niusianiusia
17.03.06, 17:45
jest bardzo, ale nie o mnie, tylko o to co mam, ewentualnie chcę kupić. Nigdy
nie może być gorszy, ja spodnie to i on musi sobie zaraz przypomnieć o swoich
brakach w garderobie, ja buty to i on buty.... dzisiaj zaproponowałam mu, ze
chciałabym sobie kupić na raty samochód, nowy.... że mogę odliczyc vat, od
podatku itd... "on sobie przecież nie kupuje samochodu, w dodatku przecież
oszczędzamy na co innego"- usłyszałam. jak chcę to mogę kupic samochód, tyle,
ze w razie czego on mi nie pomoże go spłacać, (nadmieniam że przez prawie
wszystkie lata małzeństwa to ja dużo lepiej zarabiałam, oczywiści poza
urlopem po urodzeniu malucha), no i oczywiscie będę musiała dokładać się do
utrzymania rodziny....dup... blada. Z tym człowiekim łączy mnie chyba już
tylko dziecko i kosz na brudną bieliznę w łazience