zawsze z mezem marzylismy o dziecku,duzym domu ogrodzie dobrej pracy niestety realia Polskie sa inne

.Ewa jest juz na swiecie a my nadal nie mamy domu ogrodu......nie jest tak zle starcza nam na przyzwoite zycie i na drobne szalenstwa.Ostatnio po przyjsciu do domu uslyszalam od meza zw wyjezdza do Australi

.dostal propozycje pracy na pol roku...Wiem nie ma sie co zastanawiac mielibysmy nasz wlasny dom ogrod

ale czy warto.....nie zobaczy jak Ewa stawia pierwsze kroki nie bedzie go na jej pierwszych świetach nie bedzie go na roczku.A jak ja sobie poradze nie mowie o kwesti finansowej bo ja pracuje a on bedzie przelewal mi wszystkie pieniadze ale jak ja sobie poradze sama

czy Ewa go pozna po powrocie jak sobie damy rade.Gdy mysle o tych wielkich pieniadzach wiem ze musi jechac ze ewa bardziej teraz i tak poyrzebuje mnie ze jak wroci to zrobie taki roczek ze hej moze juz we wlasnym domu z ogrodem......mam rodzicow przyjaciolki nie bede sama...ale brak taty.co o tym myslicie?pozdrawiamASIA w rozterce