ooooo8
25.02.05, 08:54
zmienilam nicka, bo mi wstyd.
wczoraj dziecko nie chciało spac, godzina 23, a córeczka rozbawiona. Mąż
wstaje o 4 do pracy, wiec kładzie sie spac koło 22. zaspany wstał szarpał
dziecko dlaczego nie spi i rzucił sie na mnie z łapami.Szarpalismy itp.
wyzywał mnie ze to po złosci specjalnie dziecka nie usypiam, zeby on nie mógł
spac.Dlaczego tak mówi? bo miedzy nami jest bardzo zle, w kazdej awanturze
mowimy ze bierzemy rozwód, a awntury sa codziennie.
Nie ma juz miłosci miedzy nami,seks bywa, ale juz bez miłosci, beznadziejny,
nie ma ciepłych słów.Wiem ze juz sie nie kochamy, moze on mnie troche, ja
moze tez go.Kiedy sie nie kłócimy jest ok.Ale albo dziecko jest z niania,
albo śpi.Bo jesli córeczka jest z nami, jest nieznośna, i te awanturt wciąż -
weź ją bo zrzuci, weż bo urwie itp.Ona ma ponad rok.Wiadomo to dziecko jest
żywe.
Wszystko sie zmieniło po urodzeniu naszego dziecka, nie mamy dla siebie
czasu, i pewnie w tym rzecz.Ja szukam pray, meczy mnie siedzenie i wkółko to
samo, jak codzien, wyrzywam sie na mezu jak wraca z pracy, a on na mnie.
Dodam ze nie mamy zbytnio kasy zeby "pozbyc sie na jakis czas dziecka"
zebysmy mieli czas dla siebie, nie mamy rodzicow, tesciow, nikogo.
A wiec jakie rozwiazanie moze byc? wziasc rozwód, czy przeczekac te trudne
chwile?
juz sama nie wiem, mam ochote na skok w bok, bo mnie maz juz od długiego
czasu nie zauwaza, seks jest beznadzieją.
co myslicie?