Dodaj do ulubionych

Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza.

09.05.07, 11:38
Powyższy pogląd werbalizuje coraz więcej matek w moim otoczeniu.
Zastanawiam się nad jego pojmowaniem. Bo z jednej strony: nie ogranicza mnie
może oznaczać, że po urodzeniu dziecka moje życie nie sprowadziło się tylko
do bycia mamą, że nadal się rozwijam, chcę pracować czy studiować, dużo
czytam itp.
Z drugiej strony taki pogląd wydaje się być często wytłumaczeniem prowadzenia
niewiele zmienionego trybu życia - wypadów z dzieckiem do restauracji,
wyjazdów i zwiedzania z maleństwem w nosidełku, łażenia po galeriach
handlowych itd.
Wyjaśnienie: mam tu na myśli dzieci od 0 do jednego roku, potem oczywiście
stopniowo dziecko zaczyna potrzebować innych bodźców i poznawania świata
poza "swoim podwórkiem", ale niemowlę wydaje mi się istotą potrzebującą
przede wszystkim spokoju, ustabilizowanego porządku dnia, niezmienianego
radykalnie klimatu itp.

Co dla Was oznacza "dziecko mnie nie ogranicza"? Czy też uważacie, że dziecko
w znaczący sposób zmienia życie rodziców i rodzicielstwo polega na wielu
ograniczeniach w dotychczasowym trybie życia, które dojrzała matka znosi z
radością na rzecz obserwowania swojego dziecka i towarzyszenia mu w rozwoju?
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 11:53
      Nie wiem czy jestem ograniczona przez dziecko.
      Przestałam chodzić do pubów i grać w RPG. Ale jakoś tak już mi na tym nie
      zależało.
      Mały ma trzy lata, a jeszcze się ze mną nie rozstał dłużej niż 10 godzin.
      I jakoś tak mi to pasuje.
      Przez lata szalałam, aż zapragnęłam dziecka i liczyłam się z "ograniczeniami".
      • echtom Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:11
        Ja też przestałam imprezować po urodzeniu dziecka - ile można. Towarzyszenie
        maluchowi w rozwoju jest znacznie ciekawszą i bardziej twórczą przygodą niż
        chlanie w pubach. A ze starszym dzieckiem można juz sporo rzeczy robić razem.
    • e_r_i_n Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:04
      Dla mnie 'dziecko mnie nie ogranicza' oznacza nie rezygnowanie całkwoicie ze
      swoich potrzeb. Oznacza przewartościowanie priorytetów i ustalenie ich tak,
      żeby można było robić to, co dla nas (jako kobiet) wazne, bez szkody dla
      dziecka.
      W moim przypadku była to roczna przerwa w studiach (dziekanka).
      Ograniczenie wieczornych wyjść (przez spory czas w ogóle rezygnacja) - bo młody
      rok był na piersi.
      Dostosowanie rytmu dnia do rytmu dziecka.
      Wybieranie takich form spędzania czasu, zeby dziecko mogło w nich bez problemu
      uczestniczyć (łażenie po galeriach odpadało).
    • iwoniaw Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:08
      > Z drugiej strony taki pogląd wydaje się być często wytłumaczeniem prowadzenia
      > niewiele zmienionego trybu życia - wypadów z dzieckiem do restauracji,
      > wyjazdów i zwiedzania z maleństwem w nosidełku, łażenia po galeriach
      > handlowych itd.

      Od niemowlęctwa nosiłam młodego w nosidełku wszędzie, dokąd miałam chęć i
      potrzebę pójść. Zrezygnowałam z zadymionych knajp (tzn. nie zabrałabym w takie
      miejsce dziecka także i starszego) i to chyba tyle. Nie widzę powodu, żeby nie
      iść z dzieckiem do restauracji, nie jechać na wycieczkę/wakacje czy nie zrobić
      zakupów.
      Powiem nawet, że teraz, gdy dziecko ma prawie 3 lata, trzeba bardziej pod jego
      kątem dobierać rozrywki i planować czas niż gdy było oseskiem karmionym piersią
      i śpiącym w chuście-nosidełku lub wózku równie chętnie w domowych pieleszach jak
      i w każdym innym miejscu, a obudzone interesowało się głównie tym, by mieć matkę
      w zasięgu.
      • lila1974 Przybij piątkę :) nt 09.05.07, 12:14

      • ledzeppelin3 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:16
        Oczywiście, że dzieci ograniczają moje życie w rozmaity sposób.
        Nie bzykam się na stole w kuchni, kiedy tylko przyjdzie mi ochota. Nie daję w
        palnik/palę petów/przypalam zioła kiedy przyjdzie mi ochota. Nie wychodzę na
        spacer nocą. Nie baluję do 3 nad ranem. I tak dalej.
        Natomiast, gdyby pojawił się wątek typu "Co dają ci dzieci", mogłabym napisac,
        że dają od groma- więcej, niż zabierajątongue_out.
        • ledzeppelin3 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:17
          ...ale najbardziej ograniczający jest lęk o nie. Taka troska, która w trakcie
          najdzikszego łykendu bezdzieciowego każe się zastanawiać, czy aby wszystko ok.
          i czy będą w życiu szczęśliwe.
          • bri Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:40
            Tja, nasza córka była przez pięć dni u teściów a ja czwartego dnia popłakałam
            się bez powodu.
          • dagmama Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:41
            Taksmile
            Ja pomyślałam, że już nigdy nie będę wolna.
          • anna-pia Led, zgadzam się w 100 % n/t 09.05.07, 12:48

        • triss_merigold6 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 15:43
          Pozwolisz, że się podpiszę.smile
      • net79 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 21:02
        Mam to samo, o wiele łatwiej było mi się dopasować z niemowlakiem, byliśmy 10
        godz. po za domem, nie koniecznie na zakupach i to mnie nie ograniczało, teraz
        owszem, czasem czuję się ograniczona, bo możliwości fizyczne moich dzieci też
        są ograniczone i nie mogę załatwić wszystkiego co chę. Ja z tych
        niezmotoryzowanych, może z autkiem wygląda to zupełnie inaczej, bo starówka,
        pobliskie place zabaw już mnie troszkę nudzą, ale ten typ tak ma.
    • bri Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:33
      Zazdroszczę tym matkom, bo mnie jakoś dziecko jednak w pewnym stopniu
      ogranicza. Albo może nie dziecko, ale moje pojmowanie macierzyństwa. Zanim się
      urodziło - miałam wolne łykendy i wieczory; mogłam łazić po knajpach, sklepach
      itp. ile chciałam; wyjeżdżać gdzie chcę biorąc tylko majtki na zmianę itp.
      Mogłam nie robić żadnych spożywczych zakupów do domu i w razie czego zamawiać
      pizzę albo iść na kebab. Teraz biorę pod uwagę też potrzeby córki - zależy mi,
      żeby miała w miarę regularne godziny snu i posiłków, żeby zdrowo się odżywiała,
      żeby regularnie przebywała na świeżym powietrzu, i żeby spędzała ze mną jak
      najwięcej czasu co nie jest łatwe wziąwszy pod uwagę, że pracuję na pełen etat.
      Poza tym bywa, że jest chora np. przez dwa tygodnie, co się zdarza dość często,
      i wtedy ja praktycznie nie mogę się ruszyć z domu. Uwielbiam wakacje na
      żeglówce na Mazurach ale z moją dwulatką takie wakacje jak na razie nie wchodzą
      w grę. Uwielbiam jeździć na nartach ale córka też jest jeszcze za mała, żeby mi
      towarzyszyć więc nawet jeśli pojedziemy w góry to trzeba się dzielić jakoś
      opieką nad nią. Samotna jazda na nartach nie należy do najprzyjemniejszych ani
      najbezpieczniejszych więc chwilowo daliśmy sobie spokój z takimi wyjazdami. Z
      oczywistych względów seks możemy uprawiać tylko jak mała śpi; w dodatku trzeba
      się zachowywać względnie cicho. Nie mogę sobie nawet spokojnie położyć
      kosmetyczki w łazience bo na 100% jej zawartość zostanie zaraz wypróbowana. Nie
      mogę umyć podłogi kiedy córka jest w domu chyba, żebym ja zamknęła na klucz w
      pokoju bo uwielbia rozlewać wodę. Odkąd się urodziła na palcach jednej ręki
      mogę policzyć ile razy byłam w kinie, choć to bardzo lubię. I tak dalej wink
    • shamsa Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 12:36
      wiesz, moze to taka afirmacja, bo sie czuja stlamszone?
    • sir.vimes To BARDZO różne sprawy 09.05.07, 12:46
      "Z drugiej strony taki pogląd wydaje się być często wytłumaczeniem prowadzenia
      niewiele zmienionego trybu życia - wypadów z dzieckiem do restauracji,
      wyjazdów i zwiedzania z maleństwem w nosidełku, łażenia po galeriach
      handlowych itd. "

      Trzeba odróżnić wyjazd na działkę czy zwiedzanie wiejskiego kościółka, cichej
      galerii, herbat z przyjaciółką w kameralnej kawiarni od spacerowania po huczącym
      kiepską muzyką centrum handlowym, podróży do krajów z kompletnie odmiennym klimatem.
      Między nie ruszaniem się z domu a ciąganiem niemowlaka na Syberię lub
      wielogodzinne zakupy jest jeszcze złoty środek.
    • echtom Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 13:30
      Cały ten sztuczny problem mógł powstać tylko w naszej chorej, "nowoczesnej"
      kulturze, w której macierzyństwo stało się wstydem, a nie źródłem spełnienia i
      szczęścia. Najgorsze, co może się przytrafić kobiecie, to epizod "bycia tylko
      mamą" - bez oszałamiającej kariery zawodowej, całonocnych imprez, łażenia po
      Uralu i Syberii oraz innych rzeczy niezbędnych do szczęścia. Prawda jest taka,
      że pierwsze miesiące opieki nad dzieckiem pochłaniają matkę c a ł k o w i c i e
      i jeżeli młoda matka mówi, że macierzyństwo jej nie ogranicza, to albo kłamie,
      albo nie jest matką, tylko kobietą, która urodziła dziecko i oddała je na
      wychowanie innym ludziom. Pewnie, że nie trzeba siedzieć z niemowlęciem w domu
      24x7 tygodniowo, ale udawanie, że nic się w życiu nie zmieniło, jest niepoważne.
      • czarny.kot997 Re: echtom 09.05.07, 19:01
        to, ze ciebie opieka nad dzieckiem pochlania calkowicie, to nieznaczy, ze
        innych tez. mnie macierzynstwo nie ogranicza w zaden sposob, wrecz przeciwnie-
        dodaje mi sily i daje takiego kopa w pracy (taki sztuczny doping smile), ze az
        milo. oprocz dzieci chce miec oszalamiajaca kariere zawodowa (na ktora ciezko
        pracuje), calonocne imprezy (sa opiekunki lub imprezy odbywaja sie u nas),
        lazenia po Uralu to moze niekoniecznie, ale uwielbiam podrozowac, zwiedzac,
        lazic po gorach, jezdzic na nartach, chodzic na wystawy itp- no i dzieci sa
        wszedzie z nami. moze twoim zdaniem jestem niepowazna, ale ja mam jedno zycie i
        chce je przezyc w pelni.Po za tym zwracam uwage, ze dzieci oprocz mamy maja tez
        tate (a czasem z doskoku i babcie), a wszystko jest kwestia checi i dobrej
        organizacji. wcale nie mowie, ze w moim zyciu sie nic nie zmienilo-sa przeciez
        dzieci i one daja nam mnostwo szczescia, natomiast z pewnoscia nie wplynely
        negatywnie na nasze zycie, prace, hobby i zainteresowania. pozdrawiam
        • echtom Re: echtom 09.05.07, 22:27
          Przecież wyraźnie napisałam o p i e r w s z y c h m i e s i ą c a c h życia
          dziecka. Dla mnie to prehistoria, bo mam dzieci nastoletnie, ale coś jeszcze
          pamiętam. Tata ani babcia piersią nie nakarmią, a szkoda z tego rezygnować dla
          jakichś imprez. Na karierę zawodową zostaje potem kilkadziesiąt lat, więc nie
          warto się szarpać o te parę miesięcy czy rok, który można spędzić z dzieckiem.
          Znam zresztą kilka kobiet, ustawionych zawodowo i dobrze zarabiających, które
          po urodzeniu dziecka brały urlop wychowawczy, by nacieszyć się macierzyństwem i
          przy tym nudnym, ogłupiającym siedzeniu z niemowlakiem promieniały szczęściem
          jak nigdy przedtem. To też jest przeżywanie życia w pełni. Po latach
          intensywnych studiów, imprez i podróży spędziłam rok, zajmując się niemal
          wyłącznie dzieckiem, i jedyne, czego żałuję, to to, że nie udało mi się tego
          powtórzyć przy następnych. Pozdrawiam.
    • rotera Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 15:19
      ograniczona sie czulam przy pierwszym dziecku
      przy drugim absolutnie nie wiem co to znaczy

      przy pierwszym mialam 'pretensje' o wszystko, o brak czasu dla siebie, o brak
      czasu na ksiazki, poranna prase, spokojne obejrzenie wiadomosci, o fryzjera,
      wyjscia kina, nie bycie na biezaco

      przy drugim nie wiem skad ale mam na to czas z dwojka,
      czuje sie ograniczona dentysta ze znow musze do niego jechac w sobote, zamiast
      latac po lesie z dzieciakami
      a na imprezy jezdzimy razem cala czworka, starszy lata z reszta dzieci,
      mlodszy spi w wozku badz w samochodzie (jak na ostatnich grilach), cale
      szczescie znajomi tez maja dzieci, wiek podobny wiec nie ma problemu
      a knajpy mi zbrzydly szczerze mowiac, impry tez bo wszedzie techno itp to nie
      dla mnie, kino lubie ale czasem tak tesknie za pogaduchami z wlasnym mezem ze
      wydaje mi sie to strata czasu jak oboje mamy siedziec obok siebie 3h, a
      moglibysmy sie nagadac
      na teatr mam malo czasu, na kabret i faktycznie tu sie czuje ograniczona, ale
      mlodszy ma prawie 7 mies, bedzie teraz przerwa wakacyjna, a na jesieni roczniak
      i prawie czterolatek to z radoscia z dziadkami zostana, zreszt i tak nie ma
      narazie biletow na fredry...
      • echtom Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 18:20
        To normalne - przy pierwszym dziecku nie ma się doświadczenia i pewności
        siebie, traci czas na masę higienicznych pier.dół, o których piszą w książkach,
        a jak śpi, to się patrzy, czy oddycha. Drugi niemowlak to rutyna, wiadomo już,
        co jest ważne, a co spokojnie można sobie odpuścić. Ja przy pierwszym noworodku
        byłam zupełnie rozmemłana i wykończona, a potem mając naraz noworodka i
        półtoraroczniaka świetnie się organizowałam i nawet miałam czas na odpoczynek.
    • galia29 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 17:56
      Ja moje dzieciaki targam ze sobą na wycieczki, na wakacje, do
      restauracji.Młodszy (14 miesięcy) mniej, ale starszy od oseska uwielbiał jadać w
      knajpach- zachowywał się w nich rewelacyjnie.Jak młodszy miał 2,5 miesiąca
      wkurzyłam się na pogodę w Polsce, zabrałam dzieci i wywiozłam do Egiptu- mały
      uwielbia ciepełko i był najszczęśliwszym niemowlakiem na świecie.I nie myślcie
      ,że wychowuje małe cyganiątka- nacodzień mają swoje zwyczaje i rytuały ale
      uwielbiają wszelkie od nich odstępstwa od czasu do czasu.Nawet do kina parę razy
      zabrałam młodego za niemowlęcia.I nie mam potrzeby usprawiedliwiania niczego i
      jeszcze uważam ,że dla macierzyństwa zrezygnowałam z wielu rzeczy, a że totalnie
      warto to już inna sprawa. I nawet wyrodna nie jestemsmile
    • oxygen100 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 17:58
      O to macie B-O-S-K-O!!
      u mnie we lbie nadal gniezdzi sie mysl ze malzenstwo+dziecko=smierctongue_out
      to ja wybieram zycietongue_outtongue_out
      • gaskama Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 10:40
        Tak na zdrowy rozsądek, to coś w tym jest. Wcześniej siłka, angielski,
        imprezki, wyjazdy spontaniczne, seks kiedy ma się ochotę. Teraz ... wolę nie
        wchodzić w szczegóły. Za pieniądze przeznaczone na dziecko (5 lata niania, 1
        rok prywatne przedszkole, itd. itp) można by kupić kawalerkę w Warszawie.
        Dziecko to jedno wielke ograniczenie! I zupełnie nie wiem czemu, ale chcę mieć
        drugie!
    • wieczna-gosia Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 18:04
      > Co dla Was oznacza "dziecko mnie nie ogranicza"? Czy też uważacie, że dziecko
      > w znaczący sposób zmienia życie rodziców i rodzicielstwo polega na wielu
      > ograniczeniach w dotychczasowym trybie życia, które dojrzała matka znosi z
      > radością na rzecz obserwowania swojego dziecka i towarzyszenia mu w rozwoju?

      tak moglabym sie podpisac. Ale w moim zyciu akurat ja towarzysze dzieciom a one
      towarzysza mi. Ogromnie wiele radosci daje mi pokazywanie im mojego swiata.
      Pokazywanie swiata w ogole a szczegolnie pokazywanie rzeczy mi drogich.
      Oczywiscie wymaga to ode mnie jakiejs tam organizacji, chociaz ze zdziwieniem
      stwierdzam ze duzo mniej niz bym sie spodziewala. Ale nie odbieram tego jako
      ograniczenie. Raczej jako wyzwanie i frajde.

      mam tu na myśli dzieci od 0 do jednego roku, potem oczywiście
      > stopniowo dziecko zaczyna potrzebować innych bodźców i poznawania świata
      > poza "swoim podwórkiem", ale niemowlę wydaje mi się istotą potrzebującą
      > przede wszystkim spokoju, ustabilizowanego porządku dnia, niezmienianego
      > radykalnie klimatu itp.
      dla mnie niemowle potrzebuje glownie matki. Wiec raczej jestem taka matka
      szwendajaca. Powiem wiecej etap totalnego niemowlaka preferuje bardziej niz etap
      kolejny gdy dziecko domaga sie autonomii, gdy faktycznie galeria moze byc scena
      histerii. Z dzidziusiem przyklejonym do brzusia lub w wozku robilam naprawde
      wiele i mysle ze na samo dziecko owe rzeczy mialy wplyw niewielki zas na mnie
      zbawienny.
      • ledzeppelin3 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 08:32
        tak moglabym sie podpisac. Ale w moim zyciu akurat ja towarzysze dzieciom a one
        > towarzysza mi. Ogromnie wiele radosci daje mi pokazywanie im mojego swiata.
        > Pokazywanie swiata w ogole a szczegolnie pokazywanie rzeczy mi drogich.
        > Oczywiscie wymaga to ode mnie jakiejs tam organizacji, chociaz ze zdziwieniem
        > stwierdzam ze duzo mniej niz bym sie spodziewala. Ale nie odbieram tego jako
        > ograniczenie.

        Taaaa, więźniowie, którym kończy się odsiadka po 25 latach, też woleliby zostać
        w pierdlu, bo nie znają życia na wolnościtongue_out
    • anik801 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 20:30
      Ja wszędzie "targałam" ze sobą córkę.Nie miałabym jej z kim zostawić,więc
      wszędzie mi towarzyszyła.Tylko,że wtedy byłam nastawiona tylko na opiekę nad
      dzieckiem,więc i tak w niczym by mnie nie ograniczała.Teraz po przeprowadzce
      mam już z kim ją zostawiać(ale tylko w niedzelę).Studiuję i to oczywiste,że nie
      zabiorę jej ze sobąwinkJak robiłam prawo jazdy też miałam problem ze znalezieniem
      opieki,ale jakoś poszłosmileMoje dziecko od początku jest "włóczykijem".Jak miała
      miesiąc pojechaliśmy w pierwszą długą podróż.Potem to już bardzo często
      wypuszczaliśmy się daleko.Wakacje spędzamy tam gdzie chcemy(nie odrzucamy
      czegoś,bo mamy dziecko).Jakieś tam ograniczenie zawsze jest,bo człowiek nie
      może myśleć już tylko o sobie.Jednak nie są to jakieś ogromne wyrzeczenia!
      • mijaczek Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 09.05.07, 22:37
        nigdy sie nad tym nie zastanawialam.
        bo to dla mnie takie oczywiste.
        tak samo jak nigdy nie myslalam o tym czy szkola mnie ogranicza, praca, to, ze
        trzeba w sobote sprzatac, a na 60-tke babci zaliczyc sped rodziny i usmiechac
        sie do cioc i wujkow kazdemu odpowiadajac na ta sama serie pytan.
        zycie jest zyciem i sami decydujemy o tym co z nim chcemy zrobic.
        dlaczego w ogole mam sie nad tym zastanawiac i ewentualnie winic dziecko za to,
        ze mi zycie ograniczylo, albo byc mu wdziecznym, ze jest grzeczne/niewymgajace
        wystarczajaco, zebym mogla sobie wiesc swoj zywot.
        idac dalej to moglabym zastanowic sie czy malzenstwo przypadkiem mnie nie
        ogranicza... albo heteroseksualizm...
        nie szukajmy problemow tam, gdzie ich nie ma...
        • igge Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 01:22
          Finansowo mnie dzieci ograniczyły bo mnóstwo kasy wydaję na nie zamiast na
          jeszcze większe/wygodniejsze mieszkanie, lepszy/kolejny samochód, dom na wsi,
          częste/ dalekie/ egzotyczne podróże. Ale zdecydowanie wolę wydawać na nie niż
          na powyższe przyjemności i nawet mój czas z nimi jest dużo cenniejszy niż
          niebotyczna nawet pensja w czasochłonnej pracy. Dzieciaki to straszna frajda i
          chyba ludzie, których kocham i dzięki którym jestem strasznie szczęśliwa
          rzeczywiście w jakiś sposób nas ograniczają ale to naturalne. Mąż też w podobny
          sposób mnie ogranicza bo zamiast sama pojechać do ulubionego Londynu -
          zafundowałam urodzinową wycieczkę mężowi i synowi.
    • syla113 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 07:10
      jak dziecko moze nie ograniczac? ogranicza z bardzo wielu wzgledow a
      najwazniejszy z nich to czas czy pzy studiowaniu czy przy czym kolwiek innym.
      jesli ktos decyduje sie na dziecko chyba liczy sie z tym ze spokojnego
      sniadanka trwajacego 2 godziny nie zje prze znajblizsze 5 lat a spac spokojnie
      to juz nigdy nie bedzie .....a targanie niemowlakow po galeriach? - bez
      komentarza
    • lucerka Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 08:58
      To bardzo wzgledne stwierdzenie, ze dziecko ogranicza. Dziecko ogranicza tak
      samo jak mus tankowania auta, sprzatania w domu, chodzenia do pracy.

      Mnie dziecko nie ogranicza - ogranicza jedynie brak pomyslowosci w
      zorganizowaniu sobie czasu tak jak bysmy tego chcieli.
      • maultier1 Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 10:28
        Oczywiscie ze dziecko ogranicza.Nie robie juz tego na co mam ochote.Wyjscia
        raczej odpadaja bo nie mam go z kim zostawic.Czasami pojdzie z nami do knajpki
        na jakis obiad czy piwko (nie mowie zeby sie upic).Ciagam go wszedzie bo
        musze.Innej opcji nie ma.Jestem pol dnia albo czasem i caly sama z nim wiec
        koniecznosc zabierania dziecka na zakupy, do banku itp.Ale trzeba pamietac
        dziecko kiedys dorosnie i wtedy bedzie czas na imprezowanie.
        • mathiola Re: Jestem matką, ale mnie to nie ogranicza. 10.05.07, 10:43
          Ale trzeba pamietac
          dziecko kiedys dorosnie i wtedy bedzie czas na imprezowanie.

          Wtedy już ci się nie będzie chciało smile)

          Dziecko ograniczałoby mnie wtedy, gdybym bardzo cierpiała, że nie mogę wyjść na
          imprezę, czy wyjechać pod namiot z kumplami smile Na szczęście młodosć dość
          burzliwą miałam, wyszumiałam się i już nie czuję potrzeby nagłego wyrwania się
          z domu. A jak już bardzo mnie nosi, pakujemy całe towarzystwo i robimy szalony
          wypad. I wystarczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka