej taryfy ulgowej. Rehabilitant kazał tak ćwiczyć, więc ona ćwiczyła ze swoja córką. Gdy mała wrociła na zajęcia, jej matka się popłakała. Że ona nienawidzi tak "katować" swoojej córki, ale wie, że to dla jej dobra.

        Trzeba być idiotą, zeby tak robić i słuchać idioty ktory to zlecić i trzeba być kolejnym idiotą zeby to pochwalać.
        Przerwa jak sama mowi jest przerwą.
        • la_mujer75 Re: Stygmaty 26.02.24, 13:34
          To była przerwa między tymi innymi zajęciami.
          Nie wiem. Byc może właśnie po to, aby ćiwczyć na ziemi rozciągnięte mięśnie w czasie tych wcześniejszych ćwiczeń.
          Ja się na tym nie znam. Na szczęście. Moje nie miały porażenia dziecięcego.
          Ja nie wnikałam w to.
          I nie tylko ta matka tak ćwiczyła ze swoim dzieckiem.
          Akurat ją przytoczyłam.
          I pomijając uzasadnienie lub nie takich ćwiczeń, to miała być swoista metafora- że czasami zmuszasz dziecko do czegoś, co nie jest dla niego miłe. Przy nim zaciskasz zęby. A płaczesz, gdy dziecko nie widzi.


          A kim trzeba być, aby z wyrywka zdania, obrażac innych, nie znając całości sytuacji?
          Jesteś rehabilitantką od PM?
          Po drugie to miało miejsce w 2011 roku. I widocznie takie były wówczas zalecenia.
          Nie mam pojecia, jak to wyglada teraz.
          Te dzieciaki ćwiczyły w takich kostiumach na uprzężach, w powietrzu. Widziałm kątem oka.
          I może właśnie ta przerwa była celowa, aby potem ćwiczyły na ziemi, chodząc?
          Nie mam pojęcia.
          • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:34
            Bo tu matki każą traktować swoje dzieci z szacunkiem, ale do momentu, gdy te się nie doprosiły o problemy, wtedy walizki za drzwi, nie chwalić za osiągnięcia, nie doceniać małych rzeczy i zmian, jak się martwią o swoje dziecko - to współuzależnienia itp.
            • berdebul Re: Stygmaty 26.02.24, 20:14
              Sporo e-matek zna schemat najlepszego synka i mamusi która będzie ronić łzy wzruszenia bo syn właśnie wyszedł z odwyku i teraz czas na wymioty tęcza. Większość z nas wieje od takich ile sił w łapkach i to samo doradza dziubdziusi.
              • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:50
                Jak daje córkom wolny wybór co do swojego życia...tak tutaj bym na wieży zamknęła i smoka do pilnowania wynajęła.
            • trampki-w-kwiatki Re: Stygmaty 27.02.24, 07:26
              Moja babcia jedna i druga całe życie traktowały swoich synków z taką nabożnością jak ty. Bo oczywiście byli to tacy mądrzy, wrażliwi, wspaniali synkowie. Jeden oczywiście rozpił się przez swoją żonę alkoholiczkę i harpię, bo gdyby nie ona, to on by wyszedł ze swojego niewielkiego nałogu i był kimś, co najmniej dyrektorem! No i przez dzieci się rozpił, bo wiadomo, że dzieci to tylko kłopoty. A drugi się rozpił przez wrażliwość! On był taki delikatny, że nie mógł po prostu wytrzymać tego strasznego świata, no musiał się jakoś znieczulić, to nie była jego wina. A potem źli ludzie nie rozumieli tych synków, tak krzywo na nich patrzyli, szubrawcy. A to były wspaniałe dzieci, kochane, cudne, nawet wtedy gdy jeden z nich połamał matce zebra w pijanym widzie, też był kochany, mądry, cudowne dziecko.
              Jeden zmarł w rynsztoku, drugi umarł w zaniedbaniu po śmierci matki, bo nie miał ani pieniędzy ani ochoty robić cokolwiek wokół siebie.

              Tak jakby jest na tym forum wiele osób, które zna tego typu historie.
              • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 10:50
                Zawsze mnie to fascynuje, ze działa tylko wobec synków.
                • la_mujer75 Re: Stygmaty 27.02.24, 16:35
                  Też to samo zauważyłam.
                  Że tych synusi, to matki bronia do ostatniego tchu.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:31
        Bardzo Ci za ten wpis dziękuję.
    • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 09:34
      Rozumiem, że chodzi ci o przyszłość swojego dziecka. Mi też...mojego. I dlatego nie chciałabym aby któraś z córek związała się z: alkoholikiem, narkomanem czy w inny sposób uzaleznioną osobą...nawet po terapii
      No soryy ale to jest związek z tykającą bombą.
      Poza tym syn wychdozi z kliniki. Ja tobie i jemu życze wszystkiego najlepszego...ale on jeszcze nie skonczył chyba jeszcze terapii? Nie wiem za 5-7 lat bez brania możesz mówić, ze z tego wyszedł. Ale chyba jeszcze nie teraz?
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:35
        Skończył zamkniętą, w terapii ambulatoryjnej ma być jeszcze od czterech miesięcy do roku, wszystko zależy, jak będzie. Terapia border - tu znacznie dłużej.
    • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 10:28
      Yyyy? Nie zauważyłam obrzydzenia czy pogardy dla trwałe trzeźwych alkoholików (nie suchych) czy innych uzależnionych którzy toczą walkę z nałogiem i nieźle im to wychodzi. Nie łatka czy stygmat tylko konkretne zachowania odstręczają od człowieka. Oraz świeża pamięć o wybrykach. Podobnie , zaburzeniami osobowości, kiedy się zaburzony zaczyna zachowywać w sposób nie raniący otoczenia to otoczenie zaczyna go powoli traktować jak partnera. No chyba że tak nawywija że już nie chcą z nim gadać, ale przyznasz że to zrozumiałe.
    • bieda_tubka Re: Stygmaty 26.02.24, 10:52
      W końcu jakaś porządna animacja forum, a nie tylko kłótnie przyjaciółek i niesnaski weselne smile
      • alex_vause35 Re: Stygmaty 27.02.24, 12:49
        Ja tam tęsknię za wątkami o nigdy nie pasujących ematkom babciach - własnych matkach lub teściowych wink.
        Był taki fajny wątek o codziennym animowaniu teściowej, która przyjechała z wizytą, a ona wolała siedzieć po ciemku, zamiast jeździć na wycieczki... wink.
    • princesswhitewolf Re: Stygmaty 26.02.24, 11:21
      Ikonieckropka, dam Ci dobra rade.
      Nie sugeruj sie nigdy tym co ludzie sadza i mowia. Zyj wlasnym zyciem i miej totalnie wywalone na opinie innych. Wiekszosc ludzi emocjonalnie jest bardzo nieskomplikowana i zawsze musza kogos pognebic by poczuc sie lepiej albo zazdroscic.

      W ogole podziwiam, ze sie tu zwierzasz. Wiesz jakie sa forumki. Problem alkoholizmu i uzaleznien od narkotykow jest ogromny. W wiekszosci nieuswiadamiany i nikt z tym nic nie robi.
      Poza tym naukowcy juz odkryli ze uzaleznienia od substancji to choroba, genetyczna slabosc. No i co zrobic z taka a nie inna genetyka?

      Moja rada: wspieraj, zachecaj, spotykaj sie z grupami rodzin uzaleznionych, czytaj o tym. Ale na pewno, na pewno olej co sobie tam inni mysla.
      • beataj1 Re: Stygmaty 26.02.24, 11:46
        princesswhitewolf napisała:

        > Poza tym naukowcy juz odkryli ze uzaleznienia od substancji to choroba, genetyc
        > zna slabosc. No i co zrobic z taka a nie inna genetyka?
        >

        No właśnie. Mając tą wiedzę traci się poczucie własnej sprawczości. Nikt nigdy nie wie czy ma tą skłonność genetyczną. I każda dawka alkoholu to tak naprawdę jest ryzyko zbliżenia się do czerwonej linii. Sam alkoholizm ma taką specyfikę, że tej czerwonej linii nie widać, bo częścią tej choroby są zniekształcenia poznawcze. Alkoholicy naprawdę przez długi czas nie wierzą, że nie mają kontroli nad piciem.
        Zatem, te osoby, które piją (choćby incydentalnie) wcale nie są pewne czy alkoholizm nie czai się za rogiem. A nawet jeżeli nigdy nie groziłoby im uzależnienie - to nie jest ich osobiste osiągnięcie, wynikające z mądrości, przewidywania i samokontroli a efekt takich a nie innych genów.
      • moni_485 Re: Stygmaty 26.02.24, 12:14
        <Poza tym naukowcy juz odkryli ze uzaleznienia od substancji to choroba, genetyczna slabosc. No i co zrobic z taka a nie inna genetyka?>
        Jestem DDA/DDD i słabo mi jak to czytam.
        • pade Re: Stygmaty 26.02.24, 12:17
          ja nie jestem i też mi słabo
          jedna "mądrzejsza" od drugiej
          • princesswhitewolf Re: Stygmaty 26.02.24, 16:29
            a ty pade specjalistka w temacie?

            Doprecyzuje: mowi sie juz oficjalnie o CHOROBIE alkoholowej. Same geny nie powoduja uzaleznienia, jednak ich wystepowanie u niektorych osob i interakcja z otoczeniem moze predestynowac je do wiekszej sklonnosci do uzaleznien. Z tego powodu alkoholizm czy narkomania jest uwazana za chorobe o zlozonym podlozu genetycznym.
        • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 12:30
          moni_485 napisała:

          > <Poza tym naukowcy juz odkryli ze uzaleznienia od substancji to choroba, ge
          > netyczna slabosc. No i co zrobic z taka a nie inna genetyka?>
          > Jestem DDA/DDD i słabo mi jak to czytam.

