Gość: guest
IP: *.*
02.04.01, 15:32
Drogie 30-latki\nWskrzeszam temat, który postanowiłyśmy przerzucić na nowe forum.\nIwona, dzięki, że odniosłaś ię do mojej wypowiedzi w edziecku. Szkoda tylko, że nie nawiązałaś do innych jej aspektów związanych z wiekiem. Czy naprawdę nikt nie ma takich przemyśleń, jak ja? Rozumiem, że cechuje nas racjonalizacja swoich zachowań (bez tego człowiek by zwariował), ale przecież czasem mamy jakieś wątpliwości, prawda? Mamy 18-letnie znajdują w swoim macierzyństwie same plusy wykazując przewagę "wczesnego" macierzyństwa, mamy późniejsze to samo. A prawda przecież leży pośrodku. Iwono, jak na razie próbowałaś tylko wykazać, że nie mam racji. Czy nie przeraża Cię to, że być może nie zdążysz dostatecznie przygotować swojego dziecka do samodzielnego życia? Wiem, że nie powinniśmy się zamartwiać tym, na co nie mamy wpływu, ale przecież czasem właśnie się zamartwiamy. \nNie chciałam moją wypowiedzią prowokować, chociaż spodziewałam się takich reakcji, jak twoja. Chciałam tylko, żebyśmy przyznały same przed sobą, że nie wszystko, co wiąże się z późnym macierzyństwem jest takie fajne. \nJedna uwaga: nie uważam, że to, o czym piszę dotyczy dziewczyn 30-letnich lub krótko po trzydziestce. Ale buntuję się wenętrznie, jeśli ktoś mówi: rodzić po 30 roku życia? nie ma problemu, teraz rodzą przecież kobiety grubo po 40. Faktycznie jest taki trend, "uprawiają" go np. znane aktorki. Uważam, że za mało się w tym wszystkim myśli o dzieciach, a za bardzo o sobie. Można się spotkać z określeniami, że ciąża odmładza itp. Czy to o to chodzi? Przecież dziecko to nie lifting.\nDrogie koleżanki. Jeśli nie podoba Wam się to, o czym piszę, każcie mi się zamknąć i zniknę. Będziecie miały tu wtedy klub wzajemnej adoracji, a chyba nie o to chodzi, prawda?