05.05.06, 14:33
Hey dziewczyny!!
Jak już wcześniej pisałam termin porodu mam na wrzesień i bardzo się tego
boję.
Czy byście mogły napisać mi cos na ten temat?
Jak najlepiej się do tego przygotować? Czy któraś z was miała poród rodzinny?
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam
Małgosia
Obserwuj wątek
    • tina1234 Re: poród 05.05.06, 15:52
      To ja opiszę Ci jak to było u mnie. Termin miałam na 16 grudnia (piątek). W
      czwartek pojechałam i kupiłam całą wyprawkę. W niedzielę mój mąż stwierdził, że
      rozłoży łóżeczko. Śmiałam się że chyba chodzi mu o to żeby szybciej wylazło
      nasze maleństwo. Następnego dnia rano pojechał do Warszawy (studiuje dziennie i
      mieszka w akademiku). Ja na 17 poszłam sobie do Kościółka, bo akurat były u nas
      rekolekcje przed Bożym Narodzeniem. W Kościele pobolewał mnie troszkę brzuch,
      ale stwierdziłam, że to jeszcze nie to. Wróciłam do domku. Brzuch ciągle co
      jakiś czas bolał. O 21 (pamiętam że to bylo po M jak miłość) zeszłam na dół i
      powiedziałam mamie, że coraz częściej mam bóle. Mama zadzwoniła po ciocię,
      swoją siostrę, która jest położna, ale w innej miejscowości, a mieszka obok
      nas. Ciocia przyszła, podotykała mojego brzucha i powiedziała, że skurcze na
      zbyt silne nie wyglądają, ale zadzwoniła do szpitala i pojechaliśmy na KTG, ja
      już ze spakowaną torbą. Zadzwoniłam do męża, żeby przyjeżdżał (ostatni autobus
      miał o 21.30, a nastepnego dnia kolokwium, więc dopytywał się czy na pewno ma
      przjeżdżać). W szpitalu położna podłączyła KTG, leżałam tak jakieś pół godziny.
      Odczytała wynik i stwierdziła, że skurcze nie są zbyt silne, ale lepiej żeby
      zbadał mnie lekarz. Lekarz mnie zbadał i okazało się, że rozwarcie jest na 4
      cm. Powiedział że do 3 w nocy urodzę. Przebrałam się i poszłam na porodówkę.
      Koło północy przyjechał mój mąż. Wtedy dopiero zadecydował, że chciałby być
      przy porodzie. Niestety lekarz się nie zgodził, bo nie miał szkoły rodzenia,
      ale był przy mnie prawie do końca, niestety na sam finał został wyproszony z
      sali. Była też ze mną cały czas moja ciocia. Ale wracając do porodu. Około 1
      lekarz przebił mi błony płodowe. I podłączyli mi kroplówkę z oksytocyną.
      Skurcze były coraz mocniejsze, ale nie było tak źle. Mąż cały czas trzymał mnie
      za rękę. O 2.30 zaczęły się skurcze parte (wtedy wyprosili mojego męża),a o
      2.35 urodziłam. Męża już zawołali żeby mógł zoabczyć córeczkę ( a tak chciał
      przeciąć pępowinę). Potem jeszcze łożysko co było już bardzo proste. Najgorsze
      było to że nie umiałam przeć, ale jakoś dalam sobie radę. A bólu tak naprawdę
      nie pamiętam, teraz mówię, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Lekarz,
      położna i moja ciocia powiedzieli że jestem stworzona do rodzenia, tak dobrze
      mi poszło. Aha potem mnie jeszcze zszywali, byłam nacinana i jeszcze pękła mi
      szyjka, ale po tygodniu (czyli po zdjęciu szfów) już normalnie siedziałam. smile
      Życzę powodzenia i ja uważam że jeśli Twój mąż chce to wybierzcie poród
      rodzinny.
      • dziewczynka_bez_zapalek Re: poród 05.05.06, 17:41
        ja wkleję mój post na naszym forum dla lipcóweczek 2005.


        dziewczynka_bez_zapalek 26.06.05, 19:00 zarchiwizowany


        witam już nie 2w1 wink)))

        tak jak Moniczka napisała 22 czerwca o 7.10 urodziłam Kubusia wink
        21 czerwca około 11 w nocy odeszły mi wody płodowe (ciepłe, sączące się, nie
        można ich pomylić w żaden sposób np z posikaniem się wink)) na szczęście były
        czyste ale i tak dostałam w związku z tym szybszym odejściem wód antybiotyk w
        trakcie porodu jak i tuż po aby nie doszło do jakiegoś zakażenia)

        a więc przed 12 w nocy trafiliśmy wreszcie na porodówkę do Krosna (akurat byłam
        u męza 20km od Krosna) więc jeszcze przejechałam się autkiem po pieknych
        polskich dziurawych drogach wink
        podłączyli mnie pod KTG a wody dalej się lały (nie wiedziałam że tego aż tyle
        jest !!!) więc totalnie wszystko miałam przemoczone. wyszły skurcze co 5 minut
        od razu, zresztą tą regularność zauważyłam już w trakcie jazdy na porodówke.
        na nieszczęście były to słynne bóle krzyżowe więc później bolało
        niemiłosiernie. jako że odeszły mi wcześniej wody byłam prawie przez cały poród
        podlączona do KTG więc za przyjemne to nie było zwłaszcza wtedy gdy bóle były
        już nie do zniesienia. na szczęście Wojtek był ze mną w sali porodów rodzinnych
        i w trakcie największego bólu masował mi mocno plecy (chwała mu za to !!!) bo
        dawało jakąs tam małą ulgę. od razu po przyjeżdzie po badaniu okazało się że
        rozwarcie mam już na 4cm. niestety po jakichś 2godzinach zwiększyło się tylko o
        cm więc troche mnie to załamało...

        potem podłączyli mi koło 4 nad ranem oksytocyne żeby to szybciej poszło i
        rzeczywiście ... tylko, że zaczęło tak strasznie boleć, że błagałam prawie o
        jakieś znieczulenie. ponoć chciałam choćby aspirynke (hi hi hi) bo okazało się
        że na znieczulenie jest już za pózno ... przy jakichś 8-9cm poczułam bóle parte
        i momentalnie zrobił się wokół mnie ruch wink przyleciała położna i powiedziała
        jak przeć wink a to nie było takie łatwe jak się mówi ale nie powiem że jak już
        czujemy parcie to boli inaczej i da się znieść ... w sumie 1 etap porodu trwał
        7 godzin a parcie 10 minut. oczywiście nacieli mnie wink i teraz szwy ciągną i
        bolą no ale muszę się pochwalić, że po porodzie wstałam z łóżka po 2
        godzinach !!! i byłam do życia wink

        Kubuś ważył 2860g i mierzył 54cm , dostał 10 punktów wink
        tatuś przecinał pępowinke wink

        muszę przyznać, że dość szybko zapomina się o tym bólu porodowym, ja w sumie
        prawie nie pamiętam co się działo ze mną i wokół mnie mniej więcej od 8cm
        rozwarcia wink))

        troszke to chaotycznie piszę bo lada moment może się Kubuś obudzić wink
        karmię go piersią wink pokarm taki prawdziwy przyszedł w 2 dobie także nie mam
        problemu póli co z karmieniem a Kuba to mała pijawka wink budzi się mniej więcej
        co 2 godziny a w szpitalu był najcichszym dzieckiem chyba na oddziale wink
        oczywiście spadł na wadze, ale potem był przy cycu jak juz pokarm przyszedł i
        ładnie nadrobił wink no i z moich 70A zrobiło się chyba B albo C wink))

        przez kilka dni nie będzie mnie na forum bo w domu remonty i komputer odłączony
        od sieci ... ale na pewno nadrobię wątki bo to już jak uzależnienie wink

        życzę powodzenia mamusiom i lekkich porodów !!!
        a tym co się już rozdwoiły to gratulacje ogromne !!!

        Asia i Kubuś (prawie 5dniowy)

        aha, no 21 czerwca ok 19 wieczorem koleżanka z forum mi wysłała smsa ze ona juz
        urodzila a ja wpadłam w taką euforię i amok, że chyba z tego wrażenia zaczęłam
        rodzić smile)smile
    • agusiakrz Re: poród 05.05.06, 18:10
      Ja urodziłam w 42 tygodniu przez cesarkę miałam
      znieczulenie "podpajęczynówkowe" ogólnie było fajnie tylko po znieczuleniu za
      szybko się podniosłam i trzez trzy dni łeb mi pękał niesamowicie!!! ale
      naprawdę to było przeżycie... fantastyczne
    • martina.15 Re: poród 05.05.06, 18:18
      nie ma czego sie bac- i tak sobie tego nie wyobrazisz, wiec po co sie nakrecac?
      ja chcialam i mialam rodzic w wodzie- ale dwa tygodnie przed narodzinami Hani
      zlapalam przeziebienie, dostalam antybiotyk i... musialam uzyc nystatyny
      dopochwowej, co potem troszku zdyskwalifikowalo mnie. ale mialam kochana,
      wspaniala polozna (wynajelam, lacznie z mozliwoscia) ktora z miejsca, widzac ze
      juz mi sie zaczelo wrzucila mi dwa srodki przeciwbolowe i bylo spoko. rodzilam
      bardzo szybko- bylo ciezko- ale zaraz po zakonczeniu o tym nie pamietalam
      (skoczylo sie cc, malej spadalo tetno)

      pierwsza rzecz do przygotowan- bez paniki. to nie ma sensu bo i tak nie wiesz
      jak bedzie. musisz jak najwiecej sie dowiedziec o swoim szpitalu, mozliwosci
      znieczulenia itp. no i jednak nastawic sie- bolec musi. ale dobra polozna zadba
      o to zeby bolalo jak najmniej.
      druga- szczerze powiedziawszy bardzo zaluje ze mialam cesarke. wcale to nie taka
      super sprawa- masz bol przez kilka tygodni a nie przez kilka godzin uncertain i
      dzieckiem zajmowac sie bardzo ciezko...
      trzecia- utrzymuj forme. ja do ostatniego dnia chodzilam do szkoly pomimo ze juz
      bylo ciezko. ale latalam po tych schodach i mam wrazenie ze mialam sporo sily na
      ten moj trzygodzinny porod smile
      • martina.15 Re: poród 05.05.06, 18:31
        acha, dwie rzeczy- ja mialam jako ze sytuacja byla powazna, znieczulenie ogolne,
        mialam tez dwie rzeczy przy "porodzie rodzinnym, porodzie w wodzie" jak to u nas
        nazywaja- mialam sale do porodu jak mieszkanko dwupokojowe, ale niestety nie
        mialam jak z tego korzystac- porod postepowal niesamowicie szybko jak na
        pierworodke a bylam pod ktg i niestety spod niego trafilam na operacyjna- ale
        calkiem niezle bylo bo mama obok byla caly czas, podchodzila do mnie jak
        chcialam i neonatolog od razu jej Hanie pokazala smile

        wspominam mimo wszystko porod bardzo fajnie smile a moze wspomne- mialam bole
        krzyzowe smile
      • metoda_7 Re: poród 05.05.06, 18:40
        hej martina a kto był z tobą przy porodzie?? bo chyba nie powiesz mi że sama?
        ja już zaprosiłam moją starszą siostre smile
        • martina.15 Re: poród 05.05.06, 19:00
          byla ze mna moja mama smile ale to byl strzal w dziesiatke bo wiedziala o co
          chodzi... poza tym ona mi mowila troche ze swojego przykladu (polozna przy
          drugim porodzie powiedziala jej zeby nie krzyczala, tylko ta sile skupila na
          dzidzi- i szlo jej szybciej)

          super bo mama sie nie wtracala, tylko mialam ta swiadomosc ze jest
          • mcdza Re: poród 05.05.06, 22:00
            Ja przy porodzie bylam sama, zreszta nie trwalo to dlugo bo do szpitala
            trafilam z rozwarciem na 8 cm i to bylo okolo godziny 4 nad ranem a o 7
            urodzilam synka, porodu nie wspominam za dobrze, bo dla mnie byl to niesamowity
            bol i nic po za tym!!Bol ten nie skonczyl sie nawet gdy urodzilam, bo szycie
            takze bolalo a niestety bylam poszaropana strasznie. Naszczescie kazda kobieta
            przezywa to inaczej, i czesto slyszalam ze to nie jest takie strasznie
            blebleble ale nie dla mnie ehhh
            • lorunia Re: poród 17.05.06, 11:05
              Nie ma co sie bac porodu i sobie go wyobrazac, bo nigdy w zyciu tego nie
              zrobisz. Z reszta kazda z nas inaczej go przezywa, jednych bardziej boli innych
              mniej.
              Ja przy porodzie bylam sama i to w dwoch przypadkach. W pierwszym mialam
              wywolywany porod, bo musialam urodzic martwa dzidzie. Wszystkie skurcze
              przespalam, tylko obudzilam sie na te parte.
              W drugim przypadku rowniez porod wywolywany, bo wody uciekaly, wysokie bialko w
              organizmie co moglo zaszkodzic mi i malemu. Do poki nie odeszly wody bole do
              zniesienia, a pozniej to juz ciezej bylo ale dalo sie przezyc. Jak zaczelam
              przec i maly sie urodzil to wszystko przeszlo. Nie pamietalam tego bolu i mogla
              bym miec nastepne dziecko.
    • kamilaharasim Re: poród 17.05.06, 04:42
      Czesc! Ja mialam bardzo latwe porody, a bylo juz ich dwa. Przy pierwszym od
      przyjscia do szpitala do porodu bylo 3 godziny. Z poczatku nie bylo tak zle,
      ale jak przyszly bole parte to wtedy prosilam o jakiekolwiek znieczulenie, ale
      ze bylo za pozno to rodzilam bez. Mialam naturalne pekniecie i duzo szwow,
      przed pierwszy tydzien mialam problemy z siadaniem i bylo mi ciezko, i bardzo
      polecam porod z kims bliskim, to bardzo pomaga. A drugie dziecko urodzilam
      bardzo szybko bo od przyjscia do szpitala do urodzenia trwalo to niecale dwie
      godziny i mialam tylko 3 szwy. Wiec musze powiedziec, ze przy pierwszym
      malenstwie jest ciezej i jest wiecej strachu, ale samo przychodzi co robic i
      jak.
      Powodznia. Szybkiego i latwego porodu.
    • doris1981 Re: poród 31.05.06, 12:44
      Mój pierwszy poród wyglądał tak: ok 11.30 odeszły mi wody, były
      zielone.Pojechalismy do szpitala z mężem i moją siostrą (bylismy akurat na
      obiedzie u mojej babci).Na izbie przyjec zbadala mnie połozna i powiedziala ze
      mam rozwarcie na 1 cm.Wody cały czas leciału i byłam cała mokra.Potem połozna
      na wózku zabrala mnie na sale porodową, tam lekarz mnie zbadał i zrobił usg
      (dziecko ułozone było posladkowo). Po usg położna mni ezbadała rozwarcie bylo
      juz na 8 cm.Połozyli mnie na łóżku porodowym a obok była przygotowana sala do
      cesarki w razie gdyby dzidzia pupą nie mogła wyjść.Podłączyli mnie pod
      ktg.Skurcze były juz bardzo częste i bolesne.Po kilku skurczach zaczęłam
      odczuwać już te parte.Po trzech partych moje słoneczko było już na świeci (godz
      14).Takze poród nie jest taki straszny.U mnie wszystko trwało 2 i pół
      godziny.Mąz był cały czas ze mną.Pan dr anastezjolog powiedział ze mąz bardziej
      blady niż ja.pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka