lu_na_be
24.05.24, 15:35
Już się miałam wpisać w wątku, że lubię swoje włosy, nie są idealne, bardzo rzadko fabruję - małe kilka razy w roku, fryzjer raz na rok, ALE... poszłam dziś do fryzjera. Pomyślałam, hmm.. mam super włosy, troszę zbyt zółtawe, więc niech mi je fryzjerka troszkę rozjaśni, przytonuje. I poszłam...
A teraz dramat, nie wiem co robić. Wyszłam siwa, z mocno skróconymi i poszarpanymi kłakami - bo Pani jeszcze "zdjęła z objętości". Fakt, kiedy komentowała, że mam dużo włosów, mówiłam, że to nie zawsze jest dobrze mieć tak dużo włosów i teraz w upały mi gorąco, ale chyba inaczej zrozumiałyśmy "zdjęcie trochę z objętości" I jeszcze cała usługa kosztowała kupę kasy. Dopiero w domu jak spojrzałam w lusterko, w innym oświetleniu i zobaczyłam jak jest źle. Nawet mąż, który zawsze komplementuje, tym razem powiedział "nie martw się,i tak mi się podobasz"
Da się jakoś w łatwy sposób pozbyć siwizny wynikającej ze zbyt mocnego tonowania?
Wrr... wyglądam 10 lat starzej. Podobają mi się długie naturalnie siwe włosy, ale nie u mnie, jeszcze nie. Fryzjerka komentowała nakładając farbę, że ani jednego siwego włoska nie widzi - no to teraz już tak.