Dodaj do ulubionych

pomóżcie mi odzyskać córeczkę

12.01.06, 22:31
Mam 27 lat. 10 grudnia zeszlego roku przyszla na swiat moja coreczka. Przez
kilka godzin cieszylem sie Jej widokiem w szpitalu i od tamtej pory juz Jej
na zywo nie widzialem. Jest ze swoja mama, co naturalne, ale inny facet robi
za ojca. Nie moge juz tego zniesc. Cala historia jest dosc dluga i
skomplikowana a tutaj tylko pisze ogolnie i prosze o pomoc i dobre rady od
dojrzalych ludzi, nie potrzebuje glupich i wysmiewajacych komentarzy. Jesli
bedzie trzeba to odpowiem na pytania by wyjasnic bardziej moja historie.
Problem jest dla mnie bardzo powazny i trudny. Nie umiem sobie poradzic.
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:33
      A jakiej pomocy oczekujesz?
      • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:35
        skoro jest ze swoja mama (czyli z Toba) to po co chcesz ja odzyskac! Nie
        zrozumialam do konca Twojego problemu.....
        • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:36
          Ja jestem mezczyzna. Jestem ojcem.
          • sowa_hu_hu Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:45
            no ale dlaczego ona jest z innym... chyba jakiś powód musiał być???

            jesli nie chce abys widywał sie z dzieckiem i nie mozesz sie znią dogadac
            skieruj sprawe do sądu... co by ci przyznali widzenia...
            • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:47
              Matka mojego dziecka ma juz meza, ktory nic o naszym zwiazku nie wie.
              • edka05 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 08:45
                Gdy dziecko rodzi się w związku małżeńskim, staje sie dzieckiem małzonków -
                tyle prawo, myslę, że po pierwsze powinieneś ustalić z matka dziecka jak ma
                wyglądać jego przyszłosc, czy matka chce być z Tobą czy z mężem. Oczywistym
                wydaje się fakt, że chcesz praw do dziecka, ale czy jesteś pewny czy to dziecko
                jest twoje ? Skoro matka podjęła taką decyję, to musiała miec powód. Chyba
                najbardziej to jej teraz współczuję, bo sytuacja jest bardzo skomplikowana.
                • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:03
                  Takie jest prawo? Przeciez to jakies mowiac lagodnie dziwne i nieludzkie...
                  Matka dziecka podjela taka decyzje nie dlatego ze jest pewna ze to maz jest
                  ojcem ale dlatego ze boi sie wyjawic przed nim jaka jest prawda i co za tym
                  idzie konsekwencji tego wyjawienia... Ja sam tez Jej bardzo wspolczuje bo
                  jestem w tej sytuacji razem z Nia najbardziej zaglebioby i zdaje sobie sprawe
                  co przezywa ale jaki prawem mozna tak latwo odebrac komus dziecko i zyc sobie
                  spokojnie wiedzac ze prawdziwy ojciec gdzies tam sobie jest i bardzo pragnie
                  byc ze swoim dzieckiem...
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:35
        Kazda pomoc przemysle i rozwaze na bardzo powaznie. Chce byc z moim dzieckiem,
        chce miec wplyw na wychowanie, nie chce zeby facet nie majacy zadnych praw do
        mojej coreczki tam mi paskudzil zycie. Zdaje sobie sprawe ze trudno cokolwiek
        poradzic nieznajac szczegolow mojej historii ale jestem gotow ja rozjasnic
        jesli tylko trzeba.
        • mal.go.sia Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:17
          A jak Ty sobie wyobrazasz rozwiazanie ? Masz jakis sensowny pomysl ? Bo pomysl
          na dwoch tatusiow od urodzenia jest najglupszym z mozliwych z punktu widzenia
          dziecka, nie mowiac juz o tym, ze Tatus formalny sie na to nie zgodzi.

          Caly Twoj post i cala ta historia jest szczytem egoizmu. Piszesz tylko o sobie -
          ze Ty, bidaczek, nie mozesz wytrzymac tej sytuacji. Pomysl o dziecku, pomysl o
          tym, ze ten drugi - byc moze nieswiadomie - ale kocha je tak jak Ty. A moze
          nawet bardziej, bo przyjmuje za nie odpowiedzialnosc na cale zycie, za nie i
          jego matke. W przeciwienstwie do Ciebie, ktory "wycofales sie". Co z tego,
          ze "chcesz byc z dzieckiem i miec wplyw na jego wychowanie" - to sa Twoje
          potrzeby, nie dziecka. Ono potrzebuje stabilnosci i poczucia bezpieczenstwa.

          Ech, nie chce mi sie juz pisac - dorosnij.
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:25
            nie masz racji ale rozumiem to bo nie znasz calej sytuacji jaka w tej hostorii
            zaistniala... nie masz pojecia jak jest po drugiej stronie... nie pisalem od
            deski do deski o calej historii bo to prawie 2 lata i nie da sie tu tak tego
            przedstawic... majac tak malo informacji moglas poprosic mnie o uzupelnienie
            ich a nie o ocenianie niewiedzac jak jest... on nie przyjmuje zadnej
            odpowiedzialnosci bo nie ma pojecia jaka jest prawda... ja sie z ncizego nie
            wycofywalem! ja jestem w stanie zagwarantowac mojemu dziecku stabilnosc i
            bezpieczenstwo... szybko oceniasz ludzi na podstawie kilku zdan... to jest
            Twoim zdaniem dorosle podejscie?
    • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:36
      no dobra doczytałam że jestes OJCEMsmile)) sorki
    • virtual_moth Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:47
      Może tu znajdziesz pomoc:

      users.nethit.pl/forum/forum/tata/
      Pozdrawiam
    • ianna Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:48
      Zakładam,że matka Twojego dziecka nie pozostaje z Tobą w formalnym związku.
      Jeżeli tak jest a Ona jest mężatką to formalnie ojcem jest ten drugi a Tobie
      pozostaje wystąpić o ustalenie ojcostwa, żeby przynajmniej widywać córeczkę i
      mieć jakiś wpływ na jej wychowanie.
      Najprościej spróbuj się dogadać z matką (zakładam, że ten drugi wie, że to nie
      jest jego dziecko bo jeśli nie to Ona nie chce sobie komplikować życia - tak
      myślę) Tak w ogóle to tylko moje dewagacje na podstawie minimalnej ilości
      danych.
      Zyczę cierpliwości i uporu w walce o istnienie w życiu swojej córki ale
      pamiętaj nie za wszelką cenę bo per saldo może spwodować to więcej bólu niż
      radości.
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:51
        Nie jestesmy w formalnym zwiazku. Ona jest mezatka i Jej maz nie wie, ze to
        moje dziecko. To parwda, ze nie Ona chce komplikowac sobie zycia, ale jakim
        parwe ojcem jest ten drugi? Ja tego juz nie potrafie zniesc i mam tak zyc?
        • lola211 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 08:57
          ale jakim
          > parwe ojcem jest ten drugi? Ja tego juz nie potrafie zniesc i mam tak zyc?

          Zadałes z mezatka, wiec ponosisz konsekwencje.Nie mogliscie zasadniczych spraw
          ustalic, gdy byla jeszcze w ciazy?
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:06
            Chodzi o to ze niby wszystko jakos ustalilismy... Do porodu wszystko szlo
            spokojnie... Po porodzie okazalo sie ze to wszystko co bylo ustalone wczesniej,
            wszystko to, co mowila okazalo sie wielka sciema... Oni tam wszystko robia po
            swojemu, tak jak im wygodnie a ja na nic nie mam wplywu i to w co wczesniej
            uwierzylem stalo sie teraz jakas bajka...
        • tuskas Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 11:29
          Wydaje mi się, że mając romans z mężatką musiałeś się liczyć z faktem, że może
          zaistnieć taka sytuacja.
          Albo trzeba było uważać, co się robi, albo teraz ponosić tego konsekwencje.
          Najważniejsze jest dziecko. I mimo że jego matka popełniła ogromny błąd wdając
          się w romans pozamałżeński, trzeba myśleć o jego owocu, czyli właśnie o
          dziecku. Nie znam do końca Waszej sytuacji, ale jednak dziecko może być
          szczęśliwsze traktując męża swojej matki jako swojego ojca. A to, że chcesz być
          ze swoim dzieckiem jest naturalne, ale i egoistyczne.

          Teraz się zastanów:
          1. albo sobie odpuścisz,
          2. załatwisz to wszystko ugodowo z matką dziecka
          3. pójdziesz do sądu, co może się skończyć męką dla dziecka i przykrymi dla
          niego przejściami (bo pewnie dojdzie jeszcze do rozwodu matki).

          Pomyśl, co jest dla Ciebie naprawdę ważne.

          Tak ja myślę, nie znając do końca Waszego życia.
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:11
            moje postepowanie jest egoistyczne? to ze chce aby moje wlasne dziecko bylo ze
            mna jest zle? a to ze oni tam robia wszystko tak jak im wygodnie, wszystko tak
            zeby bylo po ich mysli, nie licza sie nic a nic ze mna, z moimi uczuciami to
            nie jest egoistyczne? caly czas ja sie do wszystkiego dostosowuje, ja staram
            sie wytrzymywac w tym bolu, staram sie byc cierpliwy, czekam na jakies dobre
            sygnaly, mimo ze mi zle to mysle zeby nie robic matce dziecka wiekszej krzywdy
            to sie nie liczy? oczywiscie ja jestem egosista tak? bo jestem facetem? bo
            faceci to niby dranie i swinie? ja jestem wszystkiemu winny? zaluje ze nie
            ejstem kobieta bo wtedy mialbym duzo latwiej, dziecko byloby ze mna...
            • michalina7 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:32
              Jacy ONI robią wszystko po swojemu? Myślałam, że mąż nie wie, że dziecko nie
              jest jego?
              • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:44
                oni czyli matka dziecka i jej maz... on nie wie ze dziecko nie jest jego... o
                niczym nie wie... o moim zwiazku z jego zona tez nic a nic... wszystko bylo i
                wciaz jest w tajemnicy przez wszystkimi...
            • milka9911 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 21:29
              ja tez mialam romans .Moj maz oczywiscie nie zdawal sobie z tego sprawy przez 2
              lata.Mialam juz 2 dzieci i nie planowalam chwilowo trzeciego.Stalo sie
              inaczej.Ojcem dziecka jest moj kochanek.Ale nie mam pojecia jakie stosunki
              laczyly cie z ta kobieta bo my kiedy dowiedzielismy sie ze jestem w ciazy
              postanowilismy byc razem.Razem i to nie w trojke tylko w piatke.Teraz jestem
              juz po rozwodzie .Z domu zwyczajnie ucieklam z dziecmi.On teraz widuje sie z
              chlopcami .Moj kochanek jest dla nich i dla naszego synka ojcem.Mamy niestety
              inny problem .Poniewaz zaszlam w ciaze bedac w zwiazku malzenskim musze zrobic
              badania genetyczne zeby sad uznal ojca biologicznego za ojca prawnego.Nie wiem
              jaki miales uklad z ta kobieta ale cos bylo nie tak skoro wybrala meza.Ale
              uwazam ze musisz z nia porozmawiac.Jesli teraz przewrocisz jej zycie do gory
              nogami a ona tego nie chce to i tak miedzy wami nigdy sie nie ulozy.
    • figrut Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:49
      Jako ojciec dziecka masz prawo wystapic do sadu o ustalenie ojcostwa bez zgody
      matki - ten przepis od niedawna wszedl w zycie [wczesniej bez zgody matki nie
      zrobil bys w tej kwestii nic], a co za tym idzie, walczyc o swoje prawa do
      wychowywania jej. Nie wiem dlaczego wyszlo tak, jak wyszlo, ale jezeli nie
      jestes z matka dziecka z Twojej POWAZNEJ winy, to jezeli tamten mezczyzna jest
      dla malej dobrym, kochajacym opiekunem, to moze lepiej ta sprawe zostawic tak
      jak jest i nie mieszac sie do zycia tamtej rodziny. W kazdym badz razie prawa
      jako ojciec mozesz wywalczyc w sadzie, ale czy to bedzie dobre dla dziecka -
      musisz wiedziec sam.
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:53
        Ale dlaczego to ja mam najbardziej cierpiec? Jesli mam zyc bez mojej coreczki
        to nie chce wcale bo takie zycie to pomylka.
        • mal.go.sia Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:19
          O! i tu sie wykazujesz najwiekszym egoizmem. Pomysl wreszcie o dziecku a nie o
          sobie.
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:32
            i znowu niewiedzac jaka jest sytuacja mnie oceniasz... a skad wiesz czy mojemu
            dziecku sie tam nie dzieje nic zlego i ze staram sie moja coreczke chronic
            przed tym? nie wiesz nic, nie zapytasz jak jest a oceniasz...
    • anik801 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:56
      A jesteś pewien,że to Twoje dziecko?Skoro ona ma mężą to zakładamy,że z nim
      sypia,a więc to dziecko może być jego.Brałeś w ogóle taką możliwość pod uwagę?
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 22:58
        To ze ma meza to jeszcze nic nie znaczy. Ma taka prace ze jezdzi czesto za
        granice. W tym czasie akurat to ja bylem z Jego zona a on byl daleko.
        • czajkax2 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:04
          skoro w okresie poczęcia mąz był daleko,to dziwne ze wierzy ze jest ojcem
          małejsmile
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:07
            Masz racje. Bardzo dziwnie sie zachowuje i dziwne tez ma myslenie. Caly okres
            ciazy nie interesowal sie dzieckiem. Serwowal zonie glupie docinki na ten
            temat, nawet glosno mowil innym ze to nie on jest ojcem. On caly jest dziwny.
            Tylko co ja mam zrobic...
            • adsa_21 szkoda slow.. 14.01.06, 10:33
              Jak pisały dziewczyny wczesniej - dziecko jest z matka i to jest najwazniejsze,
              prawdopodobnie jest tez szczesliwe. Pojawiac sie zburzysz coreczce jej swiat,
              doprowadzisz to rozpadu malzenstwa, jednym slowem - bedzie przez Ciebie
              cierpiec!
              Czy tego chcesz?
              piszesz ze tak ja kochasz...
              zastanow sie..
              jestes doroslym mezczyzna..
              a tak swoja droga - skoro chcesz bysmy obiektywnie ocenily Twoja sytuacje i Ci
              poradzily to napisz wszystko jak bylo - od poczatku do konca..a nie serwuj nam
              strzepkow calej tej historii.
        • anik801 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:05
          Mnie tylko dziwi,że skoro jesteś pewien swego ojcostwa,chcesz być ojcem dla
          córki,to dlaczego nie poruszyłeś sprawy już w szpitalu.Przecież z dnia na dzień
          będzie oraz gorzej!A co na to matka dziecka?Czy ona wie,że chcesz odzyskać
          córkę.A co do badań genetycznych to chyba matka musi wyrazić zgodę.
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:10
            Cala nasza historia byla ukrywana przed wszystkimi ze wzgledu na to ze jest
            mezatka i na dodatek starsza ode mnie. Przed porodem obiecywala mi i mowila
            bardzo ladne i mile slowka ze sobie poradzimy, ze bede mial wplyw na Makutka
            itd itd ale okazalo sie to wszystko klamstwem. Ona wie ze ja chce byc z moja
            coreczka. Nie mam w planie odebrania Jej calkowicie matce ale chce tez z Nia
            byc. Co dobadan genetycznych to juz nie potrzeba zgody matki - zmienily sie
            przepisy.
            • anik801 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:19
              No to po prostu zrób te badania,ale to chyba nie jest takie proste.Formalnie
              dziecko jest tamtego.Nie masz prawa wejść do nich i powiedzieć chcę zrobić
              badania.Chyba potrzebna jest zgoda sądu.To raczej bedzie długa droga!
              • driadea Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:27
                Wiesz, że jeśli wystąpisz do sądu to najprawdopodobniej zniszczysz małżeństwo
                swojej dziewczyny? Z Tobą i tak się nie zwiąże, inaczej związałaby się mimo
                męża. Pytanie "dlaczego ja mam najbardziej cierpieć" aż kipi egoizmem. No ale z
                drugiek strony - skoro to Twoje dziecko, krew z krwi...
                Trudna sprawa.
                • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:30
                  Oj wierz mi ze ja najmniej w tej sytuacji jestem egoistyczny. Ja znosze
                  wszystko co najgorsze zeby tylko innym bylo dobrze ale po prostu juz nie
                  wyrabiam. Moja cierpliwosc i odpornosc spadla do zera.
                • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:33
                  Piszesz ze ujawniajac wszystko zniszcze im malzenstwo? A niszczyc moje zycie
                  zabierajac mi coreczke to mozna?
                  • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:37
                    hej ale wiążac sie z mężatką wiedziałęś że jesteś TYLKO tym TRZECIM. Taki los
                    sobie zgotowałeśsmile Trzeba było myśleć trochę cosmile)
                    • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:39
                      Myslec to powinna kobieta wiazac sie na boku z innym wiedzac ze sama jest
                      mezatka. I teraz ja mam siedziec cicho zeby komus nie zniszczyc malzenstwa?
                      Paranoja jakas. Ludzie ratujcie mnie bo juz nie wyrabiam!
                      • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:49
                        przemszy napisał:

                        > Myslec to powinna kobieta wiazac sie na boku z innym wiedzac ze sama jest
                        > mezatka. I teraz ja mam siedziec cicho zeby komus nie zniszczyc malzenstwa?
                        > Paranoja jakas. Ludzie ratujcie mnie bo juz nie wyrabiam!



                        myśleć to powinniście oboje!
                        • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:52
                          to prawda... ale zycie potoczylo sprawy tak jak potoczylo i jest jak jest wiec
                          nie ma co mowic o tym co trzeba bylo robic wczesniej... to juz nic nie
                          zmieni...
                    • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:41
                      Poza tym zapewniala mnie ze mnie kocha itd... Naiwny przez dlugi czas
                      wierzylem... A idac dalej nawet jesli bylem tzrecim i wiedzialem ze ma meza to
                      nie znaczy ze mialem zrobic za niego dziecko i tak spokojnie im je oddac...
                      • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:50
                        przemszy napisał:

                        > Poza tym zapewniala mnie ze mnie kocha itd... Naiwny przez dlugi czas
                        > wierzylem... A idac dalej nawet jesli bylem tzrecim i wiedzialem ze ma meza
                        to
                        > nie znaczy ze mialem zrobic za niego dziecko i tak spokojnie im je oddac...



                        trzeba było wspierac przemysł gumowy!!!
                      • fiola1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:30
                        czemu wy go tak wszyscy atakujecie?ja uwazam ze jesli jest ojcem ma prawo byc w
                        zyciu swojego dziecka!powinienes walczyc na drodze sadowej
                      • czajkax2 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 22:17
                        Moze ja jestem niedzisiejsza,ale uważam ze prawda wyzwala. Uwazam ze masz
                        prawo dochodzic swoich praw.
                  • kinga67 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:45
                    a ja mysle, ze ten facet(maz) tez ma prawo wiedziec, ze nie jest ojcem dziecka, ktore wychowuje.on jest oszukany w tej historii.. nie jego wina, ze ma taka prace a zona...
                    chyba, ze sie nie kochaja ale wtedy to nie idzie czegos zepsuc...
                    lepiej zaltwic to od razu, bo tak naprwde problemy pojawia sie jak (nie zycze!) bedzie trzeba malej robic badania krwi wieku 17 lat.taka wiadomosc zepsuje zycie wszystkim
                    dziwczynka bedzie sie czula oszukana zarowno przez matke jak i przez Ciebie i mozliwe, ze nie pogodzi sie z tym, ze o nia nie walczyles
                    dziecko to jednak duze wyzwanie i zastanow sie czy dasz rade byc kims wiecej niz weekendowym tatusiem
                    • kinga67 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:48
                      a zapomnialam dodac, ze to zla kobieta byla...
                      powodzenia!!!
                      ludzie troche zrozumienia!!! wine ponosi niewierna baba!!
                      • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:51
                        dlaczego wine ponos niewierna baba? mysle ze wine ponosza oboje!
                    • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 12.01.06, 23:48
                      Najgorsze jest to ze weekendowi ojcowie maja lepiej ode mnie... Ja nie mam
                      teraz nic... Obcy facet nawet jak wyjezdza gdzies na kilka dni to gdy wraca
                      jest z moja coreczka, moze ja wziac na rece, dotykac, calowac, mowic do niej,
                      kapac... a ja nie mam nic...
    • inia25 a tak w ogóle 12.01.06, 23:52
      ten watek to dla mnie jeden wielki blef!
      • przemszy Re: a tak w ogóle 12.01.06, 23:54
        nie prawda! to wszystko wydarzylo sie naprawde i niestety to trwa
        • edka05 Re: a tak w ogóle 13.01.06, 08:54
          Moja rada jest taka : albo załatw sprawę teraz - złóż do sądu wniosek o
          ustalenie ojcostwa, uruchom machine sądową itd, zanim 'Tatuś" się przyzwyczai
          do dziecka i dziecko do niego, albo zamilcz na zawsze i zostaw rodzinę w
          spokoju. Wybór należy do Ciebie. Porozmawiaj jeszcze z matka czego ona tak
          naprawdę chce, może boi się przyznać mężowi - jesteś od tego by ją wspierać w
          tej sytuacji.
      • figrut Re: a tak w ogóle 13.01.06, 00:46
        Taaak, tez zaczynam tak myslec. Czyzby odezwal sie nasz dawny przyjaciel z watku
        "CIĘŻKO!!!" ?
        • przemszy Re: a tak w ogóle 13.01.06, 10:46
          nie jestem jakims Waszym dawnym przyjacielem... pod nikogo sie nie pdoszywam...
          pierwszy raz skorzystalemz forum bo sprawa jest dla mnei bardzo wazna i probuje
          roznych drog pomocy... oczywiscie macie prawo myslec ze blaznuje i oszukuje ale
          nie chce aby to zmienilo innych ktorzy moga mi jakos pomoc a tego teraz
          najbardziej potrzebuje wiec jeszcze raz oznajmiam ze temat jest ogromnie
          powazny...
    • syla113 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 08:34
      ja bym na poczatek proponowala baaaardzo powazna rozmowe z matka dsziecks
    • kate33 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 08:53
      Najbardziej dziwię się mężowi, bo skoro przebywał w czasie poczęcia dziecka za
      granicą i teraz wierzy, że to jego dziecko to jest strasznie naiwny...
      Wiem jedno, albo musisz się teraz starać o jakieś prawa do córki, albo
      całkowicie sobie odpóścić, aby kiedyś w przyszłości nie zburzyć całej harmonii
      córce, bo może się to obrócić przeciwko Tobie.
    • anik801 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 09:43
      A tak całkiem serio,to po prostu idź do prawnika po poradę-on Ci lepiej poradzi
      niż my!
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:31
        ale ja oprocz porady prawnej chcialem tez porady takiej zwyklej, czysto
        ludzkiej...
    • marcik_k Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 09:51
      Moim zdaniem trzeba to jak najszybciej wyjaśnić. Najpierw porozmawiaj z matką
      dziecka co ona planuje i jak i czy wogóle planuje rozwiązać tą sytuację.
      Powiedz jej czego od niej oczekujesz i jakie są twoje plny (m.in. sprawdzenie
      ojcostwa). Jeżeli będzie stanowczo przeciwna temu spróbój ją przekonać. Jeżeli
      to nie pomoże powiedz że niestety ale musisz zrboić to wbrew jej woli bo to
      również twoje dziecko.Wydaje mi się że na dłuższą metę takie małżeństwo z
      tajemnicami i kłamstwami i tak nie ma szans. Prędzej czy później wszystko
      wyjdzie na jaw, a im wcześniej tym lepiej dla dziecka. Tfu tfu odpukać niech
      trzeba będzie dziecku podać krew czy coś i okaże się wtedy że jej ojciec to nie
      ojciec i co wtedy dopiero się awantura rozegra. Jeżeli obecny opiekun naprawdę
      dziecko kocha i żone to jest w jakiś sposób wybaczyć żonie zdradę. Jeżeli
      jednak poczuje się mocno oszukany to się rozstaną. To zależy od charakteru
      człowieka ile jest w stanie wybaczyć drugiej osobie i jak bardzo mu na tej
      osobie zależy. Być może jak się dowie że nie jest ojcem dziecka to sytuacja nie
      ulegnie zmianie różnie bywa. Powinieneś zacząć działać i to szybko bo dziecko
      rośnie w szybkim tempie.
      • toman5 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 09:59
        A mi się wydaje, że facet nie może wnieść o ustalenie ojcostwa dziecka które
        urodziło się w małżeństwie.
        Tak że kolega nie ma żadnego ruchu - pójdzie do sądu - dziewczynie namiesza, a
        niczego nie uzyska, bo dziewczyna wtedy go dopiero popędzi!
        • inia25 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:14
          toman5 napisała:

          > A mi się wydaje, że facet nie może wnieść o ustalenie ojcostwa dziecka które
          > urodziło się w małżeństwie.


          może założyć sprawę w sądzie o zaprzeczenie ojcostwa (tego drugiego, czyli męża
          matki dziecka)
    • kachwi1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:31
      a może zastanów się najpierw, co to będzie oznaczało dla TWOJEJ córki. co
      będzie lepsze? nie zburzysz jej życia? czyje szczęście lub cierpienie jest dla
      ciebie ważniejsze? najpierw odpowiedz sobie na te podstawowe pytania zanim
      weźmierz się do burzenia życia innym.
      • marcik_k Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:49
        Jakie burzenie życia innym ono i tak wcześniej czy później się zawali. Nie
        utrzymają tego w tajemnicy nie ma szans. A dziecko jakby się teraz dowiedziało
        to jeszcze jest małe i nie będzie nic z tej sytuacji pamiętać a jak się dowie
        w późniejszym wieku to wtedy wszyscy je stracą bo nie będzie już nikomu ufało,
        będzie miało wszystkich za wrogów zarówno matkę ojca jak i opiekuna. Stracą z
        nim poprostu kontakt.Już nie mówie o tym co to dziecko będzie wtedy przeżywać i
        jak się ono będzie czuło.I jakie szczęście tu nie ma mowy o szczęściu matka
        dziecka cały czas ma w głowie że to nie jest ojciec dziecka więc nie wiem czy
        jest taka szczęśliwa bo cały czas się zadręcza żeby sprawa n ajaw nie wyszła.
        ojciec dziecka też nie jest szczęśliwy więc tu mowa o samym cierpieniu.
        • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:54
          dziekuje...
    • kaja2071 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:44
      śliska sprawa moim zdaniem. Jakbyś nie zrobił nie bedzie fajnie. Generalnie masz dwa wyjscia - walczyc o dziecko, i tym samym zniszczyc malzenswto swojej (nazywajmy rzeczy po imieniu) kochanki. Albo zostawic wszystko tak jak jest - tyle ze moze zdarzyc sie tak ze kiedys poprostu nie wytrzymasz, i "wyrzygasz" to wszystko (nie daj Bóg) w najmniej wlasciwym momencie (czyt.jak corka podrosnie, i np bedzie w okresie buntu, wtedy na pewno nie zrozumie i rozpeta sie piekło.)

      Uwazam ze najrozsadniej bedzie porozmnawiac z matka dziecka. Nie wyjasniles dokladnie calej sytuacji wiec ciezko wyciagac wnioski. Wazne zebys pamietał, że najwazniejsze jest dobro dziecka. Wychowywanie małego człowieka, to nie tylko kąpanie, całowanie i przytulanie. To takze cala masa rozterek, problemow, trudnosci...zanim zaczniesz dzialac, zastanow sie czy jestes gotów podjąc te wszystkie wyzwania, i co najwazniejsze czy sobie z nimi poradzisz.
      I co najwazniejsze: jesli szukasz tu na forum jakiegos złotego środka, jesli liczysz na konkretna rade czy pomoc, to obawiam sie ze pomyliłeś adresy. Prawda jest taka, że to TY i matka dziecka nawazyliscie piwa, i to WY powinniscie je teraz wypic. Krok pierwszy- szczera rozmowa, z ktorej mam nadzieje wyciagniecie obydwoje konkretne wnioski.
      W kazdym razie- zycze powodzenia
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:53
        dziekuje!
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:57
        ja to wszystko od jakiegos czasu porownuje do tragedii antycznej... jakikolwiek
        wybor, jakiekolwiek dzialanie i tak doprowadzi do katastrofy... chce zeby bylo
        w miare dobrze dla wszystkich, ale czy to mozliwe...
    • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 10:51
      Dziekuje wszystkim za wypowiedzi, rady i propozycje rozwiazania mojego
      klopotu... Nie potepiajcie mnie i nie myslcie ze jestem egoista... ja pragne
      tylko byc z coreczka... Bede tu jeszcze zagladal i zapoznawal sie z innymi
      odpowiedzial jesli takie sie tu jeszcze znajda wiec i za te z gory dziekuje
      jakie by nie byly...
      • wesolek11 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 11:45
        Naważyli piwa razem, ale dlaczego mężczyzna ma pokutować, poświecić się i
        odpuscić sobie walke o dziecko. A kobieta postąpiła okrutnie i ma sobie fajnie
        dalej zyć z meżem i dzieckiem, które nie jest jej męża. Niech również ponosi
        konsekwencje swojego nieprzemyślanego postepowania. Ojciec ma prawo (jesli jest
        rzeczywiscie jego) do swojego dziecka, tak samo jak ten który nim nie jest ma
        prawo do prawdy i ewentualnego zrzeczenia sie ojcostwa, jak również matka ma
        prawo powiadomić obu panów czyje jest dziecko. Dziecko będzie miało ojca, ten
        który nie jest ojcem, nie będzie miał wzgledem dziecka obowiazków, matka
        dostanie za swoje i oczysci się atmosfera. Ja tak uważam. Dziecko ma prawo
        wiedzieć kto jest jego ojcem bez wzgledu na to czy rodzice będa razem czy nie.
        A Wy chciałybyscie zyc w takim kłamstwie?
        • kaja2071 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:04
          nie podejrzewam zeby ktokolwiek chciał życ w kłamtwie. Jak wspomniałam- razem nawazyli tego piwa i RAZEM musza je wypic. Jasnym jest, ze sytuacja wymaga wyjasnienia.Ale bez wzgledu na wszystko - tesknote ojca za dzieckiem, ewentualny rozpad malzenstwa tej kobiety- najwazniejsze jest dobro dziecka.
          Tak jak napisalam- autor postu nie podał szczegułów, a cala sytuacje opisał dosc haotycznie, dlatego na początek (tak uwazam) powinien przeprowadzic rozmowe z matka dziecka, ustalic co i jak, ewentualnie uprzedzic o tym co zamierza zrobic. Na popczatek to chyba jedyne rozsadne i bez krzywdy dla nikogo działanie
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:18
            Jesli potrzeba szczegolow tej historii to jestm gotowy odpowiadac na Wasze
            pytania... rozmow bylo mnostwo, potrafimy ze soba rozmawiac na szczescie mimo
            wszystko... nie chce robic nic za plecami matki dziecka i zawsze jesli cos
            planuje to uprzedzam Ja o tym... Chce wszystko jakos ustalic, cos postanowic
            alena rozmowach sie konczy... otrzymuje zapewnienia, dobre slowa ale to tylko
            zapychacze moichuszu jak sie pozniej okazuje bo nic za tym pozniej nie stoi...
            pomyslcie troche tez po mojemu, postawcie sie w mojej sytuacji... jesli ktos z
            Was ma dziecko to zastanowcie sie co byscie czuli gdyby je Wam ktos odebral,
            gdybyscie je stracili... jestem przekonany ze kazdemu z Wam rozerwalo by
            serce... minal miesiac a ja nie mam kontaktu z moja coreczka... to ze jestem
            facetem nie znaczy ze mam w srodku jakies trociny i ze nic nie czuje i ze tak
            latwo mi jest sie pogodzic ze gdzies tam zyje sobie moja Malutka a mi pozostaje
            tylko swiadomosc ze istnieje...
            • wesolek11 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:24
              Jeśli to nie podpucha, to co robisz na forum. Bierz sie do roboty i umawiaj sie
              z matka dziecka na rozmowe. A jak nic nie da to do sądu, i tyle.
              • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:35
                to nie jest podpucha... ja nie mam takich dziwnyc pomyslow zeby bawic sie z
                ludzmi na forum tak powaznym probleme... co robie na forum? szukam pomocy... z
                matka dziecka mam kontakt przez internet i telefon wiec rozmowy sa niemal
                codziennie poki oczywiscie Jej maz nie wroci...
    • ursgmo Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:32
      Odnoszę przykre wrażenie że mogli Cię potraktować jako dawce nasienia , albo
      jednak poprostu nie jesteś ojcem dziewczynki .
      Nie chce mi się wierzyć żeby ten facet ( mąż) nie potrafił liczyć i nie poznał
      się że dziecko nie jest jego . Chyba że te jego wyjazdy są krótkie dwa - trzy
      tygodnie , to licząc prawdy się nie dojdzie. A skoro coś podejrzewał jak żona
      była w ciąży , to co nagle przestał ?? Niby czemu ? Może dziecko jednak jest
      jego ?
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 12:42
        tez chcialbym wiedziec co mu siedzie w glowie i zrozumiec jego postepowanie...
        tuz po po wyjsciu Malutkiej i Jej matki ze szpitala on wrocil do domu i ponoc
        tez serwowal dziwne teksty ze to nie jego dziecko bo nie ma adnego
        podobienstwa... a znowu za kilka dni wylecial jak z procy aby zameldowac moja
        coreczke i niestety to jego nazwisko nosi a poza tym za plecami nawet zony
        poszedl i zalatwil chrzest za kilka dni... ja nawet nie mialem mozliwosci
        uczestniczyc w uroczystosci chrztu a bardzo chcialem bo to byl przeciez wazny
        dzien dla mojej coreczki... nie chcialem robic jakiejs aantury tylko zwyczajnie
        uczestniczyc, byc obecny...
        • aleksandra32 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:29
          Po pierwsze bardzo ci współczuję tej trudnej sytuacji. Sama mam maleńką
          córeczkę i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Powiem więcej - mój mąż jest w
          niej chyba jeszcze bardziej zakochany niż ja jeśli to możliwe. Mężczyźni też
          mają uczucia i też bardzo kochają swoje dzieci.
          Nie moge się zgodzić z opiniami, że powinieneś milczeć dla dobra rodziny Twojej
          córeczki. Przecież uczciwość wobec wszystkich wymaga aby prawda wyszła na jaw.
          twoja córka ma prawo dorastać również u boku swojego prawdziwego ojca jeśli on
          tego rzeczywiście pragnie. Uważam, że więzy rodzicielskie są dużo ważniejsze
          niż wiezy małżeńskie. Walcz o tą malutką istotkę. Masz do tego prawo. ludzkie
          losy układają sie bardzo różnie ale to Twoje dziecko i nic tego nie zmieni.
          Trzymam za ciebie kciuki. Mam nadzieję, że wszystko ułoży sie w sposób
          cywilizowany i ugodowy. Tylko się nie poddawaj. Masz takie samo prawo do bycia
          rodzicem, jak i matka Twojego dziecka.
          PZDR
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:34
            dziekuje Ci bardzo za te slowa... wiele z osob ktore tu pisza mnie nie
            rozumieja, potepiaja, wysywaja od egoistow... dobrze wiedziec ze sa tez inne
            osoby, ktore potrafia poradzic, pomoc i nie traktuja mojego
            problemu 'olewatorsko'... dziekuje Ci...
            • aleksandra32 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:53
              Wierzę, że znajdziesz sposób aby odzyskać córeczkę i mam nadzieję, że uda sie
              to jakoś tak poukładać aby nikt nie czuł się skrzywdzony. Uważam, że milczenie
              jest najgorszym rozwiązaniem.
              Wszyscy, którzy radzą Ci na tym forum abyś zapomniał o Małej dla jej dobra
              chyba nie wiedzą co piszą. Czy oni także potrafiliby tak po prostu zapomnieć o
              swoim dziecku???
              Życzę odwagi i wytrwałości.
              Ola
    • hankam Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 13:32
      Przemszy!
      To nie jest antyczna tragedia, tylko historia jak z Biblii. Przypomnij sobie
      historię z królem Salomonem i rozwiązaniem, jakie zaproponował. Jeśli facet nie
      jest potworem - wycofaj się. Twoje cierpienie najmniej się liczy.
      • anoosia2 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 13:53
        Więc jeżeli jestes ojcem to walcz, puki ona jest mała i nie przyzwyczaiła się
        jeszcze do układu rodziny.
        A co to za rodzina powstała na kłamstwie, mieszaniem jest udawanie, że tamten
        to tatuś, a może faktycznie byleś dla nich dawcą nasienia, i teraz jesteś
        zbędny.
        Tragedia to będzie jak mała kiedyś się dowie, że to w co całe życie wierzyła
        to kłamstwo, a ty o nią nie walczyłeś. Już od początku serwowanie dziecku
        takiego obciążenia na całe życie to świństwo. Inaczej dzieci przeżywają
        niepełną rodzine, a inaczej obłude kłamstwa, to prędzej czy później wyjdzie.
        JAk nie umieliście odpowiedzialnie się zabezpieczyć to chociaz odpowiedzialnie
        podejdzcie teraz do tego dziecka.
        • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:20
          dziekuje...
        • polka3 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:22
          A mnie dziwi dlaczego matka nie chce zyć z ojcem dziecka,który chce być blisko
          córki i wybiera męża.
          Może jest jej lepiej u boku meża, może go kocha ,może mu wyjawiła prawdę , a on
          stanął na wysokości zadania,może Tobie nie ufa a może to Ty nie chcesz byc
          nikim więcej,a jedynie ojcem....
          Tak czy inaczej nie zazdroszcze Ci ,ale nie zazdroszczę również
          dziewczynce,która ma wokół siebie jakies dziwne - z jednej strony
          nieodpowiedzialne,a z drugiej nadodpowiedzialne - towarzystwo.
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:30
            kiedys matka dziecka mowila mi wiele razy ze chce ze mna byc... mowila ze mnie
            kocha... a teraz wychodzi na to ze wszystko juz nieaktualne... nie wiem czy
            lepiej Jej u boku meza, nie wiem czy go kocha - gdyby tak bylo nie zaczynalaby
            zwiazku ze mna i nie zabrnelibysmy tak daleko... mysle ze tak jest Jej latwiej,
            ze bardzo sie boi tego co moze byc dalej... i to niestety jest myslenie o sobie
            czyli egoizm a kilka osob mnie potepia i mi przypisuje egoistyczne podejscie do
            sprawy... Jej maz o niczym nie wie wiec nie mam mowy o tym zeby stanal na
            wysokosci jakiegos zadania... czy Ona mi ufa? dobre pytanie... i nie jest
            parwda ze nie chce byc nikim innym jak tylko ojcem... kocham nad zycie matke
            mojego dziecka i mimo calego bolu i cierpienia jakie mnie spotyka z Jej strony
            nie potrafie przekreslic tej milosci, nie chce...
            • polka3 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:49
              Jeśli jest tak jak piszesz,że kochasz je obie, przed niczym się nie wykręcasz i
              jesteś gotowy ponieść konsekwencje to plus dla Ciebie.
              Pomów otwarcie z matką dziecka i powiedz o swoich uczuciach...
              Myśle,że masz prawo być ojcem dla córki,a jesli matka dziewczynki Ci to
              uniemiożliwia może rzeczywiscie będziesz musiał posunąc sie do bardziej
              radykalnych sposobów-ustalenie ojcostwa i sądowe przyznanie widzeń....
              • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:54
                matka dzieka wie o moich uczuciach juz od dawna... jest jedyna osoba ktorej
                odwazylem sie wyznac to co naparwde czuje mimo ze patrzac na wczesniejsze moje
                doswiadczenia bardzo sie balem tego co mnie spotka po tym jak sie przed Nia
                otworze... dziekuje za Twoja wypowiedz w mojej sprawie...
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:18
        moje cierpienie najmniej sie liczy? przedstaw jakies argumenty...
        • kachwi1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:45
          no chyba dla każdego normalnego rodzica jego cierpienie liczy się mniej niż
          cierpienie dziecka...
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 14:49
            chyba sie nie zrozumielismy... no coz...
        • triss_merigold6 Co możesz zaproponować? 13.01.06, 14:46
          Co mozesz zaproponować kobiecie z którą - jak twierdzisz - masz dziecko?
          Krótko i konkretnie: co? małżeństwo + stabilizację materialną czy łzawe
          wyznania?
          Biedny frajerze, skoro mężatce zależało na dyskrecji to znaczy, że byłeś w jej
          życiu miłą rozrywką. Widocznie dziewczyna ma powód, żeby nie odchodzić od
          ślubnego i tyle.
          Na nic nie licz. Nawet jeśli jakimś cudem uda Ci się udowodnić ojcostwo to
          gwarantuję, że wpływ na wychowanie dziecka będziesz miał zerowy. Matka dziecka
          jeśli rozwalisz jej małżeństwo nie dopuści Cię do własnego życia tak czy
          inaczej.
          • liwia2004 Triss ! 13.01.06, 16:45
            Dla mnie jesteś wielka! Znasz się na ludziach
            • triss_merigold6 Life is brutal.;) n/t 13.01.06, 16:47
            • kachwi1 Re: Triss ! 13.01.06, 16:47
              ja też chciałam powiedzieć, że bingo!
              • triss_merigold6 Re: Triss ! 13.01.06, 16:52
                Aaa, bo nie wytrzymałam jak tu wszystkie sie podniecają "walcz o córeczkę" i
                takie tam sentymentalne klimaty. Chłopiec dla starszej mężatki do bzykania był,
                do robienia dzieci jest mąż i oficjalnie tak zostanie.
            • przemszy Re: Triss ! 13.01.06, 17:07
              przykro mi ale nie zna sie na ludziach i to bardzo nie...
          • przemszy Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 17:06
            nie masz pojecia o calej sytuacji... nie zapytalas o nic aby dowiedziec sie
            czegos wiecej wiec daruj sobie takie wypowiedzi... nie znasz sie na ludziach...
            niby jak mozesz oceniac po kilku zdaniach? dwoch lat w kilku zdaniach nie da
            sie umiescic a skoro nie znasz do konca hostorii i sprawy to nie masz pojecia
            jakimi ludzmi sa bohaterowie tego calego tametu...
            • renesans9 Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 17:30
              zapomnialyscie o jednym:
              facet byl i jest wolny,zakochal sie,kobieta obiecala mu zlote gory,nie krzywdzil
              nikogo,nie zdradzal,nie oszukal
              a ona?oszukala faceta,oszukala meza i nadal to robi(codzienne rozmowy z nim)
              i kto tu jest winny?kto powinien poniesc konsekwencje,uwazam przemszy,ze
              powinienes oznajmic jej,ze teraz to ona poniesie konsekwencje za swe czyny,maz
              predzej czy pozniej sie dowie,ty chcesz sie widywac z corka,na poczatku bedzie
              ciezko,ale z czasem wszystko sie wyprostuje
              kobieta postapila fatalnie,zdradzajac a teraz oszukujac wszystkich dookola
              • sowa_hu_hu Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 17:58
                uważam że powinieneś domagac sie swoich praw - ale przemyśl to - bo jesli chcesz
                to zrobić z kaprysu lub zeby sie na niej odegrać... jeśli coś czujesz do tego
                dziecka , chcesz byc dla niego prawdziwym ojcem , opiekowac sie nim to walcz...
                niestety bez sądu sie nie obejdzie...
                ja nie wyobrażałabym sobie życia bez mojego dziecka do którego żywie uczucia...
                co innego gdyby było ci obojętne...
                • sowa_hu_hu egoista? 13.01.06, 18:04
                  ale dlaczego bo nie rozumie...
                  dlatego że chce być ze swoim dzieckiem... wyraxnie gośc napisał że nie chce
                  odbierac matce dziecka ale chce je widywać - mam nadzieje również na nie łozyć...
                  a to ze rozpadnie sie jej małżeństwo??????? cóż... to sa konsekwencje tego że
                  miała romans!!! mogła nie rodzić dziecka! mogła usunąć... w ogóle mogla nie
                  mówić nikomu o ciązy jeśli tak bardzo chciała chronić swoje małżeństwo...
                  co ona sobie myslała? że gośc będzie sie z boku biernie przyglądał jak jego
                  córka mówi do innego gościa tato? a co z jej mężem??? facet jest robiony w
                  bambuko! już pomijam fakt zdrady... ale może nie chciałby wychowywac nie swoje
                  dziecko...?
                  • przemszy Re: egoista? 13.01.06, 19:13
                    dzieki za zrozumienie bo widze po Twoich wypowiedziach ze mimo iz nie znasz tej
                    calej mojej sprawy do konca to potrafisz do tego jakos podejsc i nie potepiasz
                    mnie... to prawda ze nie chce zabierac dziecka i nie daze do tego by bylo tylko
                    ze mna i tylko moje... nie nie... ja chce zeby bylo ze swoja mama ale tez i ze
                    mna a nie z kims innym kto bedzie udawal ojca... serce mi peka jak sobie
                    pomysle ze za jakis czas moja coreczka moze do innego faceta mowic 'tato'...
                  • przemszy Re: egoista? 13.01.06, 19:15
                    dzis rozmawialem z matka mojej coreczki i powiedziala mi ze nigdy nie powie
                    mezowi jaka jest prawda... ze moge Ja potepic i czuc do Niej nienawisc ale nie
                    zrobi tego i nie wyjawi tej tajemnicy...
                    • triss_merigold6 Re: egoista? 13.01.06, 19:40
                      Bo ma Cię w dupie. Nie rozumiesz? Chce żebyś zniknął. Pogodziła się z mężem,
                      kryzys im minął, dzieckiem trzeba się zająć a Ty przeszkadzasz.
                      • sowa_hu_hu Re: egoista? 13.01.06, 19:42
                        jeśli on kocha to dziecko nie powinien rezygnować... nie możliwe żeby sąd nie
                        przyznał mu widzeń skoro jest ojcem... chyba że jest jakis psychiczny...
                        • triss_merigold6 Re: egoista? 13.01.06, 19:46
                          He, he... Sowa, życia nie znasz? Sąd sądem - najpierw musiałby wnieść koleś
                          pozew o zaprzeczenie ojcostwa męża matki, sąd jego pozew może oddalić.
                          Pamiętaj, że dyskrecja była zachowywana.
                          • sowa_hu_hu Re: egoista? 13.01.06, 19:47
                            chciec to móc smile
                      • wi0la Re: egoista? 13.01.06, 22:54
                        a skad wiesz ze jest to na 100% Twoje dziecko a nie jednak tego drugiego a
                        raczej pierwszego?Zaden z Was nie zrobil badan ,nie wiesz co robila ta Kobieta w
                        domu ze swoim mezem...W swietle prawa tylko matka moze wyrazic zgode na
                        ustalenie ojcostwa .Jesli sie nie zgodzi nic z tego nie bedzie.Przykro mi bardzo
                        ze jestes w takiej sytuacji
                • przemszy Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:07
                  moja Malutka nie jest mi obojetna i nie robie tego bo taki mam kaprys... nie
                  jestem tego typu czlowiekiem... nie umiem tak... nie chce sie odegrac tylko
                  porozumeic i jakos wspolnie cos postanowic zeby w miare bylo dobrze... ja nigdy
                  wczesniej nie wiedzialem ze mozna meic takie uczucia w sobie jak narodzi sie
                  dziecko... ogladalem wiele programow dokumentalnych, filmow itd ale wtedy gdy
                  mnie podobny temat nie dotyczyl nie zwracalem na to uwagi, nie pzrejmowalem sie
                  tym... teraz dopiero widze i rozumiem jak inni ludzie tez cierpia gdy dzieja im
                  sie podobne historie, gdy traca dziecko, gdy maja problemy z kontaktem itd
                  itd...
              • przemszy Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:04
                wielkie dzieki za wypowiedz...
                • carminamama Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:20
                  A czy ta twoja kobieta nie zostaje przy meżu z powodów materialnych? czy jestes
                  w stanie zapewnic dziecku utrzymanie? z jakich powodów nie chce sie zwiazac z
                  toba? bo ze ze strachu przed mezem i opinia to nie uwierze....moze po prostu
                  nie ufa w twoje mozliwosci jako głowy rodziny i odpowiedzialnego ojca
                  utrzymujacego a nie tylko bawiacego sie z dzieckiem? moze zdecydowala tak bo
                  nie moze liczyc na ciebie? bardzo ogolnie i tajemniczo sie wypowiadasz, ciezko
                  ocenic sytuacje i cos doradzic jak nic nie wiadomo...
                  • carminamama Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:22
                    W sumie to dziwie sie z ejestes z nia 2 lata a nie masz zielonego pojecia co
                    ona planuje, dlaczego tak planuje i żalisz sie ze cie oszukuje....zupelnie nie
                    wiesz czemu tak postepuje? cos sie miedzy wami popsulo czy od poczatku
                    traktowala ci ejak dziecko...i niepowaznie? (bo tak najwyrazniej robi terazsad
                  • przemszy Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:26
                    nie chce zeby wygaldalo ze jestem jakis tajemniczy... po prostu nie da sie
                    opowiedziec calej historii bo jest zlozona i trudna dlatego odpowiem na pytania
                    jesli takie padna a ktore rozjasnia komus te sytuacje by lepiej mogl zrozumiec
                    a co za tym idzie doradzic...
                    • carminamama Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:29
                      no i ja w postach powyzej zawarlam cala mase znakow zapytaniasmile i nie dostalam
                      odpowiedzi...wiec jednak tajemniczosad
                  • sowa_hu_hu Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:29
                    no ale ty chyba nie liczysz na to ze ona z tobą będzie???
                    poza tym nie powinieneś mówić że nie wyobrazasz sobie ze inny facet bedzie
                    wychowywał twoje dziecko... niestety powinieneś sobie zacząc to wyobrażać! skoro
                    zrobiliście sobie dziecko to wszystko sa tego konsekwencje... skoro masz dziecko
                    z mężatką to musisz przyjąć do wiadomości ze obcy facet bedzie wychowywał twoje
                    dziecko! co nie oznacza ze ty nie mozesz . Jesli załuzmy powiesz o wszystki i
                    jej facet zdecyduje sie nadal byc z ta kobietą to nie masz wyjścia jak to
                    zaakceptować... a ty powinienes na dziecko łozyć , udac sie do sądu aby
                    przyznano ci widzenia , spędzac z małą jak najwięcej czasu... innego wyjścia nie
                    ma - bo jesli on odejdzie od tej kobiety to ona bedzie z dzieckiem sama ale z
                    tobą nie będzie...
                    co do tego co ci powiedziała - ona moze nie mówic prawdy - co z tego - ty ją
                    możesz wyznać... więc ona moze sobie gadać...
              • lola211 Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:11
                nie krzywdzi
                > l
                > nikogo,nie zdradzal,nie oszukal

                No oprócz tego, ktoremu zonka przyprawila rogi.Na haslo mezatka powinien
                zmykac, gdzie pieprz rosnie.
                • renesans9 Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:21
                  ale on sie zakochal,a ona mu obiecala,ze beda razem
                  i uwazam,ze winna jest tylko ona
                  skrzywdzila wszystkich dookola i ta krzywda moze sie ciagnac przez cale zycie,a
                  sama chcialaby wyjsc z tego bez szwanku
                  przemszy walcz o swoje dziecko!
                  • carminamama Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:28
                    No tak niby obiecala...ale to dziwne ze obiecala a przez 9 mies. ciazy nie
                    zrobila w tym celu zadnego kroku, moze jednak nie do konca obiecala?w sumie
                    tego nie wiemy....moze miala w jej mniemaniu niezobowiazujacy romans (czego
                    wcale nie pochwalam!) a jak sie okazalo ze jest w ciazy to od poczatku
                    wiedziala ze zostanie z mezem o ile tylko on sie na to zgodzi i uda ze wszystko
                    jest ok. a kochanka zbywala obietnicami i zbywala zeby nie robil wlasnei
                    zametu...dopuki maż sie nie okresli...głupio bo głupio ale calkiem
                    prawdopodobnie
                    • triss_merigold6 Kobiety, błagam... 13.01.06, 19:35
                      Dama głupia, że w ogóle kochankowi o ciąży powiedziała.
                      Mąż - jeśli się dowie od heroicznego ex gacha - od żony dostanie wersję "to był
                      przypadek kochanie, raz się z nim przespałam a on się czepia/dręczy/brzęczy, to
                      jakiś świr z urojeniami".
                      Prawo chroni dziecko i jego interesy - bardzo prawdopodobna jest sytuacja kiedy
                      mąż matki niebiologiczny ojciec dziecka będzie jego ojcem (dziecka) w świetle
                      prawa.
                      Mąż z żoną utworzą wspólny front przeciwko byłemu kochankowi.
                      Ty, Przemszy czy jak, wybij sobie z głowy polubowne załatwienie sprawy. Jak nie
                      stać Cię na dobrych adwokatów to sobie daruj.
                      Nawet jeśli - cudem - uzyskasz uznanie dziecka przez siebie to dawna lub zrobi
                      wszystko żeby odebrać Ci prawa rodzicielskie. O kontaktach zapomnij.
                      • sowa_hu_hu Re: Kobiety, błagam... 13.01.06, 19:39
                        triss chyba przesadzasz nieco...
                        • triss_merigold6 Re: Kobiety, błagam... 13.01.06, 19:42
                          Założymy się?
                          Inna wersja: mąż podejrzliwie jednak zgodzi się na testy (chociaż nikt nie lubi
                          publicznego potwierdzenia rogów), nawet rozwód i co? I kolega na straconej
                          pozycji - matka dziecka nie będzie go chciała na oczy widzieć.
                          • sowa_hu_hu Re: Kobiety, błagam... 13.01.06, 19:45
                            matka moze go nie chciec widziec ale nie o to tu chyba chodzi... jak mu sąd
                            przyzna widzenia to dziecko mu dac bedzie musiała i koniec!
                            • triss_merigold6 Re: Kobiety, błagam... 13.01.06, 19:47
                              Akurat będzie musiała... trzeba to jeszcze wyegzekwować. D A laska za
                              zakłocanie miru domowego jak się będzie namolnie pchał policję wezwie. D
                  • renesans9 Re: Co możesz zaproponować? 13.01.06, 19:29
                    ostatnia wypowiedz byla do loli
          • adsa_21 zgadzam sie.. 14.01.06, 10:36
            sama lepiej bym tego nie napisała.
            • sowa_hu_hu Re: zgadzam sie.. 14.01.06, 10:44
              nie rozumiem - tak łatwo wam przychodzi radzenie żeby facet zapomniał o własnym
              dziecku... dlaczego niby dziecko miałoby by byc nieszczęśliwe???
    • edorka1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:31
      A jesteś w 100% pewien , że to Twoje dziecko??? Bo matka dziecka w końcu jest mężatką więc niewylkuczone, że mąż jest tatusiem...
      Jeśli jesteś tego pewny, a rozmowy nic nie daja załóż sprawe sądową.
      Jeśli uważasz że to dobry krok, jeśli nie działasz pod wpływem emocji, jeśli zdajesz sobie sprawę, że trzeba oceanu samozaparcia na taką decyzję bo to oznacza zburzenie istniejącej rodziny, a wcale nie znaczy, że coś powstanie na gruzach. Jeśli, jeśli, jeśli...
      Bo może to tylko tylko urażona ambicja i odtrącona miłość. A to źli doradcy...
      Nie rozumiem takich historii...
      • triss_merigold6 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:36
        On jeszcze nie załapał, że dama go sobie NIE ŻYCZY w swoim życiu...
        • sowa_hu_hu Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:40
          to musi załapać... i zdecydowac czy chodzi mu o dziecko czy o nią... bo jej juz
          nie odzyska...

          dla mnie ta laska to głupia torba! mogła nic nie mówić... albo usunąć... dramat
          jakiś...
          • triss_merigold6 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:43
            Idiotka. Powiedziała mu na fali romantycznego uniesienia, potem pomyślała,
            przekalkulowała kto bardziej pasi na ojca + stabilność. Ciąża trwa 9 miechów,
            miała laska czas na zastanowienie.wink
          • edorka1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:44
            Ten wątek jest podpuchowaty - historia tworzona na bieżąco, w zależności od kontekstu i zadawanych pytań...
            • triss_merigold6 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:45
              Ale jaki śmieszny.wink
              • edorka1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:46
                Nudnawo tu było ostatnio, a tu prosze jaki kwiatek smile)) cały weekend będzie rósł jak nic smile.
                • sowa_hu_hu Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:47
                  hehe smile nawet jesli to wypucha... to jakby nie było takie rzeczy sie w życiu
                  zdarzają... więc podyskutowac można...
                  • edorka1 Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:48
                    A nawet trzeba. W końcu zawsze się komuś podobna sprawa przydarzyć może...I jak znalazł bedzie miał porady on-line smile)).
                    • sowa_hu_hu Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:50
                      pamiętacie była kiedys dziewczyna w takiej sytuacji , zaszła z kochankiem...
                      chyba powiedziała w końcu męzowi... nawet z nią korepondowałam... ale niestety
                      przestała sie oddzywac...
                      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:12
                        szkoda ze nawet Ciebie inne osoby przekonaly ze moj problem to jakas bujda...
                        bawcie sie dalej cudzym kosztem... przynajmniej Wasz weekend bedzie dobry...
                • zonazona Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 19:49
                  Tez mysle, ze to podpucha.
                  Owa pani miała by 2 lata, aby zdecydowac, kogo kocha i wybiera, a nie tylko
                  okres ciaży...
                  Gdyby wybrankiem został mąż, to nie uwierzę, ze była by tak durna, aby
                  informować kochanka, że jest ojcem. Nie tak się kończy jakis etap w życiu...
                  Tak sie zaczyna...
                  Monika
                  • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:13
                    masz za malo informacji a jednak oceniasz i uznajesz ze moj problem jest
                    falszywy... dlaczego?
                • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:11
                  przykro mi ze tak latwo kpicie z problemow innych osob... zycze aby Wasze zycie
                  bylo duzo lepsze od mojego i aby nigdy Was nie spotkaly przykre historie...
            • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:10
              niestety to nie jest tworzone na biezaco... sparwa jest dla mnie bardzo
              powazna, problem zyciowy... nie mam ochoty na zabawy w tego typu gry... dlatego
              tym ktorzy powaznie do tego podchodza i zglaszaja sie z radami i jakakolwiek
              wiadomsocia dziekuje...
        • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:08
          a kto powiedzial ze matka mojego dziecka nie zyczy sobie mnie w Jej zyciu?
          prosze wszystkich: jesli macie malo informacji i chce cie wiecej wiedziec o tej
          hostorii to zadawajcie pytania a nie domyslajcie sie niewiadomo czego...
          przeciez odpowiem jak tylko sie tu pojawie...
          • zonazona Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:14
            Zaraz, w jakim więc charakterze masz istnieć w życiu swojej pani, skoro ona nie
            opuszcza meza??? Ma być wszystko po staremu?
            • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:20
              to zalezy, bo ja jestem w stanei sie jakos dogadac i czekam na znak matki
              dziecka co proponuje... moze byc tak jak dotad czyli nadal tajemncia ale
              jakimis sposobami bede mogl miec kontakt z corka... albo wszystko zostanie
              ujawnione i wtedy to juz zalezy od tego kto i jak postapi...
              • zonazona Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:25
                Tego nie da się nie ujawnić. Szczególnie, jeśli chcesz figurowac jako tata. Ile
                lat bedziesz czekał? Az córka podrosnie i zgłupieje?? Aż nauczy się mówić i
                sama opowie mezowi Twojej pani o kochajacym wujku? Jaki Twoja pani ma powód,
                aby zostac przy meżu i nie informować go, ze nie jest ojcem?
                Monika
                • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 20:34
                  boi sie chyba wszystkiego... jego reakcji, tego ze ich syn pozna prawde itd itd
                  • triss_merigold6 Jak ślicznie, newsik;) 13.01.06, 20:36
                    Aaa to jeszcze starsze dziecię tam jest. Jak ładnie.D
                    Jednego jestem pewna: szans na ułożenie sobie życia z tą konkretną panią nie
                    masz. Pani rodzinę już ma i na chłodno kalkulując zrobi wszystko żeby jej nie
                    rozwalić.
                    • przemszy Re: Jak ślicznie, newsik;) 13.01.06, 20:41
                      a dla mnie rodzina jest moja coreczka... i zrobie wszystko by z Nia byc....
                      • zonazona Re: Jak ślicznie, newsik;) 13.01.06, 20:45
                        Ale starszego synka się chyba nie pozbedziesz?? Jak sobie to wyobrazasz?? Jeśli
                        planujesz ewentualne założenie rodziny ze swoją panią, to będziesz miał w takim
                        razie dwoje dzieci... Bardzo dobrze sie zastanów, czego Ty chcesz, bo dzieci ti
                        nie zabawki.
                        W jaki sposób bedziesz przy swojej córce, jeśli nie zostawi ona meza? edziesz
                        stał pod siatką przedszkola, coby na nia popatrzeć? A moze masz zamiar się
                        przedstawić i przychodzić w odwiedziny, jak do swoich?
                        • przemszy Re: Jak ślicznie, newsik;) 13.01.06, 20:48
                          jak do swoich? a moja coreczka jest niby czyja? przeciez wlasnie jest moja...
                          starszego syna nie mam zamiaru sie pozbywac... za rok bedzie pelnoletni i w
                          ogole to inna historia... kto mowi ze planuje zalozenie rodziny? w calej tej
                          sprawie prosilem o pomoc w rozwiazaniu problemu czyli co zrobic abym mogl miec
                          kontakt normalny ze swoja coreczka a Wy tu jakies dodatkowe historie wyssane z
                          palca dokladacie... az tak bardzo potrzeba Wam sensacji?
                          • zonazona Re: Jak ślicznie, newsik;) 13.01.06, 20:53
                            Wcale nie podoba mi sie to, co piszesz. Interesuje cie tylko Twoja osoba. córka
                            jest Twoja, ale nie jest twoja własnością. Sobie masz zamiar zapewnić widywanie
                            córki, a co córka ma mieć z tego?? Bo rodziny z tatusiem w domu najwyraźniej
                            nie...
                            • przemszy Re: Jak ślicznie, newsik;) 13.01.06, 21:00
                              nie rozumiesz mnie... przykro mi... juz wiem ze sie pomyslilem przychodzac tu
                              ze swoim problemem i liczac na to ze jakos otrzymam pomoc... to byla moja
                              pierwsza i chyba ostatnia wizyta na jakimkolwiek forum...
                          • triss_merigold6 Opowiedź na pytanie 13.01.06, 20:55
                            Halo, to ile laska ma lat? Różnica między dziećmi 17 lat? Tworzysz...
                            Odpowiedź na pytanie co zrobić żebyś miał kontakt z córką:
                            Założyć sprawę o zaprzeczenie ojcostwa męża matki dziecka, przeprowadzić na
                            własny koszt testy genetyczne, wnieść o ustalenie ojcostwa, uznać dziecko i dać
                            swoje nazwisko, wnieść o ustalenie przez sąd kontaktów z dzieckiem.
                            Nie wróżę powodzenia.
                            • przemszy Re: Opowiedź na pytanie 13.01.06, 21:01
                              Ona ma 36 lat... ja mam 27... nic nie tworze... to jest prawda... rozncia wieku
                              nie jest istotna... nigdy na to nie patrzylismy...
                              • triss_merigold6 Re: Opowiedź na pytanie 13.01.06, 21:04
                                Napisałam Ci co od strony prawnej możesz zrobić. Najpierw jednak sugeruję
                                dobrego adwokata.
                                Zrozum, że teraz dziecko jest z punktu prawa jest dzieckiem męża matki - tak
                                stanowi kodeks rodzinny i opiekuńczy.
          • edorka1 Rycerzu! 13.01.06, 20:29
            Myslę, że jeśli opiszesz to wszystko raz a porządnie, to będzie można spojrzeć na problem całościowo i wielowątkowo. A jeśli kapiesz swoją smutą historę po kawałku, sącząc ją jak opowieść z dawnych wieków, niczym przy gnisku pieśniarz, to nie dziw sie, że podważamy jej prawdziwość.
            Zamknij całość w opowieści z początkiem i końcem. Opowiedz nam o miłości prawdziwej prawdziwie. Opowiedz, jak to sie stało że pokochałeś mężatkę, że maż nic nie wiedział, że dama Twojego serca koniec końców pozostawiła Cię samego w smutku i bólu. Opowiedz prawdę. Tak jak ją przeżyłeś. Niech zajmmie sporo miejsca - przeczytamy - na tym forum jest wiele długich opowieści...
            Bedzie można spojrzeć na Twoją historę całościowo a nie w kawałkach.
            I bedzie można zastanowić się nad ustosunkowaniem się do niej.
            Bądź z nami szczery od początku do końca.
            I my bedziemy szczere.
            A tak, cóż...
            PS.
            Łatwiej przeczytać najdłuższy nawet post, niż przebić się przez ponad setkę (w tej chwili) wypowiedzi. Więc jeśli Twoja historia jest prawdziwa...do klawiatury!!!
            • triss_merigold6 Czyścisz mi monitor:))) n/t 13.01.06, 20:32
              • renesans9 dziewczyny 13.01.06, 20:39
                wyobrazcie sobie,ze na tym forum ta pani zadaje pytanie,co ma zrobic,bo jej
                kochanek chce sie widziec z wlasnym dzieckiem,maz o niczym nie wie...i tak dalej
                jestem pewna ze atak bylby skierowany na owa pania,bylybyscie po stronie
                kochanka wtedy.
                • triss_merigold6 Re: dziewczyny 13.01.06, 21:06
                  Ja niekoniecznie akurat. Najbardziej mąż poszkodowany, kochanek wiedział, że
                  mężatkę bzyka.
                  • przemszy Re: dziewczyny 13.01.06, 21:08
                    mazatka tez wiedziala ze ma meza i jak moze byc dalej wiazac sie z innym...
                    • triss_merigold6 Re: dziewczyny 13.01.06, 21:15
                      Czy ona się z Tobą wiązała pozałóżkowo? Obietnice, zaklęcia, wyznania, to są
                      miłe rzeczy jakie się nieraz mówi po dobrym seksie albo ze wzruszenia ale nie
                      są podstawą żeby mówić o związku.
                      • przemszy Re: dziewczyny 13.01.06, 21:17
                        i znowu nie wiesz o czym piszesz... juz nie potrafie do Ciebie trafic... caly
                        czas przedstawiasz jakies swoje interpretacje - BLEDNE!
                        • triss_merigold6 OK, parę prostych pytań 13.01.06, 21:20
                          Parę prostych pytań:
                          - przedstawiła Cię rodzinie?
                          - bywałeś u jej znajomych razem?
                          - pokazywaliście się gdzieś oficjalnie?
                          - starsze dziecko wiedziało o Was?
                          - wyprowadziła się od męża?
                          Jeśli nie to nie było żadnych WAS - była para kochanków bez przyszłości.
                          • przemszy Re: OK, parę prostych pytań 13.01.06, 21:24
                            -nie pzredstawila mnie rodzinie - chyba logiczne ze to byl zwiazek w ukruciu z
                            wiadomych wzgledow...
                            -bylawem z Nia u Jej znajomej...
                            -nie wiem jak to rozumiec ale raczej nie...
                            -wie ze jestem ale nie wiem kim jestem dla jego mamy...
                            -nie wyprowadzila sie od meza...
                            • triss_merigold6 Re: OK, parę prostych pytań 13.01.06, 21:28
                              Człowieku, starsza jestem od Ciebie i trochę romansów różnych w życiu
                              widziałam. To romans był a nie "bycie razem". Romans się skończył. Głupio, że
                              zaciążyła. Bądź realistą i oceń czy prawnym wyzwaniom podołasz: emocjonalnie i
                              finansowo. Twoja ukochana Ci nie pomoże - jej nadal zależy na tajemnicy.

                              Aha... w sądzie jej koleżanka/przyjaciółka zezna przeciwko Tobie jakby co.
                              • przemszy Re: OK, parę prostych pytań 13.01.06, 21:38
                                i znowu nie wiesz jak bylo a gadasz ze to nie bylo bycie razem tylko romans...
                                ZAPYTAJ jesli chcesz znac parwde! nie wiesz ajkie relacje nas laczyly i tylko
                                sobie wymyslasz swoje teorie... nie masz pojecia jak doszlo do tego ze zaszla w
                                ciaze (oczywiscie nie mowie o tym ze nie wiesz jak sie robi dzieci tylko o tym
                                ze to byla dosc nietypowa sytuacja, nawet nie nazwalbym tego wpadka, ale jak
                                chcesz wiedziec to zapytaj a nie domyslasj sie znow swojego)...
                                • triss_merigold6 Nie denerwuj się 13.01.06, 21:43
                                  Może spójrz realistycznie zamiast się unosić? Realistyczne spojrzenie będzie Ci
                                  w sądzie potrzebne. I stalowe nerwy + cierpliwość + twardy tyłek.
                                  Jeśli nie planowaliście dziecka to była wpadka. Nie ma innej opcji: albo się
                                  planuje albo wpada.

                                  Jeśli sprowadzam Cię na ziemię to tylko dlatego, żebyś zobaczył jak to może
                                  wyglądać w sądzie. Zresztą będzie wyglądało dużo gorzej. Nie mam żadnego
                                  interesu żeby Ci dokuczać, popatrz tylko, że są inne punkty widzenia niz Twój.
                                  • przemszy Re: Nie denerwuj się 13.01.06, 21:46
                                    jasne ze sa inne punkty widzenia niz moj... a te niby wpadke nie nazwalbym
                                    typowa wpadka, wierz mi rzadko chyba sie tak zdarza jak w naszym przypadku...
                                    jesli chodzi o cierpliwosc to mam jej pod dostatkiem... nie masz interesu zeby
                                    mi dokuczac a mimo to robsiz to wiec jak mam to rozumiec... dla rozrywki?
                                    mozesz mi pzrekazac inne punkty widzenia w lagodniejszej formie przeciez a nie
                                    takz grubej rury... ja tutaj nikogo nie oceniam i nie obrazam...
            • przemszy Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:33
              jestem szczery i wszystko co napisalem bylo prawdziwe... nie ma takiej
              mozliwosci zebym wszystko zdolal tu napisac... jesli chcesz miec pewnosc ze nie
              robie tu jakichs gier to moge Ci to udowodnic poza forum... chcoiaz moze nawet
              tutaj moge podac jakis namiar do mnie i kto ma ochote bo nie wierzy to
              zapraszam...
              • edorka1 Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:37
                Zawsze mozna opisać...
                To co piszesz teraz podważa Twoją wiarygdność.
                Jeśli ta historia jest taaaaka długa to jak ja zamkniesz w słowie mówionym???
                Nie darmo mówi sie, że papier( klawiatura uwspołcześnając) jest cierpliwszy niż ludzie...
                • przemszy Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:39
                  jesli ktos nie jest cierpliwy aby wysluchac mojej histoii to widocznie nie
                  zalezy mu na tym by ja dokladnie poznac... oczywiscie ze mozna opisac ale
                  zrozum ze to bedzie ogromnie dlugie a opisanie tego tak aby kazdy zrozumial
                  wszystko bez zadawania pytan bedzie sporo trwalo o ile w ogole to mozliwe...
                  • edorka1 Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:49
                    Czegoś tu nie rozumiem. A śledzenie tego wątku i odpowiadanie na pytania nie zabiera czasu???
                    Mało kto przeczyta kilkaset postów.
                    Więc nikt Ci mądrze nie doradzi...
                    Szanuj swojego rozmówcę (czytelnika).
                    Chciałabym jakoś ustosunkować się do Twojej historii.
                    Może jest faktycznie prawdziwa...
                    Dlaczego sam siebie pozbawiasz autentyczności???
                    • triss_merigold6 Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:51
                      Dobra... chłopiec jest zbyt egzaltowany żeby był prawdziwy.wink Ta, rozumiem,
                      ból, cierpienie ale chyba można zwięźle pisać.
                    • przemszy Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:54
                      szanuje kazdego tutaj... nawet tych ktorzy mnei potepiaja i nieznajac sytuacji
                      zle mowia o wszystkich z tej historii... kazdy ma prawo do wlasnego zdania...
                      wszystko co mowie tutaj jest szczere i prawdziwe... wierz mi ze odpisywanie na
                      konkretne wiadomosci jest duzo latwiejsze niz zapisanie tu calej tej hostorii
                      od poczatku do konca... co zrobic zebys mi uwierzyla i zeby sie okazalo ze
                      wszystko jest autentyczne? doceniam ze chcesz mi pomoc i sie jakos ustosunkowac
                      to tego wszystkiego... po to wlasnie sie tu zglosilem aby otrzymac jakies
                      konkretne porady...to ze nikt mi madrze nie doradzi to sie nie zgodze bo wiele
                      odpowiedzi bylo madrych... chcesz zebym Ci pokazal na zdjeciu moja coreczke?
                      uwierzysz ze istnieje? chcesz zebym Ci przeslal archiwum wiadomosci z GG lub
                      smsy miedzy mna a matka mojej corki? co mam zrobic?
                      • triss_merigold6 Re: Rycerzu! 13.01.06, 20:55
                        Masz odpowiedź wyżej, krok po kroku co na drodze prawnej powinieneś zrobić.
                      • edorka1 Re: Rycerzu! 13.01.06, 21:02
                        Opowiedzieć w miarę zwięźle całą historię.
                        Fakty i tylko fakty.
                        Nie opisuj co cię bolało, tylko jak było.
                        Załóz nowy wątek i na wstępie zacznij od faktów.
                        "Ona jest mężatką, ma już syna, w grudniu urodziła naszą (moją i jej) córeczkę.Mąż myśli że to jego dziecko ..."
                        Jak to się stało???
                        Spróbuj.
                        • przemszy Re: Rycerzu! 13.01.06, 21:04
                          latwo powiedziec... i tak znowu zaczniecie mnie atakowac z jakiegos innego
                          powodu... ja juz nie mam sily... Wy i tak wiecie swoje i uwazacie ze klamie...
                          • edorka1 Re: Rycerzu! 13.01.06, 21:11
                            Spróbuj.
                            A wracając do sedna: jeśli kochasz dziecko i matkę dziecka, to kieruj się ich dobrem. Najważniejsze jest dobro tych, których kochamy. To powinno być Twoim wyznacznikiem. Miłość nakazuje rezygnację z własnych pragnień. Dojrzała miłość rodzicielska zwłaszcza...Bo to jest najtrudniejsza z wszystkich miłości - miłość odpowiedzialna...
                            Pomyśl o tym.
                            • przemszy Re: Rycerzu! 13.01.06, 21:12
                              mam zrezygnowac i zapomniec o mojej coreczce? zyc tak do konca juz? bez Niej?
                              to wole umrzec...
                              • edorka1 Re: Rycerzu! 13.01.06, 21:26
                                Masz zrobić to, co będzie dobre dla Twojego dziecka, nie dla Ciebie.
                                W byciu rodzicem ego jest na dalszym miejscu.
                                Czasem warto bardzo dobrze się zastanowić, czy słusznie idzie się na wojnę. Bo wiele spraw czas sam wyjaśnia. Inaczej niż chcemy, ale to nie znaczy, że gorzej.
                                A Twoje życie jest dopiero przed Tobą. Na pewno jest w nim miejsce dla córki.Ale najpierw to miejsce dobrze przygotuj.
                                Zawsze dziwiła mnie łatwość, z jaka dorośli ludzie pozbawiaja dzieci normalnego dzieciństwa w imię zaspokajania własnych pragnień i potrzeb. Zabierając bardzo wiele, w zamian nie dają nic...
                                Pamietaj, że "piekło jest w nas"...
    • 18_lipcowa Co Ty gościu? 13.01.06, 19:43
      Daj sobie spokój.
      Wpadłeś, ból.
      Ale ta pani męża ma, którego pewnie chce na ojca dziecka a Ty masz spadać.
      Nie odzyskasz dziecka, zapomnij ,a uwazaj bo jeszcze po papie od męza
      dostaniesz jak bedziesz ich nachodził.
      • triss_merigold6 Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 19:44
        Brawooo... lipcowa, napisałam wyżej to samo. Mąż żonie po pysku w domu może
        nakładzie za zdradę ale poroża nie będzie w sądzie weryfikował. D
        • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 19:51
          triss_merigold6 napisała:

          > Brawooo... lipcowa, napisałam wyżej to samo. Mąż żonie po pysku w domu może
          > nakładzie za zdradę ale poroża nie będzie w sądzie weryfikował. D

          wink)))
          Każdy szanujący się mąż nakładłby takiemu po papie,niezależnie od tego czy żonę
          za zdradę wykopie czy nie.
          Tak więc gościu - albo dajesz spokój, znajdziesz sobie dziewczynę i żyjesz
          swoim życiem albo ryzykujesz szarpanie po sądach, nerwy i dostanie po ryju (
          tak wiec ryzykujesz zdrowie, ilość zębów itp )
          a babka i tak Cie znać nie będzie chciała,


          Głupi no głupi tak samo jak te laski co sie bzykają z żonatymi i liczą że jak
          zajdą to facet żone zostawi...
          • sowa_hu_hu Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 19:55
            bosheeeee ale tu nie o laske chodzi tylko o DZIECKO (jesli naprawde mu na nim
            zalezy...)
            więc co ma wspólnego z tym to czy ona go bedzie chciała znac czy nie , zy bedzie
            miał wszystkie zęby czy nie...

            bez jaj...
            jesli bierzemy problem na powaznie OF KORS
            • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 19:55
              sowa_hu_hu napisała:

              > bosheeeee ale tu nie o laske chodzi tylko o DZIECKO (jesli naprawde mu na nim
              > zalezy...)
              > więc co ma wspólnego z tym to czy ona go bedzie chciała znac czy nie , zy
              bedzi
              > e
              > miał wszystkie zęby czy nie...
              >
              > bez jaj...
              > jesli bierzemy problem na powaznie OF KORS
              >


              To że lepiej dla dzidzi by miała jednego tatusia.
              Pan się wyraźnie narzuca, po co?
              • sowa_hu_hu Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 19:57
                narzuca??? przecież to do cholery jego dziecko! on ma o nim zapomnieć a ona ma
                sobie wić szczęśliwe gniazdko z mężem... bez przesady...
                a dla dziecka lepiej jak bedzie sie wychowywało w prawdzie od poczatku - bo ta
                prawda nie jest tragiczna jakaś... niz by miało w wieku załóżmu 10ściu lat
                dowiedziec sie od biologicznego tatusia jaka jest prawda...
                • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 20:07
                  dla dziecka lepiej by nie mialo takich sensacji wiec najlepiej by mlody
                  kochanek zniknął
                  • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 20:18
                    nie znikne... zawsze bede sie staral o corke... nic nie jest wazniejsze od
                    Niej...
                    • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:40
                      przemszy napisał:

                      > nie znikne... zawsze bede sie staral o corke... nic nie jest wazniejsze od
                      > Niej...


                      taaaaaaaaaaaaaaaa
                      • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:41
                        cos sie nie spodobalo?
                        • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:47
                          przemszy napisał:

                          > cos sie nie spodobalo?

                          mi sie wszystko podoba
                          • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:48
                            to nie dobrze...
                • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 20:16
                  ja sie nie narzucam i nikogo nie chce nachodzic... chce tylko byc ojcem dla
                  mojej Malej... chce z Nia byc...
                  • triss_merigold6 Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 20:30
                    I super tylko poza Tobą nikt nie chce takiej sytuacji. Jeszcze nie zauważyłeś?
                  • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:40
                    przemszy napisał:

                    > ja sie nie narzucam i nikogo nie chce nachodzic... chce tylko byc ojcem dla
                    > mojej Malej... chce z Nia byc...

                    chyba bardziej chcesz na zlosc zrobic chlopczyku
                    • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:48
                      nie masz racji dziewczynko...
                  • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:40
                    27 lat, taki duzy a taki glupi
                    • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:49
                      udowodnij ze jestem glupi... masz jakeis wyznaczniki? chcesz sie ze mna
                      zmierzyc w tescie na inteligencje? zastanow sie co Ty mowisz...
          • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 20:15
            mam gdzies to czy dostane po ryju... niech mnie nawet zabije... moze to mnei
            uwolni od tego cierpienia... ale poki zyje nie pozwole odebrac mi mojego
            dziecka... nigdy...
            • triss_merigold6 I widzisz? 13.01.06, 20:30
              Po co ta egzaltacja? Po co? Jakbyś myślał to byś nie histeryzował tylko szukał
              porady prawnej u dobrego prawnika.
              Matka dziecka a Twoja eks kochanka nie chce Cię w swoim życiu:
              - nie złożyła pozwu o rozwód
              - nie informowała otoczenia o Twoim istnieniu (dyskrecja!)
              - nie ma zamiaru informować męża o prawdziwym ojcostwie
              - zbywa Cię wyraźnie
              - chęci na rozwód i układanie sobie życia z Tobą tez nie ma
              Wyżej wymienione info sam podałeś tu na forum.

              Twoje dziecko na razie w świetle prawa jest dzieckiem męża matki dziecka.
              • przemszy Re: I widzisz? 13.01.06, 20:38
                powtorze to po raz kolejny bo jestes jedyna osoba ktora nie czyta tego co juz
                do Ciebie pisalem i jedyn aktora tak marudzi... NIE ZNASZ SYTUACJI... nie wiesz
                jak jest wiec zapytaj jesli chcesz miec pewnosc a nie serwuj tu niby tego co
                jest prawda... chcesz zeby wyszlo ze znasz sie na ludziach? guzik parwda... nic
                o nas nie wiesz... mylisz sie ze nie chce mnie w swoim zyciu... ale tego juz
                nei rozwine... jak chcesz wiedziec jak jest to zapytaj a nie wymyslaj wydarzen
                po swojemu...
                • triss_merigold6 Re: I widzisz? 13.01.06, 20:50
                  Chłopcze powołuję się tylko na informacje, które sam podałeś: starsza mężatka,
                  dzieciata, najnowsze dziecko podobno Twoje, zero rozwodu, zero pozwu, zero
                  wskazówek od pani co masz robić, tajemnica.
                  Powiedz na jakiej podstawie twierdzisz, że pani chce Ciebie w swoim życiu?
                  Tylko nie opowiadaj, że Ci mówiła... mówić można mnóstwo i to nic nie znaczy.
                  • przemszy Re: I widzisz? 13.01.06, 20:58
                    chlopcze? no dobrze... wiec dziewczyno powtorze ze jesli masz za malo
                    informacji to popros o wiecej... nie zrozumiesz tego ze Ona jednak chce byc w
                    jakis sposob ze mna, ze jednak znacze dla Niej wiecej niz zwykly kochanek,
                    kolega czy nawet przyjaciel... ja jestem w srodku tego wszystkiego tak samo jak
                    i Ona i oboje wiemy to co wiemy i czujemy to co czujemy... nie da sie tego tu
                    opisac w kilku zdaniach tak zebys to pojela i w koncu nie wymyslala kolejnych
                    problemow i nie obrazala mnie po raz kolejny...
            • mamakangurek pogarda i poparcie 13.01.06, 21:09
              Wez sie do roboty czlowieku, miesiac minal z tego co wyczytalam!
              Wyglada na to ze jestes pewny swojej strategii. Chyba na zwiazek z ta pania nie
              ma co liczyc jak widac, ale cora Twoja!!!
              Ja osobiscie gardze zdradzajacymi, pomagajacymi w zdradzie wiedzacymi o
              zdradzie a nic nie mowiacymi... Dla mnie prawda jest najwieksza wartoscia w
              zyciu.
              Dlatego gardze tchorzostwem. Bo zdrada i nieprzyznanie sie to tchorzostwo!
              Najbardziej w zyciu nie chcialabym tego, abym nie wiedziala o czyms tak waznym
              jak to ze nie jestem ojcem dziecka!!!!!
              Skrzywdziliscie tego faceta, siebie i dziecko!
              Trzeba przezyc konsekwencje!Bedzie ciezko, ale prawda sie oplaci.
              Podziwiam ta pania, kazdy jest inny, ale ja nie znioslabym klamstwa, wolalabym
              wylac ocean lez a opowiedziec wszytskim prawde...
              Jakos sie w koncu w zyciu uklada.

              Miesieczne dziecko i taka burza to niewskazane rzeczy, bo matka odreaguje,na
              dziecku sie odbije, ale w sumie sami sobie zgotowaliscie ten los.

              Moj synek ma pol roczku, nie potrafilabym patrzec w jego cudne oczka i go w
              oklamywac, powiedzialabym prawde, gdybym byla na jej miejscu.
              Ze tez dzieci zawsze cierpia nie z wlasnej winy!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Dlatego pogardzam wami ale popieram dazenie do prawdy!!!!!!!!!!

              • triss_merigold6 Re: pogarda i poparcie 13.01.06, 21:18
                Gdzie TY widzisz strategię? Na razie mówi, że chce coś tam... od samego chcenia
                jeszcze nic nie wyszło. Pani nie chce więc on musi udowodnić ojcostwo. Na
                współpracę pani nie ma co liczyć więc i tak droga sądowa - parszywa, ciężka,
                kosztowna. Co zyska?
                • aga55jaga Re: pogarda i poparcie 13.01.06, 21:21
                  jak to co??? dziecko a przynajmniej wydywanie się z nim
                  • triss_merigold6 Re: pogarda i poparcie 13.01.06, 21:25
                    Czy wiesz jak łatwo można to "widywanie się" ograniczyć?
                    Na razie to ojcostwo to jakieś sny i marzenia a nie realia. Rozbije jedną
                    rodzinę a drugiej nie stworzy.
            • aga55jaga trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:19
              bo uważam, że, mimoo wcześniejszych błędów, nie chcesz uchylać się od
              odpowiedzialności za SWOJE niczyje inne dziecko, to jest krew z twojej krwi i
              walcz o córeczkę!!!
              Niektóre panie na tym forum, widzę że mają tobie wręcz za złe, iż chcesz być ze
              swoim maleństwem. Noramlnie, to kobiety narzekają na facetów, ze wpadły, że
              facio znać ich nie chce i swojego potomka. A tu proszę - mamy sytuację odwrotną
              i co się dzieje??? - część kobiet warczy na ciebie a może dlatego, iż łamiesz
              stereotyp faceta samca ???
              Porada - jakże ci radzić??? tylko tak, jak napisała część dziewczyn - musisz
              znaleść sobie dobrego prawnika specjalizującego się w tego typu sprawach
              rodzinnych (łatwo nie będzie, gdyż oni raczej nie lubią tego typu pyskówek),
              istnieje w Polsce też jakieś stowarzyszenie ojców (oni także w swych szeregach
              mają prawników) tam radzę ci szukać a nie wśród kobiet, które
              łączy "solidarność jajników" (tekst oczywiście z filmu "tato")
              • triss_merigold6 Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:22
                Już dostał radę żeby iść na forum "W stronę ojca".
                Jeszcze drobiazg: musi udowodnić, że faktycznie jest biologicznym ojcem, na
                razie nie ma nawet domniemania.
              • aga55jaga Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:23
                www.wstroneojca.ngo.pl/linki.htm
                • aga55jaga Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:24
                  triss ,a co ty tak się pienisz widzę że ta sprawa strasznie cię poruszyła?
                  • aga55jaga Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:26
                    facet narobił co narobił - nie tobie go oceniać ani potępiać, szuka pomocy a
                    nie krytyki. Każdy ma jakieś grzeszki na sumienu - nie wmówisz mi żeś ty taka
                    święta
                    • triss_merigold6 Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:33
                      Ja zwłaszcza święta nie jestem i romanse miewałam kiedyś. Tylko prawo trochę
                      znam.wink
                      Widzisz, usiłuję wyjaśnić, że z punktu widzenia pani sprawa wygląda inaczej niz
                      z punktu widzenia autora wątku. I, że pani mu nie pomoże. Pomoże prawnik (jak
                      dobrze pójdzie).
                      Samo gadanie "nie mogę żyć bez córki" to jeszcze nie działanie w celu
                      faktycznego ustalenia kontaktów i egzekwowania.
                      Na miejscu tej kobiety usiłowałabym chłopaka spławić, bo za dużo do stracenia
                      jest (mąż, starsze dziecko, pewnie kwestie materialne, trauma rozwodu z
                      orzekaniem o winie).
                      • aga55jaga Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:40
                        A gdzie w tym wszystkim, o czym piszesz jest miejsce na prawdę??? Ty na
                        miejszcu tej pani... - czyli co wygodnickie życie w kłamstwie jest lepsze od
                        prawdy??? Brawo!!! Gratuluję! Mam nadzieję, iż nie karmisz swoich dzieci
                        maksymami typu - trzeba zawsze mówić prawdę, najgorsza prawda jest lepsza od
                        kłamstwa???
                        • triss_merigold6 Re: trzymam kcuki za ciebie 13.01.06, 21:50
                          No chyba żartujesz?! Po pierwsze to dzieci robi się z mężem a z kochankiem
                          zabezpiecza jeśli już. Po drugie - jak zaciążyła to mogła usunąć. Albo nie
                          mówić kochankowi. Teraz pani gra w grę "chronić własną dupę" i będzie to robić
                          za wszelką cenę.
                          Absolutnie nie uważam, że najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Hipokryzja
                          to ukłon grzechu w stronę cnoty, zresztą.
                          Facet jest na straconej pozycji, może uda mu się ojcostwo udowodnić, nic poza
                          tym.
                        • edorka1 Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 21:51
                          Aga!!!
                          Ona ma 36 lat, inne dziecko, męża.
                          On ma 27 lat.
                          Ona (może) ma z nim to drugie dziecko.
                          On chce praw do tego (może) ich dziecka.
                          Rozwali małżeństwo.
                          Zniszczy istniejącą rodzinę.
                          Na zgliszczach trudno budować.
                          Zwłaszcza w takiej konfiguracji.
                          Prawda niejedno ma oblicze...Prawda czasem uśmiecha sie drwiąco...Czasem bywa cyniczna...
                          Ja radziłabym odczekać.
                          Dać czas czasowi, niech opadną emocje. Niech dziecko nie będzie na tarczy...Odpowiedzialnosc nakazuje rozwagę a nie wojnę.
                          A prawda, no cóż, jak oliwa. Wypłynie smile.
                          • aga55jaga Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:08
                            a ja brzydzę się kłamstwem. Czekać na co? Faktycznie nie wiem czy na dobre
                            dziecku to wyjdzie. Kiedy twoim zdaniem jest dobry czas na ujawnienie prawdy -
                            wtedy kiedy dziecko będzie miało 5 czy 10 czy 20 lat?
                            • triss_merigold6 Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:15
                              O daj spokój... nieraz w testamentach ludzie takie rzeczy ujawniali dopiero.
                              Albo to rozwiążą teraz albo niech dadzą sobie spokój. Co dziecku za różnica
                              który ojciec biologiczny jeśli będzie kochał i wychowywał?
                              • przemszy Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:16
                                co dziecku za roznica? a co prawdziwemu ojcu?
                              • aga55jaga Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:17
                                jaja sobie robisz???
                                • aga55jaga Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:17
                                  to było do triss te jaja
                                  • triss_merigold6 Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:20
                                    Nie. A sytuacje kiedy dawcą jest bank nasienia? Albo kobieta decyduje się na
                                    samotne macierzyństwo bo nie wie kto jest ojcem a potem poznaje kogoś?
                                    • aga55jaga Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:28
                                      triss błagam. Przecież to jest zupełnie inna sytuacja. Mówimy o facecie, który
                                      chce być ze swoim dzeickiem a nie o samotnym macierzyństwa i banku spermy
                                      (skoro znasz prawo to w Polsce jest raczej zabronione?)
                                      • triss_merigold6 Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:32
                                        Korzystanie z banku spermy nie jest w Polsce zabronione. Dane dawcy nasienia są
                                        utajnione, dawcami są przeważnie studenci.wink
                                        Jak chce być ze swoim dzieckiem to musi na drodze sądowej udowodnić, że to JEGO
                                        dziecko.
                                        • aga55jaga Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:53
                                          ale jest to normowane jako forma leczenia bezpłodności. Ja idąc obok banku
                                          nasienia jako samotna kobieta nie kupię sobie fiolki spermy tylko dlatego że
                                          chcę mieć samotnie dziecko
                                • przemszy Re: Mam mieszane odczucia... 13.01.06, 22:17
                                  jesli to bylo do mnie ze niby jaja sobie robie to szczerze oznajmiam ze ani
                                  mysle...
                                  • aga55jaga przemszy 13.01.06, 22:25
                                    przemszy czytaj dokładnie nie do ciebie tylko do triss
                                    • przemszy Re: przemszy 13.01.06, 22:28
                                      wiem juz wiem... tak mnie tu wszyscy atakuja ze juz mam siwy dym w glowie i
                                      myslalem ze kolejny atak do mnie... nie spodziewalem sie ze to moze byc do
                                      kogos innego smile
                                      • aga55jaga Re: przemszy 13.01.06, 22:29
                                        ja cię nie atakuję
                                        • przemszy Re: przemszy 13.01.06, 22:31
                                          wiem dlatego mnie to zmylilo smile dzieki i nie gniewaj sie ze juz zaczynam byc
                                          zakrecony...
                                          • aga55jaga Re: przemszy 13.01.06, 22:34
                                            zakrakały cię co? To jest babskie forum, więc nie szukaj facecie tu
                                            zrozumienia - nie ten adres
            • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:41
              przemszy napisał:

              > mam gdzies to czy dostane po ryju... niech mnie nawet zabije... moze to mnei
              > uwolni od tego cierpienia... ale poki zyje nie pozwole odebrac mi mojego
              > dziecka... nigdy...


              jak dla mnie to emocjonalnie nie dojrzales do dziecka...po tym co piszesz
              • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:43
                pisanie to jedno a juz tutaj i w takiej formie to w ogole nie ma co po czyms
                takim oceniac czlowieka... nie masz pojecia o calej sytuacji i masz czelnosc mi
                mowic ze nie dojrzalem do czegos?
                • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:48
                  przemszy napisał:

                  > pisanie to jedno a juz tutaj i w takiej formie to w ogole nie ma co po czyms
                  > takim oceniac czlowieka... nie masz pojecia o calej sytuacji i masz czelnosc
                  mi
                  >
                  > mowic ze nie dojrzalem do czegos?

                  nie dojrzałes chłopcze
                  troche mniej emocji a ci uwierzę
                  • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:52
                    mam gdzies czy mi wierzysz czy nie... nie Tobie oceniac czy jestem dojrzaly czy
                    nie... jakie masz wyznaczniki dojrzalosci? a tak poza tym to matka mojej corki
                    rozmawia ze mna teraz przez skype i dziwi sie temu wszystkiemu co
                    opowiadacie... wiem ze w to pewnie tez nie uwierzycie ale to jest wlasnei to ze
                    nie znacie calej historii i naszych relacji...
                    • 18_lipcowa Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:53
                      nie chce mi sie z Tobą gadac
                      dziwny jestes
                      pa
                      • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:55
                        a Ty nie ejstes dziwna? tak latwo uciekasz? nie chce Ci sie czy nie potrafisz i
                        sie boisz czegos? wracaj tchorzu smile
                      • milka9911 Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 21:57
                        Czytam od jakiegos czasu i oczom nie wierze .Bylam w bardzo podobnej sytuacji
                        ale nigdy nie slyszalam zeby dorosli ludzie tak sie zachowywali.Chcesz
                        powiedziec ze zalisz sie na swoja kochanke na czaci i jej to pokazujesz?Idz do
                        psychologa i ja tez wez bo to jest chore.
                        • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 22:00
                          nie zale sie na swoja kochanke! cos slabo czytalas caly moj temat... ja nie mam
                          nic do ukrycia przed moja kobieta... nie ma miedzy nami nienawisci... tak
                          bardzo chcialbym aby ktos to zrozumial... prosze pytajcie jesli macie
                          wapliwosci lub za malo informacji... ja nie jestem przeciwny mojej kobiecie!
                          chodzi o moja corke ale chyba juz nikt tutaj nie wie w jakim sensie chodzi o
                          Nia...
                          • triss_merigold6 Ok 13.01.06, 22:06
                            Chciałbyś być ojcem.
                            Bycie ojcem normalnie to:
                            - wspólne mieszkanie
                            - codzienna opieka - karmienie, kąpanie, zabawa, pierwsze uśmiechy, setki
                            zdjęć, pierwsze buciki, próby grania w piłkę, sprzatanie
                            - troska na co dzień - o zdrowie, o to czy ciepło/jadło/ma humor
                            - finansowanie dziecka i matki jesli nie pracuje
                            Setki, tysiące codziennych drobiazgów składających się na pamięć i życie razem.

                            Tyle, że tego mieć nie będziesz bez współpracy matki. A matka - Twoja eks
                            kochanka współpracować nie chce, kłamała, obiecywała, wymiguje się. Najwyżej
                            sądownie wywalczysz widzenia po 2 godziny co 2 tygodnie. Takiego ojcostwa
                            chcesz?
                            • przemszy Re: Ok 13.01.06, 22:08
                              chce wspolpracowac! tylko ma tez swoje obawy i leki... nie zamyka sie przede
                              mna... nie wygania mnie, chce mnie znac... chce zeby sie to jakos ulozylo tylko
                              jeszcze nie potrafimy znalezc najlepszego rozwiazania dla calej naszej
                              trojkia... szukamy i dlatego tez miedzy innymi tu trafilem zeby byc moze dostac
                              jakas pomoc...
                              • triss_merigold6 Re: Ok 13.01.06, 22:13
                                To jak Ci pisano:
                                - mozesz polubownie ale wtedy kłóci się to z tajemnicą. Nie chcesz być
                                tajemniczym wujkiem, prawda?
                                - możesz via sąd - nawet musisz chcąc udowodnić ojcostwo
                                • przemszy Re: Ok 13.01.06, 22:15
                                  nie wiem kto tu rozpowiedzial ze ja chce udowodnic ojcostwo... nikt nie zapytal
                                  czy my wiemy czy nie wiemy kto jest ojcem... nikt nie zapytal czy widac jakies
                                  podobienstwo do mnie... ja nawet nie mowilem nic ze chce isc do sadu i nie
                                  prosilem o porady prawne tylko czysto ludzkie ale powazne...
                                  • triss_merigold6 Re: Ok 13.01.06, 22:18
                                    Czysto ludzie wiążą się z prawem. W świetle prawa ojcem nie jesteś, dziecko
                                    zrodzone w małżeństwie i 300 dni po jego ustaniu uznaje się za dziecko męża
                                    matki jeśli nie doszło do zaprzeczenia ojcostwa.
                                    Podobieństwo nie ma nic do rzeczy: noworodki są podobne do siebie, testy
                                    genetyczne wykazują kto faktycznie spłodził.
                                    Jeśli chcesz być ojcem musisz to załatwić od strony prawnej, sorry Winnetou
                                    inaczej się nie da.
                                    • przemszy Re: Ok 13.01.06, 22:21
                                      dlaczego nie czytasz co pisze? ja nie potwierdzilem ze jestem ojcem na bank i
                                      ze jest do mnie podobne na bank i ze to wystarczy... nic takiego nie
                                      powiedzialem a juz na pewno nie tak jak Ty to odczytalas... chodzilo o to ze
                                      domyslacie sie czegos i tworzycie wlasne teorie nawet z czegos czego tu nie
                                      powiedzialem...
                                      • triss_merigold6 To czego chcesz? Konkretnie. n/t 13.01.06, 22:25
                                        • przemszy Re: To czego chcesz? Konkretnie. n/t 13.01.06, 22:27
                                          zartujesz czy powaznie pytasz? drugi dzien sie tu wypowiadacie i nie wiecie
                                          czego ja chce? poczytaj od poczatku ale uwaznie...
                                          • triss_merigold6 Re: To czego chcesz? Konkretnie. n/t 13.01.06, 22:31
                                            Do sądu - nie chcesz. Ustaleń - nie masz. Chcesz odzyskać dziecko tylko każdą
                                            konkretną radę odrzucasz.
                                            • przemszy Re: To czego chcesz? Konkretnie. n/t 13.01.06, 22:32
                                              nie powiedzialem ze do sadu nie chce... o rany... dlaczego nie czytasz?
                                              przeciez pogarszasz to co jest tym ze nie czytasz dokladnie tego co pisze...
                                              nie odrzucam rad... wszystko zachowuje, kazda wypowiedz... juz mi pomoglas i
                                              nie musisz szukac dalej rad myslac ze jeszcze cos nie tak... dzieki...
                                    • aga55jaga Re: Ok 13.01.06, 22:40
                                      " domniemywa się ojcostwo" a to jest zasadnicza różnica między - uznaje się za
                                      ojca triss

                                      www.brpo.gov.pl/index.php?poz=220&id=31
                                      • triss_merigold6 Domniemywa się 13.01.06, 22:56
                                        Tak, domniemywa sie czyli przypuszcza. O ile ktoś nie podważy.wink
                        • przemszy Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 22:02
                          chcesz dowodu ze to wszystko parwda? wejdz do nas na skype i porozmawias z
                          nami... juz nie wiem jak pokazac ze to wszystko jest prawdziwe chociaz zdaje
                          sobie sprawe ze trudno to innym zrozumiec i uznac za prawde...
              • aga55jaga Re: Co Ty gościu? 13.01.06, 22:12
                ty lipcowa też nie więc nie oceniaj
    • carminamama Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 22:21

      nie wiem czego autor watku oczekuje, bo na sile sadem i prawnie nie chce
      mieszac w zyciu tej rodziny, wbrew tej Pani robic nic nie chce...a ona tez go
      nie chce...no to jakie jest wyjscie? nie ma zadnego... wez facet cos po mesku
      postanow i po prostu zrob.

      po za tym nie rozumiem, owa Pani definitywnie dala ci kosza, zdecydowala
      wychowywac dziecko z mezem a teraz ty piszesz ze sie zastanawiacie nad
      wyjsciem ? to w koncu ona zdecydowala juz czy nie? piszesz o niej "moja
      kobieta" ale ona najwyrazniej woli byc z mezem?!wiec jaka "twoja'? ja juz nic
      nie rozumiem po za tym ze jestes bardziej egzaltowany niz logiczny...
      • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 22:26
        piszac moja kobieta tak tylko pisze bo nawet nie lubie tego okreslenia ale ktos
        tu tak zaczal i juz zeby bylo prosciej poszedlem tym sladem i ja... Ona mi nei
        dala zadnego kosza... my nadal jestesmy ze soba na takiej samej zasadzie jak
        cale poltora roku...
        • carminamama Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 22:40
          wiec jak ona to sobie wyobraza? za z toba nadal jest w zwiazku, a z mezem
          wychowuje wasze dziecko?
          • przemszy Re: pomóżcie mi odzyskać córeczkę 13.01.06, 22:45
            nie nie nie, to nie tak...
    • polka3 REASUMUJĄC 13.01.06, 22:36
      Moje wnioski skąd taka atmosfera w tym watku..

      Otóż
      1) każesz nam zadawac pytania,a sam chyba sto razy napisałeś, że nie mamy
      informacji i nie znamy sytuacji- tyle to zajęło miejsca, po co w kółko Macieju
      to samo...to jest irytujące..tak! nie mamy żadnych informacji!
      poniewać ich nie podałeś- a od rana był na to czas....Gdybyś naprawdę chciał
      precyzyjnej i trafionej rady pokusiłbyś się o precyzyjną opowieść- a tak masz
      wróżenie z kart- na własne życzenie...
      2) dziewczyny są czasem niefajne,ale spora ich część ma głowę na karku i
      gdybyś tylko chciał posłuchac i przyjąć(nie tylko śpiewy pochwalne), podał
      więcej danych (zamiast po raz enty"nie macie informacji")na pewno wiele byś
      skorzystał...bolałoby może, ale dla córki warto...
      3) moim zdaniem zanadto sie jednak unosisz- srawa jest ważna,ale w ten sposób
      nic nie osiągniesz...mówisz o smierci,opamiętaj sie -Twoja córka sie dopiero
      urodziła, a Ty już planujesz na tamten świat....


      Dobrze Ci życzę(nie ja jedna!) ... pomóż nam wysłuchac swojej opowieści i
      posłuchaj głosu innych ludzi,nawet jeśli mówią odrobinę innym językiem....

      • carminamama Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:41
        zgadzam sie, ja sama a i inne dziewczyny zadaly nawet sporo konkretnych pytan o
        szczegoly sytuacji ...a konkretnych odpowiedzi zadnych....
      • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:42
        nie macie informacji bo nie zadajecie pytan... jesli zadajecie to odpowiadam...
        a sam moj poczatek jest skapy bo nie zdolalbym opisac wszystkiego i dlatego
        lepiej zeby zadawac pytania konkretne i wtedy odpowiem...niestety nie zadajecie
        i momi ze jest malo informacji poczatkowych ktore podalem to potraficie ulozyc
        z tego wlasne historie niezgodne z moja...
      • aga55jaga Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:42
        w sumie dobrze to podsumowałaś- ))
      • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:45
        slucham glosu innych i wszystko rozwazam... myslalem zeby to bardziej opisac
        ale po tych oskarzeniach ze sciemniam nie wiem czy ma sens moj wysilek bo nie
        ma tego malo to opisywania... dzis tego na pewno juz nie uczynie... nie unosze
        sie... jestem bardzo spokojny... a watek mojej smierci to juz inna historia...
        a o 'nie macie informacji' nie zrozumialas mnie niestety...
      • polka3 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:47
        Postaraj sie nie napisac więcej tych zdań:
        "nie macie informacji,nie oceniajcie..."
        "zadajcie pytania ,a odpowiem..."
        "nie znacie sytuacji.."
        Może to pomoże ruszyć z miejscasmile
        • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:47
          postaram sie...
        • polka3 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:51
          Na forum jest taka zasada:
          prawie na 100 proc w wątku ciekawym,zagmatwanym, poruszającym trudne
          sprawy,problemy itd pojawią sie zarzuty o jego nieprawdziwości- nie nalezy na
          to zwracac uwagismile Z czasem zresztą nabiera się odporności i podchodzi na
          luziesmile

          (choc niestety to najczęściej ludzi płoszy-bardziej niż wyzwiska i żarciki)
          • polka3 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:52
            I dodam jeszcze ,ze powoli zaczynam rozumiec Twoją historię bardziej
            wieloaspektowosmile
            • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:54
              moim zdaniem nikt z Was jeszcze nie rozumie tej historii... ale nie dziwie
              sie... razem z matka mojego dziacka juz dawno uwazalismy ze raczej nikt tego
              nie pojmie a juz na pewno nie tak latwo... chcielibysmy aby ktos zechcial
              zrozumiec i uwierzyl i wtedy spojrzal na to swoim okiem...
            • polka3 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:55
              Więc pozwolę sobie spytać:
              Jakimi uczuciami matka Twojej córki darzy swojego męża,myslę, że to ważny
              aspekt tej sprawy
              • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:57
                to trudne pytanie... ja sie zawsze boje o to Ja zapytac zeby nie dostac
                przypadkiem odpowiedzi ze go kocha... chociaz obserwuje i widze jak jest czyli
                moim zdaniem go kocha i czesto mu zazdroszcze tzn tego jak jest pzrez Nia
                traktowany mimo ze czesto tez on zle Ja traktuje ale zawsze i tak spada na
                cztery lapy... kiedys mi mowila ze Jej serce podzielone jest - jedna polowa dla
                mnie, druga dla meza... juz dawno nie rozmawialem z Nia na temat tego co do
                niego czuje...
                • carminamama Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:02
                  Troche to rozjasnia jej powody do zostania z meżem....a czy ona sama chce
                  kontynuowac z toba zwiazek? jesli tak to na jakich zasadach?
                  • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:04
                    chce kontynuowac... zasady? chyba pozostaja takie jak byly... czyli wszystko w
                    tajemnicy ale to byloby latwe gdyby nie bylo dziecka... to wlasnie jest
                    najtrudniejsze... jak poradzic sobie w tej sytuacji? jak pogodzic to co bylo
                    wczesniej z tym co sie teraz zmienilo zeby znow bylo dobrze?
                    • triss_merigold6 Halo, mam odpowiedź 13.01.06, 23:08
                      Tego się nie da pogodzić! Nie da się. Nie ma opcji "bycie ojcem" i zachowania
                      tajemnicy.smile I nie będzie dobrze, tak przypuszczam. Komuś będzie gorzej. W
                      najbardziej prawdopodobnej wersji - wszystkim będzie gorzej.
                      Dobranoc.wink
                    • carminamama Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:21
                      czy ty naprawde wierzysz ze to ma jakiekolwiek szanse pogodzenia??? sam widzisz
                      ze to bez sensu i niewykonalne...i w dodatku dla dziecka najgorsze wyjscie
                      (wiecznie sie ukrywac nie da, jak maz sie dowie za klika lat moze odrzucic
                      corke, moze zostawic żone, i wtedy jak ona (dziecko) sie poczuje? jesli do
                      tego czasu bedzie uwazala go za kochajacego ojca? odrzucona przez ojca, z
                      poczuciem winy ze ojciec porzucil matke przez nia, z poczuciem ze jej prawdziwy
                      ojciec dla wygody matki i swojej ukrywal sie w cieniu, az strach
                      pomyslec....czy wam brak wyobrazni?...tylko dla was chwilowo to najłatwiejsze i
                      najwygodniejsze zostawic tak jak jestsad...
          • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:53
            ja nie mam doswiadczenia... jestem tu pierwszy raz... nigdy wczesniej nie bylem
            na zadnym forum, nie zakladalem tematu i nie odpowiadalem na czyjes...
            pojawilem sie tu bo myslalem ze to mi cos pomoze, ze bedzie powaznie...
            • aga55jaga Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:56
              no ale w jaki sposób ? możesz z naszej strony liczyć tylko na poparcie, dobre
              słowo (lub nie) ewentualnie na jakieś linki, gotowych rozwiązań raczej tu nie
              znajdziesz i nikt za ciebie żadnej decyzji nie podejmie sad To twoje życie
              • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:58
                i o to tez prosilem wlasnie...
                • aga55jaga Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:04
                  dobre słowo masz z mjej strony - ja ciebie w kwestii bycia z córą rozumiem i
                  popieram
                  • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:05
                    dziekuje...
            • polka3 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 22:56
              Nie zrażaj sięsmile
              • polka3 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:19
                Popraw jeśli się mylę..
                poniewaz ją kochasz jesteś w rozterce i nie chcesz tak bezczelnie do sadu bez
                jej zgody,próbujesz wiec z nią coś konkretnego ustalić pozostając w nadziei,że
                ona uczyni jakiś krok właściwy..
                ona ma równiez nie lada problem,obawia się o reakcję męża,może jeśli go kocha
                nie chce go stracić,albo nie chce go zranić,ba ..jeśli on ją kocha nie chce mu
                złamac serca...
                myślę,że dla niej duże znaczenie ma równiż reakcja syna, który jest w wieku
                trudnym na takie newsy...na jej miejscu "trochę" bym się bała, jesli on wciąż
                jest(jeśli jest) w okresie buntu,szuka sensu i podważa wartości dorosłych....
                • przemszy Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:21
                  jestes wielka! wszystko sie zgadza...
                  • carminamama Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:25
                    co nie zmienia ze najuczciwszym wyjsciem - o ile chcecie byc dalej w zwiazku -
                    jest wyjawic cala prawde i odejsc od meża, bo albo owa Pani chce byc z toba i
                    musi kogos wreszcie wybrac, albo rozstaje sie z toba i zostaje z mezem...nie
                    mozna tak dwoch rybek za ogon wiecznie trzymac...bo kocha...kocha was obydwu?
                    musi sie wg. mnie zdecydowac....
                    • carminamama Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:32
                      Rozpiszcie sobie moze na kartce kilka mozliwosci rozwiazania tej sytuacji i
                      podliczcie plusy i minusy kazdej...nawazyliscie tyle piwa ze kazde rozwiazanie
                      bedzie trudne, bolesne i przykre dla wszystkich ciebie, jej , jej meza i jej
                      syna i waszej corki....czy teraz czy za kilka lat....nie mozna wierzyc naiwnie
                      ze da sie prawdy uniknac, ze sprawa nie wyplynie...to bylo by mozliwe tylko w
                      sytuacji gdybys ty zrzekl sie corki i nigdy wiecej z nimi obydwiema nie
                      utrzymywal kontaktu....a tego nie chcesz.
                      ja ci sie nei dziwie bo to oczywiste ze kochasz swoja corke, ale musisz
                      uczciwie przyznac ze nie ma prostych i bezbolesnych rozwiazan w tej
                      sytuacji...a juz na pewno nie da sie tego dalej ukrywac przy zalozeniu ze masz
                      brac jakikolwiek udzial w zyciu corki...
                  • monisia98 Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:29
                    przeczytałam ten watek uważnie i moje uwagi są takie :
                    - po pierwsze twoja ukochana kobieta dla mnie osobiście ładuje cie w konia
                    -po drugie byłes dla niej dobrą zabawką ale na boku, w tajemnicy przed mężem
                    - po trzecie nie zamierza i nigdy nie przyzna sie do tego że to twoje dziecko
                    - po czwarte takie beblanie - zastanaiwanie sie nad nową sytuacja - czyli tego
                    że jest dziecko jest dla niej oczywiste - dla niej ty nie istniejesz - jest
                    mąż , syn , jej córeczka i ona czyli cała rodzina
                    - piate jeśli chcesz miec prawo do dziecka zrób to przez sąd - polubownie nic
                    nie uzyskasz - ona nie powoli na to abyś rozbił jej małżenstwo !!!
                    Życzę powodzenia i jesli naprawde tego chcesz - radze nie czekac zbyt długo bo
                    bedzie jeszcze gorzej a dziecko bedzie rosło - i dla nie jej jedynym ojcem
                    bedzie ten drugi.
                    • carminamama Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:38
                      ja mysle ze głowny problem ma ta Pani bo chciala by miec ciastko i zjesc
                      ciastko...maz na długo wyjezdza wiec czuje sie samotna, moze znudzona,moze
                      smutna ale daje jej stabilizacje, maja dziecko kiedys pewnie sie kochali i jak
                      by nie bylo tworza nadal rodzine,...kochanek jest młody, uczuciowy i
                      oddany...wypełnia te samotne dni bez meża...wiec ona kocha i jednego i drugiego
                      bo razem wypelniaja jej potrzeby w 100% ....szkoda tylko ze ma dzieci bo one
                      niczemu nie winne temu niedojrzalemu egoizmowisad
                      • aga55jaga Re: REASUMUJĄC 13.01.06, 23:59
                        ja widzę jeszcze jedno może ... może ta twoja partnerka boi sie z racji
                        twojego i swojego wieku ?? A raczej zbyt dużej róznicy lat między wami??? Nie
                        wiem jaki jest układ między wami. Czy chcesz być z nią, czy jesteście tylko
                        kochankami a ty chciałbyś po prostu widywać się z dzieckiem? Rozjaśnij trochę
                        • przemszy Re: REASUMUJĄC 14.01.06, 08:50
                          wiek nam nie przeszkadza w niczym... chce byc z Nia... to nie tylko bycie
                          kochankami...
                          • sowa_hu_hu ale ona cie nie chce!!!!!!!!!!!!!!! 14.01.06, 09:40
                            z tego co piszesz tak wynika....
                            więc zastanów sie o co ci tak naprawde chodzi... o nia czy o dziecko???
                            weź sie nie upokarzaj i daj sobie z ta kobietą spokój...
                            porozmawiaj z nią raz a porządnie - powiedz jakie masz plany względem dziecka!
                            i jak chcesz odzyskac małą to zacznij coś robić , znajdź prawnika itd...
                            moze i nie chcesz ranic tej kobiety ale inaczej sie nie da! albo ona albo twoja
                            córka!
                      • polka3 Re: REASUMUJĄC 14.01.06, 00:02
                        Odpuszczę sobie ocenianie mamy Twojej córy, nie wyrobiłam sobie o niej takiego
                        radykalnego zdania..myślę,że ma wielki problem....że byc może kocha was
                        obu,może Ciebie bardzeiej,na pewno inaczej,męża kocha dłużej to pewne...ale po
                        tylu latach małżeństwa może czuła się samotna,opuszczona albo zwyczajnie
                        niekochana..poznała Ciebie i sprawy zaszły tak daleko,że trudno sie było
                        wycofać,głupio potapiła,Ty również, ale "niech ten kto jest bez winy
                        rzuci.........."
                        Co byscie nie zrobili nie będzie owca cała,a wilk syty...
                        Ale nie ma sytuacji bez wyjścia...
                        bo np. jesli problemem w rozstaniu jest syn,to można zniwelowac skutki tego
                        traumatycznego doświadczenia- najwazniejsze teraz jest,bez względu na to co
                        czas pokaże, by czuł się przez matkę kochany(tyle lat był jedynakiem),może czas
                        na częste i trudniejsze rozmowy o zyciu i uczuciach....
                        mąż - piszesz święty nie jest,tak naprawdę nic o nim nie wiemy,pracowł daleko
                        od domu- zastanawiałabym sie czy rzeczywiście jest taki święty i kochający,a
                        jesli jest dobrym i uczciwym czowiekiem tym bardziej należy mu się prawda...

                        jednego jestem pewna- Twoja żona ma bardzo malutkie dziecko, nie jest jej teraz
                        potrzeby stres ujawnienia takich tajemnic, daj jej czas na oswojenie i pamietaj
                        jesli uważasz, że to dobra dziewczyna i Ciebie nie wykorzystuje,jesli ją
                        kochasz daj jej na razie odsapnąć, także ze względu na córkę- dziecko takie
                        maleńkie doskonale wyczuwa napiecie matki...oczywiście nie radzę czekać w
                        nieskończoność,ale 3 miesiące, to minimum kiedy po porodzie mama i dziecko
                        potrzebują odizolowania....

                        Powoli dojdziecie do właściwych wniosków,jeśli tylko naprawdę chcesz byc ojcem
                        dla swojej córki i nie zrezygnujesz...
                        Zycie czasem przynosi dziwne rozwiązania....
                        • carminamama Re: REASUMUJĄC 14.01.06, 00:13
                          ...ja rozumiem twoje stanowisko...ale czy myslisz ze młoda mama w takim stresie
                          i nie rozwiazanej sytuacji jest w stanie jakkolwiek odsapnac? na przemyslenie
                          spraw miala wiele miesiecy ciazy...czy przy malenkim dziecku bedzie go miala
                          wiecej? wydaje mi sie ze czas na czekanie co życie przyniesie juz minął...w
                          koncu trzeba cos zdecydowac...samemu
                          dziecko jest na swiecie, maz zalatwil formalnosci, i na pewno jakos angazuje
                          sie uczuciowo w to dziecko...za kilka miesiecy moze byc juz bardzo przywiazany
                          do nie swojej corki...i co wtedy mozna bedzie mu ja tak po prostu odebrac? tez
                          okrutnesad
                          • polka3 Re: REASUMUJĄC 14.01.06, 00:27
                            Nie ukrywam, że jestem ciekawa co to za człowiek ten mąż,wcześniej żone
                            podejrzewał a tu nagle taki szybki...jeśli nagle zachwycił sie małą,to
                            rzeczywiście szkoda chłopa,ale jeśli stwierdził, że chyba nie jego i zachwiał
                            mu się grunt pod nogami, nie wyobraża sobie zycia beż matki małej,nawet za cenę
                            kłamstwa-więc szybko przysposobi dziecko..... to juz mniej mi się podoba...
                            • carminamama Re: REASUMUJĄC 14.01.06, 00:39
                              a moze po prostu maz wiedzac co zrobila czekal na jej reakcje...nic nie
                              powiedziala, zostala z nim, dla niego to moze znak ze go kocha, za chce z nim
                              byc nadal, z e romans skonczony...fakt do odwaznych nie nalezy, nie
                              zapytal...chyba zreszta nikt w calej trojce, ale jesli ja kocha i chcial jej
                              wybaczyc to jej pozostanie mogl odebrac jako znak ze tez tego chce, bez
                              trudnych rozmow, mniej bolesnie.
                              I byc moze on w czasie ciazy tez rozmyslal, ze to nie jego dziecko ale ze kocha
                              zone mimo wszystko sprobuje to dziecko wychowac...ni e jest to nic
                              złego...czemu para kochankow zaklada z e on nie jest swiadom sytuacji? ze to
                              nie jest jego wybor?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka