co z tym facetem?

16.01.06, 23:42
Zaczynam mieć powoli dość! Facet zaczyna mną pomiatać. Coraz cześciej zdobywa
się na niewyszukane teksty. Wczoraj usłyszałam, że jestem "jak wrzód na
dupie". Bardzo miłe zważywszy staż małżeński - 2 lata. Bardzo przypasowało
mu, że staram się dobrze wykonywać swoją pracę w domu, ale skończyło się na
tym, że ja robię wszystko. On nie sprzątnie nawet talerza ze stołu (2 m do
zlewu). Jak mu coś upadnie na podłogę to leży... A krasnoludki sprzątają. Jak
mu zwróciłąm uwagę to usłyszałam o tym wrzodzie. Czy chociaż raz wytarł
ścierką stół który zasyfił przy jedzeniu? Wszystko wzięło się z tego, że od
miesiąca jestem na wychowawczym. Sama stwierdziłam, że skoro on pracuje to
nie będę go obciążała innymi zajęciami. Ale (jak wyszło z ostatniej rozmowy)
jemu się wydaje, że ja nic nie mam do roboty (dwójka maluchów). Kiedy mu
ostatnio powiedziałam, ze tez chce miec czas dla siebie zeby odpoczac to mi
odpowiedział, zebym nie czytała do pozna, to sie wyspie i odpoczne... Czy Wy
tez jesteście takie głupie w wyreczaniu facetów? Jak mam teraz to rozwiązać?
Oddalamy sie coraz bardziej. Co teraz robić?
    • magdalenamk Re: co z tym facetem? 17.01.06, 00:23
      Sama stwierdziłam, że skoro on pracuje to
      > nie będę go obciążała innymi zajęciami. Ale (jak wyszło z ostatniej rozmowy)
      > jemu się wydaje, że ja nic nie mam do roboty (dwójka maluchów).

      Błąd, należy faceta wtajemniczyć w domowe obowiązki, wtedy będzie wiedział jaka
      to cieżka praca. Może wyjedź pilnie na weekend sama i zostaw mu do dom do
      posprzątania,dzieci do nakarmienia, ale najpierw musi im przygotować obiad,
      zrobić zakupy, ubrać, przebrać i pobawić się, wyjść na spacer.Najlepiej zostaw
      instrukcję obsługi z godzinami, o której co ma robić. Np. opisz co dokładnie
      musi zrobić dzieciom na śniadanie i o której, co i kiedy na obiad, wszystko
      przygotuj w lodówce ale brudne i nieobrane i dołącz przepis na zupę, ale
      niczego nie gotuj, itd. Wszystko oczywiście musi być najważniejsze, żeby nie
      mógł sobie niczego odpuścić. rzeczy mniej ważne też dopisz, zeby było tego
      bardzo dużo, ale z zaznaczeniem, ze tego opcjonalnie nie musi robić, wtedy
      poczuje ulgę. Oczywiscie dzwoń kilka razy dziennie i kontroluj, ze niby taka
      zatroskana jesteś. Gwarantuję, ze po tym weekendzie zmieni zdanie i doceni to
      co robisz.
      • izabela_741 Re: co z tym facetem? 17.01.06, 09:34
        ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        Piekne, naprawde piekne!!!
        Magdo jeszcze jedena taka odpowiedz i zaloze Ci fanklub.
    • ruda270 Re: co z tym facetem? 17.01.06, 00:30
      " Czy Wy tez jesteście takie głupie w wyreczaniu facetów?"

      Jestem jeszcze głupsza... niedawno wróciłam do pracy po wychowawczym i jest jeszcze gorzejsad

      p.s. pomysł z zostawieniem małża na weekend niezły...ale ja nie mam odwagi zrobić tego swoim dzieciomwink

      ----------------------------
      mama Idy(9.10.2001)i Jasia(28.06.2004)
      • halszkabronstein Re: co z tym facetem? 17.01.06, 01:03
        Co to znaczy gorzej ?? Tylko mi nie mów , że pracujesz tyle samo godzin co mąż
        po czym gotujesz obiadki i latasz ze szmatką . Sorry dziewczyny , ale ja
        nienawidze ani gotować ani sprzątać - gdybym hipotetycznie miała męża który nie
        chciałby w ogóle pomagac mi w domu( albo ujme to dosadniej - bym ja mu
        pomagała ) to by nie było obiadu a talerze by sobie stały przez 2 tygodnie ,
        wisi mi to tongue_out .
      • wlosy_na_nogach Re: co z tym facetem? 18.01.06, 09:51
        p.s. pomysł z zostawieniem małża na weekend niezły...ale ja nie mam odwagi zrob
        > ić tego swoim dzieciomwink

        no właśnie...
        • sutra Re: co z tym facetem? 31.01.06, 18:41
          Dlaczego, przecież to ich tata. Tak samo dobrze potrafi sie zająć dziecmi, jak
          mama, dwie rączki ma i sily fizycznej nawet więcej. A jak nawet dzieci dostaną
          obiad raz o godzinę później, to nic im się nie stanie.
    • malkowa Re: co z tym facetem? 17.01.06, 00:38
      Uwazam, ze pomysl z wyjazdem jest swietny. To chyba jedyne wyjscie, inaczej Cie
      nie doceni. Wiekszosc facetow juz tak ma, ze im sie wydaje, ze w domu sie nie
      pracuje...

      Pozdrawiam,
      MK
      • edytkus Re: co z tym facetem? 17.01.06, 01:47
        malkowa napisała:

        > Uwazam, ze pomysl z wyjazdem jest swietny. To chyba jedyne wyjscie, inaczej Cie
        >
        > nie doceni. Wiekszosc facetow juz tak ma, ze im sie wydaje, ze w domu sie nie
        > pracuje...
        >

        Pomysl moze okazac sie tragiczny w skutkach i biedaczka po powrocie mieszkania nie pozna (pisala ze
        maz nie podniesie nawet upuszczonego smiecia). Ja wiem jak u mnie by taki wyjazd wygladal - maz z
        kumplami a mala u tesciowej, ktora by prala, sprzatala i lozko slala. Kiedys sprobowalam - tesciowa
        poprala mi ubrania ktore mozna bylo tylko prac chemicznie, zalamka. Ale moj maz nie taki tragiczny
        jest, w miare sprawiedliwie dzielimy obowiazki.
        • wlosy_na_nogach Re: co z tym facetem? 18.01.06, 09:53
          Dokładnie esytkus - zwerbuje do domu teściową a sam będzie przy kompie
          siedział. A ja wrócę do bajzlu jak diabli... U mnie nie trzeba nawet zmywac, bo
          jest zmywarka, ale on nawet naczyń do niej nie włoży!!!
      • syla113 Re: co z tym facetem? 17.01.06, 08:52
        a ja mysle ze faceci sa tacy bo tak sa wychowanismilemamusie wszystko za nich
        robia cale zycie wiec trudno sie dziwic .ja mam synka i zamierzam wychowac go
        tak zeby zadna kobieta nie musiala go obslugiwac i zeby rozumial ze tez ma
        obowiazki tak jak kobieta
        • your_and Re: co z tym facetem? 17.01.06, 09:00
          Najpierw latanie wokół ukochanego sprawia kobiecie przyjemność i on potrafi to
          zauważyc i docenić, potem rodzą sie dzieci i przyjemnośc sprawia latanie wokół
          dzieci (stąd kawalerowie przyzwyczajeni że mamusia kazdy pyłek z drogi usunie).
          Kobiety zakładaja że facetowi latanie wokół dzieci tak jak i im powinno sprawiać
          przyjemność, a tu sie okazuje że oni są kwaśni i wściekli że nie jest jak
          kiedyś, przestaja nagle byc mili i kochani. Samo życie...
        • adsa_21 ja tez.. 17.01.06, 14:04
          teraz wlasnie moj synek w kuchni "zmywa naczynia"
          dostal myjke, miseczke z woda i do roboty!!!smile)))
        • majutka3 Re: co z tym facetem? 19.01.06, 23:00
          Dokladnie tak , jak piszesz. Moj chlopak zawsze mawia, ze faceci sa tacy jakimi
          ich stworzyly kobiety - czyli kochane mamusie lub pozniej zony. I to jest
          swieta prawda, od ktorej chyba nie ma wyjatku-wyjatek to dobra kobieta, ktora
          umie wychowac syna "normalnie" a potem zona ktora umie to docenic. ja mialam to
          szczescie ze mnie sie trafil syn wspanialej kobietywink)
    • sowa_hu_hu Re: co z tym facetem? 17.01.06, 09:12
      ja nie wyręczam. chociaz mój facet to też syfiarz.codziennie mu mówie że ma
      psoprzatac to i tamto (chodzi o jego rzeczy). na czynia i sprzatanie domu nalezy
      do mnie. chociaz jak mnie nie ma to on posprząta... ale żeby umyć kubek po sobie
      to tez nie bardzo... też słyszalam ze jestem upierdliwa... tyle ze ja sobie w
      kasze dmuchac nie dam! rozmawiałam już kilka razy na temat tej mojej niby
      upierdliwości i tłumaczyłam... dociera na jakiś czas a potem trzeba znowu smile
      przedewszystkim musisz porozmawiac powaznie z mężem! ale to czy zrozumie zalezy
      jakim jest człowiekiem...
      a tak w ogóle to proponuje wyjechac na weekend i zostawić mu dwójke dzieci...
      ciekawa jestem jak sobie poradzi...

