Dodaj do ulubionych

co najobrzydliwszego zjadłyście?

14.09.05, 23:02
ile razy oglądam program fear factor to myślę sobie że chyba nie zjadłabym
takich obrzydlistw jak tam jedzą. Ja się nie popiszę bo nawet flaczków i
kaszanki nie tknę, nie mówiąc o podrobach. Ale moi koledzy zjedli robaka z
mescala (nie wiem dokładnie jak to się pisze - to tequila z robakiem).
Obrzydliwe. A wy, zjedliście coś paskudnego?
Obserwuj wątek
    • driadea Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 14.09.05, 23:04
      E, flaczki i kaszankę uwielbiam i wcale nie uważam, że są obrzydliwe! Jadłam
      mrówki, dżdżownice, surową wątróbkę (pycha!), ale też nie uważam tego za
      obrzydlistwo. Baranich jaj czy oczy to raczej bym nie zjadła, ale robaczka? smile
      Pozdrawiam.
      • marta76 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 14.09.05, 23:14

        o fuj właśnie przypomniało mi sie jak kiedyś wieczorem poczułam ochote na
        ciastka.Jako,że ciągle jestem na diecie,zakradłam sie do kuchni ,bo
        przypomnialam sobie o ciastkach maślanych.Po ciemku nałożyłam sobie dwa na
        talerzyk i poszłam do pokoju ,oczywiscie po ciemku oglądając tv.Jak doszłam do
        drugiego poczułam ,że coś mi się rusza na ustach.Zapaliłam lampke,i zdjęłam to
        cos z ust.Okazało się,że był to biały robaczek,glistka.Bozze myślałam,że
        zwymiotuję.Do tej pory każde ciastko i inne rzeczy oglądam tysiąc razy.Torebka
        jak jest otwarta dłużej niż dwa dni ląduje w koszu.brrrrrrrrrrrrrr
      • mieszkowamama Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 10:56
        Driadea, a z jakiej okazji te mrówki, robaczki... u cioci na imienichach wink
    • triss_merigold6 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 01:03
      Pet wypity razem z łykiem piwa z puszki. Puszka była otwarta i pełna,
      nietrzeźwa koleżanka potraktowała ją jako popielniczkę. Smaku rozmoczonego
      tytoniu nie zapomnę chyba nigdy. Jakimś cudem (też nietrzeźwa) nie zaliczyłam
      toalety.
    • marta76 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 07:48

      przypomniałaś mi o tym pecie.Za czasow mlodosci,imprez do bialego rana,bylam w
      adekwatnej sytuacji do Ciebie.Moze bylysmy na wspolnej impreziesmile)
    • lila1974 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 07:57
      Kiedyś na wakacjach złośliwa raszpla zamknęła mi drzwi do pensjonatu, bo
      wiedziała, że wyszłam na nocną eskapadę. Na szczęście zostawiłam otwarte okno,
      tyle tylko, że mój pokój znajdował się na poddaszu. Musiałam obudzić
      przyjaciółkę, która miała dokładnie taki sam pokoik w budynku na przeciwko.
      Mogłam z jej okna wejść na dach świetlicy a po nim przejść do mojego okna.
      Jak wykombinowałam tak zrobiłam.
      O 3:00 w nocy wlazłam w jej okno. A musicie wiedzieć, że koleżanka lubi
      przyrodę i w nią absolutnie nie ingeruje (dziś jest dyrektorem w Funduszu
      Ochrony Środowiska smile)
      Gdy miałam już jedną nogę za oknem, padło ze strony przyjaciółki jeszcze jakieś
      pytanie. Chcąc jej odpowiedzieć wzięłam duży haust powietrza i ......
      w tym momencie połknęłam MUCHĘ RAZEM Z PAJĘCZYNĄ.

      Co działo się potem, chyba każdy się domyśli smile))
      • lila1974 Re: A mój wujek... 15.09.05, 08:30
        Byłam w odwiedzinach u rodzinki w górach - na wsi.
        Wujek wrócił do dom, jak już było ciemno, a w dodatku wyłączyli prąd. Pech
        chciał, że ciocia dysponowała tylko jedną świecą, którą zabrała do dużego
        pokoju, bo tam wszyscy siedzieliśmy. Wujek zabrał się za zupę prawie nic nie
        widząc, bo do kuchni światło świecy nie dochodziło.
        Zjadł pierwszą łyżkę, drugą, trzecią i w końcu nie wytrzymał, drze się do żony:
        - Janka!?! Co to za skwarki!!! Przecież wiesz, że skwarków nie lubię!!!
        Na twarzy ciotki pojawił się dziwny grymas.
        - Co ty wymyślasz? Jakie skwarki?!
        Nie czekając na odpowiedź zaświeciła świecą nad garnkiem i wtedy się
        dowiedziała, że ma w domu ...... KARALUCHY!
        • marta76 Re: A mój wujek... 15.09.05, 08:38

          o tej zupie to czytałam juz w książe u Chmielewskiej,ale widać wielu osobom to
          sie przydazylosmile)
          • lila1974 Re: o karaluchach jeszcze ... 15.09.05, 08:47
            Będąc u taty na statku.
            Leżałam sobie słodko w koi, a coś łaskotało mnie w policzek. Pomyślałam, że to
            kosmyk moich włosów, a że irytował mnie zlekka, postanowiłam zdjąć go z
            policzka. Złapałam w palce a on .... uciekł. Wtedy dopiero się zorientowałam,
            że łaził po mnie karaluch. Darłam się tak przeraźliwie, że postawiłam na nogi
            całą załogę.

            Parę godzin wcześniej byłam w odwiedzinach u kucharza a ten pokazał mi jaki
            mają świetny patent na karaluchy. Bierze się litrowy słoik, sypie na spód
            cukier a szyjkę od środka smaruje masłem. Karaluch na cukier łakomy, do słoika
            wlezie z przyjemnością ale już z niego nie wyjdzie, bo się ślizga na maśle.
            Pół słoika tego dziadostwa było.
            • natiz Lila 15.09.05, 09:22
              Boisz się karaluszków???
              Kiedyś będąc w delegacji spałam w podrzędnym hotelu (byłam wykończona i nie
              miałam siły szukać czegos lepszego).
              Wieczorem rzucilam się na łóżko padnięta, a rano myślałam, że mam mroczki przed
              oczami. Okazało się jednak, że to nie mroczki tylko karaluchy po poscieli
              biegają. Okrzyk słumiłam siłą woli i ręcznikiem, bo nie chcialam robic rabanu o
              6.00 rano w hotelu. Długo nie mogłam pozbyc się wrażenia, że cos po mnie łazi...
              • lila1974 Re: Karaluchów ciąg dalszy... 15.09.05, 09:36
                Jako 8-latka leżałam na chirurgii w oczekiwaniu na operację.
                Wyobraź sobie mój szok. gdy weszła do nas w nocy pielęgniarka, zapaliła
                światło, a tu moim oczom ukazały się rzędy karaluchów schodzące w dól po
                ścianie - wyłaziły zza wielgaśnego obrazu.
                Pielęgniarka zdusiła w zarodku moją histerię i poradziła, abym nocą nie
                korzystała z ubikacji, a jeśli już będę do tego zmuszona, to mam wsadzić rękę,
                zapalić światło i odczekać chwilkę, aż karaluchy zdołają uciec.
                Na szczęście dotrwałam do operacji bez potrzeby nocnego siusiania, a potem
                problem miałam z głowy - przynosili basen smile
              • adellante1 Re: Natiz... 15.09.05, 10:30
                i w czym niby ten temat jest lepszy od "Intymnie.." na który sie tak oburzałaś
                a moze z powodu infantylności i głupoty tego tematu tak się spodobał? TWA -
                wyraziło akceptację i temacik OK?
                • natiz Re: Natiz... 15.09.05, 10:32
                  Biedna adellante... Bez odbioru...
                • zona_mi Re: Natiz... 15.09.05, 14:39
                  Ale Natiz nie jadła karaluchów z apetytem, aby potem porozprawiać o tym na
                  forum, z dokładnym opisaniem ich wspaniałego smaku i konsysytencji...
          • umasumak Re: A mój wujek... 15.09.05, 08:59
            marta76 napisała:

            >
            > o tej zupie to czytałam juz w książe u Chmielewskiej,ale widać wielu osobom
            to
            > sie przydazylosmile)

            Tylko u Chmielewskiej były zdaje się muchy, ale może dobrze nie pamietam smile
    • kjagoda Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 08:39
      Mój kuzyn spóźnił się kiedyś na imieniny do Babci. Dotarł gdy goście pili już
      kawę. Nie chcąc robić zamieszania przy stole przyszedł do kuchni i szukał
      talerza z nałożonym II daniem, który babcia dla niego przygotowała. Wydawało mu
      się , że znalazł. Zaczą jeść ale coś mu nie wchodziło. Jak spojrzałam na to co
      je to myślałam, że zwymiotuje. Tomek przez nieuwagę wziął talerz, na który były
      przekładane niepodojadane resztki z talerzy wszystkich gości. Dla psa czy kur
      już nie pamiętam......
    • natiz Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 08:54
      Zjadłam najtłustszą na świecie słoninę, która stanowiła zagrychę do połowy
      szklaneczki bimberku (ech ta wschodnia gościnność).

      Wujek po pijaku zrobił mi herbatkę, którą zalał wodą po wczesniej gotującym się
      w niej wędzonym boczku, błeeeeeee
      • haga78 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 12:39
        natiz napisała:

        > Zjadłam najtłustszą na świecie słoninę, która stanowiła zagrychę do połowy
        > szklaneczki bimberku (ech ta wschodnia gościnność).
        >
        > Wujek po pijaku zrobił mi herbatkę, którą zalał wodą po wczesniej gotującym
        się
        >
        > w niej wędzonym boczku, błeeeeeee

        Natiz
        przypomnialas mi cos.
        zagotowalam sobie rosol, dodalam makaronu i zjadlam, potem sie dziwilam czemu
        rosol mial smak kielbasy. A ja zjadlam makaron z woda po gotujacej sie
        kielbasie.Moze nie bylo obrzdliwe, ale nie polecam.

        Raz o malo sie nie porzygalam, jak jadlam rosol(o ktory sie poprosilam)u
        znajomych mojego meza rodzicow.W pewnym momencie ujrzalam dojrzalego, dlugiego
        wlosa.Pokazalam dyskretnie mezowi, a on na glos
        "o widze ze ci smakuje , moze jeszcze dokladki chcesz?"
        i za plecami gospodarzy zaczal otwierac paszcze w gescie " aaam"
        o malo go nie zabilam
    • lila1974 Re: W imię miłości :) 15.09.05, 08:58
      W podstawówce kumplowałam się z Agnieszką. Połowa chłopców z klasy się w niej
      kochała ale dwóch szczególnie intensywnie. Strasznie się starali o jej względy,
      włążąc sobie wzajemnie w paradę. Cała droga ze szkoły do domu mijała nam na
      wysłuchiwaniu ich prośbą o pocałunek (II klasa dla jasności). I pewnego dnia
      Agnieszka chcąc się ich pozbyć zaczęła wymyślać zadania.
      Nie doceniła siły ich uczuć i determinacji.
      Każde zadanie spełniali w oka mgnieniu, np. parzyli się pokrzywami (każdy sam
      siebie), brodzili w rowie melioracyjnym w poszukiwaniu 10 groszy, które
      Agnieszka tam wrzuciła, nawczepiali sobie we włosy "rzepów" ... Agnieszce
      zaczynało brakować pomysłów.
      Myślała, myślała, aż wymyśliła ... zrobiła babki z błota (muł z tego rowu) i
      kazała im to zjeść. Wierzyła święcie, że tego już nie przejdą. Chłopcy upewnili
      się tylko, czy to ostatnie zadanie, a kiedy potwierdziła, zjedli babeczki do
      ostatniego kęsa!!!
      Cóż biedna miała robić - obdarowała każdego całusem. I cała szopka zaczęła się
      od nowa, bo jeden drugiemu zazdrościł, że jego całowała dłużej smile))
    • umasumak Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 09:12
      Gdy byłam w liceum, mój ówczesny chłopak założył się z kolegą, że zje garść
      szczypawek. Oczywiście miało to być przedstawienie dla mnie. Jakże potem był
      zaszokowany, że nie doceniłam jego wyczynu i zerwałam z nim ponieważ:
      a. kontynuowanie bliskiej znajomości z takim idiotą uwłaczało mojej godności
      b. nie byłam wstanie nawet wyobrazic sobie, że dam radę pocałować tego pacana
      po tym zajściu - nie mogłabym się pozbyć wrażenia, że połknięte przezeń
      szczypawki zaczną przechodzić z jego ust do moich wink.
      • natiz Uma 15.09.05, 09:18
        Jak mogłaś kolesia wystawić do wiatru po takim wyczynie????
        • umasumak Re: Uma 15.09.05, 09:20
          natiz napisała:

          > Jak mogłaś kolesia wystawić do wiatru po takim wyczynie????

          Och wiem, że chciał dobrze wink, ale ja to z tych głupich bab, co to im
          niedogodzisz wink
    • mama_maksa Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 09:37
      Wypiłam trochę herbaty z krwią dzika.
      Odwiedziłam mojego dziadka mysliwego, który dzień wcześniej wrócił z polowania.
      w Kuchni na parapecie w słoiku stała krew do kaszanki (mój dzidek sam robi
      szynki, kaszanki, kiełbasy). Zaparzyłam herbatę i dzidek mi mówi, żebym wzięła
      tego soku malinowego (a zapomniał, że sok schował do szafki a to była krew).
      jak nalewałam to jeszcze sobie myślałam, że coś dziwny ten sok (a tam były już
      skrzepy). Po dolaniu herbata zrobiła sie jakby matowa, ale pomyślałam, że może
      z dodatkiem aronii. Dopiero po spróbowaniu okazało się co dolałam do herbaty....
      • lila1974 Re: bleeeeeeeeeeeeeeeeeee 15.09.05, 09:40

    • natiz Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 10:14
      Osobiście nie jadłam, ale widziałam jak w piaskownicy kolega mojej córci
      zajadał ze smakiem wylatujące mu z noska żelowo-ciągnące się glutki, Żołądek
      podszedł mi do gardła. Jestem na tym punkcie przewrażliwiona...
    • lila1974 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 10:16
      A piła któraś fitolizynę?
      To jest dopiero obrzydlistwo!
      • natiz A cóż to jest? 15.09.05, 10:17
        • lila1974 Re: Lek do rozbijania kamieni. 15.09.05, 10:18

          • socka2 Re: Lek do rozbijania kamieni. 15.09.05, 10:36
            wloska tesciowa powiedziala mi, ze da mi troche czekolady, maz mi odradzal, ale
            nie wiedzialam dlaczego, no i dostalo mi sie krwi wymieszanej z
            kakao....bleeeeeee.......
    • cruella Niezbyt oryginalnie... 15.09.05, 11:03
      rosół z kostakami kaszy manny zamiast makaronu
      rosół z ziemniakami (zgrzyt w zębach) znów zamiast makaronu


      bleeeeeeeee
      • mieszkowamama Re: Niezbyt oryginalnie... 15.09.05, 11:29
        To idę coś zjeść, mniami wink))
        • natiz Re: Niezbyt oryginalnie... 15.09.05, 11:36
          SMACZNEGO!!!
    • eglantine Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 11:28
      Kiedyś napiłam się soku jabłkowego prosto z kartonu - niestety, w soku utopiła
      się była biedronka. Niestety ją rozgryzłam i prawie pojechałam do Rygi - czegoś
      tak ohydnego nigdy nie miałąm w ustach.
      • balba_77 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 12:11
        Jako dziecko lubiłam się zakładać o rózne bzdety wiec "zaliczyłam" ślimaka (
        bezskorupkowego, z rodzaju tych co to pod liściami babki lubią się przyczepiać)
        i pająka.
        Jako nastolatka połknęłam coś (mucha? w każdym bądź razie fruwające stworzenie)
        kiedy w trakcie wywodu szeroko zaczerpnęłam tchu. To coś zresztą nie chciało
        się tak łatwo poddać i próbowało się wspinać po przełyku w kierunku światła
        (chyba że ja już uległam silnej autosugestii).
        A jako dorosły człowiek zrobiłam krzywdę mężowi. Po sylwestrze nie chciało mi
        się sprzątać i wszystkie brudne szklanki czekały aż się wyśpię, a że mam taki
        zwyczaj ze wszystko to co fusiaste wylewam do kibelka, to dzielnie
        poprzelewałam zawartość wszystkich kubeczków do jednego dużego kubeczka. Były
        tam i fuski od herbatki i kawusi i jakieś śmiećki i troszke sałatki
        jarzynowej... zostawiłam to wszystko na stole przy łóżku bo musiałam odebrać
        telefon, Mąż się obudził i łyknął sobie z tego kubeczka myśląc że to moja
        kawa wink
    • aleksaa1 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 12:03
      Muchę w locie jadac na rowerze ...tfu,tfu.brrr
    • mieszkowamama Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 12:04
      Kiedyś moja mama pomyliła sól z sodą oczyszczoną. Ziemniaki z sodą... bleeee sad
      • kin2 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 15:33
        oj ja sama posodziłam ziemniaczki i kiedyś do jajecznicy zamiast soli wsypałam
        kwasku cytrynowego, bleeeee
    • sweet.joan Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 13:26
      Ja się napiłam posolonej herbaty.
    • honi_29 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 13:36
      Znajomy lekarz opowiadał jak jego pacjent(starszy pan) przyszedł z prośbą o
      zmianę leku.Powiedział,że chce inne,bo tych ostatnich nie może
      przełknąć.Chodziło o to,że jak starszy pan zażył wszystkie pastylki z
      opakowania,zabrał się potem za granulki wiążące wilgoć.Tylko biedny nie
      wiedział co to za granulki...
      • arletta.wagner Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 13:59
        1 ( słownie jedną) łyzkę czerniny
      • lila1974 Re: A co jedza dunscy marynarze ... 15.09.05, 14:10
        Mój Tata pływa u Duńczyków i opowiadał, że u nich przysmaki to:
        - barani łep (podobno przy gotowaniu śmierdzi niemiłosiernie)
        - surowe mięso, które wieszają gdzieś na linach, słońce je opieka, deszcz i
        fale obmywają, mewy obsrywaja (co im nie przeszkadza) a potem odkrawaja sobie
        dlugie platy i wcinaja ze smakiem
        - mewy - zabitą zakopuje się w piasku, aby skruszała, jak skruszeje to
        wyciągają, obdzieraja z piór i .... ????? i nie pamiętam co dalej, musze sie
        dopytac. Mam nadzieje, ze nie jedza na surowo tylko jednak gotuja.

        Acha! Nasza golonka to dla nich obrzydliwość nie do przełknięcia.
    • zona_mi Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 14:46
      Chinoksyzol - znakomite lekarstwo, o s.t.r.a.s.z.l.i.w.y.m smaku.
      I takie owady z pancerzykami, które chodzą po jagodach i śmierdzą - rozgryzłam
      takiego w pierogach z jagodami - błeeeee...
    • basia313 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 15:10
      TEn temat przypomina mi troche T. Halika(czy Chalika), ktory odwiedzajac rozne
      zakatki swiata, probowal wlasnie przeroznych swinstw. Ja swego czasu przy mojej
      pierwszej wizycie w Afryce Zach, na pewnej wsi, poczestowana zostalam
      ichniejszym specjalem. Jako ze ludzie chcieli zrobic mi przyjemnosc dali mi
      cos, co dla nich bylo najlepsze. Dostalam mianowicie glowe kury ugotowana na
      ogniu. MIala jeszcze dziob i grzebien, oczy pewnie sie wygotowaly. NA szczescie
      udalo mi sie omina tej przyjemnosci, bo sie nie skapnelam, ze to dla mnie i
      nalozylam sobie udko, ku uciesze wszystkich, tylko ja nie wiedzialam dlaczego
      wszyscy sie smiali. Juz pozniej wieczorem, jeszcze raz doniesiono mi ten
      specjal, ale wtedy to po prostu zjadlam mieso z grdyki, a reszte ukradkiem
      wyrzucilam.
      Za drugim razem w tej samej wsi, ktos mi przyniosl miske termitow.
      Podziekowalam ladnie i powiedzialam, ze zostawie to sobie na jakas "wyjatkowa
      okazje" , ale pozniej obdarzylam moim prezentem zaufanych ludzi, ktorzy nikomu
      o niczym nie powiedzieli.
    • julia246 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 15:45
      Mózg, tfu tfu
    • julia246 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 15:50
      Moja teściowa, kupiła sobie kiedyś makrele, w której było pełno larw muchy, i
      zanim to zobaczyła, zjadła już połowę tej paskudnej ryby.
      I wiecie co, do dziś jeszcze nie kupiła makreli, i jak mówi już nigdy nie kupi.
    • sta.ania Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 16:10
      babcia kolezanki kupiła proszek w tabletce do czyszczenia protezy (zęby)dodam,
      było to ładnych parę lat temu i nie wielki wybór czyszczących uzębienie środków
      na rynku. Na opakowniu było wyrażnie napisane - SRODEK CZYŚCI Z SIŁĄ WODOSPADU-
      zacne , stare hasła reklamowe. Środek był przeznaczony do rozpuszczenia w
      wodzie i czyszczenia protezy po wyjęciu. BABCIA ŚRODEK POŁKNĘŁA! Z siłą
      wodospadu przez tydzień czysciło babcię!
    • roszpunka7 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 21:28
      Co prawda to nie ja, ale miałam takiego gościa na studiach, który zjadł łożysko po narodzinach swojej córki! Jeśli dobrze pamiętam, część jako tatar, a część ugotował...
      • buba27 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 21:35
        gdzieś o tym czytałam, chyba w jakiejś książce o dziecku. To podobno największa
        oznaka miłosci, ale chyba bym nie chciala zeby moj slubny zjadl moje lozysko.
        Troche mi to hannibalem zalatuje
        • zuzia_i_werka Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 21:48
          Wiele lat temu wróciłam zziajana z podwórka i rzuciłam sie do garnka z kompotem-
          kompocik okazał się zimną,tłustą wodą po serdelkach,której mój brat nie wylał
          po śniadaniu.Do dziś mnie rzuca jak sobie przypomnę błuuee
          • anna-pia Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 22:07
            Nutramigen
            w dodatku z własnej woli, do dzisiaj mi niedobrze (a było to ponad pół roku
            temu)
    • gepart_czester Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 22:51
      frutii di marebig_grin - przy biznesowej rozmowie w grecji na obiedzie podano: malze,
      kalamarnice i osmiornice. No kurcze musialam cos jesc wiec wyobrazilam sobie,
      ze to co jem to zupelnie cos innego. W momencie kiedy posmakowalam osmiornicy
      zakochalam sie w tym zarciu. Od tej pory marze zeby choc raz jeszcze trafic do
      tej kanjpki.
      Gdy bylam dzieciakiem na obozie harcerskim wypilam łyk z otwartego soku w
      kartonie - w buzi mialam niezywa ose. Okropnosc!
      • andaba Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 23:07
        Kożuch w owsiance... Mało orginalne ale obrzydliwe.
        • lila1974 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 23:20
          mleko z masłem i modem
          mleko z czosnkiem
          Notorycznie byłam tym karmiona, bo notorycznie chorowałam i babcia z mamą
          wlewały we mnie te świństwa hektolitrami. Do dziś na samą myśl, cofa mi się
          treść żołądka.
        • ala67 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 15.09.05, 23:36
          A propos kożuchów... Byliśmy za dawnych czasów na wakacjach między innymi z
          koleżanką, która miała osobliwe upodobania: codziennie ranao ściągała do
          swojego kubeczka kożuchy z naszych kaw i wcinała łyżeczką z
          apetytem...Oczywiście, w bezpiecznej odległości, żeby nikt nie widział...smile

          A najlepsze, że opowiedziałam to kiedyś mojej własnej mamie - akurat mleko się
          gotowało, kożuch piękny się zrobił, no i opowiadam - oczywiście, z odpowiednią
          dozą obrzydzenia. A moja mama z pełnym zrozumieniem dla koleżanki: no przecież
          to najlepsze! I siup, zdarnęła kożuszek i połknęła w okamgnieniu!
          A tak w ogóle to mleko jako takie to dla niej obrzydlistwo...smile
          • ekan13 Re: co najobrzydliwszego zjadłyście? 16.09.05, 00:31
            1) Krupnik z kaszą, w której były robale. Jadłam i nie zauważyłam. Zauważyła moja siostra.
            2) Soloną herbatę, a to za sprawą mojej najstarszej która wymieszała nam sól z cukrem, celem urozmaicenia życia rodzinnego.
            3) Salami z dużą czarną muchą. Do dziś nie jem salami.
            4) Jabłecznik, do którego zamiast cynamonu dodałam imbiru.
            5) Nie jadłam ale byłam świadkiem jedzenia czerniny-zupa rosół z krwią kaczki i piękne pływające skrzepy. Żałujcie mnie za samo patrzenie.

            Ja tam nie jadam kaszanek, flaków, salcesonów i innych takich fujfujów, nawet skóry z kurczaka nie tknę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka