Dodaj do ulubionych

zastaw się, a postaw się

11.04.07, 10:26
Hej Mamy!
Po świętach tak mnie naszła taka refleksja, czy są "standardy" jak kogoś
ugościć na święta, lub w ogóle ile jedzenia ( i jakie jedzenie) powinno się
przygotowac jak się kogoś zaprasza do siebie w gości?
Otóż byliśmy z mężem i z dziećmi u znajomych na Drugi dzień świąt, bo nasza
rodzina mieszka dlaeko i u nich byliśmy tylko na Śniadaniu Wielkanocnym. W
poniedziałek poszliśmy do znajomych na święta, ale też imieniny (Dominika).
Wśród znajomych robimy imprezy imieninowe i urodzinowe, także my ich też do
nas zapraszaqmy. Chodzi o to, że moja koleżanka zawsze przygotowuje masę
jedzenia, potrawy są niesamowicie wyszukane, tak, że nawet nie wiem skąd ona
czerpie pomysły na te dania. Dobry alkohol, tort, zawsze jest góra
wszystkiego.. Jest pyszne, ale nie do przejedzenia, poza tym ona stawia mnie w
niezręcznej sytuacji, bo ich tak ugościć u siebie nie będę mogła i ona
doskonale o tym wie. Zna moją sytuację finansową, ale też o tym rozmawiałyśmy
i prosiłam ją, żeby się tak nie wygłupiała, bo mi jest potem naprawdę głupio!
Chyba powinno się mieć takie kwestie na uwadze, czy nie???
Obserwuj wątek
    • bri Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 10:52
      Rany, Twoja koleżanka lubi gotować i rozpieszczać gości. Czemu nie przyjmiesz
      tego "prezentu" z wdzięcznością zamiast zastanawiać się jak się odwdzięczyć?
      Czy ona podając Ci pyszny tort wymaga od Ciebie rewanżu? A już zupełnym
      absurdem jest wymaganie od niej, żeby zmieniła sposób przyjmowania gości bo Ty
      nie umiesz czy nie chcesz robić tego tak samo jak ona.
      • olcia029 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:01
        nie stresuj się, ona tak lubi, a Ty robisz inaczej. Nie można patrzeć na
        wszystko przez pryzmat innych, jesteś taktowna i krępuje Cię ta sytuacja. Ja za
        dawnych czasów lubiła, też postawić na stół wiele frykasów, teraz mam dziecko i
        chodzę na łatwiznę, bo nie chcę sie przemęczać i kasy tyle już nie ma na przesyt.
      • dolcevita44 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:02
        Na imieninach byliśmy tylko my, nie było innych osób, więc nie chodziło o to,
        żeby zmieniła sposób przyjmowania gości, tylko chodziło o nas.
        • bri Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:04
          Przecież Wy właśnie byliście gośćmi. Sugerujesz, że ona na złość Tobie tak
          dobrze dla Was gotuje? wink
    • jopowa Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 10:58
      Duzo jedzenia oznacza duza goscinnosc,jak nie chcesz gotowac to znaczy ze nie
      szanujesz tych gosci co do ciebie przychodza i ze nie chce ci sie nic dla nich
      zrobic
      • olcia029 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:02
        Ależ ja szanuje moich gości, bo inaczej bym ich wcale nie zaprosiła, szanuję
        jednak , też siebie i swój czas smile)))
        • olcia029 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:03
          Ona tak lubi, zrobiła więcej jedzonka, część zostało i ma na potem, nie martw się.
          • jopowa Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:12
            ja sie niemartwie, ty;lko mowie,ze jedzenie to podtsawa,bez zywnosci czlowiek
            nie moze dlugo zyc, zamieraja jego funkcje zyciowe,bez wody jeszcze kroce
          • jopowa Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:19
            niewidac wypowiedzi
    • lola211 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:36
      Nie masz racji.Ona jest gospodynia i ona decyduje, co bedzie na stole i
      ile.Owszem, mozesz czuc sie niekomfortowo, no ale to nie jej wina, ze nie masz
      takiego talentu kulinarnego i kasy.
    • adamari1 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:38
      nie, nie sadze zeby trzeba bylo miec na uwadze takie kwestie. To, co ona gotuje,
      jak gotuje i ile gotuje, to jej sprawa.
      Absurd jakis, ze komus moze to przeszkadzac.
      • olcia029 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 11:43
        he he nie absurd, skoro jednak komuś przeszkadza, ktoś może się krępować, że
        stać go na takie zastawienie stołu....
        • syriana Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 12:18
          nie rozumiem, czemu traktujesz to jako sytuację wymagającą rewanżu

          skoro znajomej się chce, lubi, i ma na to kasę - jej sprawa
          Ty inaczej prowadzisz dom i w inny sposób organizujesz imprezy
          • default Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 12:41
            Zgadzam się z syrianą. Nie sądzę, aby ktoś częstował gości z myślą o tym, jak
            też oni się za to zrewanżują. To by było strasznie małostkowe.
            Ja tam bez skrupułów obżeram się u znajomych, a potem bez żadnych krępacji
            zapraszam ich do siebie na chleb ze smalcem i kiszone ogórki smile I nikt nie
            czuje się urażony. Tak naprawdę to mnie trochę irytują obyczaje nakazujące
            przygotowania na zwykłe imieniny tony wędlin i mięs, litrów sałatek, pięciu dań
            gorących + 10 rodzajów ciast, ale skoro ktoś tak lubi - jego sprawa. On będzie
            to dojadał tygodniami.
            • olcia029 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:03
              można się pokusić o wniosek, że ktoś przychodzi najeść się pychotek a nie do nas wink
              • lola211 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:13
                Alez wnioski wysnuwaciesmile.
                Przygotowanie smacznych i wykwintnych potraw jest sztuka i naprawde nie kazdy
                posiada ten dar.Ja tam lubie przygotowac dla gosci cos ekstra, cieszy mnie, ze
                im smakuje, ze skosztuja czegos nowatorskiego.Nie zastanawiam sie, czy
                przychodza, bo mnie lubia czy dlatego, by dobrze pojesc.Wiem, ze z jednej i
                drugiej przyczyny.
                Bywam u osob, u ktorych na stole gosci conajwyzej salatka i polmisek wedlin,
                coz , mozna i tak, rozumiem ze nie kazdy umie i lubi gotowac.
                Co do ilosci- zawsze przygotowuje za duzo, ale to sie przeciez nie marnuje-od
                czego zamrazarka i lodówka.

          • marghe_72 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 22:10
            syriana napisała:

            > nie rozumiem, czemu traktujesz to jako sytuację wymagającą rewanżu
            >
            > skoro znajomej się chce, lubi, i ma na to kasę - jej sprawa
            > Ty inaczej prowadzisz dom i w inny sposób organizujesz imprezy
            >
            Zgadzam się
            i dodam, że powinnas docenic,ze ktoś sie stara, zalezy mu na tym, żeby Cie
            ugościć.

            >
    • sabciasal Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:37
      czyli poczułabys sie lepiej, gdyby twoja koleżanka gotowała gorzej?
      twoje ego nie cierpiałoby tak bardzo, że w tej kwestii nie mozesz jej
      przegonić?
      oczekujesz, ze zacznie udawac, że nie umie gotować, czy oczekujesz, że będzie
      organizowac własne imprezy wedłuig twoich zasad?

      szczerze mówiąć, gdybym zorganizowała własne imieniny, nagotowała przysmaków,
      postarała się dogodzic gościom ze wszystkich sił, bo tak lubię, a potem gość
      przeprowadził ze mną rozmowę w stylu "no, nie wygłupiaj się, po co tyle
      jedzenia", to chyba już nie miałby mozliwosci skosztowania mojego tortu.
      • ledzeppelin3 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:38
        Co się łamiesz. Gotuje dobrze, ale może chociaż jest beznadziejna w łóżku?
        tongue_out
        • urbanflow7 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:50
          W ogóle nie powinnaś się tym przejmować!! Tym bardziej, że rozmawiałaś z
          koleżanką, ona nie zmieniła sposobu goszczenia Was, bo z pewnością nie
          przeszkadza jej to, że u Ciebie w domu jest mniej na stole! Ona umie i może
          zastawić stół, pewnie jakoś tam się w tym spełnia, więc pozwól jej na to.
          Nie masz obowiązku rewanżowania się. Jeśli to dobra koleżanka to rozumie Twoje
          powody i nie patrzy na to spod oka. Najważniejsze, żeby spędzić miło czas a czy
          to będzie przy kielichu, czy przy lampce najdroższego szampana, to nie ważne.
    • volta2 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:41
      To nie jesteś jedyna z takim myśleniem - ja dostaję białej gorączki jak mają do
      nas przyjść goścnie, w zwykłe odwiedziny, nie jakieś tam wielkie imprezy.
      Mąż, nauczony z domu, że gości nie można przyjąć herbatą i ciastem - muszę
      koniecznie podać coś na ciepło, no i na zimno - bo do wódeczkisad
      A ja najchętniej zakupiłabym ciasto w cukierni, dała wino, kawę i herbatę i
      delektowałabym się towarzystwem...
      Zresztą jak chadzamy do ludzi, to najczęściej tak właśnie jest -
      kawa/wino/ciacho.

      Mam wrażenie, że to zastawianie stołu powoduje, że tak rzadko się odwiedzamy -
      jak ma się ktoś narobić, to woli w spokoju łikend spędzić.
      A to zastawianie stołu traktuję jako podnoszenie poprzeczki. Skoro u teściowej
      są frykasy i elegancko podane, u jej bratowej podobnie, to i ja nie bardzo
      sobie wyobrażam podanie schabowych - choćby i elegancko podanych.
      reasumując - tak zastawiony jak opisałaś stół może wprawić gościa w zakłopotanie
      • bri Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:47
        Niektóry w zakłopotanie wprawia widok prezerwatywy przy kasie w supermarkecie
        ale czy to jest dobre? Przecież to, że ktoś lubi organizować wystawne przyjęcia
        nie oznacza, że Ty też masz taki obowiązek.

        A jeśli Twój mąż jest nauczony z domu, że gości trzeba przyjąć daniem na
        ciepło - niech sobie sam to przyjęcie przygotowuje.
      • dolcevita44 Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 21:41
        Przynajmniej jedna osoba zrozumiała o co mi chodzi! Nie miałam na myśli zupełnie
        prześcigania się z nią kto lepiej gotuje i czy ją zaskoczę. Moje ego nie cierpi!
        Zależy mi jednak na tym, żeby przyjąć ją tak jak ona mnie, bo właśnie nie za
        bardzo wyobrażam sobie jakbym mogła inaczej. Dziękuję w każdym razie za głosy,
        że nie mam obowiązku się rewanżować, bo może wreszcie zmienię swoje wyobrażenie
        i podam te kotlety schabowe wink
    • jusytka Dla chcącego nic trudnego !!!!!!!! 11.04.07, 13:55
      To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z zasadą "zastaw się a postaw się" Twoja
      przyjaciółka tak rozumie gościnność i ma do tego prawo. Rozumiem, ze może to
      ciebie stawiać w niezręcznej sytuacji, ale dla chcącego nic trudnego. Matką
      chrzestną mojego synka jest moja przyjaciółka, która teraz stała się bardzo
      zamożna. Synek dostaje więc od niej kosztowne prezenty przy byle okazji. Ja
      jednak staram się zrewanżować w inny sposób, opiekuje się jej mieszkaniem, (bo
      oni wyjechali do innego miasta), zawsze zapraszamy ich do siebie jak przyjada i
      wtedy staram się ugoscic jak tylko potrafię i jej synkowi również wysyłam od
      czasu do czasu mniej kosztowne prezenty, ale takie które bardzo mu sie podobają
      np koszulkę kibica, z napisem policja, czy postaram się o płytę z fajną grą czy
      filmem. Dla chcącego nic trudnego smile
    • dirgone Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 13:57
      Wczoraj ktoś takie mądre zdanie na forum przytoczył, o drobnomieszczanach,którzy
      patrzą wszędzie, czy aby ktoś im nie uchybił... To było chyba tak a propos tego,
      że komuś solą w oku jest nadmiar wózków dziecięcych, ale nie jestem pewna.

      Mam bogatą kuzynkę i jak do niej chodzę, to alkohole i jedzenie zawsze jest z
      najwyższej półki. Raczę się tym do woli, a ona specjalnie dla mnie przysmaki
      czasami kupuje, bo wie, że mnie na nie nie stać. Ja za to podaję piwo i wino
      niskocenowe.
      Za to ostatnio, jak przyszły do mnie dwie przyjaciółki, które są w opłakanej
      sytuacji finansowej, to specjalnie spłukałam się trochę na lepsze jedzenie i
      alkohol, bo chciałam im zrobić PRZYJEMNOŚĆ. Bo po to się gości zaprasza.
      A kucharka ze mnie żadna, jedynie sałatki robię genialne, więc z reguły tylko to
      dla gości przygotowuje. I wiem, że nikt mi tyłka na forum nie obgaduje, bo po
      prostu z zawistnikami się nie przyjaźnię. Oni ze mną też nie smile
      • dirgone Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 14:02
        A, się poprawiam. Wiem, że dzwoni, ale nie wiem, w którym kościele. To na
        savoir-vivre było:
        Jacek Dehnel w wywiadzie dla WO:
        "Zresztą powiedzmy szczerze, fumy to mieli i mają nuworysze, którzy cały czas
        się boją, że ktoś im uchybi."
        • catmruu Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 21:56
          dirgone napisała:

          > A, się poprawiam. Wiem, że dzwoni, ale nie wiem, w którym kościele. To na
          > savoir-vivre było:
          > Jacek Dehnel w wywiadzie dla WO:
          > "Zresztą powiedzmy szczerze, fumy to mieli i mają nuworysze, którzy cały czas
          > się boją, że ktoś im uchybi."

          Czytam wasze posty i nic nie pisalam, bo nie mialam jak narazie nic ciekawego do
          dodania, ale moglabys wyjasnic o co chodzi z tymi nuworyszami? Bo tu kolezanka
          chyba sie nie boi, ze komus uchybi. Nie zalapalam, a tumanem nie jestem, choć
          może jestem a o tym nie wiem uncertain
          • dirgone Re: zastaw się, a postaw się 12.04.07, 11:50
            To z tymi nuworyszami tak mi się przypomniało, bo było na forum savoir-vivre
            było o tym, jak to ktoś w święta odwiedził rodzinę i przyniósł dla gospodarzy
            trochę ciasta i pasztetu własnego wyrobu. I gospodyni straszliwie się za to
            obraziła, chociaż przychodzący chciał PODZIELIĆ się z bliskimi tym, co mu się w
            święta ugotować udało.
            Straszliwie wkurza mnie takie węszenie wszędzie czyjegoś wywyższania się. Moja
            mama cierpiała z tego powodu przez wiele lat i dopiero teraz zaczęła to olewać -
            kiedyś wylewała mnóstwo łez. Ktoś chce komuś zrobić przyjemność, chce podzielić
            się swoim szczęściem, chce żeby gość czuł się dobrze, a tu dostaje takie
            podziękowanie za to, że się stara. Poda same paluszki - źle, bo sknera, nagotuje
            się jak głupi - jeszcze gorzej, bo się chwali, że umie i że go stać.

            Moja mama pochodzi z bardzo małego miasteczka, takiej prawie wsi, ale ludzie tam
            żyjący byli zawsze szczerzy. Po ślubie z moim tatą przeprowadziła się do miasta
            ok. 30 000 (ja,niestety, też tam się wychowałam). Ludzie tam mieszkający to
            właśnie tacy "nuworysze", którzy we wszystkich gestach szukają ukrytego dna i
            obrazy. Jakiekolwiek szczęście i próby podzielenia się nim z innymi napotykały
            zewsząd na niczym nieumotywowaną zawiść. Według tych ludzi każdy powinien mieć
            po tyle samo - każdy, kto miał mniej lub więcej, ten był już zły i "niepasujący".
            Może opacznie pojęłam post założycielki wątku, ale po prostu strasznie nie lubię
            takiego podejścia - "jak ma więcej, to niech nei próbuje tego nawet pokazać, bo
            ja mam przecież mniej"
            • dolcevita44 Re: zastaw się, a postaw się 12.04.07, 12:36
              Zostałam źle zrozumiana. Między mną a koleżanką nie ma żadnej zawiści! Doszłam
              do wniosku, że chyba zbyt ambicjonalnie podchodzę do tego jak przyjąć gości.
              Ambicjonalnie nie w sensie, że chcę jej dorównać, bo nie chce być gorsza, tylko
              chcę ją tak samo wspaniale przyjąć u siebie w domu jak ona ugościła moją
              rodzinę. A swoją drogą prawdą jest, że uważam, że moja koleżanka przesadza i
              chyba muszę sobie dać spokój z tym przejmowaniem się, bo inaczej w ogóle byśmy
              się przestały zapraszać.
              • dirgone Re: zastaw się, a postaw się 12.04.07, 12:48
                Przepraszam za złe zrozumienie - czasami nie doczytam i plotę od rzeczy. I
                fajnie, że luzujesz z przejmowaniem się smile
    • patysiak Re: zastaw się, a postaw się 11.04.07, 21:11
      a czym ty sie przejmujesz? kazdy robi tyle ile chce i na ile go stac.
      ja bym jadla na zapas smile
    • edytkus Re: zastaw się, a postaw się 12.04.07, 05:08
      Ja tez uwazam ze kolezanka po prostu czestuje w mysl zasady "czym chata bogata" zapewne w ogole
      nie przejmujac sie ze nie mozesz sie jej zrewanzowac tak samo, co wcale nie znaczy ze nie mozesz
      odwdzieczyc sie pieknym za nadobne smile

      Ten watek przypomnial mi ciut inna sytuacje. Dawno temu zostalismy zaproszeni na grill do wcale nie
      biednych znajomych. Zostalismy ugoszczeni hot dogami (ktore gospodarz przyniosl z pracy) w ilosci
      nie zaspokajajacej glodu. Nie zastanawialam sie nad tym dopoki tuz po "obiedzie" gospodni nie
      zapytala sie wpraszajacym tonem kiedy my ich zaprosimy na obiad zyczac sobie stek surprised Tak sie sklada
      ze u nas wlasciwie zawsze sa steki ale poczulam sie urazona jej zadaniem i tonem wypowiedzi i chociaz
      jeszcze przed felernym obiadem mielismy w planach rewanz nigdy ich nie zaprosilismy do siebie
      (dzisiaj obydwoje maja nowe rodziny). A jak Wy byscie zareagowaly?
      • nanuk24 Re: zastaw się, a postaw się 12.04.07, 06:25
        > A jak Wy byscie zareagowaly?

        Hehsmile Zaprosilabym, a jakzesmile Z tym ze zamiast stekami poczestowalabym
        gotowymi hod dogami z 7eleventongue_out
      • ivana555 Re: zastaw się, a postaw się 13.04.07, 11:35
        Na pewno bym zadnych stekow nie robila, tylko hamburgery =) nie chcialoby mi sie
        spedzac dużo czasu i wydac duzo pieniedzy, bo jesli oni poszli na łatwizne to po
        co Ty masz sie jakos szczegolnie starac?
    • oxygen100 Re: zastaw się, a postaw się 12.04.07, 12:15
      gdyby to byl dla niej problem pewnie by tego nei robila. Ciesz sie kolezanka i
      jej jedzeniem, nie wydziwiajtongue_out Skoro zna Twoja sytuacje to widocznie nie
      oczekuje rownie wystawnego rewanzu. Niektorzy po porstu tak lubia bo im to
      sparwia przyjemnosc. Wiec jedz na zdrowie poki sie nie porzygasztongue_out
      • aguskin Re: zastaw się, a postaw się 13.04.07, 13:00
        ja też nie lubie jak idę do domu gdzie jest kult jedzenia,
        zwłaszcza jak zapraszają tylko nas i doskonale wiedzą, że my nie lubimy,
        i później o niczym nie pogadasz, bo co chwila, to zjedz, a tam to, a to pyszne,
        no wiecie was zaprosić, człowiek gotuje a Wy nic nie jecie,
        kuźwa przecież nie jestem świnią, że idę na imieniny i jak zjem cos na ciepło,
        kawałek tortu i kawe to na pół dnia dosyć,
        ale nigdy się nie przejmuję, ze u mnie widać stół za talerzy,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka