Przyjechała na ferie...

23.02.06, 16:45
Ma 11 lat, jest niejadkiem, nie cierpi i nie umie czytać, nie pamieta o mysiu
zębów, mówi że ja ją zmuszam do mycia się wieczorem, pod spodniami od piżamy
ma na noc majtki w których chodziła cały dzień (po co?), zapomina że trzeba
włosy czesać, ja to jestem wogóle niedobra bo zmuszam do jedzenia, ma problemy
z mówieniem poprawnie (ja se...), i mówi sama że ma z tym problemy, i z
pisaniem, i z liczeniem i ... ach brak słów
to córka szwagierki, fajna dziewczynka tylko rodzicom nic się nie chce.
Wychodzi ze mną na spacer, i jest zmęczona bo ona na powietrzu jest rano jak
idzie do szkoły i jak z niej wraca, czyli łącznie z 10min.
Koło domu sama nie może wychodzić bo strach, centrum Poznania, a rodzicom się
nie chce, wolą tv i dać jej czekoladkę.
Nie zmuszają do jedzenia bo nie mają nerwów (jak mówią) a nawet w szkole byli
, nauczycielka z pielęgniarka ich wezwała że dziecko niedożywione...
Normalna rodzina, nie patologia... tylko lenie smierdzące.

Boze, ustrzeż mnie od takiego lenistwa!!! Co by innym mogło szkodzic.
    • mieszkowamama Re: Przyjechała na ferie... 23.02.06, 16:49
      Ja pierdziu... koszmar jakiś. Weź się za nią przez ten krótki czas, może jakieś
      cuda zdziałasz, bo szkoda dzieciaka.
      • marysienka44 Re: Przyjechała na ferie... 23.02.06, 16:58
        Własnie jutro jedzi do domu.
        Powiedziała mi ze jestem straszną cicia co ją do jedzenia zmusza i czytania, i
        mycia. Wiem że i tak mnie kocha, bo sama to czesto mówi, za rok też na ferie
        przyjedzie.
        I mi powiedziała że mnie bardziej słucha i boi się niż mamy.
        Hehe, ciotka hetera.
        Jak na sniadanie prawie nic nie zjadła to ja mówie do niej: do obiadu zero
        słodyczy, i wiecie co? sama się pytała kiedy obiad, zjadła wszystko i mówi:
        teraz zjem se banan żeby potem kolację zmiescić.
        Fajnie ze pojmuje ale na nic mój wysiłek i tak oni to zmarnują.
        Zeszłego roku jak była to miała się uczyc tabliczk mnożenia i codziennie przez
        godz. z nią siedziałam. Wyuczyła się super.
        Wróciłysmy i pod konie marca miała sprawdzian i co? i pała, ja się jej pytam
        dlaczego? A ona że nikt z nią się nie uczył, a mama ciągle ją wyzywa od
        matołów...Na nic moje dobre chęci a pewnie jakbym im coś jeszcze powiedziała to
        dopiero byłaby wojna
        • dzoaann Re: Przyjechała na ferie... 23.02.06, 17:13
          Rety,faktycznie szkoda dziecka.I na feriach cudów nie zdziałasz.Jeśli Ci zależy
          na dziecku,to mimo wszystko radzę porozmawiać z rodzicami.Ale na spokojnie i
          moze jakoś dyplomatycznie.A nuż to coś da...Powodzenia życzę
          • leigh4 Re: Przyjechała na ferie... 23.02.06, 17:25
            Oj, obawiam się, że nic nie dasad Skoro Mała posługuje się takim słownictwem, to
            znaczy,że z takim obcuje na co dzień-więc pewnie rodzice z gatunku "weź se
            czekoladke i daj spokój"sad Szkoda dziecka...Dobrze, że przynajmniej ma fajną
            ciocięsmile
            • marysienka44 Re: Przyjechała na ferie... 23.02.06, 17:34
              Fajna nie fajna ciocia, to pojęcie względne, bo dla niej chwilami nie fajna.
              A rodzice własnie ten gatunek.
              Leniuchowce pospolite.



              -------
              Facet po 50tce to Meterolog - z przodu opad z tyłu wiatry
              Facet po 60tce to Młynarz - siedzi na workach i ciągnie za sznurek
        • maja_sara Oj, oj, !! 23.02.06, 21:59
          ciotka megiera, a nie hetera!!
    • mika_p Re: Przyjechała na ferie... 23.02.06, 17:47
      Nie ty jedna massz takie prblemy z nastoletnim gościem, poczytaj wątek z lipca
      pt "Zadowolić nastolatkasad((((((( długie":
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=26646039&v=2&s=0
      • marysienka44 Re: Przyjechała na ferie... 25.02.06, 00:42
        Dzisiaj pojechała do domu, rzuciła torbę i plecak pod drzwiami, nawet dzięki nie usłyszałam, tylko że najfajniejszy był komputer (dobrze że jej czas wyznaczałam bo tak jakby grała od rana do nocy to chyba by nawet nie wiedziała że jest u nas).
        No cóż, kolejny raz obiecuję sobie że to ostatni raz ją na ferie brałam ( w zeszłym roku byłam w ciąży i po 3 dniach ją odwieźliśmy, bo nie miałam zamiaru się dużej denerwować i użerać że ona nic nie chce jeść),
        ale wiem że za rok znowu będzie prosić, nawet płakać i będzie mi jej żal, i przyjedzie...
        Na kolonie/ferie nie jeździ bo kasy nie mają (na to) co oczywiscie jest absurdem.
        Może do przyszłego roku troszkę zmądrzeje, zacznie jeść, i myć się... ech marzenia
      • cruella Re: Przyjechała na ferie... 25.02.06, 01:05
        Przyznaję rację bo to ja byłam autorką tamtego wątku.

        Mimo najszczerszych chęci nie zadowolisz kogoś na siłę. Nie zmusisz rodziców do
        zmiany utartych poglądów, nie zmienisz nawyków żywieniowych ani podejścia do
        higieny. Każde słowa skierowane w ich stronę są i mogą być odbierane jako
        krytyka ich metod wychowawczych.

        Ja do tej pory walczę (a minął rok) by choć przez przysłowiowe 5 minut zwrócić
        uwagę na zwiększającą się otyłość chłopca, na związane z tym kłopoty (nie lubi
        sportu, ma kłopoty z doborem ubrań, koledzy śmieją się z jego nawyków
        żywieniowych i leżenia przed tv).
        Niby rodzice o tym wiedzą, niby coś robią ale...wystarczy zajrzeć do lodówki,
        żeby wiedzieć jakie jest menu. Nie trzeba myć się pachnącym mydełkiem, żeby
        przyzwoicie wyglądać. Wystarczy go po prostu używać.

        Daj sobie spokój, wypij szklankę melisy i uśmiechnij sięsmile
    • niebieskadziewczyna Re: Przyjechała na ferie... 25.02.06, 04:15
      Czasem wydaje mi sie, ze zanim ktos postara sie o dziecko powinien przejsc taki
      test jaki przechodza rodzice, ktorzy chca zaadoptowac dziecko. Moze wtedy
      byloby mniej takich beznadziejnych rodzicow?

      Dziecko latwo "zrobic" caly trud polega na wychowaniu. Nie kazdy powinien miec
      dzieci.
      • marysienka44 Re: Przyjechała na ferie... 25.02.06, 08:05
        Do Cruella: masz rację, strzelę sobie meliskę i postaram się aby moje dziecko było bardziej obowiązkowe, i "myślące", no i oczywiścia aby mi się zawsze chciało.

        A najgorszy wyraz w te ferie z ust tej małej to było: ciociu, nudzę się... jak o tym pomyślę to już mam dreszcze.

        Odnosnie tego co napisala niebieskadziewczyna - to jakby takie kursy były i szłyby tak szybko jak adopcja to rodzić dzieci musiałybyśmy w wieku 40 lat.
        Chociaż masz rację, pomogloby.
        • berecik7 Re: Przyjechała na ferie... 25.02.06, 22:29
          Wszystko prawda, ale z tym zdejmowaniem gaci po JEDNYM dniu (w końcu to nie
          jest jeszcze kobieta) to przesada. Nienawidzę spać bez majtek pod piżamą i
          nigdy nie zdejmuję na noc. O!
        • delecta Re: Przyjechała na ferie... 25.02.06, 23:08
          Po co w ogóle bierzesz tego dzieciaka. Chociaż nie piszesz o n iej źle, widać,
          że nie bardzo ją lubisz.
          • marysienka44 Re: Przyjechała na ferie... 26.02.06, 09:30
            Kocham ją bardzo, i właśnie dlatego mnie to tak boli!
            Gdybym jej nie lubiła to miałabym to głęboko w nosie.
            Ona jest kochaną dziewczynką, i życie bym za nia oddała, ubolewam nad głupotą szwagierki i jej męża. I nigdy bym jej nie powiedziała że nie może przyjechać.
            Szkoda że nie rozumiesz. Ktoś kto zna takie dziecko i jego rodziców to napewno zrozumie.

            Odnośnie "po co zmieniać majtki po jednym dniu? przecież nie jest kobietą"
            odpowiem tak , choć w wersji delikatnej "po co wycierać tyłek, jak będę znowu sr..".
            Pewne nawyki uczymy się od małego. A po drugie to kiedy ma nasza pupcia pooddychać?
            Każdy robi jak chce , ja takie coś spotykam po raz pierwszy.
            Ale był przedwczoraj program o czystości polaków, statystyki, i powiem wam (może ktoś widział) że:
            15% zmienia majtki raz na tydzień,
            30% raz na miesiąc,
            a w orzeszkach które stoją na barze w pubie, gdzie każdy może się czętować stwiedrdzono 15 rodzaju moczu, bo ludzie nie myją rąk wychodząc z toalety !
            To tak troche nie na temat.
Pełna wersja