Dodaj do ulubionych

mogę stracić mieszkanie - pomocy!

IP: *.* 19.02.02, 11:09
Dziewczyny, czy są wśród nas prawniczki? Potrzebuję pilnej porady z zakresu prawa spółdzielczego i cywilnego. Otóż sytuacj wygląda tak: mam mieszkanie własnościowe w społdzielni mieszkaniowej. Kupione cztery lata temu. Spółdzielnia okazauje się jest bardzo zadłużona: wartość długu sięgnął wartości majątku spółdzielni. Więc de facto jesteśmy bankrutami. M.in. chodzi o dług z tytułu kredytu przeterminowanego zaciągniętego w latach osiemdziesiątych w banku PKO BP na budowę dwóch innych bloków ( nie mojego - mój jest w całości ze śrdokó własnych). Przy czym mój budynek postawiono wbrew sztuce budowlanej, ma mnóstwo niedoróbek i wad: niesprawną wentylację, źle zrobiony, przeciekający dach, okna bez atestó zamontowane 60 cm. od podłogi brakujące na budynku w sumie 100 m. kw. Walczymy ze spółzielnią o pieniądze: prezes chce, abyśmy dopłącili brakującą część wkłądów budowlanych, bo rozliczono budowę i koszt okazał się wyższy niż zakłądano. My nie chcemy płącić do czasu, gdy nie zostana usunięte usterki. Dodam, że wydział architektury odmówił odbioru technicznego budynku, więc de facto od czterech lat mieszkamy na budowie. Z tego wynikają kolejne kłopoty np. z zameldowaniem czy ubezpieczeniem mieszkań. Ale to jeszcze nie clou programu. Otóż pan prezes wymyślił, że za naszymi plecami doprowadzi do odbioru budynki i ustanowi hipotekę, którą natychmiast zajmie bank na poczet niespłąconego kredytu. Podobno już złożył do sądu odpowiednie dokumenty. Już dawni zapowiadał, że i tak nam pokaże, bo my jesteśmy niepokorni i ciągle zasypujemy go pismami. My od dwóch tygodni planujemy wyodrębnić włąsność ( pewna forma wydzielenie się ) Teraz zupełnie opadły nam ręce. Jeżeli bank nas zajmie, może nas zlicytować. Wtedy tracimy prawo włąsności do lokalu, stajemy się najemcami, któych można wyrzucić. Co robić? Kupiliśmy mieszkanie zdzierając się do cna, z resztą cała rodzina się zrzucała, my zaciągnęlismy gigantyczny jak dla nas kredyt. Mamy małe ośmiomiesięczne dziecko. Do rodziców raczej nie możemy się wprowadzić. Wiem, że może za daleko się posuwam w rozważaniach, ale jestem na prawdę zrozpaczona. To mieszkanie to wszystko co mamy, a możemy je stracić w świetle prawa. Co robić?
Obserwuj wątek
    • Gość: ruda Re: mogę stracić mieszkanie - pomocy! IP: *.* 20.02.02, 14:29
      Wronko, problem jest grubszy, postaram się jutro coś wymyślić, bo dziś niestety nie mam tyle czasu.kasia
    • Gość: ruda Re: mogę stracić mieszkanie - pomocy! IP: *.* 21.02.02, 08:32
      Póki co proponuję przekształcić własnościowe spółdzielcze prawo do lokalu w odrębną własność. Jeśli na razie nie ma żadnych hipotek na nieruchomości oraz na waszym lokalu, potem nie będzie można go obciążyć ani Wam "zabrać". Tyle że spóldzielnia mimo, że ma obowiązek to prawo na wasz wniosek przekształcić, może Wam to utrudniać, bo np trzebA SPŁACIĆ ZADŁUŻENIE:1) spłaty wszelkich długów związanych z tym lokalem, 2) spłaty przypadającej na jego lokal części innych zobowiązań spółdzielni związanych z budową, a w szczególności odpowiedniej części zadłużenia kredytowego spółdzielni wraz z odsetkami. ADruga sprawa to to, że sp-nia ma obowiązek dokonywać scalań i podziałów - to wynika z ustawy, co zmierzać ma w efekcie do tego, że jak np w jednym budynku ktoś będzie chciał wyodrębnić lokal, musi wydzielić ten budynek, zatem zmniejsza to wasze obciążenia ewentualnie, bo waszą współłasnością stałaby się nieruchomość pod jenym budynkiem i nawet gdyby Was obciążały jakieś koszty, to proporcjonalnie mniejsze. W sytuacji zaś, gdy sp-nia zażąda od WAs spłaty wysokiego zadłużenia przed wyodrębnieniem, możecie zgłosić zarzut potrącenia z waszymi należnościami z tytułu niedoróbek (nienależyte wykonanie zobowiązania), oni oczywiście nie uznają tego, ale wtedy można wystąpić do sądu o złożenie przez sp-nię oświadczenia o przekształceniu prawa (art. 64 kc w zw. z 1047 kpc) - to kosztuje, ale chyba troszkę lepiej zabezpiecza interesy. Szczególnie, gdyby taki wniosek złożyli wszyscy mieszkańcy, a po drugie można wpisać taki wniosek (tak sądzę, ale musiałabym się upewnić, czy aby na pewno, załóżmy jednak, że się nie mylę) do księgi wieczystej nieruchomości, na której stoi wasz blok czy większa ich liczba - wtedy bank już nie tak chętnie udzieli kredytu, oczywiście jego interesy będą chronione, ale może o tym nie wiedzieć i po prostu się powiesić na nieznajomości durnej ustawy o spółdzielniach, której lekturę zalecam - nie jest długa: DZiennik ustaw z 2001 r. Nr 4 poz, 27.Nie wiem, czy trochę rozjaśniłam, sama widzę, że nie jest różowo...ruda kasia
      • Gość: horac O CAŁKIEM MALUTKIM SIUSIACZKU IP: *.* 21.02.02, 12:25
        To będzie o stulejce. Mój 11-mczny synek ma podobno stulejkę. Zresztą, kto to może wiedzieć na pewno - tak sobie myślę, bo chyba trudno zdiagnozować to u tak małego dziecka. Gdy miał 6 m-cy lekarka kazała podczas kąpieli odciągać tę skórkę co jest na wierzchu. No i odciągamy. Chociaż się boimy. Po jakimś czasie, trochę się zmieniło - skórka zeszła niżej, ale wydaje mi się, że to nie wygląda tak jak powinno (nigdy nie oglądałam innych małych siusiaczków, a z dużym to chyba nie ma co porównywać - no nie? he, he, he) Spróbuję napisać jak to wygląda, tylko się nie śmiejcie: no więc jest sobie siusiak. Jak mu się odciągnie tę skórkę, to powstaje takie przewężenie, a nad nim jakby taki rozszerzony mały rulonik.Uff - zrozumie mnie chyba tylko ten co widział coś podobnego. Czy macie siostry, jakieś doświadczenia ze stulejką? Do kiedy mamy czas żeby naprawiło się samo? Czy może w ogóle nie ma teraz sensu gmerać dziecku przy tym?Jak byłam miesiąc temu u lekarki - pediatry - na wizycie kontrolnej, to patrzyła na mnie jak na idiotkę, że ze zdrowym dzieckiem do lekarza przyszłam i jej d...ę zawracam, a w dodatku pytam o jakieś głupoty jak alergia, ciemiączko, ząbkowanie. Tak więc nie chcąc już denerwować pani doktor, zaniechałam pytania o stulejkę, bo to i rozbierać dziecko by trzeba - a to by lekarę jeszcze dodatkowo zdenerwowało. Matylda
        • Gość: horac Re: O CAŁKIEM MALUTKIM SIUSIACZKU IP: *.* 21.02.02, 12:28
          Przepraszam, przepraszam, niechcący się wstrzeliłam w Waszą rozmowę. A to zupełnie nie na temat.Jeszcze raz przeprosiny. Matylda
          • Gość: darek Re: O CAŁKIEM MALUTKIM SIUSIACZKU IP: *.* 21.02.02, 12:32
            he, mądre ksiązki piszą, że do roku czasu to skórka jest przyrosnieta, a jedyna formą diagnozowania nieprawidłowości są obserwacje, czy nie tworzą sie jakieś stany zapalne, ewentualnie czy jak dziecko siusia to czy nie robi sie taki balonik na końcu siusiaka, ba tera to jest taki trend, żeby naewt do roku nie odciagać napletka.
    • Gość: Wronka Re: mogę stracić mieszkanie - pomocy! IP: *.* 04.03.02, 16:37
      Ruda, dzięki za pomoc. Twoje rady wydrukowałam i przekazałam osobie, która w naszym imieniu walczy ze spółzielnia i użera się z prezesem. Przepraszam, że tak póxno sie odzywam, ale wiesz sama jak to jest: dziecko przede wszystkim, potem mąż, a jeszcze praca zawodowa na cały etat i praca magisterska na ukończeniu. Gdyby przyszedł ci do głowy jeszcze jakiś pomysł w związku z mieszkaniem odezwij się koniecznie.Pozdrawiam ciepłoWronka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka