chimba
05.01.06, 10:23
Słuchajcie, kiedyś czytając posty o czekoladach i o problemie dawania
dzieciom tejże czekolady przez rożne osoby, powiem szczerze, ze patrzyłam na
takie posty z lekkim uśmiechem na twarzy... Ale pogląd mi się zmienił, mnie
tez zaczyna denerwować jak dziecko osobiście dostaje czekoladki czy inne
słodycze, najlepiej jeszcze przed obiadem, i jak wytłumaczyć dziecku, ze
teraz nie może jeść czekolady, bo ważniejszy jest obiad, kończy to się
zawsze niezadowoleniem dziecka. Rozumiem, ze dając słodkości dziecku,
ofiarujący myśli sobie iż w ten sposób zyska sympatię dziecka, ale czy nie
lepiej najpierw mnie zapytać czy teraz może dać, czy nie? Albo w ogóle mi dać
a nie dziecku, który jest już na tyle sprytny, iż sam sobie radzi z
otworzeniem słodkości i je zjada w dużych ilościach. Niestety ja jestem
tą „złą” osobą, która odbiera dziecku przyjemność jedzenia słodyczy i mu je
zabiera, co najwyżej kończy się na dwóch kostkach czekolady, ale zawsze to
jest okupione takim spojrzeniem synka, że żal mi się go robi. A niestety do
najchudszych osób synek się nie zalicza i muszę pilnować aby zbyt dużo
słodkości nie jadł, a nie zawsze jestem w stanie upilnować... Jak z tym
walczyć, ktoś powie, iż należy takiej ofiarującej osobie powiedzieć, co i
jak, ale te osoby są już niereformowalne...
Pozdrawiam