an_ia5 08.03.06, 19:37 www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=3466 niezłe,nie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zaga25 Re: Wychowanie seksualne w szkole... 08.03.06, 19:47 Tragedia. To lepiej żyć w ciemnocie? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wychowanie seksualne w szkole... 08.03.06, 22:11 Na tym tle "Bravo Girl" + pornosy tatusia + starsi koledzy z podwórka naprawdę są znacznie mniej szkodliwi. Dobrze, że spora częśc młodzieży jednak robi sobie jaja z takich nauk. D Odpowiedz Link Zgłoś
mamaoskarka Re: Wychowanie seksualne w szkole... 08.03.06, 23:00 Czuje sie jakbym sie cofnela przynajmniej 50 lat do tylu, szok . Ci ludzie zyja chyba w innej rzeczywistosci, matrix i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
5aga5 Re: Wychowanie seksualne w szkole... 08.03.06, 23:15 Bulwersujący temat na wielu forach i wszyscy są przeciw ( ja też ) Czyli ze społeczeństwem chyba coś nie halo nie? ( ze mną też ) Odpowiedz Link Zgłoś
jktasp Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 10:40 Przepraszam, ale dla mnie wypociny "NIE" i Radio Maryja to ta sama parafia, tyle, że na przeciwnych biegunach. Więc nie mogę tego traktować poważnie. A co do wychowania seksualnego, to jestem przeciw, wolałabym , żeby było przygotowanie do życia w rodzinie i społeczeństwie, gdzie uczy się jak poradzic sobie z konfliktem pokoleń, jak radzic sobie z rodzeństwem, jak mądrze rozwiązywać problemy a najlepiej ich unikać, jak byc dobrym i szlachetnym człowiekiem, oczywiście wątku seksualnego bym nie pomijała, ale robic z tego nabożeństwo to juz przesada, ma swoje miejsce w zyciu i już. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
mamipatryka Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 10:51 To chyba jakiś żart??!! Lepiej zacznę juz teraz powoli uświadamiać moje dziecko, bo potem od takich lekcji, może dopiero dewiacji się nabawić. Koszmar!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ursgmo Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 11:12 Myślę że gdyby w szkole mojego dziecka ,miałyby zacząć odbywać się takie lekcje , chciałabym najpierw aby ktoś ,kto miałby je prowadzić , porozmawiał z rodzicami ,i przedstawił jak taka lekcja będzie wyglądać ,i jakie tematy będą poruszane . Jeśli miałaby wyglądać tak jak ta przedstawiona w artykule , dziękuję i się nie zgadzam ! I na tyle co znam rodziców dzieci które chodzą z moją córką do jednej klasy , nikt by się na to nie zgodził. Uważam że takie lekcje są bardzo potrzebne , ale mieszanie do tego religii , uważam za wielką pomyłkę . Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb mój syn nie chciał... 09.03.06, 11:19 Jest w 5 klasie. Trzeba było wyrazić zgodę, moje dziecko wraz z kolegą nie chciało. Powód - zajęcia w poniedziałek o 8 rano, a to jedyny dzień w tygodniu, gdy mieli na 8.50. Pozwoliłam nie chodzić, dziecko uświadomione przeze mnie od dawna. Gdy czytam takie teksty, cieszę sie, ze się dziecku chodzić na zajęcia nie chciało... Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 12:34 He he ... klasa 5 to chyba już za późno. Jak dla mnie to pierwsze pogadychy z dzieckiem na temat jak znalazłam się na świecie powinny odbywać się w wieku 2-3 lat (jak zacznie pytać) opowiedzieć o brzuszku mamy, itp. Później jak będzie miało lat 6 pogłębić wiedze na temat "cipek" i "penisków". Jako siedmiolatki powinny wiedzieć co to podpaska, tampon, itp i jak się "robi dzieci". Sama pamiętam jakich bzdur się dowiadywałam od koleżanek w szkole podstawowej, szok !!!! Chciałabym aby moje dziecko było bardziej uświadomione, o ile się garnie do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Uważacie się za inteligentne... 09.03.06, 13:21 ...a przyjmujecie rewelacje z takiego szmatławca za prawdziwe? Rozumiem, że wiedzę o świecie czerpiecie z dzienników typu "Fuckt" i "SE". Jerzy Urban jest dla Was autorytetem??? Pewnie większość z Was brała ślub kościelny. Na pewno pamiętacie nawiedzone nieco panie z poradni, ale prawdopodobnie jest to margines. P.S. Nie zdziwiłabym się, gdyby jedna, nieco przegięta wypowiedź pani prowadzacej kurs była prawdziwa, a resztę do niej dopisano według własnej fantazji. A tak, na marginesie - nie jestem fanatyczną katoliczką, ale wstydziłabym sie kupić "Nie", a tym bardziej przyznać się do czytania tego #$@%^%&^&*. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Uważamy się... he he... 09.03.06, 13:52 a która z nas kupuje? Ale poczytać w necie i się pośnmiać - można. Natomiast wychodzić z założenia - ze wszystko tam jest na sto procent kłamliwe - to już trochę niepoważne... Pewnie prawda leży po środku. Skądś się jednak biorą takie wykładowczynie wychowania do życia w rodzinie. I skąś się jednak biorą nastolatki w ciąży, którym na tym wychowaniu w szkole jednak o pszczółkach może i mówiono, ale o prawdziwym zapobieganiu chociażby ciąży - jednak już nie. A nie każde dziecko ma mamunię, która je uświadomi... I lepiej żeby jednak takie własnie dzieci nie trafiły w łapy nawiedzonych... A wstydzić się czytania gazet - a dlaczego? Różne czytywałam. Czasem na zmianę Przewodnik katolicki i Nie, bo to akurat u dentysty w poczekalni leżało. Jedynie Naszego Dziennika (tak się zdaje to dzieło nazywa) jakoś nie miałam okazji. I się nie wstydzę, ani z tego powodu nie czuję dumna... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Re: Uważamy się... he he... 09.03.06, 14:09 Nchyb, poczytaj artykuł o nieletnich matkach w Wysokich Obcasach. O ile pamietam, te laski w większości były uświadomione. I to nie przez nawiedzoną panią bardzo katolicką. Tylko że zamiast pigułek wolały kupić spodnie, facet nie umiał użyć prezerwatywy... Podobno największy problem jest w tym, że do pewnego wieku po prostu nie kojarzy się za dobrze paru faktów. Np. że jeżeli współżyję bez zabezpieczenia, to mogę z dużym prawdopodobieństwem zajść w ciążę. Bo przecież koleżanki nie wpadły... I to nie jest tylko moja opinia. Ostatnio usłyszałam ją od nauczycielki WOS-u, zupełnie bezstronnej. Opinię ta wyrobiła sobie na podstawie obserwacji młodziezy w wieku gimnazjalnym, w mieście średniej wielkości. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Uważamy się... he he... 09.03.06, 14:17 Joanno, ja ten artykuł czytałam i nawet się wypowiadałam, że bardzo tendenyjny jest... > Podobno największy problem jest w tym, że do pewnego wieku po prostu nie kojarz > y > się za dobrze paru faktów. Np. że jeżeli współżyję bez zabezpieczenia, to mogę > z > dużym prawdopodobieństwem zajść w ciążę. Bo przecież koleżanki nie wpadły... I właśnie dlatego tego typu problemy powinny być jednak akcentowane na tych lekcjach. A nie uświadamianie dorastających nastolatek, że na sex mają czas. Owszem, one mają, ale się tym nie przejmą! WIęc nie mówienie wyłącznie o miłości platonicznej, uczuciachitp, ale właśnie o prozie życia. Bo niestety, nie wszystkie dzieci mają szczęście mieć rozsądnych rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: Uważacie się za inteligentne... 09.03.06, 18:28 no ja się nie wstydzę, kupuję, i co więcej, uważam się za inteligentną. Czyżby paradoks? Co więcej, przyjmuję te "rewelacje" za prawdziwe. Hmm, czy mogłam się bardziej poglążyć? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 14:08 Kiedy byłam w liceum, pani od PeDeŻetWuEr tłumaczyła nam przez dłuższy czas, że siadanie chłopcom na kolanach jest grzechem śmiertelnym, prowadzi do bezpłodności (płci obojga), że nie wspomnę o grzesznych zabawach w samotności (wiadomo, od onanizmu rosną włosy na piersiach i pogłębia się wada wzroku). Także śledzie mnie wcale a wcale nie dziwią. Odpowiedz Link Zgłoś
aglesnik Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 14:11 o kurcze, ile jeszcze "atrakcji" przede mną! i na dodatek tacy ludzie kształcą się i potem opowiadają te bzdury na moje pieniądze. koszmar! ag. Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 14:25 W liceum mialam kurs przedmalzenski z Pania katechetka i polowe z tych rzeczy na wlasne uszy slyszalam. Po jedych zajeciach pol mojej klasy ( maturalnej) wyszlo z duzym rozbawieniem, bo co druga z nas zabijala co miesiac swoje dziecko pigulkami... na szczescie wiekszosc z nas byla na tyle rozumna, zeby nie brac sobie do serca co owa Pani mowila... Tak wiec obawiam sie, ze duza czesc tego artykulu jest prawdziwa Pozdr Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
nunia01 Re: Wychowanie seksualne w szkole... 09.03.06, 15:08 W szkole średniej miałam 10 godzin zajęć wychowania seksualnego. Co prawda było to dość dawno temu, ale szkoła była bardo nowoczesna (szkoła społeczna). Prowadziła chyba jakaś pani z poradni przykościelnej. Z 10 lekcji 8 dotyczyło przebiegu porodu (chyba aby nas zniechęcić). Pani opowiadała ze szczegółami jak, gdzie i z kim rodziła kolejne dzieci. Tak szczegółowo, że jeden z kolegów musiał udać się do łazienki poprzeglądać sie w muszli. O antykoncepcji były jedne zajęcia gdzie pani przedstawiła nam tabelkę do przeczytania - trzeba przyznać, że wszystkie metody były wymienione - ze szczególnym uwzględniem skutków ubocznych. Generalnie porażka i starata czasu. Szkoda, że nie wytłumaczyła wtedy dokładnie NPR, bo może mając dość czasu na obserwacje (wtedy jeszcze nie współżyłam) nauczyłabym się rozpoznawać objawy płodności kiedy jeszcze antykoncepcyjna strona metody nie była mi potrzebna. Później było 'za późno' na naukę i z wygodnictwa stosuję tabletki Jestem skłonna uwierzyć, że takie treści się przekazuje - bo półtora roku temu spotakłam się ze strasznymi przekłamaniami i manipulacją danymi ststystycznymi na kursie przedmałżeńskim. Dobrze, że zdobywałam wiedzę w inny sposób, współczuję dzieciom, które uczone w ten sposób jeszcze w to uwierzą. Odpowiedz Link Zgłoś