Dodaj do ulubionych

Zwierzenia nieidealnej matki

IP: *.* 04.12.02, 17:22
Nie jestem idealną matką. Jestem idealnie nieidealna.Potrafie krzyknąć na dziecko; potrafię przyłożyc w pupsko, gdy wyjdę z siebie; dam smoczka zamiast nosić godzinami na rękach; czasami po prostu nie lubie własnych dzieci i najchętniej wyniosłabym się na ten odleglejszy koniec świata; czasem macierzyństwo totalnie mnie frustruje, czuję się bezradna wobec tego, co ono z sobą niesie.To nie mieści się w ramach przyjętego u nas mitu Matki-Polki-cierpiętnicy, poświęcającej siebie w imię macierzyństwa dla dobra dzieci. Tak w końcu nie wypada.Więc łamię stereotyp. Dla niektórych pewnie jestem kiepską matką. Trudno, innej moje dzieci mieć nie będą. Biedaki miały pecha po prostu ;)Ale jestem matką i muszę jakoś z tym żyć ;)Jakkolwiek.Codziennie.Ja, matka daleka od ideału.
Obserwuj wątek
    • Gość: SylwiaKarolina Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 04.12.02, 17:34
      Yenna, nie jesteś sama, przybij piątkę, matko (nie)idealna.Podpisuję się pod tym wszystkim co piszesz rękami i nogami, a że ja, umysł raczej ścisły, daru pięknego pisania raczej nie posiadam, cieszę się , że ktoś za mnie moje myśli ubrał w słowa.Pozdrawiam,Sylwia
    • Gość: Lia Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 04.12.02, 17:40
      Napewno jesteś matką myślącą - a to już niemało. Zmęczona, zabiegana. Jak większość nieidealnych. Kochających, kochanych. Niepewnych. Bądż sobą - to chyba najlepsze. A potomki to kiedyś ( może :) ) docenią. Pozdrawiam ! Lia.
    • Gość: Dorota25,5 Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 04.12.02, 17:46
      Ja też nie jestem idealną matką polką. Potem żałuję, że uderzyłam, krzyczałam ale to czasami jest silniejsze odemnie. Nieraz tak myślałam, że dziecko miało pecha i musimy razem żyć. Staram się, kocham moje dziecko ale...Uważam, że nie jestem matką książkową, ani że nie jesteśmy małżeństwem książkowym. Dzięki forum trochę jest lepiej, bo dużo czytam porady wszystkich. Lecz gdy wszystko wymyka się z pod kontroli, to tylko się rzucić się z okna. Brak pieniędzy, dziecko cię nie słucha, z mężem nie można się dogadać i cyrk gotowy.Pozdrawiam, może wspólnie będzie łatwiej.Dorota i jej problemy!!!
    • Gość: Behemot Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 04.12.02, 18:23
      A czy znasz jakieś matki idealne? Bardzo kocham moje dzieci, ale ostatnio tak dają popalić, że mam ochotę siarczyście zakląć. Na razie się opanowywuję, ale co będzie dalej? :hello: Gina
    • Gość: 110902 Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 01:15
      YennaM, nie jesteś w tych uczuciach osamotniona. Ja czuję tak samo i bardzo żałuję, że kiedy urodziło się moje pierwsze dziecko, nie znalazłam wokół siebie kobiety, która przyznałaby się do podobnych odczuć. Kiedy próbowałam mówić o swoich, patrzono na mnie jak na ufoludka i mówiono, że ze mnie nie najlepsza mama, że nie umiem się cieszyć moim macierzyństwem ani kochać swojego dziecka. I trochę czasu minęło zanim dotarłam do matek takich jak ja, które kochają swoje dzieci do szaleństwa, ale nie potrafią cieszyć się każdą chwilą i wszystkim co niesie macierzyństwo i które od czasu do czasu potrzebują pobyć z dala od swoich dzieci dla komfortu psychicznego i po to, żeby potem znów móc nosić na rękach, nie dawać klapa w pupę i nie krzyczeć. Ja w końcu stworzyłam sobie warunki do tego, żeby być matką "idealną", choć wielu mamom moje rozwiązania wydają się dalekie od ideału, a nawet godne potępienia. Bo co to za matka, która choć nie musiała, to pracowała ze dwie godzinki dziennie, co to za matka, która zostawia dziecko na noc u dziadków tylko po to, żeby się wyspać i odpocząć od czasu do czasu. I co to za matka, która bez wyrzutów sumienia i z radością wysyła dziecko na dwa tygodnie wakacji z dziadkami, mimo, że jest nauczycielką i mogłaby całe wakacje spędzić z dzieckiem. To ja. I teraz mam drugie dziecko i też pracuję i jak tylko nie będzie ssało cycusia w nocy, to też będzie nocować u dziadków...Ale dzięki temu dzieci widzą mnie wesołą, uśmiechniętą i gotową zaspokajać ich potrzeby, czego wszystkim rodzicom życzę.Serdeczne pozdrowienia od mamy, która do ideału nawet nie próbowała się zbliżyć.Ala
    • Gość: Beata32 Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 08:52
      Hej Yenna,To i ja się dopiszę. Odczucia mam bardzo podobne do Twoich. Egzamin na przysłowiową Matkę Polkę oblałabym na całej linii. Poświęcać się i imię macierzeństwa - nie mam zamiaru i nie czuję ku temu powołania. Krzyknę, dam klapa, dawałam smoczka, czasami nie chce mi się wyjść na spacer, czasami odpuszczam sobie kąpanie, czasami mam ochotę uciec i pobyć tydzień sama na jakimś odludziu i nie musieć myśleć o niczym. I wariuje ze strachu, że nie poradze sobie z drugim dzieckiem, które pojawi się za 3 miesiące :cry:Pozdrawiam wszystkie nieidealneBeata
      • Gość: Fuga Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 09:53
        To ja - Mama bardzo daleko od ideałuPoród - vacuum, bo nie miałam siły przećKrótkie karmienie piersią Papierosy palone na balkonieweekendowy help desk dziadkowy - a my spanie i kinowaniepraca - mimo protestów męża, że spokojnie jest w stanie nas utrzymaćznienawidzone wstawanie w nocyniania z zamieszkaniemwstyd mi to pisać, ale ja poprostu nie nadaję się na matkęi czasem współczuje Małej, że ma taką matkę jak jauwielbiam pracować - i mam z tego powodu wyrzuty sumieniaMąż chciałby drugie dziecko ( i trzecie ;)) ale ja wiem, że nie moge tego zrobić - bo nie chce sobie zafundować drugiego takiego roku siedzenia w domu, nie spania, samotności, niezrozumienia i kieratu - jeszcze nie teraz...Wstydzę sie tego, że kiedy wracam skonana do domu o 6 albo 7 marzę o ciszy i spokoju i gorącej kąpieli...Wstydzę sie tego, że lubie pracować bardziej niż siedzieć z MałąWstydzę się wilu rzeczy...I czuję się winnaI szczerze podziwiam inne mamy - bliższe ideału...POzdrawiamGosia Fuga
        • Gość: JooAnn Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 12:41
          A to ja - nowa na forum, również bardzo nieidealna... Czytam ten wątek i jakbym znalazła siebie :-)Do pracy róciłam z radością, gdy moja córka skończyła 6 miesięcy i wolę być tam niż w domu - całkowicie spełniam się jako "mama weekendowa"Wolę iść do fryzjera niż kupić Emilce 40 zabawkę - ona i tak najchętniej bawi się rzeczami Całkowicie-Nie-Dla-Niej-StworzonymiMarzę o SAMOTNYM wyjeźdze na tydzień z domu. GdziekolwiekNie mam wyrzutów sumienia wychodząc wieczorem do kina czy teatruCzy jestem wyrodna?Nie wiem. Ale na pewno jestem szczęśliwa. Czuję, że żyję i dzięki temu, że mam kiedy podładować akumulatorki czas spędzany z Malutką daje mi dużo radości. Kocham moją córkę, ale nie chcę żeby była jedyną treścią mojego życia.Pozdrawiam i witam się ze wszystkimiJo
        • Gość: _Tosiaa_ Re: Zwierzenia nieidealnej matki-do Fugi IP: *.* 06.12.02, 18:26
          Gosia napisała/ł:> > praca - mimo protestów męża, że spokojnie jest w stanie nas utrzymaćFugo tego tamtego :crazy: to jak to jest w końcu z Twoimi finansami ? :crazy: starcza czy nie starcza :crazy:(to tak a`propos postu na samodzielnej)Gosia
      • Gość: jumbo Re: zwierzenia nieidealnej matki-tak na marginesie IP: *.* 05.12.02, 10:33
        Dziewczyny,Dobrze jest zwalczać stereotyp, że macierzyństwo = całkowite poświęcenie swoich aspiracji, planów, ale, moim zdaniem, powinno oznaczać ich odłożenie. Wybaczcie, to nie do Was personalnie, ale gdy kobieta jest u szczytu możliwości zawodowych i wcale nie chce dziecka, a jednak decyduje się je urodzić np. w myśl zasady „ bo jak nie teraz to kiedy” (niestety zegar biologiczny tyka), albo skoro jest małżeństwo to powinny być i dzieci, a potem jak najszybciej wraca do pracy, a z dzieckiem jest tylko od święta to ja tu czegoś nie rozumiem. Życie jest przecież sztuką wyboru. Poza tym dzieci tak szybko rosną i z każdym miesiącem potrzebują nas mniej, czasami rodzice dochodzą do wniosku, że już właściwie zaspokoili swoje ambicje i teraz maja czas dla dziecka, tylko okazuje się, że ono już tego nie potrzebuje.Mama cierpiętnica mająca wypisane na twarzy „patrz jak się dla Ciebie poświęcam” wyzwala w dziecku permanentne poczucie winy, od którego ono prędzej czy później będzie chciało uciec, ale Mama minimalistka „jestem jaka jestem innej matki mieć nie będziesz” wywołuje we mnie sprzeciw, skoro czuje, że jest sfrustrowana, jeżeli potrafi przyłożyć w pupsko po to by rozładować własne napięcie i nie robi nic aby to zmienić, to słowa „bardzo kocham moje dziecko ale..” są dla mnie frazesem.I żeby było jasne, nie jestem matką idealną (a co to właściwie znaczy), krzyknę, zdarzyło mi się też da klapsa, ale nie uważam tego za normę i uważam, że powinnam przeprosić dziecko i wytłumaczyć swoje zachwowanie.Pozdrawiam,Małgosia
        • Gość: evaaa Re: zwierzenia nieidealnej matki-tak na marginesie IP: *.* 05.12.02, 11:35
          Ależ Jumbo droga!Przecież Yenna napisała właśnie dokładnie TO SAMO!I chwała jej za odwagę. Jestem na tym forum od jego zarania, ale na dłuższy czas zrezygnowałam z jego czytania.Właśnie z powodu utopijnej, propagowanej tu idealności. Nie wiem, czy stare forumowiczki zgodzą sie ze mną, ale onegdaj panowała tu niepodważalna moda na doskonałość. Muszę przyznać, że spowodowała u mnie pogłębiającą sie frustrację.Na szczęście długo trwająca depresja młodej stażem (nie wiekiem)wink matki minęła, wracam więc z ochotą. Pozdrawiamada
          • Gość: jumbo Re: zwierzenia nieidealnej matki-tak na marginesie jeszcze wiekszym IP: *.* 05.12.02, 12:35
            EvaaaPoważnie, panował kult idealności? To dobrze, że tu nie zaglądałam. I chciałam jeszcze dopisać, że takie samo prawo do bycia "nieidealnym" przyznaje swojemu dziecku, mężowi i wszystkim osobom, które mnie otaczają.Napisałam jednak o czym innym, po prostu uważam, że nie wszyscy ludzie muszą mieć dzieci, że dzieci powinny sie rodzić wtedy gdy rodzice tego chcą a nie dlatego, że tak wypada (demografowie pewnie łapią się za głowę, bo gdyby wszyscy tak myśleli to ludzkość by dawno wyginęła :lol:). chce jednak zrozumieć taką sytuacjęONA i ON dobrze zarabiający (oboje po ok 35 lat), mający satysfakcjonujace zawody, mają 2 dzieci (6 i 2 lata). Dzieci są ciągle poganiane, przerzucane od babci do niani itd., a nawet z samochodu do samochodu, ostatnio do Niego zadzwoniła Pani z jakkiegoś DK, z pytaniem czy ktoś przyjedzie po dziecko, okazało się, że miał jechać, że zapomniał. No i wytłumaczcie drogie e-mamy po co im dzieci, ja naprawdę chcę zrozumieć, ale nie potrafię, bo z mojej strony wyglada jakby dzieci im ciagle w czymś przeszkadzały.:hello:Małgosia
    • Gość: RybkaKatarzyna Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 10:06
      Yennuś Kochana, ja też nie jestem idealna :)Wrzeszczę, tupię, przeklinam nawet- nieraz :)Czasami zastanawiam się ja Dominik może ze mną wytrzymać :)Rzucam brudnymi skarpetkami, tłukę ręką w stół, odwracam się na pięcie i wychodze z pokoju :)A jednak tak bardzo, bardzo Kocham mojego Małego, jest dla mnie najważniejszy na świecie i wiem, że On o tym wie, nawet wtedy kiedy matka tak głośno wrzeszczy :)Nawet kiedy klapa dostanie w tyłek i przez łzy patrzy na mnie to wie, że bardzo mi na nim zależy i między nami nic się nie zmienia, że Kocham Go nadal takim jakim jest :Z Tobą jest pewnie dokładnie tak samo :)Pozdrawiam...Kaśka.
      • Gość: Anika Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 10:59
        Dzeiewczyny, nie każda z nas ma niewyczerpane pokłady cierpliwości. Ja o dziwo prawie rok po urodzeniu synka, jeszcze mam dośc duży zapas, ale zobaczymy na ile mi starczy. Kocham mojego synka ponad zycie i jestem przekonana, że każda z Was jest mamą najukochańszą dla swojego dziecka. Wasz bąbel ma tylko jedną mame i wy jesteście dla niego jedynym ideałem. Ostatecznie jesteśmy tylko ludzmi i kazdemu mają prawo puśćic nerwy. Jesteście idealne "nieidealne" mamy.Pozdrwiam Ania
      • Gość: korol Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 11:23
        HelołsmileYenna cieszę się, że przełamujesz stereotyp. Myślę, że jest nas więcej nieidealnych, tylko nie każda ma odwagę o tym mówićsmileMam dwójkę dzieci i też starsznie je kocham, ale są chwile kiedy mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę, zamknąć za sobą drzwi i po prostu zwiać. Czasami moja własna słabośc mnie przerażasad Też wrzeszczę i czasami muszę potrząsnąc moją starszą córką, żeby zrozumiała, że jestem zła. Na prawdę czasami wychodzę z siebie i wiem , że źle robię, ale nie zawsze można nad tym zapanować, każdy jest tylko człowiekiem. Z drugiej strony okropnie kocham moje dzieciaki i dałabym się za nie zabićsmile Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczą, że wychowywały się we "włoskiej" rodzinie.Pozdrawiam.Addera mama Michała i Dominikismile
    • Gość: Adzia Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 11:04
      Yennuś, no trzym się, co Ci mogę napisać... ja matka beznadziejna, która budzona po trzy razy co noc przez ostatnie dwa lata z wściekłości rzuca ciuchami, a niedługo sięgnie po cięższe przedmioty ;-) Bo nie kuma, że jak się ma dzieci, to się nie śpi ;-)A na marginesie mała uwaga - dziewczyny kochane, zajrzyjcie w głąb siebie...tak naprawdę to jesteście dumne z tego, że nie jesteście idealne, prawda? ;-) I że stereotyp ciemiężonej ale uśmiechniętej Matki - Polki odchodzi w zapomnienie ( mogłabym się czepiać o nadużywanie tego poetyckiego określenia, ale tylko dlatego, że jestem ostatnio upierdliwa, z powodu - patrz pierwszy akapit ;-) )Szczerze mówiac, ja się z takim stereotypem nie spotkałam, w pracy z kolegami po nieprzespanych nocach często rozmawiamy o naszych morderczych myślach i upewniamy się, że jednak jesteśmy normalni. Kolega, ojciec nieidealny, zwierzył się, że kiedy mała mu strasznie dopiecze, idzie na zakupy i zawsze znajdzie sobie jakiegoś kierowcę, który nieprawidłowo zaparkował. Nagada mu i od razu lepiej się czuje ;-) Pozdrawiam AA
    • Gość: Reszka Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 11:27
      Yenna, ostatnio w twoich postach już dwa razy znalazłam odwołanie do mitu matki polki cierpiętnicy. Dlaczego? Ktoś ci truje nad głową że coś robisz nie tak, czy tak sama od siebie? Chyba obojętnie co zrobisz (karmisz/nie karmisz piersia, śpisz z dzieckiem czy dajesz się wypłakiwać, dajesz klapsy/nosisz na rękach, itd) zawsze znajdzie się ktoś komu się to nie spodoba, da temu wyraz zazwyczaj obcesowo i problem gotowy. Myślę że najważniejsze jest to aby dziecko wychowywać bez poczucia winy (dobra, oczywiście nie mówimy tu o patologii z cyklu stłukłam dziecko patelnią po głowie i dobrze mi z tym ), według nawet najmędrszych głów dziecku do przeżycia, ba, nawet do prawidłowego rozwoju wystarczy wystarczająco dobra matka, co myślę jest tożsame z matką idealnie nieidealną.Reszka, takoż matka nieidealna (a co to znaczy w ogóle idealna), która wielokroć swego pierworodnego miała ochotę wyrzucić przez okno, a teraz walczy z cwaną Magdaleną co jest tematem na inną opowieść.
    • Gość: ljaworo Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 11:28
      Myślę, że w ogóle nie ma matek idealnych.Poza tym najpierw trzebaby było ustalić co oznacza być matką idealną. Pewnie dla każdego z nas miałby inną koncepcję.Wg. mnie ja też nie nią nie jestem, ba nawet się nie zbliżam. Lubię chodzić do pracy, po tygodniu siedzenia na zwolnieniu wręcz nie mogę się doczekać poniedziałku. Nie cierpię weekendów kiedy mój mąż jest w szkole, a ja muszę być sama z małą przez cały dzień. 2 razy w tygodniu chodzę na aerobik wyjeżdżam na 2-3 na szkolenia itp., chodzę na imprezy. Nie mogę się już doczekać wakacji, kiedy to wyślę moje dziecko z babcią na działkę i w końcu się wyśpię, i w końcu odstawimy się od "cycy". Mimo tego wszystkiego kocham ją na życie, cały czas wolny jej poświęcam i staramy się go spędzić efektywnie.Pozdrawiam,Ludek
    • Gość: eBeata Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 11:59
      Nie jestem idealną matką.Nie jestem idealną kobietą.Nie jestem idealnym człowiekiem.Mam nie idealne dziecko.Mam nie idealną rodzinę.Mam nie idealnych znajomych.Żyję w nie idealnym kraju.Żyję w nie idealnym świecie.Żyję w nie idealnych warunkach.Nawet gdzieś tam w głębi się plącze, że to chyba dobrze, że nie jesteśmy idealni. Że się idealnie różnimy.Nawet gdzieś tam w głębi się plącze, że ciężko by się żyło w doskonałości.Nawet gdzieś tam w głębi się plącze, że może mój Bóg też nie jest taki wolny od błędów.Czy w niebie jest idealnie?
    • Gość: piola Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 16:06
      Yenna, fajnie, że napisałaś ten pościk bo wiem że nie jestem sama. W sumie to wiedziałam już o tym wcześniej ale jak się o tym poczyta to człowiekowi lżej na sercu i jakoś wyrzutów sumienia mniej. Kocham mojego syneczka ponad życie ale czasami wychodzę z siebie i mam wszystkiego dosyć. Dosyć braku czasu dla siebie, dosyć nieprzespanych nocy, płaczu, marudzenia itd. Cóż takie uroki macierzyństwa. Mimo to chcę kiedyś mieć drugie dziecko. Ale kiedyś, może jak się wyśpięsmile
    • Gość: ez Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 16:19
      Oj oj kochane mamy tyle postów napisało tu mamy, które uważam za ideały. Wysoko stawiamy sobie poprzeczkę, a przecież dla naszych dzieci najważniejsze że jesteśmy i kochamy ich całym sercem.Ja też się denerwuję, ale nigdy nie krzyknęłam wychodzę wtedy do łazienki i kopię w sedes :) Za to nieraz mi się nie chce i mówię jeszcze 5 minut nie chce mi się usiaść na podłodze z dzieckiem, kłócę się z Mariuszem a Asia słyszy. Och tysiące tych niedoróbek, ale wiem, że mimo to Asia ma dom i ciepło jak również wasze dzieci.
    • Gość: olaart Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 16:22
      Dopisuję sie do listy mam nieidealnych. Jestem taka jak Wy kochane, często niecierpliwa, wybuchowa, czasem przygnębiona, czasem mam ochotę uciec gdzieś daleko. Wieczorami marzę o dawnym zyciu, kiedy to zamiast galopowac z Maksiem po domu, mogłam się wylegiwac z książką na kanapie. Tęsknię za spontanicznymi nocnymi wypadami do kina albo do knajpy. Bez wyrzutów sumienia zostawiam Maksia z dziadkami (zachwyconymi) a ja śpię i czytam, śpię i czytam oraz próbuję sprzątać ;) Nie uważam, żeby było to czymś złym - nie istniejemy przecież wyłącznie dla dzieci, ja nie mam zadatków na matkę- cierpiętnicę. Nie bedę się poświęcać i już. Oddam dziecku dużo ale nie kosztem mnie samej. Ja też wróciłam szybko do pracy i jestem absolutnie szczęśliwa, że nie muszę już siedzieć w domu z dzieckiem (Fuga - zazdroszczę tej pomocy domowej :) ). Oj posypały się na mnie gromy ze strony naszego kochanego, tolerancyjnego społeczeństwa - ale staram się tym nie przejmować.
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 16:39
        A co to jest matka idealna?Jestescie z siebie dumne i zadowolone z zycia? No to chyba w porzadku?Nie znam mamy ktora nie mialam ochoty wrzeszczacego bachra wyslac czarterem przez okno. Nie zrobila jakiejs rzeczy zabronionej w poradnikach w stylu- wrzeszczenie, klapsy, wysmiewanie, rzucanie talerzem wzglednie placz bezradnosci ;)Mysle ze powinnysmy pamietac jedno- jestesmy dla naszych dzieci osmym cudem swiata (chociaz do czasu). Kochaja nas miloscia jaka my same NIGDY nie bedziemy w stanie pokochac. Nawet kiedy uderzymy, nawrzeszczymy, zlekcewazymy. beda patrzec na nas przez lzy, zezloszcza sie i nadal beda kochac. Nasze dzieci wielbia nas niezaleznie od tego czy chodzmy do pracy, czy podzucamy dziedkom. Nie musimy na te milosc zaslugiwac, jest bezwarunkowa, piekna, dziecieca, niewinna ufna, bezinteresowna. I pewnie dlatego ze kazda z nas w gruncie rzeczy ma swiadomosc tej milosci- mamy poczucie ze nasze dziecko kocha potwora ;) Potwora ktory idzie do pracy, albo spi do 9 ;) i nie daje sniadania, uwielbia kolezanki i kino, kocha nocne balanze, wscieka sie na nieporzadek, chaos, rozgardiasz. Ja ratuje swoje ego przygniecione idealizmem innych mam (nawet pracowac im sie chce nie to co ja...) tym ze po totalnie egistycznej rzeczy zrobionej tylko i wylacznie dla mnie- robie cos tylko dla tych moich skarbow. I tych mlodych co kupy robia wrzeszcza i rwa mi dowod osobisty, i tych starych w gruncie rzeczy juz nie tak bezkrytycznych ktore jednak szukaja we mnie tego idealu. I nie znajduja, gdyz kazda z kolezanek w klasie ma lepsza matke :lol: takie eleganckie te mamy, pracujace, zabiegane (wolna chata...) nie wygladaja na 15 i to w makijazu :lol: Lepsze slowem ;)Kocham te swoje dzieci, chociaz nie wiem czy dozyja jutra, bo mnie wkurzaja ;) A zabije je calkiem zwyczajna matka Polka ;)
        • Gość: dyziak Re: Zwierzenia nieidealnej przyszłej matki IP: *.* 05.12.02, 18:04
          Tak sobie czytam i czytam....... i dobrze mi :)Choć trochę straszek ogarnia, bo jeśli ja przyszła mama (28 tydzień brzusia z fasolką), to co będzie poźniej........ :what: ?Kocham ta moją maleńką Fasolkę, ale....... wkurza mnie, jak mi nei daje spać, bo akurat wierzga niemiłosiernie - zapytacie mnie, co będzie poźniej? :gun: nie wiem, tak na serio. Boję się o nią, ale ostatnie weekend andrzejkowy przetańczyłam (fakt - ostrożnie, ale zawsze :) ). Jak mam ochotę na czerwone winko (a ostatnio mam) to piję - umiarkowanie, ale co to znaczy? W wakacje już wiedziałam (dwa testy), że jestem w upragnionej :spookie: ciąży - opalałam się, bo lubię. A jeszcze wcześniej (ale nie wiedziałam, tylko mogłam przypuszczać) jećdziłam konno. teraz odżywiam się tak sobie. Niby się staram, ale..... :(I robię rzeczy, których nie powinnam (co to znaczy :what:) - szarpię się z psami, mam koty, sprzątam po nich (czasem tylko :) ). Ale kocham moją Fasolkę! Nie będę żyła jej życiem, ale będę żyła dla niej.... i dla siebie. Tak myślę dzisiaj. Pewnie niektóre z Was czytały moje posty dot. stosunków z moją mamą :( Wiem jedno - tak nie będzie, ale nie będzie też przegięcia w drugą stronę. wszak skrajności......... :sarcastic:A teraz mnie zlinczujcie:hello: dyziak
    • Gość: Aluc Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 18:23
      oj Yenna i reszta :Dniby tak pięknie, a jednak ciągle stereotyp goni stereotyp, jak nie Matka-Polka, to matka nieidealna, która ma czasem dość dzieci i macierzyństwa.a gdzie ja mam się pomieścić - z pewnością nie Matka-Polka, z pewnością matka prawie zawsze i szczerze zadowolona, matka, która nie daje smoczka, nosi na rękach, siedzi z grubym na kolanach, jak ten odwala popołudniową drzemkę i nie da się odłożyć na materac, jeśli już takie smoczkowo-spaniowe kryteria ustalamy ;) ale która jest nieludzko wdzięczna niani za ganianie (czy od tego pochodzi niania? :lol:) na spacer z grubym w taką pieską pogodę, matka, która lubi swoje-wcale-nie-takie-łatwe dziecko i której robi się niedobrze na myśl o powrocie do pracy, a wrodzone lenistwo jest tylko częściowym powodem tegoż ;) która nie płacze, że przez dziewięć miesięcy nie chodziła do kina, chociaż uwielbia, która nie tęskni za imprezami, romantycznymi randkami z niemężem, której nie przeszkadzają rozstępy na brzuchu i coraz niżej położony biust......która przez moment nawet nie uważa, że poświęca cokolwiek dla dziecka......która jest święcie i coraz mocniej przekonana, że macierzyństwo to najlepsze co jej się w bujnym ;) życiu przydarzyło (niektórzy znajomi określają to mocniej - trafiło się jak ślepej kurze ziarno :lol:)...Na pewno nie jestem matką idealną, bo nie wierzę w ideały jako takie :lol:. To jaka jestem? Czyżbym jako jedyna z was była stworzona do miecia ;) dzieci? No nie przesadzajcie, dziewczyny...
      • Gość: olaart Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 21:41
        Aluc - ja nie uważam, że tworzy się stereotyp matki nieidealnej. Niestety w naszym społeczeństwie wciąż pokutuje Matka Polka - nieszczęśnica/cierpietnica i to we wszystkich warstwach społecznych. Myślę, że to akt odwagi mówić o sobie jako o matce, która ma wady, i o zgrozo! - myśli także o sobie. Jestem pewna, że większość kobiet jest zmęczona byciem matką (choć nie znaczy to, ze do macierzyństwa się zupełnie nie nadaje), bo to ciężka praca przecież, ale nie wypowiada tego głośno bo każdy chce być społecznie akceptowany a obraz Matki niePolski nie jest mile widziany. To tak jak, u nas w Polsce, dziwnie się patrzymy na ludzi, którzy pytani "Co tam u ciebie słychać" odpowiadają "Świetnie, doskonale mi się powodzi, jestem zadowolony ze swojego zycia" - zadowolony? hmmm to podejrzane...
        • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 23:02
          Nie wiem gdzie mieszkacie. Ale tu gdzie mieszkam ja wiekszosc dziewczyn wraca do pracy po macierzynskim. Krotko karmia piersia, pala papierosy na balkonie, chodza do kina i na imprezy. Haslo "matka szczesliwa to szczesliwe dziecko" jest wszechobecne. Oraz dla wspomozenia "nie liczy sie ilosc ale jakosc" czasu spedzanego z dzieckiem. Jako osoba z czwroka dzeci jestem podejrzana ;) Przede wszystkim o to, ze zabezpieczam sie pijac po stosunku szklanke wody :lol: o to ze moje deklaracje o cierpnieciu skory na mysl o pracy sa nieszczere. Ze mecze sie wlasnie jak ta cierpietnica nie mam wlasnego zycia tylko zeruje na tych dzieciach i mezu jak ta nie przymierzajac pijawa ;) A ja- odkad Ula narodzila odsuwajac ode mnie mysl o pracy zarobkowej na jakiess 3 lata z rozkosza pielegnuje dlugie poranki ;) (i konczenie wszystkiego po 3 w nocy...) Cieszy mnie plastikowe cudo gdzie jest moje wlasne nazwisko i moje wlasne pieniadze, chociaz przez niechec do prac zarobkowych nie stac mnie na nianie na 3 godziny, nie mowiac o 500 zlotych miesiecznie ;)Pomimo tego ze starsze latorosle wmawiaja mi rozne rzeczy- uwazam ze jestem bardzo fajna mama ;) mila sympatyczna, upirdliwa umiarkowania, czepliwa nieznacznie, surowa dosyc, ale jedynie w sprawach zasadniczych. I lubie byc mama, chociaz jak kazdy pracownik rozstrzelala bym cala czworke w niektore dni. Ale kto w mysli nie podkladal szefowi granatu na krzeslo, niech rzuca kamieniem (uwaga na szybe).
        • Gość: Adzia Re: Zwierzenia nieidealnej matki - ale co z tymi Matkami - Polkami ;-) IP: *.* 06.12.02, 08:56
          A coś mi się przypomniało - kiedyś, gdy wróble chodziły w butach ;-) emamy pisały na forum, która ma w domu większy bałagan. Czyżby teraz nowa świecka tradycja - która jest bardziej Niematkąpolką? ;-) Pożyjemy, zobaczymy :lol:A tak naprawdę, to gdzie Wy te stereotypy widzicie? Ja widzę rzeczy wręcz odwrotne - że właśnie to jest ludzkie, że kobieta jest zmęczona, że czasem poprosi o pomoc kogoś innego, że się zezłosci - i to jest najnormalniejsze na świecie. I takie są matki, które znam. Cierpiętnice? Rozejrzyjcie się wkoło...ile ich naliczycie? Czy da sie znaleźć ich tyle, że aż stereotyp tworzą? Ostatnio taki stereotyp widziałam w trzeciej klasie ogólniaka, kiedy przerabialiśmy pozytywizm ;-)Aluc - nieidealność, o której mówimy to nie jest bunt przeciwko znalezieniu się w nowej sytuacji, kiedy nie można wyjść do kina (przecież to dziecinne... ;-) ) To jest po prostu zmęczenie i irytacja. Bez żadnej ideologii. Ze mnie wychodzi potwór, kiedy muszę po trzy razy wstawać i nosić małą na rękach (chyba sobie wywołam ponownie laktację :lol: - bo jednak mleko zdrowsze od słodzonej herbatki o trzeciej w nocy ). W dzień się z tego śmieję...bo, tak jak chyba reszta mam uważam, ze to piękne mieć dziecko. Piękne i już.Pozdrawiam - matka nieidealna, która jednak się stara.
          • Gość: Aluc Re: Zwierzenia nieidealnej matki - ale co z tymi Matkami - Polkami ;-) IP: *.* 06.12.02, 09:48
            Adzia, ależ ja właśnie o tem samem, tylko innemi słowami :lol:bo czasem doprowadza mnie już do pasji, jak pięćdziesiąta osoba z rzędu pyta, czy mi się nie nudzi w domu z dzieckiem i w ogóle jak wytrzymuję ;) i chce mi się krzyczeć, że NIE, NIE NUDZI MI SIĘ, I IM BARDZIEJ BĘDZIECIE MNIE O TO PYTAĆ, TYM MNIEJ BĘDZIE MI SIĘ NUDZIĆ I TYM ŁATWIEJ BĘDĘ WYTRZYMYWAĆ :lol: i zaczynam się zastanawiać nad sobą, że może ja naprawdę jakaś nienormalna jestem, bo nie czuję tej irytacji, tego zmęczenia, a jak czuję, to jest to igiełka, która kłuje i już się o niej nie pamięta, nie czując się jednocześnie poświęcona ;) w jakikolwiek sposóba z tym kinem to jak czasem czytam Niemowlę to mi się widzi, że to główny ból niemowlaczych mam ;) to żem się odniosła :) a tyś się uczepiła :Dod skrajności w skrajność
          • Gość: Aluc Re: Zwierzenia nieidealnej matki - ale co z tymi Matkami - Polkami ;-) IP: *.* 06.12.02, 09:55
            Adzia, ależ ja właśnie o tem samem, tylko innemi słowami :lol:bo czasem doprowadza mnie już do pasji, jak pięćdziesiąta osoba z rzędu pyta, czy mi się nie nudzi w domu z dzieckiem i w ogóle jak wytrzymuję ;) i chce mi się krzyczeć, że NIE, NIE NUDZI MI SIĘ, I IM BARDZIEJ BĘDZIECIE MNIE O TO PYTAĆ, TYM MNIEJ BĘDZIE MI SIĘ NUDZIĆ I TYM ŁATWIEJ BĘDĘ WYTRZYMYWAĆ :lol: i zaczynam się zastanawiać nad sobą, że może ja naprawdę jakaś nienormalna jestem, bo nie czuję tej irytacji, tego zmęczenia, a jak czuję, to jest to igiełka, która kłuje i już się o niej nie pamięta, nie czując się jednocześnie poświęcona ;) w jakikolwiek sposóbi ze skrajności MatkoPolczynej i cierpiętniczej w drugą skrajność konsomolskiej samokrytyki "patrzcie i podziwiajcie jaka ja jestem nieidealna" :lol: nowy ideał Matki Polki Nieidealnej :D teraz wyścig i licytacja, która bardziej nieidealna :Dzwykłą matką już chyba być nie wypada ;)a z tym kinem to jak czasem czytam Niemowlę to mi się widzi, że to główny ból niemowlaczych mam ;) to żem się odniosła :) a tyś się uczepiła :D
            • Gość: Adzia Re: Zwierzenia nieidealnej matki - ale co z tymi Matkami - Polkami ;-) do Aluc IP: *.* 06.12.02, 10:47
              > i ze skrajności MatkoPolczynej i cierpiętniczej w drugą skrajność konsomolskiej samokrytyki "patrzcie i podziwiajcie jaka ja jestem nieidealna" :lol: nowy ideał Matki Polki Nieidealnej :D teraz wyścig i licytacja, która bardziej nieidealna :DHahaha, podaj grabę - :lol: no właśnie o tym pisałam. Aż ta niepoprawność stanie się poprawnością ;-) Nie pierwszy to raz i nie ostatni. Tylko nie wiem - czy nie szkoda energii na walkę ze stereotypami, które - będę się jednak upierać - w dzisiejszych czasach nie istnieją.PS. Kino było przenośnią. Zarówno u mnie, jak u Ciebie, nieprawdaż? ;-)
      • Gość: YennaM Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 06.12.02, 13:09
        heh Aluc, zazdroszczę Ci tego. Nie płaczę z powodu rozstępów, nie tęsknię za kinem, jakoś niosłam te dodatkowe kilogramy, które przyniosły mi dwie ciąże, mam w głębokim poważaniu moje rozstępy (nie muszę bić miss mokrego podkoszulka), ale... czegoś mi brak.Zmęczenie, samotność, bezradność gdy trzeba sobie radzić z wybrykami dwulatka (nawet nie wiedziałam, że wychowanie małego Czlowieka to jeden wielki eksperyment bez gwarancji na sukces), strach o pracę (co ze mną będzie za dwa lata, jakem tylko teoretyk i jak mnie wyrzucą z pracy) - przecież mamy dwoje dzieci! Czasem chce się normalnie pogadać, wyżalić Żywemu Człowiekowi (a nie gugać), ale nie ma do kogo (przecież matka dzieciom jest nieatrakcyjna towarzysko - wiele z nas przez cos takiego przeszła, a mąż w pracy zajęty, nie będzie godzinami z kobietą wisieć na telefonie).Więc czasem nerwy puszczają, zmęczenie i bezradność robią swoje. Ideał diabli biorą.Nie jestem idealna. A chciałabym.Może za bardzo.Chorobliwie wręcz.Chciałabym karmić piersią a drugi raz nie wyszlo - przerabiam powtorkę z rozrywki, a tak chciałam uniknąć tego koszmaru, chciałabym być cierpliwsza, ale gdy Młody rzuca się na ziemię i zaczyna walić głową o co popadnie - z przerażenia tracę rozum. Chciałabym... Chciałabym.Każda porażka boli tak, że trudno się podnieść.Do macierzyństwa nie mozna chyba podchodzić aż tak fanatycznie - wiem. Ale jak wytlumaczyć to mojemu ego, które z każdą porażką łapie doła głębokiego jak rów mariacki?Heh. I muszę z tym wszystkim jakoś żyć.To naprawdę trudne.Zwłaszcza, ze poprzeczka jest tak wysoko...Najgorsze, że tę poprzeczke sama sobie het tam zawiesiłam...
        • Gość: Aluc Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 06.12.02, 13:27
          hej Yenna, może problem tkwi w poprzeczce :lol:Nikt chyba nie wierzył, że będę dobrą matką, nawet taką nieidealną. Bo jestem niezła cholera. Bo zwykle rzucałam wyrazami bardzo brzydkimi, jak winda za wolno jechała. Bo jak mi się coś nie podobało, to potrafiłam p**** klamotami o podłogę i wyjść. Z pracy też ;) Albo się rozryczeć, że nikt mnie nie rozumie, jestem otoczona samymi debilami i co ja tu w ogóle robię. W pracy też ;) Bo byłam zła na cały świat, jak musiałam się obudzić wcześniej niż o ósmej :lol: Bo moja własna matka wątpiła, czy będę miała dosyć cierpliwości do bobasa. Bo mój własny Maksiowy tata :love: ciągle mi truł, że przy dziecku nie będę mogła TAK reagować :lol: a teraz hormony mi tak porobiły, czy co? :Dpoprzeczkę miałam przy samej ziemi :lol:
        • Gość: lea Re: Zwierzenia nieidealnej matki - do YennaM IP: *.* 06.12.02, 14:11
          kochana YennaM :)jak już będziesz znać odpowiedzi na pytania, które Cię męcza - to daj znać, na pewno zkorzystam ;)pozdrawiam - matka Czeszka raczej też nie ideał, ale próbować warto :lol:pozdrawiam - lea
      • Gość: madziorek Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 07.12.02, 09:46
        pewnie zostanę potępiona przez większość z was za to co napiszę ale trudno. zacznę od tego, że nie ma czegoś takiego jak ideał. nie ma i koniec. jesteśmy tylko ludźmi. z taką łatwością część z kobiet mówi o tym, że zostawię dziecko tu i tam, pobaluję, poimprezuję, oddam na wakacje, itd...ja właśnie byłam "wychowywana" przez taką matkę, czego do dziś nie potrafię jej wybaczyć ani zrozumieć. praktycznie całe dzieciństwo spędziłam u dziadków, matkę miałam od święta. ona nigdy nie miała dla mnie czasu, zawsze ważniejsi byli znajomi, praca i ona sama. wiele razy swoją frustrację przelewała na mnie, wiele razy słyszałam, że jestem potworem, że gdyby wiedziała jaka będę to by mnie zabiła po urodzeniu, że ona wszystko dla nas poświęca, że blebleble...i co z tego, że wygadywała to kiedy była wzburzona, to nie ma najmniejszego znaczenia dla dziecka. to zostaje na zawsze! fakt, przez dłuższy czas dziecko bezgranicznie kocha swoich rodziców jacyby nie byli ale i to można zniszczyć. myślę, że masa kobiet nie powinna mieć dzieci, świat byłby lepszy a dzieci bardziej szczęśliwe. dziecko jest jak skarbonka, co wsadzisz to wyjmiesz.wybaczcie jeżeli nie zrozumiałam części z was ale sama doświadczyłam matki która zawsze twierdziła że nie jest ideałem a moim zdaniem nie powinna być matką. to u mnie bardzo czuła struna.pozdrawiam
    • Gość: aniolek76 Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 05.12.02, 23:12
      hejka wszystkim :))szczerze sie przyznam ze jak czytalalm te wszytskie posty to mi ciarki przeszly, i zrobilo mi sie troche smutno. Bo dzieci to przeciez takie szczescie.. nie ja tez nie jestem matka idealna, czasami sie tez denerwuje na mojego synka, ale zawsze licze do 10 zanim cos zrobie. Postanowilam ze nigdy go nie uderze, jak bylam w domu z rodzicami ( terazu mieszkam sama z mezem i synkiem) dostawalam czasami baty od mamy albo taty, czasami bez powodu, i postanowilam ze nigdy nie uderze mojego synka, nawet leciutko. Zwsze mialam wyrzuty do moich rodzicow jak cos nabroilam i dostalam lanie , ze przeciez mogli mi wytlumaczyc , porozmawiac... ale to teraz nie na temat. czasami tez mam dosyc, jak wychodze na zakupy.....mija 15 minut a ja dzwionie juz do domu pytac sie co z moim synkiem, czy placze , czy teskni za mna....jezu ja zyc bezniego nie moge, nie oddam go nikomu , zadnej babci czy ciotce ....moze teraz tak mowie bo jest jeszcze maly i potem, da mi jeszcze w kosc..... tyle sie na niego wyczekalam, cieszylam sie jak mi skakal w brzuszku bo wtedy wiedzialam ze jest i zyje i ze jest mu dobrze...dzioeci rozumieja duzo... nawet te malutkie, jak czasami chce wyjsc na dyskoteke z kolezanka to on nie chce spac... chociaz nie wie ze ide bo niby z kad, on poprostu czuje ze ja chce wyjsc i nie chce zostac bez mamusi...do pracy nie pojde narazie, chce zapewnic mojemu dziecku wszstko co tylko moge zrobic..chcce mu dac tyle milosci zeby mu potem starczylo zeby dawal ja innym.. to jest moj najwiekszy skarb jaki posiadam i zadne pienadze swiata by mi go nie zastapily, kazdego dnia jak go widze to dziekuje panu Bogu ze go mam, i ze moge sie nim cieszyc..zycze wam wiecej cierpliwosci.....pozdrowienia
      • Gość: jumbo Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 06.12.02, 12:38
        Pobłądziłam trochę z postem, wcale nie chciałam zakładać nowego wątku tylko podpiąc się pod juz istniejący :). Chyba mój głos nie został zauważony :cry:, ale widzę, że jednak odezwały sie mamy, które myślą podobnie. Właśnie chodziło mi o to aby mówiąc o mamach nieidealnych, nie rozgrzeszać mam-egoistek, mam-minimalistek czy mam-lekkomyślnych .I jeszcze raz pytam wszystkie kobiety powinny byc matkami, bo tak wypada, bo zegar biologiczny tyka, czy tylko te które tego chcą (wiem, że to utopia, bo na świecie jest wiele dzieci nieplanowanych), ale myślę o kobietach, które tak naprawde nie chcą, ale rodza, bo jak nie teraz to kiedy, bo mają już wszystko oprócz dziecka, a potem uciekają od Niego najszybciej jak się da? U mnie np. myśl o dziecku pojawiła sie tuż przed 30-tką, trudno to opisać, ale to takie wielkie wewnętrzne pragnienie, przedtem dzieci były dla mnie istotami nie z mojej bajki.:hello:Małgosia
        • Gość: Reszka Re: Zwierzenia nieidealnej matki znowu nieco nie na temat i dlugo IP: *.* 06.12.02, 12:46
          Ja nie mialam obok siebie przykladu jak wyglada normalne zycie z malym dzieckiem.Nastukalam sie z ksiazek które glosily wszem i wobec ze niemowle 3-miesieczne spi przez cala noc, plus zboczylam sie zawodowo.Naogladalam gazet dla rodzicow slicznych bobaskow w ramionach mamusi, naczytalam o masazach i przytulaniach.Stworzylam sobie obraz siebie jako matki idealnej, co to dom posprzata na cacy, obiad ugotuje trzydaniowy, z mezusiem w lozku pofigluje ochoczo, a nad dzieckiem szelesci skrzydlami u ramion nucac slodkie piosenki, co na slodkie dziecko dziala wybitnie usypiajaco i uspokajajaco wiec zapada w slodki sen lub uroczo gaworzy w lozeczku, ogolnie zajmuje się samo soba. Ogolnie zas moje zycie mialo byc takie samo tylko lepsze przez obecnosc dziecka.Tymczasem po urodzeniu michala dom legl odlogiem, na obiad był makaron z cukrem lub ziemniaki z sola, o figlowaniu wogole mowy nie było, z kolysanek znalam tylko Lulajze Jezuniu lub Deszcze niespokojne potargaly sad co michalowi się nie podobalo wiec wyl, był slodki, owszem, ale wyl przy okazji lub bez okazji tez, a ja się posypalam. Bo zamiast szybko olac obiady i odkurzacze, zaakceptowac fakt ze dzieci czasem placza nawet noszone na rekach wyzywalam się od debilek, potworow, zlych ludzi, planowalam nawet wyskoczyc przez okno, bo była to dla mnie tragedia. Tragedia rozdzwieku miedzy wlasnym idealnym obrazem stworzonym na podstawie wyobrazen z pism i ksiazek a tym czym bylam, kim moglam byc rzeczywiscie. Nikt mi nie musial mowic ze cos robie zle, ja sama siebie chlostalam bez litosci. Nie kazde macierzynstwo rodzi się latwo, a u mnie bole porodowe były niczym w porownaniu z tymi które towarzyszyly rodzeniu się Reszki-matki. Nikt mi nie powiedzial ze oprocz radosci ktorych zaznawalam od poczatku jest tez druga strona. Ze macierzynstwo to harowka 24/24, bez zwolnien w razie choroby, z duzymi wymaganiami, z często towarzyszacym niepokojem. Dopiero teraz przy drugim dziecku moge do tego podejsc normalnie, bo wiem jak to wyglada. Ogolnie moje zycie jest lepsze tylko inne. Zaakceptowalam fakt ze do idealu który sobie stworzylam nie dorosne, a co wazniejsze- nie musze, bo był sztuczny i wymyslony. Wiec trudno mi się czasem nie radowac z faktu zem nieidealna ale prawdziwa.Może wiec trzeba by było zaapelowac do scenarzystow popularnych telenoweli gdzie wystepuja dzieci i matki idealne- Amelka, Malgosia żeby od czasu do czasu w tle pokazali wrzeszczace od kolki dziecko, wywracajacego się z nudow trzylatka, czy rzucajacego się na ziemie dwulatka. Tylko kto by takie filmy ogladal? Może redaktorzy naczelni pism dla rodzicow (no, może Dziecko bym zwolnila, chyba jest jeszcze najblizsze zycia) jeden numer w roku poswieciliby i pokazali obrazki z zycia prawdziwego, np. na okladke maluch ryczacy i wsciekly, zamiast slodyczki. Tylko kto by takie pismo kupil, zreszta w dobie ujemnego przyrostu naturalnego mogloby to podlegac pod paragraf....
          • Gość: Aluc Re: Zwierzenia nieidealnej matki znowu nieco nie na temat i dlugo IP: *.* 06.12.02, 13:29
            he he he Reszka, jakbym siebie czytała o tym medialnym wizerunku :D
          • Gość: eBeata Re: Zwierzenia nieidealnej matki znowu nieco nie na temat i dlugo IP: *.* 06.12.02, 14:57
            Reszka czy Ty chcesz żeby naród wyginął????!!!!!:-)Beata
            • Gość: AniaH Re: Małe zboczenie z tematu. IP: *.* 06.12.02, 18:55
              Drogie Mamy!!Czytając wasze posty przypomniał mi się jeden wątek z przed paru miesięcy z forum wychowanie.Jedna Mama prosiła tam o poradę co robić jak maluch rozrabia,czy może mu dać po łapkach.Inne Mamy tak na nią napadły,zrobiły z niej złą wyrodną Matkę,która chce bić swoje dziecko.A tu proszę,oprócz jednej Mamy która zaznaczyła,że nie uderzy nigdy dziecka,okazuje się że większość Mam daje klapsy swoim dzieciom.Chyba czegoś tu nie rozumiem? To jak to w końcu jest?
              • Gość: YennaM Re: Małe zboczenie z tematu. - o klapsach w wykonaniu tych nieidealnych (do wątku zwierzeniowego) IP: *.* 06.12.02, 19:10
                Aniołku, ano jest różnie. Pewnie napadły te idealne :) Bo kto? Ja na bank nie. Choć tych klapsów to wstydze sie straszliwie :( Widzisz generalnie uwazam, ze bicie jest zle. Bo de facto nie jest jakąś metodą wychowawczą, tylko dowodem słabości i bezradności rodzica. Ale to moje zdanie. Z resztą - któraś z mam kiedyś powiedziała - dziecko jest jak szuflada - co włożysz to wyciągniesz. Z niepokojem stwierdzam, że moj Michał raz na jakiś czas potrafi nam przylać czy ugryźć (chociaż potrafił to robić, zanim dostał swego pierwszego klapsa; nie gryźliśmy go wcześniej, zaręczam).PozdrawiamYennaM
              • Gość: Aluc Re: Małe zboczenie z tematu. IP: *.* 06.12.02, 19:39
                Aniołek, ja nigdy nie uderzę swojego dziecka. I jeśli ktoś coś takiego zauwazy w moim wykonaniu, to sam ma prawo do określenia kary za rzucanie przeze mnie słów na wiatr :D
              • Gość: jumbo Re: Małe zboczenie z tematu. IP: *.* 07.12.02, 09:38
                Na jak długo? Ja nie mogłabym na więcej niż 8 godzin - co i tak jest dla mnie od poniedziałku do piątku torturą i wieeelką próbą sił. Nie wyobrażam sobie zostawić Joasi nawet z najbardziej zaufaną osobą świata na tak długi okres jak 3 mies., a nawet na kilka dni.Wiem, że różne rzeczy się zdarzają, że wiele matek tak robiło i robi i z pewnością mają bardzo zdroworozsądkowe powody, ale one zupełnie do mnie nie przemawiają.Mam wrażenie, że wszystko (i tu myślę o WSZYSTKIM!!!) jest bardzo bardzo ważne. Ważne jest żeby Asia budząc się widziała kogoś bliskiego, (najlepiej mnie!! - ileż to razy spóźniałam się do pracy czekając aż się obudzi), żeby miała się do kogo przytulić jak się uderzy albo po prostu jeśli ma na to ochotę (do mnie!!!), żeby czuła się bezpiecznie, żeby większość czynności było przyjemnością, żeby ktoś (ja!!!) wciąż do niej mówił, albo jej śpiewał, albo ją głaskał. Nie wyobrażam sobie rozstania z nią na dobę nawet a co tu mówić o tygodniach czy miesiącach. I mam wrażenie, że w miarę upływu czasu to się pogłębia. Mimo, że nie jestem już niestety jej potrzebna jako matka - karmicielka, to wcale a wcale nie wydaje mi się, żebym była mniej niezbędna niż wcześniej.O właśnie!!! Niezbędna! Czy Wy też to macie? - że przy dziecku odkryłyście to cudne uczucie bycia niezbędnym, niezastąpionym i jedynym w swoim rodzaju? Czy to nie wspaniałe?Do nikogo tak się nie przytula jak do mnie - samo to wystarczy żeby czuć się fantastycznie!Pozdrawiam wszystkie mamy, dzidziusie i całkiem już duże pociechy.Ankap.s. Czy Wy też płaczecie ze wzruszenia przy czytaniu (lub pisaniu) większości postów? Mam odwiedzić psychiatrę czy jak...?
                • Gość: jumbo Re: Małe zboczenie z tematu. IP: *.* 07.12.02, 09:48
                  Aniu,Karanie klapsami za nieaml każde nieposłuszeństwo to jedno, a klaps dany w fazie totalnej bezsilnosci rodzica to drugie. Ja dałam swojej córce kilka (!) i po każdym klapsie miałam wyrzuty sumienia, bo tak jak Aluc obiecałam sobie że nigdy nie uderzę. Ale pracowałam nad sobą i właśnie na tych kilku klapsach, (które zresztą do niczego nie prowadziły) sie skończyło. Zawsze tez mówiłam, że zrobiłam źle i przepraszałam Julkę. Mój sprzeciw dotyczy klapsów jako metody wychowaczej.:hello:Małgosia
    • Gość: BAJBUS Re: Zwierzenia nieidealnej matki - po co wam te dzieci???????? IP: *.* 06.12.02, 23:58
      Czytam, czytam i chwilami włos mi się jeży na głowie, a chwilami uśmiech pojawia na twarzy i są takie kiedy was rozumiem i czuje to samo a chwilami zastanawiam się po jasną cholerę te dzieci??To jakaś tradycja tego świata, to jakiś przymus, nakaz, prawo, przywilej, konstytucyjna poprawka do praw człowieka, ze np. człowiek ma prawo posiadać dzieci ?Czytam np. stwierdzenie jednej z emam „nie cierpię siedzieć z moim dzieckiem cały dzień w domu – a na końcu dodaje – ze poświęca mu z ochota cały wolny czas?/ A kto decyduje o tym kiedy i w jakiej ilości powinnyśmy poświęcić czas dziecku? My sami ......... i nasze dzieci – jeśli nie chcemy traktować ich przedmiotowo- to właśnie powinnyśmy przyjąć do wiadomości – nasze dzieci tez decydują o tym kiedy chcą spędzać czas z nami. Wszystko uzależniamy od naszej ochoty, naszej chęci, naszej dobrej woli i w końcu naszej zachcianki??Przeczytajcie jak to brzmi : „CIESZE SIĘ ZE NIE MUSZE SIEDZIEĆ Z DZIECKIEM” – mam nadzieje że za kilka lat Wasze dzieci nie zajrzą do archiwum forum edziecko....Czy Wy nie pamiętacie jak to jest być dzieckiem?? Że może te wszystkie rzeczy o których piszą w poradnikach – a piszą mądrze – bo każda z nas tak czuje – to są po to aby spróbować przerwać pewną sztafetę przekazywania złych nawyków wychowawczych – które tak umiejętnie wpajali w nas nasi rodzice?? Co znaczy być zmęczoną byciem matka? Jeśli rozważymy ta rolę w kategorii podjęcia się pracy zawodowo – czyli tzw. Uprawiania dzieci – podejdźmy do tego fachowo poczytajmy mądre książki, posłuchajmy dobrych rad już matek , a najlepiej zatrudnijmy specjalistów od wychowania i kogoś od sprzątania i innych ciężkich spraw a my zajmiemy się tylko przyjemnościami i tym co nas nie frustruje przy „uprawianiu dziecka” – a potem taki „uprawiony” Antos czy Balbinka pójdą w świat i tylko patrzeć jak po ludziach zostaną legendy, albo skóra umiejętnie przyodziania w dobrze skrojony garnitur - a w środku nic.Daje sobie prawo do popełniania błędów, moje dzieci widza co mnie wkurza i kiedy. Ja daje takie prawo im (szczególnie gdy mają 16 miesięcy i nie maja zielonego pojęcia dlaczego mama tak bardzo zabrania spożywać karmę dla psów, albo dlaczego nie można się czesać szczotka do czyszczenia toalety). Gdyby nasze dzieci były takie mądre jak my tego od nich wymagamy – od razu – od urodzenia – nie byłybyśmy potrzebne – my matki. Można by takiego człowieczka zamówić w salonie i odebrać , pobawić się jak nam wygodnie a potem cyk do garażu.Boże co ja wam będę pisać - przecież mam 3 córki. Jedna „lepsza” od drugiej – balansuje między pampersami 16 miesięcznej Zuzki a podpaskami 13 Klaudii – gdzieś tam Gabi szaleńczo usiłująca wpasować się miedzy ten mój rozgranicznik. Dzieciom tłumacze. Tłumacze, tłumacze – Gabi to potrafię i pół godziny targając ją uwieszoną na nodze po całym domu. A jak nie mogę tłumaczyć bo np. źle się czuje to mówię źle się czuje co mnie boli i koniec. A jak się upiera to stopery w uszy i z żelazna konsekwencja powtarzam swoje.Nie jest lekko – ale kto powiedział ze będzie?? Kobitki ejże czy zanim zdecydowałyście się mieć dzieci to nie wiadomym było i oczywistym ze one potrzebują zjeść, opieki, wyjść na spacer, pobawić się, czasami chorują, są niedobre itd. Itp.? Nie wierze.... Ja tez mam swoje życie – ale kiedy dzieci przychodzą i wiszą u stóp moich a ja właśnie klikam coś na kompie to po prostu odkładam to i angażuje się w sprawę moich robaczków.Jestem z tych co wyznają zasadę ze nie można być dobra matka – spełniając się jednocześnie. Bycie matka to swojego rodzaju poświęcenie dla kobiet tego świadomych. Ja świadomości nie miałam kiedyś tam – ale nauczyłam się jej i uczę – i chce być dla moich dzieci całym światem jak one dla mnie są.Małe, bezbronne, które ja wydałam na świat i które musze nauczyć kochać, rozumieć szanować, za nic nie pozostawię tego innym ludziom - bo mi jeszcze zchrzanią robotę ;)Spójrzcie czasami na swoje dzieci jak na siebie same jako dzieci. Czuje jak większość z was złość, zmęczenie, beznadziejność – ale to nigdy nie jest związane z moimi dziećmi. Kiedy chce odpocząć to nie od dzieci – ale od sprzątania, prania, gotowania. A jak jestem zmęczona a dzieci marudzą – to włączam im bajkę (tez mało wychowawcze) i mam godzinkę spokoju. A to w zupełności wystarczy. Wszystkim mamo życzę prawdziwych instynktów macierzyńskich i umiejętności korzystania z nich. Sobie życzę doczekania z ogólnie dobrym stanie psychicznym i fizycznym 12 urodzin Zuzki ;) Będę wtedy miała jakieś 42 lata i mnóstwo rzeczy do nadrobienia ;) A grunt pomalutku sobie przygotuje teraz :DbajbusUkłony w stronę Aluc za jej post :)
      • Gość: sylwias Re: Zwierzenia nieidealnej matki - po co wam te dzieci???????? IP: *.* 07.12.02, 09:15
        Oj jak bardzo zgadzam się z Bajbusem. Sama nie jestem w żadnym calu idealna, ofkorse. Potrafię wrzasnąć na małego jak rozrabia o trzeciej w nocy i kopie mnie w nery z upodobaniem. W kinie byłam raz od prawie dwóch lat i czasem mam po prostu ochote wyrwać się z domu. I nie zrezygnuję z fitness clubu, choć dziecko ma przez to matkę dwa, trzy razy w tygodniu mniej. Lubię też chodzić do pracy i gdybym siedziała w domu pewnie byłabym jeszcze bardziej wrzeszcząca. A moje dziecko jest rozpuszczone, chodzi spać kiedy chce, je jak chce a jak nie to nie (czasem tylko suchy chleb) i ciąga się z nami po wszystkich wyjazdach i imprezach. I ciąga się nie dlatego że nie ma z kim zostać, ale dlatego że my lubimy przebywać z nim a on z nami (chyba?!). Każdy ma czasem dość dzieci, szczególnie w okresie ich wzmożonej upierdliwości i marudności. Ale kiedy regularnie od nich uciekamy, staramy się ograniczać czas przebywania z nimi to po co nam te dzieci były?
        • Gość: Adzia Re: Zwierzenia nieidealnej matki - po co wam te dzieci???????? IP: *.* 09.12.02, 07:18
          :-) Bajbus, piękny post. Ale wybacz - jednego nie rozumiem - czemu i Ty i parę innych osób uważacie, że jesteście w opozycji do reszty? Czyżby tylko po to, żeby się różnić?Skoro same piszecie, że nie też jesteście idealne...to co Was tak dokładnie odróżnia, bo nie załapałam? ;-):jap: Agnieszka (ostatnio matka idealna, bo dziecko przespało dwie nocki z rzędu ;-) )
          • Gość: BAJBUS Re: Zwierzenia nieidealnej matki - po co wam te dzieci???????? IP: *.* 09.12.02, 08:23
            Adzia :)Więc albo nie czytałas mojego albo pozostałych postów ;)Albo poprostu nie dostrzegłaś tego co ja w pozostałych wypowiedziach ;)bajbus
    • Gość: rudka Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 07.12.02, 00:49
      Kilka luźnych uwag, co jakoś tak mi się nasunęły.1). ideałow nie ma, naprawdę. Ale co szkodzi popróbować do nich dążyć? Cel szczytny.2). YennoM - wg mnie w macierzyństwie (i nie tylko) ważna jest nasza świadomość. To, że zadajesz pytania, masz wątpliwości, bolejesz nad porażkami określa właśnie Twoją świadomość bycia matką, a nie jedynie kobietą-która-urodziła i ma dziecko 3) poświęcanie wychodzi bokiem - wszystkim, i poświęcającym się i obiektom poświęcenia. Jeśli bycie z dzieckiem nie jest dla kogoś czymś naturalnym, to lepiej niech sie nie poświęca, a już na pewno nie rozgłasza tego wszem i wobec.4). oprócz bycia matkami jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie ... (mamy prawo do wszelkich uczuć, ale dla dobra wszystkich warto zastanowić się nad sposobami ich wyrażania)5). jeśli pracuję i staram sie być dobrym pracownikiem, angażuję sie, dokształcam itp, to dlaczego nie miałabym tego robić będąc matką? może spróbować potraktować macierzyństwo jako pracę, drugi (pierwszy?) zawód i zaangażować się w niego, podokształcać, popracować nad sobą (zwłaszcza, że zaprocentuje to na przyszłość, ta "praca" na długo będzie dla jednych pełnym, dla drugich połową etatu, dla innych tylko nadgodzinami).6) zalecenie: nie czytać wywiadów z kobietami, które twierdzą, że rodzina i dzieci sa dla nich najważniejsze na świecie, że znakomicie udaje im sie łączyć macierzyństwo z pracą zawodową i tak w ogóle to ilość czasu spędzonego z dzieckiem jest mniej istotna niż jego jakość, po czym okazuje się, że ta ilość to marna godzinka dziennie jak dobrze pójdzie (dobrze, że zapisały gdzieś sobie imiona dzieci).7). jeśli nie czujecie się w głębi duszy wartościową Osobą, to macierzyństwo tylko was zdołuje - ale nie łudźcie się - praca zawodowa również. A jak ostatnio powiedział mój mąż: prawdziwa sztuka to umieć odnaleźć piękno i szczęście w szarości codziennych zmagań (dopisek mój: również z nocnikami, wrzaskami, brzydkimi wyrazami, kaszą we włosach, twarożkiem w dywanie, dziurami w spodniach, rysunkami na ścianach...)ciut nie na temat, ale z dobrego serca pisała RudkaPozdrowienia dla Bajbusa, który "ukradł" mi słowa
    • Gość: Magdalena_Jałońska Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 07.12.02, 09:15
      A właśnie miałam pisać na ten temat.Dziewczyny,ja też chyba nie jestem idealna.Kasię bardzo kocham,jest moim skarbem największym,moją pociechą ale.....Czasami jest tak nieznośna,że krzyczę na nią,czasami uderzę w pupkę,i póżniej mam wyrzuty sumienia,bo ona płacze mówi "nie krzycz","nie bij".Czasami zastanawiam się po co na nią krzyczę,przecież ona jest taka mała i bezbronna.Ale nie mam siły,ona wzbudza we mnie takie straszne dziwne zachowanie kiedy powtarzam jej dziesiąty raz,żeby czegoś nie robiła,nie ruszała.Nie słucha mnie,czasami mnie klepnie po twarzy(ja jej po twarzy nie biję),więc nie wiem GDZIE SIĘ NAUCZYŁA.Kocham ją bardzo ale same wiecie jak dzieci potrafią wzbudzić w człowieku złość.Wieczorami przyrzekam sobie,że więcej na nią nie krzyknę,ale to nie skutkuje,na drugi dzień jest to samo.I co tu robić???Rozumiem cię Yenna,czasami mamy dosyć wszystkiego,ale jak tu żyć bez naszych skarbów???Pozdrawiam.
      • Gość: Hipcio Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 07.12.02, 11:37
        A ja myślę, że matkom naprawdę nie jest łatwo. Zostałyśmy wychowane inaczej, niż pokolenie naszych mam, stawiano nam inne cele, wmawiano, że bycie "kurą domową" i wychowanie dzieci jest poniżej naszej godniości i jako zajęcie jest gorsze, upokarzające. I niezależnie ile potem się naczytamy, ile nie będziemy się starały tego prostować, to siedzi w wielu z nas to poczucie, że w domu jest gorzej niż w pracy, że ciągłe siedzenie z dzieckiem na dywanie jest nie do wytrzymania, że pranie, sprzątanie, pieluchy to nie życie... Bo co z tego, że wiemy, co jest dobre dla naszych dzieci, jeśli w naszych odczuciach dają o sobie znać stare stereotypy myślowe... Myślę, że jest lepiej mieć ich świadomość, niż wmawiać sobie, że się tego nie czuje, lepiej o tym mówić, niż nie pozwolić na to stwierdzeniem: po co mi było w takim razie to dziecko? Było, i jest chciane, kochane, tylko że nie wie się przed urodzeniem dziecka, jak będzie się pewne sprawy odczuwało, można mieć mnóstwo dobrych chęci i marzeń, a potem okazuje się, że nad swoimi odczuciami zapanować nie jest łatwo. Oczywiście co innego czuć, a co innego robić. Pewnie, że trzeba się starać być z dzieckiem, spędzać z nim jak najwięcej czasu, dawać wszystko, co w nas najlepsze. Ale zastanawiam się, co jest lepsze dla dziecka: czy matka nieobecna, czy taka, która jest, ale nie chce być i jest zła na dziecko, że przez nie nie może robić tego, co by chciała.... Bo dziecko już jest i pytanie po co ono było jest trochę spóźnione...Stawia się nas przed bardzo trudnym zadaniem. Pisały tu dziewczyny, że nie ma już stereotypu matki-Polki. Jest, tylko inny. Kiedyś matka-Piolka poświęcała się dzieciom, teraz poświęca się pracy i dzieciom, i urodzie, i kulturze, i literaturze... Jest jej jeszcze trudniej. A do tego kiedyś owa matka-Polka mogła spokojnie dać klapsa, krzyknąć i ścierą przywalić, i dalej była matką-Polką, a teraz? Teraz ma być cierpliwa do bólu, wyrozumiała do pierwszej krwi, tłumaczyć godzinami, nie podnosząc głosu, walić w klozet zamiast w dziecko, a przy tym czytać 15 minut dziennie (codziennie!), przytulać razem ze Szturem, nie zostawiać do wypłakania i nie stosować metod z książki "Uśnij wreszcie". I to będąc piękną, seksowną, odnoszącą sukcesy zawodowe... I czy to nie jest gorsza wizja matki- Polki, którą usiłujemy realizować? Ja nie twierdzę broń Boże, że należy dzieci bić, wrzeszczeć, itp. itd. Sama staram się robić to, co wszyscy mądrzy ludzie zalecają i unikać tego, co złe. Ale czy ta wizja jest realistyczna? A mit matki-Polki jest i ma się dobrze, tylko trochę inaczej wygląda...
    • Gość: MałgośkaR Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 07.12.02, 17:33
      Hej.Ja niektórych chyba nie rozumiem. Podpisuję się pod słowami Aluc i Bajbus całkowicie :)Ja tam siedzę sobie w domciu trzeci rok (choć mam wieeelką ohotę iść do pracy tylko nie mogę jej znależć), ugotuję obiad-jak mam ochotę to i z trzech dań, posprzątam-jak mam ochotę (no najrzadziej co drugi dzień ;) )i WCALE NIE CZUJĘ SIĘ NIE SPEŁNIONA JAKO KOBIETA :) Jest mi dobrze tak jak jest. Dziecko też mam szczęśliwe :)No a może My nie stawiamy sobie tak wysoko poprzeczki ;)Pozdrawiam Wszystkie emamy, te idealne i te nieidealne. Gosia :hello:
    • Gość: Madaz27 Re: Zwierzenia nieidealnej matki - niedoszły ideał IP: *.* 07.12.02, 19:38
      Kiedy tak strasznie pragnęłam mieć dziecko myślałam sobie, że będę najlepsza, stworzę mojemu dziecku super niepowtarzalny dom...A rzeczywistość - siedzę w domu z dzieckiem i są chwile kiedy mam ochotę uciec, rzucić wszystko i przez chwilę, choć krótką chwilę pomyśleć o sobie!!! O tym, że jestem zmęczona, głodna czy może po prostu potrzebuję chwili snu. Nie wiedziałam, że z chwilą urodzenia dziecka wszystkie moje potrzeby przestaną się liczyć. Liczy się dziecko, dziecko i jeszcze raz dziecko.Kocham mojego synka najbardziej na świecie, ale czasem jednak zastanawia mnie dlaczego z chwilą jego poczęcia to moje życie musiało ulec radykalnej zmianie, a mojego męża - wcale nie. I zastanawiam się czy matka idealna - jaką przecież w marzeniach miałam być ma prawo mieć czasem dość, krzyknąć na dziecko, nie wyjść z nim na spacer czy zamiast się z nim pobawić - usiąść i siedzieć....Dalej nie mogę pisać, bo mąż który przez chwilę zajmuje się Tomkiem ma dla mnie mnóstwo poleceń - zrób to, tamto.A w domu bałagan i już nawet nie staram się nad nim zapanować....Wyszło z tego że jestem straszna i do niczego się nadaję, ale ja wierzę, że dziecko, które przecież idealne też nie jest w takim nieidealnym domu będzie szczęśliwsze...,Magda
    • Gość: agnieszka25 Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 08.12.02, 17:44
      Witam!Czytam sobie i czytam i mam mieszane uczucia prawde mowiac. Sama jestem mama od 8 miesiecy i na pewno nie jestem mama idealna, zreszta stwierdzenie to jest moim zdaniem w ogole bez sensu, bo przeciez kazdy dobrze wie, ze "cos" takiego nie istnieje. Denerwuje sie kiedy moja corka marudzi, jeczy i ryczy, chociaz moglaby sie grzecznie pobawic, cierpliwosci nie mam zbyt wiele, no ale trudno. O tyle mam dobrze, ze moge sobie troche popracowac, zastepujac mojego meza (2-3 godzinki dziennie, nie codziennie) i dobrze mi to robi. Dobrze mi tez robilo kiedy moglam dziecko oddac rodzicom na sobote na przyklad, aby odpoczac albo gdzies isc z mezem. Ale niektore posty mnie troszke przerazily jednak, np Fugi, ktora o ile dobrze zrozumialam, pracuje na codzien, a na sobote i niedziele dziecko hop do dziadkow-to kiedy zdazylas sie droga Fugo tym dzieckiem zmeczyc, czy to znaczy, ze w ogole nie lubisz zajmowac sie swoim dzieckiem? Jakie jest jego miejsce w Twoim zyciu. To tak jakby mowic: Kocham Cie(nie watpie, ze wszystkie mamy kochaja swoje dzieci), ale nie lubie z Toba byc.Naprawde czesto czuje sie zmeczona moja coreczka, ale jak wyjde z domu, to tesknie za nia okrutnie po godzinie. Wiem, ze wiekszosc mam pracuje, bo musi, wiem, ze dla wielu praca to pasja, to tez rozumiem,ale nie rozumiem argumentacji-pracuje, bo nie moge wytrzymac z moim dzieckiem.Wole zatrudnic kogos, kto bedzie to robil za mnie, bo przeciez ktos musi. Moze ktos mi to wytlumaczy?Pozdrawiam wszystkie mamyAgnieszka
    • Gość: ez Re: Zwierzenia nieidealnej matki a jednak ideał IP: *.* 09.12.02, 09:19
      Przemyślałam sobie to wszystko co tu napisałyście i..1. Nie byłam matką idealną na początku bo moje dziecko urodziło się za wcześnie, nie mogłam przytulić Asi bo leżałam pod jakąś skomplikowaną aparaturą z cewnikiem. Karmiłam krótko 3 miesiące walcząc o każdy ml mleka bo miałam silną anemię i coś nie chciało lecieć. Walczyłam, ale hemoglobina dziecka mnie pokonała, bo niestety czego tobie brakuje to i dziecku będzie. Wtedy według większości mam byłam nawet matką wyrodną bo nie chciało mi się każdej tłumaczyć że mam hemoglobinę 8. 2. Miałam depresję poporodową choć patrzyłam na dziecko jak na cud płakałam, rodzina daleko nie miał kto na chwilę zostać z dzieckiem i przez 7 miesięcy miała tylko nas. 3. Wróciłam do pracy i przyszła niania ku oburzeniu znowu większości.Tyle błędów (?), ale tak naprawdę to czuję się matką idealną teraz. Nie krzyknęłam nigdy na dziecko, nie dałam klapsa, przychodzę z pracy i rzucam się na Asię i ruszamy w wir zabaw, książeczek, uścisków. Moje dziecko się śmieje cały czas rzadko płacze odwzajemnia mi to ciepło. Tak naprawdę to otula ją miłość wielka osłona przed całym światem dlatego jestem matką idealną bo kocham i kto zaprzeczy może ruszyć ze mną w szranki. Moje dziecko nie potrzebuje porządku, super zabawek, ... Moje dziecko będzie miało szczęśliwe dzieciństwo w przeciwieństwie do mnie i nawet klaps, krzyk tego nie zepsuje.
    • Gość: iwo1 Re: Zwierzenia nieidealnej matki IP: *.* 09.12.02, 11:29
      Nie czuję się cierpietnicą ,nie czuję ze poświecam siebie ja to po prostu uwielbiam być mamą ,chociaż wcale idealna nie jestem ...Nie będę ....Ciąża mnie zaskoczyła /dwa lata po ślubie a nie planowane pieć/Jasio pojawił się w najgorszym momencie ,brak kasy mieszkanie stare z piecem kaflowym i brakiem perspektyw na inne ,brak samochodu /jak dojechać do porodu w wodzie 40 km dalej ?/Jednak kiedy pojawiłam się w lekarza i usłyszałam ciaża /a był to 12 tydzień/i kiedy nie uwierzyłam a lekarz pokazał mi na usg moją maleńką fasolkę poryczałam się jak bób .Potem nie było różowo ,upadek ze schodów ,ciąza zagrożona leżenie plackiem ,cukrzyca ciążowa nakłówanie po każdym posiłku i ciagły lęk ..Po porodzie noszenie do rana ,bujanie ,siedzenie bez ruchu bo Jasiulek zasnał i szkoda go budzić ,taszczenie maleńkiego z sobą do łazienki- bo ryczy kiedy mamy nie widzi ,gotowanie obiadu z 9 kilowym obciążeniem w nosidełku na plecach -bo kojec parzy ,spacerkowe pchanie wózka przed sobą z zakupami i Jasiorem na rękach żeby lepiej widział świat .Karmienie długie piersia i mój płacz kiedy przestał bez protestu ssać /po 27 miesiacach/Długie i nieskończone rozmowy z bystrym trzylatkiem ,odpowiadanie na tysiac pytań .Trzy przeprowadzki I tysiące innych sytuacji i rzeczy które ktoś moze odebrać jako cierpietnictwo a które przynosi mi radość Dziewczyny ja naprawdę lubię zajmować się Jasiem ,domem ,mężem i mnie to cieszy .odpoczywam kiedy gotuję dla nich ,robie kolację przy świecach lub sprzatamNajgorsze jest dla mnie to że finanse zmusiły mnie do pójścia do pracy ,że nie mam dla Jasia juz tyle czasu a im On jest starszy to bardziej mi tego czasu szkoda ..taki etap ...gdybym nie musiała pracować byłabym najszcześliwszą kurą domową świata -naprawdę \\\\Pozdrawiam was serdecznieIwo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka