Dodaj do ulubionych

cios w serce matki...

25.10.05, 19:50
Dziś poczułam się jakby ktoś wbił mi nóż w serce. Teściowa przebrała miarkę.
Jesteśmy z mężem szczęśliwym małżeństem od 7 lat. Mamy cudownego 4 letniego
synka, którym to ja sie zajmowałam dopóki nie poszedł od września do
przedszkola. W tym czasie ja poszukuję pracy. Moja teściowa była przeciwna
przedszkolu, bo uważała (razem z teściem), że mozemy zostawić im dziecko na 5
dni i w weekendy byłby tylko w domu. (ciekawe: a w weekendy to oboje
studiujemy). Ostatnimi dniami mały miał anginę i przez parę dni nie jadł. Ja
go do jedzenia nie zmuszam, bo wiem, że to sensu nie ma i po co ma wymiotować.
Teściowa pomagała nam w ten sposób: czasem większe zakupy czy pieniądze (o
które nigdy nie prosiliśmy!). Mój mąż prawdopodobnie straci pracę
(likwidacja zakładu), ale ma już na oku inną (co prawda trochę dalej od domu
i byc moze będziemy się widzieć tylko w weekendy). Ale do rzeczy o co mi
chodzi: dziś mojemu meżowi nagadali: że nie będą nam pomagać, bo niedojże "my
pójdziemy z torbami to jeszcze oni". W zwiazku z tym chcą, byśmy się
przeprowadzili do ich mieszkania (w bloku - 2 pokoje)bo mają cenatralne i tak
by nam pomogli. Dodam, że my też mamy 2 pokoje, tyle, że grzejemy piecem na
węgiel. Teściowa powiedziała, że jeśli my nie chcemy siewprowdzić, to
chociaż "dajmy im na zimę małego, bo my nie mamy stałej temperatury, że mały
u mnie nie je (gotuję codziennie 2 wartościowe dania na obiad!), że do
przedszkola go daję, a pieniędzy nie mamy. Chcą, byśmy zostawili małęgo na
całe poł roku, a sami powiedzieli do mojego męża: "my wam nie będziemy
utrudniać kontaktu". teściowa powiedziała też: "mały by się zgodził, bo ona
jest bardzo za mną". POczułam się jak rodzic bez serca. Ja tej rozmowy nie
słyszłam, tylko mąż mi przekazał, ale była to najgorsza rzecz jaką usłyszałam
przez 28 lat. Mój mąż wyszedł od nich tak wkurzony, ze (chociaż nie pali)
zapalił papierosa. Czy oni mogli pomyśleć, że my w sytuacji kryzysu
finansowego moglibyśmy oddać dziecko (jak rzecz)im? równie dobrze każda
matka, która nie ma kasy powinna oddać dziecko babci na wychowanie albo od
razu do Domu Dziecka. Teściowa jest osobą nadopiekuńczą, jak przyjeżża do
małego: to karmi go, lata za nim z łyżką zupy, chodzi za małym do ubikacji
(choć mały potrafi załatwic się sam), na podwórko ubierze dziecko tak, że
przychodzi mokre, przed obiadem naciśnie małemu kinderków, a potem ma do mnie
pretensje, ze on nie chce jeść. Mały nigdy u niej nie spał i nie chce spać,
bo po pierwsze nei ma tkaiej potrzeby, a po drugie chore to jest. Sprawa
teścia: jest takim dziadkiem, że mały jak się cieszy i czasem psoci to
potrafi mu nawet klapsa dać. Wiecznei wrzeszczy na niego, a mój synek jest
tam koło 2 godzin w niedzielę czy w sobotę. Nie mieszkamy razem i kontkaty
nie są zbyt częste. Tzn. raz , dwa razy w tygodniu. Ale dochodzę do wniosku,
że gdy wychodzę (w sprawie pracy czy studiów) to babcia buntuej dziecko, bo
mały często mówi do mnie: "nie lubie cię, nie kocham cię" i bije mnie przy
niej. Nie wiem juzjak reagować! mam Dość!!!. Jutro jeśli teściowa przyjedzie
mam zamiar jej powiedzieć, że jesteśmy dorośli, że to my jesteśmy rodizcami i
my będziemy decydować o naszym dziecku. Jakby nie to, że oboje studiujemy
(mąż kończy, mi 2 latka zostało) to wyjechalibyśmy za granicę. tak,
ucieklibysmy... Ale na razie mam zamiar wyrzucic z siebie emocje.
Musiałam się wygadać. Przepraszam, że takie długi post.
Obserwuj wątek
    • polka79 Re: cios w serce matki... 25.10.05, 20:00
      tez bym nie oddala dziecka nawet swoim rodzicom do ktorych mam ZAUFANIE a tym
      bardziej nie dalam bym komus komu nie moge do konca ufac i kto byc moze buntuje
      dziecko przeciko mnie matce, a wiadomo ze matka dziecku krzywdy nie zrobi, bo
      co bedziesz trzymac dziecko w zimnie, nie napalisz w domu??? duze pocieszenie
      ze maz stoi po Twojej stronie, bo z tym tez mogloby byc roznie, takze
      trzymajcie sie RAZEM
      PS: tez niecierpie jak ktos mi sie pcha z buciorami do mojego zycia i chce
      koniecznie zeby bylo tak jak on chce--buuuu, a nadopiekunczosc tesciowej tez
      znam smile))
    • kaska791 Re: cios w serce matki... 25.10.05, 20:04
      Witam
      czytałam twój post i smutno mi sie zrobiło. teściowa chce wam "pomagać" ale
      jakoś jej to nie wychodzi za dobrze. pogadaj z niąpowiedz co ci lezy na sercu.
      ale nie za gwałtownie bo sie obrazi i przestanie pomagać, a z synkiem
      porozmawiaj. zapytaj dlaczego tak cie traktuje czy naprawde cię nie kocha, czy
      nie lubi. no i trzymaj sie i głowa do góry za dwa lata jak wamsie poszczęści i
      wyjedziecie tak jak pisałaś to będziewsz miała z głwoy.
      pozdrawiam kaśka
    • anatemka Re: cios w serce matki... 25.10.05, 20:10
      Rybka, tak mi przykro...
      to wasze dziecko, nie daj go tej chorej pani!
      poradzicie sobie przecież!
      Mam synka 4,5letniego i też podobną teściową. Uważa że nie dbamy o dziecko, że
      go głodzimy, bo nie latamy za nim cały dzień wciskając jedzenie, ona bardzo
      chętnie wzięłaby młodego na "odchowanie".
      Nie wiem co Ci powiedzieć, przytulam ciepło i nie dajcie się, nie gódźcie na to
      co ona mówi!
    • madzia189 Re: cios w serce matki... 25.10.05, 20:16
      Masz całkowita racje zgadzam sie z toba w 100%.Dobrze ze maz jest za toba bo u
      mnie to mojego meza mamusia jest najwazniejsza i to co ona powie jest swiete!!!
    • martadawa Re: cios w serce matki... 25.10.05, 20:37
      A ja po przeczytaniu to mam większe ciśnienie niż przed. Moja córcia ma tylko
      5,5 miesiąca i na samą myśl o tym, że miałabym ją oddać kiedykolwiek
      komukolwiek na "odchowanie" to skóra mi cierpnie. Nie daj się dziewczyno. Moja
      teściowa też wie lepiej co mojemu dziecku jest teraz potrzebne a ja już
      przestałam łagodnie odpowiadać ale twardo mówię NIE, albo wogole nie podejmuję
      dyskusji i robię tak jak ona, udaję że nie słyszę.
      Trzymaj się. Pozdrawiam.
      • syla113 Re: cios w serce matki... 25.10.05, 22:40
        twoja tesciowa jest bezczelna i wogule was nie szanuje!!!!ja sie
        zdenerwowalam , ogranicz te kontakty do minimum bo wyglada faktycznie na to ze
        buntuje ci dziecko , co za baba , to ma byc babcia? chyba jej sie wybitnie
        nudzi, ty urodzilas ty nosilas ty jestes mama ty wychowujesz bo ty kochasz
        najbardziej i najlepiej wiesz co jest dobre dla twojego dziecka a nie
        nadopiekuncza babka .


        i jeszcze to !!!!!!!! no troche sie uspokoilam
    • marcel_i_mama Re: cios w serce matki... 25.10.05, 21:09
      A ja bym nic teściowej nie mówiła, chociażby dlatego, że z tobą bezpośrenio na
      ten temat nie rozmawiała. Myślę że jak do jutra ochłoniesz i przeanalizujesz na
      spokojnie sytuację, to też do takiego wniosku dojdziesz. Ja wiem że teściowe
      zawsze są złe i gorsze od własnych matek (moja też nie jest święta)ale to
      jednak matka twojego męża i nie powinnaś o niej źle mówić zwłaszcza przy nim.
      Ja już się tego nauczyłam. Przeszłam przez wiele konfliktowych sytuacji z moją
      teściową i bratową, i wiem, że prowadzą tylko do zaognienia stosunków między
      tobą i mężem. Mój na szczęście widzi wady swojej rodziny i zawsze trzyma moją
      stronę (ale nie lubi jak o jego matce wypowiadam się źle- on niech mówi, ja
      przemilczam). Dlatego jeżeli twój też jest zawsze za tobą i nie ulega wpływom
      mamusi, to niczym się nie przejmuj, zwłaszcza głupim gadaniem, tylko róbcie
      swoje i już. Głowa do góry! Jutro będzie lepiej! A takie poważne rozmowy to
      zostaw mężowi. Czemu ty masz być ta zła!
      • lila1974 Re: Dokładnie 25.10.05, 21:25
        Z Teściową niech rozmowy przeprowadza Twój Mąż. Jeżeli zostaniesz postawiona
        przed faktem lub przyparta do muru, wtedy powiedz:
        "Z całym szacunkiem dla Was, ale nie oddamy dziecka na wychowanie. My jesteśmy
        Jego rodzicami i tu jest Jego dom."
        I żadnego wdawania się w jałową dyskusję Wy wiecie swoje - Oni swoje.
        Powtarzałabym jak zdarta płyta przy ewentualnych próbach nacisku:
        "Nie zmienimy zdania i rozmowy na ten temat uważamy za bezsensowne."

        Mąż, który stoi za Tobą murem to nieoceniony skarb - wspólny front to jedyne
        wyjście z tak drażliwej sytuacji.
      • betty_julcia Re: cios w serce matki... 25.10.05, 21:38
        Witaj.
        Strasznie głupia sytuacja, ale wierz mi, nie jest najgorzej. Twoja teściowa
        jest po prostu nadopiekuńcza i zaborcza. Myślę że jakby np twoja mama wyszła z
        taką propozycją to byś jej normalnie odpowiedziała że chyba żartuje i może
        potraktowała to jako żartsmile A ponieważ to teściowa to aż nas wszystkie trzęsie.
        Moja Julka często choruje więc ma przerwy w żłobku. Zawożę ją więc do mojej
        mamy lub proszę teściową by z nią posiedziała w domu. Moja teściowa na każdą
        moją prośbę o przyjazd na kilka godzin do małej próbuje mnie nakłonić żebym to
        ja Julkę zawiozła do niej na parę dni (np tydzień) i tak zawsze. A ja tego
        nienawidzę bo zawsze muszę się natłumaczyć dlaczego nie i wręcz przeforsować
        swoje zdanie ze ona jest za mała na takie długie wizyty. Poza tym jeszcze nie
        mam potrzeby pozbywania się jej na kilka dni.
        Z kolei myśle ze gdyby moja mama wyszła z taką propozycją (może nie tydzień ale
        np 2 dni) to chętniej bym Julię jej zostawiła.
        Moja teściowa tez jest nadopiekuńcza i drażni mnie to że nie pozwala Julii na
        samodzielność i bardzo ją we wszystkim wyręcza i w wielu sutyacjach ogranicza.
        I dużo moich nauk, nawyków które jej wpajam idzie w łeb po kilku wizytach.

        Myślę że nie powinnaś jej nic wygarniać. Mozesz zgrać głupa, uśmeichnąć się i
        powiedzieć że nie widzisz takiej potrzeby. Ale nie wygarniaj. Jeżeli chcesz aby
        obraziła sie i będziesz ją miała z głowy to wygarnij. Ale potrzebna jest wam
        ich pomoc więc załatw to w delikatny sposob.
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
      • e_r_i_n Re: cios w serce matki... 26.10.05, 12:06
        marcel_i_mama napisała:

        > Ja wiem że teściowe zawsze są złe i gorsze od własnych matek (moja też nie
        > jest święta)ale to jednak matka twojego męża i nie powinnaś o niej źle mówić
        > zwłaszcza przy nim.
        > Ja już się tego nauczyłam. Przeszłam przez wiele konfliktowych sytuacji z
        > moją teściową i bratową, i wiem, że prowadzą tylko do zaognienia stosunków
        > między tobą i mężem. Mój na szczęście widzi wady swojej rodziny i zawsze
        > trzyma moją stronę (ale nie lubi jak o jego matce wypowiadam się źle- on
        > niech mówi, ja przemilczam).

        Popieram. Ja tez mam taka sytuacje, ze maz podziela moje zdanie i w razie
        jakichs konfliktow to on reaguje, nie ja.
      • monia323 Re: cios w serce matki... 26.10.05, 12:16
        a dlaczego ona ma być cicho w tej sprawie. Powinna własnie wyjaśnic z
        teściową ,powinna powiedziec swoje racje a nie dusic to w sobie.
        A moze jej mąz nie potrafi rozmawiać z matką ( przyjmuje to co mówi,ma swoje
        racje ale nie powie je ,że uważa inaczej?)
        U mnie jest podobna sytuacja i wierz mi chociaz mąz przyznaje mi rację, nigdy,
        ale to nigdy ( jesteśmy 10 lat po slubie) nie powiedział swoje matce ani słowa.
        Ja natomaist jestem wybuchowa i od razu takie sprawy wyjasniam.
        Oczywiście jestem tą zła synowa,ale mam to w nosie. Dla mnie liczy się moja
        rodzina dzieci i maz a nie tesciowa.

        • monia323 Re: cios w serce matki... 26.10.05, 12:19
          a jeszcze dodam . Po ostatniej rozmowie z teściową kiedy powiedziała mi ,że nie
          dzwoni bo oszczędza na telefonie ( ja dzwoniłam 1x w tyg by się zapytac czy
          wszystko w porządku). Powiedziałam jej ,że w takim razie ja chyba też zacznę.
          Od tamtej pory a minął już miesiąc nie mamy kontaktu z teściami i nie
          ubolewamy. My też mamy telefon i jak będa chcieli to się odezwa.
    • elena70 Re: cios w serce matki... 25.10.05, 23:06
      Też to przerabiam już 8 rok. Najpierw namawiała starszą,że ją weźmie do siebie.
      Teraz to samo robi z młodszą (3 latka). A ja to mam w ..... Niech sobie gada.
      Dziewczynkom mówię, że babcia żartuje, a z nią wcale tego tematu nie poruszam.
      Zresztą i tak rozmawiamy tylko o pogodzie albo o sprzątaniu. Rozmowa na inne
      tematy mija się z celem. Ale doskonale cię rozumiem. Po pierwszym takim tekscie
      też tak myślałam jak ty.
    • ropusia Re: cios w serce matki... 25.10.05, 23:09
      Witam!
      Moja teściowa też proponowała, że zajmie sią nasza córką (100km od nas), a my
      będziemy sobie mogli pracować, a dziecko odwiedzać w weekendy. Podziękowałam,
      powiedziałam, że bardzo nam miło, że chcą nam tak bardzo pomóc, ale NIE MA
      TAKIEJ MOŻLIWOŚĆI. I powtarzam to cierpliwie za każdym razem, kiedy taka
      propozycja jest ponawiana. Do mojego męża już nawet z tym tematem teściowie nie
      startują, bo on jest dużo mniej cierpliwysmile Nie wiem czy i ja byłabym, gdyby
      dziecko było nastawiane przeciwko mnie. Pewnie nie, ale póki co udaje mi się
      wszelkie zastrzeżenia załatwić humorem, może czasem okraszonym odrobinką
      złośliwośćismile
      A co do Waszej sytuacji to prawda jest taka, że bez Waszej zgody dziecka nie
      dostaną, więc mogą sobie jedynie pogadać. Pewnie nie traktują Ciebie jako matki
      bez serca, która ochoczo pozbywa się dziecka czy go głodzi, a raczej myśleli o
      sobie - że z takim uroczym czterolatkiem ich życie nabierze nowego blasku. Więc
      głowa do góry - to Wasze dziecko i tylko Wasze decyzje.
    • paulinajan Re; Dziękuje wam za wsparcie 26.10.05, 08:11
      Macie rację. Cała noc nie spałam. Tylko, ze mój maż stwierdził, że :" nic nie
      mam od nich brać, zadnego jedzenia, mięsa, pieniędzy, NIC". My takiej pomocy
      nie chcemy. nNa szczęście z meżem jesteśmy bardzo zgodni.
      • betty_julcia Re: Re; Dziękuje wam za wsparcie 26.10.05, 15:06
        Paulinajan. Ropusia bardzo fajnie ci odpowiedziała i napisała chyba to o co
        tobie chodziło. JA też myślę że trzeba cierpliwie, bez awantur i wiekszych
        złośliwości odpowiadać swoje i nie brać bardzo do siebie słów teściowej. Taka
        jej natura i jej nie zmianisz a na pewno nie możesz sobie pozwolić na zerwanie
        kontaktów. Zresztą nie ma takiej potrzeby. Ona źle nie chce tylko widzi sprawę
        inaczej. Nie pamięta wół jak cielęciem był. Nie przyszło jej do głowy jaki uraz
        może pozosać w dziecku wychowywanym przez dziadków. To ona jest dorosła i
        powinna zrozumieć że mały odbierze to jako odrzucenie go przez rodzicó, że był
        dla nich przeszkodą w realizowaniu swoich celów, że się go pozbyli.
        Mój tato i jego siostra byli wychowywani przez swoja babcię 600 km od matki!!!!
        Siostra mojego taty do dziś ma problemy z kontaktami rodzinnymi i z sama sobą
        bop taki ślad pozostaje na całe życie. Moze ten argument pomoże zrozumieć
        twojej teściowej jaka jest różnica w byciu mamą i babcią i jaka jest jej rola w
        życiu tego małego człowieczkasmile Cierpliwoścismile
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
    • zona_wojtka Re: cios w serce matki... 26.10.05, 10:58
      Wiem coś o takim postępowaniu teściowej.
      Doszło do tego, że kiedy po raz kolejny przyszła do mnie z oszczerstwami -
      wygoniłam ją i trzasnęłam drzwiami.
      Nie utrzymuję z nią stosunków. Nie mówimy sobie dzień dobry na ulicy.
      Dodam, że moja starsza córka kiedy od niej wracała, to także mówiła, że mnie
      nie lubi i nie chce ze mną mieszkać. To boli. Bardzo. Dlatego Cię rozumiem.
      Zrób jak Ty uważasz za słuszne. Nic nie będę doradzać. To ty znasz swoje
      dziecko najlepiej i ty wiesz, że kochasz je najbardziej na świecie.
      Pozdrawiam
      • kubusala Re: cios w serce matki... 26.10.05, 11:34
        Brrrr cóz za pomysł teściowa ma. Poradzicie sobie, nie takie problemy ludzie
        mają i sobie radzą. Jesteście razem, kochacie się i wszystko przezwyciężycie.
        A w przedszkolu dziecko sie 100 razy lepiej bedzie rozwijało niz u najbardziej
        kochającej babci.
        • polka3 Re: cios w serce matki... 26.10.05, 11:57
          Masz super meża!!!!!!!!Jego też pewnie buntuje,ale sie trzyma..twardy jestsmile)
          Nalezy pogratulować!!!!!!!!!!!!!!!

          Jedna recz przyszła mi do głowy ...Boże dzięki Ci za moją teściową..chyba do
          niej zadzwonię i powiem jej że jest wspaniała..i mojemu męzowi powiem,że mam
          wspanałą teściową...smile))))))
          A gdyby taki tekst padł z jej ust- w co SZCZERZE wątpie, to bym chyba ryknęła
          smiechem!!!!!

          Jezu żebym tylko ja nie była taką teściową kiedyśsmile)))))
          • polka3 Re: cios w serce matki... 26.10.05, 11:58
            Acha jeszcze dodam,że ja to jestem kawał cholery synowa..i nie takie rzeczy
            mnie doprowadzają do oburzenia..może troszkę teściów wychowałamsmile
    • mamapiotra Re: cios w serce matki... 26.10.05, 12:16
      zgadzam sie z tym, ze tesciowa proponujac zabranie małego do siebie myslała tylko o sobie. nudzi jej sie i tyle.
      jak by mi moja taka propozycje złozyła to bym smiała sie az do łez. na koniec zapytała bym gdzie ostatnio słyszała taki zart. i ograniczyła bym kontakty do minimum. raz w miesiącu wystarczy.
      nie wiem jak ona do was przychodzi, ale akurat bym wychodziła z małym, nie było by mnie w domu itp.
    • faceeet Nikt nie zwrocil uwagi na inna kwestie. 26.10.05, 12:24
      • faceeet O ile w czarnym scenariuszu widze cos takiego: 26.10.05, 12:28
        Tesciowa zabiera tylko swego syna do domu na zime (bo matka powinna kochac
        przynajmniej swoje dziecko) (albo syna i wnuka). To nie moge juz zrozumiec
        zupelnie tego, ze chce zabrac samego wnuka. To jakies chore wg mnie. Ja bym sie
        obrazil na miejscu meza i wyslal ja do psychiatry.I fakt ze wczesniej
        zapraszala wszystkich nie ma tu znaczenia.
        • faceeet Obraził za to oczywiście, że "olała" mnie jako jej 26.10.05, 12:29
          syna jakby nie było.
          • faceeet to byłby "cios" w serce syna... 26.10.05, 12:31
    • gruba-buba Re: cios w serce matki... 26.10.05, 12:51
      Doceń i wykorzystaj fakt, że mąż podziela Twoje zdanie, i daj mu wyraźnie do
      zrozumienia, że cenisz to w nim i masz wnim oparcie. Niemniej sama nie
      załatwiaj sprawy z teściową, zrób to "rękami" męża. W końcu to on jest ten
      synuś ukochany, a Ty będziesz zawsze ta wredna, co zabrała syneczka, a teraz
      jej wnusiem nie umie się zaopiekować. Dlatego to argumenty Twojego męża mają
      zdecydowanie większą szansę trafić do teściowej, poza tym da to jej wrażenie,
      że to decyzja jej syna, a nie Twoje "widzi misię". Ta sama rzecz powiedziana
      innymi ustami ma zupełnie inne znaczenie. Powodzenia!!!!
      • dorota_79 Re: cios w serce matki... 26.10.05, 13:01
        uważam ,że powinnaś zwrócić szczególną uwagę na synka - on chce ci coś
        przekazać przez swoje złe zachowanie. Musisz koniecznie z nim porozmawiać,
        powiedziec że bardzo go kochasz itp. Nie buntuj przeciwko dziadkom, ale za nic
        (!!!!!) go im nie oddawaj... to jakiś BARDZO chory pomysłsad(
    • paulinajan Re: cios w serce matki... 26.10.05, 13:42
      Macie rację to cios w serce ojca. Mój mąż powiedział im, że 'nie ma takiej
      możliwości i czy mogą skończyć tę dyskusję". A teściowa naciskała i wałkowała
      temat, więc jak już talerz jedzenia miał u nich na stole to
      powiedział: "Dzięki, ale obiad mam w domu", na co teść powiedział: "ciekawe na
      jak długo". Na szczęście maż dzwonił przed chwilą i ma załatwioną prace, ale
      będzie w domu jedynie w weekendy.
      Co do teściowej to przed ślubem była straszna: potrafiła płaczem, szlochem i
      groźbami zatrzymać swojego syna, by do mnie nie jechał. Na szczęście mój mąz ma
      swoje zdanie i ich zdanie jak mówi ma jedynie "charakter opiniodawczy". Dziś na
      szczęście nie przyjechała (byłam na dłuuuuuuuuugim spacerku) i mały jest
      całkiem inny: grzeczny, kochany. Mamy tylko jedno rozwiązanie: ograniczyć
      kontakty do minimum. mój ból w mostku też juz mija, ale ... pamietać będę do
      końca życia. Jak będę taką teściową zabijcie mnie.
      • aretinka Re: cios w serce matki... 26.10.05, 14:37
        Ha, ha ską ja to znam? U mnie sytuacja była taka, urodziłam małą byłam na
        macierzyńskim a mój teść kiedyś ni z gruszki ni zpietruszki oznajmił mi , że
        MAM po macierzyńskim iść do pracy a oni zabiorą mi małą i będą wychowywać, omal
        nie spadłam z krzesła jak to usłyszałam, oburzyłam się straszliwie i krótko i
        na temat odpowiedziałam , ze dziadkowie są ostatnią deską ratuinku w chwili,
        kiedy trzeba będzie gdzieś wyjść a nie będzie z kim małej zostawić a od
        wychowywania NASZEGO dziecka jestem ja i mąż koniec i kropka. Mój mąż no cóż
        synek mamuni i tatunia słowa przeciwko tatusiowo nie powiedział za co został
        objechany w domu, że az się dymiło. Co raz słyszę podobny tekst ale z grubej
        rury walę, że "po moim trupie i to nie koniecznie, bo dopóki żyję to sama będę
        wychowywać swoje dziecko" a raz nawet już byłam tak wstrętna, że powiedziała,
        że jeszcze na razie mogą mieć drugie więc mogą sobie skrecić na starość bobaska
        to będą mieli własne bo ja urodziłam dziecko sobie a nie im. Kontakty
        ograniczam do minimum, ale jak już jestem u teściów to mała wraca do domu
        zozhisteryzowana i strasznie niedobra, ale już następnego dnia wszystko wraca
        do normy. No i na koniec jesteś szczęściarą, ze masz męza za sobą, bo ja
        niestety nie, niezaleznie od sytuacji, chyba stwerdził, że dobrze daję sobie
        radę sama więc się za mną nie wstawia za co mam do niego żal, ale nasze rozmowy
        to jak grochem o ścianę.
        • aretinka Re: i jeszcze dodam, że... 26.10.05, 14:42
          jak mała skończyła roczek oddałam ją do żłobka i to dopiero był szok dla
          tesciów, jestem wyrodną matką i już, Mała teraz ma 20 miesięcy i jest
          szcześliwa jk ją zaprowadzamy do żłobka bo tam są dzieci i jest fajnie smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka