klopoty klasowe-wychowawca

05.01.05, 14:04
Sytuacje ktora opisze dotyczy mnie niemal bezposrednio (chodzi o moja
najmlodsza siostre).
Ania ma 12 lat, jest chora na Achondroplazje (wada genetyczna wzrostu)na
obecnie ok 90cm wzrostu. Chodzi do 5 klasy (szkoly normalnej) ze zdrowymi
dziecmi.
W klasie panuje b.dziwna atmosfera (ale niemal w kazdek klasie jest cos nie
tak)ale nie o tym mowa. Wychowawca mojej siostry jeszcze mnie uczyl historii,
jest i byl surowym nauczycielem.
Wychowawstwo w owej klasie ma 2 rok, totalnie nie zauwaza zlych nawykow i
nieprawidlowych relacji miedzy swoimi uczniami (pobocie b.mocno kolegi,
szykowanie i smianie sie z mojej siostry przez inne dzieci- nie wszystkie).
Kiedy rozwawialam z nim na temat tego co dzieje sie w klasie odpowiedzial
mi : " ze on nic nie moze zrobic", "nie ma jak ukarac klasy" "ze przeciez nic
zlego sie nie dzieje" "nie ma problemu" i wiele tego typu okreslen.
A problemy sa tylko on nie raczy zauwazyc.
Ostatnio jedna z kolezanek tak niefortunnie "wpadla" na Anie, ze ta miala
zlamana reke (odbylo to sie na przerwie ) podszac dyzuru owego wychowawcy na
korytarzu. Oczywiscie nie widzial calego zdarzenia (mial prawo korytarz jest
duzy)gdy po przerwie dziewczynki powiedzialy panu ze ida z ania do
higienistki ten odpowiedzial " Anka czego klamiesz" nie dopytujac sie czy
rzeczywiscie owa sytuacja miala miejsce.
Efekt reka zlamana 2 tyg noszenia w gipsie.

Sama jestem z wyksztalcenia pedagogiem wlos mi sie na glowie jezy kiedy
slysze relacje mojej mamy z rozmow z owym panem. Nauczyciel nauczycielem ale
ten czlowiek powinnien juz dawno zakonczyc swoja "nauczycielska dzialalnosc"
poniewaz nie sprawuje jej zgodnie z zalozeniami byciem nauczycielem. Dzieci
sie go boja, boja sie cokolwiek powiedziec (nie chodzi o skarzenie na
siebie), rodzice zalamuja rece(sa bezradni) a nauczyciel z uporem maniaka
twierdzi,ze wszystko jest w klasie ok.

Wszyscy zgodnie twierdza, ze przeciez dzieci niedlugo pojda go gimnazjum i
beda miec innego wychowawce. ale ten zostanie nadal wychowawca kolejnej klasy
i znowu bedzie twierdzil,ze nic sie nie dzieje. I tak w kolkosad
    • gagunia Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 14:41
      jestes pedagogiem i nie wiesz co zrobic??? no wybacz, ale na tym bedzie polegala
      twoja praca.
      • koolka Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 14:48
        Po pierwsze--jeszcze nie jesteś pedagogiem (dopiero kończysz studia a gdzie
        obrona?)
        Po drugie--pamiętam,że kiedyś podobny post napisała kopiec-arleta (macie
        podobne problemy?)
        Po trzecie--chyba jest w szkole dyrekcja,są zebrania z rodzicami,trzeba
        poruszyć tę sprawę bowiem nie ma nic gorszego niż bezduszny i głupi(przepraszam
        niektóre nauczycielki)nauczyciel.
        Po czwarte--można też powiedzieć o tej sprawie kuratorium,w końcu nauczycieli
        też można sprawdzać i kontrolować ich pracę.
        Pozdrawiam.
        • joasiiik25 Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 14:50
          co ty nie powiesz...obrone juz dawno mam za soba smile
      • joasiiik25 Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 14:50
        Wiesz ja wiem co zrobic ale nie mam duzej mozliwosci zrobienia cokolwiek w tej
        sprawie moge tylko doradzic. Po pierwsze nie pracuje w tej szkole, nie mieszkam
        juz dawno w tym miescie...


        nie pytalam sie co mam zrobic jakbys nie zauwazyla.Moze sa osoby ktore tez maja
        podobne problemy z wychowawcami chetnie skorzystam z wszystkich uwag (a nie
        wytykaniem pt : nie wiesz co zrobic ")
        • gagunia Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 14:58
          Wiesz ja wiem co zrobic ale nie mam duzej mozliwosci zrobienia cokolwiek w tej
          sprawie moge tylko doradzic. Po pierwsze nie pracuje w tej szkole, nie mieszkam
          juz dawno w tym miescie...


          w takim razie wykorzystaj swoja wiedze i doradz mamie. w czym problem??
          pracowalam w meskiej szkole sredniej i zdarzaly sie podobne problemy, a nawet
          powazniejsze. pierwsza osoba, do ktorej zglaszalam najdrastyczniejsze przypadki
          byla pedagog i to ona podejmowala odpowiednie kroki - zawsze z dobrym skutkiem.
          choc trwalo to niekiedy dlugo. znasz procedury, wiec w czym rzecz? a jesli
          pedagog jest niekompetentny to jest instytucja, ktora zwie sie kuratorium.
          • maedel Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 15:24
            gagunia napisała:

            > pierwsza osoba, do ktorej zglaszalam najdrastyczniejsze przypadki
            > byla pedagog i to ona podejmowala odpowiednie kroki - zawsze z dobrym
            skutkiem.

            Także proponuję zgłosić sprawę na początek do pedagoga szkolnego. Na spokojnie
            i bez pomówień lub naciągania prawdy, bo to i tak wyjdzie, a lepiej naświetlić
            problem bez niepotrzebnych przekłamań wyolbrzymiających sytuację.
            Pedagog zajmie się nią dalej (m.in. poinformuje dyrekcję szkoły).
            Umawiać się na rozmowy z pedagogiem w celu zapoznawania na bieżąco z rozwojem
            sytuacji.
          • joasiiik25 Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 15:32
            Pegagog szkolny zna cala sytuacje jaka panuje w klasie, cos niby robi
            (zorganizowala 2 spotkania z rodzicami bez obecnosci wychowawcy i jedno z jego
            obecnoscia) niby wszystko wydawalo sie, ze sprawy maja sie ku lepszemu kiedy to
            wychowawca na koniec rozdal rodzicom karteczki z WADAMI dzieci. Ponodz nikt
            nic nie powiedzial (rodzice maja prawo nie wiedziec,ze takie metody sa
            niedopuszczalne) jednak po kilku dniach zrobilo sie male zamieszanie. Jedna z
            matek dostala karteczke z opisem jej dziecka " jest grzeczny, ale czesto
            placze" dopytala sie syna dlaczego placze w szkole i czemu nic jej nie
            powiedzial (obawiala sie ze dzieci mu dokuczaja) okazalo sie ze placz jest
            spowodowany strachem przed lekcjami z owym panem (historia i lekcja
            wychowawcza).

            Pomysl z kuratorium jest dobry,ale nie sadze zeby ktorys z rodzicow odwazyl sie
            zlozyc skaRGE (nawet anonimowo) poniewaz maja tez mlodsze dzieci, ktore na
            pewno spotkaja sie z nauczycielem na lekcji historii.
            • gagunia Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 15:35
              i tu tkwi blad. nie wyobrazam sobie milczec w takiej sytuacji. pracy poszukuje
              wielu mlodych nauczycieli i taki stary zgred doskonale zdaje sobie z tego
              sprawe. tylko z zewnatrz wydaje sie, ze jest taki hardy.
            • domellara Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 18:00
              Tak czytam i trochę nie rozumiem do końca o co chodzi w tym poście.Szukasz
              porady? Czy chcesz się po prostu wyżalić na nauczyciela?Według mnie tu trzeba
              sie naprawdę zaangażować w sprawę a nie roztrząsać na forum, albo wogóle dać
              sobie spokój stwierdzając,że jakiekolwiek dziłania nie mają sensu.
              Zreszta sama napisałaś,że wiesz co robić w tej sytuacji więc...?
              • joasiiik25 Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 18:05
                Wiesz czasmi warto madrze podyskutowac, posluchac opinii na dany temat.
                To ze wiem co powinnam zrobic nie oznacza, ze nie chce skorzystac z cennych
                uwag zarowno rodzicow jak i ze strony nauczycieli (przeciez ci ostatni tez
                wypowiadaja sie tu na forum).
                Ale jezeli sadzisz ze osoba "wszystko wiedzaca" nie ma prawa prosic o rade to
                oki.
                • domellara Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 20:59
                  "...Ale jezeli sadzisz ze osoba "wszystko wiedzaca" nie ma prawa prosic o rade
                  to
                  oki...."

                  Jak najbardziej chyba każdy może prosic o radę, zastanawiam się tylko po co
                  one "wszystko wiedzącej" wink
                  • joasiiik25 Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 21:05
                    zaprzeczasz sama sobie uzywajac slowa/okreslenia CHYBA.
                    "> Jak najbardziej chyba każdy może prosic o radę, zastanawiam się tylko po co
                    > one "wszystko wiedzącej" wink"

                    widzisz roznice?

                    Jak najbardziej każdy może prosic o radę, zastanawiam się tylko po co
                    one "wszystko wiedzącej" wink
                    • domellara Re: klopoty klasowe-wychowawca 05.01.05, 21:45
                      No cóż szkoda,że nie zrozumiałaś aluzji....
                      Ale nie mam zamiaru "podciągać" tego wątku więcej więc.. pa
Pełna wersja