powoli sie poddaje

07.10.06, 07:22
Jakis czas temu zalilam Wam sie jak to mi szef zrobil awanture ze wyszalm
pare minut wczesniej z pracy. Moze zaczne od tego ze niedawno wrocilam po
dluzszej wychowawczej przerwie do pracy. Wiedzialam, ze bedzie ciezko
(slyszlam ze w firmie jest tylko gorzej) ale powoli sie juz poddaje. Pracuje
w duzym steresie, mam odpowiedzialne stanowisko do tego taka firma, w ktorej
nikt sie z ludzmi nie liczy. Przyznam jednak, ze praca jest dobrze platna.
Caly czas staram sie wyjsc o normlanej porze(czyli 17.00) do domu, do synka,
chce go widziec chociaz te 2 godz wieczorem. Stres dlatego jeszcze wiekszy bo
pracuje pod presja czasu. 1 dziej w tyg mam zawsze tak duzo pracy, ze musze
duzo dluzej zostawac, zawsze jestem wtedy mocno podenerwowana. Moja
poprzedniczka na tym stanowisku po kilku mies nie wytrzymala i rzucila
wypowiedzeniem. Moim obowiazkiem jest odbieranie telefonu o kazdej porze dnia
i nocy. Wczoraj dostalam telefon od przelozonego po 23.00, ani slowa ze sorry
ze tak pozno dzwonie tylko wyczulam jeszcze pretensje ze wyszlam o normlanej
porze. Praca tak jak juz pisalam w duzym stresie, nie moge popelnic bledu.
Powoli nie daje juz rady, wracam do domu i caly wieczor mysle czy sie w czyms
nie pomylilam w pracy (w tym ciaglym pospiechu), problemy z pracy snia mi sie
po nocach, budze sie. Najgorsze ze nawet w domu nie moge sie od tego
wszytskiego odciac bo te telefony z problemami...Zaczynam sie powaznie
zastanawiac czy nie wrocic na wychowawczy,chcialabym pracowac, po to
studiowalam,ale tak pracowac nie daje juz rady. ....Napiszcie co o tym
wszytskim myslicie.
    • nisar Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 07:30
      Jeśli chcesz pracować, bądź tu gdzie jesteś i intensywnie szukaj czego innego.
      Niestety, łatwiej będzie Ci znaleźć pracę z pozycji osoby obecnie pracującej,
      niż mamy na wychowawczym.
      Życzę by się szybko znalazła.
    • be.em Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 07:53
      szukaj innej pracy... niestety wielu pracodawców ma w pompie, że ludzie mają
      życie osobiste i dziecismile też kiedyś byłam dostępna 24 h na dobę pod komórą.
      teraz wyłączam wieczorem i już! jak marudzi, że mi telefon zabierze - z
      radoscią oznajmiam, że chętnie oddamwink)) moge sobie pozwolić, bo ludzki jest...
      kiedyś realizowałam się w pracy zarabiałm kupe kasy i nie widziałam własnego
      domu, teraz ambicje schowałam w buty, pracuję poniżej moich kwalifikacji,
      zarabiam mniej ale mam.....spokójsmile i nie żałujęsmile
      • magi104 Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 08:32
        Dobrze ci dziewczyny mówią, łatwiej będzie ci znaleźć pracę pracując, niz
        siedząc na wychowawczym....
        Możesz zdradzić, co dokładnie robisz??
        Czy nie mogłabyś robić tego na własny rachunek ????
        Generalnie ideałem byłoby mieć fajną pracę i satysfakcjonującą kasę z tego....
        ale nie zawsze można, czasem trzeba iść na kompromis....
        • ziutaxyz Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 08:40
          Jestem planista produkcji w duzej firmie.
          Obawiam sie troche szukania pracy bo w dzisiejszych czasach jest duza szansa ,
          ze w pakuje sie w takie samo albo jeszcze wieksze bagno. Na prace o polowe
          mniejsze wynagrodzenie tez raczej sie nie zdecyduje bo wetdy wiekszy sens ma
          siedzenie z dzieckiem w domu. Dlatego zastanawiam sie narazie nad tym
          wychowawczym.
      • demarta beem 07.10.06, 08:43
        ja stoję w tej chwili przed dylematem. po macierzyńskim mnie zwolnili i
        zakasałam rękawy w poszukiwaniu czegoś nowego. starym zwyczajem zaczęłam
        odpisywać tylko na ambitne oferty, starym zwyczajem, ale zauważyłam, że chyba
        więcej ciekawości wzbudzają we mnie takie ciche samodzielne stanowiska, bez
        użerania się teamem, bez odpowiedzialności nie wiadomo jak dużej, grupowej,
        tylko..... mam jedną obawę. ze nawet jak dałabym się ponieść tym mniejszym
        ambicjom na rzecz mniejszej kasy a większej ilosci wolnego czasu, to jak długo
        tak wytrzymam i czy nie zacznie mnie to uwierać? ty ten krok masz już za sobą,
        mogłabyś podzielić się wrażeniami? z czego wynika satysfakcja w takim przypadku
        i jak długo się utrzymuje?
        • be.em Re: beem 07.10.06, 10:38
          wiesz... na poczatku byłam wkurzona, że muszę kartony nosić, że magazynierka
          się na mnie drze (kiedyś wywalałam magazynierów na zbity pyskwink)) ale....mam
          zero stresu, zero pracy strasznie ponad normę, bo oczywiście zdarzają się
          wyjazdy i spotkania poza godzinami pracy, ale mam czas dla dziecka i dzisiaj
          cenię sobie bardziej spokój niż kierownika czy dyrektora przed nazwiskiem na
          wizytówcesmile)) wolę odchować małego (może dopłodzić jeszcze jedno) a później
          stać mnie bedzie na włąsny biznes? i wiesz... ja w poprzedniej firmie
          pracowałam 7 lat, poświęcałam się jak debil, ludzie 1 stycznia o 6.00 rano
          wracali z sylwestra a ja wdrażałam nowy kontraktwink)) i po co? po macierzyńskim
          już nie byłam taka potrzebnasmile tutaj mam pewną stabilizację... przyzwyczaisz
          się do braku pędu i życia bez stresusmile
          • demarta Re: beem 07.10.06, 12:25
            ja też z uśmiechem na twarzy wspominam czas, kiedy byłam na szkoleniu na
            managera i szkolenie zaczynało się od nauki porządnego mycia podłóg na
            hektarach kwadratowych, no ale to było jednak ze świadomoscią, że za pół roku
            garniturki, aktóweczki itp. no i pomijam fakt, że do tych podłóg już
            dojeżdżałam octavią combi 1,9 TDi prosto z salonu wink)))

            eeech wewnętrzna walka na argumenty przede mną, aż sama jestem ciekawa co to
            będzie np za pół roku. czy jednak fura i komóra, czy beztroska w autobusie
            miejskim i praca be zobciażeń finansowych odtad dotad i free time od 16.00....
            no bo bezrobocia nie przyjmuję do wiadomości.
    • malgra Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 10:45
      a może warto abyś rzeczowo porozmawiała z szefem.Z własnego doświadczenia
      wiem,że jeśli pracownik pozwala po sobie ,,jeździć'' to szefowie to bardzo
      chętnie wykorzystują.
      To chyba się nazywa asertywność wink
      Też miałam sytuacje,że dyr dzwonił do mnie zbyt często po godzinach pracy aby
      poinformować mnie,że coś tam coś tam.
      Poprosiłam aby tego nie robił,bo ja po 17:00 poświęcam czas dla rodziny a nie
      dla pracy.Wspomniałam,że doceniam to,iż informuje mnie o swoich planach i
      że,czuję się doceniana.Ale te telefony o 22:00 są nie na miejscu.
      Zaproponowałam, aby jeśli już będzie coś ważnego to wyśle mi smsa z informacją.
      Pamiętam,że był zaskoczony(pewnie niemile),że poruszyłam ten temat ale
      podziałało,bo telefony faktycznie ustały. Bardzo rzadko zdarzyło się mu
      zadzwonić po godz pracy i zaczynał od:,,przepraszam,że dzwonię''.
      Także czasem pomaga zwykła rozmowa.
      A na zachętę dodam,że mój szef ogólnie był dla ludzi niemiły i z lekka chamski.
      A co do nadmiaru pracy to może otwarcie powiedz na najbliższym zebraniu,że
      przydałaby Ci się osoba do pomocy.
      • ziutaxyz Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 11:44
        hahah, wiesz co w tej firmie to nie przejdzie. Przepraszam, ze sie smieje, ale
        tutaj takie rozmowy do nieczego nie prowadza, ewentualnie do zwolnienia. Jesli
        ktos sie za glosno odzywa o odbiorze nadgodzin to moze sie liczyc z tym ze w
        najblizszym czasie sie pozegna z firma lub zostanie przenisiony. Co do
        telefonow jest to dla mnie tez nie do zaakceptowania, narazie nie mialam
        jeszcze takiej sytuacji, ze mnie budzono w srodku nocy ale to kwetsia czasu bo
        moim obowiazkiem pocnoc jest odebrac telefon i sluzyc pomocawink. Jeden kolega z
        dzialu nie odbieral tak telefonu w nocy i zostal postawiony przed wyborem albo
        odchodzi sam z firmy albo zalatwi sobie prace w innym dziale bo w tym nie ma
        dla niego miejsca. Niestety tu sie z ludzmi nikt nie liczy, ludzie charuja jak
        woly po godzinach i tak dostaja po dupie. Jedynie kasa jest ok, ale kasa nie ma
        dla mnie znaczenia.
        • martiks Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 12:39
          to na wychowawczy w formie połówki etatu tez pewnie szans nie masz (bo to byloby
          chyba niezlym kompromisem)??? Wiesz, teoretycznie pracodawca nie może ci
          odmowić, ale prawo prawem a zycie życiem częstosad((
    • siasiuszek Re: powoli sie poddaje 07.10.06, 12:44
      pewnie pracujesz w spedycji? no to współczuje tam naprawde trzeba mieć mocne
      nerwy.
Pełna wersja