Dodaj do ulubionych

A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy.

02.09.05, 12:42
Normalna katolicka rodzina.
Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10 letnia córka, oświadczając
poważnie:
- Nie jestem juz dziewicą.
Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki:
- Ty tu jesteś winna! Jesteś dziwką! Ubierasz sie tak frywolnie, że faceci
oglądają się za tobą i gwizdają!
Do starszej 20-letniej córki krzyczy:
- I ty też tu jesteś winna! Też jesteś dziwką! Bzykasz się z pierwszym
lepszym kolesiem na naszej sofie, kiedy tylko wyjdziemy z domu i to na oczach
siostry!!
Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca:
- Zamknij się ! To właśnie ty powinieneś uważać na to co mówisz. Wydajesz pół
wypłaty na ku..! A odkąd mamy kablówkę cały czas oglądasz pornole! Że już
nie wspomnę o twojej szmatławej sekretarce!!!
Aż wreszcie pełna zwątpienia matka zwraca sie do córeczki:
- Ale jak to się stało skarbie? Zostałaś zgwałcona czy wydmuchał cię kolega z
klasy??
Mała patrzy dużymi oczami na matkę i mówi:
- Ale mamo, pani zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem juz dziewicą tylko
pastereczką!!!

----------------------------------------------------------------------------
Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa. Jednak jeden z nich
niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę pomocy w codziennym
życiu. Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie, sparaliżowany mówi:
- Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem?
- No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla ciebie
wszystko!
- Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym więc do ciebie małą prośbę czy
przyniósłbyś mi z piętra skarpetki? Robi się trochę chłodno, a jak wiesz, ja
nie jestem w stanie tego zrobić.
- Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień.
- Dziękuje ci mój przyjacielu.
Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, wchodzi i staje oniemiały.
Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki jego przyjaciela,
młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w bieliznę. Facet nie może oderwać
wzroku, targają nim wyrzuty sumienia - w końcu to córki jego najlepszego
przyjaciela, jednak w końcu poddaje się instynktom i mówi:
- Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał.
- Niemożliwe! - mówi jedna.
- Nieprawdopodobne! - mówi druga.
- No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię.
Facet podchodzi do okna, otwiera je i krzyczy...
- Obie?
- Tak, tak, obie! Dzięki, stary!!!!!
------------------------------------------------------------------------------
Kupił gospodarz nowego, młodego koguta. Wchodzi młody na podwórko i widzi
starego koguta:
- Słuchaj staruszku teraz ja tu rządzę. Nie zbliżaj się do moich kur.
Na to stary:
- OK, ale wiesz co: niech o tym czyje są kury zadecyduje wyścig, 3 razy
dokoła podwórka.
Młody myśli sobie "co mi tam z łatwością wygram z tym emerytem" i się zgadza.
- Jeszcze jedna sprawa - mówi stary - daj mi ze względu na mój wiek fory,
powiedzmy pół okrążenia.
- Niech ci będzie, i tak nie masz ze mną szans.
Zaczynają bieg:
1 okrążenie: młody powoli dogania starego, ale stary kogut dobrze się trzyma,
2 okrążenie: młody już prawie siedzi na karku staremu a tu wypada gospodarz,
łapie młodego koguta, głowę kładzie mu na pieńku i ciach siekierką.
- Ja to mam pecha - wzdycha gospodarz - to już piąty kogut - pedał.

------------------------------------------------------------------------------
Mądry głupiemu ustępuje.
I dlatego ten swiat tak wygląda!
Obserwuj wątek
    • misinka81 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 13:17
      ten drugi mnie rozwalił!!!
      genialne!!!
      • sowa_hu_hu Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 13:20
        dwa pierwsze sa super hehe
      • rybkaisia :))) w sam raz na piątek :))) 02.09.05, 13:21

    • natiz Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 13:33
      A mnie powaliły wszystkie trzy sztuki! Buhahahaaaaaahahaaaaaaaaaa
      • galela No to jeszcze: 02.09.05, 13:52
        Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi Klient. Sprzedawca
        podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
        - Czego pan sobie życzy?
        - Chciałbym kupić mydło.
        - Proszę bardzo. Mamy wspaniałe mydełka. Pachną niezwykle, nie toną w wodzie,
        zawierają balsam, są półprzejrzyste...
        - Ile kosztuje to mydło?
        - Trzy funty.
        - Nie ma pan czegoś tańszego?
        - Oczywiście. Nasz klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nie tonie, ślicznie
        pachnie, luksusowe...
        - Ile kosztuje?
        - Dwa i pół funta.
        - Jednak wolałbym coś tańszego.
        - Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Mamy bardzo dobre mydła toaletowe,
        pachnące, we wszystkich kolorach...
        - Jak drogie?
        - Półtora funta.
        - A jeszcze coś tańszego?
        - Proszę bardzo. Te mydełka tutaj dobrze się pienią, całkiem przyzwoicie
        pachną...
        - Ile?
        - Pół funta.
        - Za drogie.
        - No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu... - biegnie i przynosi podłużny kawałek
        szarego mydła.
        - Ile to kosztuje? - pyta klient.
        - Dziesięć pensów.
        - Świetnie. Poproszę połowę kostki.
        - Proszę uprzejmie. Klient nasz pan.
        Sprzedawca znika na chwilę i przynosi dwa małe, eleganckie pakuneczki.
        Klient zdumiony:
        - Ale ja prosiłem tylko połowę kostki!
        - Proszę uprzejmie, oto kawałek mydła. A tu, w drugiej paczuszce, prezent od
        firmy.
        - Dla mnie? Dziękuję. A co to takiego?
        - Prezerwatywy, żebyś się fiucie nie rozmnażał!
        -------------------------------------------------------------------------------
        Dwóch facetów gra w golfa, chcą szybko rozegrać partię, ale przed nimi grają
        dwie początkujące kobiety, którym bardzo wolno idzie gra. Jeden mówi do
        drugiego:
        - Idź do nich i zapytaj się, czy możemy je wyprzedzić?
        Drugi idzie, dochodzi do połowy, zatrzymuje się i szybko wraca. Pierwszy pyta:
        - Co się stało?
        - Słuchaj, ty musisz iść, bo jedna z nich to moja żona, a druga to moja
        kochanka! Nie mogę się z nimi równocześnie zobaczyć!
        - Ok, rozumiem, jasne.
        Pierwszy podszedł do połowy, zatrzymał się i też wraca. Drugi pyta go:
        - No, co jest?
        - Jaki ten świat mały!
        --------------------------------------------------------------------------------
        Pewien gość chciał polować na białe niedźwiedzie, kupił sobie giwerę oraz cały
        osprzęt i wybrał się na Alaskę. Chodzi po tej Alasce, patrzy, coś się w
        krzakach poruszało wypalił w te krzaki, idzie zobaczyć co upolował, a tu nagle
        nadszedł niedźwiedź i mówi:
        - Słuchaj, stary, tu jest ciężkie prawo alaskańskie, kto nie trafi zwierzaka
        musi ciągnąć druta!
        Gość się wkurzył, ale co było począć - zrobił niedźwiedziowi laskę, ale
        przysiągł że w następny sezon kupi sobie lepszy sprzęt i tego niedźwiedzia
        upoluje, no ale sprawa powtórzyła się i tak kilka razy. Aż pewnego razu gdy
        znowu mu się nie udało ustrzelić niedźwiedzia, ten podszedł do niego i
        powiedział:
        - Wiesz co, stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz polować....
        • hpm3 Re: No to jeszcze: 02.09.05, 14:00
          dobre..szczególnie 1
    • migotka2000 Re: A może dowcip o zwierzątkach? 02.09.05, 14:04
      Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
      - Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
      - Śpij... - mruczy dziadek - ...nie czas na bajki...
      - Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały.
      - No dooobrze... - sapie dziadek gramoląc się pod łóżko i wyjmując stamtąd dwie
      ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi:
      - Docencie Nowak, co tak halasuje w zaroślach?
      - To na pewno świstaki, panie profesorze...
      • wadera77 Re: A może dowcip o zwierzątkach? 02.09.05, 14:12
        A ja wczoraj taki slyszalam smile

        Spotyka sie Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a
        Beduin węża wokół szyi.
        - Te, biały... - mówi Beduin - coś ty za jeden?
        - Polak.
        - Słyszałem, że wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce.
        - A napijemy się od czasu do czasu
        - A napijesz się jednego?
        - Napiję się!
        - Ale wiesz, to taki ciepły bimberek, z bukłaka...
        - Dawaj!
        Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
        - A drugiego wypijesz?
        - Wypiję!
        Nalał. Polak wypił i nic.
        - A trzeciego wypijesz?
        - Wypiję!
        Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę...
        - A czwartego!?
        Zniecierpliwiona papuga Polaka na to:
        - I czwartego, i piątego, i wpier**l dostaniesz, i tego robaka Ci zjemy...
      • czajkax2 Re: A może dowcip o zwierzątkach? 02.09.05, 21:38
        Migotka, teatrzyk w wykonaniu niedźwiedzi rozbawi mnie na maksawink))))) Czysta
        poezja
        • czajkax2 Coś pozytywnego 02.09.05, 21:42
          Dopiekło facetowi życie, postanowił się powiesić...

