alternatywy77
27.11.24, 22:07
Mam 52 lata. Wyniki to cholesterol całkowity 270, HDL 65, nie-HDL 205, LDL 177, trójglicerydy 95. Próby wątrobowe dobre, ale będzie robione USG wątroby dla sprawdzenia czy nie ma stłuszczenia.
BMI 25,3, matka po bypassach, w jej rodzinie miażdżyca, więc obciążenie. Ciśnienie niskie, ale tętno ostatnio ok. 80-90. Przypuszczam, ze z powodu stresu (śmierć psa np).
Dieta - jem mięso 1-2 razy dziennie, raczej chude, jak kurczak to bez skory, ale do gotowania np zup czy dań jednogarnkowych dodaje śmietanki pełnotłustej np 2 łyżki na garnek 3 litrowy. Niewielkie ilości masła, tak żeby zakryły dziurki w chlebie. Czasem wędliny do chleba. Czasem ryby, dużo warzyw, z owoców garść borówek i np jabłko/gruszka dziennie. Chleb żytni pełnoziarnisty, na zakwasie. Nie jem margaryn.
Ruch jest w postaci szybkiego marszu przez godzinę 3-4 razy w tygodniu i pływanie 2-3 razy w tygodniu, lekka joga z raz na tydzień. Praca siedząca.
Lekarz zalecił statyny, jakieś nowe, podobno dużo lepsze niż starszej generacji, bez tylu skutków ubocznych. Dawka na razie minimalna 5 mg przy zwyczajnej 40 mg. Po 6 tygodniach badania. Twierdzi, ze po 50-ce cholesterolu się nie zbije już dieta. Waham się, boje się skutków ubocznych. Jak uważacie?