Dodaj do ulubionych

Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po piwo :/

10.07.06, 15:08
Wczoraj byłam z rodziną nad jeziorem. Ponieważ były tłumy, koc mieliśmy
rozłożony jakieś 20m od brzegu, gdzie najchętniej przebywali nasi dwaj
chłopcy: 3- i 5-latek. W pewnym momencie mój mąż który ich akurat pilnował
przeszedł koło koca, na którym ja pilnowałam naszych rzeczy i zapytał czy mi
coś kupić i że idzie po piwko. Ja na to, że ok, ale niech mi przyprowadzi
dzieci - nie chciałam naszych rzeczy zostawiać. Na to on że spoko, nic im sie
nie stanie bo do 50m od brzegu jest cały czas woda do pasa. I poszedł!!!

Idę do dzieci, p*****ę kocyk. Dzieci NIE MA! Tłum dzieciaków obijających się
o siebie a moich chłopaków nie widać sad Nie powiedziałam jeszcze o tym że oni
lubią nurkować... Biegnę, szukam najpierw ich ale gdzie? Wszędzie tłumy
ludzi. Potem biegnę po męża, znajduję go w kolejce po piwo i krzyczę żeby ich
szukał.

No i oni byli, ale ich nie poznałam w tym tłumie dzieciaków.

W tym momencie miałam dosyć "wypoczynku", rozpłakałam się i strasznie się
pokłóciliśmy.

Cały czas mam nadzieję że to ze mną jest coś nie tak, że jestem psychiczna i
przewrażliwiona. Bo wolę to niż myśl że mam męża totalnego głupka sad
Obserwuj wątek
    • kam31 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:17
      jeśli chodzi o dzieci to ja zachowuje się podobnie, w takich sytuacjach nie
      spuszczam z oka. Tak samo w tłumie, w sklepie czy na ulicy. A juz jak słysze
      jak ktos sie dziwi że 2 letnie dziecko boi się psa wielkosci wilczura to mam
      ochote przywalic mu w ten tępy łeb. Raz pokłóciłam sie o psa z kuzynką i jej
      rodzicami. W tamtym roku widziałam nad morzem kobietkę z bliźnietami tak około
      2 lat i miała te dzieci spiete na szelkach i pasku (wygladały jak w uprzęży)
      ale wcale jej się nie dziwiłam, bo ja dostaję jakiegos irracjonalnego strachu i
      obawy o ich bezpieczeństwo gdy np. musze iś sama z dziecmi.
      • lola211 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 17:37
        Dzieci dziela sie na takie, ktore psów sie nie boja- bez wzgledu na wielkosc i
        takie, ktore przeraza byle pinczerek.Znam przypadek, gdy 11 -latka uciakala z
        placzem przed 6 tygodniowym yorkiem- moje zdziwienie siegneło zenitu, tym
        bardziej ze nigdy nie miala z psami zlych doswiadczen.
        • spacey1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 17:50
          upraszczasz. Moja córcia nie boi się małych piesków, a dużych tak. Syn zresztą
          też. Nie wiem, skąd wzięłaś tak radykalny podział.
        • edycia274 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 22:57
          moja tak kocha psy, ze potafi podejść do amstaffa i przytulać się na amxa , ja
          z właścicielem w szoku lecimy by nic sie nie stało
          miałam kiedyś rotka na przechowaniu moja robiła z nim co chciała
          a jeden niuf miał depresje po tym jak Niki od niego wyjechała
          uważam, ze dziecko respekt powinno przed psami mieć, i aby za bardzo im nie
          ufało nigdy nie wiadomo co się stanie. mnie nie cieszy to, ze niki tak kocha psy
    • agnisiaz Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:18
      wiesz co ONI tak mają
      mój mąz zabrał nasza córkę po rower do schowka nie uprzedzając mnie że ona
      idzie z nim (a była sama na dworze), a więc kiedy moje krzyki z okna i wołania
      nie pomogły pobiegłam (szybciej niz rekord na 100) na dwór i co ujrzałam
      zadowolonego mężusia z córeczką i pytanie ALE COS SIE KOCHANIE STAŁO?
      myslałam że gada uduszę
      aga mama wiki
      • olinek11 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:23
        moj maz na szczescie jest inny ,czasami mam wrazenie ze za bardzo przeczulony
        ale a drugiej strony wole zeby byl taki niz pozniej mialabym plakac bo cos sie
        stalo
        • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:30
          Mój mąż kocha dzieci i ogólnie bardzo dobrze się nimi zajmuje, ale czasem,
          rzadko, ma takie momenty... że wychodzi "bezmózg" sad

          Cały czas mam nadzieję, że któraś z Was powie że przesadzam. Naprawdę. Chodzą
          co tydzień na basen regularnie, świetnie nurkują dla zabawy ale właściwie nie
          potrafią jeszcze pływać... Starszy nie poszedłby nigdzie z obcym, co do
          młodszego to nie wiem bo jest jeszcze naiwny (3 latka!). No i wiedzieli gdzie
          jest nasz koc. Ale mimo wszystko ciągle uważam że miałam rację "siejąc panikę".
          Dobrzy pływacy też się topią, ileż to ludzi topi się każdego roku chociaż
          POTRAFIĄ PŁYWAĆ!
        • zonka77 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:42
          mój małż też z tych przeczulonych i małej z oka nie spuszcza ale to dobrze bo ja
          też jej bym nie spuściła z oka - tym bardziej nad jeziorem
          Ma 5,5 lat i jest zdecydowanie za mała i zbyt zwariowana żebym ją zostawiała
          samą w dużym zbiorowisku ludzi i nad wodą gdzie nie wiadomo co jej do łebka
          przyjdzie i gdzie polezie, czyjej jakiś dzieciak nie przytopi albo nie polezie
          tam gdzie głębiej albo jej skurcz nie złapie...no nie wiem - cokolwiek sięmoże stać.
          Rozumiem że się rozpłakałaś ze strachu i pewnie mąż się wkurzył...też bym się
          strasznie zdenerwowała nie mogąc znaleźć dzieci i też bym pewnie buczała.
          Może uda Ci się na spokojnie wyjaśnić mężowi że strach jest strach i bardzo się
          zdenerwowałaś i stąd złość i płacz. No i uzgodnijcie zasady działania jak
          jesteście nad wodą żeby to się nie powtarzało.

          Mój mąż mimo że jest ostrożny to np nie mógł załapać żeby małej w aucie nie
          zostawiać jak wychodzi na kilka minut. Opisałam mu kiedyś plastycznie co się
          może wydarzyć i zapytałam czy wybaczyłby sobie kiedykolwiek i zniósł wyrzuty
          sumienia gdyby coś się małej stało przez to że jemu nie chce się jej wziąść.
          Dodałam do tego wyszukane historie z prawdziwego życia (niestety znam już dwa
          przypadki spalenia się dziecka w aucie kiedy zostało samo na chwilkę)
          Przekonało go to wszystko i powiedział "ok, przekonałaś mnie" i teraz wiem ze
          zawsze ją z auta wyciąga.
          Pogadaj z mężem na spokojnie i nie mów mu że jest głupi i nieodpowiedzialny
          tylko spokojnie wytłumacz dlaczego się boisz, co się może stać i powiedz mu
          wyraźnie jak chcesz żeby było. On może był inaczej wychowany (sam gonił od
          małego) nie ma tyle wyobraźni a do tego wykrzyczane w złości zarzuty na nikogo
          nie działają.Działa za to spokojna rzeczowa argumentacja i rozmowa
          Do mężów czasem trzeba mówić drukowanymi literami smile smile
          • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:53
            Dziękuję Zonka,

            Mam nadzieję że uda mi się z nim porozmawiać tak, żeby odniosło to skutek. Do
            tej pory też nie zapina dzieciom pasów na "krótkich trasach"... Nie zdaje sobie
            też często sprawy że choć są to grzeczne dzieci to nie wystarczy
            powiedzieć "Zaczekaj tu na mnie, na placu zabaw, tatuś za chwilę wróci" i sobie
            pójść. A jemu mogłoby się to przytrafić jak go znam.

            Masz rację, jak się będzie dało to z nim porozmawiam.
            • zonka77 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:58
              ooo, jak nie zapina pasów to poszukaj na internmecie filmiku co się dzieje kiedy
              jest hamowanie a dzieci nieprzypięte!
              Rodzice są przypięci i nic im sięnie dzieje a dzieciak wylatuje przez przednią
              szybę! Wystarczy przychamować ostro bo cokolwiek - albo wystarczy że jakiś
              wariat wjedzie z impetem w auto.Jak mam to Ci dam linka - gdzieś miałam kiedyś -
              też małżonowi pokazywałam
    • g0sik Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:33
      No cóż nic tylko pogratulować takiego jełopa...I nie wszyscy faceci zostawią
      dzieci w wodzie, bo chlanie ważniejsze - ale alkoholik tak, bo cóż się może
      stać dzieciom bez opieki? Nic, przecież jak się będą topić to na pewno dobrzy
      ludzie uratują i zrozumieją, że dla tatusia chlanie ważniejsze...Nie jesteś
      nienormalna, ale za to Twój mąż to totalny idiota bez wyobraźni!
      • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:39
        Nie jest alkoholikiem, wypija jedno piwo w czasie upału, czasami. Więc to nie
        wina piwa bo w tym momencie poszedł po to pierwsze (i chyba ostatnie tego dnia)
        piwko.
        • mysia-mysia Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:44
          Pewnie rzeczywiście nie pomyślał o tym, że coś się może stać - faceci już tak
          mają. Powiedz mu jasno że ma tak więcej nie robić bo ty się boisz i już. Skoro
          ogólnie jest w porządku to na pewno tego nie powtórzy.
        • aaniagdynia Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:44
          połowa facetów tak ma, niestetysad Mojemu też czasem wyobraźni brak.
          A Ty Gosik przesadzasz. Troszke kultury. Rozumiem że słońce prazy strasznie co poniektórym w głowe, ale Ty przesadzasz, bez czapki może nie wychodz, co?
          A może piwka nie piłaś dziś, ze taka nabuzowana jesteś? Lepiej se chlapnij dla ochłody
      • zonka77 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:44
        jejku, nie przesadzaj, nie ma wyobraźni - tak, nieodpowiedzialny - tak. Ale od
        razu alkocholik i totalny idiota?
        • zonka77 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:45
          to było do g0sik
      • lola211 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 17:49
        Oj, Tobie Gosik slonce przygrzało, widac...
        Wkolo sami alkoholicy - jedno piwo i juz etykieta przylepiona.Ty pewnie
        nawiedzona utraabstynetka jestes.
        • g0sik Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 22:31
          Nie, nie jestem abstynentką, ale rozumiem, że bronisz
          takiego "odpowiedzialnego" tatusia bo masz podobny egzemplarz w domu? Wystarczy
          stwierdzić, że faceci tak mają bo oni nie myślą i taki tatuś jest rozgrzeszony?
          Otóż nie wszyscy faceci tak mają...ale możesz się tak pocieszać tongue_out

          • lola211 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 08:37
            ale rozumiem, że bronisz
            > takiego "odpowiedzialnego" tatusia bo masz podobny egzemplarz w domu?

            "Pudło" Gosik, zreszta juz kolejne.Odnioslam sie tylko do kwestii rzekomego
            alkoholizmu, masz widze problemy z czytaniem.
    • headonshoulders Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:41
      nie trzeba wody po szyje, wystarczy zachlysniecie, popchniecie. A poza tym co, sam sprawdzal cale dno
      zeby wiedziec ze nie ma dziury??????Nie zostawia sie trzyletniego dziecka bez opieki.
      Palant z tego twojego meza, sorry. Udusilabym i w ogole powiedziala zeby sie tym piwem zachlystnal i
      w nim utopil. Brak mi slow!!!!!!!
      • aaniagdynia następna:( 10.07.06, 15:47
        to wprawdzie nie mnie obrażacie, ale wklj#$ją mnie takie odzywki. Palant to se na Swojego męża-niemęża gadaj,ok. Facet nie pomyślał, głupio postąpił, ale bez przesady
        • krtek7 Re: następna:( 10.07.06, 15:49
          Dzięki Aaniagdynia, ale ja się nie gniewam. Nikt nie obraża tutaj mojego męża
          personalnie. Emocje biorą górę. Gdybym wcześniej przeczytała taki post jak mój,
          nie wiem czy nie odezwałabym się podobnie...
    • melmire Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:44
      Wczoraj wlasnie sie zastanawialam co za debil moze zostawic kilkulatka samego
      nad woda, teraz wiem uncertain
      Zastanawialam sie, bo jakis czterolatek zaginal na kempingu, rodzice go sami
      zostawili. Nie wiem czy sie odnalazl sad
    • spacey1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 15:54
      Cóż, ja mogę tylko poradzić: nad wodą bądźcie potrójnie czujni i ostrożni. Rok
      temu moja 3-letnia wówczas córeczka o mało nie utonęła na Mazurach pod okiem
      swojego taty.
      Tata z 5-letnim synem poszedł na pomost, cały czas mając na oku córcię. Ale
      córci zachciało się "do taty" i myślała, że przejdzie po wodzie. Ruszyła więc w
      kierunku męża, który jak tylko to zobaczył zawołał "stój". Stanęła, tlyko że
      znajdowała się właśnie na skraju dołu, który był kompletnie niewidoczny.
      Znajdował się 1,5 metra od brzegu, tuż obok miejsca wyznaczonego przez ośrodek
      do plażowania (maleńka plaża). Mąż puścił się biegiem, ale z pomostu, bieghnąc
      dookoła, z pewnością by nie zdążył. Córcia stojąc na baczność stopniowo
      zanurzała się w wodzie, aż woda przykryła ją w całości. Na szczęście zareagował
      przebywający na brzegu ojciec dziewczynki, z którą bawiła się moja córka.
      Skoczył i ją wyciągnął, ale muszę dodać, że nie miał gruntu w tym dole.
      na szczęście wszystko się dobrze skończyło, ale bardzo to wszyscy przeżyliśmy.
      Dodam, że ja nie widziałam tego zdarzenia, za to bardzo dobrze słyszałam
      wszystko, bo właśnie wracałam z domku, poszłam się przebrać. Na plażę schodziło
      się z dużej skarpy, po stromych schodach z bali. Nie wiem, jak ja zbiegłam i się
      nie zabiłam, wiem tylko, że krzyczałam: "ratujcie ją!"
      Miałam trochę żalu do męża, że tak nierozsądnie zorganizował opiekę nad dziećmi
      w momencie, gdy mnie nie było. On przekonał się, że niestety wszystko może się
      zdarzyć (dotąd robił mi awantury, jak się dziecko przewróciło pod moją opieką).
      Ja mam od tamtej pory schizę na punkcie ostrożności. Ale niestety, zyskałam też
      przeświadczenie, że nawet jeśli nam się wydaje, że wszystko jest pod kontrolą,
      nie znaczy, że nic się nie wydarzy.
      Dołu nie było widać, dopiero na zdjęciach zobaczyliśmy złowrogą, ciemniejszą
      plamę na wodzie.

      Dodam, że ośrodek, który w tym czasie ostro remontowano, a zapomniano o
      podstawowych warunkach bezpieczeństwa (dwa dni wcześniej synowi spadła prawie na
      glowę stłuczona latarnia) to Wiatraki nad jeziorem Maróz. Nie polecam zdecydowanie!
      • zonka77 link do filmików bez pasów 10.07.06, 16:04
        www.wszim-sochaczew.edu.pl/asp/maciej.czowgan/ankieta/pasy.asp
        Zwróć uwagę mężowi że prędkość to 50-70 km/h więc nie super szybka!! wystarczy
        wjechać w auto które wyjedzie nagle z podporządkowanej!
        • verdana Re: link do filmików bez pasów 10.07.06, 16:42
          Nie da się ukryć - Twój mąz naraża dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia.
          Najwiecej dzieci ginie w odległosci 200 metrów od domu - bo rodzice uważali, ze
          nie warto jadąc do sklepu zapiąć pasów.
          Wiekszośc wypadkow śmiertelnych nad wodą to też pozostawienie dzieci bez
          opieki. Tak malym dzieciom wystarczy chwila, by utonąć.
          To nie jest drobna bezmyślność. To bardzo poważny problem - bo może się
          zdarzyc, ze stracisz dzieci z winy męża. Zostawienie 3-latka samego w jeziorze
          to już nie jest powód do zwykłej awantury - tylko do postawienia ultimatum.
          Jeszcze jeden taki numer, a dzieci nawet na sekundę nie zostana same z ojcem,
          bo to zagraza ich zyciu.
          Nie przesadzasz. Ani trochę.
      • dziubelek2 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 08:37
        tak, nad woda czujnosci nigdy nie za wiele - sama się o tym przekonałam w
        niedzielę.

        bawiłam się w wodzie z moimi trolkami i ich kuzynem - najmłodsza była rekinem
        trzymanym przeze mnie i scigałam na zmianę starszaki. w pewnym momencie misiek
        zniknął mi z oczu - wydarłam się do męża, który siedział na kocu i teoretycznie
        patrzył na nas, gdzie michał?a on na to no właśnie gdzie ?

        dzieci multum, poczułam jak zaczyna mi brakować tchu, ale w tym momencie
        zauważyłam synka.

        naprawdę, nad wodą wystarczą sekundy nieuwagi i tragedia gotowa, zwłaszcza w
        tłumie (np. brat jaśka meli taplał się przy brzegu, podczas gdy reszta rodziny
        juz się wycierała - i wystarczyła chwila, by chłopiec utonął, czego nikt nie
        zauważył).

        jedziemy na mazury w piatek i mam zamiar jakoś oznaczyć swoje dzieci, chyba na
        wzór kolonistów kolorowymi chustami (choć chyba byłoby lepiej włosy im na
        zielono zafarbowaćsmile)
    • alfama_1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 19:48
      Głupio się zachował Twój mąż, wystarczy płytka woda żeby dziecko się zanurzyło
      za bardzo.
      To ja przy okazji podepnę się ze swoim pytaniem. Moja siostra i jej mąż mają
      przedziwny zwyczaj zostawiania samej 1,5 rocznej córki na balkonie na 6
      piętrze. Poza tym teraz są na wakacjach, córka biega metr od brzegu głębokiego
      mulistego stawu, rodzice są czasem 10-15 metrów od niej i twierdzą, że ją
      mają "na oku".
      Moje "zrzędzenie" nie skutkuje, jakiekolwiek próby przemówienia do rozsądku
      (delikatne bo nie chcę się wtrącać) są zwalane na moje "przewrażliwienie".
      Macie może jakieś filmiki pokazujące konsekwencje takiego zachowania? Serio
      mówię.
      Albo pomysł co mogłabym zrobić nie wchodząc zarazem w ich kompetencje
      rodzicielskie? Sama nie lubię radzących bab smile)
      • melmire Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 00:00
        Nie mam filmiku, mam statystyke, co prawda zagraniczna.
        We Francji pierwsza przyczyna smiertelnosci wsrod dzieci do 4 lat jest
        utoniecie.U dzieci ponizej lat 15 jest to trzecia w kolejnosci przyczyna
        smierci. UWAGA przyczyna smierci jest w pierwszej kolejnosci brak nadzoru
        doroslych, przed nieumiejetnoscia plywania (34%) i upadkiem do wody (30%) Jedno
        dziecko na dwoje ktore sie topilo, przyplaca to zyciem, od razu albo w czasie
        hospitalizacji. Wiele z tych co przezyja jest kalekami na cale zycie
        (niedotlenienie mozgu).
        Do trzeciego roku zycie dziecko nie ma odruchu unoszenie glowy podczas kontaktu
        z woda, dzieci w tym wieku utopic sie moga w 20 centymetrach wody.Dzieci nie
        topia sie tak jak na fimach, machajac roczkami, ida pod wode jak kamien,czesto
        niezauwazenie i potem rodzice szukajac potomka znajduja na dnie malego trupka.
        OD 2003 roku otoczenie basenow sztywna bariera wysokosci 1m30 minimum jest
        OBOWIAZKOWE, coraz wieksza popularnoscia ciesza sie systemy alarmowe ktore
        dzwonia kiedy cos wpadnie do basenu.
        Caly czas powtarza sie zeby dzieci pilnowac stale, przy czym kiedy mowi sie o
        braku uwagi, nie znaczy to ze rodzice poszli sobie i zostawili, tylke ze
        wydawalo im sie ze pilnuja, a tylko rzucaja okiem na ksiazke czy pija piwko ze
        znajomymi.Dzieci powinny miec rekawki czy nadmuchiwana kamizelke, z atestami,
        jest bawia sie na basenie to takze klapki antyposlizgowe. Trzeba jak
        najszybciej uczyc je plywac, ale nigdy nie przeceniac ich umiejetnosci. I nigdy
        nigdy nie spuszczac ich z oczu!
        • dziubelek2 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 08:43
          rękawki owszem, ale kamizelka jest pomocą w nauce pływania, przynajmniej te
          nadmuchiwane, które ja posiadam - i niezbyt dziecku, szczegolnie małemu pomaga,
          wręcz przeszkadza - nasz pinek rok temu miał ogromny problem w wodzie właśnie
          przez tę kamizelkę.
    • maallinka Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 20:10
      nad woda to z oka nie spuszczac, dzieciom rozne pomysly do glowy przychodza, ja
      bym nie zostawila bez opieki nawet na chwile. To jeszcze za male dzieci,
      szczegolnie 3-latek...
    • kura17 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 21:38
      nie trzeba byc malym dzieckiem, zeby moglo stac sie cos strasznego...
      ... moj tata zginal tragicznie, utopil sie w morzu, w wodzie nizej niz do pasa sad
      plaza i woda byla pelna ludzi...

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
    • anik801 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 10.07.06, 21:55
      Na pewno nie jesteś przewrażliwiona!Ja mam świra na punkcie bezpieczeństwa
      mojej córki.Nie zostawiam jej samej nawet w dmuchanym baseniku przed domem.
      Sprawdzam po kilka razy czy brama i furtka są zamknięte,żeby nie mogła sobie
      sama powędrować na drogę.Dokładnie sprawdzam czy jest dobrze zapięta w foteliku.
      Nie ma mowy żeby sama siedziała w wannie bez niczyjej obecności w łazience.
      Dziecka trzeba strzec jak oka w głowie,wystarczy chwila nieuwagi i może stać
      się najgorsze!Twoje dzieci moim zdaniem są jeszcze zbyt małe,aby bawić się same
      w wodzie.
    • gacusia1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 00:20
      He,he...nie wiem czy powinnam,ale zapraszam na forum Partner len i egoista. smile)
      Co do pilnowania kocyka,to wlasnie w weekend docenilam zycie w Kanadzie,gdzie
      mozesz zostawic kocyk,kojec,grill,torby,naczynia,termosy...i pojsc poplywac bez
      obawy,ze ktos Ci cos "gwizdnie". Poszlam z synkiem na spacer brzegiem,maz
      zostal.Po chwili jednak dogonil mnie,bo nie mogl spac(hi,hi,byl zazdrosny)i
      zostawil WSZYSTKO oprocz kluczykow do samochodu i portwela.
      • kalina81 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 08:49
        Miałam dwa i pół roku, mama poszła na zakupy mnie zostawiła z tatą nad morzem.
        Tato pilnował mnie srodze cały czas, z wyjątkiem chwili, gdy poszedł po....piwo.
        Łagodna fala, nawet nie po kostki zabrała mnie ze sobą. Pamiętam miałam na
        głowie czapeczkę granatową w kropki, ona spadła i unosiła się na wodzie obo
        mnie, ja leżałam na dnie i nie mogłam zrozumieć, czemu nie mogę oddychać, co się
        dzieje. Dodam byłam na 15 centymetrowej głębokości i leżałam głową w wodzie, nie
        wiedziałam, że trzeba po prostu wstać i już, tak właśnie topią się dzieci, nie
        ma u nich żadnego odruchu, instynktu, czy czegokolwiek, topią się leżąc w wodzie
        po kostki, faceci chyba za głupi, by to pojąćsad
        Mnie w każdym razie ktoś uratował, tato w kolejce po piwo stał, przyszedł jak
        juz było po wszystkim i był baaaardzo zdziwiony.
        Także nie przesadzasz nad wodą trzeba mieć oczy dookoła głowy. Moja mama miała
        po tym taką traumę, że do 12 roku zycia wchodziłam do wody w rękawkach, a jak
        jadę na jachty muszę jej obiecywać, że ni zejdę do wody bez rybki (taka
        plastikowa bojka na sznurku jak w słonecznym patrolu big_grinbig_grin).
        • juzkak Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 09:39
          Serio pamietasz tak szczegółowo co sie wydarzyło jak miałaś 2,5 roku,czy z
          opowieści to znasz?
          • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 09:42
            Przepraszam że się wtrącę, ale ja pamiętam wiele sytuacji i szczegółów z okresu
            kiedy miałam nawet mniej niż 2 latka. Wiele osób to dziwi ale bywa tak, że gdy
            na małym dziecku coś zrobi ogromne wrażenie to pamięta to do końca życia.
            Niekiedy tak naprawde jest.
            • juzkak Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 09:47
              Ja tylko pytam.
            • zonka77 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 11:59
              Ja też pamiętam kilka momentów z okresu 2-3 latka. Mając niecałe 3 poszłam z
              tatą w zimie trzepać dywan. Tata zajął się trzepaniem a mnie kazał stać. Ja
              oczywiście postałam minutę i polazłam na zjeżdżalnie. Tego nie pamiętam ale
              pamietam jak wyszłam i bałam się zjechać i postanowiłam wrócić schodkami.
              Wróciłam - ale głowąw dół. To była wysoka stara zjeżdżalnia - jak wylądowałam na
              dole to nie mogłam krzyczeć (nie mogłam z siebie głosu wydobyć) zęby wbiły mi
              się w wargę - pamiętam że nie bolało. Chyba szok. Pamiętam jak mnie tata porwał
              na ręce. Pamiętam potem urywki ze szpitala - piekącą watkę wkładaną do nosa i
              przykładanądo warg, pamiętam prześwietlenie - strasznie się bałam maszyny. Potem
              pamiętam mamę jak strasznie płakała i krzyczała na tate i tatę że też płakał.
              dodam że tata resztę życia strasznie na mnie uważał, jest kochanym i
              odpowiedzialnym facetem - ten jeden jedyny raz mnie nie przypilnował.
              Na szczęście się skończyło na rozwalonej wardze i kilku dniach obserwacji (to
              już wiem z opowiadań mamy)
          • anik801 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 12:52
            Ja też jak miałam 2l.topiłam się-w oczku u dziadków na wsi.Tata zostawił mnie
            pod ich opieką i poszedł po jakieś skrzynki.Oczywiście tak mnie pilnowali,że
            nawet nie widzieli,że się topię.Miałam sztruksową sukienkę, która zrobiła się
            jak balon i trochę opóźniła moje póście pod wodę,do tego łapałam się pokrzyw
            (podobno miałam poparzone całe ręce).Tatę coś tknęło i przybiegł.Ja tego nie
            pamiętam,nie boję się wody i umiem pływać.Ale jestem przeciwniczką wszelkich
            skoków na główkę i innych niebezpiecznych rzeczy.Wnuczka koleżanki mojej babci
            utopiła się na własnym podwórku w wannie do pojenia krów.Wpadła buzią i koniec.
            Woda jest bardzo niebezpieczna!
    • be.em Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 09:21
      krtek7 napisała:

      Bo wolę to niż myśl że mam męża totalnego głupka sad


      masz męża tak jak wyżej, niestety...
      • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 09:35
        Dziś będę z nim rozmawiać na ten temat. Zachował się bardzo bardzo głupio, ale
        wszyscy popełniamy czasem błędy. Mam nadzieję, że jakoś dotrę do niego i
        uświadomię mu wagę problemu.

        Do tej pory, od niedzieli, jeszcze w ogóle nie rozmawialiśmy sad

        Dziękuję Wam wszystkim i pozdrawiam.
    • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 09:53
      Czytam ten cały wątek i ciarki mnie przechodzą jak sobie uświadamiam ile dzieci
      jest narażonych na niebezpieczeństwo tylko z powodu braku wyobraźni
      rodziców/opiekunów albo z ich niewiedzy sad

      Oprócz tego suszarki do włosów w łazience włączone do prądu, położone blisko
      wanny gdzie kąpią się dzieci, landrynki dla biegającego dwulatka (uwaga, to też
      jest niebezpieczne!!), niezapinanie pasków w foteliku samochodowym, zostawianie
      w wannie dziecka do lat 3 (przypadki utonięć w niewielkiej ilości wody), w
      jeziorze, morzu, na zatłoczonej plaży, w supermarkecie itd sad((

      Dlaczego kolorowe pisma przeznaczone dla rodziców nie piszą o tych sprawach.
      Tylko reklamy pachnące pudrem i same przyjemne tematy...

      Czy wiecie np. co zrobić w przypadku zadławienia się dziecka np.cukierkiem?
      Córka aktorki Ewy Błaszczyk po takim wypadku jest niepełnosprawna.

      Gdyby w/w kolorowe pisma pisały o tych rzeczach - kupowałabym je, słowo.
      • spacey1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 11:25
        Córka Ewy Błaszczyk nie jest chora z powodu cukierka, tylko szklanki wody, którą
        wlała sobie w płuca chcąc pozbyć się tego cukierka (a raczej tabletki, bo to
        była tabletka). W takim przypadku należało dziecką odwrócić do góry nogami i
        próbować wytrząsnąć tę tabletkę.
        Dziewczynka po zakrztuszeniu sama wzięła szklanke wody i niestety pogorszyła
        sytuację.

    • melka_x Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 10:05
      Przykro mi, ale Twój mąż zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie. Niedawno
      utonęło dziecko, poszło nad wodę z opiekunką, opiekunka zostawiła je na chwilę,
      chciała wypożyczyć piłkę plażową. Nie było jej raptem kilka minut. Ludzie
      wiedzą, że takie rzeczy zdarzają się, ale z jakiegoś powodu myślą, że im się to
      nigdy nie przydarzy, że to tylko innym. Duża część poważnych, łącznie ze
      śmierelnymi wypadków to efekt tego przekonania.
    • oxygen100 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 12:01
      no to faktycznie musialas amoku dostac ze wlasnych latorosli nie poznalas.
      • krtek7 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 12:26
        Napisałam przecież że w tłumie dzieciaków, było ich tam może ze 30. Poza tym ja
        szukałam ich na brzegu, myślałam że skoro ich zostawił to oni się bawią raczej
        łopatkami i wiaderkami a oni mieli okularki pływackie i nurkowali.
        Żebyś wiedziała, trudno jest poznać dzieci w wodzie, gdy nie mają na sobie
        ubrań i wszystkie mają mokre włosy. A do tego raz są nad wodą a raz pod.
    • anndelumester Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 12:04
      No cóż totalna bezmyslność...
      ale tak juz jest , że przez głupote dorosłych cierpią dzieci, dzieci giną w
      wypadkach, czy są kalekami do końca zycia.
      Może warto uswiadomić męza, ze przez jedno piwo, mógł doprowadzić do
      nieszcześcia. I to powaznie uświadomic.
      To jedno.
      A drugie - znam na prawde sporo odpowiedzialnych, mądrych , ojców z wyobraźnią.
      Więc to nie jest cecha przypisana do płci.
      A trzecie
      Zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem postawy "zostawiam dzieci bo musze sie
      napić piwa!"
      • spacey1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 12:36
        Ja chciałam tylko przestrzec przed ferowaniem przedwczesnych wyroków.
        Tak, jak napisałam wcześniej - trudno ustalić, gdzie przebiega granica między
        uważnym pilnowaniem dziecka, a chwilą nieuwagi, która doprowadzi do tragedii.
        Oczywiście opisywany tu przypadek jest dość ewidentny, ale czasem możemy być
        przekonani, że dobrze pilnowaliśmy naszych dzieci, a jednak coś złego się wydarzyło.
        Byłam niedawno na oddziale ratunkowym szpitala na Niekłańskiej w Warszawie.
        Przewieziono obok mnie na łóżku chłopca, około 5-6 lat (w wieku mojego syna).
        Nieprzytomny, bielutki na twarzy, przykryty kocem. W nogach łóżka piżamka i
        kapcie. Najpewniej dziecko uległo wypadkowi w domu, już po wieczornej kapieli.
        Wyobraźnia podpowiedziała mi upadek ze schodów. Powiedzcie, jak pilnować 6-latka
        w dwupoziomowym mieszkaniu lub domu? Zabronić chodzić po schodach? Przed
        upadkiem roczniaka czy niezdarnego jeszcze dwulatka chronią barierki, ale
        sześciolatek? Oczywiście najłatwiej w takim przypadku powiedzieć, że rodzice nie
        dopilnowali. Nie jest to takie proste.

        Dodam mój własny przypadek (kolejny). Dwa tygodnie po topieniu się córeczki na
        Mazurach (tu ewidentna nieuwaga ojca) zdarzyła się rzecz taka na wsi: mój syna
        często się tam bawił na traktorze. Traktor unieruchomiony, nie było możliwości
        włączenia go. Pewnego razu pojechaliśmy na wieś i syn znowu wszedł na traktor,
        tym razem z kuzynem - rówieśnikiem. Tylko niestety, nie zauważyliśmy, że to nie
        był ten sam traktor. Tym razem stał traktor całkowicie sprawny, wystarczyło
        włączyć bieg i nacisnąć guzik. Kuzyn ze wsi, oblatany, poinstruował synka, czego
        nie wolno dotykać, bo traktor ruszy. Co zrobił niesforny sześciolatek - łatwo
        sie domyślić. raktor ruszył, przejechał ok. 4 metrów, uderzył w stodołę. Gdy
        usłyszałam warkot silnika i wybiegłam z domu żadnego z urwisów nie było na
        siodełku. Łatwo się domyślić, w jaką wpadłam panikę. Chłopcy zeskoczyli z
        siodełka, ale szczęsliwie nie pod wielkie koła traktora. Niewiele brakowało, a
        stracilibyśmy obu.
        Oczywiście można znaleźć winnych - nasza rodzina, u której byliśmy w
        odwiedzinach, przecież wiedziała, że traktor jest na chodzie. Nie powiedzieli.
        Na szczęście dobrze się skończyło.
        Te dwa wypadki (Mazury i traktor) wiele nas nauczyły. Zawsze trzeba być czujnym,
        ale też niestety nie da się przewidzieć wszystkiego, nie ma gwarancji, że nawet
        jak będziemy doskonałymi rodzicami, nic złego się nie stanie. Muszę przyznać, że
        ta świadomość jest dla mnie najbardziej nieznośna. Podobnie, jak ta, że gdybyśmy
        nawet uczynili wszystko, aby wychować dobrze dzieci, nie ma gwaracnji, że będą w
        przyszłości dobrymi ludźmi...
        • melka_x Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 13:35
          Wiesz Spacey jest rzeczą oczywistą, że nie można uchronić dzieci przed
          wszystkimi możliwymi zagrożeniami, że nie da się wszystkiego przewidzieć i na
          kazdą okoliczność się zabezpieczyć. I że zdarzają się nieszczęśliwe wypadki,
          gdzie nie ma cienia winy opiekunów. Ale zostawienie dzieci nad wodą bez opieki,
          choćby na chwilę z całą pewnością jest skrajną nieodpowiedzialnością. (Podobnie
          jak zostawianie samego dziecka na przewijaku, nieprzypinanie pasami w wózkach,
          przekłuwanie niemowlęciom uszu, wypinanie z fotelika, zostawianie samego w
          wanience itp.). W takich przypadkach tzeba mówić o bezmyślności i lekceważeniu
          bezpieczeństwa dziecka przez opiekunów, a nie płynności granic. Nie ten
          przypadek.
          • spacey1 Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 14:12
            Oczywiście, dlatego zaznaczyłam, że to nie dotyczy tego przypadku.
            Potraktowałam nasze rozważania nieco szerzej.
            • zawsze-w-drodze Re: Zostawił dzieci w jeziorze i... poszedł po pi 11.07.06, 15:44
              Facet zachował się nieodpowiedzialnie i głupio ale to nie znaczy, że jest
              nieodpowiedzialnym głupkiem. Myślę, że tak jak w przypadku reklamy społecznej
              PZU bodajże - "wariat drogowy jest w każdym z nas" - tak i tu - każdemu z nas -
              no może prócz "matek polek idealnych" którym się nie zdarza z zasady - zdarza
              się zachować nieodpowiedzialnie i głupio - nawet wobec własnych dzieci - no
              przyznajcie się dziewczyny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka