o czym śnicie?
Czy oprocz zdrowia i dobra dla dzieci, co jest najwazniejsze - macie jeszcze
jekies plany, marzenia, cele dla siebie?
Czy codzienna krzątanina zakłóca nasze marzenia? Czy nie mamy juz sil na nie i
na ich realizacje?
Czy brak pieniedzy powoduje, ze rezygnujemy z pewnych rzeczy na rzecz innych?
Bo musimy sie zastanowic co nam jest bardziej potrzebne. Musimy wybrać. Czy
macie takie problemy?
Siedze tak przed tym komputerem i mysle sobie, ze moje najwieksze marzenie sie
spelnilo. Oczywiscie jest to moj synek. Dla mnie. A co poza tym, aby byl
zdrowy i dobrze sie rozwijal? Jestem radoscia, gdy na niego patrze; gdy
widze jak chwyta zmyslami wrazenia; jak z dnia na dzien nabywa nowych
umiejetnosci. Jestem szczesliwa. Wyciszona, spokojna. Choc czasem zdarza mi
sie fuknąć na partnera. Ktora tego nie robi?
Jestem ta domowa. Mialam wrocic do pracy, ale sie nie powiodlo, wiec z
radoscia jestem z moim dzieckiem i nie brakuje mi pedu pracy. Mam tu, w domu
co robic. Moim nastepnym celem, juz dla mnie, jest obrona. Pozno zaczelam sie
ponownie uczyc. I potem moze praca.. chcialabym juz moze zgodnie z nabytym
wyksztalceniem, ale znowuz bez doswiadczenia.. i kolo sie zamyka.
Myslalam , gdy mialam nascie lat o aparacie fot. Kupilam 3 lata temu,
profesjonalny, niedrogo, uzywany. Nie cyfrowy. Robilam wiec mase zdjec, gdy
synek sie pojawil na tym swiecie. Bo zdjecia to przyjemna dla mnie rzecz.
Patrze na zdjecie swojego synka i wiem, ze jest dla mnie wszystkim. Bo spelnil
moje marzenie. Ale bez jego taty , nie byloby go. Wiec obaj sa dla mnie
spelnieniem.
Jesli zbyt dlugo, wybaczcie. Ale siedze tu tak sobie i mysle o zyciu , ktore
takie czasami plata nam figle, niespodzianki; zaskakuje nas raz dobrze czasem
zle.. I czy w ciagu zycia spelniamy swoje marzenia?
Dobrej nocy

)