????????????????

IP: *.* 03.12.02, 22:56
Witam,straszny dziś dzień mieliśmy z Kubaskiem.Cały porzedni tydzień chodził do żłobka, w piątek dostał wysypki na buzi, nie było z nim źle więc poszedł w poniedziałek i dziś znowu. Pytałam Panie opiekunki co jadło moje dziecko.Okazało się,że przez pomyłkę ( przez cały tydzień !!!!! )dostawał sok truskawkowy i herbatkę cytrynową. :gun: Niestety,nie pamiętały co jadł.Kurcze co miesiąc przynoszę kartkę z jadłospisem dla malucha.Wyrażnie jest na nim napisane co moje dziecko może jeść a czego nie.Wiem, wiem,nie jesteśmy sami w żłobku i nawet jest w grupie ok.12 pociech. Ale skoro przynoszę te nieszczęsne wypociny z menu mojego syna , to mam prawo wymagać aby Panie tej diety przestrzegały? Uprzedzałam - Kuba jest alergikiem i pytałam czy przyjmują takie dzieci.Tak, oczywiście nie ma problemu.Problem jednaj jest. Dla nas WIELKI nawet. :(Odebrałam go ok.16.30 , o 18.00 poszłam do przychodni ponieważ kiepsko oddychał. Lekarka osłuchała dosłownie dwa razy z przodu i z tyłu, po czym wypisała skierowanie do szpitala. Zapalenie płuc.Po chwili zastanowienia zadzwoniłam do pediatry, który przyjmuje prywatnie.Bardzo dobra Pani Doktor, tylko,że ciężko się do niej dostać.Wolnych miejsc już nie było, ale kazała natychmiast przyjechać. Okazało się że Kubi ma bardzo podrażnione oskrzela, płuca czyste. Dostał antybiotyk, syropki, czopeczki....Szkoda mi go bardzo.Śpi teraz smacznie i widzę,że lepiej oddycha. Pediatra powiedziała,że to jeszcze nie powód do położenia malca w szpitalu.UFFFF.Wracając do domu coś mi puściło i ryczałam :cry: ryczałam , ryczałam :cry: Dziecko patrzy na mnie jak na idiotkę , ojciec każe wyjść natychmiast z samochodu i się uspokoić.Ludzie, nawet poryczeć nie można.Wracam do samochodu, 19 miesięczny maluch podaje mi chusteczkę do nosa i cichutko mówi "ne pać mama". Ok. łatwo powiedzieć.Ale staram się.Zła jestem, nawet nie mogę znależć słowa aby to opisać.Nie wiem co robić, jestem zupełnie rozbita,Może szukać innego żłobka, najlepiej prywatnego ( za jaką kasę ? ).Nie wiem.W książce telefonicznej są tylko prywatne przedszkola.Głupawka mnie chyba bierze, bo wymyślam różne cuda.Poradźccie moje drogie co robić.Szukać innego żłobka? Może znacie jakiś prywatny( ciekawe za jakie pieniążki, zupełnie nie mam pojęcia ), na nianię niestety nas nie stać.Chociaż może mniej wydałabym na leczenie ;)Jeżeli ktoś to czyta, z góry przepraszam i dzięki za cierpliwość.Muszę jednak napisać, iż ulżyło mi ciut ciut:pW zdecydowanie lepszym nastroju,:hello: maria rosapozdrowionka
    • Gość edziecko: dyziak Re: ???????????????? !!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 03.12.02, 23:21
      Kochana! Moim skromnym zdaniem należy się niezła awanturka :gun: paniom ze żłobka! Do jasnej ciasnej :fou: ! od czego one są?! Ja rozumiem - dwanaścioro dzieci. o.k. ale przecież dajesz rozpiskę i co?! :cry: ! Panie siedzą (choć może niesprawiedliwa jestem) i pewnie piją sobie herbatkę, kawkę :gun: . Jestem w stanie zrozumieć, że praca nie jest łatwa, ale przecież jeśli ktoś się nie nadaje, to niech zmieni "branżę" :) Jakąś odpowiedzialność się ponosi. a co by było, gdyby maleństwo musiało trafić do szpitala?! :fou: Ja chyba bym tego nie zostawiła tego tak sobie.... Sama z przerażeniem myślę co będzie, bo my też będziemy musieli maleńką dać do żłobka (i to nie prywantego :O ), Kobietko, myślę, że najpierw spróbuj grzecznie i łagodnie (wszak to zawsze lepiej), a jak to nie pomoże, to :gun: z pełną siłą! Jak raz popuścisz - będzie tak częściej (prawdopodobnie :( )A maluszek cierpi (i poprzez prywatne wizyty Twoja kieszeń rónież, a można by było coś kupić maluszkowi........, albo mężusiowi :) ).Proponuję wyciszenie emocji i......... do żłobka (no, nie dzisiaj, oczywiście :) )dyziak
    • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 00:19
      Rozumiem Twój żal, bo mnie też nie raz coś trafiało, jak dowiadywałam się, że w żłobku moje skazowe dziecko jadło naleśniki (ale z dżemem ;) ) czy leniwe pierogi. Ale z drugiej strony trochę te panie rozumiałam, bo jednak jak się nie ma w rodzinie styczności z alergią to trochę trudno wyrobić sobie właściwe odruchy obronne.Jedyną skuteczną metodą jest dokładne przestudiowanie jadłospisu na dany dzień przed odebraniem dziecka i jeśli są w nim jakiekolwiek podejrzane produkty, to trzeba natychmiast poddać panie "przesłuchaniu" - czy mały to dostał i jeśli tak, to od razu pytać - DLACZEGO, PRZECIEŻ MAJĄ PANIE SPIS!!!. Ja, jeśli paniom zdarzyła się wpadka, po prostu podawałam wieczorem na wszelki wypadek łyżeczkę claritiny, właśnie po to, żeby nie ryzykować zapalenia oskrzeli, które u Gabryśki potrafi się rozwinąć w tempie ekspresowym.Czasem warto panie trochę postraszyć - nasze panie uśmiechały się dość pobłażliwie, jak mówiłam o uczuleniu na truskawki, ale wystarczyło raz wspomnieć, że po truskawkach mała wylądowała w szpitalu z obrzękiem krtani i dusznościami, żeby natychmiast zmieniły podejście. One po prostu czasem nie rozumieją wagi tego problemu.Tak samo jest teraz w przedszkolu - po pierwszym ataku duszności wywołanym najprawdopodobniej połową kubeczka jogurtu, którego to ataku nie omieszkałam paniom ze szczegółami opisać, panie zaczęły czytać skład na opakowaniu każdego ciasteczka i wafelka. No i o to chodziło.Pozdrawiam i życzę Kubaskowi szybkiego powrotu do zdrowia,Sylwia
    • Gość edziecko: agata25 Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 08:58
      Kochana!!!!!nie odpuszczaj tak łatwo, w końcu przyjmując do żłobka dziecko ze specjalną dietą biorą na siebie obowiązek przestrzegania jej. Dlaczego Twoje dziecko ma cierpieć z powodu braku kompetencji panci przedszkolanki! Oj mają one szczęście ze to na mnie nie trafiło, chyba założyłabym sprawę w sądzie. A na pewno poszłabym na skargę i zrobiła duży dym.!!!!!! :gun:pozdrawiam Agata
      • Gość edziecko: Fuga Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 09:50
        Strasznie Ci współczuję - ja też reaguje płaczem na każde cierpienie ( nawet malutkie ) mojego dziecka. Kiedy mała miała trzydniówkę połączoną z wyrzynaniem pierwszego żeba - miała wtedy 7 miesięcy, i 40 stopni niezbijalnej nieczym gorączki przez trzy dni - po prostu ciągle z moją mamą płakałyśmy - widziałam jak Ona wychodzi do kuchni i płacze...Co do żłobka - a może opiekunka na dwa dzieciaczki - nie znasz nikogo z małym dzieciacziem w okolicy - żadnej koleżnaki - wtedy wychodzi to 500 zł na głowe ( przynajmniej w Wawie ) więc prawie porównywalnie do żłobkaPozdrawiam Gosia Fuga
        • Gość edziecko: maria_rosa Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 10:38
          ojojoj, awanturka " malutka" była z samego rana, kiedy to 07.12 w sklepie spotkałam Panią opiekunkę.Zapytała Kubuś tak wcześnie dziś idzie? Odpowiedziałam,że wcale nie idzie, ponieważ nie przestrzegacie Panie diety i jest chory.I takie tam....Pani się zdenerwowała i powiedziała, że porozmawia z innymi Paniami. Nie chciałam być złośliwa, uważam,że do niczego to nie doprowadzi.Powiedziałam tylko,że do końca grudnia chodził nie będzie. I tyle.Dziś jest znacznie lepiej, chociaż całą noc przesiedziałam przy łóżeczku aby sprawdzać jak oddycha. Widzę,że jest poprawa, chociaż po jednej nocy niewiele można stwierdzić.Jednak jestem dobrej myśli.Nie wiem tylko jak będzie z moją pracą, dziś już nie idę, jutro kontrola, w piątek- pojęcia nie mam.Pewnie teściowa przyjedzie.Jeżeli do poniedziałku nie przyjdę to pewnie wogule już nie będę musiała przychodzić.Ciężkie to życie, oj ciężkie.papatki
    • Gość edziecko: lea Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 10:28
      hej skarbie...Trudno w tej chwili cokolwiek doradzić :( Ale tak jak wspomniały poprzedniczki powinnaś jednak pójśc na skargę.Teraz skończyło się zap. oskrzeli , a co może zdarzyć się następnym razem ??? A jak niedaj Boże wystąpi nagły obrzęk krtani? Co zrobią Panie w żłobku ??? Takich spraw nie wolno puszczać płazem !!!nie mam pojęcia z kąd jesteś ale spróbój znależć nie drogą opiekunkę, może ktoś z rodziny ? jakaś ciocia rencistka , dorobiła by troszkę ? Może miła i uprzejma sąsiadka, która siedzi w domku ze swoją pociechą ?... ja bym Ci z chęcią pomogła, mój Bartuś jest dokładie w tym samym wieku, co Twój Kubuś i miał by kolegę do zabawy ;)... ale pewnie mieszkasz ode mnie kaaawał drogi...Pomyśl Ewelinko o kimś znajomym, siostrzenicy, bratowej, koleżance... albo bardzo spokojnie przedyskutuj tą sprawę z Paniami w żłobku - niech wiedzą, że wyrządzili Twojemu dziecku krzywdę !No i ... spokoju kochanie życzę ( łatwo powiedzieć )życzę spokoju Tobie i zdrówka Kubusiowi - napewno rozwiążęsz tą sytuacjępozdrawiam serdecznie :hello: lea
      • Gość edziecko: AniaSK Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 10:57
        Wiesz co? Ja też zajęła sie skargą, na początek do dyrektora. Koniecznie pisemna (wiesz, jakby co to potem nikt niczego nie pamięta!!!), z opisem, że dałaś zastrzeżenia co do diety, że tego i tego dnia mimo zaleceń dziecko jadło to i to i czym się to skończyło. I co Pani Dyrektor na to, by uniknąć tego w przyszłości. Oczywiście pismo z kopią, na kopii potwierdzenie otrzymania pisemka.Wiem, jestem formalistką, ale zawsze tak robię (służę segragatorkiem pisemek dla uwiarygodnienia ;-) ) i dzięki temu nikt mnie nie olewa i zastanawia się nad postępowaniem. Ja wszystko rozumiem, że Panie zapomniały, że coś tam, ale przecież to chodzi o zdrowie Twojego dziecka!AniaPSBardzo mnie "dziubnęło" to, co napisałaś, bo też mam w domu małego alergika
    • Gość edziecko: Ente Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 12:07
      O, rany!!!!!! Daj spokój, za taki numer trzeba by im porządnie skórę przetrzepać!!!!!!! To jawne zaniedbanie, naraziły Twoje dziecko na poważne kłopoty zdrowotne!!!!!! Ja bym chyba eksplodowała, z wystąpieniem do sądu włącznie!!! Nie mają jak się tłumaczyć, bzdurą jest tłumaczenie że dużo dzieci, itd. Przecież wiadomo, że nie mają pod opieką jednego dziecka i są tego świadome!!!! Zobowiązały się, miały napisane na kartce co ma jeść Kuba!!!!!!!!!!!!! Za takie zaniedbanie na pewno im coś grozi i powinno się przede wszystkim je nastraszyć!!!! Jeżeli my, rodzice, nie będziemy dbali o prawa naszych dzieci, to kto?! Może te sfrustrowane pańcie w przedszkolach i żłobkach?!?!?!!? Przecież nie pracują tam dla przyjemności, najczęściej. A dlaczego? A dla pieniędzy. A dużo im pewnie nie dają. To co się będą przejmować?! Niczego Ci nie doradzam, wiem ile nerwów kosztuje taka awantura. Ale na pewno nie można im odpuścić. Pozdrawiam i cieplutkie uściski dla Małego.Sunnka
      • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: ???????????????? - do Sunny IP: *.* 04.12.02, 17:17
        Sunna, chyba się jednak trochę zagalopowałaś!Jakie sfrustrowane pańcie, dla jakich pieniędzy?????Ja rozumiem, że jesteś po ciężkich przejściach z małą w szpitalu i w dodatku w ciąży, kiedy hormony szaleją, ale może jednak nie przesadzaj.Jasne, że panie zawiniły, ale nie musisz ich od razu obrażać. Panie nie dopilnowały, Maria Rosa się nie zainteresowała przez tydzień, co właściwie dziecko dostaje, zamiast umieszczonych w jadłospisie zakazanych produktów, no i niestety zrobił się problem. Zapewne obie strony wyciągną z tego wnioski.I tak sobie myślę, co powinnam zrobić dziadkom mojej córeczki, czym ich postraszyć i jak wielką awanturę zrobić za podawanie Gabryśce zakazanych rzeczy i to w dobrej wierze. Bo widzisz, często jest to spowodowane nie tyle złą wolą, co nieświadomością lub też niekojarzeniem pewnych faktów - czy Tobie jabłka w cieście automatycznie kojarzą się z jajkiem, mlekiem i glutenem? Bo mnie zaczęły się kojarzyć po trzeciej wysypce mojego trzymiesięcznego dziecka. To może wobec mnie też ktoś powinien wyciągnąć konsekwencje?Jestem pewna (no, prawie pewna), że to nie była zła wola tych pań i o ile się znam na żłobkach to stanowcza rozmowa i uświadomienie paniom konsekwencji nieprzestrzegania diety oraz tego, że uczulenie np. na truskawki wyklucza także sok truskawkowy, kompot truskawkowy i dżem truskawkowy, najprawdopodobniej wystarczy.A tak wracając do "sfrustrowanych pańć" - miałaś kiedyś pod opieką grupę maluchów dłużej niż przez 10 minut? Widziałaś z bliska jak wygląda praca pań w żłobku? Jeśli nie, to raczej nie feruj takich wyroków, bo nie wiesz, o czym piszesz.Pozdrawiam,SylwiaP.S. W żłobku dzieci mojej przyjaciółki jest dziecko, którego skóra jest pokryta paskudnymi strupami pochodzenia alergicznego (skaza). I wyobraź sobie, panie, na czele z kierowniczką żłobka ubolewają strasznie, bo one same z siebie (nikt ich nie prosił) dbają o to, żeby dziecko było na diecie, a mamusia po odebraniu dzieciaka ze żłobka w najbliższym sklepiku kupuje mu czekoladowe batoniki.
    • Gość edziecko: Hermiona Re: ???????????????? IP: *.* 04.12.02, 13:50
      Oj, znam ten problem, znam, tyle, że z przedszkola.... Jedyne, co mogę Ci poradzić, to: nie wierz, że panie w żłobku codziennie czytają Twoją listę. Sprawdzaj rano jadłospis, bierz kartkę papieru, idź do kuchni i pisz wielkimi literami, czego dziecku nie wolno dziś dawać. A taką "ogólną" listę zrób w dwóch albo trzech egzemplarzach, na kolorowo i każ powiesić w sali, w kuchni (nie wiem, jak jest w żłobku, ale u Oli w przedszkolu było tak, że na każdą grupę przypadało w kuchni jedno "stanowisko" dla kucharek i tam była powieszona "moja" lista, żeby ją miały przed oczami) i gdzie Ci jeszcze przyjdzie do głowy....Nawet wtedy stosuj zasadę ograniczonego zaufania i ciągle powtarzaj, powtarzaj, powtarzaj (np. że dziś nie wolno soku, albo kakao itp.). Panie w takich placówkach to nie koniecznie dietetyczki (a raczej na pewno nie), więc musisz im jasno powiedzieć, że sok truskawkowy, kompot z truskawek czy mus podziała na Twoje dziecko tak samo. Albo że nie może pić czystego mleka, ale również jeść budyniu czy jogurtu ( u mnie tak się parę razy zdarzyło - spojrzałam na jadłospis - widzę "budyń"; tknięta przeczuciem idę do kuchni i pytam, czy Ola dostała budyń - pani mówi z uśmiechem, że tak, a na moje przerażenie, że to przecież też mleko, odpowiada "o, a ja myślałam, że tylko czystego mleka jej nie wolno pić, a budyń to już może!"). Na liście "produktów zakazanych" nie można pisać ogólnikowo np. "nabiał", ale wymienić wszystko, co Ci wpadnie do głowy.Aha, a posłanie dziecka do żłobka czy przedszkola prywatnego wcale nie musi oznaczać, że panie będą bardziej "lotne"...:( Bo podobne historie, jak ta z budyniem przydarzały się też mojej koleżance, która posłała do "dobrego" przeszkola swoją alergiczkę.No, i jak napisała któraś z dziewczyn - postraszyć ewentualnymi następstwami podania takiego czy innego produktu, bo wielu osobom alergia pokarmowa kojarzy się tylko z "banalną" wysypką i one po prostu nie zdają sobie sprawy, czym się ta wysypka może skończyć.Serdecznie pozdrawiam!:hello: Monika
      • Gość edziecko: maria_rosa Do SylwiKaroliny IP: *.* 04.12.02, 22:58
        Tak się składa,że interesuję się tym co je moje dziecko w żłobku. Ponadto mały nie " korzysta"z jadłospisu wywieszonego w szatni.Ma indywidualny.Nie moją winą jest to,iż zamiast soku jabłkowego wpisanego w JEGO jadłospis dostał truskawkowy. Nie czuję się winna w całej sytuacji.Nie ma zaniedbania z mojej strony.Twój post wydaje mi się nieco złośliwy. Może to Tobie hormony się odezwały.Nie sądzę również, aby Sunna przesadziła.Tak jak jej poprzedniczki napisała prawdę. Twoja odpowiedź na ten post nie przygasiła bardzo cennych dla mnie wypowiedzi innych mam.Pozdrawiammaria rosa
        • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: Do SylwiKaroliny IP: *.* 04.12.02, 23:22
          Wybacz, z tego co zrozumiałam, mały przez tydzień dostawał sok truskawkowy a Ty o tym nie wiedziałaś. Dla mnie to brak zainteresowania, ale Ty masz prawo sądzić inaczej.A w kwestii ataku - to nie ja nazywałam ciężko (dla mnie zawód opiekunki żłobkowej jest właśnie taki) pracujące kobiety "sfrustrowanymi pańciami", a to właśnie w moim odczuciu jest atak.Jeśli Cię uraziłam, to przepraszam, zupełnie nie to miałam na myśli, choć dalej uważam, że wina leży po obu stronach, nawet jeśli Twój w niej "udział" jest dużo mniejszy.Jeszcze raz radzę - pytaj codziennie, co dziecko jadło, a wtedy, nawet jeśli paniom zdarzy się wpadka, będziesz mogła zapobiec ewentualnym jej konsekwencjom.Pozdrawiam i życzę Kubusiowi szybkiego powrotu do zdrowiaSylwia
          • Gość edziecko: maria_rosa Re: Do SylwiKaroliny IP: *.* 04.12.02, 23:35
            Odbieram dziecko i widzę w jadłospisie, na dzień dajmy na to wczorajszy - dziecko (MOJE) jadło to i to...Piło sok jabłkowy.Mam na kartce jak wół napisane JABŁKOWY.Wydaje mi się, że to jak najbardziej wystarczające informacje.Więc skąd miałam wiedzieć o tym,że dostawał truskawkowy.Nie zrozumiemy się chyba.Proponuję zakończyć , bo powoli zaczynamy tzw.pyskówki.Wzajemnie wszystkiego dobrego.maria rosa
      • Gość edziecko: maria_rosa Do SylwiKaroliny IP: *.* 04.12.02, 23:00
        Tak się składa,że interesuję się tym co je moje dziecko w żłobku. Ponadto mały nie " korzysta"z jadłospisu wywieszonego w szatni.Ma indywidualny.Nie moją winą jest to,iż zamiast soku jabłkowego wpisanego w JEGO jadłospis dostał truskawkowy. Nie czuję się winna w całej sytuacji.Nie ma zaniedbania z mojej strony.Twój post wydaje mi się nieco złośliwy. Może to Tobie hormony się odezwały.Nie sądzę również, aby Sunna przesadziła.Tak jak jej poprzedniczki napisała prawdę. Twoja odpowiedź na ten post nie przygasiła bardzo cennych dla mnie wypowiedzi innych mam.Masz prawo mieć własne zdanie, każdy ma takie prawo, ale nie rozumiem, po co od razu tak atakować.Pozdrawiammaria rosa
    • Gość edziecko: maria_rosa Re: ???????????????? IP: *.* 05.12.02, 22:10
      witam,Kubasek jest w domku na szczęście, ale musi dostawać zastrzyki domięśniowe, ponieważ zwraca inne leki.Lepsze to niż szpital.Mam nadzieję, że wszystko się uda.Wiecie, nie sądziłam,że wynajęcie pielęgniarki to taka droga sprawa.Za jeden zastrzyk bierze 25 zł. Kubasek ma dostawać dwa dziennie.Trudno, lepsze to niż szpital. Na dodatek w przychodni rejonowej nie zgodzili się na pielęgniarkę, bo skierowanie na zastrzyki wystawił prywatny lekarz.Nic z tego nie rozumiem.Może Wy, moje kochane mnie jakoś doedukujecie, dlaczego?pozdrawiam serdeczniemaria rosa
      • Gość edziecko: yda Re: ???????????????? IP: *.* 06.12.02, 11:13
        Witaj,tak to juz jest, ze skoro kierowal Cie prywatny lekarz wszystko jest platne, zawsze tak bylo,przynajmniej w moim przypadku, a moze poprosisz o takie skierowanie lekarza rejonowego-pewno bedzie pytal dlaczego od razu nie poszlas do niego...Widzisz, ja tez mam 19 mies. corcie i walcze o nia jak lew-sama sie nia opiekuje: nauczylam sie, ze trzeba wszystkiego pilnowac-skoro mowia w sklepie, ze maja marchewke ekologiczna-dzwonie do producenta, ze maja wedline bez konserwantow-prosze o metke i ucze pania, ze kons. znaczy konserwant itp...Nauczylam sie, ze nie mozna ufac bezgranicznie...Po prostu trzeba pinowac krok po kroku...i pokazywac bledy jakie ktos popelnia wobec Twojego dziecko-i zadac spelniania warunkow jakie postawilas-oczywiscie jesli sa postawione jasno...pozdrawiamYda
Pełna wersja