      mój np ostatnio mnie na kolanach przepraszał jak mi powiedział że nic nie robie
      smile i prezentów nakupował... i od tego czasu ani słowa na ten teamt...
      • adsa_21 Re: co z tym facetem? 17.01.06, 14:09
        ja bym nie wyjechała..dzieci mi by bylo szkoda.
        I zaloze sie o palec, ze po powrocie z weekendu autorka wlasnego domu by nie
        poznala i mialaby roboty na caly tydzien ze sprzataniemsad((
        • wlosy_na_nogach Re: co z tym facetem? 18.01.06, 09:54
          tak właśnie!!! Taki typ!
    • natiz Re: co z tym facetem? 17.01.06, 09:23
      W pewnym momencie mój mąż zaczął zachowywać się podobnie - wygodnie mu było
      kiedy ja wszystko robiłam (dwoje dzieci+ praca zawodowa),ale go "przyuczyłam".
      Jak sobie sam nie wyprasował koszuli do pracy, to szedł w pogiętej (a pracuje
      na stanowisku kierowniczym,więc wyglądał niechlujnie), jak sobie nie wyprał, to
      nie miał czystych skarpetek, brudne naczynia prawie zaśmierdły w zlewie (jak
      zabrakło wdomu szklanek,to umył),obiad robiłam dla siebie i dzieci. Jak
      zgłodniał to sam musiał sobie naszykować. Lepiej dla niego było mi w końcu
      zacząć mi pomagać. Teraz nie mam kłopotu. A nawet wszystko się zmieniło od
      kiedy zaczęłam wyjeżdżać w delegacje - mąż ma w domu więcej obowiązków niż ja...
      • magi104 Re: co z tym facetem? 17.01.06, 12:06
        Jejku, przyznam sie, że na początku też byłam taka głupia z robieniem
        wszystkiego; największym błędem okazało się nabycie umiejętności gotowaniasmilesmilesmile
        Mimo że wyszłam za mąż za samodzielnego faceta, rozpieściłam go tak, że chyba
        trzy lata zabrałao mi ponowne usamodzielnienie gotongue_outtongue_out Obyło się bez moich
        wyjazdów i drastycznyh wybiegów typu gotowanie tylko dla siebie i dziecka, ale
        popieram jak najbardziej takie metody, mogę sobie wyobrazić , że tylko takie są
        skuteczne przy facecie, który teretycznie przyznaje żonie rację, że tak
        pracujesz tyle samo, a w domu mieszkają dwie osoby dorosłe i powinny się dzielić
        obowiązkami...tongue_outtongue_outtongue_out Czasem tylko takie "unaocznienie" problemu może zdać egzaminsmile
    • kosmitos Re: co z tym facetem? 17.01.06, 12:14
      to kwestia ustalenia zasad na początku; człowiek to takie zwierzę, że szybko
      się do wygody przyzwyczaja i tyle; ja sobie takiej syuacji nie wobrażam; po
      prostu ustal, że jak on jest w pracy to ty w domu, a poźniej w tzw. wolnym
      czasie pracujecie po połowie i tyle; inaczej będziesz zapierdzielać w domu 24
      godz na dobę i jeszcze będzie ci łaskę robił, że "utrzymue niepracującą żonę"
    • 18_lipcowa Re: co z tym facetem? 17.01.06, 12:37
      wlosy_na_nogach napisała:

      > Zaczynam mieć powoli dość! Facet zaczyna mną pomiatać. Coraz cześciej zdobywa
      > się na niewyszukane teksty. Wczoraj usłyszałam, że jestem "jak wrzód na
      > dupie". Bardzo miłe zważywszy staż małżeński - 2 lata. Bardzo przypasowało
      > mu, że staram się dobrze wykonywać swoją pracę w domu, ale skończyło się na
      > tym, że ja robię wszystko. On nie sprzątnie nawet talerza ze stołu (2 m do
      > zlewu). Jak mu coś upadnie na podłogę to leży... A krasnoludki sprzątają. Jak
      > mu zwróciłąm uwagę to usłyszałam o tym wrzodzie. Czy chociaż raz wytarł
      > ścierką stół który zasyfił przy jedzeniu? Wszystko wzięło się z tego, że od
      > miesiąca jestem na wychowawczym. Sama stwierdziłam, że skoro on pracuje to
      > nie będę go obciążała innymi zajęciami. Ale (jak wyszło z ostatniej rozmowy)
      > jemu się wydaje, że ja nic nie mam do roboty (dwójka maluchów). Kiedy mu
      > ostatnio powiedziałam, ze tez chce miec czas dla siebie zeby odpoczac to mi
      > odpowiedział, zebym nie czytała do pozna, to sie wyspie i odpoczne... Czy Wy
      > tez jesteście takie głupie w wyreczaniu facetów? Jak mam teraz to rozwiązać?
      > Oddalamy sie coraz bardziej. Co teraz robić?


