jagnaodboryny
28.01.26, 12:32
Taka sytuacja, pracuję w pewnej miejscowości do której dojeżdżam swoim autem. Jeżdżę całe lata sama, bo tak chcę i tak mi wygodnie, nie lubię czekać na kogoś, dawać znać "że dzisiaj nie jadę bo mam urlop... itp".
Ostatnio chłopak z mojej rodziny zapytał czy może ze mną wracać kilka razy w tygodniu, bo zmienili mu plan lekcji i będzie musiał czekać godzinę na transport.
Nie jestem zachwycona... ale zgodziłam się.
Dzisiaj dostałam pytanie czy kolega też mógłby się zabierać ze mną. No i mnie trzepnęło, nie znam kolegi.
Co byście zrobiły drogie Bravo??