          Też mi słabo jak to czytam.
          To w sumie po co terapia nich cpa i chla az padnie trupem ,skoro genów nie oszukasz.
          • beataj1 Re: Stygmaty 26.02.24, 12:35
            Ale to w ogóle nie o tym. To jest jedynie o powodach choroby. Każdy odpowiada za swoje zdrowie. I przy tak niszczącej chorobie powinien się leczyć.
            Osoba lecząca się zasługuje na szacunek. Przy osobie nieleczącej się, trzeba ratować siebie i tyle. Nikt nikogo na siłę nie zbawi.
            • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 13:10
              Amen
            • moni_485 Re: Stygmaty 26.02.24, 13:20
              Szkoda, że w tym wszystkim nie widzisz dzieci, które nie mają na nic wpływu a cierpią w tym układzie najbardziej.

              < Każdy odpowiada za swoje zdrowie.>

              Gdyby tak było, to super. Ale nie jest. Osoby uzależnione mają dzieci i powinni odpowiadać za ich zdrowie.

              <Osoba lecząca się zasługuje na szacunek.>

              Nie, bo nikomu łaski nie robi. Szczególnie jak ma dzieci. Mój ojciec pił wiele lat, bo lubił. Teraz nie pije bo zdrowie już nie to. I do dzisiaj nie zdaje sobie sprawy z tego ile krzywdy mi zrobił. Jego to śmieszy.
              • beataj1 Re: Stygmaty 26.02.24, 13:23
                jako to nie widzę dzieci. Sama takim byłam, myślę że mam dosyć dogłębną wiedzę w tym temacie. I napisałam wyraźnie, że jak się ktoś nie leczy to się ratuje siebie. Czyli dziękuje się panu/pani za współpracę.
              • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:36
                > <Osoba lecząca się zasługuje na szacunek.>
                >
                > Nie, bo nikomu łaski nie robi. Szczególnie jak ma dzieci. Mój ojciec pił wiele
                > lat, bo lubił. Teraz nie pije bo zdrowie już nie to. I do dzisiaj nie zdaje sob
                > ie sprawy z tego ile krzywdy mi zrobił. Jego to śmieszy.

                Twój ojciec się nie leczy, on tylko zmniejszył dawkę, może nawet na jakiś czas zrezygnował zupełnie. Są takie formy alkoholizmu. Jest suchym, nie trzeźwym alkoholikiem. Pewnie że nie zdaje sobie sprawy ze skutków swojego alkoholizmu, pewnie nawet nie przyjmuje do wiadomości że jest alkoholikiem. Przedpiśczyni pisała ludziach którzy się leczą.
                • moni_485 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:46
                  Wybacz, ale nie znasz mojego ojca, który ma 80 lat i nie pije od 20. A co to ma za znaczenie, czy pisała o alkoholikach, którzy się leczą albo się nie leczą. Żaden nie zasługuje na szacunek, szczególnie jak wcześniej latami przynosił rodzinie wstyd. Ale żeby o tym wiedzieć trzeba znać problem praktycznie a nie teoretycznie.
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:41
              Właśnie.
            • princesswhitewolf Re: Stygmaty 26.02.24, 16:33
              >Ale to w ogóle nie o tym. To jest jedynie o powodach choroby.

              dokladnie tak jak mowisz.. Ale wiele ematek niestety nie ma rozumu jak ty i zaraz zaklada ze jak ktos napisze ze to choroba i genetyczne to koniecznie musi znaczyc ze na odwyk nie ma isc. No rozwala mnie inteligencja forumek czasem
          • princesswhitewolf Re: Stygmaty 26.02.24, 16:30
            na tej zasadzie to po co sie odchudzac skoro sie ma sklonnosci do otylosci. Boze co za idiotyczne podejscie do sprawy. Po co leczyc zeby skoro ma sie genetycznie slabe i sklonnosc do prochnicy?


            Ematka zawsze cos wyczyta na opak ha ha
            • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:40
              princesswhitewolf napisała:

              > na tej zasadzie to po co sie odchudzac skoro sie ma sklonnosci do otylosci. Boz
              > e co za idiotyczne podejscie do sprawy. Po co leczyc zeby skoro ma sie genetycz
              > nie slabe i sklonnosc do prochnicy?

              Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem?


              > Ematka zawsze cos wyczyta na opak ha ha

              Zdajesz sobie sprawę że to o tobie?
            • sloneczna_paraolka1 Re: Stygmaty 26.02.24, 20:52
              princesswhitewolf napisała:

              > na tej zasadzie to po co sie odchudzac skoro sie ma sklonnosci do otylosci. Boz
              > e co za idiotyczne podejscie do sprawy. Po co leczyc zeby skoro ma sie genetycz
              > nie slabe i sklonnosc do prochnicy?
              >
              >
              > Ematka zawsze cos wyczyta na opak ha ha


              Nie wyłapałaś sarkazmu?przekory, o to przykro mi.

              Pisanie o tym ze skłonność do picia można mieć w genach to tak jakby przyzwalnie na wejście w nałóg , bo przecież nie ma innego wyjscia, wazne ze sie leczy ,ale na wpadniecie w nalog no nie miał wpłwywu.

              Ja np. Poznałam kiedyś penwego pana ktory gdy tylko wyczuł ze za bardzo mu alkohol smakuje przestał go pić.
              Nawet jesli wpadał na imprezy to pił soki/wodę i tak kiedyś z przypadku spytałam czy nie lubi smaku wyszło to w jakieś rozmowie . A on wtedy powiedział , nie wręcz przeciwnie moje dziecko za bardzo mi smakuje dlatego przestałem go pić , bo wiem do czego to prowadzi.
              Mega ogromny szacunek poczułam ,ze pan tak sam z siebie potrafił.
        • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 12:59
          Mam proste rozwiązanie: abstynencja, zwłaszcza, jeśli wśród bliskich były jakiekolwiek uzależnienia. I wtedy nie będzie się biedakiem, który od tych substancji się uzależni (może od innych, może psychicznie ale byle nie fizycznie od tego dziadostwa).
          • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 13:14
            szeptucha.z.malucha napisała:

            > Mam proste rozwiązanie: abstynencja, zwłaszcza, jeśli wśród bliskich były jakie
            > kolwiek uzależnienia. I wtedy nie będzie się biedakiem, który od tych substancj
            > i się uzależni (może od innych, może psychicznie ale byle nie fizycznie od tego
            > dziadostwa).

            Otóż to, to profilaktyka dla rodzin już dotkniętych uzależnieniem oraz reszty społeczeństwa. Im wcześniej młody organizm z predyspozycją do uzależnienia się od konkretnej substancji zetnie się z nią tym szybciej popłynie. I tym ciężej będzie mu wyjść z uzalenienia kiedyś, kiedy juz do tego dojrzeje.
            • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 13:26
              Powiem, że sporo o tym rozmawialiśmy z dziećmi, bo owszem wśród krewnych zdarzyły się w poprzednich pokoleniach uzależnienia od alkoholu (w PL było to powszechne) oraz przede wszystkim od nikotyny moich rodziców, co przyczyniło się do ich przedwczesnej śmierci. Przynajmniej wiedzę mają. Dodatkowo jest genetyczne obciążenie chorobą, która może się aktywować w razie zwykłego użycia alkoholu a zwłaszcza narkotyków. Nie jesteśmy nawiedzeni ale alkoholu praktycznie nie używamy, dzieci też. Owszem, mogłyby się zbuntować i popłynąć z jakimś towarzystwem ale na szczęście ich to nie pociąga. W każdym razie gdyby coś, wiedzą jak u siebie rozpoznać problem i co z tym zrobić. Dla nas to ważny temat (zdarzyło mi się pracować z uzależnionymi ale się w tym nie odnalazłam).
            • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 14:42
              Dokładnie.
            • beataj1 Re: Stygmaty 26.02.24, 14:53
              No ale to oznacza zmianę przekazu dotyczącego picia.
              Z: każdy pijak jest sam sobie winien, powinien przestać pić bo co to za problem. Na:
              To jest kwesta genów i predyspozycji organizmu. Jeżeli masz w rodzinie kogoś uzależnionego - picie alkoholu to taniec na linie. Może ci się udać, ale nie musi.
              Alkohol jest trucizną, jest karcerogenny i szkodliwy. Nie jest dla ludzi. Próbujesz na własne ryzyko, bo nie wiesz co się kryje w twoim organizmie.
              • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 15:17
                Masz rację.
              • aandzia43 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:30
                beataj1 napisała:

                > No ale to oznacza zmianę przekazu dotyczącego picia.
                > Z: każdy pijak jest sam sobie winien, powinien przestać pić bo co to za problem
                > . Na:
                > To jest kwesta genów i predyspozycji organizmu. Jeżeli masz w rodzinie kogoś uz
                > ależnionego - picie alkoholu to taniec na linie. Może ci się udać, ale nie musi

                To oznacza też zmianę obyczajów i norm w kwestii wychowywania młodzieży. Trzymanie dzieciaków jak najdłużej z daleka od używek (z alkoholem na czele). Że się może uzależnić jak się dorwie w dorosłym wieku? Może się, ale wtedy będzie miał ukształtowaną osobowość, miejmy nadzieję że względnie normalną i jakiś dorobek życiowy (wykształcenie, doświadczenie społeczne i zawodowe, kontakty niekoniecznie tylko z meliną). To jest jakiś punkt zaczepienia by się leczyć.


                > Alkohol jest trucizną, jest karcerogenny i szkodliwy. Nie jest dla ludzi. Próbu
                > jesz na własne ryzyko, bo nie wiesz co się kryje w twoim organizmie.

                Och, jest trucizną, sam w sobie. I jest szkodliwy, jak wiele produktów które w nadmiarze za to z przyjemnością spożywamy. Żebym nie wiem jak chciała to nie widzę sposobów na wyeliminowanie go z cywilizacji zachodniej. Można tylko próbować niwelować skutki spożywania.
                • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:54
                  Alkohol jest szkodliwy w każdej dawce, nie w nadmiarze.\Witamina A jest toksyczna w nadmiarze.
                  Alkohol jest toksyczny w kazdej!!! dawce. Nie ma dawki bezpieczniej
                  • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 26.02.24, 22:03
                    No, nie w każdej. W niektórych lekach, zdaje się, jest składnikiem. Więc śladowa nie powinna zaszkodzić.
                    • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 00:46
                      Jest składnikiem bo służy do przygotowywania ekstraktów z ziół/roślin.
                    • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 08:31
                      MYlisz zupełnie pojęcia. Czasami jest w leku bo jest konieczny jako składnik technologiczny. Działanie leku jest w tym momencie ważniejsze niż niekorzyste działanie alkoholu.
                      Nie wiem co tak bronisz tych % jak Rejtan.
                      Tak udowodnione, ze kazda dawka alkoholu jest szkodliwa
                      • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 27.02.24, 08:51
                        Nie jest udowodnione. Nie jest znana bezpieczna dawka alkoholu. Jednak chyba jeszcze nikt nie umarł/nie uzależnił się od zjedzenia kilku jabłek, czy wypicia jogurtu (no, chyba, że naraz😜)
                        • is-laura Re: Stygmaty 27.02.24, 09:35
                          Każda dawka alkoholu ma działanie rakotwórcze i to jest udowodnione. Nie ma czegoś takiego jak ssawka bezpieczna alkoholu
                          • is-laura Re: Stygmaty 27.02.24, 09:37
                            *dawka oczywiście
                        • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:10
                          Mój ulubiony argument z jogurtem ( to ma być kefir ...).
                          • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 27.02.24, 15:28
                            Miał być kefir, myślałam o kefirze ale jadłam jogurt i wyszło jak wyszło😜 Ale skoro ulubiony to rozumiem, że uważasz, że kefir szkodzi😎
                            • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 17:56
                              Nie ja uważam. Toksykolodzy uważają. I ja nie mowie o piciu alkoholu a o udowodonionym fakcie, że kazda ilośc alkoholu szkodzi. Kazda działa kancerogennie.
                              • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 28.02.24, 15:44
                                Ok. Jak życie. Każda ilość życia jest szkodliwa i wiedzie ku śmierci.
                                • ichi51e Re: Stygmaty 28.02.24, 15:49
                                  Takie np pleśnie co zjadamy przypadkiem… czy ktoś zbadał czy istnieje bezpieczny limit czy KAŻDA ilość jest kancerogenna…
                  • ichi51e Re: Stygmaty 27.02.24, 09:26
                    Ale co masz na myśli szkodliwy? Alkohol jest dobrze metabolizowany ciało pozbywa się go szybko. Aptekarskie ilości w lekach nie mają żadnego znaczenia dla zdrowia.
                    • is-laura Re: Stygmaty 27.02.24, 09:37
                      IChi, zanim się wypowiesz, doczytaj co jest metabolitem alkoholu i jakie jest jego działanie
                      • ichi51e Re: Stygmaty 27.02.24, 12:58
                        No jakie jest to metabolizowanie nawet nie mówię szklanki kefiru tylko tyle co nośnika w lekarstwie?
                        • ichi51e Re: Stygmaty 27.02.24, 13:00
                          Nasz organizm z takimi ilościami radzi sobie bez problemu - ona co ej by już ludzkości nie było.
                        • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:12
                          Ale wiesz do czego metabolizuje się etanol?
                    • hanusinamama Re: Stygmaty 27.02.24, 15:11
                      Jest toksyczny. W kazdej dawce. Nie ma dawki która nie ejst toksyczna.
                      Metabolizujemy masę toksyn kochanie. Co nie oznacza, ze przestają przez to być toksynami
                      • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 27.02.24, 15:29
                        No i? Brzmisz jak ekstremista.
                      • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 27.02.24, 15:38
                        Generalnie śladowe ilości alkoholu są wydalane z moczem i potem albowiem na końcu są dwutlenkiem węgla i wodą. I owszem spływają jak po kaczce (mówię o jabłkach, kefirze i syropie), o ile nie jest się organizmem w początkowej fazie rozwoju.
                        • aandzia43 Re: Stygmaty 27.02.24, 15:46
                          szeptucha.z.malucha napisała:

                          > Generalnie śladowe ilości alkoholu są wydalane z moczem i potem albowiem na koń
                          > cu są dwutlenkiem węgla i wodą. I owszem spływają jak po kaczce (mówię o jabłka
                          > ch, kefirze i syropie), o ile nie jest się organizmem w początkowej fazie rozwo
                          > ju.

                          Odrobina wlana do dzioba chyba nawet nie zahacza o wątrobę. Tylko nigdy nie wiadomo kiedy jest więcej niż odrobina. Osobiście nie trzęsę się ze strachu gdy wypijam dwa kieliszki wina czy drinka raz na jakiś czas, bardziej mnie denerwuje syf w produktach które zjadam codziennie.
                          • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 27.02.24, 15:58
                            O to to.
                          • yadaxad Re: Stygmaty 27.02.24, 16:28
                            To by oznaczało, że wszystko powstające z fermentacji jest zabójcze.
                            • aandzia43 Re: Stygmaty 27.02.24, 17:46
                              yadaxad napisał(a):

                              > To by oznaczało, że wszystko powstające z fermentacji jest zabójcze.

                              Dlaczego, kwas mlekowy jest zabójczy?
                  • aandzia43 Re: Stygmaty 27.02.24, 15:22
                    hanusinamama napisała:

                    > Alkohol jest szkodliwy w każdej dawce, nie w nadmiarze.\Witamina A jest toksycz
                    > na w nadmiarze.
                    > Alkohol jest toksyczny w kazdej!!! dawce. Nie ma dawki bezpieczniej
                    >

                    Zgadza się tak jak napisałam "Och, jest trucizną, sam w sobie." I robimy sobie nim krzywdę spożywając go nawet w małych ilościach, tak jak robimy sobie krzywdę spożywając niewinne i pożyteczne produkty ale w ilościach zbyt dużych. Oraz spożywając wraz z nimi zanieczyszczenia na których obecność mamy średni wpływ.
              • szczypawka100 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:45
                beataj1 napisała:

                > Próbujesz na własne ryzyko, bo nie wiesz co się kryje w twoim organizmie.
                >

                Niestety, nie tylko swoje, także, a przede wszystkim jest to zagrożenie dla społeczeństwa, rodziny, otoczenia.
      • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 13:42
        Powiedz to wszystkim skrzywdzonym i zniszczonym ludziom przez rodziców alkoholików czy narkomanów. A tu jest małe dziecko...nie, nie syn autorki. Ona o nim pisze jak o 16latku a to dorosły byk, który rozpitolił zycie włąsnemu dziecku. A mamusia się trzęsie nad dorosłym narkomanem i konfetti odpala bo łaskawie przeszedł przez odwyk.
        • szczypawka100 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:46
          Jeszcze nie przeszedł, ledwo zaczął.
          • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:31
            Prawda.
    • afro.ninja Re: Stygmaty 26.02.24, 12:33
      Na pewno choroby, zaburzenia psychiczne wpływają na uzależnienia. Ale podobno jeden mózg jest odporny na narkotyki i alkohol, a inny przeciwnie.
      Kiedys ogladalam taki dokument o narkotykach w USA i tam wypowiadali.sie rodzice uzależniononych. Taka starsza biala klasa srednia, mieszkająca na przedmieściach. I jedna pani powiedziala, ze gdyby jej dziecko mialo raka, dostalaby mnostwo wsparcia, a ze jest uzależnione od opiodów, nie zapukał nikt! To jest bardzo poważna choroba i nie dziw sie ludziom, ze tak, a nie inaczej jest odbierana. Raczej to biologia, tak.jak w przypadku uzależnień. Co do osobowości borderline. Tu też nic dziwnego, ze ludzie tak to odbierają, bo związek z taką osobą to wyzwanie.
      • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 15:40
        Opioidów w Stanach nie porównywałabym z metą czy inną amfą w Polsce. Oni mają gigantyczny problem z winy lekarzy, zwykli ludzie się uzależniali nawet nie wiedząc, na co konkretnie dostawali receptę, a opioidy dawano dosłownie na wszystko. Jak już się człowiek zorientował, to często siedział w g.wnie po uszy. Narkotyków "rekreacyjnych" nie dostaniesz od lekarza z instrukcją "3x dziennie", musisz je wziąć WIEDZĄC, że to narkotyki, zanim się uzależnisz, to nie raz i nie dwa sobie kupisz, bo jest fajnie, czyli musisz znaleźć dilera, nie aptekę, a kogoś, kto swojej działalności nie rozgłasza w gazetach. I to i to prowadzi do narkomanii, ale źródła problemu są zupełnie inne.
        • afro.ninja Re: Stygmaty 26.02.24, 18:44
          Tam strach złamać rękę. Jednak fakt jest faktem, rodzice uzaleznionych nie znajda pocieszenia i wsparcia wśród lokalnej społeczności. Czasami nawet i rodziny.
          • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 18:50
            I to jest przykre, bo ich de facto "system" uzależnił, a potem ten sam "system" się wypiął. Ale to NIE JEST to samo, co imprezowy tryb życia i mefka dla zabawy.
    • kobietazpolnocy Re: Stygmaty 26.02.24, 16:19
      Syn tobą kręci jak chce, wszystko mu wybaczysz i usprawiedliwisz, za chwilę znajdzie się kolejna chętna na jazdę bez trzymanki u jego boku - zatem o niego nie musisz się martwić, on sobie doskonale poradzi.
      Powinnaś zająć się wnukiem, ale wątpię, czy będziesz w stanie. Jest w tobie dużo egzaltacji i huśtawki nastrojów połączonego z wyparciem.

      (O ile jesteś prawdziwa, w co również wątpię, a przynajmniej chcę wątpić. Twoja historia brzmi jak ćwiczenie z creative writing albo przymiarka do kolejnego artykułu na gazecie).



      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 26.02.24, 16:25
        Chętna to się znalazła, tuż przed tym, jak się sprawa z synem wysypała.
        • johana7419 Re: Stygmaty 26.02.24, 16:58
          Młode dziewczyny nie znają życia, te z dysfunkcyjnych rodzin za parę miłych słów już są chętne i po uszy zakochane. Naprawdę niech facet wazektomię zrobi bo tych wnuków może być kilkoro, każde z inną. Szkoda dzieci
        • kobietazpolnocy Re: Stygmaty 26.02.24, 21:17
          Chętna to się znalazła, tuż przed tym, jak się sprawa z synem wysypała.

          Ano sama widzisz. On nie będzie sam, wyraźnie ma czar i magnetyzm. Na ciebie też to działa.
          Powinniście się skupiać na wnuku przede wszystkim.
          • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 26.02.24, 23:30
            kobietazpolnocy napisał(a):

            > Chętna to się znalazła, tuż przed tym, jak się sprawa z synem wysypała.
            >
            > Ano sama widzisz. On nie będzie sam, wyraźnie ma czar i magnetyzm.

            No jak to bordery.
      • ichi51e Re: Stygmaty 26.02.24, 17:00
        Przecież nią syn nie manipuluje bo jest jego matką…
        • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 26.02.24, 17:25
          Kolejny powód, żeby uciekać od borderów: za większością tego typu ludzi stoją takie mamusie.
    • sasanka62 Re: Stygmaty 26.02.24, 21:41
      Napiszę z punktu widzenia wieloletniej partnerki trzeźwego alkoholika.
      Też odnoszę wrażenie, że w Polsce jest to nadal wstydliwa kwestia, której wyjawienie raczej nie pomaga w życiu i relacjach z innymi ludźmi.
      "Mój alkoholik" zaczynał swoją "przygodę" z piciem, podobnie jak twój syn. Tylko trwało to o wiele dłużej zanim rozpoczął leczenie. Ale od tamtej pory (tj. 11 lat) jest trzeźwy, i nie miał żadnej wpadki po drodze. A więc da się, i dobrze o tym pamiętać, i nie skreślać osoby uzależnionej , dawać szansę na relację. Ryzyko nawrotu jest, wiadomo, ale życie w ogóle nie daje żadnych gwarancji.
      Pozostający w nałogu uzależniony owszem krzywdzi bliskich, ale też bardzo krzywdzi siebie. I bardzo cierpi. Przynajmniej mój cierpiał. To cierpienie było tak wielkie, że dba bardzo żeby go znowu nie doświadczyć.
      • hanusinamama Re: Stygmaty 26.02.24, 21:53
        A ile twój parter był trzeźwy zanim stworzyliście związek?
        Bo tu synek ledwo wyszedł z odwyku, nadal jest w jego trakcie...a już sobie panienkę przygruchał.
        Powinien pracować nad sobą, terapeuci odradzali związki, musi stanąc na nogach, odbudować wieź z dzieckiem...a ten na randki chodzi.
        Tak są ludzie, którzy wyjdą z uzależnienia...ten chyba nie chce. Poza tym sorry ale fakt, ze 11 lat jest trzeźwy nie znaczy, ze bedzie zawsze. Wiem jak wyglądał ciąg u kolegi, po 7 latach trzeźwości. Kolegę lubię bardzo...ale każdemu będę odradzać związek z osobą uzależnioną
    • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 26.02.24, 22:04
      Swoją drogą wątek stanowi przyczynek do zagadnienia "zdrowie psychiczne osób wytatuowanych".

      I tatuatorów.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 01:25
        Nie uogólniałabym, bo pojedyncze tatuaże - imho żaden problem, ale faktem jest, że syn ma ich dużo i robi ludziom, którzy maja ich dużo. Kwestia granicy. Kiedy, z jakiego powodu się robi, czy po przemyśleniu, czy ad hoc. U niego doszli do tego, że to faktycznie autoagresja, że część z nich robił po mocnych przeżyciach.
        • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 27.02.24, 01:34
          Niestety ja skreślam tę profesję i nie napiszę dlaczego, bo się ematka na mnie rzuci.
          • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 10:51
            Dawaj, bo umrzemy z ciekawości. Znam sporo tatuatorów, ale większość jest rytualna/szamanami/związana z plemieniem czy inna tradycja.
            • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 27.02.24, 21:01
              A czemu jesteś wredna?
              • berdebul Re: Stygmaty 27.02.24, 21:43
                Człowiek umiera z ciekawości, a tu zarzuty o byciu wrednym ☹️
                • taki-sobie-nick Re: Stygmaty 27.02.24, 21:47
                  Berdebul, powtarzam: czemu sobie kpisz? Mogłabyś odpowiedzieć na temat?
                  • berdebul Re: Stygmaty 28.02.24, 11:05
                    Nie kpię, jestem bardzo ciekawa dlaczego akurat tatuatorów skreślisz, a inne zawody artystyczne? Czy chodzi o igły?
                    Znam kupę wydziaranych osób, znam pojedynczych białych tatuażystów i więcej niebialych, z miejsc gdzie tatuaż wciąż ma znaczenie i przesłanie. Mój freak alarm się nie zapala w ich pobliżu.
                    • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 28.02.24, 16:50
                      Mój się zapala, jeśli ktoś kompulsywnie robi sobie nowe tatuaże i nowe dziury albo ma na sobie najmodniejsze wzory poszczególnych sezonów, w tym "kupię opla" po chińsku. Jeśli to "coś" ma jakieś znaczenie, to w sumie nawet skaryfikacje mnie nie ruszają.
    • alex_vause35 Re: Stygmaty 27.02.24, 12:47
      Co za tytuł - myślałam, że będzie coś o cudach i świętych wink.

      OMG - tak to jest, jak czerpie się wiedzę o ludzkich odczuciach i opiniach z internetowego forum.
      O stygmatyzowaniu (nie stygmatach) to możesz mówić, jeśli Twój syn przejdzie przez terapię (bo na razie był tylko na odwyku), ukończy ją i zbuduje trzeźwe życie, a ktoś mu wyjedzie z jego problemami z przeszłości (i to tak, że mu to zaszkodzi np. wśród znajomych albo w pracy).
      Na razie skończył tylko odwyk. Jeśli nie ma wyroków karnych, to nic się za nim nie ciągnie. Jeśli nawet, to go będzie ograniczać po prostu w pracy, do czasu zatarcia. Nie wiem, o co chodzi z opieką nad jego dzieckiem, ale jeśli teraz ma odebrane/ograniczone prawa, to chyba lepiej dla dziecka.
      Może być w przyszłości bardzo źle. A może być bardzo dobrze. Ale nadal to będzie wynikać z jego decyzji, działań, siły wewnętrznej, a nie "stygmatów".
      To, co możesz zrobić, to sama nie wpędzać go w rozchwianie i biadolić, że taki biedny, taki dzielny, a wszyscy się uwzięli. Bo się umocni w szukaniu sobie tłumaczeń (moja córka próbowała tak robić, konsekwentnie ją z tego wybijam i konfrontuję z tym, co obiecała, a czego np. nie ma).
      • ichi51e Re: Stygmaty 27.02.24, 12:54
        O dziecku była epopeja. W skrócie 28 letni bohater wątku miał dziecko (o którym nie wiedział? Nie powiedział?) dziecko wychowywało się z matką (równie zaburzoną) matka zmarła autorka wątku wzięła do siebie wnuczatko. Ojciec jak rozumiem się nim osobiście nie zajmuje.
        • ichi51e Re: Stygmaty 27.02.24, 12:57
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,177125317,177125317,Gubie_sie_Czy_skrzywdze_syna_i_wnuka_.html#p177126226
        • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 27.02.24, 13:35
          I o to dziecko się najbardziej boję, bo ono właśnie się uczy, że żeby zasłużyć na uwagę i (kretyńsko pojmowaną) miłość opiekuna trzeba sprawiać problemy. Im więcej problemów, tym więcej uwagi babci. Podejrzewam, że jazdy zaczną się już w podstawówce. Szkoda dziecka.
      • ikoniecikropka Re: Stygmaty 27.02.24, 13:06
        Mądrze ujęte, dziękuję.
      • kurt.wallander Re: Stygmaty 28.02.24, 12:11
        Ja też nie wchodziłam wczesniej w wątek, bo myslałam, że będzie o stygmatach. Zastanowiła mnie tylko długość dyskusji wink

        A tu tematem jest stygmatyzacja.....
        • ichi51e Re: Stygmaty 28.02.24, 12:42
          Imho dla matki jak najbardziej stygmaty dziecko jak ojciec Pio…
        • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 28.02.24, 12:43
          Ja weszłam, bo właśnie stygmatów się spodziewałam u świeżo nawróconego, co by było ciekawym zwrotem😉 Sama zresztą doświadczyłam świądu wnętrza dłoni, gdy o stygmatach u świętych czytałam, więc temat znam🤪
          • alex_vause35 Re: Stygmaty 28.02.24, 16:46
            U nich w rodzinie wszystko chyba jest możliwe, sądząc po ostatnim wątku o wazektomii big_grin.
            Co do stygmatyków - muszę też poczytać i zobaczę, czy coś poczuję!
            Ale poczekam do Wielkiego Piątku!
          • nick_z_desperacji2 Re: Stygmaty 28.02.24, 16:52
            Paranoja udzielona?
            • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 28.02.24, 17:07
              Raczej egzemawink
              • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 28.02.24, 17:17
                Chociaż z drugiej strony wtedy miałam chyba przerośnięte ośrodki empatii i potrafiłam się wczuwać jak mi ktoś coś opowiadał (albo czytałam opis np. bólu zęba, czy wyproznienia w lagrze u Grudzińskiego- organicznie to czułam)🙄. Ale ręce w egzemie też miałam. Noze kumulacja😜
                • szeptucha.z.malucha Re: Stygmaty 28.02.24, 17:18
                  I naście lat miałam (i to bliżej 13).
        • alex_vause35 Re: Stygmaty 28.02.24, 16:47
          Kurt.wallander - tylko dlatego weszłam, byłam ciekawa, ile i jak można dyskutować o stygmatach na ematce big_grin.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka