I to bardzo.
Aucik mam malutki, silnik 1.0, nie ma czym poszaleć.
Pojechałam dziś z dziećmi na basen. Światła, hamuję bo już zmieniają się z
pomarańczowego na czerwone. Z tyłu starszy pan przeklina mnie aż uszy bolą. On
jeszcze by prtzeskoczył.
Wracam, dzieci padnięte, szyby opuszczone. Skręcam w lewo, przepuszczam
jadących prosto i, siłą rzeczy, tamuję nieco ruch. Z prawej zajeżdża faect,
zatrzymuje się na środku jezdni, opuszcza szybę i...no tu moje dzieci
wysłuchały całego alfabetu wyzwisk. Różne rzeczy słyszałam ale dziś...aż mi
się kierownica zagrzała

))
Rozumiem, że to W-wa, jeździ się szybko. Ja jadę z dziećmi, dla czyjejś wygody
nie będę płaciła mandatu, dzieci też nie pozabijam.
Tak więc posłałam panom uśmiech od ucha do ucha, życząc przy okazji miłego dnia.