danaide2.0
30.10.25, 12:04
Wkurza mnie ten nowy troll z pseudoproblemami mającymi na celu rozgrzać starsze pokolenie więc na dogorywającej ematce opowiem prawdziwą historię.
Wpadła do mnie ostatnio koleżanka. Mamy szczególną relację, trochę mieszkałyśmy tu razem, więc bywa u mnie na prawach gościa-domownika. Nieco nieostre granice. Tego dnia siedziałam w domu z chorym dzieckiem - nie że aż tak bardzo muszę, ale już polubiłam tę robotę - a że wyszło mleko poprosiłam, by przyniosła. Przyniosła, wstawiłam do lodówki, pojadłyśmy, popiłyśmy (czarnej kawki, herbatki), pogadałyśmy. Rozmowa na chwilę zeszła w bardziej mroczne rejony i jedna z nas - ja? ona? - rzuciła, że chyba jest czarownicą.
Następnego dnia rano robię kawkę, otwieram nową butelkę mleka. Gotuję porcję. Zwarzone. Gotuję drugą, w nowym garnku. Zwarzone. Mleko massmarketowe, żadne tam ekologiczne fiu bździu, z datą ważności 8/11 (mamy 30/10).
Mnie to coś przynieść...