zuzanna56
03.11.06, 19:28
Dziewczyny, doradźcie proszę i oceńcie moją sytuację chłodnym okiem. Sama już
nie wiem czy jestem wredną babą czy po prostu mam potrzebę na jakieś zmiany w
moim życiu.
Miało być o Bożym Narodzeniu. Otóż jestem nieliczną ze znanych mi osób która
nie znosi Świąt. Nie wiem dlaczego. Tak po prostu.
Kiedy byłam dzieckiem, w mojej rodzinie zawsze spędzaliśmy trzy dni Świąt u
moich dziadków, którzy mieszkali w tym samym mieście. My, czyli moi rodzice,
siostra, mamy siostra z mężem i dwóch kuzynów. Babcia z mamą i ciocią długo
siedziały w kuchni i przygotowywały jedzenie a potem siedzieliśmy przed
telewizorem, rozmawialiśmy i jedliśmy. Jednym słowem nuda. Moja mama nigdy
nie przygotowywała Wigilii u siebie. Czasem spędzaliśmy drugi dzień Świąt u
cioci albo u nas robiąc to samo co u babci. Czyli głównie jedząc i oglądając
telewizję.
Wyszłam za mąż kilkanaście lat temu i wszystko się zmieniło. Babcia nadal
zapraszała mnie ( oczywiście z mężem) do siebie, mama też na pierwszy lub
drugi dzień Świąt.
Ale nie zawsze mogłam do nich iść. Nie chciałam zostawiać samej na Wigilię
mojej teściowej. Teściowa ma córkę, która wraz z mężem wyjechała za granicę
dwa lata przed naszym ślubem. Teraz mają troje dzieci. Kiedyś córka
przyjeżdżała dosyć często na Boże Narodzenie, od kilku lat przyjeżdża bardzo
rzadko. Zawsze dostosowywaliśmy nasze plany do teściowej tzn. kiedy ona
jechała do córki albo córka przyjeżdżała do Polski to mogliśmy spędzić
Wigilię z moją rodziną. Ale kiedy wiedzieliśmy że teściowa byłaby sama to po
prostu zapraszaliśmy ją do nas albo szliśmy do niej. Czułam że to jest
oczywiste. Trudno żebym zostawiła matkę mojego męża samą na Wigilię. Gdy
kiedyś córka niespodziewanie przyjechała dzień przed Wigilią i wszystko było
już ustalone, teściowa nawet słowem nie wspomniał że zmieni plany. No niby to
oczywiste, wiem ale chodzi mi o to że ona po prostu uważa że tak ma być.
Kilka lat temu zmarł mój dziadek i od tego czasu spędzamy Wigilię u mnie.
Zapraszam wtedy teściową, rodziców i babcię.
Do czego zmierzam? Mam już trochę dość. Marzę o tym żeby spędzić całe Boże
Narodzenie tylko z moim mężem i dziećmi. Teściowa ma kilka sióstr
mieszkających w naszym mieście ale nigdy się w tym okresie nie spotykają.
Jest osobą która w wieku czterdziestu paru lat zachowywała się jak babcia.
Nigdzie nie chodziła, była na rencie. Nie ma wykształcenia i niczym się nie
interesuje. Z nami nie spotyka się zbyt często, w zasadzie z okazji urodzin,
imienin i Świąt. Mieszkamy blisko. Nie wtrąca się, nie jest złą osobą ale
niestety nie mam o czym z nią rozmawiać. Ale rozmawiam. Naprawdę staram się.
Co robić? Wyjechać gdzieś? Chyba wyjazdów w tym czasie raczej nie ma bo
Polacy inaczej spędzają ten czas...