Dodaj do ulubionych

Dziadek na wywiadówce....

08.11.06, 00:18
jest taki art. na gazecie odnośnie dziadków, którzy chodzą na wywiadówki a
nauczyciele nie chca im udzielać informacji tylko rodzicoom.
Z artykułu wynika że to oburzające.
Moim zdaniem bardzo słuszne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jakim prawem dziadek czy babcia mają chodzić na wywiadówki?
Sprawa wychowania dziecka to tylko sprawa rodziców, jezeli są zbyt leniwi
żeby przyjść do szkoły, powinni zostać wezwani oficjalnym pismem a nie
wyręczac się dzadkami!
dla mnie jest to pomieszanie zupełne ról społecznych!!!
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:29
      > Sprawa wychowania dziecka to tylko sprawa rodziców, jezeli są zbyt leniwi
      > żeby przyjść do szkoły, powinni zostać wezwani oficjalnym pismem a nie
      > wyręczac się dzadkami!

      według mnie upraszczasz, i to mocno. Przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się
      chwilę... A potem jeszcze jedną, i jeszcze...

      odnośnie dziadków, którzy chodzą na wywiadówki a
      > nauczyciele nie chca im udzielać informacji tylko rodzicoom.
      > Z artykułu wynika że to oburzające.
      > Moim zdaniem bardzo słuszne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      jak dobrze, że nie ma jeszcze artykułów w gazecie na temat: przyszła babcia
      odebrać wnuczkę a w szkole powiedziano jej, że nie ma prawa, że tylko
      rodzice... I jeszcze czekałabym wtedy na post: słusznie! Jak rodzice są za
      leniwi, żeby odebrać dziecko ze szkoły to nikt nie odbierze!
      Ojjjj.....
      • umasumak Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:32
        aleksandrynka napisała:

        przyszła babcia
        > odebrać wnuczkę a w szkole powiedziano jej, że nie ma prawa, że tylko
        > rodzice... I jeszcze czekałabym wtedy na post: słusznie! Jak rodzice są za
        > leniwi, żeby odebrać dziecko ze szkoły to nikt nie odbierze!
        > Ojjjj.....

        Ma izbę dziecka! Koniecznie!
        >
    • umasumak Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:31
      A nie przesadzasz czasem? Jesli tak się podzielili rolami, i jeśli dziadkowie z
      różnych względów współuczestniczą w wychowaniu dzieci, to blokadę na dostęp do
      informacji o dziecku, odczytuje raczej jako dyskryminacje dziadków, jak
      opiekunów.
      Gdy babcia przyjdzie odwiedzić wnuka w szpitalu, to lekarz nie powninien jej
      udzielić informacji ma temat stanu zdrowia dziecka? Bo rodzice tylko powinni
      być informowani?
      • edytkus Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 02:50
        umasumak napisała:

        >> Gdy babcia przyjdzie odwiedzić wnuka w szpitalu, to lekarz nie powninien jej
        > udzielić informacji ma temat stanu zdrowia dziecka? Bo rodzice tylko powinni
        > być informowani?

        nie, a jak babcia udowodni ze naprawde jest babcia? U nas jest tak ze lekarz nie ma prawa udzielic
        informacji o pacjencie nikomu bez jego zgody, a zgode "musielismy" sobie nawzajem z mezem
        podpisac.
        • umasumak Edytkus 08.11.06, 14:13
          Ja piszę o realiach panujących w Polsce. Nie da się z całą pewnością stwierdzić
          tożsamości odwiedzających w szpitalu, czy też "wywiadówkowujących" bez
          sprawdzenia dokmuntów. Obojętnie, czy to ojciec, czy matka, czy babcia, czy
          dziadek. Jednak, nikt nie tych dokumentów nie sprawdza przed wejściem na
          wywiadówkę, tylko przyjmuje słowną deklaracje, prawda?
    • figrut Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:43
      > Jakim prawem dziadek czy babcia mają chodzić na wywiadówki?
      > Sprawa wychowania dziecka to tylko sprawa rodziców, jezeli są zbyt leniwi
      > żeby przyjść do szkoły, powinni zostać wezwani oficjalnym pismem a nie
      > wyręczac się dzadkami!
      > dla mnie jest to pomieszanie zupełne ról społecznych!!!
      Ooooh, ale ze mnie leniwa matka, bo na wywiadówki mojej córki częściej
      chodzi Babcia niż ja. A jaka ta Babcia leniwa, że w dzień wywiadówki nie chce ze
      swoimi młodszymi wnuczętami zostać, aby to mama mogła pełna dumy wysłuchiwać na
      wywiadówce wspaniałych osiągnięć swojej córki !!! O żesz, muszę się poprawić ja
      niedobra i leniwa.
      • lizavietta a co ty robisz w tym czasie? 08.11.06, 00:49

        • figrut Re: a co ty robisz w tym czasie? 08.11.06, 00:56
          Nie wiem czy doczytałaś, ale zostaję ku mojemu ogromnemu niezadowoleniu w domu z
          małymi dziećmi. Nie wiem czy wiesz, jakie zamieszanie na takiej wywiadówce mogą
          robić takie berbecie. Zapewniam Cię, że zamieszanie po kilkudziesięciu minutach
          siedzenia bez ruchu mogą zrobić ogromne, ku ogromnemu niezadowoleniu innych
          opiekunów, którzy chcieli by czegoś na tej wywiadówce dowiedzieć się w spokoju.
          • lizavietta Re: a co ty robisz w tym czasie? 08.11.06, 01:04
            No a twoja mama nie może z nimi zostać?
            tego akurat nie rozumiem?

            Przecież ty jesteś mamą to dlaczego nie chodzisz na wywiadówki tylko wolisz
            wysłać babcię?
            Dla mnie bardziej naturalne jest jeśli babcia zostaje i bawi się z wnukami a ty
            idziesz i spełniasz rodzicielski i wychowawczy obowiązek wobec dziecka?
            z domu ci się nie chce wyjść?
            • figrut Re: a co ty robisz w tym czasie? 08.11.06, 01:07
              lizavietta napisała:

              > No a twoja mama nie może z nimi zostać?
              > tego akurat nie rozumiem?
              A zrozumiałaś co napisałam w pierwszym poście ?????
              • haganna Re: a co ty robisz w tym czasie? 08.11.06, 20:47
                Ja też uważam, że powinnaś dzieci zostawić z babcią i pójść na wywiadówkę.
                Nie umiesz przyjąć krytyki?
                • figrut Hagana 08.11.06, 21:32
                  Ty pewnie wpychasz swoje małe dzieci na minimum 2,5 godziny babci, która
                  kategorycznie odmawia zajęcia się nimi, aby pojechać na wywiadówkę ?
            • mika_p Re: a co ty robisz w tym czasie? 08.11.06, 22:07
              Mama Figrut nie może zostać z dziećmi. Dlaczego? A, dlatego:

              "Sprawa wychowania dziecka to tylko sprawa rodziców, powinni (...) a nie
              wyręczac się dzadkami! dla mnie jest to pomieszanie zupełne ról
              społecznych!!!" - napisała Lizavietta.
            • iwles Re: a co ty robisz w tym czasie? 09.11.06, 12:34
              lizavietta napisała:

              > No a twoja mama nie może z nimi zostać?
              > tego akurat nie rozumiem?

              Lizavietto, a trochę wyżej napisałaś, że przecież:

              > Sprawa wychowania dziecka to tylko sprawa rodziców,


              No to jak ta babcia zostanie z młodszymi wnukami w domu, to Matka tym samym
              zaniedbuje wychowanie tych młodszych, prawda ?
    • lizavietta Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:47
      Nie no ludzie!!!!
      Babcia to bacia a nie "mama w zastępstwie" a mam wrażenie, że taką rolę
      wielu chciałoby jej przypisac.
      Dla mnie babcia, która odbiera dziecko ze szkoły- dzień w dzień ( sporadycznie
      to rozumiem), prowadzi do domku, robi obiadek i odrabia z dzieckiem lekcje- to
      jest jakaś patologia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      A gdzie sa rodzice?

      Babcia nie jest od wychowywania dziecka. Widziałyście kiedys zeby babcia-kotka
      wychowywała małe kotki swojej córki kotki?
      Albo żeby dziadek tygrys opiekował się wnukami?
      Albo babcia sarenka karmiła wnuczęta?

      tylko u nas ostatnio wszystko na głowie stoi!!!

      Babcie mają być vice- matkami, matki- pracownikami- mężczyznami, męzczyżni są
      zniewieściali, dzieci agresywne- no skąd to się bierze?
      • aluc Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:51
        lizavietta napisała:

        >
        > Dla mnie babcia, która odbiera dziecko ze szkoły- dzień w dzień (
        sporadycznie
        > to rozumiem), prowadzi do domku, robi obiadek i odrabia z dzieckiem lekcje-
        to
        > jest jakaś patologia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > A gdzie sa rodzice?

        najczęściej w pracy

        >
        > Babcia nie jest od wychowywania dziecka. Widziałyście kiedys zeby babcia-
        kotka
        > wychowywała małe kotki swojej córki kotki?
        > Albo żeby dziadek tygrys opiekował się wnukami?
        > Albo babcia sarenka karmiła wnuczęta?
        >
        > tylko u nas ostatnio wszystko na głowie stoi!!!

        a widziałaś kiedyś kotka piszącego na komputerze? faktycznie, tylko u nas wink

        > Babcie mają być vice- matkami, matki- pracownikami- mężczyznami, męzczyżni są
        > zniewieściali, dzieci agresywne- no skąd to się bierze?

        z tabletek antykoncepcyjnych, to pewne

        aluc patologiczna i dysfunkcyjna, odprowadzana i przyprowadzana ze szkoły przez
        babcię, karmiona obiadkami, a nawet - o zgrozo - ze swoją babcią mieszkająca do
        23 roku życia, co teraz wychodzi, jak widać
      • figrut Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:52
        A nie przyszło Ci czasami do głowy, że rodzice mogą być w tym czasie w pracy, a
        babcia z radością odbierze wnuka z przedszkola czy szkoły i szczęśliwa ugotuje i
        postawi mu pod nos obiadek, który wnuk bądź wnuczka zjedzą ze smakiem ku
        ogromnej radości babci ???
        • lizavietta Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:59
          Nie, nie przyszło...
          Może ja z innego modelu jestem?

          Ale ja wracałam do domu s a m o d zi e l n i e, w moim domu czekał obiad
          zrobiony przez m a m ę, który mogłam sobie odgrzać albo szłam z r o d z i c a
          m i na obiad wspólny do kasyna- co integrowało naszą rodzinę bardzo.
          • aluc Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 01:05
            z kluczem na szyi?
            wybacz, wolałam babcię
            • aluc Rozmarzyłam się:) 08.11.06, 01:08
              wracam ze szkoły do domu, babcia stawia przede mną parujący talerz zupy smile
              kurczę, w życiu bym tego nie zamieniła na rodzinną integrację z odgrzewanym
              obiadem w tle
              • lizavietta Re: Rozmarzyłam się:) 08.11.06, 01:12
                taki tłusty rosół co?
                i potem walczysz z nadwagą?

                z kluczem w piórniku, kochana a nie na szyi, a obiad w kasynie nie był
                odgrzewany: były zawsze 3 zestawy do wyboru i każdy mógł zjeść to co lubi...
                a wracając do domu szliśmy wspólnie na małe zakupy albo na spacer a nie
                siedzenie przed telewizorem i bajki +seriale...
                • aluc Re: Rozmarzyłam się:) 08.11.06, 01:15
                  dietetyczny krupniczek, kochana smile
                  • lizavietta no to chociaż nie masz nadwagi... 08.11.06, 01:16

                    • aluc mam, ale nie z powodu babci :))))) 08.11.06, 01:21
                      • lizavietta Aluc, :) 08.11.06, 01:24
                        Aluc jesteś sympatyczna dziewczyna ale pozwolę sobie nie zmieniac zdania w
                        sprawie babci.
                        Babcia tak- ale nie codziennie i nie na wywiadówkach.
                        Naprawdę jest tyle miejsc, w które dziecko może iść z babcią- do zoo, do parku,
                        na plac zabaw itp.
                        Ale wywiadówka- to nie jest pole manewru babci...smile
                        • umasumak Re: Aluc, :) 08.11.06, 01:33
                          lizavietta napisała:

                          > Ale wywiadówka- to nie jest pole manewru babci...smile

                          A dalczego, że tak grzecznie zapytam? Bo Ty tak uważasz? Zechciej zatem przyjąc
                          do wiadomości, że jak najbardziej jest to pole manewru dla mojej mamy, dla mamy
                          Figurt i pewnie jeszcze dla wielu, wielu babć. A to z tego powodu, że w wyniku
                          NASZYCH ustaleń z NASZYMI mamami, powstała taka sytuacja, w której owe mamy są
                          dopuszczane do współwychowywania NASZYCH dzieci, a swoich wnuków.
                          A to, że ty masz inny pogląd, powoduje tylko tyle, ze wywiadówka nie jest polem
                          manewru dla Twojej mamy czy teściowej. I jest to Twoja sprawa.
                          • lizavietta umasumak 08.11.06, 01:39
                            to,że tak postapiłyście- to tez jest wasza sprawa. widocznie macie powody.
                            Aczkolwiek ja tego trendu nie popieram i popierać nie będę.
                            i jeśli do mnie na wywiadówkę przyjdzie babcia to zapytam gdzie jest matka albo
                            ojciec dziecka i to z nimi będę rozmawiać, bo są opiekunami prawnymi tego
                            dziecka, ok?
                            A jeżeli jest inaczej to też zrozumiem.

                            Natomiast nie podoba mi się sytuacja, w której na sali siedzi 10 babć i 20
                            rodziców- bo to jest zebranie rodziców!!!!
                            • umasumak Re: umasumak 08.11.06, 01:55
                              Aaa, pani nauczycielka, tak? To powiedz mi w takim razie, dlaczego wywiadówki
                              są w tak nieżyciowych porach, nie do zaakceptowania przez pracujących rodziców?
                              Dlaczego mimo licznych próśb, jest to sprawa nie do ruszenia? Jeśli pani
                              nauczycielka ma życzenie rozmawiać wyłacznie z rodzicami, niech organizuje
                              wywiadówki w godzinach późnopopołudniowych, bądź wieczornych, a nie o 15.30 np.
                              A poza tym, jeśli na wywiadówkę, w wyniku naszego ustalenia idzie moja mama, to
                              znaczy, że jest osobą UPOWAŻNIONĄ do uzyskania informacji o dziecku, i nikomu
                              nic do tego.
                              • ma.pi Re: umasumak 08.11.06, 16:21
                                umasumak napisała:

                                > Aaa, pani nauczycielka, tak?

                                I do tego corka trepa :o)

                                Pozdr.
                            • skarolina Re: umasumak 08.11.06, 08:13
                              izavietta napisała:


                              > Aczkolwiek ja tego trendu nie popieram i popierać nie będę.
                              > i jeśli do mnie na wywiadówkę przyjdzie babcia to zapytam gdzie jest matka
                              albo> ojciec dziecka i to z nimi będę rozmawiać, bo są opiekunami prawnymi tego
                              > dziecka, ok?

                              Ok, bo rozumiem, że tę wywiadówkę zorganizujesz w takich godzinach, żeby każdy
                              rodzic mógł być obecny i weźmiesz pod uwagę zarówno tych pracujących do 16, jak
                              i tych, co pracują do 19, a także tych, którzy do pracy idą na drugą zmianę,
                              czyli na przykład zaczynają o 14. Nie wiem, jak to zrobisz, ale tylko wtedy
                              będziesz mogła stroić takie fanaberie.
                              Jeśli faktycznie jesteś nauczycielem, to mam nadzieję, że nie w szkole mojej
                              córki - zero tolerancji i logicznego myślenia aż bije z Twoich postów, strzeż
                              nas Panie przed takimi nauczycielami.

                              Wiecie co, dziewczyny, z tego wątku wychodzi, że u mnie w domu panowała
                              patologia do kwadratu big_grin
                              Mama wychowywała mnie sama, dziadkowie zmarli zanim ja poszłam do przedszkola,
                              rodzeństwo mamy nie mieszka w naszym mieście. Mama jako nauczycielka w
                              popołudniowej szkole muzycznej pracowała od 13/14 do 19/20, więc nie dość, że
                              nie była w swoim życiu na ANI JEDNEJ WYWIADÓWCE (i nie posyłała nikogo w
                              zamian), to w dodatku ja chodziłam z kluczem na szyi, jadłam odgrzewane
                              własnoręcznie obiady i siedziałam sama w domu big_grin
                              Lizavietta zapewne w ogóle wywaliłaby mnie ze szkoły big_grin
                            • redmiss Re: umasumak 08.11.06, 11:17
                              > Natomiast nie podoba mi się sytuacja, w której na sali siedzi 10 babć i 20
                              > rodziców- bo to jest zebranie rodziców!!!!


                              ja Ciebie nie rozmumiem zupełnie... chyba lepiej babcia niż NIKT!
                            • lola211 Re: umasumak 08.11.06, 11:51
                              Z czy Ty kiedykolwiek bylas na takiej wywiadowce? Chyba nie, bo widze ze
                              przydajesz temu zdarzeniu ogromna range.Na wywiadowce dowiesz sie, ile i za co
                              masz zaplacic, jakie beda sie odbywac imprezy
                              , cos na temat wycieczki, jaselek itp- nic na temat dziecka indywdualnie.
                              Takie info to i sasiad moze mi z wywiadowki przekazac, nawet nie babcia.
                        • aluc Re: Aluc, :) 08.11.06, 09:19
                          lizavietta, pozory mogą mylić wink

                          w sumie nie przyczepiam się nawet do wywiadówki, ale do całej reszty twojej
                          argumentacji - po prostu ja dzieki mieszkającej z nami babci miałam cudowne
                          dzieciństwo i nie widzę w tym żadnej patologii

                          ale jakbym nie miała możliwości manewru, to naprawdę wolałabym wysłać na
                          wywiadówkę babcię
          • aleksandrynka Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 10:00
            a do którego kasyna wpuszczali dzieci?
            smile
            • kawka74 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 12:01
              do wojskowego, założę się smile
              • morgen_stern Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:24
                Jesli chodzi o to kasyno, to ono nie ma nic wspólnego z hazardem smile Nie wiem
                dobrze dlaczego, ale tak nazywano kiedyś jakieś hmm.. ośrodki kulturalne? No
                miejsca, gdzie można było cos zjeść niedrogo, spotkac się... Nazwa przyjęła się
                i używa się jej potocznie do dziś. Może któras mama się zna i mnie poprawi smile
                Ja też chodziłam do takiego kasyna na obiady, ale już jako dorosła. W jednym ze
                śląskich miast zresztą smile może to lokalne nazewnictwo.
          • redmiss Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:10
            lizavietta napisała:

            > Nie, nie przyszło...
            > Może ja z innego modelu jestem?
            >
            > Ale ja wracałam do domu s a m o d zi e l n i e, w moim domu czekał obiad
            > zrobiony przez m a m ę, który mogłam sobie odgrzać albo szłam z r o d z i c a
            > m i na obiad wspólny do kasyna- co integrowało naszą rodzinę bardzo.


            jako 4,5 letnie dziecko wracałaś samodzielnie, tak? to dopiero patologia!!!!
            małe dziecko pozostawione samo sobie.
      • umasumak Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 00:56
        patologią jest, gdy babcia zajmuje się wnukami? I to automatycznie powoduje
        zniewieszczenie mężczyzn i agresje u dzieci? Ależ wymysliłaś.

        I nie porównuj kotków, czy sarenek do ludzi. Ludzie od dawien dawna żyli w
        rodzinach wielopokoleniowych. Dopiero od jakiegoś czasu model rodziny sie nieco
        zmienił, co nie oznacza, że dziadkowie nie mogą współuczestniczyć w wychowaniu
        dzieci. Moja mama czasem zajmuje się moimi dziećmi, bywa, że idzie na
        wywiadówkę, gdy ja, albo mąż nie możemy i nikt nie widzi w tym nic złego.
        Wychowawczyni również.
        • lizavietta Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 01:02
          tak- patologią jest dla mnie jeśli babcia wychowuje dziecko!!!!!!!!!!!!

          Nie mam na myśli pomocy sporadycznej ani pomocy od czasu do czasu ale stałą,
          nieustanną opiekę babci nad dzieckiem- w tym także chodzenie na wywiadówki!

          I co babcia ustala na tej wywiadówce? Wywiadówka jak sama nazwa wskazuje jest
          dla rodziców!!!!
          • umasumak Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 01:22
            lizavietta napisała:

            Wywiadówka jak sama nazwa wskazuje jest
            > dla rodziców!!!!

            Że jak? Wywiadówka, jak sama nazwa wskauje służy do "wywiadywania" się w
            sprawie postępów dziecka przez rodziców lub opiekunów. Opiekunem może być
            również babcia, czy dziadek. A np moja mama, z różnych względów, chodziła na
            wywiadówki swojej młodszej o dziesięć lat siostry, gdy ta była licealistką.
            Zapeniam Cię, że dziadkowie byli ze wszech miar odpowiedzialni i o patolgii nie
            było mowy.
            Ale , że Ty tego nie rozumiesz i nie uznajesz, nie oznacza, że masz racje.
            Patologią jest głoszenie tak kategorycznych poglądów, a nie fakt, że komuś
            babcia pomaga wychowywać dzieci.
            • lizavietta słowo wywiadówka... 08.11.06, 01:28
              wzięło swój początek w nazwie: wywiadówka dla rodziców, a mówi się także
              zebranie rodziców, komitet rodzicielski, rada rodziców itp.
              Adresatami są więc rodzice. ( ja nie mówię o wypadkach szczególnych czy
              losowych tylko o ogólnym trendzie jaki nastał....)

              A w dzisiejszych czasach tylko radykalne poglądy mają jakąś szansę....
              • e_r_i_n Re: słowo wywiadówka... 08.11.06, 11:01
                O kurcze, a jak dziecko jest sierota i ma prawnych opiekunow w postaci dziadkow
                czy cioc, to juz nie moga isc na wywiadowke? Skoro ona dla RODZICOW. No i nie
                powinni placic komitetu RODZICIELSKIEGO.
                Bzdura.
                Jesli moja mama mieszkalaby w tym samym miescie, co ja, to stokroc bardziej
                wolalabym, zeby moje dziecko spedzalo po szkole czas z nia, niz w swietlicy,
                albo samodzielnie wracalo do domu (maja lat 7 czy 8 na przyklad).
                Bo dzieci, szczegolnie w pierwszych latach podstawowki, w szkole zajecia maja 4
                godzinny dziennie, a potem trzeba im zorganizowac opieke.
                Dodatkowo, moja mama jest tak samo zainteresowana rozwojem mojego dziecka, jak
                ja. I rownie sprawna intelektualnie i rownie wymagajaca smile
              • wegatka Re: słowo wywiadówka... 08.11.06, 17:08
                lizavietta napisała:

                > wzięło swój początek w nazwie: wywiadówka dla rodziców, a mówi się także
                > zebranie rodziców, komitet rodzicielski, rada rodziców itp.



                Pierwszy raz spotykam się ze stwierdzeniem, że "komitet rodzicielski" i "rada
                rodziców" są synonimami "wywiadówki".
          • jowita771 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:23
            lizavietta napisała:

            Wywiadówka jak sama nazwa wskazuje jest
            > dla rodziców!!!!

            big_grinDDDDDD to stwierdzenie się pani nauczycielce udało najbardziej.
            a co do tematu - jeśli rodzice umówią się z dziadkami, że ci chodzą na
            wywiadówkę, to pani nauczycielka nie powinna się wtrącać, bo guzik jej do tego.
            może rzeczywiście nie udzielac informacji tak od razu, ale jeśli rodzice
            upoważnią babcię, to już nie sprawa nauczycielki. czy w takim wypadku też
            stajesz okoniem?
          • lola211 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:53
            No popatrz, a swego czasu to ja chadzalam na wywiadowki mojego mlodszego brata-
            to dopiero PATOLOGIA!
      • figrut Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 01:04
        Widziałyście kiedys zeby babcia-kotka
        > wychowywała małe kotki swojej córki kotki?
        > Albo żeby dziadek tygrys opiekował się wnukami?
        > Albo babcia sarenka karmiła wnuczęta?
        Faktycznie, nie widziałam, bo moja kotka babcia już dawno zdechła.
        Tygrysów i sarenek w domu nie trzymam, to nie wiem jak tam u nich jest.
        Widziałam natomiast, jak moja suczka husky opiekowała się kotkami pod
        nieobecność mamy kotki która polowała w tym czasie na myszy. Muszę kotkę
        spławić, bo to matka patologiczna.
        Powybijać wszystkie słonie, bo sieją patologię na
        świecie !!!!! Mało, że babcia się tam słoniątkiem oprócz mamy zajmuje, to
        jeszcze jej koleżanki ze stada !!!! Precz z patologią !!!!
        • lizavietta odpisuję ci 08.11.06, 01:07
          No a twoja mama nie może z nimi zostać?
          tego akurat nie rozumiem?

          Przecież ty jesteś mamą to dlaczego nie chodzisz na wywiadówki tylko wolisz
          wysłać babcię?
          Dla mnie bardziej naturalne jest jeśli babcia zostaje i bawi się z wnukami a ty
          idziesz i spełniasz rodzicielski i wychowawczy obowiązek wobec dziecka?
          z domu ci się nie chce wyjść?

          A propos słoni:
          one nie zajmują się dzieckiem zamiast matki tylko jej pomagają, a to różnica!!!!
          matka uczy dziecko zdobywać pożywienie itp. a reszta słonic jej pomaga chroniąc
          maleństwo albo pomagając doraźnie...
          • figrut Re: odpisuję ci 08.11.06, 01:17
            Wróć do mojego pierwszego postu i przeczytaj go ze zrozumieniem.
            • lizavietta przeczytałam 08.11.06, 01:19
              jesteś leniwa i swoje obowiązki przerzucasz na babcię....
              • umasumak Ojejku 08.11.06, 01:25
                Kobieto, przeczytałaś, ale nie zrozumiałaś. Mama Figurt NIE CHCE zostawać z
                młodszymi wnukami, woli iść na wywiadówkę. Co za leniwa babcia, ja nie mogę.
                • lizavietta no dobrze, nie denerwuj się 08.11.06, 01:31
                  rozumiem. sytuacja losowa.
              • figrut Re: przeczytałam 08.11.06, 01:26
                lizavietta napisała:

                > jesteś leniwa i swoje obowiązki przerzucasz na babcię....
                No fakt. Jestem leniwa jak diabli smile))))
        • redmiss Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:11
          > Powybijać wszystkie słonie, bo sieją patologię na
          > świecie !!!!! Mało, że babcia się tam słoniątkiem oprócz mamy zajmuje, to
          > jeszcze jej koleżanki ze stada !!!! Precz z patologią !!!!


          smile)))
          małpy też się opiekują młodymi wspólnie.
          • jowita771 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:26
            dziewczyny, małpy i słonie się nie liczą, bo to inna strefa klimatyczna, my
            mamy brać przykład z psów i kotów (pomijając patologiczną kotkę figrut).
            • redmiss Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:33
              jowita771 napisał:

              > dziewczyny, małpy i słonie się nie liczą, bo to inna strefa klimatyczna, my
              > mamy brać przykład z psów i kotów (pomijając patologiczną kotkę figrut).


              wiesz, to wszystko jeszcze jest zależne od tego co uważamy: czy my od małpy
              pochodzimy, czy od Giertychów.
              wink))
              • jowita771 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:49
                to ja zdecydowanie od małpy!!
      • redmiss Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:07
        lizavietta napisała:

        > Nie no ludzie!!!!
        > Babcia to bacia a nie "mama w zastępstwie" a mam wrażenie, że taką rolę
        > wielu chciałoby jej przypisac.
        > Dla mnie babcia, która odbiera dziecko ze szkoły- dzień w dzień (
        sporadycznie
        > to rozumiem), prowadzi do domku, robi obiadek i odrabia z dzieckiem lekcje-
        to
        > jest jakaś patologia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > A gdzie sa rodzice?


        co Ty opowiadasz??? puknij Ty sie w głowę i poczytaj co to patologia!
        w tym momencie obraziłaś mnie i zapewne większość dziewczyn, bo ja sama i mój
        brat, byliśmy odbierani przez babcie ze szkoły czy przedszkola!
        jeżeli rodzice pracują do późna, chyba lepiej żeby po dziecko przyszła
        babcia/dziadek, niż gdyby dziecko lądowało gdzieś na izbie czy innej
        poczekalni! to dopiero jest patologia!

        i jeszcze jedno! odebranie z przedszkola to NIE WYCHOWANIE, jak sugerujesz! co
        ma wychowanie wspólnego z odebraniem dziecko! toż przecież nawet dobra
        przyjaciólka moze Ci dziecko odebrać, jeżeli wszystko jest ustalone z
        przedszkolankami....
      • lola211 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:28
        > A gdzie sa rodzice?

        W pracy.
      • michalina7 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:04
        > Dla mnie babcia, która odbiera dziecko ze szkoły- dzień w dzień ( sporadycznie
        > to rozumiem), prowadzi do domku, robi obiadek i odrabia z dzieckiem lekcje- to
        > jest jakaś patologia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > A gdzie sa rodzice?

        Moja mama dzień w dzień odbiera mojego syna ze żłobka z przyczyny bardzo
        prozaicznej. Złobek czynny do godziny 16. Ja też pracuję do 16 i nawet nie wiem,
        jak bardzo bym chciała to nie dam rady się teleportować.
      • izabela_741 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:20
        I prosze jak brak seksu wplywa na zwiekszenie sie ilosci pseudo-problemow w
        zyciu!
        Ja bym wolala, zeby na moje wywiadowki chodzili dziadkowie. I chyba nawet
        grzeczniejsza bym byla. Bo mama to mama ale przed babcia wstyd...
    • olamad Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 01:07
      No prosze, najpierw tępimy dziewczyny rozżalone na swoje matki i tesciowe, że
      mają czelność czegoś od nich oczekiwać, a teraz przyczepiamy się nawet do tych,
      którzy mają te niesamowite szczęscie, ze babcie CHCĄ (o zgrozo!) uczestniczyć w
      wychowaniu wnuków.
      A później co? Odwiedziny u babci też będą zakazane?? Bo babcia ma odpoczywać?
      Co prawda bardzo by chciała zobaczyć wnuczka, ale my wiemy LEPIEJ co dla niej
      dobre.. Niech nie histeryzuje, tylko serwetki na szydełku robi, ewentualnie
      jedzie na narty!
      • lizavietta olamad 08.11.06, 01:10
        nie zrozumiałąś mnie chyba....
        ja piszę o tym, ze nie powinno dochodzić do zamiany ról a nie o tym zeby z
        babcią zerwać kontakty...
        • olamad Re: olamad 08.11.06, 09:49
          To taki żart był! Aczkolwiek z nutką obawy, ze niedługo paranoja moze właśnie
          tak daleko zajśc..
      • jowita771 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:30
        olamad napisała:

        > Niech nie histeryzuje, tylko serwetki na szydełku robi, ewentualnie
        > jedzie na narty!

        szydełko i druty dla babci mogą być, ale narty? to nie przystoi, babcia na
        nartach to jakaś patologia, a fe.
    • nieistotne74 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 06:02
      lizavietta napisała:
      > Jakim prawem dziadek czy babcia mają chodzić na wywiadówki?
      > Sprawa wychowania dziecka to tylko sprawa rodziców, jezeli są zbyt leniwi
      > żeby przyjść do szkoły, powinni zostać wezwani oficjalnym pismem a nie
      > wyręczac się dzadkami!
      > dla mnie jest to pomieszanie zupełne ról społecznych!!!

      ...to znaczy, że kobiety pracujące muszą zrezygnować z pracy, żeby takie takie
      inteligentne inaczej panie jak Ty nie obmawiały nas o lenistwo...

      ... pomyśl dziewczyno zanim coś napiszesz ...
      • maniusza do autorki 08.11.06, 07:39
        mogę się tylko cieszyć że nie jesteś nauczycielką w szkole do której mój syn
        chodzi... w każdej razie na pewno nie wychowawczynią mojego syna
        nie cierpię tego typu skrajnych poglądów. sytuacje w życiu sa rózne. ja
        wychowuję moje dzieci sama (to znaczy bez pomocy rodziców), choć
        mama "wskakuje" gdy jest taka potrzeba np dzieci są chore.
        Sama byłam wychowywana przez babcię - rodzice pracowali. Nie tułałam się po
        świetlicach, nie chodziłam z kluczem na szyi i to był wspaniały okres.
        A te Twoje argumenty z nadwagą i rosołem... no wybacz żenujące.
    • mynia_pynia Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 08:24
      Dla mnie oczywistym było, że jak mama lub tato nie mogli iść to prosili babcie
      lub dziadka, (ale to tylko w podstawówce).
      Ja chodziłam do mojej siostry na wywiadówki w szkole średniej jak rodzice nie
      mogli, i nie było z tym problemu (jestem 4 lata starsza).
      Tylko, że moja siostra nie sprawiała problemów w szkole, uczyła się oki, więc
      nauczyciele nie wymagali obecności rodziców, a że ja byłam pełnoletnia więc jej
      usprawiedliwiałam nieobecności wink.
      • mynia_pynia Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 08:41
        Dzieci czerpią bardzo dużą wiedzę od dziadków, jest niezbędny kontakt między
        pokoleniowy, uczą się wtedy szacunku do starszych.
        Kiedyś starszy człowiek w rodzinie miał swoje prawa, był szanowany a teraz won
        od dzieci ... to wnioskuje po wypowiedziach niektórych.

        Na zachodzie już to zrozumieli i przy domach "starości" są otwierane
        przedszkola, po to, aby dzieci miały kontakt z starszymi ludźmi, ci ludzie
        odżywają, czyją się potrzebni, mają komu przekazać swoje historie z życia, jak
        było kiedyś. A dzieci chodzące do takich przedszkoli są dużo bardziej
        zaawansowane w rozwoju, są bardziej otwarte na świat.

        Ja do tej pory uwielbiam słuchać opowieści o czasach z przed 50 - 70 lat.
        Bardzo dobrze pamiętam moich pradziadków (a umarli, gdy miałam 7 lat), pamiętam
        ich opowieści o czasach przedwojennych, o ich zwykłym życiu o troskach o tym
        jak się rodziła moja mama.
        Babcia opowiadała mi o śmierci jej rodziców, gdy miała 9 lat, jak jej ciężko
        było, jak musiała pracować u obcych ludzi daleko od domu, żeby przeżyć.
        Ale też wiem jak się bawili, jakie rozrywki mieli, co wyprawiali w szkole - i
        wierzcie mi obecne dzieci są podobne w zachowaniu wink.

        Co mi to dało - mam bardzo duży szacunek do osób starszych, szanuje moje babcie
        i dziadków, zawsze im wszystko pozałatwiam, pociesze, pomogę, ale i opieprzę.
    • monia145 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 09:17
      Pomieszanie ról społecznych? Ciekawe, bardzo ciekawe........a co konkretnie
      masz na myśli?
      Babcia i dziadek tylko do niańczenia wnuków w domu się nadają prawda?
      Niech znają swoje miejsce- łapy precz od wychowywania wnucząt, bo to domena
      rodziców. Przynies, podaj, pozamiataj-ok.
      Wiesz, takie hierarchiczne stosunki w rodzinie, gdzie każdy powinien znać swoje
      miejsce i nie wychylać się poza nie, trącą myszką.....
    • wieczna-gosia niektorzy rodzice w tym czasie sa w pracy. 08.11.06, 09:40
      np ja. A moj maz w tym czasie zajmuje sie reszta potomstwa. Pani ma do wyboru-
      moze do mnie zadzwonic lub obejrzec sobie babcie.

      z tym ze ja babci na wywiadowki nie wysylam. Ja po prostu wywiadowki olewam.
      • syriana lizavietta 08.11.06, 09:46
        ale się uśmiałam z tych przykaładów ze świata zwierząt
        takie są życiowe smile

        a co powiesz na starszą siostrę regularnie chodzącą na wywiadówki młodszego
        brata?
        • lizavietta powiem ok! 09.11.06, 22:33

    • wieczna-gosia tez mialam obiad od babci. 08.11.06, 09:42
      a mame mialam po 18 w domu- nigdy nie byla na zadnej mojej wywiadowce- tez
      olewala, wiec w moim przypadku to tradycja rodzinna smile
      • triss_merigold6 Re: tez mialam obiad od babci. 08.11.06, 10:07
        U mnie do podstawowki na wywiadowki chodził ojciec. Mama miała niską odporność
        na wychowawcę klasy.D A w liceum to nie pamiętam, ktoś chodził ale sporadycznie.
    • agnieszka_azj Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 10:11
      Lizavietto
      "wrzucasz do jednego worka" pełne spektrum możliwości udziału dziadków w zyciu
      dzieci wink Od sytuacji wspólnego mieszkania bo np. Babcia owdowiała i z różnych
      przyczyn nie chce/nie może mieszkać sama, przez zmianową pracę rodziców po ich
      kompletna rodzicielską nieudolność i zrzucanie wychowania dzieci na dziadków.
      Łagodnie mówiąc "przeginasz pałę" wink))

      Wynika z tego, że wychowałam się w patologicznym domu, bo po śmierci Dziadka
      Babcie zamieszkała z nami i a/ była w domu, kiedy wracałam ze szkoły, b/
      gotowała obiady. Nie bardzo rozumiem w czym mogło mi zaszkodzić obcowanie z
      niezrównanymi kopytkami mojej Babci, ale rozumiem, że Twoim zdaniem bardzej
      wychowawcze byłoby, gdyby Rodzice zostawili Babcię samą w innym mieśćie i w
      domu z piecami. A moze Dom starców byłby lepszy ???

      W kwestii wywiadówek - mam 3 córki w jednej szkole i męża, który pracuje do
      późna. Czasem zostaje z dziewczynami Babcia, a czasem nie idę na zebranie.
      Szczególnie, że rozmowa z wychowawczynią nt.każdej z moich córek zajmuje mi 5
      min., a zebranie trwa ponad godzinę - z czego większość czasu poświęcona jest
      na jałowe dyskusje, tudzież "wykłady" na tematy wychowawcze, które
      wychowawczyni ma obowiązek nam przedstawić, więc je odczytuje z prędkościa
      karabinu maszynowego.
    • owianka Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 10:14
      Przeciwniczki babć i dziadków na wywiadówkach, dla Was zagadka:

      Mam trójkę dzieci w jednej szkole. Wywiadówka w jednym terminie. Na jedną idę
      ja, na drugą mąż (urwawszy sie z pracy). Kto idzie na trzecią? No kto? A może
      powinnam się sklonować? smile
      • agnieszka_azj Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 10:19
        Jest taki dowcip o fizykach - po co fizykowi kochanka ? Bo jak ją ma, to zona
        myśli, ze jst u kochanki, kochanka - że u zony, a on - myk, do laboratorium ;-
        )))
        Ja z wywiadówkami postępuję podobnie wink W każdej klasie robię wrażenie, ze
        jestm za zebraniu u innej córki - wpadam na chwilę, odbieram kartę z ocenami,
        podpisuję co trzeba, płacę, co trzeba i wracam do domu wink
        • wieczna-gosia Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 10:44
          a po co nieodpowiedzialnie narobilas sobie tyle dzieci? z dwoma mezami chociaz
          trzeba bylo....
          • agnieszka_azj Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:36
            Gosia, jakaś niekumata jesteś o poranku wink)) Przecież właśnie po to, zeby NIE
            MUSIEĆ chodzić na wywiadówki wink)) które jak sama nazwa wskazuje są dla
            rodziców wink))
          • jowita771 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:43
            wieczna-gosia napisała:

            > a po co nieodpowiedzialnie narobilas sobie tyle dzieci? z dwoma mezami chociaz
            > trzeba bylo....

            to jest myśl! trzeba tak zaplanować rozmnażanie, żeby każde dzieko miało
            przynajmniej jednego rodzica do wyłącznej dyspozycji - pomysł z mężami jest
            świetny.
    • egoya Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 10:51
      no to u mnie było jeszcze lepiej. Mama zawsze pracowała od godz. 10 (wychodziła o 9), tata nie żył, więc mama nigdy nie mogła uczestniczyć w wywiadówkach, które były ok. godz. 15.30-16.00. Początkowo chodziła przed lekcjami, ale wychowawczyni powiedziała, że od rozmowy to jest wywiadówka, ona ma zajęcia i jej nie przyjmie. Po kolejym razie (no bo w końcu łaskawie poświęciła przerwę i przedstawiła moje stopnie itp.), mama napisała oświadczenie, że na wywiadówkę będzie chodziła moja starsza siostra. No i tak było przez 3 lata szkoły średniej,że na moje wywiadówki chodziła siostra 4 lata starsza. I co wy na to? Czy lepiej żeby nauczycielka przyjęła moją mamę przed wszystkimi zajęciami, czy po prostu odpuściła sobie wywiadówki? Nie wszyscy pracodawcy łaskawie zwalniają z pracy na wywiadówki u dzieci.
      • karmazynowa_dama Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:27
        "Dla mnie babcia, która odbiera dziecko ze szkoły- dzień w dzień ( sporadycznie
        to rozumiem), prowadzi do domku, robi obiadek i odrabia z dzieckiem lekcje- to
        jest jakaś patologia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

        ale żeś poleciała z grubej rury... ile Ty masz lat? 10???????
        Nie mam co prawda jeszcze takiej sytuacji, ale prawie prawie, i dla mnie taka
        babcia to SKARB!!!!
        Nie wiem czy niektórzy mają takie małe rozumki, czy sobie jaja robią, ale
        kurcze niech się czasem zastanowią co mają zrobić pracujący całymi dniami
        rodzice?? Pracujący całymi dniami nie dlatego że lubią tylko dlatego ze muszą
        rachunki opłacić!!!!
        • jowita771 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:53
          rodzice pracujący całymi dniami są nieodpowiedzialni! powinni porzucić pracę i
          wychowywać dzieci, państwo powinno zagwarantować im środki do życia. niektórzy
          rodzice tak właśnie robią, mają więcej czasu dla swoich pociech.
        • ulka13 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 12:06
          W zyciu nie czytałam takoch bzdur Lizavietto!!! Dowiedziałam się właśnie że
          moja rodzina jest patologiczna do kwadratu, bo kiedy my jesteśmy w pracy mój
          tata odbiera naszą młodszą córke z przdszkola a starsza wraca ze szkoły nie do
          pustego domu, tylko idzie do moich rodziców. I nawet je tam obiad, a kiedy mój
          mąż ma II zmianę, a ja wracałam co dzień ok 20 z pracy /teraz to się zmieniło,
          pracuje co drugi dzień więc i patologia się zmniejsza/ to nasze dzieci do 20 u
          dziadków były. I jeszcze, aż boję się przyznać bo mi może jakieś władze dzieci
          odbiorą , mój tata często jeździ córkami moimi np. do dentysty czy ortodonty.
          Tak, oczywiscie byłoby lepiej gdybym niańkę zatrudniła albo gdyby starsza córka
          siedziała z młodszą w domu i się nią opiekowała. Albo może naljepiej zwolnić
          się z pracy i po zasiłek iść, a potem do opieki społecznej. W ten sposób
          uniknęlibysmy patologi...Więc powtarzam Lizavietto, stek bzdur napisałaś, ale
          wiem że pracując 18 godzin tygodniowo możesz nie rozumieć innych, którzy muszą
          być w pracy 40 godz. na tydzień.
          • karmazynowa_dama Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 20:34
            święta racja siostro!wink

            Ps. Ale się uśmiałam czytając Twój post. No ale coż, rozumię Cię całkowicie,
            bom sama z patologicznejwink rodziny, buhehehe
    • wieczna-gosia ty lizavietta uwazaj z tymi zwierzakami 08.11.06, 11:46
      "Babcia nie jest od wychowywania dziecka. Widziałyście kiedys zeby babcia-kotka
      wychowywała małe kotki swojej córki kotki?
      Albo żeby dziadek tygrys opiekował się wnukami?
      Albo babcia sarenka karmiła wnuczęta?"

      z tego co wiem- ani kotki ani sarenki ani tygrysy jakoś wysoko w ewolucji nie
      zalazly. Slonie i malpy faktycznie juz lepiej, ale tez noblistow sie nie dochowaly.
      Ponadto takie sarenki oczekuja od dziecka ze stanie tuz po urodzinach na nogi,
      kotki, jak maja zbyt duzy miot- swiadomie glodza najslabsze malenstwo, a takie
      inne kotki np lwy- jak pan haremu przegra harem z innym penem lwem- przychodzi i
      zabija wszystkie lwiatka i robi swoje a u ludzi rozwody jednak mniej gwaltownie
      przebiegaja.....

      tylko u nas ostatnio wszystko na głowie stoi!!!
      • redmiss Re: ty lizavietta uwazaj z tymi zwierzakami 08.11.06, 11:49
        wieczna-gosia napisała: (.....)




        big_grinDDDDDDDDDDDDDD
      • wieczna-gosia a tygrysy.... 08.11.06, 11:53
        tygrysy to z definicji samotne matki, wiec tez chyba by nie mial kto na
        wywiadowki chodzic......
    • etiennette Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 11:52
      Nie czytałam poprzednich postow. U mnie w rodzinie była taka sytuacja (ładnych
      pare lat wstecz), ze moja babcia (mama mojego ojca) chodziła do szkoły, zeby
      wypytywac sie o wyniki mojego brata. Kierowała nią nie troska (moj brat miał
      swego czasu małe problemy w szkole sredniej, ciągle je zmieniał), lecz to aby
      doniesc o tym fakcie mojemu ojcu, ktory to migał sie od płacenia alimentow.
      Nauczyciele mniej, lub bardziej poinformowani o syt. rodzinnej, udzielali babce
      informacji. Finał tej sprawy był mało przyjemny. Dlatego jestem przeciwna temu,
      aby nauczyciel udzielał informacji o uczniu komukolwiek innemu, niz rodzice.
      Dodam jeszcze ,ze ojciec ani razu sie do szkoly nie pofatygowal.
    • kawka74 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 12:09
      A co to za problem pogadać z babcią, a nie z matką? Chodzi o to, żeby był
      jakikolwiek kontakt z którymkolwiek z dorosłych opiekunów dziecka, jeśli już
      taki kontakt jest niezbędny.
      Głowę zawracasz, Lizavietto.
      Swoją drogą ciekawy nick smile
      • egoya Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 12:55
        a co w przypadku gdy rodzice to naprawdę patologia np. nadużywający alkoholu. Czy lepiej żeby nikt nie interesował się dzieckiem, czy żeby zrobili to dziadkowie?? Nie wszędzie jest tak różowo, a nauczyciele niewiele wiedzą o stosunkach panujących w domach rodzinnych. Ja mieszkam na wsi, do szkoły chodziłam do małego miasteczka, gdzie niby wszyscy o wszystkich wiedzą, a tak naprawdę to nikt nie wiedział, że mam ojca alkoholika, że nie mam się kiedy uczyć, że przysypiam na lekcjach, bo w nocy musieliśmy uciekać z domu. Że po szkole wracam do zimnego domu, muszę napalić w piecu, odgrzać zupę, dać świoniom jeść...Takie były czasy mojej szkoły podstawowej i średniej. Bardzo bym chciała miec babcię do której mogłabym przyjść, porozmawiać, posiedzieć do wieczora, póki mama nie wróci z pracy o 19 lub 20. A nauczycieli niewiele interesowało, że mama nie ma kiedy przyjść na wywiadówkę. I jak ktoś napisał, trudno zrozumieć to osobie która może sobie pracować 18 godz. w tygodniu i mieć czas dla dzieci, jak to jest pracując 40.
      • lizavietta jak ci zawracam głowę to nie pisz nie musisz 08.11.06, 12:57
        I włąśnie przez ten nadmiar tolerancji i wolności, szkoła wygląda jak
        wygląda!!!!!
        matki się nie przejmują, na wywiadówkę babcia- to i takie efekty mamy w
        szkołach,
        sorry ale jak matka się nie przejmuje to nauczyciel ma się przejmować?

        Wy w ogóle byłyście w szkole? widziałyście wasze dzieci?
        A jak komuś zebranie nie pasuje- to mama lub tata mogą przyjść w czasie lekcji
        i porozmawiać indywidualnie z nauczycielem o problemach a nie przysyłać babcię
        albo dziadka!!!!
        O to głównie chodzi mi w moim watku!!!

        Byłam na wielu zebranch szkolnych, jakoś organizowanych o 18 dla wygody
        rodziców. To raz.
        Dwa:nauczyciel pracuje owszem 4 godz dziennie ale pozostałe 4 jest w dyspozycji
        dyrektora i jeżeli wie, że w tym czasie przyjdzie ktoś z rodziców porozmawiać o
        swoim dziecku, to z pewnością zostanie i porozmawia...

        a tak to mamy spychologię stosowaną. Wy w ogóle znacie nauczycieli swoich
        dzieci?
        Ich wychowawców? Znacie klasę i innych rodziców z tej klasy? Coś w ogóle wiecie
        na ten temat? czy babcia wam wszystko przekazała?

        ps . ktoś tam napisał, że 4,5 roku dziecko z kluczem?
        Obowiązek szkolny jest w naszym kraju od 6 roku życia, a za moich czasów był od
        7 roku, jak skończyłam 1 klasę to juz tych lat miałam 8 a ze jestem ze stycznia
        a rok szkolny od września to prawie 9!!!

        A i owszem kasyno wojskowe. Bardzo dobre obiady polecam- teraz otwarte dla
        wszystkich obiad w granicach 8 zł- wybierzcie się kiedyś z dzieckiem.
        Polecam tez kasyna policyjne, a dla mieszkających w Warszawie- stołówki w
        ministerstwach. Też dobrze gotują...
        • gryzelda71 Re: jak ci zawracam głowę to nie pisz nie musisz 08.11.06, 13:08
          > A jak komuś zebranie nie pasuje- to mama lub tata mogą przyjść w czasie lekcji
          > i porozmawiać indywidualnie z nauczycielem o problemach a nie przysyłać babcię
          > albo dziadka!!!!
          > O to głównie chodzi mi w moim watku!!!
          Ale wczesniej napisałaś:"Dla mnie babcia, która odbiera dziecko ze szkoły- dzień w dzień ( sporadycznie
          to rozumiem), prowadzi do domku, robi obiadek i odrabia z dzieckiem lekcje- to
          jest jakaś patologia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          A gdzie sa rodzice?"
          To o co w końcu chodzi?
          Może nie kazda rodzina musi funkcjonować taj jak Twoja:Ale ja wracałam do domu s a m o d zi e l n i e, w moim domu czekał obiad
          zrobiony przez m a m ę, który mogłam sobie odgrzać albo szłam z r o d z i c a
          m i na obiad wspólny do kasyna- co integrowało naszą rodzinę bardzo.
          Czepiasz sie i już.
          • lizavietta nie czepiam się 08.11.06, 13:11
            napisałam, że babcia nie powinna pełnić roli vice-matki i już.
            • jowita771 Re: nie czepiam się 08.11.06, 13:15
              babcia powinna pełnić taką rolę, na jaką umówią się zainteresowani.
              do zainteresowanych pani nauczycielka się nie zalicza, to po prostu nie jej
              sprawa i już.
        • jowita771 Re: jak ci zawracam głowę to nie pisz nie musisz 08.11.06, 13:19
          najbardziej do mnie trafia, że jestes za stycznia, moja corka też jest. jakby
          inne matki pomyslały, to tez miałyby dzieci ze stycznia, a nie marudziły teraz,
          że maluchy muszą z kluczami biegac. dziewczyny, nastepnym razem się bardziej
          postarajcie, liczyć chyba potraficie i wiecie, jak miesiące nastepują po sobie?
        • kawka74 Re: jak ci zawracam głowę to nie pisz nie musisz 08.11.06, 13:35
          Muszę. Czuję taki przymus wewnętrzny.
          Zwłaszcza, że też jestem nauczycielką.
          Stały - i skuteczny - kontakt z babcią, dziadkiem, wujkiem czy ciocią nie
          powoduje u mnie podobnych ataków, o ile dana osoba bierze czynny udział w życiu
          dziecka i jest zorientowana w sytuacji. Matka zapierdziela do roboty, ojciec
          też albo go w ogóle nie ma, a ja mam focha strzelać, że babcia przyszła? Czy
          może zmuszać rodzica do zwolnienia się z pracy celem ucięcia sobie z nim
          dziesięciominutowej pogawędki?
          Według Ciebie wyznacznikiem stosunku rodzica do dziecka jest obecność tego
          pierwszego na zebraniu w szkole?
          Ogarnij się.
          • lizavietta to ty gawędzisz z rodzicami? 08.11.06, 13:49
            bo ja zdecydowanie rozmawiam.....
            • kawka74 Re: to ty gawędzisz z rodzicami? 08.11.06, 13:52
              A możesz się odnieść do meritum? Chyba nie sprawi Ci to szczególnych trudności?
        • e_r_i_n Re: jak ci zawracam głowę to nie pisz nie musisz 08.11.06, 15:42
          lizavietta napisała:

          > A jak komuś zebranie nie pasuje- to mama lub tata mogą przyjść w czasie
          > lekcji i porozmawiać indywidualnie z nauczycielem o problemach a nie
          > przysyłać babcię albo dziadka!!!!

          Jak ktos nie moze sie pojawic o 15 czy 16, to tym bardziej nie pojawi sie w
          czasie lekcji (czyli w ciagu dnia).
          Wizyta dziadka czy babci na wywiadowce nie musi oznaczac olewactwa. Zreszta,
          jesli rodzic poinformuje dziadka albo babcie o wywiadowce i poprosi ich o
          pojscie, to znaczy, ze sie dzieckiem interesuje. Gdyby sie nie interesowal,
          olalby obecnosc kogokolwiek na wywiadowce.

    • lizavietta większość z was napisła..... 08.11.06, 13:13
      "dobrze że nie uczysz w mojej szkole....."

      A skąd wiesz jakim jestem nauczycielem?
      Może właśnie świetnym i twoje dziecko sporo by się nauczyło, bo nie olewam
      swoich obowiązków.
      • e_r_i_n Re: większość z was napisła..... 08.11.06, 15:40
        Bo nauczyciel nie tylko uczy, ale tez w jakis sposob ksztaltuje postrzegania
        swiata. Nie chcialabym, ze moje dziecko przejelo Twoj.
    • gryzelda71 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:14
      Jakim prawem dziadek czy babcia mają chodzić na wywiadówki?
      Przychodzą zapewne na prośbę rodziców,kiedysami nie mogą.Uważasz,że lepiej,aby nikt nie przyszedł?
      • lizavietta Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:19
        Przecież napisałam, ze rodzice mogą przyjść wtedy kiedy mogą....
        Moga też zadzwonić, w XXIw. telefony działają i moga o swoim dziecku porozmawiać

        A propos słowa patologia: wiesz co znaczy? znaczy "cierpienie"
        Dziecko, którym matka sie nie interesuje ani jego postępami w szkole z
        pewnością cierpi....
        • gryzelda71 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:23
          Uważasz,że jak matka nie ugotuje codziennie dziecku obiadu,albo jak diecko nie wraca do pustego domu tak jak Ty w dzieciństwie to jest nieszczesliwe i cierpi?
          • lizavietta Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:27
            Dlaczego uważasz że pusty dom jest zły? Co to znaczy pusty?
            Mieszkam w nim ja, rodzice, moje rodzeństwo... każdy wraca o innej porze, ja z
            jednej szkoły, moja siostra z bratem z drugiej- bo do mojej już nie przyjmowali
            nowych roczników, za chwilę wraca mama z pracy... Dlaczego nazywasz to pustym
            domem?
            To miała z nami zamieszkać babcia, żeby było pełniej?
            • gryzelda71 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:28
              Czepiasz sie.
        • lizavietta jowita771 08.11.06, 13:24
          Odwracasz kota ogonem. odpowiadma na poszczególne zarzuty, które tu padły.
          Nieprawdą jest 4,5 roczne dziecko z kluczem
          Nieprawdą jest odgrzewany obiad
          nieprawdą jest ze babcia ma się nie kontaktować i nie mieszkać z dzieckiem
          - próbowałyście mi to wmówić.

          Prawdą jest, że matka nie interesuje się dzieckiem i przysyła do szkoły babcię
          w zastępstwie.
          I tu cię boli, bo nazwałam to po imieniu!!!!!!!!!!!!!!
        • gryzelda71 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:25
          A ja nauczycielka NIE PRZEJAWIA chęci spotkania sie z nim w innym terminie,to co ma zrobić taki rodzic?
          • lizavietta gryzelda 08.11.06, 13:27
            Dlaczego uważasz że pusty dom jest zły? Co to znaczy pusty?
            Mieszkam w nim ja, rodzice, moje rodzeństwo... każdy wraca o innej porze, ja z
            jednej szkoły, moja siostra z bratem z drugiej- bo do mojej już nie przyjmowali
            nowych roczników, za chwilę wraca mama z pracy... Dlaczego nazywasz to pustym
            domem?
            To miała z nami zamieszkać babcia, żeby było pełniej?
            • gryzelda71 Re: gryzelda 08.11.06, 13:30
              A dlaczego nazwywasz patologią sytuacje gdzie dziecko odbiera babcia?
        • redmiss Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:27
          lizavietta napisała:

          > Przecież napisałam, ze rodzice mogą przyjść wtedy kiedy mogą....
          > Moga też zadzwonić, w XXIw. telefony działają i moga o swoim dziecku
          porozmawia
          > ć
          >
          > A propos słowa patologia: wiesz co znaczy? znaczy "cierpienie"
          > Dziecko, którym matka sie nie interesuje ani jego postępami w szkole z
          > pewnością cierpi....


          teraz to się sama wkopałaś smile))
          dziecko, które się szwęda samo po szkole, po świetlicy, po poczekalniach, po
          ulicy (!!!) na pewno nie cierpi! i matka tak się nim interesuje tak, że nawet
          opieki mu nie może zapewnić na ten czas w postaci babci/wójka/dziadka/ciotki!
          nie mówiąc juz o gorącym posiłku...

          pieprzysz pani.


          i odpowiedz mi na pytanie, pani nauczycielko, czy lepiej widzieć babcie na
          wywiadówce, czy NIKOGO. jak się czujesz, pani nauczycielko, gdy do dziecka nie
          przychodzi NIKT, NIKT nie dzwoni i NIKT nie pyta.
          tylko odpowiedz konkretne, bo coś zaczynasz mataczyć.
        • karmazynowa_dama Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 20:50
          A to co "mówi" słownik języka polskiego nt słowa 'patologia'
          patologia
          1. «nauka o chorobach»
          2. «stan chorobowy organizmu»
          3. «oddział w szpitalu ginekologicznym przeznaczony dla kobiet z powikłaniami w
          przebiegu ciąży»
          4. «nieprawidłowe zjawiska występujące w życiu społecznym
      • ledzeppelin3 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:28
        >Babcia nie jest od wychowywania dziecka. Widziałyście kiedys zeby babcia-kotka
        wychowywała małe kotki swojej córki kotki?
        Albo żeby dziadek tygrys opiekował się wnukami?
        Albo babcia sarenka karmiła wnuczęta?

        Eeee, był tu kiedyś cytowany post jednej zachwyconej mamy, jak to babusia
        karmiła cysiem wnuczkę, żeby przetrwała "więź dziecka z piersią" i wiele mam ją
        poparło....

        Powiem Ci tak: Też nie jestem za tym, żeby babcia wychowywała dzieci, wolę, jak
        to robią rodzice a babcie nie są instytucją wychowawczo-gotująco-doradczą.
        Jednak wiele rodzin nie ma innego wyjścia, a babcia lepsza jest, moim zdaniem,
        od niańki lub świetlicy. Czyli jest to mniejsze zło. Co do wywiadówek- to samo,
        różne są modele życia, niektórzy całe życie mieszkają z teściami, pozwalają
        dziadkom na ingerencję w wychowanie ich dzieci na naprawdę dużą skalę i jeszcze
        sobie chwalą "dom wielopokoleniowy". Ja osobiście nie czułabym się dobrze w
        takiej sytuacji, zdecydowanie wolę pewien dystans (nie cierpię, jak mi kto
        zagląda do garów), ale co kto lubi.
        • lizavietta nareszcie ktoś mądry 08.11.06, 13:31
          czy ja napisałam, ze bacia ma się wnukiem nie zająć?
          napisałam już wcześniej ( wy chyba nie czytacie dokładnie a ja nie daję rady
          odpisywać na raz wszystkim), że babcia może zabrać dziecko do parku, do zooo i
          gdzie tylko a na wywiadówkę maja przyjść rodzice.....
          • gryzelda71 Re: nareszcie ktoś mądry 08.11.06, 13:35
            Ale juz obiadów sie czepiłassmile
            • lizavietta gryzelda 08.11.06, 13:37
              tak przy okazji....smile
              • gryzelda71 Re: gryzelda 08.11.06, 13:38
                Mam Cię.Jednak się czepiaszsmile)
          • izabela_741 zabrac do parku... 08.11.06, 14:29
            babcia może zabrać dziecko do parku, do zooo i
            > gdzie tylko a na wywiadówkę maja przyjść rodzice.....
            To zalezy od kultury w rodzinie. Jesli w Twojej dziadkowie uczestnicza w
            wychowaniu dziecka doraznie i "wyjsciowo" to OK. Jesli u kogos babcia i dziadek
            to cd. rodzicow to tez super.
            Ja do dziecka mam nianie, z ktorych jestem/bylam zadowolona. Ale powiem Ci, ze
            widzac zaangazowanie ped-wychowawczo-emocjonalne dziadkow, ani chwili bym sie
            nie zastanawiala kto ma mi pomoc w wychowaniu dziecka!!! Oczywiscie, ze
            dziadkowie, jesli tylko bylaby taka mozliwosc. A ze nie ma, przy pracy na pelen
            etat pozostanie nam opieka obcych ludzi i szkola prywatna.
          • e_r_i_n Re: nareszcie ktoś mądry 08.11.06, 15:44
            A jesli babcia sie pojawi na jednej wywiadowce na piec w roku, to tez jest
            problem?
    • malgra Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 13:30
      żyjemy w czasach gdy większość pracuje od 9:00 do 18:00 i nie ma możliwości
      odbierania dziecka o 12:00 czy nawet 15:00 ze szkoły.Robią to albo dziadkowie
      albo opiekunka.Nic dziwnego w tym nie widzę.
      Jeśli chodzi o wywiadówki to terminy zazwyczaj podawane są dużo wcześniej i
      jedno z rodziców naprawdę może w pracy tak załatwić aby na tej wywiadówce być.
      Inna sprawa to to,że na zebraniach rodziców najczęściej pojawiają się matki a
      gdzie ojcowie?
    • lizavietta Przepraszam was 08.11.06, 13:40
      ale nie mogę juz dłużej z wami gadać.
      Muszę pędzić po moje dziecko do żłobka, które odbieram sama
      i szczegółowo wypytac panią co maluch robił i w co się bawił a także co zjadł
      i jak postępuje jego rozwój w złobku....
      smile)))))))))))))))
      • gryzelda71 Re: Przepraszam was 08.11.06, 13:42
        I na obiad do kasyna....
        • lizavietta gryzelda 08.11.06, 13:43
          niestety w moim mieście zlikwidowalisad

          Musimy do chińczyka....
          • gryzelda71 Re: gryzelda 08.11.06, 13:49
            Jak wrócisz,przeczytaj to co napisałaś.Przeczytaj i przemyślsmile
          • cocollino1 Re: gryzelda 08.11.06, 15:16
            nie, no do jakiego chinczyka???
            to matka winna gotowac obiady dziecku, jakaz to matka, co obiadu nie gotuje
            dziecku? to dziecko cierpi napewno a jak cierpi to patologia!!!

            wink
            ale watek hehehheee
            • mami2 Re: gryzelda 08.11.06, 16:41
              piękny, nie, Cocolino? strach sie bac, dzieci do szkoły posłacuncertain
              a moje juz w przyszłym roku musi iscsad
            • kawka74 Re: gryzelda 08.11.06, 16:43
              i jeszcze do żłoba oddała
              wstyd i patologia
              wink
              • umasumak no tak 08.11.06, 21:15
                dziecko w żłobku, a matka na forum wisi ;-P
                • egoya Re: no tak 08.11.06, 21:17
                  a jak...po co ma jej przeszkadzać, a przeciez mogłaby dzieciaczka odebrać wcześniej zeby się nią nacieszył..
      • kawka74 Re: Przepraszam was 08.11.06, 13:42
        Idź, idź, przynajmniej zamknie się jedna linia produkcyjna fabryczki sztucznych
        problemów.
        • lizavietta kawka 08.11.06, 13:44
          naprawdę nie musisz czytac jak ci szkoda czasu,
          ja jak widze wątek który mnie nie interesuje to nie czytam- taki wybór mam
          czemu ty nie masz wyboru?
          • kawka74 Re: kawka 08.11.06, 13:49
            A kto powiedział, że mi szkoda czasu? Lubię czasem poroztrząsać problemy
            abstrakcyjne.
      • redmiss Re: Przepraszam was 08.11.06, 13:54
        lizavietta napisała:

        > ale nie mogę juz dłużej z wami gadać.
        > Muszę pędzić po moje dziecko do żłobka, które odbieram sama
        > i szczegółowo wypytac panią co maluch robił i w co się bawił a także co zjadł
        > i jak postępuje jego rozwój w złobku....
        > smile)))))))))))))))


        jasne...
        fajnie, ze mi odpowiedziałaś na pytanie...
        • lizavietta wiesz co, odpowiem ci... 08.11.06, 14:08
          na pewno ale wieczorem jak wrócę. Zadałaś mi tyle pytań, że teraz naprawde nie
          zdążę. Jestem matką pracującą( powiinaś mnie zrozumiećsmile)
          i jeszcze po południu prowadzę kurs także wolna będę wieczorem i wtedy na to
          forum wejdę.
          a jak ty masz więcej czasu to tez odpisz mi na moje wcześniejsze pytania, które
          wam zadałam a tez mi nikt nie odpisał czy był w szkole u swojego dziecka i
          widział wychowawcę na oczy
          sad
          • redmiss Re: wiesz co, odpowiem ci... 08.11.06, 14:32
            wam zadałam a tez mi nikt nie odpisał czy był w szkole u swojego dziecka i
            > widział wychowawcę na oczy


            widzisz, to jeszcze przede mną. mój syn skończył 2 latka. ale jak nie będę
            mogła iść do szkoły, wyślę babcię (moja mamę, wyrodną zresztą, bo sama
            korzystała z pomocy swojej teściowej, mojej babci).
          • wiolontela Re: wiesz co, odpowiem ci... 09.11.06, 14:22
            To ja ci odpowiem. Jestemw szkole swojej córki niemal każdego dnia. Z jej
            wychowawczynią rozmawiam przynjamniej raz w tygodniu. Na zebrania chodzę. A mimo
            to moja Matka bierze czynny udział w wychowywaniu wnuków. Odrabia z nimi lekcje,
            jak trzeba odprowadza lub odbiera z przedszkola czy szkoły (zazwyczaj wówczas,
            kiedy mnie się nie chce smile)), smaży im naleśniki, bo sa najlepsze na świecie.
            Mało tego, moje dzieci sypiają u babci. Ba, w jednym łóżku często.
            Patologicznie, of kors.

            Dzięki Bogu moje dzieci nie muszą jadać w kasynie, bo ich matce chce się
            ugotować obiad. Aż tak rozleniwiona nie jest. Nie muszą wracać do pustego (tak,
            tak pustego, choćbys nawet nie iwem jak się na terminologię irytowła) domu. Nie
            muszą odgrzewać sobie zupy bo zawsze czeka na nie ktoś, kto poda talerz ciepłej
            zupy i porozmawia o problemach czy radościach. Nie przy stoliku w kasynie tylko
            w DOMU. Przy rodzinnym stole. Nic tak, parafrazując Ciebie, nie integruje
            rodzinny jak wspólne posiłki w rodzinnym domu.

            Matce moich dzieci chce się zaksać rękawy i razem z drobiazgiem lepić pierogi a
            ni iść na łatwiznę i kupić barowe uncertain I doprawdy nie liczy ona czy obiad kosztuje
            8 czy 12 zł od osoby.

            Matka moich dzieci ma to szczęście, że moze być obecna w ich życiu w każdej
            niemal chwili. Dlatego, ze wybrała taką pracę, którą może wykonywać w domu. A
            jeśli jej się chwilowo nie chce (leniwej babie) to dzieci otoczone są troskliwą
            opieką Dziadków.

        • karmazynowa_dama Re: Przepraszam was 08.11.06, 14:10
          "Wy w ogóle byłyście w szkole? widziałyście wasze dzieci?
          A jak komuś zebranie nie pasuje- to mama lub tata mogą przyjść w czasie lekcji
          i porozmawiać indywidualnie z nauczycielem o problemach a nie przysyłać babcię
          albo dziadka!!!!
          O to głównie chodzi mi w moim watku!!!"

          No wyobraź sobie że jestem w szkole całkiem często BO TAM UCZĘ!!! I jako
          nauczycielka nieraz rozmawiam z babcią która zajmuje się wnukami, bo: rodzice w
          pracy, za granicą itp. I uważam za nie ważne KTO ale JAK się dzieckiem
          opiekuje!!! Moja znajoma pracuje we Włoszech od 13 lat, z córką widuje się co
          kilka miesięcy. Niejedna matka mogłaby jej pozazdrościć kontaktu z córką, którą
          wychowują ojciec z babcią.


          "Byłam na wielu zebranch szkolnych, jakoś organizowanych o 18 dla wygody
          rodziców. To raz.
          Dwa:nauczyciel pracuje owszem 4 godz dziennie ale pozostałe 4 jest w dyspozycji
          dyrektora i jeżeli wie, że w tym czasie przyjdzie ktoś z rodziców porozmawiać o
          swoim dziecku, to z pewnością zostanie i porozmawia..."

          Problem w tym że wielu nauczycieli (jak ja naprzykład) w szkole pracuje i
          owszem 4 godziny dziennie ale potem pracuje drugie tyle albo i więcej poza
          szkołą. Wobec powyższego nie mam czasu na nieprzewidziane spotkania i już.
          Dyrektor o tym wie i akceptuje. Do dyspozycji rodziców jestem w czasie
          wywiadówek, na dodatkowych zebraniach dla rodziców oraz w czasie przerw
          międzylekcyjnych.


          "a tak to mamy spychologię stosowaną. Wy w ogóle znacie nauczycieli swoich
          dzieci? Ich wychowawców? Znacie klasę i innych rodziców z tej klasy? Coś w
          ogóle wiecie na ten temat? czy babcia wam wszystko przekazała?"

          Dziecko mam w wieku nie poborowym jeśli o szkołe chodzi, więc się nie wypowiem.
          Ale wolę ją dać do babci (która CHCE z nią przebywać) niż na cały dzień do
          żłobka. Jak wyjadę będzie pół na pół trochę do przedszkola (aby z dziećmi
          kntakt był) i do babci.

          Ps.Nie wiem czemu ale kojarzysz mi się z kobietką w mocherowym berecie która
          głosuje na PIS albo na LPR czy inną Samoobronę.
    • figrut Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 14:08
      ale nie mogę juz dłużej z wami gadać.
      Muszę pędzić po moje dziecko do żłobka, które odbieram sama
      i szczegółowo wypytac panią co maluch robił i w co się bawił a także co zjadł
      i jak postępuje jego rozwój w złobku....
      smile)))))))))))))))
      Aleś się pogrążyła, fiu, fiu.... . Skoro tak aktywnie udzielałaś się na
      forum w nocy i około południa, to wnioskuję z tego, że nie pracujesz [a jeśli
      pracujesz jako nauczycielka, to skutecznie olewasz swoje obowiązki w pracy
      zamiast zająć się uczniami]. Ty nie pracujesz i zamiast dziecko oddać do żłobka
      tylko w skrajnych przypadkach, przesiadujesz sobie w domu zwalając wychowywanie
      dziecka na panie w żłobku. No cóż. Mało, że pokazałaś wszystkim jaka to jesteś
      leniwa, to jeszcze postem o żłobku skutecznie się ośmieszyłaś smile))))))
      • lizavietta Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 14:09
        A co Ty o mnie wiesz? Sledzisz mo przebieg dnia i tygodnia?
        • verdana Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 15:53
          Ja nie chodzę na wywiadowki, ponieważ szereg nauczycielek, podobnych do
          Lizavietty - czyli mających jedyny słuszny pogląd na wychowanie i odpornych na
          wszelkie argumenty oraz dyskusję, spowodowało u mie gwałtowny atak fobii
          szkolnej.
          Na wywiadówke chodzi starsza siostra/starszy brat/ przyjaciółka. Czy to znaczy,
          ze nie interesuje się dzieckiem? G...prawda. Jakbym sie nie interesowała, to
          zamiast załatwiać kogoś, kto przyjdzie, po prostu bym nie poszła (i słusznie,
          bo na większosci wywiadowek nic ciekawego się nie dowiedzialam o swoim dziecku.
          Natomiast o pieniądzach było b. dużo). Myślę, że babcie posiadają otwory gębowe
          i zdają rodzicom relacje z postepów dziecka.
          W tym roku nawet gdybym chciała - nie pójdę. Mam w tym czasie wykłady. Ciekawe,
          czy moge na nie wysłac w zastrpstwie babcie, albo powiedzieć studentom, ze
          wywiadowka wazniejsza. W podobnej sytuacji jest wiele osób, miedzy innymi
          lekarze w prywatnych przychodniach. Ach, jak byłoby milo iść z chorym dzieckiem
          i dowiedzieć się, ze lekarz na wywiadówce!
          • joanna35 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 16:24
            U mnie atak fobii szkolnej powoduje zachowanie rodziców na wywiadówkach. W
            życiu nie przyszłoby mi do głowy, że dorośli ludzie mogą się tak zachowywać -
            dla mnie żenada, dlatego nie chodzę. Chodzi mąż. A poza tym między Bogiem a
            prawdą to dla mnie to zwykła strata czasu, dwie godziny do tyłu, z których
            absolutnie nie wynika nic dla mojego dziecka, ani tym bardziej dla mnie.
            A jeżeli chodzi o samą autorkę wątku - ileż jest w Tobie pogardy i lekceważenia
            dla rodziców, zwłaszcza matek, swoich uczniów. Współczuję im, ale przede
            wszystkim Tobie.
    • marychna31 Zgadzam się w 100%! 08.11.06, 16:19
      Takich dziadków nalezy zabijać. Rodziców też. No i dzieci, żeby nie
      przekazywały dalej złych genów.

      wink
      • nchyb Re: Zgadzam się w 100%! 09.11.06, 17:49
        > Takich dziadków nalezy zabijać. Rodziców też.
        Na wszelki wypadek wujki i ciocie też bym na listę wciąnęła. I kuzynów, cholera
        wie, jak daleko się to plugastwo rozpleniło... wink
    • mongolia4 Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 17:07
      Czasami jest tak ze to wlasnie dziadkowie wychowuja wnukow,bo rodzice sa malo
      odpowiedzialni.U mnie w rodzinie byl taki przypadek ze to dziadki wychowywali
      wnuczke.Chociasz miala mame i tate i rodzenstwo.Mieszkali w tej samej
      miejscowosci i dzielily ich tylko pare kilometrow.
    • suger_mouse A ja nie rozumiem tego ataku na Lizaviettę 08.11.06, 18:21
      Przecież dziewczyna nie pisze, że należy odseparować dziecko od dziadków. Tylko
      że dziadkowie nie powinni przejmować roli rodziców!

      Oczywiście są sytuacje, kiedy rodzice nie mogą wychowywać dziecka lub nie są
      dobrymi rodzicami, wtedy oczywiście jest lepiej, jeśli ktoś ich zastąpi. Ale
      przecież nie zaprzeczycie, że najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy dziecko
      wychowują rodzice - a nie dziadkowie, rodzina zastępcza, itp.

      Nie wyobrażam sobie nie chodzić (ja albo mój mąż) na wywiadówki naszych dzieci.
      Przecież tam mam szansę się dowiedzieć, że moje dziecko ma problemy z nauką, że
      nie jest akceptowane przez rówieśników, że wagaruje, it. Uważam że powinnam mieć
      możliwość dowiedzieć się tego z pierwszej ręki, zadać więcej pytań, osobiście
      porozmawiac z nauczycielami - a nie tylko pytać dziecko "a co tam w szkole".

      No jakże inaczej - potem się dziwimy, że dzieciaki popełniają samobójstwa, bo
      rodzice nie mieli pojęcia, że miały problemy w szkole!

      To rodzice są ODPOWIEDZIALNI za dziecko, a nie babcia, wujcio, stryjcio czy
      ciocia klocia.

      Zresztą, na tym forum mnóstwo jest wątków, w których narzekacie na toksycznych
      rodziców, którzy nadgorliwie angażują się w życie Waszej rodziny czy teściową,
      której wnuk pomylił się z własnym dzieckiem. Chyba macie dziś zły dzień,
      chciałyście komus podokuczać, a Lizavetta się nawinęła smile
      • marychna31 Re: A ja nie rozumiem tego ataku na Lizaviettę 08.11.06, 18:27
        > że dziadkowie nie powinni przejmować roli rodziców!
        Rola rodzica to chyba nieco więcej niż chodzenie na wywiadówkęwink
      • kawka74 Re: A ja nie rozumiem tego ataku na Lizaviettę 08.11.06, 18:35
        Trudno, nie rozum.
        Ofiara Raskolnikowa też nie rozumie, że obecność babci na zebraniu nie świadczy
        o desinteressement rodziców. Raczej wręcz przeciwnie.
      • e_r_i_n Re: A ja nie rozumiem tego ataku na Lizaviettę 08.11.06, 18:50
        suger_mouse napisała:

        > Tylko że dziadkowie nie powinni przejmować roli rodziców!

        Oczywiscie! Tyle, ze poki nie zrozumiesz, ze pojscie przez dziadkow w sytuacji
        awaryjnej lub w zastepstwie rodzicow na wywiadowke, nie jest rownoznaczne z
        przejmowaniem ich roli. Szczegolnie, jesli robia to na wyrazna prosbe rodzicow.

        > No jakże inaczej - potem się dziwimy, że dzieciaki popełniają samobójstwa, bo
        > rodzice nie mieli pojęcia, że miały problemy w szkole!

        Wieksze prawdopodobienstwo, ze dowie sie od dziadka, ktory pojdzie (bo rodzic
        jest w tym czasie w pracy), niz jak nie pojdzie nikt.

        > Zresztą, na tym forum mnóstwo jest wątków, w których narzekacie na toksycznych
        > rodziców, którzy nadgorliwie angażują się w życie Waszej rodziny czy teściową,
        > której wnuk pomylił się z własnym dzieckiem. Chyba macie dziś zły dzień,
        > chciałyście komus podokuczać, a Lizavetta się nawinęła smile

        Taa...
        Jak ktos o pomoc prosi, to potem nie narzeka. Dziadek raczej na sile sie przed
        rodzicow na wywiwadowke nie wpycha. Tak wiec analogii (a juz przyczyn
        podokuczania) nie ma w ogole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka