almaya
28.11.06, 13:35
witam!
Postaram sie wskrocie bo mnie to gryzie..
Jesli przekonacie mnie,ze nie mam racji,to wszystko jeszcze raz przemysle..i
przyznam wam racje!Bo mam bardzo mieszane uczucia...
Mieszkam zgranica,nie mamy tu zupelnie nikogo(to wazne)Przyjezdzam do polski
zadko.Mam w polsce siostre i rodzicow,siostra mieszka ok.500 m. od mojej
mamy.Ona i jej przyjaciel sa chrzestnymi mojego starszego syna 9l.
Chodzi mi o to,ze jak jestesmy czasem w polsce,to syn bardzo czesto wspominal
o tym,ze chcialby przenocowac u cioci,wiecie to taka frajda, cos nowego.
Ale ciocia zawsze zmienia temat,mowi,ze innym razem i suma sumarum maly nigdy
sie tego nie doczekuje.Sytuacja jest specyficzna bo:Mieszkanie cioci jest
male 30m-kuchnia otwarta na pokuj(niby male ale miejsca sporo)jest tam tylko
jedno lozko.,wiec troche ja rozumiem ale:mieszkanko to dostala w prezencie
odemnie z calym wyposazeniem a nawet przyzadami kuchennymi.Wsumie nigdy mi za
to nie podziekowala,tz dziekuje jakies tam bylo ale ja sobie wyobrazalam,ze
chociaz zaprosi mnie i meza na jakas uroczysta kolacje...
Nie zrozumcie mnie zle ja nie chce dozgonnej wdziecznosci ale jakis maly gest
chyba bylby na miejscu,wkoncu nie codzien dostaje sie mieszkanie w
prezencie...eh nie wazne!Wiec chodzi mi o tego smyka,sama nie wiem dlaczego
tak bardzo chce przenocowac u cioci..a tu tylko jakies zmylki z jej strony...
Mialam raz nawet taka sytuacje,ze jak bylam u nich z mlodszym (4-latka)i sie
zasiedzialam,maly przysnal na kanapie to musialam go szarpac,budzic i ciagnac
do mamy ,bo tez nie powiedzieli:ok niech zostanie
No ludzie!ja rozumiem,ze niewygodnie jest spac z dzieckiem ale partner
siostry moglby sie tez przespac na materacu-przeciez to tylko raz,dwa razy do
roku..A starszy jest coraz bardziej rozzalony,nawet nazwal ciocie
klamczucha...Rozmawialam z nia ale ona poczula sie zaatakowana..
Ehhh napewno przesadzam!
Przepraszam,ze takie dlugie....