zajonc_w
11.03.24, 08:07
Pytalam tutaj na forum o późnie związki; cześć forum zasugerowała, że jestem pazerną synową liczącą na spadek. Przyjęłam ten osąd (nieprawdziwy) i nawet w myślach się skarciłam za wtrącanie się.
W czasie weekendu dowiedziałam się, że teściowa się zaręczyła (z planowanym ślubem) i pożyczyła córce pana sporą sumę na wykończenie domu. Tego drugiego dowiedzieliśmy się z mężem przypadkowo, przez roztargnienie teściowej. Mąż zapytał (pożyczka na 10 lat - spisane na kartce oświadczenie), a teściowa w złości pokazała pierścionek.
Oczywiście przyczepił się do tych 10 lat... a teściowa strzeliła focha, że już ją chcemy do grobu kłaść.
Mąż o spadek po ojcu wystąpić nie zamierza, tak umówił się z umierającym ojcem. Wszystkie mieszkania są teściowej (2 z trzech po rodzinie teściowej). Trzeba przyznać, że to ona się dorobiła, nie teść (pracował naukowo za grosze); ona utrzymywała rodzinę.
Trzeba wziąć na klatę pomysły teściowej, bardzo się tylko boję, że wróci na łono "zlej" rodziny bez grosza przy duszy.
Sprawiedliwie trzeba napisać, że my nie wzięliśmy od niej ani grosza... Ona nie dawała, my nie prosiliśmy.