Gość: guest
IP: *.*
19.11.01, 10:33
Zaczęłam dzisiaj zastanawiać się nad ludzkimi zachowaniami i przypomniały mi się dni po śmierci mojej mamy i po pogrzebie. Mama chorowała długo. Pracowała w tej samej szkole co ja więc miałyśmy wspólnych znajomych. Wróciłam do pracy w tydzień po tym dniu z niedoleczonym zapaleniem oskrzeli. To był koniec roku szkolnego a ja będąc bibliotekarką miałam zadanie kupić książki na nagrody do szkoły średniej. Pierwsze co usłyszałam to było to, że książki nie są dobre. W poprzednich latach jeździłam po ksiązki do odległego miasta. Wtedy kupiłam w miejscowej księgarni (małe miasteczko. Wydawało mi się nikt tego nie będzie ode mnie wymagał. Od księgowej dowiedziałam się znowu, że my nauczyciele jesteśmy bezczelni, lubimy chodzić na zwolnienia (czepiała się mojej choroby). Pół dnia przepłakałam i nie mogłam pojąć dlaczego wsród kolegów mojej mamy-nauczycielki nie mogłam znaleźć słów pociechy. Czy wy też miałyście takie przypadki, że bylyście pewne, że ludzie będą Wam życzliiwi a było inaczej? Pozdrawiam Kruszynka