      Nie, nie jestem taka głupia w wyręczaniu facetów i rownież nie jestem taka
      głupia by wyjść za takiego za mąż i miec z nim dzieci.
      Ale to ja....
      • wlosy_na_nogach Re: co z tym facetem? 18.01.06, 10:09
        oj lipiec... problem polega na tym, że przed ślubem nic na to nie wskazywało.
        Mój mąż pomagał mi we wszystkim był za rodziną, sprzątał, prał, gotował. Przed
        ślubem ja nie umyłam okien w mieszkaniu, bo robił to on. Największe jaja
        zaczęły się kiedy poszłam na wychowawczy. Teraz już nie o to chodzi, żeby mi
        pomagał, ale niech do cholery chociaż sprząta po sobie! I przestanie mi
        ubliżać! Zatanawia mnie ta diametralna zmiana po ślubie (nagle role się
        odwróciły teraz robię wszystko czego nie robiłam przed ślubekm a do tego
        dochodzi mi opieka nad dziećmi i sprzątanie po facecie)
      • wlosy_na_nogach Re: co z tym facetem? 31.01.06, 08:43
        Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu. Przeszłam małe piekiełko z moim
        chłopem próbując walczyć o swoje... I postanowiłam, że się rozwodzę. Czy któraś
        z Was ma to już za sobą? Jakie formalności trzeba załatwić?
        • lucerka Re: co z tym facetem? 31.01.06, 19:01
          rozwodzisz sie, bo powiedzial, ze jestes jak wrzod na dupie? big_grin
          i dlatego, ze nie sprzata?
          kobieto! to my sobie same stwarzamy to pieklo. kto powiedzial, ze naczynia maja
          byc umyte? kto powiedzial, ze podloga odkurzona? a skarpetki meza wyprane?
          przestanmy byc takie porzadnickie...
          przestan zmywac, przeciez kiedys skoncza sie wam czyste naczynia a jemu skarpety
          i galoty. i co on biedny zrobi? big_grin
          nie rozumiem tez dlaczego wiekszosc forumowiczek boi sie zostawic wlasnego meza
          i ojca wlasnych dzieci samego z dziecmi??? tozto zakrawa na patologie?
          a moze na jakies dziwne nieuzasadnione przeswiadczenie, ze my to zrobimy lepiej,
          ze on sobie nie poradzi - czytaj: nie bedzie tak postepowal jak my to robimy?
          przeciez wasi mezowie nie sa zdolni do przezycia samemu a co dopiero z dziecmi
          (takie mam wrazenie sadzac po waszych postach).

          moze troche wiary we wlasnych mezow?

          sorry za chaotyczna wypowiedz, to apel rowniez so samej siebie big_grin
    • 76kitka Re: co z tym facetem? 17.01.06, 13:53
      Ja wyręczam nie mam rady, muszę i tak Go w domu prawie nie ma, a jak jest wolę, żeby pobył z nami, niż żeby zmywał. Tyle, że mój zajmuje się dzieckiem i mam co weekend kilka godzin dla siebie. No i docenia mój wkład w wychowanie dziecka i prowadzenie domu. Może napisz mężusiowi na kartce rachunek: za pranie, sprzątanie, niańczenie dzieci, gotowanie, usługi seksualne. Może po podsumowaniu wydjdzie Mu, że Go na Ciebie nie stać. A po drugie nie pozwól sobie ubliżać, jak On Ci coś chlapnie, to Mu odparuj, żeby przysiadł. Nie jestem zwolenniczka kłótni i awantur domowych, ani wzajemnego ubliżania, ale jeśli gośc nie rozumie po polsku, że sprawia Ci przykrość, to co innego Ci pozostaje.
    • adsa_21 znam to.. 17.01.06, 14:03
      moj maz tez taki typ - wczesniej to mamusia za niego robila a pozniej ja
      mialam..
      w ciagu 3 lat:
      - raz zmyl naczynia
      - raz usmazyl kotlety
      - 3 razy przewinal naszego synka
      Wciaz tylko syfil, rozrzucal ubrania, zarl w lozku, kruszyl, smiecil itp

      Ale teraz to sie skonczylo..rozeszlismy sie i jestem szczesliwa.

      Pogadaj tak na powaznie ze swoim facetem..moze zrozumie o co ci chodzi, a jesli
      nie..tu juz decyzje zostawiam Tobie.

      pozdrawiam Cie i nie daj siesmile


      • wlosy_na_nogach Re: znam to.. 18.01.06, 10:04
        > moj maz tez taki typ - wczesniej to mamusia za niego robila a pozniej ja
        > mialam..
        > w ciagu 3 lat:
        > - raz zmyl naczynia
        > - raz usmazyl kotlety
        > - 3 razy przewinal naszego synka
        > Wciaz tylko syfil, rozrzucal ubrania, zarl w lozku, kruszyl, smiecil itp

        U Twojego męża mamusia u mojego babcia ( nawet teraz jak przyjeżdża ta kobieta
        do nas to potrafi mi z wyrzutem powiedzieć, że S. słodzi dwie łyżeczki i jeśli
        mu nie posłodzę kawy to tak jakbym jej nie zrobiła - brrrrrr).
        Wcześniej mi to nie przeszkadzało. Z chęcią krzątałam się po domu, ale teraz
        czuję się wykorzystywana na max i zdaje się, żepełnię rolę służącej.

        > Ale teraz to sie skonczylo..rozeszlismy sie i jestem szczesliwa.
        >
        > Pogadaj tak na powaznie ze swoim facetem..moze zrozumie o co ci chodzi, a
        jesli
        >
        > nie..tu juz decyzje zostawiam Tobie.

        Jak wyszło z niedawnej rozmowy mój mąż twierdzi, że dobry seks z nim to nagroda
        dla mnie za wszystkie trudy. Nic nie powiedziałam bo co miałam odpowiedzieć na
        taki durny tekst... Ale faktycznie czasem myślę, że lapiej mi będzie bez niego.
        Mam do opieki dwójkę dzieci nie muszę jeszcze niańczyć dorosłego chłopa
    • babka71 Jestem "wrzodem na dupie" 17.01.06, 14:25
      u swojego męża od dnia ślubu i nie narzekam....przyzwyczaił się ..i mu z tym
      dobrze i za to mnie KOCHA taki "wrzód" to sama radość..rośnie i pęcznieje z
      roku na rok he he
      • ageminix Re: Jestem "wrzodem na dupie" 19.01.06, 15:44
        U mnie jest wieczna walka. Maz rozumie i docenia ze ja siedze w domu z synkiem
        i ze zajmuje sie domem,ze bez tego to on by chodzil brudny i glodny do
        pracy.Tyle ze na przyznawaniu mi racji sie konczy a zaczyna wielka walka o to,
        zeby jego slowa zamienic na czyny.Nie kaze mu po powrocie z pracy zapitalac
        jeszcze w domu.Ale nich chociaz w weekend pozmywa po obiedzie (ktory ja
        przygotowalam) ,niech w ten weekend odkurzy mieszkanie (skoro ja sprzatam cala
        reszte) ,niech sciagnie i posklada pranie (ktore zrobilam)...I tak stale gadam
        mu i gadam i szlag mnie trafia ze on mi przytakuje,jeden weekend zrobi i potem
        juz nie pamieta.Musze mu przypominac,jak przypomne to zrobi.Tyle ze czuje sie
        troche jak zrzeda i czepialska...No ale on mi tego nie wypomina i robi, widze
        ze z cierpieniem na twarzy ale robi...Licza sie chyba te jego checi nie? Tego
        sie trzymam wink
    • gruba_dynia Re: co z tym facetem? 19.01.06, 20:31
      No to ja mam sytuację odwotną od większości tu opisanych... i aż trudno mi
      uwierzyć, że możecie żyć z takimi facetami ?!
      Mój mąż tez jest z natury leniwy i wygodnicki jak kazdy facetwinki pewnie marzy o
      tym, żeby mieć kobietę, która będzie wokół niego "tańczyć". Ale faktycznie jest
      tak, że mój mąż nie tyle że pomaga mi w domu, ale robi równie dużo rzeczy (jak
      nie więcej :o) jak ja. I nie tylko wtedy gdy wytknę mu coś palcem. Zupełnie
      spontanicznie, np. jeśli pralka skończyła prać, a ja zasnęłam na fotelu
      oglądajac film, mąż wstaje i wiesza na suszarce pranie. Nie muszę mu tego mówić
      i uczyć. I to wydaje mi się normalne. Mężowi chyba też. Wspólnie prowadzimy to
      nasze gospodarstwo smile Przeważnie tego nie doceniam ... wiec dobrze czasem
      przeczytać taki wątek jak ten big_grin
      • kalafior_tez_kwiat Re: co z tym facetem? 19.01.06, 22:16
        > np. jeśli pralka skończyła prać, a ja zasnęłam na fotelu
        > oglądajac film, mąż wstaje i wiesza na suszarce pranie. Nie muszę mu tego
        mówić

        Masz męża anioła wink)) pozazdrościć
    • kalina_p Re: co z tym facetem? 19.01.06, 23:04
      współczuję. Nie wiem, jak z takim gadac, bo mój mąz jest (na szczęscie)
      zupełnie inny.
      Napisze to, co zwykle - moze spokojnie, powaznie pogadacie o swoich
      oczekiwaniach, o swoich obowiązkach, moz emu spokojnie wytlumaczysz, że on
      tylko wyhcodzi do pracy a Ty masz prace w domu w zasadzie 24 godziny na dobę?
      Może zrozumie?
    • mamapiotra Re: co z tym facetem? 31.01.06, 14:05
      Mój facet nie próbuje nawet mi dogadywać. Mam zbyt dużą wyobraxnię i doświadczenie tongue_out Np. Na tekst o wrzodzie powiedziała bym że jest jak smród spod pachy - możliwy do usunięcia. jest jak leleń (niech sie domyśla czy chodzi lenienie sie, czy o rogi). Deska jest bardziej podniecająca od niego. albo bardziej czuła i seksowna. albo zwyczjnie - zanim wlazłeś mi na podłogę to miałam na coś ochotę, a teraz mi przeszło.
      Mój mąż jednak dba o dom. myje podłogi i wynosi śmieci. nie mam pojęcia, co jeszcze mógł by robić, bo wraca o 17 -18 do domu.
    • ania.freszel Re: co z tym facetem? 31.01.06, 21:33
      Mam dziś kiepski dzień. Po prostu w pracy miałam kilka ciężkich przypadków, i
      jakoaś sie czuję psychicznie wyżęta. Wśiekła jestem za całokształt. I naszło
      mnie że w sumie mam tak samo. Jestem za "przynieś, podaj, pozamiataj". A Pan
      tyłka nie ruszy palcem nie kiwnie. Zrobi sie samo. Ostatnio usłyszałam ze
      jestem psychicznie chora bo codziennie zmywam podłogę. No zmywam. Jest zima,
      syf sie do domu niesie. Więc zmywam. Dziecko sie bawi na podłodze, co ma sie
      bawić w błocie?! Nienawidze brudu, tak mnie matka wychowała. Szlag mnie trafia,
      że ma gdzieś, że nie pomoże, nie zapyta w czym pomóc. Zero cholera jasna
      jakiejs zwykłej ludzkiej empatii. Czasami to mam ochote rzucić w diabły ten
      kierat, usiąść przd telewizorkiem i mieć wszystko gdzieś bo z takim
      niewdzięcznym brudasem to syzyfowa praca bez dwóch zdań. Rety ale jestem
      wściekła, całe szczęście że jutro mam wolne... może mi przejdzie.

    • annamalgorzata25 nie sprzataj. zauwazy jak sie potknie .... 02.02.06, 12:28
      ...o to co sam nasyfil. jak ty dajesz rade?
    • kiniaan Re: co z tym facetem? 02.02.06, 17:17
      Zdecydowanie przebijam głupotą wszystkie znane mi mężatki bo oprócz tego, że
      piorę, prasuję, zmywam, gotuję, sprzątam to na dokładkę:
      - robię pasztety i pieczenie (nie zje nic ze sklepu - jedynak),
      - regularnie robię porządki w jego szafkach (trzyma brudne rzeczy z czystymi),
      Wolę nie zostawiać go z córką bo i tak kończy się na tym, że wyręcza go
      teściowa i grzebie mi po szafkach, a ja nienawidze tego tongue_out...
      Rozpuszczony jest do granic możliwości ale cóż wiedziałam, że wychodzę za
      jedynaka...
      I tak już go oduczyłam wielu "ciekawych" nawyków, które wyniósł z domu smile.
Pełna wersja