madic
22.04.05, 13:16
Ludzie pozwólcie, że się wyżalę:
mamy po sobą wredną sąsiadkę, która zarzuca nam wieczne stukanie i hałasy,
wzięte chyba z kosmosu, bo zachowujemy się cichutko, niemęża nie ma całe dnie,
a ja jestem w domku z niespełna trzymiesięcznym bobaskiem. Te wieczne zarzuty
spotykają nas od początku mieszkania w tym miejscu (wynajęte). Właściciel
mówił,że ona taka jest i żeby nie wchodzić jej w drogę, więc nie wchodzimy, a
każde spotkanie na klatce to koszmar. No i dziś wyskoczył mi wąż od pralki w
trakcie wirowania.... szybko zareagowałam, usunęłam wodę i poleciałam na dół,
tam jeszcze nic nie ciekło, ale co się nasłuchałam na temat swój i rzeszy
poprzednich lokatorów ( z właścicielem włacznie) to moje... przed chwilą byłam
sprawdzić czy coś przeszło, ale nie było jej... a ja siędzę od paru godzin
zdenerwowana że hej.
Przepraszam za zaśmiecanie forum, ale musiałam się wypisać...