Jaaaak mi smutno buu :(

18.04.07, 21:37
Skoro moge sie wyzalic to zrobie to, bo jest mi tak bardzo przykro!
Przyjechalam do Warszawy za mezem, maz za praca, za lepszym zyciem dla mnie,
dla coreczki, za kasa glownie, bo inaczej by nam nie przyszlo do glowy
wyprowadzac sie. A jest mi przykro, bo jestem sama. Jest maz, ale maz pracuje
caly czas, ja jestem z dzieckiem, tak chcielismy, tak uzgodnilismy ze do pracy
na razie nie ide. Nie znam nikogo, nawet ci sasiedzi tacy do niczego, nikomu
sie nie chce pogadac, juz czasami to sie czuje jak jakis dziwiak, bo probuje
zagadc z kims w klatce albo na podworku, ale kazdy szybciej, byle by skonczyc
gadke, czuje sie tak beznadziejnie, tak nie u siebie wiecie.. Nawet nie chce
dzownic do Mamy, bo nie chce sie jej zalic, nie chce mowic ze mi ciezko, ze
sie nie udaje, ze nie wytrzymuje bez rodziny, kolezanek, nawet za nasza
piekarnia tesknie. Jestem z malego miasteczka we polnocnowschodniej czesci
Polskii jest inaczej, tu jakby inny swiat. Naprawde potrzebuje ludzi,
ropzmowy, nie trylko telewizji i kompa, ale inni sa z Warszawy nie potrzebuja
nowych znajomosci nie maja czasu, no wiem, cos w tym jest. Tak ciezko sie
przyzwyczaic!!! Kiedys czytalam juz to forum, ale nie tak sobie myslalam, jak
te kobiety czas na to znajduja?? Czy one nie maja co robic w domu??!! Teraz to
jest jedyne miejsce gdzie moge napisac, jak mi jest nie dobrze tu, jak zle i
mam nadzieje, ze jezeli ktorakolwiek z Was juz doszla tu z tego co napisalam,
to ze nie umarla z nudow, sorry,ale musialam to wyrzucic
    • fergie1975 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 21:46
      spróbuj zagadac do mam przy piaskownicy blokowej, skwerkowej, parkowej, ale to
      fakt ze ludzie sa nieufni i ze moze ktos byc zdziwiony ze ktos zaczyna nagle
      cos mowic i nie jest to opiep... .
      Niektorzy nie mają za to problemów. To też zależy na kogo się trafi. Z czasem
      na pewno grono znajomych sie Wam poszerzy, chocby o znajomych z meza pracy.
      będzie dobrze smile)
    • asiorzynka Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 21:48
      Tak to jest zazwyczaj,że zanim sie pzna nowych ludzi na nowym miejscu musi
      troche wody upłnąć. Na pocieszenie-ja jetem w swoim rodzinnym mieście i mam
      prawie to samo. Sama całymi dniami w domu, na spacerze , na zakupach. Ja ciesze
      sie, jak moge wyjść z Maluchem na dworek. Oddycham głęboko świeżym powietrzem i
      staram się myslec pozytywnie. W domu tez sobie jakieś zajęcia organizuję, zeby
      dociapać do przyjścia chłopaka z pracy. I tak mi mijają dzionki. Spróbuj
      skoncentrowac sie na Maluchu(jeśli masz), na wspólnej zabawie. Tyle moge
      doradzić. A z czasem pewnie garstka znajomych tez się znajdzie. Tego Tobie
      życzę. Pozdrawiam i głowa do góry.
    • lila1974 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 21:49
      Wiesz, ja równiez jestem małomiasteczkowa i z pieśnią na ustach wróciłabym do
      swojego miasteczka, więc Twoją tęsknotę rozumiem.

      Nic mądrego może nie poradzę, ale postaraj się nie dać marazmowi. Nie
      zniechęcaj się. Szukaj nadal swojego kawałka podłogi smile
    • anik801 mi też! 18.04.07, 21:50
      Ja też mam dziś kiepski dzień!
      • polcia76 jeszcze będzie dobrze! 18.04.07, 22:08
        Zobaczysz jeszcze będzie dobrze. Niektóre mamy tak jak Ty czują się samotne i
        szukają znajomości, a "mamine" tematy bardzo zbliżają smile wystarczy spojrzeć na
        to forum. Piszesz i jest odzew, jest komu sie wyżalić. Zobaczysz, że za jakiś
        czas będziesz mogła tu podzielić się swoim szczęściem, pochwalić się rodzinnymi
        sukcesami i tym, że się układa smile
        Pozdrawiam P.
    • niusianiusia Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 21:54
      Jestem z urodzenia Warszawianką i wierz mi, ze nie wiem skad się bierze to, ze
      ludzie nie chcą poznawać tutaj innych ludzi. Moi sąsiedzi są tacy sami,
      zwłaszcza ci w moim wieku, czyli młodzi. Starszych sasiadów w wieku moich
      rodziców lub starszych znam dobrze i często z nimi rozmawiam a nawet odwiedzam.
      Mi się wydawało, ze to Ci przyjezdni się z jakichs powodów alienują. Tak było
      na studiach, akademik żył własnym życiem, a my własnym, i też nie wiem dlaczego.
      Już trzeci riku spaceruję z synkiem, chodzę do pisakownicy i na plac zabaw.
      Poznałam tylko jedną mamę i to cudzoziemkę.
    • mathiola Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 21:57
      W sumie to cię nawet rozumiem, też na początku małżeństwa mieszkałam w mieście
      mojego męża, z dala od jakiejkolwiek rodziny, znajomych.. no, ale to było
      miasto mojego męża, wprowadził mnie w świat swoich znajomych, chociaż nie
      przypadli mi w większości do gustu, to jednak coś tam w to moje życie wnosili.
      Jak ja się cieszę, że wróciłam w swoje strony!!!!!!!!!! smile)))))
      • tigra8 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 22:16
        Ja też wróciłam w swoje strony, od 3 lat pracuję nad znajomymi, nie jest łatwo.
        Większośc albo wyjechała, albo brak im czasu na spotkania, albo moje dzieci
        chorują albo ich, męża wiecznie mam w delegacji, więc jak wróci to staramy się
        byc przede wszystkim razem i tak samotnośc przeplata nasze życie.
        Jak mieszkaliśmy w Wielkopolsce to zupełnie nie miałam do kogo gęby otworzyc,
        teraz jest o wiele lepiej.
    • moninia2000 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 18.04.07, 22:19
      Hej!
      Wiem co czujesz, bo ja nie dosc, ze ze swego miasta to i z kraju wyjechalam...
      Na poczatku jest strasznie trudno, ale z czasem na pewno poznasz jakas
      przyjazna duszyczke, nie martw sie! Szczegolnie jak dzieciatko podrosnie i
      pojdzie na plac zabaw, do przedszkola czy szkoly. Chcac nie chcac tam na pewno
      poznasz inne mamuski z pociechamismile))
      Glowa do gory, dasz rade! Powodzenia kochana...Mysl pozytywnie, postaraj sie
      jakies hobby znalezc moze, na ktore pozwoli czas, postaraj sie zapisac na
      jakies zajecia moze sport, gdy bedziesz na nie miala chocby godzinke na
      tydzien, tam sa ludzie-poznasz kumpele!
    • gabusiasia Re: Jaaaak mi smutno buu :( 19.04.07, 09:43
      Doskonale Cie rozumiem, ja mieszkam w tym samym miescie, ale na drugim koncu,
      niz mieszkalam. Jednak to, ze nie mam samochodu bardzo utrudnia mi podrozowanie
      w rodzinne strony. Mam coreczke, ktora chodzi od niedawna, wiec daleko na
      swoich nózkach nie zajdzie, woze ja w spacerowce, ale jest mi troche ciezko, bo
      jestem w ciazy. Z mezem mieszkamy tu od narodzin coreczki. Tu, czyli w domu
      tesciow, tyle, ze my zajmujemy parter, a oni gore. W ogole sie nie wtracaja,
      swobodnie moge zaniesc im corke, ale... Mieszkaja tez z nimi dwie siostry meza,
      jedna z wlasnym mezem i polroczna coreczka. Niby mnie lubia, lecz wyobraz
      sobie, ze zadne z tych osob samo do mnie nie przyjdzie. Tesciowa tylko, zeby ze
      mna porozmawiac, przyszla 1 raz, siostry tez po razie. Ja ich co kilka dni
      odwiedzam, czy co kilkanascie, zeby sie nie narzucac. Owszem, sa bardzo mili,
      pytaja, co slychac, jesli jednak nie pojawie sie tam kilka dobrych dni, tak jak
      teraz, to niestety nikt do mnie nie zajrzy, mimo, ze siedze sama, przeziebiona.
      to jest dopiero przykre. Mysle, ze gorsze od samotnosci jest to, ze masz wokol
      siebie zdawalo by sie rodzine, a oni nie maja ochoty na Ciebie patrzec... A w
      okolicy jeszcze niestety nikogo nie poznalam. Wiele matek, tak mi sie wydaje,
      przezywa takie odizolowanie od swiata. Moi przyjaciele, sa mocno zapracowani,
      wiec tez bardzo rzadko ich widuje, znam dwie mamy, ale tez mam do nich kawal
      drogi, dlatego rowniez rzadko je widuje. Moge ci tylko powiedziec, TRZYMAJ SIE!
      Ja tez sie staram i jestem dobrej mysli, ze niedlugo poznam tu w okolicy jakas
      mila osobe. Wlasnie zamierzam,jak tylko wyzdrowieje, zapolowac na nowa sasiadke
      (podobniez mieszka tu od niedawna), mamusie niemowlakasmile Rozejrzyj sie dobrze,
      moze tez bedzie ktos, na kogo bedziesz mogla zapolowacsmile Moze przez forum
      popytaj, czy ktos mieszka w Twojej dzielnicy i mialby ochote Cie poznac.
      Powodzenia, usciski!
      PS.Przepraszam, ale cos mi sie stalo z polskimi literami, mam tylko ó...
      • malgosia.w Re: Jaaaak mi smutno buu :( 19.04.07, 09:53
        A w której części Wawy mieszkasz?
        Też jestem mamuśką trochę osamotnioną chociaż pracującą.
        • ola_mk Re: Jaaaak mi smutno buu :( 19.04.07, 10:11
          Nidalia byłam w takiej samej sytuacji.Z małego miasteczka wyjechaliśmy do
          Poznania,mąż znalazł tytaj pracę o jakiej marzył.Pracował od rana do wieczora,a
          ja byłam sama z dzieckiem,nikigo nie znałam i strasznie tęskniłam za rodziną i
          znajomymi.Kilka razy chciałam wracać w rodzinne strony,nawet rozmawialiśmy o
          tym nie raz.W odwiedziny jeździliśmy prawie co miesiąc(300 km),czekałam na te
          wyjazdy z utęsknieniem.
          Do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić,jednym zajmuje to mniej czasu innym
          więcej.Teraz mam dwojkę dzieci,poszłam na studia,które mam na miejscu,poznałam
          sąsiadów,z jedną sąsiadką się zaprzyjaźnilam,mam znajomych z uczelni.Teraz za
          nic bym nie wróciła w rodzinne strony,tutaj jestem szczęśliwa.
          Daj sobie trochę czasu wiem,że tęsknota jest straszna,ale to minie wierz mi.
    • mamapiotra Re: Jaaaak mi smutno buu :( 19.04.07, 12:37
      przeprowadzam się już od dawna i mam trochę teraz już problemów z poszukiwaniem znajomych. po prostu mi sie nie chce. Nie chce mi się od nowa poznawać ludzi a potem znowu się przeprowadzać. Zostawiłam tak znajomych w krakowie, wrocławiu, na śląsku i w bieszczadach. teraz mieszkam w wyszkowie i powoli zaczynam znajdować kolejnych znajomych.
      tu zagadam, tam zagadam i jakoś sami się znajdują, ale ja się nie poddaję. chociaż czasami już nie mogę otwierać na nowo ludzi, walczyć o ich uwagę i przełamywać moją nieśmiałość. pakuję małego i zasówam na plac zabaw, tam zawsze znajdą się jakieś mamuśki, z którymi mogę pogadać.
      wiem, ze to są dwa sprzeczne uczucia chęć przebywania z ludźmi i niechęć do poznawania ich na nowo, ale zawsze wygrywa to pierwsze, i potem mam kolejnych znajomych do zostawiania.
      Najgorsze jest to, ze wiem, ze za rok się znowu przeprowadzę i będę musiała zaczynać od nowa.
      A z której części warszawy jesteś?
      • urbanflow7 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 19.04.07, 14:13
        Tak jak mówią inne mamy z pewnością Twoja sytuacja poprawi się i nawiążesz nowe
        kontakty i znajomości. Ja mam to szczęście, że mieszkam w mieście, w którym się
        wychowałam i mam wszystko na miejscu. Poznasz życzliwe Ci osoby i kobiety w
        podobnej sytuacji do Twojej, bo wiele rodzin przeprowadza się teraz za pracą i
        wiele kobiet jest osamotnionych. Pewnie dlatego też popularne jest forum, jako
        miejsce gdzie można szukać wsparcia. Od razu widać ile życzliwych mam się
        odezwało. Oby tak dalej, ciesze się, że chociaż na niektóre mamy można liczyć.
        Pisz jak tylko coś Ci leży na sercu, będziemy się wspierać!
      • nidalia321 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 20.04.07, 12:06
        Dziekuje Wam za slowa otuhy!! Myslalam, ze nikomu sie nie bedzie chcialo czytac
        moich zalow a widze, ze nie tylko ja tak sie czuje..

        mieszkam na Zaciszu
        • agnieszkamodras Re: Jaaaak mi smutno buu :( 20.04.07, 20:55
          Na Zaciszu znam tylko kilka zapracowanych Ukrainek, ale serdecznie Cie
          pozdrawiam z drugiego końca stolycy.
    • marta_mamamaciunia Re: Jaaaak mi smutno buu :( 20.04.07, 21:04
      kochana
      ja dwa lata temu przerabiałam dokładnie to samo!!!
      musiałam sobie wychować warszawiaków :p
      na początku sąsiedzi patrzyli się na mnie jak na kretynkę, gadałam i gadałam aż
      się nauczyli, że ze mną można pierdoły popychaćsmile po jakimś roku usłyszałam
      opinię, że na tym naszym podwórku to tak drętwo było ale inni wzięli ze mnie
      przykład i wrzucili na luz. Rozruszałam towarzystwo i .... się wyprowadziłam;p
      w inne miejsce
      i od nowa smile

      powodzenia
      • marta_mamamaciunia Re: Jaaaak mi smutno buu :( 20.04.07, 21:07
        aaa
        jak się okazało w tym drętwym na początku towarzystwie nie było rodowitego
        warszawiaka - dziwne nie?
    • fergie1975 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 20.04.07, 21:10
      u mnie sa dretwi za sciana tez niewarszawiacy. cieszylam sie ze sie mlodzi
      ludzie wprowadzaja. nie zebym zaraz leciala sie przyjaznic... ale i tak
      bardziej sie przyjaznimy z sasiadami koło 70-tki.
    • madame_edith Re: Jaaaak mi smutno buu :( 21.04.07, 19:15
      Cześć autorko wątku,
      też pochodzę z północnowschodniej Polski, ale do Warszawy przyjechałam 10 lat
      temu na studia. I ja swojego miasta szczerze nie znosiłam i nie znoszę nadal, a
      Warszawę pokochałam od pierwszego wejrzenia. To więc nas różni. Ale chciałabym
      Ci powiedzieć, żebyś nie traciła nadziei, bo ja też miałam moment, kiedy czułam
      się tu nieco osamotniona, moi warszawscy przyjaciele dzieci nie mają, a
      dzieciaci rozsiani po całym kraju. I powiem Ci, że o dziwo, mam takie
      niesamowite szczęście do ludzi, że gdzie się nie ruszę to kogoś świetnego
      poznaję. Fakt, pracuję, ale po godzinach jestem samotną mamą i wiecznie gdzieś
      się z kimś umawiam, a częściej kogoś zaniedbuję mimo starań. Ludzie, których
      poznaję na neutralnym gruncie jakoś stają się znajomymi, okazuje się, że wiele
      nas łączy itd. Tak zakolegowałam się z moją fryzjerką, sąsiadkami, lektorem od
      angielskiego, żoną kolegi z pracy itd. I ciągle spotykam kogoś z kim nadaję na
      podobnych falach. Spotkałam ostatnio kolejną przesympatyczną osobę. A już
      największy przypadek jak niedługo po porodzie spotkałam w Arkadii moją pierwszą
      koleżankę w zyciu, z która kontakt mi się urwał ze 20 lat temu, znałyśmy się
      jako małe dzieci. I się okazało, że nasze dzieci urodziły się w tym samym czasie
      i regularnie się spotykamy albo zdzwaniamy.
      Reasumując, przepraszam za to przynudzanie, potrzeba Ci trochę szczęścia. Ale
      musisz chyba zmienić nastawienie do tego miasta, spojrzeć na nie pozytywnie,
      skoro już przyszło Ci tu mieszkać. Jest mnóstwo fajnych, życzliwych osób wokół.
      Wybierz się z dzieciątkiem do jakiejś kawiarenki dla mam, idź do kina na seans z
      dziećmi albo umów przez internet z inną matką (mną np.) na plac zabaw. Chodzę
      codziennie jak jest pogoda po południu do parku skaryszewskiego. Z Zacisza rzut
      beretem. Zapraszamy smile
      • nidalia321 Re: Jaaaak mi smutno buu :( 22.04.07, 16:01
        Madame-_edith!
        Nie przynudzasz, czytam wszystkie posty i mi lzej na duszy, bo skoro Wy
        wszystkie sobie ulozylyscie zycie w Warszawie to moze i mi sie uda, tylko pewnie
        potrzeba troche czasu. Niby o tym wiem, ale czasami czlowiek sie czuje zle i
        nawet jak wie, zebedzie lepiej to jest smutny.

        Fajnie, ze jestes z Zacisza! Jak sie zrobi cieplo (bo ostatnie kilka dni to
        brrr)to bede sie odzywac na priv smile Czyli Warszawe mozna pokochac...

        • madame_edith Re: Jaaaak mi smutno buu :( 22.04.07, 23:03
          No widzisz, i od razu lepiej to brzmi, czuć energię w Twoim poście smile Pokochasz
          i Ty Warszawę, zobaczysz.
          Nie jestem z Zacisza, a z Saskiej Kępy, ale to niedaleko, zwłaszcza samochodem.
          Odzywaj się koniecznie, ten tydzień jeszcze jestem i każdego popołudnia z
          rozwianym włosem biegam po Skaryszewskim za moim dwulatkiem i chętnie się
          zapatruję na towarzystwo, potem wybywam na urlop, ale od połowy maja znowu
          jestem i czekam na sygnał. Podobno ma być już ciepło. Trzymaj się smile
    • iwonady Re: Jaaaak mi smutno buu :( 22.04.07, 18:24
      ja tez przyjechalam 7 lat temu z polnocnowschodniego miasteczka, na razie
      wychowuje dwulatka, mieszkam na Bialolece. Bardzo chetnie nawiaze z Toba
      kontakt...smile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja