Dodaj do ulubionych

Mieć dziecko w Polsce?

09.01.05, 14:26
Dziecko w naszym kraju zaczyna być "towarem" luksusowym. Odwlekanie
macierzyństwa wynika w równym stopniu z przyczyn ekonomicznych, politycznych
i (nie)dojrzałości obywateli. Konsumpcyjny tryb życia, nieumiejętność
dzielenia trosk i nieumiejętność czerpania radości z dnia codziennego. Bo
przecież mamy być na codzień piękne, uśmiechnięte, zadowolone, zadbane zaś w
pracy kopetentne i dyspozycyjne. A równość względem prawa? Jako kobieta mam
biologiczne prawo czy obowiązek mieć dzieci. Jako pracownik mam prawo do
urlopu macierzyńskiego i mam realne zagrożenie na utratę pracy. Jako obywatel
mam obowiązek zadbać o wymianę pokolenia, bo ktoś musi pracować na moją
emeryturę. Zaś jako szef samej siebie (samozatrudnienie)mam prawo do u.
macierzyńskiego ale nie mam prawa do opieki na dziecko, nawet gdyby było
bardzo chore. Czy w tym kraju tylko mężczyźni prowadzą działalności
gospodarcze? Mam od 4 lat swój "geszeft" gdyż mój "eks" szef uznał iż jestem
świetnym pracownikiem ale w wieku rozrodczym. Jako obywatel, płatnik ZUS i
podatków i jednocześnie jako kobieta czyję się obywatelem kat.C, gdyż to co
wolno pracownikowi, mnie nie. Realne zagrożenia wypadnięcia z rynku pracy -
bez względu na to jaką pracę wykonyje kobieta jest b.duże obecnie, ale
pamiętajcie kobiety, że były również nie tak dawno czasy, kiedy realne było
bezpośrednie zagrożenie życia, a dzieci mimo to przychodziły na świat i
radowały swymi narodzinami nasze babki. Życzę radości z każdej podjętej
decyzji.
Obserwuj wątek
    • alojzyszmurek Re: Mieć dziecko w Polsce? 09.01.05, 18:00
      dziecko to luksus niestety. Wlasnie sie o tym przekonuje. Jestesmy mlodym
      malzenstwem, mamy po 31 lat. Zdecydowalam sie na ciaze niejako z rozsadku i pod
      presja rodziny i dzieki zapewnieniom, ze pomoga. Inaczej tlumilabym chec
      posiadania dziecka, a mezowi mowila, ze jeszcze nie jestesmy gotowi. Niby czas
      byl ku temu najlepszy - stabilizacja zawodowa, mieszkanie z kredytem, ale
      wlasne, w miare sensowne pieniadze zarabialismy. Gdy bylam w 6 mcu ciazy maz
      stracil prace. Od miesiaca szuka nowej. A ja zaczynam sie martwic - pojde na
      macierzynski, nie pojde na wychowawczy, bo nie stac mnie na niego, mimo ze wiem
      iz dziecku przydalaby sie mama dluzej w domu. Coz zajmie sie nim babcia - moja
      mama, nie ma innego wyjscia. Mam nadzieje, ze maz znajdzie szybko prace, bo
      teraz jestem jedynym zywicielem rodziny - kredyt mieszkaniowy, czynsz, inne
      oplaty, pozostale wydatki na zycie... - z pensji nie zostaje mi nic. Dobrze, ze
      rodzina zafundowala nam wyprawke!! Zwykly wozek dla dziecka nawet polskiego
      producenta kosztuje ponad 500 zł!! Kogo stac na dziecko?? Znajomego notariusza,
      bo zarabia kupe szmalu!!
      No i jeszcze ten strach, ze jak wroce do pracy to dowiem sie, ze albo
      wychowawczy albo pani juz dziekujemy. A zawsze bylam dobrze ocenianym
      pracownikiem!! A moze tak zle nie bedzie - szef powiedzial, ze moge spokojnie
      wrocic... Tylko ze ja mu nie ufam, bo jesli bedzie chcial oszczedzic to zadne
      sentymenty do matki z dzieckiem nie beda mu w glowie...
      Gdybym wiedziala, ze maz straci prace nie zdecydowalibysmy sie na dziecko. Nie
      chce zeby byl na bezrobociu (i tak nie dostanie zasilku bo byl na tzw.
      samozatrudnieniu, czyli czyms co ma ominac ucziwa umowe o prace, ale nie mial
      wyjscia)i zajmowal sie dzieckiem. Chce zeby pracowal, bo poziom zycia z jednej
      pensji z nowym czlonkiem rodziny drastycznie nam spada!! Nawet gdyby mial sie w
      tym czasie zajmowac dzieckiem... Nie!! I pisanie tu w artykule, ze nie ma
      polowek etatu!! Co za bzdura!! Nawet jakby byly, to ja z pol etatu domu nie
      utrzymam!! A jesc i mieszkac gdzies trzeba. A nie zwalimy sie rodzicom ani
      tesciom na glowe! Nie wynajmiemy naszego mieszkania, zeby w ten sposob placic
      kredyt i czynsz!!
      Miec dziecko w Polsce - trzeba byc albo bardzo bogatym, albo odważnym, albo
      zupelnym idiota!! Mowie o swiadomym planowaniu, bo nie o tzw. wpadkach! Te to
      dopiero skrajna i zupelna glupota!!
      I co moje dziecko bedzie czekac w tym kraju??? Nic dobrego!! Mam nadzieje, ze
      edukacja bedzie jeszcze bezplatna, bo ja zdobedzie i oby wyemigrowalo do
      lepszego miejsca niz Polska!!
      • cixi Re: Mieć dziecko w Polsce? 24.02.05, 14:32
        Nie wiesz nawet jak dobrze cię rozumiem. To co napisałaś na początku listu jest
        dokładnie moją, to znaczy naszą historią, mój mąż też stracił pracę, podczas
        gdy ja rodziłam, utrzymywałam rodzinę aż mnie wyrzucono z pracy zaraz po
        powrocie z macierzyńskiego. Zostaliśmy z kredytem, czynszem, niepospłacanymi
        komórkami, długami firmowymi, debetami na kontach i potwornym strachem w oczach.

        Jeszcze się dowiedzieliśmy od tzw. "przyjaciół", że to wszystko wina naszych
        złych charakterów i w ogóle na dobre nam wyjdzie (nie będziemy więcej zadzierać
        nosa). Teraz moje dziecko ma niecałe trzy lata, mieszkanie musieliśmy sprzedać,
        ale dzięki temu wyszliśmy z długów (nas dobijał wysoki kurs euro i fakt, że
        polskie banki interesuje tylko nasza stała umowa o pracę, poza tym banki
        traktują ludzi jak potencjalnych oszustów i bandytów a nie jak klientów -
        konkretnie Kredyt Bank - najgorszy ze znanych mi banków).

        Teraz mąż odzyskał pracę, ja też (półtora roku szukałam), żyjemy dużo
        skromniej niż przed ciążą, jesteśmy troszkę pokiereszowani życiowo, ale stoimy
        już na własnych nogach i mamy kochane dziecko. Jeżeli mogę coś ci doradzić: 1.
        kombinuj, aby obniżyć koszty utrzymania - to dobre zajęcie dla skołatanej
        psychiki i korzystne dla was, ja się wyspecjalizowałam w zbieraniu tanich i
        super smacznych przepisów, nauczyłam się gospodarować bardzo, bardzo tanio
        (szczególnie gdy dziecko już było na świecie). Biegałam po sklepach z
        kalkulatorem. 2. Zadzwonilam do wszystkich znanych mi ludzi z prośbą o każdą -
        nawet dorywczą pracę (to rada dla męża), był taki moment, że czekaliśmy na moją
        dniówkę 40 zł brutto by kupić pieluchy i coś do jedzenia. Nie rezygnujcie z
        życia towarzyskiego, zapraszajcie ludzi do domu, chodźcie ze znajomymi na
        spacery - trzeba utrzymywać kontakt z ludźmi. Żeby moją przyszłą pracodawczynię
        zaprosić na kolację pożyczyłam od rodziców kasę, ale się opłaciło.

        Nie zarzekaj się, że nigdy się nie wprowadzisz do rodziców lub teściów - jeżeli
        będzie trzeba - wprowadzisz się, nie na stałe przecież. Ważne, żebyście się
        wzajemnie nie obwiniali, tylko wspierali. Nie wahaj się sprzedawać rzeczy bez
        których możesz się obejść. Bądź otwarta - tak naprawdę wiele rzeczy nie jest
        niezbędnych do życia, potrzebna jest miłość, zdrowie, trochę jedzenia, dach nad
        głową - niekoniecznie własny. Jestem pewna, że za dwa, trzy lata będziecie
        trudne czasy wspominać z rozrzewnieniem, jak maturę. Może was ominie
        konieczność sprzedania mieszkania - cieszcie się z każdego dnia. To ciężka
        próba, ale co was nie zabije to was wzmocni. Pozdrwiam serdecznie. Gdybyś
        potrzebowała wsparcia - napisz, odezwę się. Bardzo mocno trzymam kciuki.
    • wit02 Re: Mieć dziecko w Polsce? 09.01.05, 19:18
      a ja mam dziecko w POLSCE, a nawet dwoje..... i wcale a wcale nierozpaczam,
      choć nad "polityką prorodzinna ubolewam". Pierwsze nasze dzieciątko to zupełny
      start na NASZYM samodzielnym domu zaraz po studiach. Drugie od 12 tygodni
      oddycha bez pępowiny; i to ojcostwo, macieżyństwo teraz jest trudniejsze, ale
      tym bardziej cieszy - cieszy każdy dzień razem (a że w POLSCE - kraju się
      niewstydzę ale czy jest się czym szczycić? sam już niewiem). Polityka
      prorodzinna zaczyna się w szpitalu a kończy w zakładzie pracy - mało czasu aby
      opisywać. Kto ma małe dzieci sam wie najlepiej MIMO TO ZACHĘCAM DECYDUJCIE SIE
      KOCHAC DECYDUJCIE SIE MIEC DZIECI to cieszy bardziej niż "plazma" czy "C-4" w
      garażu......
      • amama2 Re: Mieć dziecko w Polsce? 09.01.05, 21:23
        Może jestem odważna a może jestem zupełna idiotką bo mam dwoje dzieci (bogata
        nie jestem). Ale bardzo się ciesze, że je mam. Były świadomie zaplanowane,
        wyczekane i są kochane ponad wszystko.
        Oczywiście zgadzam się z przedmówczyniami, że dzisiejsze czasy nie sprzyjają
        posiadaniu dzieci, bo nie ma pracy, nie ma mieszkania, nie ma stabilizacji.
        Wiem, że z przyczyn finansowych (a w mim przypadku i zdrowotnych) nie będę się
        decydować na kolejne dzieci. Ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym moich maluchów
        w ogóle nie mieć!
        Pozdrawiam
        amama2
        • doris73 Re: Mieć dziecko w Polsce? 09.01.05, 22:10
          Polska raczej nie zachęca i nie pomaga by mić dziecko w Polsce. Czy któraś z
          Was napisze, że nasze państwo które określa się przyjazdnym dla rodziny pomaga
          choc trochę by było rodzinie lżej i bezpieczniej. Ja widze tylko zabieranie
          zasiłków, alimentów, skracanie urlopów, wprowadzanie Vatu na zabawki, zamykanie
          państwowych przedszkolo i żłobków, w zamian za jednorazową wypłatę tysiąca
          złotych za urodzenie dziecka. Mam jedno dziecko i na tym poprzestanę. Ostatnio
          dostałam skierowanie do ortopedy z dzieckiem, ale lekarka powiedziała, że
          żaden lekarz nei ma podpisanej umowy z Funduszem Zdrowia.... takich przykładów
          znamy chyba wiele, z róznych dziedzin życia.
      • ewaigabriel Re: Mieć dziecko w Polsce? 02.03.05, 11:05
        jaka plazma? jakie C4? co Ty wygadujesz? mam 31 lat, skończone studia i
        telewizor za 80 zł kupiłam niedawno od sasiądów - taki, że wszystkich programów
        z kablówki nie odbiera. Przez 1,5 roku utrzymywałam mojego partnera, który nie
        mógł znaleźć pracy. Mieszkamy w 30m2 i nie mamy miejsca ani kasy na psa, a
        dziecko ???
      • aginkax Re: Mieć dziecko w Polsce? 29.11.05, 14:28
        hej, pozdrawiam. Ja mam 30 lat , dwójkę dzieci i...3 w drodze. Może nie wbijamy
        zębów w ścianę z braku kasy ale też nam się nie przelewa nietety. Jak
        zarabiamy? no cóż i ja i mąż mamy poensje coś ok. średniej krajowej. Plus
        kredyty i debet. Każdemu dziecku dałam maximum czasu jaki mogłam, aby było ze
        mną jak najdłużej. Z najstarszym byłam w domu przez 3 lata, dopóki nie poszła
        do przedszkola a ja w międzyczasie kończyłam studia. Potem podjęłam pierwszą
        pracę. Z drugim dzieckiem byłam w domu do ukończenia 2 roku życia a potem
        znalazłam fantastyczną opiekunkę, która kocha go jak swoje własne dziecko.
        Obecnie pracuję...od niedawna i hmm...no wyszło tak, że spodziewam się 3
        dziecka. Niestety przez ten czas kiedy jedynym źródłem pieniędzy była pensja
        męża tworzyły się długi, bo zycie nie jest tu ani łatwe ani tanie. W pracę,
        którą ostatnio dostałam musiałam najpierw zainwestować - kupić paroletnie auto,
        żeby miec czym do niej dojechać, bo PKS ani nic innego to tu nie dojeżdża, a
        jeżeli nawet, to nie w godzinach pracy. Moje refleksje - nie zamieniłabym tego
        nigdy w życiu na zadne dobra luksusowe, bo jestem ponad tym i mogę się obejść.
        Obawiam się jednak, że temu trzeciemu dziecku nie będę mogła poświęcic już tyle
        czasu co pozostałej dwójce - ze względu właśnie na kasę - z czegoś trzeba żyć.
        Poza tym im dłuższe mam przerwy w pracy tym trudniej ją potem znaleźć. Nikt
        tego niestety nie ułatwia. Atutem moim jest wykształcenie, zawód, na który jest
        zapotrzebowanie i znajomość języka. Natomiast brakuje mi czasu i kasy na dalsze
        dokształcanie i szlifowanie języków które znam, a to niestety wpływa na na ich
        jakość i biegłość. Nie wiem co mój pracodawca sobie zaplanuje co do mojej osoby
        po powrocie z macierzyńskiego, ale liczę się z tym, że mogę nie mieć później
        pracy. I też nikt mi tu nie pomoże. Tego śmiesznego becikowego też nie dostanę.
        Trudno jest być mamą etatową i mamą pracującą w naszym kraju. Trzeba liczyć
        wyłącznie na siebie i na rodzinę, o ile jest taka możliwość. Nasze państwo
        wybitnie nie dba o potrzeby matki i dziecka. Począwszy od opieki lekarskiej w
        ciąży - "czasowo" nie stać mnie w tej chwili na wizyty u ginekologa w
        państwowej służbie zdrowia więc płacę z własnej kieszeni i zasuwam prywatnie.
        Dalej - stomatolog - nawet na fundusz płaci się tyle co prywatnie, no chyba że
        robi się tylko przegląd. Jeżeli chodzi o "potem" czyli wizyty kontrolne i
        szczepienia z małym dzieckiem - póki co to jakiś większych powodów do narzekań
        nie mam na szczescie ale nie wszędzie jest tak różowo. Tak więc jeżeli chce się
        mieć dziecko to tylko dla siebie i nie liczyć na pomoc i obietnice państwa, bo
        jak się zacznie analizować - to może się okazać, że to jest po prostu nie
        możliwe. Pozdrawiam
    • ikkebra Re: Mieć dziecko w Polsce? 10.01.05, 16:12
      Dlaczego nikt nie podnosi tematu zdrowia?
      W wywiadzie z panią Anną Otffinowską było to ledwie zarysowane!
      Z dziewczynami, które nie mają pieniędzy czy nie lubią dzieci zamieniłabym sie
      w jednej chwili!!!
      Państwo ma gdzieć kilkadziesiat tysięcy (moze kilka mln?) kobiet takich jak ja.
      Płacę ZUSy i inne takie, pracuje płącę podatki. I co?
      Ze swoją niepłodnością walczę od 3 lat. Nikogo nie interesuje, że koszty wiztyt
      u specjalistów, którzy zresztą przewaznie nic nie mogą kosztują po 100 -150 zł
      za wizytę, ja nie mówię juz o kosztach specjalistycznych badań. Nie mówię o
      przebytych zabiegach (w moim przzypadku poważnej operacji która nie pomogła),
      o społecznym otracyźmie, z jakim się spotykają takie kobiety! O maskach, które
      muszą zakłądać, o niewybrednych żartach, aluzjach które muszą znosić i
      wszelkich podobnych społecznych konsekwencjach takiej choroby!!
      Nie mówię juz o lekach na depresje czy choćby uspokojenie, po pojawieniu się
      kolejnej, znienawidzonej miesiączki.

      Chodzi mi tylko o refundację in vitro.
      To moja i wielu innych małżeństw szansa. I 12 tys zł.
      Nie wiem skąd mam na to wziąć.
      I to bez żadnej gwarancji, że się uda.
      Tysiace, jak nie miliony kobiet takich jak ja czekają na refundację in vitro. I
      nic. To juz przepraszam bardzo ale lepiej mieć raka. Leki refundowane, a i
      można o tym mówić otwarcie. A o niepłodnosci? Gdybym się przyznała, byłabym
      traktowana jak trędowata!!
      Przepraszam, jesli dla kogoś mój mail jest zbyt emocjonalny.
      Ale jak słysze pytanie dlaczego nie "chcemy" miec dzieci, krew mnie zalewa!!!
      Po pierwsze za co (problemy z pracą, mieszkaniem i nastawieniem pracodawców)
      A po drugie jak? Jeśli nie znajdę sama tych 12 tys. (chyba na ulicy....) to
      koniec.
      I tyle.
      Nie wydaje mi się, żeby kobiety nie chciały mieć dzieci ot tak, bo ich nie
      cierpią (poza wyjatkami)
      Ogromnie mi przykro, że w dywagacjach na temat chęci lub niecheci kobiet do
      posiadania dzieci nie pojawia się watek tragedii (właśnie!!! TRAGEDII)
      milczących tysięcy , moze milionów kobiet, które są rozumiane TYLKO przez
      siebie nawzajem (patrz Forum "Niepłodność")
      i ani słowa o rozpadających się małżeństwach takich kobiet, o katuszach
      emocjonalnych, które muszą znosić patrząc i słysząc o ciążach przyjaciółek czy
      współpracownic. I tysiącu innych aspektach straszliwego cierpienia jakim jest
      niepłodność.

      To jest chyba "niechodliwy temat"

      Z poważaniem:

      Walcząca (jeszcze).

      • arteziusz Re: Mieć dziecko w Polsce? 24.02.05, 15:20
        Witam
        czytam sobie te wszystkie wypowiedzi i jak widzę to jestem tu jeden z niewielu
        facetów (nie wierzę że inni tego nie czytają). W bardzo wielu przypadkach
        zgadzm się z przedmówcami, a przedewszystkim z przedmówczyniami. Tak naprawdę
        to chciałbym przyłączyć się do apelów o wsparcie par które chcą mieć dzieci i
        jak to niektórzy określają stać ich na to (nie rozumiem tego określenia, jak i
        określenia jeszcze nie czas, najpiert dom praca i pieniadze), a niestety pech
        chciał że wlaśnie te pary mają problem zdrowotny. W moim przypadku przyczyna
        leży po mojej stronie i jest mi z tym ciężko, ale się nie załamuje. Dalej robie
        wszystko co mogę żeby "naprawić" sytuację i nature. I niestety koszty takich
        badań, zabiegów, nie wspominam już o samym leczeniu mogą zniechęcic najbardziej
        wytrwalych i zawziętych. Na jedną druga probę zdobędzie sie nie jedna osoba,
        czasem dozuci sie rodzina, ale są to tak duże pieniądze że niewiele osób stać
        na kontynułowanie prób, zabiegów i leczenia. 12 tyś to praktycznie sam koszt
        zabiegu in vitro, a gdzie koszty poboczne, przygotowanie, kontrole i opieka po
        zabiegu (konsultacje). Jesteśmy jednym z nielicznych krajów gdzie Tacy ludzie
        są pozostawieni sami sobie, nie mówię o napiętnowywaniu takich ludzi bo to
        świadczy tylko o naszej kulturze. Pańswo myśli o dotowaniu rodziców którym w
        danym roku urodziło się dziecko. A moze ktos poważnie pomyśli o tych którzy
        zarzynają sie, zapozyczaja by móc mieć potomstwo..... myślę że to wiekrzego
        komętarza nie wymaga.
    • aka76 Re: Mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 12:24
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i pomyślałam ze zgrozą że chyba wiekszość nie
      ma dzieci bo... chodzi o pieniądze. Ta... przykra sprawa. Ja mam dziecko a
      raczej jestem mamą swojego ukochanego urwiska bo chcialam być mamą, bo chciałam
      mieć dziecko. Dziecko to nie przedmiot który ma jakąs cenę + Vat! Jeżeli
      większośc rodziców (przyszłych) patrzy na dziecko przez pryzmat zasiłkow,
      dodatkow czy vatów, to o czym tu mówić. Ja nie mam przyznanego żadnego zasiłku
      ani dodatku do pensji, zresztą nigdy nie czekałam aż Państwo mi da. Dziecko ma
      się dla siebie i tylko na ciebie może ono liczyc, a nie na dobrą wolę
      urzędników. To chyba jeszcze jakieś przyzwyczajenie z PRL-u.
      • izoold Re: Mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 13:57
        Hola, hola, nie chodzi o dziecko+VAT i czy zawsze, jeśli ktoś ma inne zdanie,
        musi innych straszyć PRL-em? To nie żadne przyzwyczajenia z PRL, tylko pewne
        normy, które powinny obowiązywac! Rzeczywiście, na nasze emerytury nie będzie
        miał kto pracować, obciążenia będą zbyt wielkie, tylko niech mi nikt nie plecie
        bzdur, że sam sobie uzbiera na emeryturę, bo chyba nie trzeba tłumaczyć, jakie
        tu zachodzą zależności i tego, że brak nowych "konsumentów" też kładzie
        gospodarkę, a co za tym idzie nasze ewentualne oszczędności. Wszyscy powinniśmy
        popierać politykę prorodzinną. Ze swojej strony zachęcam tylko młode kobiety,
        aby same wzięły sprawę w swoje ręce i zmieniły stosunek pracodawcy do młodych
        matek. Zróbcie TO, macie internet, możecie stworzyć jakiś ruch, lub podczepić
        się pod jakieś organizacje kobiece, polecam! W Krakowie jest Centrum Praw Kobiet
      • malwina18 Re: Mieć dziecko w Polsce? 24.03.05, 10:47
        To nie całkiem tak że dziecko ma sie "dla siebie", ma się też zobowiazania
        wobec dziecka (leczenie, edukacja, zabawki itd, widok szczęśliwych rodziców a
        nie rodziców wiecznie liczących od pierwszego do pierwszego i życie z
        mottem "nas na to nie stać"). Na zasadzie "bo ja mam instynk opiekuńczy i chcę"
        to mozna kupić chomika. Nie chodzi tylko o to żeby rodzice byli szczęśliwi bo
        maja dziecko, ale tez żeby dziecko było szczęśliwe, a choć pieniadze absolutnie
        szczęścia nie dają to wiele od nich zależy (co widać zwłaszcza w sytuacjach gdy
        potrzeba pieniędzy np. na leczenie dziecka, wtedy najtrudniej sobie poradzić
        bez tych prozaicznych pieniążków).
    • cmok6 Re: Mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 16:19
      Ja uwazam ze nie powinno tak byc ze pracowdawca placi za urlop macierzynski
      tylko panstwo! Tak jest w wielu krajach Unii. Wtedy kobieta nie byla by
      postrzegana jako wydatek jak tylko zajdzie w ciaze. Bylby inny stosunek do
      pracownika-kobiety. A po drugie uwazam ze mezczyzni powinni przestac postrzegac
      siebie jako ze to on tylko musi utrzymac finansowo rodzinne. Uwazam ze tez
      powinni miec mozliwosc pozostania z dzieckiem w domu czyli miec prawo do urlopu
      ojcowskiego, wkoncu obudwoje sa rodzicami. Uwazam ze powinni miec takie same
      obawazki a nie ze to wszysko spada na kobiete, nagle zmienia sie jej zycie.
      Kobieta musi poswiecic swoja kariere zawodowa ale mezczyzna nie musi z tego
      rezygnowac gdy mu sie urodzi dziecko realizuje dalej swoja kariere,
      tlumaczac "przeciez musi ktos nas utrzymac, jak zarobisz wiecej to ja zostane z
      dzieckiem". A wiadomo ze kobiety naogol mniej zarabiaja i spawa juz jest jasna
      nigdy nie zarobie tyle co ty wiec zostaje z dzieckiem! Sami mezczyzni, nasi
      mezowie, ojcowie tych dzieci nas nie wspieraja a co panstowo, spoleczenstwo itd.
      • olaart Re: Mieć dziecko w Polsce? 22.01.05, 11:53
        Hmmm. Ależ to właśnie państwo płaci za urlop macierzyński a dokładnie ZUS,
        pracodawca nie dokłada do tego ani złotówki.
        Ojciowe mają możliwość wzięcia 2 tygodni urlopu macierzyńskiego.
        • malwisienia Re: Mieć dziecko w Polsce? 07.03.05, 14:44
          no i gdzie tu spraiwedliwość? 14 tygodni urlopu dla matki a 2 tygodnie dla
          ojca, a może tak samo obligatoryjnie dać ojcu dziecka tyle samo urlopu, to
          wtedy pracodawca nie będzie miał argumentu przy zatrudnianiu kobiety, że
          przecież na urlop może pójść, bo takie samo będzie prawdopodobieństwo jakby
          zatrudniał mężczyznę
    • motylek4 Re: Mieć dziecko w Polsce? 11.01.05, 17:15
      Szczerze dziecko w dzisiejszych czasach jest luksusem.Pieluchy jednorazowe(a tetra=woda ,bo przeciez trzeba je wyprać co w rozrachunku wychodzi na to samo),mleko(bo przecież dziecko nie zyje powietrzem),potem przedszkole które kosztuje w woj.poznańskim z rodzinnym 200 zł z groszem ,a bez niego 300 zł z groszem.Nastepnie rzeczy dla dziecka(czasem fux po kimś ,ale niestety to coraz żadsza forma wymiany-ludzie sprzedają rzeczy i nie dziwię się im w końcu jakoś trzeba kupić nastepne oczywiście urzywane).To przykra rzeczywistość szczególnie że Poznań słynie ze skąpstwa i niestety muszę stwierdzić że nasze miasto tak ponieważ w niektórych misatach jest już dodatek chyba o nazwie BECIKOWE niestety u nas niesad.I dziwić się potem że skala urodzeń dzieci maleje?Opamietajcie się rządowcy nieładnie....Jestem z wami moja kochana gazeto pt:"DZIECKO" już od 4 latsmile.BUŹKA pa
      • afd Re: Mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 08:56
        Jestem szczęsliwym Ojcem dwóch córek (5 i 2 lat). Owszem polityka prorodzinna w
        naszem kraju jest cokolwiek dziwna - nawet jak nam się wydawało, że możemy
        dostać wspracie, to okazywało się, że zarabiamy o 50 PLN więcej niż norma.
        Nie moge powiedzieć, że jesteśmy bogaci. Przez długi czas - o urodzenia
        pierwszej córy do września ub. roku pracowałem sam. Było ciężko, ale jakoś
        dawaliśmy radę.
        Myślimy o jeszcze jednym dziecku. I niech mi nikt nie mówi, że sie nie da. Da
        się. A ile radości jest w chwili kiedy wracam do domu i moje 2 dziewczyny
        wybiegają z pokoju krzycząc: TAAAAAAAAATUUUUUŚŚŚ i rzucają się na szyję.......
        Musimy myśleć o dzieciach wymrzemy a nasz kraj opanują emigranci...
        • dyrgosia Re: Mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 09:48
          Już to pisałam, wszystko zależy od chęci. Ja mam troje dzieci, pracuje na
          wysokim stanowisku, zarabiamy...Do wszystkiego doszliśmy sami. Studia kończyłam
          z dwojką małych dzieci, mieszkaliśmy w jednym pokoju..Jesteśmy
          szczęśliwa ,kochającą rodziną, niczego nam nie brakuje...
          • gzwolinski Re: Mieć dziecko w Polsce? 12.01.05, 12:38
            Mimo wszystkich uwag dot. ekonomii uważam, że decyzji o tym czy mieć dzieci czy
            nie nie należy uzależniać od kasy, bo może np. kasa dziś jest a jutro jej może
            nie być crying i może to doknąć każdego. Takie liczenie złotówek jest jak budowa
            zamków z piasku, a dzieci? - tylko to po nas tak naprawdę zostanie.
          • ola2811 Re: Mieć dziecko w Polsce? 17.01.05, 22:26
            dyrgosia napisała:

            > Już to pisałam, wszystko zależy od chęci. Ja mam troje dzieci, pracuje na
            > wysokim stanowisku, zarabiamy...Do wszystkiego doszliśmy sami. Studia
            kończyłam
            >
            > z dwojką małych dzieci, mieszkaliśmy w jednym pokoju..Jesteśmy
            > szczęśliwa ,kochającą rodziną, niczego nam nie brakuje...

            a zarabia Pani 100O zł na miesiąc ?????? i jeszcze to ...do wszystkiego
            doszliśmy sami..... tak smile)))
            • dyrgosia Re: Mieć dziecko w Polsce? 19.01.05, 10:27
              Zarabiałam mniej, oczywiście, że sami, trzeba tylko chcieć i ciężko pracować ,
              a nie czekac aż ktoś da...
    • lightlove Re: Mieć dziecko w Polsce? 13.01.05, 10:24
      W Polsce wiele do wiele do zyczenia poza sytuacja ekonomiczna pozostawia
      podejscie i " kultura " spoleczenstwa wobec mam dzieci .
      Jesli ktos korzysta w Stolicy z autobusow i ma dziecko w wozku , moze wiedziec ,
      co przezywam...Wiele autobusow nie jest niskopodlogowych , a jak sa to kierowcy
      nie sa na tyle pomocni , zeby obnizyc podloge ...Pisalam juz do Mzk w tej
      sprawie , a kierowcy i tak " robia swoje"...
      Pozatym traktowanie kobiet w miejscach " urzedowych" , proszac o bycie bez
      kolejki uslyszalam , ze ja " wymuszam" ( dziadkowie lub ojciec dziecka mogl
      przeciez przyjsc do Urzedu ...)......
    • ola2811 Re: Mieć dziecko w Polsce? 17.01.05, 22:22
      Tak , niestety dziecko to luksus. Jakies to wszystko nienormalne -
      niestety.Tez po 3 latach pracy w administracji, zaszłam w ciążę ( planowaną).
      Na koniec ciąży "pozwoliłam sobie" na zwolnienie lekarskie. Tylko 16 tygodni
      urlopu macierzyńskiego i powrót do pracy i... wszyscy patrzyli na mnie w pracy
      jak na dziwoląga. Tak jakby co niektóre osoby widziały mnie poraz pierwszy
      raz w zyciu. Nie uslyszalam od szefa nawet słowa gratulacji. Szczególnie
      bolałao mnie to, że zabrano mi poprzedni etat i przez rok byłam przynieś ,
      wynieś itd..... a pzreciez mogłoby być zupelnie inaczej i miło.
      Mimo wszystko warto, warto, warto.... pozdrawiam mamusie i tatusiów
    • kambilkosia Re: Mieć dziecko w Polsce? 18.01.05, 16:24
      Jestem mamą dwóch wspaniałych chłopczyków. Pierwsze dziecko, wymarzone,
      zaplanowane i wyczekane, urodziłam jeszcze na studiach. Potem podjęłam pracę i
      kilka miesięcy później "wpadłam". Ponieważ miałam umowę na zastępstwo pani
      dyrektor ze perfidnym złośliwym uśmieszkiem zwolniła mnie, a na moją gorącą
      prośbę o przedłużenie umowy do porodu odrzekłam, że lepiej będzie jak posiedzę
      sobie w domu, bo teraz nie powinnam sie denerwować, a w pracy wiadomo ile
      stresów. Oczywiście fakt zwolnienia wcale mnie nie zdenerwował. Teraz młodszy
      ma roczek a ja siedzę w domu. Próbowałam szukać czegoś na pół etatu, by ratować
      domowy budżet, ale wszędzie słyszę: "ale pani ma dwoje małych dzieci, więc sama
      pani rozumie...". Państwo nie pomaga matkom, zabiera im ile się da. Koleżanki
      ze specjalizacjami i na wysokich stanowiskach patrzą na mnie z pogardą, a
      niektóre i z obrzydzeniem. Ale ja wcale nie chcę być gorsza!!! Gdyby nie ta
      nagonka chętnie pozostałabym z dziećmi w domu jak najdłużej. Tym bardziej, że
      chciałabym kiedyś urodzić trzecie dziecko. To naprawdę bardzo procentuje, gdy
      przez pierwsze lata maluszek jest jak najdłużej z mamą. Ale u nas to ciężka
      sprawa.
      Jestem z Krakowa i chętnie nawiąże kontakt z innymi mamami z tych okolic. Może
      jakaś grupa wsparcia?
    • brzask1 Re: Mieć dziecko w Polsce? 19.01.05, 10:16
      Mam dwójkę dzieciaczków, które są moim największym skarbem. Moim problemem nie jest tutaj bark finansów. Los jak na razie jest dla mojej rodzinki łaskawy i dzieciaczki mają wszystko co potrzeba do ich prawidłowego rozwoju...Problem tkwi w spojrzeniach ludzi mijających mnie na ulicy. Ich wzrok mówi" ojej! taka młoda i "uwaliła" się dwójką dzieci", ogólnie politowanie, troszkę jakby wspólczucie, bo przecież powinnam robić karierę a nie być kurą domową. Kiedyś usłyszałam, jak żona mojego znajomego powiedziała mu, że jestem beznadziejna bo dałam sobie zrobić drugie dziecko. Mam 26 lat, mój mąż 30, od 10 lat jesteśmy parą a od 7 małżeństwem.Mamy wspaniał córeczką 3,5 roczną Laure oraz 10-cio miesięcznego Olivierka. Te dzieciaczki były planowane i oczekiwane. Strasznie cieszyliśmy się z ich przyjścia na świat tylko jakby inni dookoła odbierają nam prawo do tej radości. Wychowanie dzieciaków to ciężka praca i dlatego zdecydowaliśmy, że ja zrezygnuję z pracy aż Oli skończy trzy latka, bo będę dla nich najlepszą "nianią"...ale ludzią brak serdeczności i wsparcia dla kobiet, które tak jak ja całymi dniami poświęcają się rodzinie a to przecież takie ważne! Takie trudne! Wszędzie tylko litość, żal, współczucie, wzrok patrzący "z góry". Czuję się jak obywatel drugiej kategorii, ktoś gorszy. Trzeba zmienić myślenie ludzi i polityków, bo mi również jako współwłascicielowi firmy nie przysługuje urlop wychowawczy, nawet zwolnienie z opłat ZUS...Nie mogę pojąć w czym jestem gorsza od mojego pracownika, któremu przysługuje wszystko. Od 7 lat opłacamy z mężem regularnie spore składki ZUS'owskie a nigdy nie korzystałam z bezpłatnej opieki zdrowotnej. Wydawał ogromne kwoty na lekarzy, na ginekologów w czasie ciąży, na porody rodzinne (!)...tylko raz w życiu pognałam z dzieckiem na pogotowie. Miało zapalenie ucha i gorączkę 39.9...czekałyśmy pół godziny aż dyżurujący lekarz wróci z dyżuru...przez ten czas moje dziecko strasznie cierpiało. Po przyjeździe, lekarz stwierdził od niechcenia, że on nam nie pomorze, bo nie ma sprzętu (to był laryngolok!) by zbadać malucha...nie otrzymaliśmy nawet informacji gdzie w moim mieście jest jakiś prywatny gabinet laryngologiczny...
      Mimowszystko warto mieć dzieciaczki, najwększe skarby...byle tylko pani w sklepie był życzliwsza, przechodnie bardziej się uśmiechali, koleżanki podziwiały a nie współczuły...
      ściskam Was Serdecznie
      Evulek

    • przeciwcialo Re: Mieć dziecko w Polsce? 20.01.05, 09:06
      Przelicza się dzieci na pieniądze. A ile z was urodziło się na poczatku lat 80?
      jezeli wasze mamy przeliczałyby was na pieniądze to pewnie nie byłoby was na
      świecie. Nikt nie wie co będzie za 10 lat ale wtedy na dzieci może być za późno.
      Ja mam dwoje i to nie koniec naszych planów. Wygodni sie ludzie stali i tyle.
      • brzask1 Re: Mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 13:53
        w latach 80 to matki się wspierały, nie musiały być wykształcone, ciągle się szkolić, nikt na nie nie naciskał i nie nazywał "kurami domowymi"...wszystkie w wielu 20-30 lat miały dzieciaki nawet po dwójkę ale razem się spotykały na spacery na klachy itd. nikt ich nie osądzał z góry, bo wychowują dzieci a nie robią karier...dziś mając 26 lat i dwójkę przewspaniałych łobuziaków czuję na sobie te spojrzenia wzgardy pt" idzie, kobieta bez ambicji"...
        • przeciwcialo Re: Mieć dziecko w Polsce? 21.01.05, 13:59
          Ciekawe jak te kobiety bedą patrzec za 10 lat. Będa za stare na dzieci. Wczasy
          za granica i kariera tez sie przejedzą. Nie potepiam niczyich wyborów ale
          przytulac beda kota a nie dzieci. Znam różnice bo mam 2 dzieci i dwa koty. To
          zart oczywiście. Ale moja siostra pracowała we Francji jako opiekunka do dzieci
          i uczyła sie języka i co? W szkole jak rozmawiała z innymi dziewczynami to
          rodzin z jednym dzieckiem nie było.Dwoje, troje a nawet czworo to tam norma.
          Przezyli wyścig szczurów i znormalnieli. Ja mysle że i u nas dzieci beda trendy
          a nie tylko kariera.
          • brzask1 Re: Mieć dziecko w Polsce? 24.01.05, 15:17
            Jeżeli już mówimy o Francji to z moich dobrych źródeł wiem, ze i owszem mają tam dzieciaki sztuk kilka wink ale ale. Po pierwsze po trzydziestce nagle zaczynają się rozmnarzać jak króliczki poza tym...hmmm...takich opiekunek jak Pani siostra jest niemal tyle co rodzin, bo mamy nie mają ochoty niańczyć i prawie każda ma tam panią nianię, więc nie jest to tak do końca, ze odkryli dar macierzyństwa i teraz szczury do kanałów a my będziemy robić na drutach będąc w parku z dziatwą. Mojej przyjaciółki mąż pracuję w Paryżu ona również przebywała tam czas jakiś i wkrótce ponownie wyjeżdża, jej siostra również tam zamieszkuje od lat 10, więc opowiadań na tematy dzieci oraz wychowania przynajmnie w Paryżu mam omówione wszelako...hmmm...nie trudno urodzić dzieci i wsunąć je w łapy opiekunek...to taka sztuczna rodzina też nienajlepszy przykład...
          • ewaigabriel Re: Mieć dziecko w Polsce? 02.03.05, 11:52
            przeciwcialo napisała:

            > Ciekawe jak te kobiety bedą patrzec za 10 lat. Będa za stare na dzieci.
            Wczasy
            > za granica i kariera tez sie przejedzą. Nie potepiam niczyich wyborów ale
            > przytulac beda kota a nie dzieci. Znam różnice bo mam 2 dzieci i dwa koty. To
            > zart oczywiście. Ale moja siostra pracowała we Francji jako opiekunka do
            dzieci
            >
            > i uczyła sie języka i co? W szkole jak rozmawiała z innymi dziewczynami to
            > rodzin z jednym dzieckiem nie było.Dwoje, troje a nawet czworo to tam norma.
            > Przezyli wyścig szczurów i znormalnieli. Ja mysle że i u nas dzieci beda
            trendy
            >
            > a nie tylko kariera.
            a weźmiesz moje dziecko, jak stracę pracę i komornik zabierze mi moje 30m2 za
            niespłacony kredyt? Nie mam nic przeciwko, żebyś je karmiła i dbała o zdrowie,
            nawet jak będę pracować. Ja już mam za sobą okres niejedzenia, a myślisz, że
            moje ewentualne maleństwo to przeżyje?
        • luccio1 Re: Mieć dziecko w Polsce? 12.02.05, 01:15
          > w latach 80 to matki się wspierały,
          Można powiedzieć inaczej: nie bardzo miały o co konkurować między sobą.
          >razem się spotykały na space
          > ry na klachy itd.
          Pikniki zawzięcie rajdających mamuś w "kółkach" na Plantach Krakowskich (gdy
          dzieci bawiły się w zasięgu wzroku w piaskownicy) pamiętam dobrze najpierw jako
          uczestnik, potem obserwator z zewnątrz; takie posiedzenia ciągnęły się
          godzinami i były - jak to dziś rozumiem - formą ucieczki z przegęszczonych
          mieszkań.
          Przez lata nosiłem rzeczy po "kimś", organizowane przez Mamę - wiedząc, kto je
          nosił przede mną; muszę się przyznać, że w rzeczach przynoszonych teraz przez
          moją Żonę ze szmaciarni, chodzi mi się lepiej - właśnie dlatego, że nie znam
          ich wcześniejszej historii.
          >nie musiały być wykształcone, ciągle się sz
          > kolić, nikt na nie nie naciskał
          Wątek o tym, czego w dawnych dobrych czasach nie musiało się robić, można długo
          ciągnąć: w końcowych latach 50. moja Mama, zanim zapakowała mnie do wózka
          spacerowego i wyruszyła na długą rundę po sklepach, mogła spokojnie, zwłaszcza
          w chłodny dzień, wypić przed wyjściem z domu gorącą herbatę - i nie musiała się
          martwić, co będzie potem: w pewnym momencie, gdzieś między jednym sklepem a
          drugim po prostu zatrzymywała się i przykucnąwszy obok wózka wypinała z dumą
          pas podwiązkowy... obyczaj tamtego czasu zezwalał matce z dzieckiem tak się
          zachować na zasadzie, że nie można od niej wymagać, by w potrzebie poszukiwała
          toalety,której w okolicy i tak najczęściej nie było. Pomyśleć, jaka wygoda, ile
          stresu odpadało (jeśli już udało się przezwyciężyć naturalne skrępowanie).
          Wspomniałem o tej rzeczy jako o fragmencie historii, którego w żadnej książce
          nie uświadczy.
          >dziś mając 26 lat i dwójkę przewspaniałych łobuziaków czuję na sobie
          >te spojrzenia wzgardy pt" idzie, kobieta bez ambicji"...
          Ludzi tak patrzących na Ciebie możesz po prostu olać.
    • agula34 Re: Mieć dziecko w Polsce? 22.01.05, 11:21
      Myślę, że w naszym kraju, mimo tego, że jest katolicki i taki wierzący, to
      wcale nie jest łatwo podjąć decyzję o posiadaniu dziecka. Rząd wcale nas nie
      wspiera, akcesoria dla dzieci są drogie jak niewiem, kobieta może stracić pracę
      itd.
      Mimo tego, że jest ciężko, ja się zdecydowałam urodzić dziecko. Wiedzieliśmy,
      że może być ciężko ale nie wyobrażam sobie życia beż tej kochaniutkiej istotki,
      która mi ufa, przychodzi do mnie z bezzębnym, fantastycznym uśmiechem,
      poznajemy razem świat i otoczenie. Ja się uczę niektórych rzeczy razem z nią.
      Musiałam przedłużyc swój urlop wychowawczy ale wiem, że warto bo nie ma
      drugiego takiego fascynującego przeżycia jak macierzyństwo. Razem z mężem
      podjęliśmy decyzję, że ja zajmuję się domem a ON zarabia na nas. Zarabia...ok.
      1000 zł i często jest tak, że na koncie jest suma na minusie. Niektórzy
      pomyślą, że dziecko to nie zabawka i jeśli się decydujesz na taką
      odpowiedzialność to musisz wszystko zabezpieczyć. NIGDY się wszystkiego w życiu
      nie zabezpieczy! A gdy się w końcu zdecydujesz na dziecko - Natura powie STOP.
      Mam tylko jeden dobry argument-mam przy sobie moją Mamę, która mnie wspiera i
      pomaga.
      Wierzę w to, że w końcu znajdzie się jakiś mądry człowiek w Sejmie i poprawi
      warunki w naszym kraju tak aby decyzja o urodzeniu dziecka była łatwiejsza.
      Aby macierzyński był dłuższy, aby matka mogła liczyć na pomoc finansową ze
      strony Państwa, i aby się nie bała, że straci pracę.
      • piopal Re: Mieć dziecko w Polsce? 22.01.05, 13:37
        Dziecko w naszym kraju oznacza użeranie się ze wszystkimi począwszy od
        ginekologa(niechce dać nam skierowania na dodatkowe badania albo wyciąga kasę
        jeśli chcemy znać płeć dziecka)pracodawcę bo jak zareaguje na naszą
        ciążę, "kochany" ZUS ,który na każdym kroku szuka złodziei i naciągaczy(niechce
        płacić za zwolnienia i macierzyńskie)no i pracodawca-tym razem potencjalny dla
        którego jesteśmy "gorszymi"pracownicami bo już z dzieckiem.Wiem że nie można
        uogólniać ale taka jest rzeczywistość,sama przeszłam batalię z ZUS-em i
        spotkałam się z "głupimi"pytaniami pracodawcy czy zamierzam mieć więcej
        dzieci.Ja już straciłam nadzieję że w końcu będzie normalnie.Napiszę coś co
        mówią wszystkie matki, że warto było. Mam synka,siedzę w domu i nie powiem że
        jest lekko,mój mąż pracuje(zarabia 800-1000zl) a ja wezmę w maju ostani zasiłek
        dla bezrobotnych(panie w pośredniakach też są okropne) i mimo to nie
        zamieniłabym ani jednej chwili z dzieckiem na jeden dzień pracy.U nas bycie
        MATKĄ oznacza bezrobocie i życie skromnie(z wieloma wyrzeczeniami)z pensji
        MĘŻA.Urodziłyśmy się albo za póżno albo za wcześnie,mam tylko nadzieję że mój
        syn będzie żył w lepszym kraju.
    • przygoda3 Re: Mieć dziecko w Polsce? 27.01.05, 22:25
      Tak... ciężko jest mieć dziecko w Polsce oto dlaczego:
      dzisiaj wrociłam do pracy po urlopie macierzyńskim i co usłyszałam od mojego
      szefa, że mam do wyboru urlop wychowawczy lub wypowiedzenie....
      Oto dlaczego tak mało dzieci rodzi sie w Polsce.
      Ale pomimo wszystko miec dziecko to najcudowniejsze co nas może spotkac w
      życiu...
    • bodziar Re: Mieć dziecko w Polsce? 29.01.05, 21:52
      Niestety nasz kra nie wspiera rodzin i mieć dziecko w Polsce jest ciężko.Urlop macieżyński jest krótki, za krótki.Sama mam 15 mieś. córę i wiem ,co mówię.Gdybym musiała wracać do pracy po macieżyńskim serce by mi pękło.Jestem fizjoterapeutką i pracuję w szpitalu.Zarobki są kiepskie.Szef mi zapowiedział,że razcej nie będę miała do czego wracać po urlopie wychowawczym.Całe szczęście,że mąż w miarę dobrze zarabia, bo nasze dziecko miałoby niewesoło. Spłacamy kredyt miszkaniowy i jakoś staramy sie dawać sobie ze wszystkim radę, ale jakbym miała przeliczyć ile wszystko dla dziecka nas kosztowalo chybabym jeszcze poczekała.Mam 29 lat.Chciała bym aby moja mała nie była jedynaczką.Bo gdy nas rodziców zabraknie będzie sama.Chcę jej urodzić kiedyś siostrę lub brata.Ale jak na razie warunki ekonomiczne każa mi czekać z tym marzeniem jeszcze długo.
      Jakbym była premierem to bym wydłużyła urlop macieżyński i znalazła sposób, aby wspierać matki ich rodziny.
      Bogumiła mama Asi
    • megi282 Re: Mieć dziecko w Polsce? 02.02.05, 14:49
      Jak widać z powyższych wypowiedzi, każda matka boryka się z jakimiś problemami,
      bo takie jest niestety życie w Polsce. Ale skoro już jest mowa o polityce
      prorodzinnej w tym kraju, to zastanawiam się czy ta dyskusja ma jakiś sens? Czy
      Pan Premier albo ktokolwiek przeczyta ten artykuł, te wypowiedzi, te żale?!!!
      Panów Posłów w niewielkim stopniu dotyczą te sprawy, bo ich dzieci lub wnuki
      rodzą się w prywatnych klinikach, wychowaniem zajmują się nianie, a wyprawki
      mają wartość kilkumiesięcznych dochodów przeciętnej polskiej rodziny. Oni mają
      na głowie komisje śledcze, lustracje, więc kto by się przejmował młodą mamą,
      która wiezie trzymiesięczne dziecko autobusem na drugi koniec miasta, żeby
      zrobić USG stawów biodrowych, no bo w okolicy to tylko prywatnie za 50 zł.
      Dlaczego tak mało uwagi poświęca się trudnej sytuacji matek, czy w ogóle rodzin
      w Polsce??? (porównując np. z wyżej wymienionymi aferami)

      Naprawdę, chciałabym, żeby te wszystkie głosy na forum do czegokolwiek się
      przyczyniły: żeby się okazało, że zostanie coś zrobione, by chociaż w
      niewielkim stopniu ulżyć kobietom w tak ogromnym przedsięwzięciu, jakim jest
      macierzyństwo. Ale przyznam, ze nie liczę na wiele…


      • kocianna Re: Mieć dziecko w Polsce? 10.02.05, 17:07
        Krótki urlop, zwalnianie z pracy po urlopie - to wszytsko prawda. Na dodatek w
        mojej dzielnicy jeżeli nie jest się samotną alkoholiczką z piątką dzieci to nie
        ma szans na państwowe przedszkole, a żłobka nie ma w ogóle. W moim przypadku
        (praca w budżetówce) macierzyński to nie był problem, ale gdybym zdecydowała
        się na wychowawczy, to przy takim bezrobociu nie miałabym dokąd wracać. ALe
        gdzie i z kim zostawię dziecko?
    • prakseda_ka Re: Mieć dziecko w Polsce? 17.02.05, 09:51
      miec czy nie mieć...
      mając 28 lat stwierdziłam, ze czas najwyższy. Jestem w 11 tc i trochę mnie
      życie dołuje. Mąż tydzień temu przyniósł wypowiedzenie, Pani doktor wczoraj
      mnie wykasowała za wizytę 100 zł i zapisała leki na podtrzymanie za około 200 i
      serię badań za przybliżoną kwotę... I z czego zrezygnowac z lekarstw, badań,
      jedzenia czy opłat za czynsz, kredyty itp? Boję się ogromnie tylko jednej
      rzeczy, że będzie tak źle, ze będe musiała iśc po pomoc do opieki społecznej...
      ale z drugiej strony, mój maluszek ma już 6 cm, i machał do mnie łapka i
      wierzgał nóżką... i za 30 lat zadba o to żeby moje wnuczęta miały lepiej smile)
      i może dobrze, ze nam jeszcze nie każą płacic podatku od miłości i szczęścia?
      • cixi Re: Mieć dziecko w Polsce? 24.02.05, 15:09
        Lekarzowi trzeba natychmiast powiedzieć, żeby wypisywał ci tańsze odpowiedniki,
        albo zmienić lekarza.
        A propos mieć dziecko w Polsce - proponowałabym regulację prawną w jakiś sposób
        nagradzającą pracodawców za politykę prorodzinną (np. od ilości zatrudnionych
        matek z dziećmi) należałaby się jakaś ulga w podatkach. Chodzi o to by
        pracodawcy i matki stały po jednej stronie barykady. Obecnie szykanuje się w
        pracy macierzyństwo, trzeba to powiedzieć otwarcie, a wiadomość o ciąży jest
        odłożoną nieco w czasie wiadomością o bezrobociu.
        Jeszcze coś trzeba zrobić bankom (najlepiej podłożyć bombę). Chodzi o to, by
        rodzina, w której jest matka na macierzyńskim lub wychowawczym, a ojciec
        stracił pracę mogła dostać krótkoterminowy urlop w spłacaniu kredytu
        mieszkaniowego, bez konieczności przedstawiania zaświadczenia o stałych
        zarobkach.
    • agoraj dziecko - prywatne zmartwienie 24.02.05, 14:48
      W "Wysokich Obcasach" kiedys znana skadinad (ale nie najlepsza) psycholozka
      Zofia Milska - Wrzosińska opisywala uciazliwosc podrozy pociagiem w jednym
      przedziale z rodzina z dziecmi i napisala, ze "nikt nie ponosi
      odpowiedzialnosci za cudze decyzje prokreacyjne"!!!! I takie myslenie
      obowiazuje. Dzieci sa "cudze", wiec najlepiej, zeby ich wcale nie bylo, bo
      tylko przeszkadzaja doroslym.
      • aga1000 Re: dziecko - prywatne zmartwienie 24.02.05, 18:43
        Strasznie to wszystko dołujące...Faktem jest, ze na ludzi decydujacych sie na
        dziecko patrzy się jak na lekko nienormalnych. Sama tak patrzyłam.
        Tyle narzekań na pracodawców-sama nim jestem i myslicie, ze mam tak super? Nie
        mam statusu pracownika wiec nie mam urlopu macierzyńskiego, chorobowych etc. Na
        dodatek jak nie pracuje to nie mam kasy. W zeszłym tygodniu urodziłam dziecko, a
        juz musze brac sie do roboty, na szczeście moge z domu i na sczeście tata małego
        to nie pan i władca ale partner i dzielimy sie obowiązkami fifty fifty. Tutaj
        chyba tez jest częsciowo pies pogrzebany-faceci.
        A co do urlopów wychowaczych-powiem szczerze, ze ja tez niestety nie chciałabym
        takiej osoby. To nie ma nic wspólnego ze złosliowscia czy jakimikolwiek
        subiektywnymi odczuciami. To jest "strata" pracownika i etatu, zyjemy w kraju
        który nie wspiera ani rodzin ani pracodwaców zatrudniajacych młode mamy
    • weronikarb Re: Mieć dziecko w Polsce? 25.02.05, 09:25
      Witam
      Z wiekszością przedmówczyń i przedmówców sie zgadzam.
      Brak u nas polityki prorodzinnej.
      Nie czekam i nie pragne od państwa pieniędzy na dziecko o ktorym ja
      zdecydowalam z mezem aby je miec. Pragne aby mi zabezpieczylo prace, zebym
      mogla na nie zarobic.
      Przeciez wystarczy dac ulgi pracodawca ktorzy zatrudniaja mlodych rodzicow,
      zabezpieczyc zlobki i przedszkola.
      Czy gdybym miala pewna prace i wiedziala ze dziecko jest pod dobra opieka to
      napewno mialabym wiecej niz jedno. Jednak w takim wypadku jak jest teraz to na
      jednym poprzestane, popierwsze strace prace a po drugie z kim zostawie jak bede
      miec prace?
      Ano i taka u nas polityka......
      • cota Re: Mieć dziecko w Polsce? 02.03.05, 09:04
        A ja bym jeszcze dodała - oprócz oczywiście polityki prorodzinnej, brak
        ułatwień np. podczas porodu. W większych miastach jest ok, zzo i inne, w
        mniejszych i malutkich zzo i wszystkie metody usmierzania bólu są brane jako
        fanaberie rodzącej, a ból ma być i koniec. Nie wspomnę o cc na życzenie (które
        akurat dla mnie jest idelanym rozwiązaniem). Straszny zaścianek, średniowiecze,
        tragedia. Wydaje się, że medycyna idzie do przodu, a ta jedna działak jakby od
        wielu lat stanęła w niektórych szpitalach w miejscu. Ciasnota umysłowa lekarzy
        jest straszna, nie patrzą jak ulżyć w bólu. Ehhh, i co z tego, że Pani
        psycholog mądrze naopowiada, że będzie tutaj parę komentazry, jak i tak to nic
        nie zmieni..
    • agnieszka_gk Dziecko dla nas czy dla kraju ? 02.03.05, 12:20
      Jestem trochę zdegustowana niektórymi tutaj wypowiedziami, z których wynika, że
      mamy nasze dzieci dla społeczeństwa. I tymi ciągłymi narzekaniami „ile to
      kosztuje dziecko”. No pewnie, że kosztuje – nie wiedzieliście o tym ? I nie
      mówcie mi, że decydując się na dziecko kierowaliście się myślą o „dobru
      społeczeństwa” i „konieczności podwyższenia wskaźnika urodzeń w Polsce”.
      Nie chcę abstrahować od rzeczywistości, wiem jaka jest sytuacja na rynku pracy,
      wiem, że niestabilność i niepewność materialna nie sprzyja podejmowaniu tak
      odpowiedzialnych decyzji jak urodzenie i wychowanie dziecka. Też żyję w tej
      rzeczywistości.
      Ale nie ma też sensu zrzucać winę tylko i wyłącznie na zewnętrzne
      uwarunkowania. Ile z nas – tak naprawdę, z wewnętrznej potrzeby i miłości –
      chciałoby mieć dużo dzieci ? Czy tylko sytuacja materialna i niewystarczające
      tzw. wsparcie państwa jest hamulcem powiększania waszej rodziny ?
      Zmienił się styl życia i obyczajowość, zmienia się podejście do wychowania
      dzieci na coraz bardziej świadome, a to wszystko generalnie powoduje, że nie
      jesteśmy jednak wcale tacy skłonni do posiadania dużej rodziny (podkreślam:
      generalnie, czyli w większości).

      No i trzeba sobie to jasno powiedzieć – czasy PRLu, „opiekuna socjalnego” dawno
      minęły i oby nigdy nie wróciły, czas więc zmienić swoją roszczeniową postawę,
      że za urodzenie dziecka „dla kraju” coś nam się należy. Jeśli traktujemy
      dziecko jako nasz obowiązek obywatelski, to lepiej sobie to odpuśćmy. Miejmy
      dzieci dla siebie i z rodzicielstwa przede wszystkim czerpmy radość i
      zadowolenie, a nasze dzieci i my sami będziemy bardziej szczęśliwi.
      • luccio1 Re: Dziecko dla nas czy dla kraju ? 02.03.05, 21:56
        Potrzeba jednego: wrócić do stanu, w którym rodzina mogłaby żyć z zarobku tylko
        jednego z rodziców (natura sama tak to ustawiła, że tym zarabiającym bywa
        normalnie tato, a mama tą, która jest przy dzieciach - oczywiście tak być nie
        musi, może być i odwrotnie - tyle że "jakoś tak" to jest, że dziecko przez
        pierwsze miesiące życia jest częścią ciała matki, a nie ojca).
        Jeśli jeden rodzic będzie w stanie utrzymać rodzinę, całość problematyki
        dyskutowanej tutaj i w wątku sąsiednim pod tym samym tytułem stanie się po
        prostu bezprzedmiotowa.
        • g.surowska Re: Dziecko dla nas czy dla kraju ? 07.03.05, 14:34
          jak to wrócić do czasów gdy jedna osoba zarabiała na całą rodzinę ? tak
          przecież nigdy nie było - moi rodzice pracowali za komuny w dwójkę i przędliśmy
          ledwo ledwo - nie wyobrażam sobie że przeżylibyśmy bez pracy mamy - a poza tym
          jak ktoś chce mieć dzieci to i tak będzie je miał bez względu na dochody
          • luccio1 Re: Dziecko dla nas czy dla kraju ? 08.03.05, 21:25
            > jak to wrócić do czasów gdy jedna osoba zarabiała na całą rodzinę ? tak
            > przecież nigdy nie było - moi rodzice pracowali za komuny w dwójkę i
            przędliśmy
            >
            > ledwo ledwo
            Tak było nie za komuny, ale troszeczkę wcześniej: za II Rzeczypospolitej,
            pomiędzy obiema wojnami światowymi.
            Właśnie komuna dokonała zaraz po r. 1945 pewnego zabiegu: obniżenia za jednym
            razem płacy realnej do 60% wartości przedwojennej. Celem tego posunięcia było
            m.in., aby oboje rodzice musieli chodzić do pracy - wtedy dzieci można było
            kształtować wedle życzenia państwa w wychowaniu żłobkowym i przedszkolnym, a
            nie dopiero zaczynając od szkoły.
            Mnie cały czas chodzi o to, aby podjęcie pracy poza domem przez matkę
            wychowującą dzieci było kwestią jej wolnego wyboru, a nie przymusu
            ekonomicznego - że po prostu jedna pensja nie starcza. I tylko o to! i aż o to!
        • malwisienia Re: Dziecko dla nas czy dla kraju ? 07.03.05, 14:48
          to cofnijmy sie dalej w rozwoju i zabrońmy kobietom kształcić się, po co
          wydawać pieniądze na ich edukację skoro ich społeczną rolą jest siedzenie w
          domach i rodzenie dzieci, a później zabierzmy im prawa wyborcze, no bo co w
          końcu niewykszałcone siedzące w domu babska miałyby wiedzieć o polityce
        • magdalenki1 Re: Dziecko dla nas czy dla kraju ? 24.03.05, 11:24
          mój facet utrzymuje dziś cała naszą rodzinę, diwe córki, mnie dwa psy i wielki
          dom, a i tak wydaje mi sie, że to nie kończy dyskusji.Jeśli pracowałam 7 lat
          płaciłam podatki i wszystkie głupie składki, to dlaczego nie mogę teaz z tego
          skorzystać, zeby pobyc z dzieckiem w domu chociaż rok i dostawać swoją wypłatę.
          Może nie wszystkie kobiety lubią, być tylko i wyłącznie na utrzymaniu swojego
          partnera. Miałam pensję 10-12 tyś zł, a dzisiaj choc dalej jestem zatrudniona
          nie mam nic, nikt mnie nigdy nie utrzymywał i nie lubię tego, uważam, ze po
          tylu latach płacenia składek, należy mi się prawo do bycia z dzieckiem w domu,
          dodam, ze nie korzystałam nigdy z zadnych świadczeń, które z tych składek
          pochodzą. lekarz przyjeżdźa do domu prywatnie, za poród płaciłam, zęby robię
          prywatnie, nidgy nie byłam z dzieckiem w przychodni więc jestem dobrym
          składkowiczem, duzo płacę nic nie wyciągam, bo mam w dupie naszą służbę
          zdrowia, gdzie mi jakis lekarz w przychodni powie, że nie mogę zrobić badań, bo
          to kosztuje i on nie widzi takiej potrzeby, to jest własnie chory kraj. Niech
          sobie w dupę wszadzą to 400 zł zasiłku wychowawczego, bo co ja mam sobie za to
          kupic niby? waciki
          rodzę dzieci, bo chce, ale w pełni się zgadzam, że w naszym kraju coraz mniej
          kobiet ma na to odwagę i przestańcie pierdzieć o jakims prl-u, bo mnie to
          rozsmiesza, w całej nie prlowskiej europie kobieta ma wsparcie, kidy zostaje
          matką i nikt jej nie mówi, ze ma wyzyć z dzieckiem za 80 euro, i nikt jej nie
          mówi, ze jej potem nie zatrudnia bo po co komu na etacie matka z dwójka dzieci.
          W naszym kraju jest taka bieda, ze jesli juz ktos ma na chleb i masło to sie
          cieszy, bo inni nie mają wcale, to jest źenujace, a my się przyzwyczajamy, ze
          mozna cały miesiąc zapieprzać po 10 godzin za 1000zł i juz. i to jest zdrowy
          kraj? pół mojej rodziny siedzi na zachodzie, mama w berlinie zajmuje się
          starszą osobą i wiesz ile zarabia 12 tyś zł, a w polsce była kierownikiem
          referatu w urzędzie wojewódzkim i zarabiała 1500 ma wyższe i tak dalej i co to
          jest normalny kraj? w dupie mam taka normalność, a pieprzeni posełkowie do
          pracy nie chodzą sejm pusty, bo oni za moje pieniądze jeźdżą słuzbowymi furami
          na biznesowe obiady, zeby zadbać o swoja dupę jak im się kadencja skończy.
          i nie porównywać do prl. bo to kpiny, tak piszą Ci co teraz mieli fuksa i się
          załapali i dobrze mają w tym naszym pogiętym kapitaliżmie, gdzie 20 musi
          harować, żeby jeden miał dobrze.
          pozdrawiam
    • 1anian Re: Mieć dziecko w Polsce? 10.03.05, 16:18
      Owszem mieć dziecko to "luksus", na który nie mogę sobie pozwolić, ponieważ nie mogę mieć dzieci. Nie zapominajmy, że podobno co 6 małżeństwo w Polsce nie może mieć dzieci. NFZ nie refunduje leczenia. A podobno Państwo chce prowadzić politykę prorodzinną.
      • czyzunia Re: Mieć dziecko w Polsce? 10.03.05, 20:07
        LUCCIO ty wogóle nie wiesz o co biega. cos bzdurzysz że w 45 roku i coś rtam
        dalej. askąd w zrujnowanym kraju można było dac zarobić tyle co pred wojną.
        naczytałaś się solidaruichów. to były czasy gdzy ludzie pracowali za
        przysłowiowego śledzia i michę kaszy.większość z pioszących tu nie zdaje sobie
        sprawy że w latach mateńki -komuny ich mamy nie miały takich problemów.ich
        mężowie mieli pracę ui nie do pomyślenia było żeby ją tracili. chyba że zbyt
        długo i w miejscu pracy czcili przyjście na świat potomka. było nawet takie coś
        SŁUCHAJCIE,SŁUCHAJCIE co nazywało się zasiłek porodowy.-takie pieniążki w
        prezencie. a z bzdurami że to komuna szykowała se swoich wojowników nie mam
        siły dyskutować.
        • luccio1 Re: Mieć dziecko w Polsce? 18.03.05, 19:55
          Prawda, Czyżuniu - było fajnie, mucha nie siada, odlot, pełny wypas czy jak
          jeszcze powiedzieć...
          Tylko trzeba było pójść 1 maja w pochodzie: ot, takie radosne święto: masy
          pracujące dziękują władzy, składają jej hołd; najpierw rano zbiórka w
          zakładzie, potem 2-3 godziny stania gdzieś w tłumie w jakimś parku, cholernie
          zimno, pęcherz dopomina się o swoje a nie ma nawet dokąd pójść... potem dalsze
          3-4 godziny marszu przez miasto pod trybunę, niosąc posłusznie w ręku, co ci
          włożono. Prawda, był to tylko jeden dzień w roku, przwda, od obowiązku
          składania hołdu władzy można się było uchylić - w wyższych klasach liceum nie
          szedłem z klasą, bo miałem iść z harcerzami - kończyło się na tym, że robiliśmy
          zastępem wypad w Beskidy. Tym niemniej dwa razy byłem na pochodzie - o dwa razy
          za dużo, raz w ósmej klasie, raz w I licealnej. Wtedy (r. 1970) rano 1 maja był
          przymrozek, a kazali nam iść w białych koszulach i nic na wierzch. Tato włożył
          mi pod spód swoje dwa stare podkoszulki z rękawami, jeden na drugi; jakoś się
          nie zaziębiłem.
          Raz na 4 lata trzeba było pójść głosować: komisja odfajkowała obecność, nawet
          nie trzeba się było podpisywać, dostawało się trzy kartki i kopertę (te trzy
          kartki to trzy listu Frontu Jedności Narodu: do sejmu, do Miejskiej Rady
          Narodowej, do Dzielnicowej Rady Narodowej); kartki wystarczyło pod okiem
          komisji włożyć do koperty, kopertę zakleić i wrzucić do urny; cała procedura
          trwała kilka minut, rzecz odbywała sie w niedzielę, więc można ją było wygodnie
          zaliczyć "po kościele". Byłem dwa razy: 1976 i 1980, zresztą skorzystałem z
          kabiny by oddać głos nieważny, tj. przekreślić kartki na ukos. Latem 1980
          miałem składać wniosek o paszport, a straszyli, że nieobecność przy głosowaniu
          odnotują i zrobią z tego użytek i paszportu mogą nie dać.
          Można też oczywiście widzieć stanie w kolejce, jeśli się wyszło na zakupy
          podczas dnia roboczego, jako przyjemną przerwę w nudnej pracy - ot, nie trzeba
          siedzieć całych 8 godzin w jednym i tym samym pokoju,z tymi samymi ludźmi, a
          samo stanie, czy też stanie w kilku sklepach po kolei, aby dostać co się
          zamierzyło i czego się potrzebowało, jako trudności dnia codziennego, od
          których jednak podstawy egzystencji się nie chwieją (ciekawostka: mam jeszcze
          pobożne broszurki wydawane z imprimatur cenzury państwowej z okazji wizyty
          kopii obrazu Matki Boskiej Fatimskiej w r. 1982 z tekstami pewnych księży
          uważających, że w kolejkach doskonale można by odmawiać Różaniec... nie
          pamiętam, by ktokolwiek tego próbował, choćby po cichu; zwykle koło mnie
          toczyła się rozmowa o d... Maryny).
          "Radosne Święto Lipcowe", Manifest wydrukowany jakoby w Chełmie "na wyzwolonym
          skrawku ziemi polskiej", gdy armia czerwona naprawdę weszła do Polski pod
          Sarnami (woj. wołyńskie) już w styczniu 1944 - szkoda mówić.
          No ale cóż: "de gustibus non est disputandum" - czyjś smak (dobry lub zły) nie
          poddaje się dyskusji, tym bardziej osądowi.
          • luccio1 Re: Mieć dziecko w Polsce? 18.03.05, 20:50
            I przepraszam Cię, że jeszcze przytoczę kilka przykładów tamtego wspaniałego
            życia.
            Pikniki mam i babć z dziećmi i wnukami na Plantach Krakowskich w "kółkach"
            wokół piaskownic, ciągnące się przez lata 50., 60., 70. ... Pełno dzieci
            kotłujących się w piaskownicy i obok niej lub ganiających tam i z
            powrotem,ławki zatłoczone starszymi i młodszymi Paniami rajdającymi zawzięcie
            albo machającymi drutami - i tak omal od południa aż do ciemna, aby do końca
            wyzyskać pogodę i światło dnia i jak najdłużej być poza ciasnym mieszkaniem,
            dając chwilę wytchnienia mężowi, rodzicom, teściom...
            I to: z chwili na chwilę słyszysz, jak Mama mówi: strać się z domu i wróć nie
            wcześniej jak koło 23 (właśnie siostra zaprosiła przyjaciółki na babskie
            pogaduchy).
            I strach mojego dziadka ciotecznego, który bał się jeszcze w początku lat 70.,
            że go jako emeryta=pasożyta wysiedlą z Krakowa i wsadzą (razem z Ciocią-Babcią)
            ciupasem jakiemuś chłopu do chałupy gdzieś we wsi podkrakowskiej - jeśli nie
            ześlą do PGR-u w szczecińskie. To właśnie on zarabiał w PKO przed wojną 800 zł -
            i za Gomułki też 800 zł. (Dla porównania: 400 zł to był w r. 1939 czynsz za 4
            pokoje 130 m w oddawanej właśnie kamienicy, z CO, elektromagnetyczną blokadą
            bramy, instalacją dzwonkową do wołania służby pozwalającą lokalizować, skąd się
            woła... etc.).
            Co do wczasów: moi Rodzice woleli dopłacić, aby pojechać na wakacje prywatnie;
            Tato uważał za absurd oglądanie kolegów z pracy na wakacjach!
            Znalazłbym pewnei więcej. Nie chcę przedłużać.
            Pozdrawiam. Łukasz.
            • magdalenki1 do osoby która pisała "jak jeden pracuje i utrzymu 24.03.05, 11:29
              mój facet utrzymuje dziś cała naszą rodzinę, diwe córki, mnie dwa psy i wielki
              dom, a i tak wydaje mi sie, że to nie kończy dyskusji.Jeśli pracowałam 7 lat
              płaciłam podatki i wszystkie głupie składki, to dlaczego nie mogę teaz z tego
              skorzystać, zeby pobyc z dzieckiem w domu chociaż rok i dostawać swoją wypłatę.
              Może nie wszystkie kobiety lubią, być tylko i wyłącznie na utrzymaniu swojego
              partnera. Miałam pensję 10-12 tyś zł, a dzisiaj choc dalej jestem zatrudniona
              nie mam nic, nikt mnie nigdy nie utrzymywał i nie lubię tego, uważam, ze po
              tylu latach płacenia składek, należy mi się prawo do bycia z dzieckiem w domu,
              dodam, ze nie korzystałam nigdy z zadnych świadczeń, które z tych składek
              pochodzą. lekarz przyjeżdźa do domu prywatnie, za poród płaciłam, zęby robię
              prywatnie, nidgy nie byłam z dzieckiem w przychodni więc jestem dobrym
              składkowiczem, duzo płacę nic nie wyciągam, bo mam w dupie naszą służbę
              zdrowia, gdzie mi jakis lekarz w przychodni powie, że nie mogę zrobić badań, bo
              to kosztuje i on nie widzi takiej potrzeby, to jest własnie chory kraj. Niech
              sobie w dupę wszadzą to 400 zł zasiłku wychowawczego, bo co ja mam sobie za to
              kupic niby? waciki
              rodzę dzieci, bo chce, ale w pełni się zgadzam, że w naszym kraju coraz mniej
              kobiet ma na to odwagę i przestańcie pierdzieć o jakims prl-u, bo mnie to
              rozsmiesza, w całej nie prlowskiej europie kobieta ma wsparcie, kidy zostaje
              matką i nikt jej nie mówi, ze ma wyzyć z dzieckiem za 80 euro, i nikt jej nie
              mówi, ze jej potem nie zatrudnia bo po co komu na etacie matka z dwójka dzieci.
              W naszym kraju jest taka bieda, ze jesli juz ktos ma na chleb i masło to sie
              cieszy, bo inni nie mają wcale, to jest źenujace, a my się przyzwyczajamy, ze
              mozna cały miesiąc zapieprzać po 10 godzin za 1000zł i juz. i to jest zdrowy
              kraj? pół mojej rodziny siedzi na zachodzie, mama w berlinie zajmuje się
              starszą osobą i wiesz ile zarabia 12 tyś zł, a w polsce była kierownikiem
              referatu w urzędzie wojewódzkim i zarabiała 1500 ma wyższe i tak dalej i co to
              jest normalny kraj? w dupie mam taka normalność, a pieprzeni posełkowie do
              pracy nie chodzą sejm pusty, bo oni za moje pieniądze jeźdżą słuzbowymi furami
              na biznesowe obiady, zeby zadbać o swoja dupę jak im się kadencja skończy.
              i nie porównywać do prl. bo to kpiny, tak piszą Ci co teraz mieli fuksa i się
              załapali i dobrze mają w tym naszym pogiętym kapitaliżmie, gdzie 20 musi
              harować, żeby jeden miał dobrze.
              pozdrawiam
              nie lubię cieszyć sie ochłapami, tylko dlatego, ze inni maja gożej, to się nie
              godzi
              • mamapiotra Re: do osoby która pisała "jak jeden pracuje i ut 18.08.05, 15:33
                ja mam dziecko. Tzn wpadliśmy z mężem po ślubie czyli nieplanowane toto było. Mąż zarabia 2 tys i sobie radzimy. Było lepiej gdy pracowałam, ale wychowałam sie w prl-owskiej biedzie. Na obiad była tylko kapusta. Teraz dochodze do wniosku, że aby mieć dziecko trzeba tego albo mocno chcieć, albo wpaść (bo inaczej to nigdy nie było by nas stać na potomstwo).
    • kobieta64 z innego forum 23.05.06, 09:00
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=42214093
    • ada828 Re: Mieć dziecko w Polsce? 23.05.06, 11:12
      Zgadzam się, że w Polsce osoby prowadzące działalność gospodarczą są
      obywatelami 2-kategorii, chociaż inaczej niż rolnicy, czy budżerówka
      (administracja, istytucje publiczne, spółki w których większość udziałów
      posiada Skarb Państwa) nie płacą podatków i ZUS-u z własnej kieszeni. Często
      zastanawiam się czy nie stworzyć grupy nacisku. Drogie mamy zainteresowane
      dzialaniem, proszę i meila na priv.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka