Dodaj do ulubionych

Mąż bije moją koleżankę...

IP: *.* 30.07.02, 20:03
Mam koleżankę, którą mąz zaczął bić i bardzo się tym przejmuję. Nie mogę po prostu na to patrzeć. Powiedziała mi o tym w zaufaniu więcej nikt o tym nie wie. Nie wiem jak jej pomóc. Wczoraj przyszła do mnie z wielką śliwą pod okiem znowu ją zbił i to o całkiem prozaiczny powód. Najgorsze jest to że wiem, że nie powinnam się wtrącać w ich sprawy ale już po prostu nie umiem na to patrzeć. Mają trójkę dzieci. Ona siedzi w domu i wychowuje dzieci - najmłodsze ma 6 miesięcy. Dziewczyna nie ma nawet gdzie pójść. Jej rodzice nie żyją. Jej męża znam nawet dłużej niż ją - nigdy nie był brutalny. I nagle coś mu odbiło. Powody są naprawdę prozaiczne : nie posprzątane mieszkanie jakaś urojona zazdrość. Nie wiem nawet co jej poradzić. Najgorsza jest właśnie ta bezsilność. Co robić ? Moim zdaniem zaszło to już za daleko. Aga
Obserwuj wątek
    • Gość: teresablaauw Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 30.07.02, 20:22
      Agakrew we mnie wrze na sama mysl o tym a do tego dochodza dzieci - jak to sie strasznie na nich odbije!.Mysle ze powinnas namowic kolezanke na postawienie sprawy na powaznie , zgloszenie na policje, obdukcje. jesli juz ja zaczal bic bardzo trudno przestac. Natomiast jesli prokurator bedzie mial sprawe w swoich rekach byc moze bedzie sie bal sadu.Nie chodzi przeciez tylko o nia ale i o dzieci. Mysle ze nie mozna tego tak zostawiac.Pomow z nia powaznie - to nie jest zwyczajne wtracanie sie ona juz jakgdyby wyciagnela do ciebie reke o pomoc.Wiem ze czasem za taka pomoc mozna stracic kolezanke ale moze warto sprobowac dla dzieci?Teresa
    • Gość: goniak Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 06:51
      AgaTwoja koleżanka nie może się poddawać tej sytuacji. Może niech zadzwoni na błękitną linię. Oni profesjonalnie zajmują się pomocą osobom, które poddawane są przemocy. Myślę, że najtrudniejsze jest podjęcie decyzji psychicznej o podjęciu walki. Gosia
    • Gość: MARtula_m_Maksa Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 08:59
      Agaa napisała/ł:> Powody są naprawdę prozaiczne A gdyby nie były prozaiczne to byłoby OK? Dla bijącego powód nie jest ważny. Są kobiety, którym życie upływa w takim organizowaniu życia, aby sobie "nie zasłużyć": idealnie posprzątane, na czas gorący obiad, stale grzeczne dzieci. Ale coś i tak zawsze się znajdzie. To się nie skończy póki ona nie zadziała ostro. Albo i Ty - skoro poprosiła Cię o pomoc. To na pewno trudne, ale znam relacje kobiet, które sobie nie wyobrażały, że można wezwać policję, że można zgłosić do sądu, powiedzieć ludziom, lekarzowi, że w końcu można odejść i... zacząć żyć z godnością. Przekonaj ją, że tak nie warto żyć, ani ona ani dzieci nie będą miały drugiego życia.MARtula
      • Gość: AniaSK Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 09:08
        Tak, porozmawiaj, myślę, że tyle możesz zrobić...Swoją drogą nie rozumiem kobiet, które dają "ciche przyzwolenie" na bicie przez męża...
    • Gość: eBeata Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 09:13
      Też uważam, że trzeba zacząć działać i nie ma na co czekać. Porozmawiaj najpierw z koleżanką. Jeżeli Ona ma jakieś opory, to może sama wybierz się do jakiejś poradni, zadzwoń na niebieską linię. Jeżeli Ona nie chce w tej chwili wystąpić przeciwko mężowi, to namów Ją przynajmniej na robienie obdukcji /papiery niech trzyma u Ciebie/. Niech się nie boi, uległość wzmacnia agresję. Słyszałam historię, że po drugim pobiciu żona poszła na policję, zrobiła obdukcję i od tej pory ma spokój. Ale nie wszyscy mężczyżni są tacy. Od niektórych trzeba odejść - i to mnie w naszym prawie wkurza, to kobieta z dziećmi ma się błąkać a panisko zostaje na włościach. Trudno. Może jest w pobliżu taki ośrodek gdzie przyjmują kobiety z dziećmi? Przejedźcie się na początek porozmawiać z tymi kobietami, może to przekona Twoją znajomą. Wiele kobiet pozwala się bić i poniżać przez wiele lat NIBY ze względu na dobro dzieci. Niech Ona nie robi tego błędu. Dobrze, że ma Ciebie. Mam nadzieję, że jej mąż nie jest taki zły, tylko poczuł jakiś durny zew i jeszcze się wszystko ułoży. Ale specjalista jest tutaj konieczny. Niestety nie zgadzam się tutaj ze zdaniem Kościoła - to kobieto Twój krzyż i musisz Go nieść. Pozwalanie na upodlenie i krzywdzenie dzieci w imię wyższego dobra. Nie! Nie! Nie!Życzę Tobie i koleżance dużo siłyBeata
    • Gość: Karin Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 10:39
      To bardzo przykry temat, co gorsze bite kobiety często wstydzą się i czują się winne zaistniałej sytuacji. Myślę że może namówisz swoją koleżankę na zrobinie obdukcji lekarskiej. Zawsze może się przydać jako dowód w ewentualnej sprawie o rozwód w kwestii orzekania o winie lub w sprawie o znęcanie się fizyczne nad tą osobą. Ja ze swej strony życzę Twojej koleżance jak najlepiej i wcale nie przesądzam że musi wnieść pozew do sądu, ta obdukcja to ostateczność ... może się przydać, zawsze przecież można to zniszczyć.
    • Gość: Kassia Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 11:04
      Mój ślubny mial podobnego tatusia. Bił teściową (zmuszał siłą do spełniania "obowiązków małzeńskich"), bił synów - a i psu się nie raz oberwało. Mieszkali na parterze więc kiedy się zaczynało piekło uciekali przez okno bo tatuś wchodził do zamkniętego pokoju z szyba w drzwiach. Nawet jeszcze - jak już byliśmy małżeństwem mój mąż zrywał się w nocy spocony i siedział w łazience wpatrując się w zapalone światło. Oczywiście na zewnątrz była to rodzina niemal idealna. I wiecie co - moj mąż ze swoim bratem wytrzymali do momentu ukończenia szkoły sredniej. Nie wytrzymali kolejnego ciosu wymierzonego w matkę i zlali tatusia, który niezwłocznie pobiegł zrobić obdukcję i wytoczył im sprawę o pobicie, uszczerbki na zdrowiu itp, itd. PRZEGRAŁ. Dopiero wtedy teściowa zdobyła się na odwagę i się rozwiodła (do tej pory znosiła to wszystko dla dobra synów). Od tego momentu kobieta zaczęła żyć. Mam nowego fantastycznego teścia i jest szczęśliwa Droga Ago Wiem, że to jest niełatwe ale ja proponowałabym szczerą rozmowę z koleżanką. Niech nie marnuje sobie życia i niech nie pozwala żeby dzieciaczki musiały to przechodzić bo cała ta chora sytuacja odbije sie na ich zdrowiu psychicznym i fizycznym. Niech weźmie sprawę w swoje ręce i nie pozwala sobą pomiatać. Jej też należy się odrobina szczęścia. Osobiście uważam, że jak już facet zaczyna bić to choćby obiecywał poprawę to i tak nigdy nie przestanie tego robić. PozdrawiamKassia Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze
    • Gość: irene Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 14:52
      Przez kilka ostatnich lat pracowalam w Schronisku dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Teraz oczekuje dzidziusia i siedze w domku ale chetnie odpowiem na e-maile. Jesli tylko bede mogla chetnie cos poradze. To sa bardzo trudne sprawy ale wazne, ze Twoja kolezanka odwazyla sie Tobie cos powiedziec. Telefon do niebieskiej linii to dobry pomysl ale czesto bywa zajety. Jest tez wiele osrodkow na terenie Polski, gdzie oferuja pomoc zarowno stacjonarna jak i telefoniczna. Niestety, z przemoca fizyczna bywa tak, ze po pierwszym incydencie przychodza nastepne coraz gorsze. Nawet jesli jest poprawa to na krotko. Bardzo mocno przezywaja to takze dzieci nawet jesli ich to bezposrednio nie dotyczy. Pomoc profesjonalna jest konieczna i najczesciej mozliwa. Pozdrawiam serdecznie. Irena
    • Gość: Agaa Re: Mąż bije moją koleżankę... IP: *.* 31.07.02, 19:10
      Dziękuję Wam dziewczyny za odzew na mój post. Wydaje mi się, że właśnie to jest najtrudniejsze przekonać kobietę, że nie powinna dawać się bić i podjąć odpowiednie kroki. Tu właśnie tkwi problem. Ona boi się cokolwiek zacząć robić i w tej sytuacji tak jakby wydaje ciche przyzwolenie na bicie. I to wszystko jak mówi dla dobra dzieci bo boi się tułania po ośrodkach z trójką dzieci. A najgorsze jest to, że właśnie cierpią dzieci. Najstarsze z dzieci pięcioletnia córka jest ulubienicą ojca zmienia się w donosicielkę w sprawach co robi mama: Powiem tacie, że na mnie nakrzyczałaś a on zbije ciebie. I to wcale nie kształtuje dobrych stosunków w relacji matka-córka. Po prostu płakać się chce. Ale za Waszą radą spróbuję z nią porozmawiać aby położyła temu kres. Po ostatniej rozmowie z nią usłyszałam, że ona tylko czeka aż dzieci podrosną a ona pójdzie do pracy i się usamodzielni. Ale aż tyle ma czekać ? Przecież to się może skończyć tragicznie. A ja muszę spróbować ją przekonać. Mój mąż również wychowywał się w takiej rodzinie. Teściowa ma teraz guza w mózgu (efekt jednej z awantur) - bo czekała...Pozdrawiam Was Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka