Dodaj do ulubionych

kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejszą?

31.01.05, 13:20
No właśnie. Jestem teraz na wychowawczym, ale ze wstrętem myslę o powrocie do
szkoły, gdzie musze być 24 godz do dyspozycji dyrekcji, robić 3 godz
konsultacji dla uczniów tygodniowo za darmo, siedziec w komisjach
konkursowych w soboty też za darmo, i sprawdzac prace maturalne też za frajer.
Nie wspomnę już o "ambitnych szkoleniach" w ramach awansu.
No i młodzież! Ze łzą w oku wspominam prawdziwych licealistów- kulturalnych,
bystrych. To co przychodzi z gimnazjów woła o pomstę do nieba.
Więc pytam? Odważył się ktoś rzucić to w dobie bezrobocia i nie żałuje? Jeśli
tak, to czym się teraz zajmuje?
Obserwuj wątek
    • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 13:44
      ka12, ja jestem przy koncowce ciazy, na zwolnieniu od ponad miesiaca. do pracy
      wracam we wrzesniu i juz sie wstrzasam na mysl o tym. czeka mnie tam awans na
      nauczyciela mianowanego! oj gdybym tylko miala odwage rzucic te prace . ale ja
      sie nie odwazae,bo jestem tchorzem! w mojej szkole tez tak latwo ze mnie nie
      zrezygnuja...chociaz w sumie jest jedna dziewczyna,ktora moze mnie zastapic,
      tylko by musiala rozpoczac studia.
      akurat z dziecmi jeszcze mi tam najlepiej smile (za wyjatkiem szostych klas-
      zgroza). z mlodszymi praca bywa nawet miła. gorsza jest atmosfera tych awansów
      i w ogole atmosfera wsrod nauczycielek-nikomu nie mozna ufac, jedna drugiej
      podklada swinie, mnostwo apodyktycznych pan, majacych jako jedyne racje na
      temat dzieci i mlodziezy. cokolwiek nie powiesz, uslyszysz "nie masz racji", o
      swoim zdaniu mozna zapomniec. moja vice dyrektorka uznaje siebie za jedyna
      osobe we Wszechswiecie,ktora umie sobie poradzic z dziecmi i ktorej to one sie
      boja. ech moglabym jeszcze duzo pisac o nauczycielach- moze nie powinnam,
      zreszta wielu z nich lubie...no moze przesada,ze wielu
    • mamadwojga Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 14:29
      Ja! Na razie tylko rzuciłam ale za to z hukiem i na zawsze. Pracowałam w szkole
      pięć lat- o pięć lat za długo.
      Postanowiłam się kompletnie przebranżowić, w tym roku kończę drugie studia- o
      całkiem innym profilu niż poprzednie i jestem pewna że tym razem nie będę się
      męczyć w pracy za półdarmo.
      Ale ja mam dobrze bo mój mąż zarabia na tyle dobrze że mogę sobie studiować i
      siedzieć w domu a nie każdy tak ma smile
      • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 14:40
        moj maz jest tez nauczycielem i to w gimnazjum- on pracuje 20lat. mowi,ze
        dopiero teraz ma dosyc. a ja juz mam dosc- po 6latach. gdzie sie podzialy moje
        idealy. o powolaniu nie wspominam- nie wiem,czy je mialam.
    • izuhaha Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 15:09
      ja - z wykształcenia (pierwszego) jestem oligofrenopedagogiem. Przez rok
      pracowałam w zawodzie. Nie dawało mi to żadnej satysfakcji, ani zawodowej ani
      finansowej. Obecnie zajmuję się finansami, a wcześniej pracowałam jako
      asystentka. I tak już pięć lat. To co robię teraz bardzo mnie cieszy, wiem że
      jestem doceniana (finansowo również). Czasami się zastanawiam jak by było
      gdybym w szkole została. Jednak póki co nie żałuję. Życzę rozwagi, odwagi i
      powodzenia.
    • larenata Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 15:16
      Przepracowałam 6 lat w szkole i ...dziękuję, więcej nie chcę. Nigdy więcej nie
      wrócę do szkoły - taką mam nadzieję, bo powtarzam to sobie jak mantrę.
      Zakładamy niedługo z mężem własny biznes, więc trzymajcie kciuki!!!!
      • trautlusia Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 16:04
        ja i gatuluje sobie tego kroku kazdego dnia, jestem anglistka i moze dlatego mi
        łatwiej, wczesniej pzez dwa lata pracowałam jako tłumacz w firmie fińskiej
        teraz od 6 lat jestem asystentka-tłumaczem. praca ta daje mi wiele satysfakcji
        nie wspominając o kwetii finasowej
      • hanka_79 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 16:12
        Został mi jeden krok do rozpoczęcie ( po raz pierwszy!) pracy w szkole. Czytam
        Wasze posty i coraz bardziej się boję. Czy praca w szkole jest aż tak
        straszna?? Pytam o stosunki między ludźmi. Moja mama jest nauczycielką, ja sama
        zawsze chciałam pracować w szkole- innej pracy sobie nie wyobrażam.
        Tym bardziej mnie to zastanawia, że całkiem niedawno był tu podobny post- o
        nauczycielach i w zasadzie same krytyczne zdania o układach między
        pracownikami. Dlaczego??
        • tojaola2 to się pożalę 31.01.05, 16:33
          ja dzisiaj usłyszałam,ze mam sie zastanowić jak odrobię dni swojej nieobecności
          i kiedy sie spotkam z uczniam.W I semestrze byłam 5 dni na L4 gdy juz całkiem
          wysiadlo mi gardło i wykorzystałam 2 przysługujace mi dni opieki nad
          dziećmi.Myslę,że jak skończe staż na nauczyciela dyplomowanego(do maja) to będe
          kłębkiem nerwów.Kazdy dzień przynosi jakąś przykrość i naprawdę nie ma już
          Siłaczek.Bo i po co?
          • iskra14 Re: to się pożalę 31.01.05, 17:15
            Tojaola - czy to ty? Jakiś czas temu pisałyśmy do siebie na priv. bardzo lubiłam
            tę korespondencję. Proszę napisz na pocztę gazetową.
    • moofka Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 17:10
      > Więc pytam? Odważył się ktoś rzucić to w dobie bezrobocia i nie żałuje? Jeśli
      > tak, to czym się teraz zajmuje?

      pracowałam w szkole 2 lata zaraz po studiach jako nauczyciel angielskiego
      nie lubiłam tego, chociaz praca dosc wdzieczna (podstawówka klasy 1-6)
      no i te załosne pieniądze
      cały czas miałam nadzieje, ze to tylko tymczasowe, a lepsza taka praca niz zadna
      po roku zaszłam w ciąze
      od połowy juz na zwolnieniu
      sa tez plusy smile
      jako ze wypadał mi macierzynski w czasie wakacje to był jesczze o 2 m-ce dłuzszy
      a ze nie lubiłam tej pracy
      to bez zalu poszłam na bezrobotny, siedziałam z syneczkiem
      a kiedy skonczył 15 m-cy znałazłam prace w firmie, gdzie zajmuje sie eksportem
      szczerze to lubie
      rozwijam sie
      no i pieniadze nieporównywalnie wieksze
      ani razu jeszcze nie zateskniłam za szkołą


      • hanka_79 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 17:22
        Qrczę, nie ma żadnych nauczycielek z powołania, które mnie podniosą na duchu??
        Chyba sa jakieś zalety tej pracy? Chociaż takie banalne jak sporo wolnego
        (święta, wakacje, ferie itd). Może inaczej na to patrzę, bo zawsze chciałam
        pracować z dziećmi.
        • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 17:50
          hanko, zaleta z pewnoscia sa te dni wolne, wakacje itp. ale od razu mowie- nie
          wierz w zadne 18h na tydzien. to nieprawda- masz kupe pracy w domu i na glowie.
          ja nie uwazam siebie za osobe z powolaniem,ale wiem,ze nawet tego typu osoby
          maja dosyc,jak nie mlodziezy, to stosunkow panujacych w parcy miedzy
          nauczycielami. w szkolach podstawowych traktuja cie jak uczniaka, ludzie robia
          sie infantylni- co gorsza rowniez dyrekcja!
          • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 17:53
            no i co niektorzy pomiataja nauczycielami, zwlaszcza rodzice - lataja zaraz do
            dyrekcji,bo "nauczyciel przeklął". zenada! cala szkola wiedziala,ze pan od w-f
            przeklal
            • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 17:55
              albo nie wpiszesz tematu, to zoataniesz wyczytana na radzie,ze nie wpisujesz
              tematow! i bedzie to powiedziane z grobowa mina.
        • anulka.p Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 17:55
          Ja nie mam nic wspólego z nauczycielstwem (choć jak byłam małą dziewczynką,
          marzyłam o tym; ulubiona zabawa - w szkołę, prowadziłam dzienniki różnych (!)
          wymyślonych klas, itd), ale bardzo zaciekawawił mnie ten wątek. Dlaczego aż tak
          nie cierpiałyście, nie cierpicie szkoły? Czy to to wina zarobków? Warunków? Czy
          tego, ze dzieciaki są coraz gorsze? CZy układow między nauczycielami? O co
          chodzi?
          • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 18:03
            anulko, z powodu
            -wymyslu jakim jest awans zawodowy-bezuzyteczny wysilek
            -stosunkow miedzy nauczycielami, braku jednosci miedzy nimi, rywalizacja
            (idiotyczna)
            -stosunkiem dyrekcji do pracownikow (trzymanie ich za morde)
            -zarobkow
            -podejscia niektorych rodzicow
            -coraz gorzej zachowujacych sie dzieci
            -przeciazenia psychicznego, ciaglego halasu, przepracowania
            • iskra14 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 18:07
              Ja do iwci75 dodałabym jeszcze zupełnego braku szacunku i docenienia tego zawodu
              ( a wkońcu kto tych dyrektorów banków nauczył czytać?) oraz faktu, że rodzice
              wymagają, aby szkoła za nich wychowała dziecko. Pracę z dziećmi lubię, lubię
              uczyć, ale 1200 - 1300 miesięcznie to żadna płaca za taką pracę. No i ta
              papierologia, która tak naprawdę nikomu nie służy.
              • blum5 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 18:17
                ja tez pracowalam w szkole, i nawet milo to wspominam, bo lubie mlodziez,
                (uczylam w liceum), ale nie znosilam nauczycieli. cale przerwy to tylko
                narzkanie na uczniow , jakie to matoly itp, wiecznie niezadowolenie, i
                pretensje do calego siata, jakos nie spotkalam tam nauczyciel ktory bylby takim
                prawdziwym egzemplarzem z powolania. wszyscy jacys sfrustrowani.
                nie mialam tez z nimi wspolnego tematu bo nie chcialam narzekac na te mlodziez,
                a ona nie byla taka najgorsza. trzeba bylo z nimi troche porozmawiac ot i tyle.
                cos wytlumaczyc, podyskutowac, ale stara kadra tego nie znosila, wiedzialam ze
                wiekszosc nauczycieli mnie nie lubila bo trzymalam strone mlodziezy. i moj
                wniosek jest taki ze to nie mlodziez jest najgorsz tylko gorsi sa nauczyciele.
                tez zmienilam prace na inna, poszlam do firmy i zajmowalam sie importem i
                exportem, z pracy w szkole zrezygnowalam bo trafila sie ta wlasnie za duuuzo
                wieksze pieniadze. pracowalam wiec w firmie a wieczorem prowadzilam kursy,bo ja
                jesnak lubie uczyc.
                pozdrawiam
                • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 18:21
                  ja tez lubie uczyc, to fakt smile kontakt z ludzmi rowniez, takze z tymi
                  mniejszymi ludzmi. jednak ciezko znosze halas i brak dyscypliny i ciezko nad
                  nia pracuje.
                  nie znosze dyskusji o rodzinie uczniow- a zdarzaly sie
          • kocianna Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 18:27
            Ja pracowałam w dwóch, teraz pracuję w jednej, za jakiś czas pewnie znów w
            dwóch. Moje liceum jest super: swietna, ludzka dyrekcja, malutkie i przyjazne
            grono pedagogiczne, fajne dzieciaki, choć trudne. Żyjemy wszyscy pod groźbą
            likwidacji i tak już od 10 lat... Podstawówka to była tragedia. Dzieci jak
            dzieci, z domu dziecka i z rodzin patologicznych, ale dałoby się wytrzymać. ALe
            to obgadywanie się za plecami, te partie i partyjki i koteryjki, dyrektorka,
            która nie wie, czego chce i od kogo, podkradanie sobie pomysłów... Tam juz nie
            wroce. A zawod chce zmienic ze wzgledu na kase tylko i wyłacznie.
            • iwcia75 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 18:33
              kocianno, bo z dziecmi z podstwawowki da sie wytzrymac smile gorzej z paniami
              nauczycielkami traktujacymi wszystko tak smiertelnie powaznie, wyliczajacymi
              swoje sukcesy i osiagniecia. tak z boku popatrzec- to cyrk!
              • verdana Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 19:40
                Ja. Ale u mnie była to praca dodatkowa.
        • michatka Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 22:41
          nie wiem, czy jestem "nauczycielką z powołania" wink
          ale:
          lubię uczyć
          lubię młodzież, którą uczę
          oni też mnie (raczej) lubią
          mam dwoje małych dzieci i prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie w tej chwili
          siedzenia w parcy po 8h dziennie
          pewnie że do pensum 18h dochodzi jeszcze przygotowywanie się do lekcji,
          sprawdzanie testów itp, ale i tak uważam, że czasowo wychodzę na tym dobrze
          na szczęście zrobiłam już mianowanie (miesiąc przed urodzeniem młodszej wink więc
          nie muszę biegać na szkolenia i tonać w papierach wink
          jeśli chodzi o atmosferę - jest różnie, u mnie OK, głównie dzieki osobom w moim
          wieku, zdystansowanym do absurdów szkolnej rzeczywistości (których nie brakuje)
          w moim przypadku - jest nieźle wink czego i Paniom życze wink
          • michatka Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 22:42
            ups, mój post miał być pod postem hanki 79
    • ka12 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 31.01.05, 21:08
      Jestem świeżo po przejrzeniu Wyborczej - mnóstwo ofert, ale głównie dla
      przedstawicieli handlowych.
      Zazdroszczę Trautlusi, bo robi to co ja zawsze chciałam (jestem germanistką)
      Powiedz, masz przysięgłego? Znalazłaś tę pracę bez znajomości? Z tego co
      wyczytałam robisz to od mniej więcej 8 lat, więc może wtedy było łatwiej. Ja
      juz chyba nie wierzę w znalezienie pracy bez pleców.
      Iwcia, podpisuję się pod wszystkim, co powiedziałaś o szkole. U nas nawet jedna
      nauczycielka nakablowała na drugą, że żuła gumę na apelu.
      Wiecie co dziewczyny,ja muszę znaleźć coś innego, bo jak ktoś mnie pyta gdzie
      pracuję, to wstydzę się przyznać. Jest mi z tym źle. Nie chcę nikogo obrazic,
      ale w moim odczuciu w szkole pracują ludzie mało przebojowi, takie życiowe
      niezdary. Chcę sobie udowodnic, że taka nie jestem. Gdybym znalazła coś innego,
      to byłby najlepszy dowód.
    • agusiah Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 01.02.05, 14:50
      Ja. Rzuciłam prace w szkole z żalem - naprawdę uwielbiałam uczyć. Zresztą co po
      polonistyce można robić przyjemniejszego niż gawędzić o literaturze z młodymi
      ludźmi smile? Było fajnie, ciekawie, z jakimiś tam sukcesami. Pozawierałam wśród
      tzw. grona pedagogicznego przyjaźnie, które przetrwały już wiele lat i mam
      nadzieję przetrwają jeszcze niejedno. Chociaż zgadzam się, że nie wszyscy
      nauczyciele powinni pracować z dziećmi i młodzieżą - nie dotyczy to bynajmniej
      tylko pań starej daty. Nie obrażając nikogo - wystarczy poczytać niektóre posty
      powyżej....

      Ale zrezygnowałam z pracy po 3 latach, bo:
      - jestem potworną perfekcjonistką i przygotowanie się do lekcji (zawsze jeszcze
      można przeczytać do zajęć ze trzy książki, a lekcji dziennie było ze 6) oraz
      sprawdzanie wypracowań (recenzja na pół strony to minimum, bo co komu powie
      sama ocena?) zajmowały mi potwornie dużo czasu - kończyłam pracę około 22.00,
      nie przesadzam;

      - wynagrodzenie było po prostu nader mikre (teraz podobno to się poprawiło), a
      straciłabym szacunek do siebie, pracując "na pół gwizdka", bo mi słabo płacą.
      Dla tych dzieci ten czas się nie powtórzy.

      Znalazłam pracę, która jest lepiej płatna i zajmuje mi 8 godzin dziennie.
      Resztę mam wolnąsmile. Bardzo miłe. No i nie czuję się już jak dziecko z
      nieodrobionymi lekcjami, bo coś tam zalega na biurku.

      Reasumując - za przyzwoite pieniądze pracowałabym w szkole nadal. Musi to
      kocham.
    • beata132 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 01.02.05, 23:26
      Bardzo chciałabym nadal pracować w szkole. Niestety na razie nie jest mi to
      dane. Mam za sobą rok kontraktu, urodziłam synka w lipcu 2004 i nie przedłużyli
      mi umowy od września. Obecnie jestem na bezrobotnym bo wychowawcze mi się nie
      należy. W szkole pracowałam 2,5 roku.
      Dlaczego mi nie przedłużyli umowy?
      -nie umiem włazić w tyłek dyrekcji tak jak moja "koleżanka", która dostała moje
      godziny
      -nie donoszę na kolegów z pracy
      -nie skarżę się na uczniów, bo ich po prostu lubię i szanuję (a to jest
      niepopularne w mojej byłej szkole)
      Wiem, że przeze mnie przemawia żal i gorycz ale przykro mi, że tak ze mną
      postąpiono. Dyrekcja przez cały okres mojej ciąży obiecywała mi, że będę miała
      godziny. Dodatkowo od lutego 2004 poszłam na podyplomówkę z innego przedmiotu
      (nikt z nauczycieli nie miał prawa do nauczania wiedzy o kulturze)i dojeżdżałam
      120 km co 2 tyg z rosnącym brzuchem byle tylko zapewnić sobie pracę. I co? Na
      te same studia pół roku po mnie zapisała się moja "koleżanka" po fachu
      (dokładnie jest ze mną w grupie-wystarczyło zapłacić za zaległy semestr) i to
      ona dostała wszystkie godz. wok-u.
      Wiem, że wykonywałam swoją pracę rzetelnie i z sercem. Dowodem na to są słowa
      moich byłych podopiecznych, którzy mówią że tęsknią za mną i woleliby abym to
      ja nadal ich uczyła i przygotowała do matury. Było mi bardzo miło, gdy
      zaprosili mnie na swoją studniówkę. Co robić-tęsknię za nimi bardzo!!!!!
      • magduniar3 Re: kto rzucił pracę w szkole i znalazł fajniejsz 02.02.05, 00:44
        To bardzo przykre co piszesz Beatko.
        Ja też jestem nauczycielką i być może niektóre z was czytały na innym forum
        moje posty o "głupich" dzieciach. Miałam wtedy strasznego doła i myślę ze każdy
        z nauczycieli przez to przechodzi.
        Jakby się zastanowic to praca w "mojej" szkole ma kilka plusów:
        1. super dyrektor - a vice musiała się przystosować
        2. mam kilka fajnych koleżanek (ale muszę dodac że średnia wieku nauczycieli
        nie przekracza 35 lat)
        3. uczniowie sa całkiem fajni
        4. no i oczywiście wolne dni - nie muszę sie martwić co zrobie ze swoimi
        dziećmi w wakacje lub ferie.
        Niestety pieniądz jest marny - ja nie mam mianowania i mam tylko licencjat.
        Człowiek często wraca do domu zmęczony nie tylko psychicznie ale i fizycznie.
        A mój mąż po wycieczkach nauczycielskich stwierdził, że nie ma gorszej grupy
        zawodowej, ale WSZĘDZIE ludzie są zazdrośni, zawistni i chcą więcej kasy i
        proszę mi nie mówić, że inni nie obgadują za plecami współpracowników, ich
        rodzin, klientów itp.
        Za nim zaczęłam pracować w szkole miałam kilka innych posad, ta mi najbardziej
        odpowiada i ciągle mam nadzieję, że przyjdzie dzień w którym będziemy
        przyzwoicie zarabiać.
        Nauczyciel nie są nudni, bez polotu i nie są życiowymi nieudzacznikami - to
        jest naprawdę ciężka i wyczerpująca psychicznie praca.
        Różne rzeczy mówi się o przedstawicielach innych profesji, ale z nauczycieli
        najłatwiej zrobić kozłly ofiarne.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka