e_magnolia
10.12.04, 12:57
wiem, że to nie jest odpowiedznie forum, ale własnie teraz tu jestem, a
jestem tak roztrzęsiona, że nie mam głowy sie przenosić, właśnie dostałam
telefon od męża, mój teść umiera, dzisiaj zdiagnozowali uniego rak apłuc z
przerzutami na kości, nie znam jeszcze szczegółów, w sobotę pochowaliśmy jego
brata - tez rak płuc, to miał byc szczęśliwy rok, urodził się staś, dziadek
snuł plany na wiosnę, hustawka na działce, kopanie grządek, wycieczki z
wnusiem do lasu.... jak powiedzieć o tym teściowej? ona jest teraz w
niemczech, jak sobie damy radę, jak pomóc mężowi? moja mama zmarła 5 lat
temu, boże myślałam , ze na razie koniec, teść jest dla mnie jak ojciec,
bardzo jestem z nim zżyta, czy będzie miał siłę walczyć? czy się nie załamie?
spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba, a jeszcze w zeszłym tygodniu na
dyżurze w szpitalu lekarz stwierdził, że jest symulantem i powinien się
wybrac do psychiatry, nienawidzę polskiej służy zdrowie, szczerze nienawidzę!