Niedlugo zwariuje

Mam 2-latka, ktory mnie wykancza. Najprostsza czynnosc, jak ubieranie,
karmienie, przewijanie, kapiel wlecze sie godzinami! Nic nie zdaje egzaminu,
nie umiem do niego dotrzec - ani tlumaczenie, ani grozby nic nie daja.
Jak pomysle, ze za pare miesiecy blizniaki wejda w ta faze to chce mi sie
krzyzczec.
Moze ktos mial podobnie i sobie poradzil? Pomozcie, bo wyladuje w wariatkowie...
Naprawde zaczynam zazdroscic mamom, ktore oddaja dzieci do zlobka i "maja z
glowy", ida do pracy i moga chociaz pare godzin myslec o czyms innym...
---
"Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
kilka instrumentów" Aleksander Spoerl