Dodaj do ulubionych

"Dowcipna" mamusia - zgroza

18.08.05, 17:23
Muszę się podzielic dzisiejszym spostrzeżeniem - może przesadzam...

Rzecz dzieje się w ZOO. Mija nas Mama z Synkiem (+/- 9 lat). Oboje b.grubi
(nie wyglądało to na chorobę, raczej na rodzinne złe nawyki żywieniowe), ale
na oko sympatyczni. Przez jakiś czas idziemy równolegle, więc siłą rzeczy
słychać komentarze. Mijamy bociany...
I co słyszę-
Mama - o ten bocian to na pewno ten, który Ciebie przyniósł,
Synek - naprawdę???
M - tak, jestem pewna, że to ten sam,
S - a skąd wiesz?
M - a, bo taki... beznadziejny...he, he, he.

Ok, rozumiem, że kazda rodzina ma swoje poczucie humoru, swój sposób
porozumiewania się itd. Ale aż mi się żal zrobiło tego chłopca. Pomijam
zagadnienie bociana przynoszącego dziecko (pewnie żart), ale pointa... Od
razu wyobraziłam sobie dziecko z kompleksami (bo tusza) i jeszcze
takie "kwiatki" mamusi. Dla mnie koszmar, ale może przesadzam?
Obserwuj wątek
    • kosheen4 Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 17:33
      atta napisała:

      > Dla mnie koszmar, ale może przesadzam?

      nie przesadzasz.
      jako nieposiadaczka dzieci, podchodząca do nich bez nadmiernego entuzjazmu,
      miałam ochotę palnąć w głowę babsztyla, który powiedział do swojego synka: bo
      zobaczysz, zaraz cię zostawię!
      za takie "podbudowujące" teksty, niszczące wiarę małego człowieka w siebie
      samego mamuśki powinny dostawać po sto batów na każdy pośladek plus karne rundki
      na kolanach naokoło basenu z fokami.
    • arras-k Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 18:42
      Nie przesadzasz. Co za wredna matka.
      • tunia78 Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 18:46
        dziewczyny nie przesadajcie-są różne typy rozmów i jestem pewna że mama nie
        chciała wpędzić w kompleksy synka-zreszta sama powiedziałaś że wyglądali na
        sympatycznych. Musiałabyś przysłuchać się moim rozmowom z siostrzenicą-bosz
        pewnie byłabym najgorsza ciotką na świecie a tak naprawdę świetnie nam się gada
        i Weronika( 8 lat) łapie w mig że to żary. troche luzusmile))
    • moofka Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 18:52
      fajne tongue_out
      ja jeszcze lubie niegrzeczny brzydki chlopczyk
      ten pan cie zaraz zabierze - ughh
      • verdana Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 19:32
        Zależy od tego, jak wygladaja rozmowy w tej rodzinie i na ile dziecko wie, ze to
        nie na serio i że z mamy tez mozna pozartować. Jesli był w tym choc cień prawdy,
        a dziecko nie bylo przywyczajone do tego typu rozmów - zgroza.
        Jesli jednak rodzina sie w ten sposób porozumiewa - moze być. U nas w domu takie
        rzeczy sa na porzadku dziennym. Dzieci świetnie wiedza, że sa kochane, fajne i w
        ogóle OK (podobnie jak ja wiem, że jestem dobrą mamą) co nie przeszkadza nam
        wygłaszać takich własnie komentarzy.
        Ostatnio moja córka na kolejną uwagę "och, jaka podobna jesteś do mamusi"
        odpowiedziała z kompletnie powazną miną "Wiem, zbieram na operację plastyczną".
        U nas to norma.
        • nowe.zycie Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 08:17
          > Ostatnio moja córka na kolejną uwagę "och, jaka podobna jesteś do mamusi"
          > odpowiedziała z kompletnie powazną miną "Wiem, zbieram na operację plastyczną".

          Verdana, dzięki - właśnie mi bok odpadł ze śmiechu big_grinD
    • zona_wojtka Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 19:51
      A co ma tu do rzeczy to, że b. grubi i że złe nawyki żywieniowe???
      Bo nie rozumiem...
      Musiałaś to zaznaczyć?...
      • atta Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 20:54
        O tuszy napisałam wyłącznie w kontekście ewentualnych kompleksów chłopca. Jeśli
        takowe są, to raczej z winy mamy - tęgi, bo pewnie mama go tuczy, a i jej
        dowcipasy też mogą, choć nie muszą, nie upieram się, zrobić swoje.
        Mnie to ani ziębi ani grzeje jak Oni wyglądali...
        • zona_wojtka Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 18.08.05, 22:30
          atta napisała:

          > O tuszy napisałam wyłącznie w kontekście ewentualnych kompleksów chłopca.
          Jeśli
          >
          > takowe są, to raczej z winy mamy - tęgi, bo pewnie mama go tuczy,

          Jasne... Pewnie...

          > a i jej
          > dowcipasy też mogą, choć nie muszą, nie upieram się, zrobić swoje.
          > Mnie to ani ziębi ani grzeje jak Oni wyglądali...

          To fajnie...
    • edytkus Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 03:16
      atta napisała:

      > Oboje b.grubi
      > (nie wyglądało to na chorobę, raczej na rodzinne złe nawyki żywieniowe), ale
      > na oko sympatyczni.Od
      > razu wyobraziłam sobie dziecko z kompleksami (bo tusza)
      >

      fiu fiu fiu to mozna byc grubym i sympatycznie wygladac? takie poglady zupelnie nie ida w parze z tym
      forum surprised To jedna ciekawostka wink Ale druga jak najbardziej w edzieckowych klimatach: jak gruby to na
      100% zakompleksiony surprised Czasem, po lekturze tego forum nie wiadomo czy smiac sie, plakac, czy od
      razu strzelic sobie w leb?!
      • aszar.kari Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 04:08
        Ja tam jestem sarkastyczna, wredna i zlosliwa - tak wobec doroslych, jak i
        dzieci - inteligentne dzieci szybko podchwytuja ton i komunikacja jest zabawowa
        w obie strony. Nieinteligentnych dzieci nie spotkalam, natomiast na
        przewrazliwionych rodzicow bez poczucia humoru od czasu do czasu trafiam tu i
        tam wink I wcale nie jestem otyla ;P Ale jak mnie ladnie poprosic to moge nawet
        wydawac sie sympatyczna... przez chwile ;D
        Aszar
    • atta Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 11:18
      Ok, poddaję się...smile
      1.Nie miał prawa do kompleksów.
      2.Oboje wyglądali na naprawdę sympatycznych i nijak sie to nie ma do ich tuszy.
      3.Nic mi do tego jakie ktoś ma poczucie humoru, najwyraźniej im to odpowiadało.
      4.Moja, najwyraźniej przewrażliwiona, reakcja to efekt wczorajszego skoku
      ciśnienia (obiektywnie) i zmeczenia (subiektywnie).

      Memento: weź się kobieto za swoje sprawy, nie komentuj - albo kogoś urazisz,
      albo ciebie obsobaczą...
      Pozdrawiam smile
      • umasumak Atta :-) 19.08.05, 11:32
        Nasza wczorajsza rozmowa rodzinna:
        Mąż - A może byśmy tak pojechali na basen?
        Ja - Dobry pomysł, może się potopią
        Starsza córka - jaaasne.... z tymi kulami u nóg ( te kule u nóg to niby ja i
        mój mąż), na pewno pójdziemy na samo dno wink

        Zaznaczam, że kochamy dzieci nad życie, z wzajemnością, mimo że podobne rozmowy
        zdarzają się nam częściej. Starsza córka musiała nauczyć się szybkich ripost,
        żeby przeżyć wink, młodsza właśnie sie uczy wink. Pzdr
        • cocollino1 Re: Atta :-) 19.08.05, 11:40
          no dokladnie i to jest to co u mnie w rodzinie tez ma miejsce. Moi rodzice
          takie teksty mieli do mojego brata i do mnie, my do nich, u meza bylo to samo.
          Teraz jakby ktos czasem uslyszal jak tesc do mnie mowi, ze sie w drzwiach nie
          mieszcze lub cos w tym stylu ja jemu podobnie. synek jeszcze za maly, no ale z
          pewnoscia bedzie to ten klimat, nie ma sily zeby bylo inaczej. Dlatego nie ma
          sie co oburzac bo rozne klimaty panuja w rodzinach.
    • chimba Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 11:20
      Przecież to było w żartach, a chłopiec juz na tyle duży, ze raczej rozumie że
      to tylko żarty.
      • dzindzinka Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 11:36
        Gdyby ktoś postronny słyszał jak ja i moje trzy koleżanki, z którymi kilka lat
        mieszkałyśmy pod jednym dachem sobie "szpetnie przygadywałyśmy", to by
        pomyslał, że się nienawidzimy. A myśmy się bardzo lubiły, nigdy o nic się nie
        kłóciłyśmy, z jedną z nich przyjaźń trwa już 20 lat!
        Niektórzy mają taki styl.
    • fugitive Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 19.08.05, 11:54
      pewnie macie rację z klimatami w rodzinie, natomiast jak dla mnie wszystkie te
      dowcipne sytuacje opisane przez Was różnią się od żartu mamy z tytułowego postu
      ( czy któras z was roześmiała się czytając ten żart, bo czytając inne przykłady
      to chyba jak najbardziej) ten "beznadziejny" jakos mi nie brzmi bo gdyby
      powiedziała "śmieszny", "ma taki długi nos jak ty" "dziwnie podskakuje" czy ja
      wiem co jeszcze, to nie miałabym watpliwości fajny żart, natomiast beznadziejny
      to inna skala, dla mnie to ostre określenie, ale pewnie sie czepiam.
      • anet22 Re: "Dowcipna" mamusia - zgroza 20.08.05, 17:11
        Nie, nie czepiasz się. Myśłę dokładnie tak samo jak Ty.
        • kosheen4 to w takim razie ja się czepiam 20.08.05, 17:41
          bo dla mnie nie do przyjęcia są takiego rodzaju żarty. jasne, inni (wy) może tak
          macie i traktujecie to z przymrużeniem oka, ale dla mnie wszelakie teksty o
          beznadziejności są po prostu przykre. wszystkie! i to, że "może się utopicie"
          chociaż jasne jest że żaden rodzic nie będzie mówił czegoś takiego serio, wiem.
          co nie zmienia faktu, że nie lubię. oczywiście dla kogoś może to być
          przesłodzone i naciągane, szukanie we wszystkim pozytywów.
          w tej kwestii mierzę ludzi według własnej miary i nawet tym których dobrze znam,
          rodzicom, niemężowi, przyjaciółkom nie rzucam żartem "ciężkich" kwestii. przy
          mnie nikt nie musi uczyć się jak przeżyć wink co innego, kiedy ktoś mnie
          prowokuje, ale bezinteresowne złośliwie podbarwione żarty mierżą mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka