Nie jestem idealną matką. Jestem idealnie nieidealna.Potrafie krzyknąć na dziecko; potrafię przyłożyc w pupsko, gdy wyjdę z siebie; dam smoczka zamiast nosić godzinami na rękach; czasami po prostu nie lubie własnych dzieci i najchętniej wyniosłabym się na ten odleglejszy koniec świata; czasem macierzyństwo totalnie mnie frustruje, czuję się bezradna wobec tego, co ono z sobą niesie.To nie mieści się w ramach przyjętego u nas mitu Matki-Polki-cierpiętnicy, poświęcającej siebie w imię macierzyństwa dla dobra dzieci. Tak w końcu nie wypada.Więc łamię stereotyp. Dla niektórych pewnie jestem kiepską matką. Trudno, innej moje dzieci mieć nie będą. Biedaki miały pecha po prostu

Ale jestem matką i muszę jakoś z tym żyć

Jakkolwiek.Codziennie.Ja, matka daleka od ideału.