Dodaj do ulubionych

Mieć czy być ? - długie

09.02.05, 12:44
No właśnie, pytanie stare jak świat. Trapi mnie od momentu narodzin córki, a
ostatnio jakby mocniej i częściej. Więc może od początku.
Od prawie 10 lat pracuję zawodowo. Razem z mężem mieliśmy okres bardzo
intensywnej pracy (po kilkanaście godzin na dobę) dzięki czemu osiągnęliśmy w
swoich aktualnych firmach dobre pozycje. Wszystko było ok., ciężko ale z
bardzo dużą satysfakcją. No i nadszedł moment kiedy nic już nie było ważne
tylko dziecko. Oczywiście nie bez problemów, ale w końcu pojawiła się nasza
córeczka. Kiedy miała pół roku wróciłam do pracy. I nagle okazało się, ku
mojemu zaskoczeniu, że tak naprawdę to przestało mi na niej (pracy) zależeć.
Teraz kiedy ktoś przychodzi i mówi, że jest problem, myślę sobie problem to
by był kiedy córka byłaby chora, a tu jest po prostu kolejna spraw do
załatwienia. Gdybym mogła najchętniej siedziałbym w domu z córką i cieszyła
się jej rozwojem. Zawsze uważałam, ze praca to rzecz nabyta, a rodzina jest i
będzie przez całe życie, więc tu trzeba skupić swoją energię. Zdaję sobie
sprawę, że świat jest tak skonstruowany że bez pieniędzy nie da się
funkcjonować, że muszę zapewnić córce jak najlepsze warunki i możliwości. Ale
powiedzcie po co? żeby wyposażyć ją w jak najlepsze środki do walki szczurów.
Wiem, ze musi znać języki, mieć szerokie horyzonty, ale po co? Żeby jak
najlepiej dyskwalifikować rywali? I mieć podobne dylematy w dorosłym życiu?
Bez sensu.
Powiedzcie czy ja się po prostu nie nadaję do funkcjonowania w aktualnych
warunkach i powinnam żyć np. 200 lat temu? A może dlatego, że
prawdopodobnie mam komfortowe warunki, stabilną pracę, bez problemów
finansowych nie umiem docenić tego co mam? Czy może po prostu jestem
zmęczona? A jak u Was?
Potrzebuję świeżego spojrzenia na tą sytuację.
e.c
Obserwuj wątek
    • mama_szefusia Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 12:55
      Mi też groził wyścig szczurów. Jestem ekonomistką i wisiało nade mną realne
      widmo pracy w zachodniej korporacji w dziale audytu. Szczególny splot
      okoliczności i wyborów sprawił, że po urodzeniu synka zdecydowałam się na
      trzyletni urlop wychowawczy. Od niedawna pracuję ale w tzw. jednostce badawczo-
      rozowjowej i jest fajnie. Praca ciekawa, twórcza, niezbyt obciążająca i marnie
      płatna. Czyli chyba jednak być niż mieć.
      Jestem szczęśliwa, bo mam czas dla rodziny przede wszystkim, ale też na
      realizację swoich hobby, na odpoczynek, na nowe rzeczy, których chcę spróbować.
      Praca zarobkowa jest tylko elementem mojego życia, niezbędnym ale nie głównym.
      Pozdrawiam
      Ola mama Jasia
    • anek.anek Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:07
      Być. Podobnie jak Ty "mieć" już osiągnęłam w życiu.Z pracy na stałe
      zrezygnowałam po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Komfortowa sytuacja, bo mąż
      nadal zarabia dobrze - dla niego to na szczęście jest i "mieć" i "być"
      jednocześnie.
      Im jestem starsza, tym bardziej skłaniam się ku duchowemu a nie finansowemu
      rozwojowi. Kariera? Po co? szczerze mówiąc, to czasem nawet zazdroszczę
      ludziom, którzy pracują w fabrykach - wytwarzają dobra realne, konkretne.
      Start dziecku zapewnia się przede wszystkim ucząc je życia. ważniejsze od tego
      czy będzie chodziła na tysiąc angielskich, prywatnej szkoły itd, będzie to czy
      wy będziecie umieli wzbudzić w niej ciekawość świata - bo od tego tak naprawdę
      się zaczyna prawdziwa nauka i korzyści (materialne również) z niej płynące.
    • hancik5 Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:13
      Mam to samo... Ostatnio mam ochotę być mamą domową. ale taką w starym stylu,
      czyli przetwory, robótki na drutach, ogólnie tworzenie ciepła domowego...
      Zupełnie inaczej, niż moja mama, która znowu nie była nauczona przez swoją,
      czyli moją babcię. Moja babcia była swego rodzaju emancypantką i pewnie nie
      byłaby zadowolona, że jej wnuczka takie rzeczy...

      Moja babcia była żoną adwokata, piła kawkę,grała w brydżyka i podpalała
      papieroski. Miała rozległa wiedzę polityczno-społeczną, oboje przyjmowali
      różnych ciekawych ludzi. Prawdę mówiąc trochę jej zazdroszczę...
      Zupełnie nie odpowiada mi poświęcanie tyle czasu na pracę...Po pracy często
      brakuje mi sił na to, co chciałabym zrobić..
      Według mnie nie wszystkie kobiety powinny tyle pracować. Meżczyzna powinien
      zarabiać tyle,aby żona mogła spokojnie wychować dzieci. Biologia już tak nas
      urządziła, że to my rodzimy, karmimy i my jestśmy mamą (ulubione słowo mojej
      córeczki) a brak obecności matki niestety jest bardzo niekorzystny dla
      dziecka...
      Dlaczego nie można pracować na pół etatu ??
      Dlaczego nie mogę, jak moja babcia spokojnie żyć na utrzymaniu męża, kiedy jest
      taka potrzeba ??/
      Wkurza mnie to wszystko..
    • ulkapolla Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:25
      Mam prawie taka sama sytuacje i podobne dylematy. Zwlaszcza po tym, jak ostatni
      tydzien przesiedzialam na zwolnieniu, zajmowalam sie coreczka i gotowalam
      obiady mezowi. Inne zycie. Powrot do pracy po tym tygodniu byl wyjatkowo
      bolesny. A przed dzieckiem robilam "kariere". Teraz i tak wszystko wzielo w
      leb, czuje sie niestety dyskryminowana przez szefowa 30-letnia stara panne bez
      faceta i perspektywy na dziecko. Niby mam ciepla posadke z przyzwoita pensja
      ale coraz czesciej mysle, zeby zamienic swoja zachodnia korporacje na cos
      innego, bez kultu siedzenia po godzinach i nawet z mniejsza pensja. Na to zebym
      wcale nie pracowala to moj maz sie nie zgodzi, za duzo zna kobiet ktorym odbilo
      przez to, ze nie pracowaly (bez urazy oczywiscie).

      A co do zmeczenia, to na pewno jestesmy zmeczone ale przekonalam sie, ze
      tydzien odpoczynku to za malo.
      • e.chianti Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:33
        Dokładnie. Mnie tez męczy kult siedzenia po godzinach. Po co? Uważam, że nie
        można efektywnie pracować nie zachowując bilansu pomiędzy pracą a życiem
        osobistym. Na zachodzie tak standard jest już wypracowany. U nas pewnie jeszcze
        długo nie.
        I dokładnie tak jak piszesz, triumfy święci bezdzietna panna dla której całe
        życie to praca, którą pewnie ja też kiedyś byłam (może nie panną, ale
        bezdzietną).
        e.c
      • anek.anek Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:37
        Ja to rozwiązałam tak, że zaczęłam przyjmować różnego rodzaju prace zlecone do
        domu. Zarówno ze starej firmy - w ramach moich byłych obowiązków, jak i
        podejmujęsię czasem zupełnie prostych rzeczy, nie wymagajacych ode mnie
        myślenia. Nie zarabiam teraz dużo, ale tyle, że z moich dochodów można pokryć
        podstawowe opłaty - czyli jest to wsumie spore odciążenie męża.
        Bardzo długo po rozstaniu się z firmą byłam w dołku: czy na pewno dobrze
        zrobiłam, co ja teraz będę robić. Odwazyłam się jednak po kilku m-cach na
        rozmowę z byłymi szefami i propozycję w kierunki nich że mogę dla nich robić
        jakieś rzeczy na zlecenia. Znając oczywiście realia firmy, miałam wszystko
        idealnie przemyślane: co mogłabym robić, za ile, na jakich warunkach. Zgodzili
        się, bo łatwiej im wypuścić to do mnie niż zatrudnienie na zlecenie obcej
        osoby. Pracuję wdomu, więc dodatkowo nie zajmujętam stanowiska pracy - co też
        kosztuje. Z czasem rozpuściły się wici i ktoś od czasu, do czasu podrzuca
        jakieś zlecenie. Sama teraz dokonję wyboru. nie byłabym w stanie utrzymać się z
        tego samodzielnie, ale w końcu nie mam po nocach drżączki, po prostu robię
        konkretną rzecz, wiem od razu ileczasu mi to zajmie, co muszę zrobić, i nie mam
        problemu, że jednocześnie muszę robić tysiać inych rzeczy, albo, że po
        zrealizowaniu jednej ważnej, od razu mam następną - nieustanne napięcie,
        kontakt z wiecznie niezadowolonymi klientami mnie wykańczał - bo w sumie w imię
        czego?
        Do takiej decyzji długo jednak dojrzewałam. w razie problemów utrzymuję
        kontakty z różnymi ludźmi od których przyjmuję zlecenia, i mam nadzieję, że
        gdyby nam sie noga podwinęła, to gdzieś stałą pracę bym znalazła. Mam nadzieje,
        że ktoś prędzej zatrudniłby mnie, bo zna mniez tych zleceń, wie co potrafię,
        niż kogoś z ulicy. Taki "bufor bezpieczeństwa" jest jednak wazny. Spoczywa na
        nas odpowiedzialność za dziecko. Ale dla mnie od strony finansowej jest to
        przede wszystkim odpowiedzialność za to żeby mały miał co jeść, w co sie ubrać,
        żebyśmy mieli na lekarstwa i opłaty (i nie muszą być to rzeczy z górnej
        półki). Reszta, jak prywatny angielski, basen itd, to sprawa drugorzędna. Tym
        bardziej, że jeśli chodzi o naukę to bardziej będę chciała zeby uczył się dla
        frajdy poznawania świata niż dla pieniędzy.
        • e.chianti Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:45
          Gratuluję odwagi. Nie wiem czy podejmę taką decyzję. Ale podobnie jak Ty
          dojrzewam do niej. Charakter moje pracy uniemożliwia niestety zlecenia, ale
          dokładnie o tym samym myślałam. Pracować w domu aby nie ‘wypaść z obiegu’ i
          dodatkowo odciążyć męża, przede wszystkim z odpowiedzialności, która spadłaby
          na niego w takiej sytuacji.
          • anek.anek Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 13:55
            Szukaj, szukaj, a znajdziesz rozwiązanie. Zawsze mozesz zmienić zawódsmile
            Zrobione w sposób mądry (czyli nie rzucam wszystko naraz i idę się kształcićw
            nowym zawodzie, tylko pracuję nadal a jakąs minimalną częśc czasu przynajmniej
            poświęcam na kształcenie)może przynieść zaskakujący efekt zadowolenia z życiasmile
            O słuszności mojej decyzji przekonaliśmy rok temu, kiedy dziecko na ponad trzy
            tygodnie wylądowało wszpitalu. Gdybym wtedy pracowała tam gdzie wcześniej, w
            ramach swojego "robienia kariery", mały byłby w tym szpitalu przez większą
            częśc sam. Nikt by mi nie dał urlopu na taki czassad i nie miałabym pretensji o
            to, bo to się ydarzyło w najbardziej z reguły gorącym okresie w firmie. Mojemu
            dziecku trudno było przezyć ten szpital ze mną (zamieszkałam tam z nim na ten
            czas), a co dopiero gdyby był sam. Ta sytuacja spowodowała też, że mąż zaczął
            dziękować niebiosom, że podjęłam taką decyzję.
          • ulkapolla Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 14:00
            Tez bym tak chciala ale niestety nie mam pomyslu na prace w domu.
            Pracuje w banku i raczej nie ma mozlilwosci na "uprawianie" tej dzialki na
            wlasny rachunek. To by musialo byc cos zupelnie innego ale jeszcze nie wiem co.
    • g0sik Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 14:03
      Gdy nachodzą mnie takie dylematy to rozglądam się wokół i stwierdzam że jednak
      MIEĆ chociaż nie za wszelką cenę. Do siedzenia w domu i gotowania obiadków
      męzowi się nie nadaję, nudzi mnie to szybko. Jeśli zaczynam myśleć, że przecież
      spokojnie mogę poswięcić się wychowaniu dziecka, bo mąż nas utrzyma zaraz
      rozglądam się wokoło i widzę samotne matki którym jest bardzo ciężko bo jedyne
      ich doświadczenie zawodowe to bycie żoną i matką. Chcę być niezależna, mieć
      dobrą pracę bo to daje mi poczucie bezpieczeństwa. Wiem że gdyby nagle zabrakło
      mojego męża (rozwód, śmierć itd...) zawsze poradzę sobie sama. To mi daje
      pewność że jeśli mój ukochany mąż się zmieni (czasami tak bywa) nie będę
      musiała trwać w związku tylko dlatego że nie jestem w stanie sobie poradzić
      sama. Głupie są te myśli i mój mąż się denerwuje jak się czasem dzielę z nim
      takimi rewelwcjami ale już taka jestem że myślę co by było gdyby... Mimo
      takiego podejścia odkąd zostałam mamą tak jak u e.chianti zmieniły mi się
      priorytety, jestem jakby obok w pracy, bo cały czas myślę o córci.....
      • verdana Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 14:33
        Ja pracuję i nie wyobrażam sobie życia bez pracy - no, ale ja pracuję nie
        codziennie i w nietypowych godzinach. Za to na kilku posadach, bo z jednej
        wyżyć nie sposób.
        Nie każdy ma takie szczęście. Ja jednak bałabym sie odpowiedzialności zwalonej
        na męża - ja nie pracuję, no to on musi zasuwac cały dzień. Nie ukrywam, że
        chociaż marna ze mnie materialistka, to jednak uważam, że lepiej miec możliwość
        dokonywania pewnych manewrów - tak jak dzisiaj - jeden syn u prywatnego lekarza
        (60 zł), drugi zapisał się na dodatkowe zajęcia (100 zł). Niby lepiej być, ale
        co to za bycie, gdy dziecku trzeba takich zajęć odmówić? Odmówić wyjechania na
        obóz? Wycieczki szkolnej? Biletu do opery? Ksiązki? Tu "nie mieć" powoli
        przekształca się w "nie być".
        Nie mam ochoty zaharować się na śmierć, aby kupic samochód, super sprzęt (nawt
        discmana się nie dorobiłam), meble i ciuchy. Ale na pewne rzeczy chcę, aby
        starczyło. I to nie na dodatkowy angielski, ale właśnie na przyjemności,
        lekarzy, wakacje, książki i bilety.
    • evee1 Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 14:30
      Och, ja tez chetne bym to wszystko rzucila w diably, ale.. (zawsze znajdzie
      sie jakies ale).
      Mam problemy ze znalezieniem pracy na pol etatu - w moim zawodzie takiej u nas
      po prostu nie ma. Na pol etatu pracuja tylko przez jakis czas kobiety po
      powrocie z (bezplatnego) urlopu macierzynskiego. Jak czlowiek sprawdza sie w
      firmie, to po jakims czasie mozna probowac cos negocjowac (wlasnie negocjuje od
      paru miesiecy), ale charakter mojej pracy wyklucza zlecenia.
      Poza tym za dwa lata czeka nas placenie za srednia szkole corki, a potem syna,
      wiec skads pieniazki na te szkole trzeba bedzie znalezc.

      >Dlaczego nie mogę, jak moja babcia spokojnie żyć na utrzymaniu męża,
      > kiedy jest taka potrzeba ??/
      Tylko wez pod uwage, ze dziadek byl adwokatem, a to kiedys byla bardzo
      wazna figura i zarobki mial napewno adekwatne smile), wiec nie jestem pewna czy
      dla babci pozostawanie w domu bylo kwestia "byc" czy "miec" smile).
      Obecnie uklad plac jest nieco inny i w sumie (srednio) ludzie pracuja dluzej
      i intensywniej, zeby to samo zarobic (w kazdym razie wiekszosc z nas). I wtedy
      trudno wymagac od meza, ktory wraca do domu o 20tej, zeby jeszcze w domu cos
      robil. No i samemu tez niefajnie jest siedziec w domu.
      Ja raczej wole meza szczesliwego, ze nie tylko na nim spoczywa obowiazek
      utrzymania rodziny i wracajacego o rozsadnej porze do domu do mnie i do dzieci
      (my wlasciwie razem wracamy z pracy do domu do dzieci smile).

      > Mnie tez męczy kult siedzenia po godzinach. Po co? Uważam, że nie
      > można efektywnie pracować nie zachowując bilansu pomiędzy pracą a życiem
      > osobistym. Na zachodzie tak standard jest już wypracowany. U nas pewnie
      > jeszcze długo nie.
      Mnie tez meczy ten kult, ale zapewniam Cie, ze nie wzial sie on sam z niczego
      w Polsce. Ja przez trzy lata pracowalam w Londynie (zachod jakby nie bylo smile))
      i przed 18:00 nikt tylka z krzesla nie ruszyl, a wszyscy przed 9:00 juz byli w
      pracy. Nie wspomne o dojazdach do pracy (cokolwiek ponizej godziny w jedna
      strone, to luksus!). Swego czasu pracowalam jeszcze w Holandii i Belgii
      (obecnie w Australii). Tam jest ciut lepiej. Wiec chyba nie ten standard masz
      na mysli smile). A czytajac watek "Godziny pracy" mam wrazenie, ze w Polsce nie
      pracuje sie wcale tak dlugo jak "na zachodzie" chyba, ze dziewczyny tam piszace
      nie pracuja na caly etat. Chociaz faktycznie trabi sie tu o zachowaniu
      rownowagi miedzy zyciem zawodowym i prywatnym, oczywiscie po wypracowaniu tych
      40 godzin tygodniowo (plus przerwy na lunch) smile)). Cale szczescie nikogo nie
      zmusza sie do idiotycznych "integrujacych" firmowych piknikiow, ktore wzeralyby
      sie w czas prywatny. Jest jakis piknik (ha, ha, u nas wlasnie doroczny piknik
      dla pracownikow i ich rodzin jest w przyszla niedziele), chcesz - idziesz, nie
      masz ochoty - nie idziesz i nikt Ci z tego powodu wyrzutow robic nie bedzie.
      • aszar.kari Re: Mieć czy być ? - długie 09.02.05, 18:52
        Ach - miec, oczywiscie, ze miec smile Przede wszystkim CZAS no i ZDROWIE, moze
        jeszcze np. lepsza pamiec i troche wiecej cierpliwosci, w sumie o ciut wyzszym
        IQ tez bym nie pogardzila i moze kropla wiecej urody tez by sie przydala smile
        Tylko nic z tego nie da sie kupic - a to feler ;P
        Pozdrawiam,
        Aszar
    • melka_x Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 10:02
      Zgodzę się z Verdaną. Żeby być trzeba coś mieć, no chyba że marzy się o życiu
      mnicha (choć nawet ten potrzebuje miski ryżu czy chleba). Albo inaczej, żeby
      być, najpierw trzeba coś mieć.

      Jest poziom biedy, który warunkuje nędzę intelektualną i duchową. I nawet nie
      dlatego, że nie ma na książki, kina, teatry, muzea itd., ale dlatego, że przy
      niezpokojonych podstawowych potrzebach nie rodzą się te duchowe.

      Łatwo jest twierdzić, że oczywiście być, gdy ma się mieszkanie, gdy starcza na
      jedzenie, wakacje itd (nie mówię tu o szaleństwach, ale życiu, w którym nie
      trzeba bezustannie dokonywać wyborów w rodzaju urlop czy semestr zajęć
      pozalekcyjnych, które dziecko uwielbia, książka czy buty). Mogę się mylić, ale
      podejrzewam, że większość wypowiadających się w tym wątku ma sytuację
      materialną odrobinę powyżej przeciętnej. Czy gdybyście mieszkały z teściami,
      bratem, bratową i bratankami w dwupokojowym mieszkaniu, gdybyście od 10 lat nie
      były na wakacjach czy w księgarni, odpowiedź byłaby taka oczywista?smile))
      • anek.anek Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 11:44
        Przez jakieś 3 lata wynajmowaliśmy zagrzybioną kawalerkę imając się różnych
        prac dorywczych. Niemąż jeszcze studiował. Liczyliśmy się z każdym groszem.
        zamiast kupowania książek chodziło się do biblioteki, wpadało się na obiadki do
        teściowej żeby trochę zaoszczędzić, itd, itp.
        Nie, nie chciałabym powrotu do takiej sytuacji, to oczywiste. Jednak wtedy nie
        narzekaliśmy. Inna to była sytuacja, bo nie było dziecka, ale taka umiejętnosć
        radzenia sobie w trudnych sytuacjach to chyba obydwoje wynieśliśmy z domów:
        nasi rodzice nie zarabiali dużo, i naprawdę czasem w domach rodzinnych też
        trzeba było zaciskać pasa.
        Dla mnie nie ma pojęcia "być" zupełnie oderwanego od rzeczywistości.
        Tylko "być" to ja mogę jeśli nie mam dziecka. To oczywiste.
        Dla mnie "być" w sensie tego wątku to nie robienie rzeczy, które mierzą,
        rzeczy,. których sensu nie widać, poniżania swojej własnej godności. "Wyścig
        szczurów" w te kategorie się wpisuje, niestety.Oczywiste jst dla mnie to, że
        człowiek przeciętnie inteligenty, nawet mając na koncie 20 milionów wygranych w
        Totka, coś będzie robił. Chodzi o to żeby nikt nam nie ustałal hierachii
        wazności, gdzie praca musi być na pierwszym miejscu. To musi być nasz wybór. A
        Brak nam odwagi do podejmowania nowych wyzwań, do spełniania się. Gdbym
        naprawdę wierzyła w swoją pracę, to nie zrezygnowałabym. Ale ja w życiu zawsze
        chciałam robić coś innego. Robienie kariery zawodowej traktowałam jako ciekawe
        doświadczenie, zresztą dzieki niemu naprawdę wiele rzeczy się nauczyłam.
        Rzadko zdarzają się prawdziwi "filozofowie", którzy tylko skupiają się na
        myśleniu o ideach.
      • pesteczka5 Melko 10.02.05, 13:48
        Bardzo mądrze powiedziane... nic+, nic- smile)
    • wika78 Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 10:36
      miałam doświadczenie z dziećmi (oddanymi pod opiekę niani przed ukończeniem 1
      roku życia Po to by rodzice mogli Mieć i kontynuować wartką ściezkę kariery)
      które miały problemy emocjonalne. Nie potrafią wyrazić swojego buntu i
      niezaspokojonej tęsknoty. Są po prostu smutne, często nadimpulsywne w
      reakcjach.Często wycofują się nawet z aktywności, która jest dla nich
      atrakcyjna. Wydaje mi się, że dla dzieci uważają w jakimś stopniu, że rodzice
      nie chcą być przy nich, bo praca jest ważniejsza, tym bardziej, że opiekunce -
      zastępczej matce jak by nie patrzeć też płacą pieniądze. Starsze dzieci radzą
      sobie już lepiej ale maluszki szczególnie pierwsze dzieci wydaje mi się,że
      bardzo cierpią.
      • g0sik Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 11:15
        Cierpią na pewno, ale to nie takie proste. Moja córeczka ma opiekunkę od 6
        miesiąca życia. Wokoło słyszę, że najlepiej by było gdybym siedzia z nią w domu
        co najmniej 3 lata. Tylko nie wiem czy byłaby szczęśliwa z mama która ma
        depresje, jest znudzona, czuje się niedowartościowana i nieważna. Ja po prostu
        tak mam jak siedzę w domu. A tak jest szczęśliwa, uśmiechnięta, ma super
        opiekunkę, chociaż to tylko opiekunka. Praca to również konieczność bo przy
        dziecku nie da się wybierać być czy mieć. Dzięki temu że pracujemy możemy
        zapewnić dziecku chociażby prywatną opiekę medyczną. Jak słyszę o 3-4
        miesięcznych terminach wizyt u specjalistów w przychodni......
      • ulkapolla Re: Mieć czy być ? - do wika78 10.02.05, 12:19
        Nie wydaje mi sie, zeby Twoja odpowiedz byla na temat. To nie miala byc kolejna
        dyskusja na temat wyrzadzania strasznej krzywdy psychicznej dziecku, ktore
        siedzi z opiekunka zamiast z mama. Tu chodzi o nieco inne dylematy,
        przynajmniej tak mi sie wydawalo.
        • e.chianti Re: Mieć czy być ? - do wika78 10.02.05, 12:24
          dokładnie, gdybym była w grupie pędzących, nieświadomie krzywdzących dziecko
          prawdopodobnie nie byłoby tego wątku
          • ulkapolla Re: Mieć czy być ? - do e.chianti 10.02.05, 12:30
            Cos mi sie wydaje, ze mamy bardzo podobna sytuacje i aktualnie przechodzimy
            lekki kryzys z nia zwiazany. Pozdrawiam.
            • e.chianti Re: Mieć czy być ? - do e.chianti 10.02.05, 12:43
              Tak, od kiedy wróciłam do pracy. Ponad pół roku. Myślałam, że minie, ale z
              tygodnia na tydzień co raz większy dylemat.
              Pozdrawiam.
              • ulkapolla Re: Mieć czy być ? - do e.chianti 10.02.05, 13:20
                No to cie nie pociesze. Ja wrocilam do pracy rok i 3 miesiace temu i nigcy nie
                bylo tak zle jak teraz. Zwlaszcza, ze corka jest teraz fajniejsza niz wtedy i
                spedzanie z nia czasu to naprawde przyjemnosc. A w dodatku 30-sto letnia
                dziewica jako szefowa nie ulatwia oj nie ulatwia. Na dodatek to moja kolezanka
                ze studiow.
                • e.chianti Re: Mieć czy być ? - do e.chianti 10.02.05, 13:59
                  Wyjmujesz mi słowa. Córka co raz bardziej komunikatywna, więc i co raz
                  bardziej dosadnie demonstruje swoja niechęć z powodu wychodzenia na kilka
                  godzin. Bez afer, ale obraża się na przykład. Więc co raz trudniej. Mam jeszcze
                  taką cichą nadzieję, że jak przestanę karmić to się zmieni, moje podejście do
                  sprawy, nie córka oczywiście. Ale to chyba musiałoby oznaczać, że zacznę ją
                  mniej kochć. A to mało prawdopodobne. Dobrze, że dodatkowo nie mam problemu z
                  szefem. Ale rzeczywiście,po powrocie zauwazyłam, że do głosu doszły, bezdzietne
                  stare panny.
      • evee1 Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 12:35
        > miałam doświadczenie z dziećmi (oddanymi pod opiekę niani przed ukończeniem 1
        > roku życia Po to by rodzice mogli Mieć i kontynuować wartką ściezkę kariery)
        > które miały problemy emocjonalne. Nie potrafią wyrazić swojego buntu i
        > niezaspokojonej tęsknoty. Są po prostu smutne, często nadimpulsywne w
        > reakcjach.Często wycofują się nawet z aktywności, która jest dla nich
        > atrakcyjna. Wydaje mi się, że dla dzieci uważają w jakimś stopniu, że rodzice
        > nie chcą być przy nich, bo praca jest ważniejsza, tym bardziej, że opiekunce
        > zastępczej matce jak by nie patrzeć też płacą pieniądze. Starsze dzieci radzą
        > sobie już lepiej ale maluszki szczególnie pierwsze dzieci wydaje mi się,że
        > bardzo cierpią.
        Jak czytam takie teskty, to troche sie irytuje. Jak rozumiem najlepiej byloby
        gdyby rodzice (bo wlasciwie dlaczego tylko mama, w gruncie rzeczy tata tez jest
        dziecku bardzo potyzebny) zrezygnowali z pracy, i do do czasu az dziecko
        pojdzie do szkoly smile). Ach, nie to przesada, ale niech chociaz matka zostanie
        w domu dzieckiem (nie ma nic do kobiet, ktore tak robia)...
        Byc moze dzieci z ktorymi sie zetknelas faktycznie byly pozostawiane same
        sobie, gdy rodzice robili kariere. Tacy rodzice pewnie tez istnieja. I dzieci
        sa smutne i cierpia. Ale wydaje mi sie, ze to jest znikomy procent populacji.
        To nie jest tak, ze "mama w domu=szczesliwe dziecko", a "mama w pracy=dziecko
        mutne i zaniedbane". Wiem, bo mam dwojke szczesliwych, otwartych na ludzi,
        lubianych i bez zadnych problemow emocjonalnych dzieci, mimo ze wdomu nie
        siedzialam. Nie robilam tez jakiejs zawrotnej kariery, bo nigdy nie bylo to
        moim celem. Ot, chodzilam do pracy i robilam co lubie (teraz juz nie lubie, ale
        to inna sprawa). A po pracy robilam to co razem lubimy z dziecmi.
        • ulkapolla Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 12:38
          I znowu musze sie z Toba zgodzic smile))) Tylko, ze jak ja czytam takie teksty to
          delikatnie mowiac irytuje sie bardzo. A roznica miedzy nami polega na tym, ze
          ja mam jedno szczesliwe dziecko, z ktorym spedzam przynajmniej 4 godziny
          dziennie i cale weekendy.
          • e.chianti Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 12:51
            I tak samo ja robię. Po przyjściu z pracy spędzamy z mężem czas tylko z córką,
            podobnie weekend'y. Prawie wszystko robiąc kiedy ona już śpi. Tak według mnie
            wygląda świadome macierzyństwo (rodzicielstwo). Problem jednak twki w pytaniu:
            czy tak być musi i w imię czego?
            Natomiast z doświadczenia (podpatrzonego u znajomych) wiem, że całodzienny
            pobyt mamy w domu nie zawsze świadczy o tym, że dziecko jest w lepszej
            sytuacji. Bo jak wszędzie liczy się jakość nie ilość.
        • anek.anek Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 12:52
          Ja jestem zwolennikiem stwierdzenia: "szczęśliwa mama= szczęśliwe dziecko". Nie
          rozpatrujemy skrajnych przypadków. Takim byłabym ja gdybym została w pracy na
          etacie: pracowałabym tak jak mąż, dziecko widywałabym kiedy śpi i weekendy. To
          właśnie "wyścig szczurów", którego nie nawidzęsad
          • linkaa3 Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 13:48
            E.chianti, rozumiem Twoje dylematy. Mialam podobne, zanim poszlam na zwolnienie
            w kolejnej ciazy. I teraz wciaz je mam. Nie wiem, co wybrac, bo chcialabym,
            zeby moje dzieci mialy dwoje rodzicow, a nie siedzaca w domu mame, ktora teskni
            za tym, zeby wyjsc do ludzi i tate, ktory nie wraca ranki wieczory zeby zarobic
            na chlebek i maselko tudziez prywatna opieke medyczna.

            WIadomo, nie wszystko trzeba miec, zgadzam sie tu z Melka, ale naduzyciem jest
            dla mnie pisanie, ze dziecko matek wracajacych szybko do pracy ma problemy z
            psychika. W takim razie wiekszosc z nas powinna je miec, ja w tej liczbie, bo
            moja mama tez szybko wrocila do pracy. Ale nie mam. Zreszta idac dalej tym
            tropem, oszczedzmy dziecku wszystkich stresow zaczynajac od traumy porodu, moze
            bedzie szczesliwsze?

            Nie da sie wychowac dziecka bezstresowo - nie bedzie wtedy w stanie zyc w
            spoleczenstwie. Oczywiscie, nie jestem tu za klapsami ale rodzina to calosc i
            wszyscy powinni w jakis sposob isc w niej na kompromisy.
            • e.chianti Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 14:08
              Wiem, swego czasu w USA propagowano wychowywanie bezsterowe, no i mamy teraz
              pokolenie 30. latków zupełnie nie radzące sobie z codziennym zyciem, łagodzące
              je sobie przez uzywki. Zupełnie inaczej w Anglii gdzie zawsze obowiązywała
              żelazna dyscyplina. Ale chyba w naturę matki wpisane jest ciągłe rozkładanie
              tego parasola.
              • samumer Re: Mieć czy być ? - długie 10.02.05, 14:21
                oczywiście, że być - ale żeby być trzeba na to mieć.
                I w tym jest cały problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka