to wielki skarb

Moj tato zaoferowal opieke nad chorym Kacprem, godzac swoja prace zawodowa i
ma jeszcze sily dojezdzac do nas po 100km.
Ale od paczatku
W tamtym tyg bylam z mlodym u lekarza, okazalo sie,ze ma znowu zapalenie
oskrzeli i przez 2 tyg ma siedziec w domu. Opieki nie chcialam brac bo tak
sie stlada,ze od wrzesnia co troche jestem na zwolnieniu (listopad caly
przepracowalam) i mam dosyc takiej sytuacji. W pracy nikt nic nie mowi, ale
sama czuje sie nie fer...
Wiec szybko trzeba bylo cos wymyslec,zebym mogla spokojnie w piatek isc do
pracy zapewniajac jednoczesnie dziecku opieke. Dzwonie do rodzicow i
slysze,ze mama nie moze bo cos tam,ale tato chetnie do nas przyjedzie.
Wstal biedulek o 3:30 aby pierwszym autobusem przyjechac tak ,zeby maz mogl o
7:30 wyjsc do pracy(ja w piatek prace zaczynalam od 6:30)
Moj tata pracuje na PKP jako dyspozytor i wlasnie w piatek mial isc na noc do
pracy...
Szybko zlecialo 5 godz mojej pracy, biegiem lece do domu z roznymi myslami a
tu mile zaskoczenie

syn radosny, dom posprzatany, obiad ugotowany tato z rozkosza popija sobie
kawe
Dobrze miec dziadka pod reka (jest u nas od wczoraj do piatku)bedzie musial
tylko jeszcze 2 razy isc do pracy i rano znowu sluzy swoja pomoca.
Teraz wnuk z dziadkiem spia (nalezy im sie odpoczynek)
Dobrze miec dziadka w domu...