          Zmajstrował stryczek, przymocował go do żyrandola, wlazł na stołek, wsadził
          głowę w stryczek, patrzy, a tu na szafie niedopita flaszka wódki stoi!

          - Co się ma wódka zmarnować? - pomyślał sobie.

          Wysunął głowę ze stryczka, przystawił stołek do szafy, patrzy, a tam jeszcze
          całkiem spory niedopałek leży!

          - O ! - pomyślał - i życie zaczyna się układać!
    • miirabelka Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 14:35
      No to się przyłączę:
      Małego Abramka wywalili ze szkoły żydowskiej oczywiście za brak
      postępów
      w nauce i nieposłuszeństwo. Przenieśli do go innej szkoły - też
      żydowskiej.
      Po kilku miesiącach i z tej wyleciał z tych samych powodów. Do
      kolejnej - to samo.

      Po jakimś czasie w mieście nie została ani jednaj żydowska szkoła, w
      której by już Abramka nie znali, został więc umieszczony w szkole
      katolickiej.
      Po tygodniu dyrektor szkoły wzywa tatę Abramka i oznajmia mu, jakim
      wspaniałym chłopcem jest Abramek - grzecznym, bystrym i w ogóle
      najlepszym uczniem w szkole.
      Tata po powrocie do domu pyta zbaraniały Abramka:
      - Abramek, co się z tobą stało? Mówią mi, że jesteś najlepszym
      uczniem, nie huliganisz, no wzór cnót. CO ONI Z TOBĄ ZROBILI?
      - Rozumiesz tato, pierwszego dnia taki pan w czarnym ubraniu
      zaprowadził mnie do ciemnego pokoju, w którym wisiał jakiś pan
      przybity do krzyża i powiedział: ;Abramek, to jest Jezus
      Chrystus. On też był Żydem.
      I wtedy zrozumiałem, że to nie przelewki.
      Pozdrawiam!!!
      • ula_max no to moze tak... 02.09.05, 14:37
        3 kobietki spotkały się przy piwku,po kilku piwach jedna sie zwierza
        pozostałym:-mój chłop w łóżku jest jak BMW !
        -A jak to??-pytają z zaciekawieniem
        -No wiecie - taki szybki,zwinny,zawsze na szybkich obrotach !
        -Eeee,mój chłop w łóżku jest jak Mercedes ! - mówi druga
        -A jak to?? - pytają pozostałe
        -Mo wiecie - taki elegancki,komfortowy,wygodny,z klasą !
        -O cholera,a mój chłop to w łóżku jak Polonez - mówi ostatnia !
        -A jak to?? - pytają zaciekawione.
        -Ja nie włączysz ssania to nie ruszy!
    • mieszkowamama Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 15:08
      Słuchajcie, poczytałam Wasze dowcipy chłopakom z pracy. Śmieszyły ich... ale 6
      lat temu. Ja nie znam się na tym, ale podobno są bardzo stare smile
      • migotka2000 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 15:11
        qrcze, ja nie znałam żadnego, poza własnym oczywiście. Wygląda na to,że faceci
        od 6 lat nic innego nie robią tylko siedzą na necie i wyszukują kawaływink
        • iwoniaw Piękne spostrzeżenie! Uśmiałam się :-) n/t 02.09.05, 17:29
      • ledzeppelin3 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 15:12
        Pewien pijak napił się za ostatnie grosze, uwqalił się na trawniku i śpi.
        Przechodzi koło niego pedał, popatrzył, wybzykał, zostawił biedakowi kilka zł
        na piwo i poszedł. Pijak budzi się, widzi kaskę, idzie do sklepu, prosi piwko.
        Znów się urżnął, uwalił na trawce i śpi. Znów przechodzi pedał, popatrzył,
        wybzykał nieboraka, zostawił mu na piwo i poszedł. Pijaczyna po obudzeniu znów
        powlókł się do sklepu żeby zatankować, uwalił się....Pedał zrobił swoje po raz
        trzeci. Rano pijak budzi się, bierze kasę, idzie do sklepu i mówi:" Pani Zosiu,
        dzisiaj da pani czystą, po mnie po piwie strasznie dupa boli..."
      • karina1974 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 21:55
        stare ale jare jak to mówią smile)))))))))
        hehehe
    • miirabelka Do: Mieszkowamama 02.09.05, 15:49
      Może w takim razie zaproponuj kolegom żeby zamiast komentowac wpisali coś od
      siebie. Pozdrawiam!!!
      Ps. Czy Twój nick powinnam odmienic i napisac do Mieszkowejmamy?

      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
      • hanka_79 Re: Będzie też o księdzu- kogo rusza nie czytać! 02.09.05, 17:08
        Idą przez park dwaj studenci, na chodniku leży kartka papieru, jeden do
        drugiego:
        -Ty, co to może być?
        -Nie mam pojęcie, ale kserujemy!!
        ..........................................................................

        Matka do synka:
        -Jasiu, masz tu 50 zł, idź do sklepu. Kup chleb, masło, jajka i nic więcej!
        Pamiętaj, że to nasze ostatnie pieniądze.
        Jasio idzie do sklepu, ale po drodze mija sklep z zabawkami, a z wystawy patrzy
        mu prosto w oczy piękny pluszowy miś. Chłopiec stoi jak zaczarowany, po chwili
        wchodzi do sklepu i za równe 50 zł kupuje misia. Wraca do domu, a matka w płacz:
        -Synku, coś ty zrobił, nasze ostatnie pieniądze, za co będziemy żyli do końca
        miesiąca itd. Idź, oddaj tego misia, sprzedaj, zrób co chcesz, ale przynieś te
        pieniądze.
        Idzie Jasio, biedny, zapłakany, nie wie co zrobić, ale tak sobie myśli: pod
        piątką taka miła sąsiadka mieszka, kupi ode mnie misia. Puka pod piątkę, po
        chwili otwiera lekko przestraszona kobieta. Jaś przyłapał ją z kochankiem, a tu
        właśnie mąż wraca do domu, więc sąsiadka zamyka Jasia i kochanka w szafie.
        Siedzą obaj zamknięci, a Jasio do faceta:
        -Kup pan misia!
        -Spadaj mały, nie mam kasy!
        -Kup pan misia, bo będę krzyczał!
        Facet zapłacił za misia, a Jasio chce mu go drugi raz sprzedać mówiąc, że
        będzie krzyczał i tak sytuacja powtarza się kilka razy. W końcu babka wypuszcza
        obu z szafy. Jasio wraca do domu z misiem pod pachą, daje mamie sporo forsy, na
        stół kładzie super zakupy. A matka w płacz:
        -Jasiu coś ty zrobił! Okradłeś kogoś! Idź się wyspowiadaj!
        Idzie smutny Jasio do kościoła, klęka przed konfesjonałem i mówi:
        - Proszę księdza, ja w sprawie misia...
        -Spier... gó..arzu, już go więcej od ciebie nie kupię!
        ...........................................................................

        Złapał facet złotą rybkę, ale taka marna była, podrapana, chciał ją wyrzucić do
        wody, ale rybka prosi:
        -Nie wyrzucaj mnie, spełnię twoje trzy życzenia!
        Facet:
        -Ale ja nie mam żadnych życzeń!
        Rybka
        -Dam ci syper willę, z basenem, sauną....
        Facet:
        - Ale ja juz mam taką willę.
        Rybka
        -Dam ci najnowszy model mercedesa, skóra, klima, co chcesz!
        Facet:
        -Ale ja już mam takiego mercedesa.
        Rybka już traci cierpliwość i pyta:
        -A jak u ciebie z seksem?
        Facet:
        -No,... tak dwa razy w tygodniu.
        Rybka:
        -To ja sprawię, że będzie 4 razy w tygodniu!
        Facet:
        -Eeee, księdzu nie wypada!
        • galela No to jeszcze raz ja: 02.09.05, 17:58
          - Panie doktorze - żali się młody, przystojny, świetnie zbudowany gość
          - Mam już wszystko, co normalnemu człowiekowi jest potrzebne do życia.
          Zbudowałem piękny dom, mam kochającą żonę, trójkę dzieci, dobrze prosperującą
          firmę i kupę kasy. Jedno, czego mi brakuje, to silne emocje. Potrzebuję ciągle
          dużej dawki adrenaliny, bo nie mogę normalnie funkcjonować. Próbowałem już i
          skoków spadochronowych, i nurkowania w głębinach i nawet wybrałem się samotnie
          do dżungli. Wszystko za mało.
          - Niech pan znajdzie sobie kochankę - proponuje lekarz.
          - Mam już trzy kochanki.
          - No to niech pan o nich powie żonie.

          --------------------------------------------------------------------------------
          Ogłoszenia prasowe

          Kto dawał ogłoszenie prasowe ten wie jak ciężko w stosunkowo niewielkiej
          liczbie płatnych słów zareklamować cokolwiek. Oto niektóre:

          1. Zaginął mały pudelek. Nagroda. Wysterylizowany. Jak członek rodziny.
          2. Wykwintna i niedroga restauracja. Dobre jedzenie fachowo podane przez
          kelnerki w apetycznych formach.
          3. Specjalność dnia: Indyk $2.35; Wołowina $2.25; Dzieci $2.00.
          4. Teraz masz szansę przekłuć sobie uszy i zabrać dodatkową parę do domu!
          5. My nie drzemy Twoich ubrań w pralce. My robimy to ręcznie!
          6. Na sprzedaż: pies, je wszystko, lubi dzieci.

          --------------------------------------------------------------------------------
          ,Osoby:
          Energiczny Chłopczyk - dziecina dynamiczna, nadmiernie przedsiębiorcza.
          Zrezygnowana Mamusia - posiadaczka synka i obfitych zakupów.
          Nobliwa Staruszka - przedstojąca mamusi w kolejce do kasy.
          Wymalowana Blondyna - przedstojąca Nobliwej Staruszki, model "tipsy, tapeta i
          woda utleniona".
          Miejsce i czas akcji: Znany Supermarket, godziny wieczorne.
          Energiczny Chłopczyk biega
          Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj.
          Energiczny Chłopczyk biega dalej
          Zrezygnowana Mamusia: Nie biegaj. Proszę.
          Energiczny Chłopczyk biega dalej
          Zrezygnowana Mamusia: Natychmiast przestań biegać
          Energiczny Chłopczyk biega dalej
          Nobliwa Staruszka życzliwie, z promiennym usmiechem: Ach, zupełnie jak mój
          prawnuczek. Niech się pani nie denerwuje. Dziecko ma dosyć zakupów. Ja zreszta
          też.
          Zrezygnowana Mamusia z nieskrywaną ulgą: Tak, ja też.
          Wymalowana Blondyna: O tej godzinie bachory to już powinny być w łóżkach!
          Nobliwa Staruszka: A ku.. w pracy!
    • mamapiotra Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 22:01
      popłakałam sie ze smiechu!
    • mufka51 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 22:08
      Włóżku żona mówi do męża:
      -Zenuś,kochasz mnie jeszcze?
      -A ty myślałaś,że co?Pompki robię?
      • mufka51 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 22:30
        Wraca mąż ze szpitala,gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową.Straszliwie zły mówi
        do żony:
        -No i ch...!Twoja matka jest zdrowa jak koń,niedługo wyjdzie ze szpitala i
        zamieszka z nami!
        -Nie rozumiem-mówi żona.Wczoraj lekarz powiedział mi,że mamusia jest umierająca!
        -Nie wiem co on tobie powiedział,ale mnie się kazał przygotować na najgorsze!

        Wchodzi pielęgniarz na reanimację i mówi do pacjenta:
        -Niech się pan porządnie zaciagnie,będę zmieniał butlę.
    • karina1974 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 22:09
      Znalazłam w mailu smile
      O SZEFACH

      Szef przyjmuje nowego pracownika:
      - W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł
      Pan buty przed wejściem do gabinetu?
      - Oczywiście.
      - Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.

      -------
      Szef do sekretarki:
      - Ma pani dzis wolny wieczor?
      - Tak, oczywiscie..
      - To prosze się wyspal i przyjsc jutro wczesnie do pracy...

      ----------
      W bistro rozmawia dwoch mlodych biznesmenow:
      - Podobno przyjales do pracy nowa sekretarke?
      - Owszem.
      - I jestes z niej zadowolony?
      - Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
      - Mloda, ladna?...
      - Taka sobie, niczego.
      - A jak się ubiera?
      - Bardzo szybko.

      -------------------
      Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku:
      - Jestem na cmentarzu.
      Po powrocie zastaje dopisek:
      - Niech ci ziemia lekką będzie.
      • mufka51 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 22:24
        Jedzie wielka ciężarówka z prędkością 200km/h.Z naprzeciwka leci wróbelek.Nagle
        ptaszek udeżył o maskę.Pisk opon,ostre hamowanie,wychodzi zatroskany
        kierowca.Zabrał rannego ptaszka do domu,kupił mu klatkę,włożył do niej chleb i
        wodę.Wróbelek budzi się po jakimś czasie.Rozgląda się..widzi kraty,chleb,wodę w
        miseczce...
        -O Boże! Zabiłem go...!


        Facet wbiega do kiosku:
        -Szybko,szybko!Moją teściową pokąsały osy!Cały rój!
        -Ojej!Ale my nie mamy żadnej maści ani..
        -Chrzanić maści!Film do aparatu,film macie???
      • malkowa Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 03.09.05, 21:13
        O szefach, niecenzuralny wink

        Co mowo szef-pedal?
        - Ja cie wypier...!

        Co mowi szef superpedal?
        - Ja was wszystkich wypier...!!!

        Co mowi szef-pedal-piroman?
        - Ja was wszystkich wypier... i to z wielkim hukiem!

        Co mowi szef-pedal-iluzjonista?
        - Ja was wszystkich wypier... nawet nie bedziecie wiedzieli, kiedy!

        Moze nie najwyzszych lotow, ale mnie jeden z lepszych kawalow, jakie
        slyszalam wink

    • mufka51 Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 02.09.05, 22:15
      Facet pyta kolegę:
      -Gdzie w tym roku jedziesz na wakacje?
      -A, jadę z żoną,dzieciakami i teściową nad morze.
      -Z teściową?????
      -Taaak,niech sie przyzwyczaja do piachu.



      Stoi Baca przed sądem oskarżony o zabicie żony.
      Sędzia pyta:
      -Dlaczego Baco zabiliście żonę, nie gotowała wam?
      -Gotowało
      -Nie prała wam?
      -Ano prało
      -No to czemu ją zabiliście?
      -A ,łogulnie mencąca była
      • agatris Re: mufka51 02.09.05, 22:33
        no wróbelek mnie rozłozył po prostu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • rybkaisia uwaga dłuuugie 02.09.05, 23:04
          Dziennik Prezesa!!!
          PONIEDZIAŁEK: Muszę zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.

          WTOREK: Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do
          RPA nie chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA z dachu
          mego biurowca śmigłowcem.

          ŚRODA: Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu.
          Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.

          CZWARTEK: Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja
          tylko 7. Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy.
          Nie chcieli. Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach mają tylko kilka
          centymetrów.
          PIĄTEK: Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K.
          Tankują już od poniedziałku.

          SOBOTA: Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni
          diamentów. Dałem mu w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu
          z powrotem ze sobą.

          NIEDZIELA: Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się
          fantastycznie.

          PONIEDZIAŁEK: Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu
          sekretarkę. Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są
          ciemne. Dorzucił kilo diamentów. Fajny kumpel.

          WTOREK: Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety.
          Żadnego międzylądowania.

          ŚRODA: Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna
          dosłownie. Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.

          CZWARTEK: Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku,
          ale sekretarka zna tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza.
          Wszystko pójdzie w koszty.

          PIĄTEK: Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter.
          Ten poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi, że
          paznokcie jej przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają
          w czym innym.

          SOBOTA: Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury.
          Za bardzo przeszkadza w lataniu.

          NIEDZIELA: Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po
          tygodniu kieratu. A może wziąć urlop ?

          PONIEDZIAŁEK: Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć
          pensję o 10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z
          końcem? Nawet na paliwo do BMW nie starczy ...

          WTOREK: Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już
          rok.

          SRODA: Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że
          od pół roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę
          koniec z końcem.

          CZWARTEK: Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale
          najważniejsze, że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna
          już się trochę zużyła. Skąd ja wezmę żółte meble?

          PIĄTEK: Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko
          chiński. No i trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w
          łóżku zdała celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba
          po prostu zmienię marmury w budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty.

          SOBOTA: Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty
          bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR trunków. Starczyło. Pójdzie
          w koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg
          długich lat. Gdy prezesi piją w gorzelni wódki brak". Owszem z
          pierwszą częścią sie całkowicie zgadzam. Ale druga? - Oczerniają na każdym
          kroku.

          NIEDZIELA: Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.

          PONIEDZIAŁEK: Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową
          sekretarkę, podobno Rosjanka. No, kondycję to ona ma... tylko że
          pobiły się z tą Chinką. Nie wiem o co, przecież zaspokajam je
          obydwie.
          Ta nowa ma niestety podbite oko. Trzeba będzie załatwić L4, i
          pchnąć ją na plastykę twarzy ... Na szczęście nie będzie z tym problemu, w
          końcu jestem szefem Kasy Chorych.


        • migotka2000 Re: mufka51 03.09.05, 12:00
          A mnie gazda - "łogulnie mencąca była" smile)))))))

          Bójcie się dziewczyny, nie tylko z Tatr, nie znacie dnia ani godziny!
    • migotka2000 Powiew abstrakcji - i też o zwierzątkach 03.09.05, 11:55
      Siedzi jeżyk na działce. Sielanka. Widzi nad swoją głową piękne jabłko. Zrywa
      je, siada na ławeczce.
      - Zjem je sobie - myśli.
      I nagle... Ziemia drży, dymi, rozstępuje się, a ze szczeliny wyłazi ogromna
      dupa. Chwyta jabłko i znika. Dym opada, cisza. Jeżyk w szoku:
      - Co to, k...a, było?!
      Znowu wstrząs i dym. Wyłazi dupa i mówi:
      - Antonówka!
    • ika20031 długi.... 03.09.05, 12:57
      przychodzi facet do sklepu zoologicznego i pyta:
      -są psy obronne???
      -nie ma, ale jest papuga.
      -hmmm ale co ma wspólnego papuga z psem obronnym???
      -no niech pan popatrzy...
      sprzedawca wyjął papuge z klatki i mówi do niej "papuga na krzesło"-papuga
      rozwaliła całe krzesło, "papuga na klatkę" papuga rozwaliła klatkę.
      Facet kupił papugę wraca z nią do domu, wyjmuje z klatki i mówi do niej "papuga
      stół"-papuga nic, "papuga krzesło"-papuga nic.
      zdenerwowany dzwoni do sklepu i mówi:
      -panie, wydaję jej polecenia a ona nic nie robi??!!
      -a jak pan do niej mówi?
      -no mówie "papuga stół", a ona nic!!
      -bo to sie mówi "papuga na stół"
      Ok, facet bierze papugę i mówi do niej "papuga na stół"-papuga rozniosła stół w
      drobny mak.
      zadowolony facet siedzi sobie z papużka w domku, gdy nagle wraca jego żona i
      krzyczy od progu:
      -kupiłeś psa obronnego??!!
      -nie, ale kupiłem papugę
      -a na ch.. papuga!!!

      smile))))
      • ledzeppelin3 Re: długi.... 03.09.05, 13:32
        Dobre!
    • ika20031 jeszcze dwa 03.09.05, 13:11
      Góral trzyma swofa teściową nad przepaścia i mów do niej:
      -mój dziadek zarumbał swojo teściowo siekierkom, mój ojciec utopił swojo
      teściowo w rzece, a jo puszczam cię wolno!


      Przychodzi staruszek do czarownika i błagalnym głosem mówi:
      -proszę cię zdejmij ze mnie tą klątwę, która wisi nade mną juz od 50 lat...
      -no dobrze, ale muszę chociaż mniej więcej znać ejj treść.
      - to było jakoś tak: "i oglaszam was mężem i żoną"
      • ledzeppelin3 Re: jeszcze dwa 03.09.05, 13:35
        Rozmawia dwóch dresiarzy:
        -wczoraj na dyskotece zapoznałem zajebistą fokę
        -I co?
        -Nic, k..rwa, tańczymy, potem ona do mnie mówi: "Odprowadź mnie do domu".
        -I co?
        -Odprowadziłem, laska włącza muzyczkę, zapala świeczki, wyciąga browca i
        mówi: "A teraz zrób ze mną to, co umiesz najlepiej".
        -I co zrobiłeś?
        -Przypier...łem jej z misia.
        • galela Re: I jeszcze! 03.09.05, 15:38
          Ksiądz i rabin mieli zderzenie czołowe. Kiedy opadł pyl - masakra. Samochodów
          właściwie nie ma... Z jednego wysiada rabin, lekko potłuczony. Z drugiego
          ksiądz - parę siniaków... Patrzą na siebie - na samochody - niedowierzanie...
          Rabin mówi do księdza: to niemożliwe, że żyjemy...
          Ksiądz: no właśnie - to musi być znak od Szefa...
          Rabin: tak, to znak od szefa, żebyśmy się wreszcie pogodzili.
          Ksiądz: tak, koniec waśni między religiami...
          Rabin (wyciąga piersiówkę): napijmy się, żeby to uczcić.
          Ksiądz wziął butelkę, pociągnął parę łyków i oddal rabinowi.
          Rabin zakręcił i schował.
          Ksiądz: a ty ????
          Rabin: a ja? ja poczekam, aż przyjedzie policja.

          --------------------------------------------------------------------------------
          Czterech panów dyskutuje w knajpie o życiu. Po pewnym czasie i kilku piwach
          jeden z nich wychodzi do ubikacji, pozostali kontynuują rozmowę.
          Pierwszy: - Bardzo się bałem, że mój syn będzie niedorajdą. Zaczynał od mycia
          samochodów. Kiedyś ktoś dał mu szansę, zatrudnił go jako sprzedawcę, no i syn
          się sprawdził. Sprzedał tyle samochodów, że po pewnym czasie wykupił firmę.
          Dziś ma tyle pieniędzy, że kupił swojemu najlepszemu przyjacielowi mercedesa na
          urodziny.
          Drugi: - Ja tez się balem, ze mój będzie nieudacznikiem. Zaczynał jako pomocnik
          ogrodnika u pewnego handlarza nieruchomościami. Ale ten kiedyś dał mu szansę,
          syn się sprawdził i dziś sam obraca tyloma domami i fabrykami, że swojemu
          najlepszemu przyjacielowi kupił na urodziny willę.
          Trzeci: - Ja byłem załamany, bo mój syn zaczynał jako sprzątacz w budynku
          giełdy. Ale ktoś dał mu szansę, syn się sprawdził i zarobił na giełdzie tyle
          pieniędzy, że swojemu najlepszemu przyjacielowi dał na urodziny milion dolców.
          Z toalety wraca czwarty pan. Pozostali wprowadzają go w temat rozmowy, na to
          ten odpowiada:
          - Mój syn to kompletny nieudacznik. Zatrudnił się jako fryzjer i jest nim do
          dziś, już 15 lat. Co gorsza - lubi chłopców i ma ich całą masę, co raz to jakiś
          nowy go obściskuje. Ale ma to i swoje dobre strony: jeden taki chłoptaś dał mu
          na urodziny mercedesa, drugi - willę, a trzeci - milion dolców!
          --------------------------------------------------------------------------------
          Sprawa rozwodowa, sędzia pyta kobitkę:
          - Proszę Pani, co Pani nie odpowiadało w domu?
          - Nic - odpowiada kobitka - jest bardzo ładny i po za miastem. O ile dobrze
          pamiętam to jest tam też 4 akry gruntu.
          Sędzia jednak się nie poddaje:
          - Pani źle zrozumiała. Ja się pytałem na jakiej podstawie...
          - Oj, solidnej Panie sędzio. Żelbeton i to na 4 m w ziemię.
          Sędzia z lekka podłamany:
          - Ale ja pytałem jakie są wasze stosunki?
          - Oj, bardzo dobre wysoki sądzie. Mamy mnóstwo przyjaciół, a co piątek chodzimy
          grać w brydża.
          Sędzia już dość mocno podirytowany:
          - Proszę Panią, że się tak pospolicie wyrażę. Czy coś w Państwa małżeństwie nie
          grało?
          -Co prawda mamy dwie wieże hi-fi i pianino, ale z reguły to nie słuchamy
          muzyki... ale sprzęt jest w jak najlepszym stanie.
          W końcu sędzia nie wytrzymał:
          - DO JASNEJ CHOLERY! KOBIETO! CZEMU CHCESZ TEGO PIEPRZONEGO ROZWODU?
          - Oooo, to nie ja chcę rozwodu tylko mój mąż. Mówi, że nie może się ze mną
          dogadać...
          --------------------------------------------------------------------------------

          Mądry głupiemu ustępuje.
          I dlatego ten swiat tak wygląda!
    • mamaamati Re: A może dowcip? Wrażliwym dziękujemy. 03.09.05, 20:10
      W łóżku,mąż mówi do żony:
      -kochanie masz piersi jak rodzynki
      -takie słodkie??
      -nie,takie pomarszczone..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka